grendelek
06.12.05, 16:53
Po trzydziestu trzech latach wyprowadzilem sie ze Starego Miasta. Spakowalismy
95 lat zamieszkania naszej rodziny pod tym samym adresem. Pozwolilo mi to na
pewne smutne podsumowanie. targaja mna ambiwalentne odczucia. Z jednej strony
zal i nostalgia opuszczania "rodzinnego gniazda", tych scian, ktore byly
swiadkiem moich pierwszych krokow, czytania pierwszych liter, smaku pierwszego
alkocholu, sukcesow i porazek w kolejnych szkolach, romantycznych uniesien i
zawodow, zaru pierwszego seksu...
Z drugiej strony ulga, gdyz nie moglem juz dluzej patrzec na coraz szybsze
staczanie sie tego miejsca w kierunku... slumsu. Tak, mamy slumsy w samym
centrum miasta. Wiecznie uszkodzone drzwi wejsciowe na klatke schodowa
(przeciwwlamaniowe), smrod moczu i nierzadko kalu, ustawicznie niszczony
domofon, ostatnio nawet trzykrotne podpalenie w sieni... ponoc na tle
porachunkow dealerow narkotykowych. Do tego banda gow.niarzy szlajajacych sie
ustawicznie po Wroclawskiej, kradnacych radia z samochodow, dokonujacych
rozbojow na maloletnich - swoich rowiesnikach. Rozdeptanych psich odchodach na
polamanych chodnikach, samochodach zaparkowanych jak komu wygodnie...
A wiec, zegnaj Stare Miasto... mam goraca nadzeje, ze kiedys odzyskasz nalezny
Ci blask...