Dodaj do ulubionych

co z refundacją leczenia in vitro???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 11:19
Bog dął ludziom rozum po to by go wykorzystywali dla dobra
nauki,ludzkosci.Lekarze wymyslili leczenie in vitro to dlaczego w tym kraju
ultrakatolickich fundamentalisto neofaszysto terrorystow biednym niewinnym
kobietom poszkodowanym przez nature zabrania sie leczenia in vitor zakazujac
refundowania tego leczenia przez NFZ.Dlaczego????.TO ZWYKŁE CHAMSTOWO I
BARBARZYŃSTWO!!!!.
Obserwuj wątek
    • dobrusia_to_ja Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 11:24
      To nie ma nic wspólnego z katolicyzmem, ale z głupotą.
      • Gość: Maniek Siekieera Re: Z głupotą katofanatyków religijnych??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 11:26
        ????.
    • renepoznan Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 14:01
      A od kiedy to metoda zapłodnienia in vitro jest leczeniem? Niedługo okaże się,
      że stosunek seksualny to też leczenie i trzeba za to placić. (może to dobry
      pomysł? :):):) ) Ktoś już to proponuje na forum? Chyba???
      Ludzie opamiętajcie sie z swymi żądaniami co do dojenia budżetu. Czy za fakt,
      ze żyjecie też trzeba Wam płacić?
      • Gość: Jaćwing Re: co z refundacją leczenia in vitro??? IP: *.icpnet.pl 18.11.05, 14:32
        W naszym pięknym kraju nie ma środków, aby ratować ludzkie życie, rehabilitować
        niepełnosprawnych etc. Czy in vitro jest najpotrzebniejszym wydatkiem.
        • Gość: Aldonka Re: in vitro???jestem za. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 13:01
          In vitro jest potrzebne.
      • chejron74 Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 15:15
        Moi drodzy
        Akurat mam wolna chwile wiec cos szybko napisze. Definicja zdrowia WHO mowi o tym iz zdrowie to
        dobrostan fizyczny, psychiczny i spoleczny. Niemoznosc posiadania dziecka prze osoby tworzace
        rodzine i to z reguly sa osoby uczciwie pracujace i oplacajace skladki na NFZ jest bardzo duzym
        problem. Tutaj o dobrostanie nie ma mowy. natomiast jakos dziwnym trafem sa pieniadze na
        ubezpieczenie zdrowotne niepracujacych alkoholikow i innych meneli (i uwierzcie mi ze to sa
        najbardziej niemili i wymagajacy pacjenci) ktorzy w zyciu rzadko hanbia sie praca tylko zyja z
        socjalnego cyca. Sa pieniadze na lipnych rencistow. Sa wreszcie pieniadze na przeszczepy watroby u
        alkoholikow (koszta ogromne) ktorzy po krotkiej rekonwalescencji znowu zaczynaja pic (i niszczyc to
        co dostali za darmo!!!) Osobiscie uwazam ze jeden kurs in vitro powinien byc refundowany prze NFZ.
        Jest to koszt rzedu 5-7 tys. PLN. Nie jest to jakos oblednie duzo w porownaniu z kosztami innych
        wysokowyspecjalizowanych procedur medycznych. A sadze ze rodzina w ktorej dziecko jest tak
        upragnione i kobieta bedzie mogle je poczac dzieki IVF to wspanialy dar nie tylko dla nich ale tez dla
        spoleczenstwa. Moze wiec zaczniemy popierac normalnosc a nie wynaturzenie socjalistyczne?
        PS polecam moj watek o Relidze
        • renepoznan Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 22:58
          chejron74 napisał:

          > Definicja zdrowia WHO mowi o tym iz zdrowie to dobrostan fizyczny, psychiczny
          i spoleczny.
          Zazwyczaj zgadzam sie z Twoimi pogladami ale jednak nie w tej sprawie. Mówimy
          oczywiście o sytuacji niedoboru srodków finansowych i konieczności wyboru.
          Twój argument mnie nie przekonuje. Z wiekiem pojawiaja sie zmarszczki, spada
          wydolnośc seksualna (choc to nie zawsze :):) ) tworzą się zakola. Niewątpliwie
          pomarszczona ze starości skóra psuje dobrostan psychiczny i spoleczny. Czy to
          oznacza, że wzystkim musimy fundować operacje plastyczne?? Chyba jednak nie.
          Celowo pomijam ewentualne dylematy moralne związane z tą metodą zapłodnienia -
          jest to problem nierozwiązywalny w chwili obecnej.
          • renepoznan Re: co z refundacją leczenia in vitro??? dodaję 18.11.05, 23:06
            Jeszcze jedno. Nie chce porównywać dramatu małżeństw czekajacych na dziecko a
            problemami wynikajacymi z zmarszczek. Byloby to smieszne. Ale leczenie ma
            ratować zdrowie i zycie ludzkie. Kwestie dzietności można rozwiazać inna metodą
            np. adopcją. Nie musi to być metoda in vitro - zwłaszcza fundowana ze środków
            publicznych. Natomiast jeżeli ktoś przywiazuje tak duża wagę do przekazania
            swych genów to niech to robi na własny koszt.
            Powstaje oczywiście problem, czy przekazanie tej puli genów jest spolecznie
            pozyteczne jeżeli rodzice już maja problemy z rozrodczoscią. Grozi to dalszym
            przekazywaniem klopotów z rozrodczoscią (jeżeli to kwestia dziedziczna). Ale na
            to pytanie chyba nie ma odpowiedzi.
            • dobrusia_to_ja Re: co z refundacją leczenia in vitro??? dodaję 18.11.05, 23:16
              renepoznan napisał:
              > Kwestie dzietności można rozwiazać inna metodą
              >
              > np. adopcją. Nie musi to być metoda in vitro - zwłaszcza fundowana ze środków

              Z adopcją też jest poważny problem. To, że w domach dziecka są dzieci nie
              znaczy, że można je adoptować. Rodzice muszą się zrzec praw rodzicielskich, aby
              maluch mógł trafić do innej rodziny. Kiedyś odebranie tych praw trwało latami.
              To miało się zmienić, ale niestety nie wiem, czy tak się stało. Wiem jednak, że
              znajomi, którzy parę lat temu starali się o adopcję trzeciego już dziecka
              musieli go szukać na wschodzie Polski mimo, że bliżej samotnych dzieciaczków
              mających oficjalnie rodziców nie brakowało.
              • renepoznan Re: co z refundacją leczenia in vitro??? dodaję 18.11.05, 23:36
                dobrusia_to_ja napisała:

                >>
                > Z adopcją też jest poważny problem

                Niestety ten problem istnieje nadal. Ale to kwestia rozwiazań ustawowych i
                sprawności działania sadów - dlaczego państwo do tej pory problemu nie potrafi
                na tym polu rozwiązać to dla mnie zagadka - znasz problem zapaści sadownictwa.
          • dobrusia_to_ja Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 23:07
            Ale jednej rzeczy nie bierzesz pod uwagę. Zdolność do zapłodnienia spadła u
            mężczyzn w ostatnich latach (Chejron napewno zna ten problem znacznie dokładniej
            ode mnie) o 30% i nic nie wskazuje na to, że ten stan się poprawi. Wręcz
            przeciwnie. Zawdzięczamy to sobie: zatrute środowisko, konserwowana żywność,
            środki chemiczne. Jedynym sposobem na zapłodnienie dla większości par jest
            właśnie metoda in vitro.
            • renepoznan Re: co z refundacją leczenia in vitro??? 18.11.05, 23:23
              dobrusia_to_ja napisała:

              > Ale jednej rzeczy nie bierzesz pod uwagę. Zdolność do zapłodnienia spadła u
              > mężczyzn w ostatnich latach (Chejron napewno zna ten problem znacznie
              dokładnie
              > j
              > ode mnie) o 30% i nic nie wskazuje na to, że ten stan się poprawi.

              Nie wiem skąd masz te dane ale czy one cokolwiek zmieniają. Problemy z
              rozrodczoscia były zawsze - uswiadom sobie wymieranie rodów - niekoniecznie
              królewskich. Jest to jedna z metod eliminowania z populacji genów wadliwych czy
              niepełnowartościowych. Zakladając nawet, ze jakiś (???) procent małżeństw ma
              klopoty z urodzeniem dziecka to jednak jest to procent niewielki. Zdecydowana
              większość małżeństw, jeżeli nie ma dzieci to w wyniku swiadomej decyzji. A
              ilość dzieci w domach dziecka u nas nie maleje. Znam troche ten problem z mej
              działalności zawodowej.
              Dlatego preferowałbym adopcje - ratuje to dzieci przed niełatwym losem. I moim
              zdaniem adopcja powinna byc przez państwo popierana i preferowana. Natomiast
              nie widze powodów do popierania przez państwo metody in vitro. Jej rozwój to
              więcej dzieci pozostawionych w domach dziecka. Po prostu mniej bedzie małżeństw
              zainteresowanych adopcją.
              Przypominam,że mówimy o sytuacji niedoboru srodków.
              Oczywiście - cały czas podkreślam - dyskusja dotyczy metod finansowania a nie
              zakazu tej metody. Choc wątpliwości moralne nie sa bagatelne.
              • Gość: zona kaczora Re: jestem za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 11:51
                jestem za.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka