Dodaj do ulubionych

ach co to był za ślub!

05.01.06, 14:16
Tak jak kiedyś w dawnej piosence. Pisała G. Poznańska, piszą dzisiaj Fakty.
A czy jutro napiszą WW? Prasowo ponownie jesteśmy popularni. Ale jaka to jest
popularność?
Obserwuj wątek
    • pan.nikt Re: ach co to był za ślub! 05.01.06, 17:02
      Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
      Panu Burmistrzowi i jego małżonce.

      I to wcale nie pstryczek.
      Ludzie się żenią i rozwodzą, byle robili to kulturalnie.

      Życzę wielu udanych lat wspólnego życia.

      Oczywiście pracy w różnych firmach, czyli "rozwodu" w Ratuszu.


      • judymdoktor Re: ach co to był za ślub! 05.01.06, 17:16
        Odnośnie tej dziwnej urzędniczej podległości kiedyś już napisałem. Uważam, że
        rozgłos był zupełnie niepotrzebny, a gazeta z ratusza pierwsza się do tego
        przyczyniła. Wcale nie zamierzam nikomu gratulować, bo uważam całą sytuację za
        dość niezręczną.
      • yvonne33 Re: ach co to był za ślub! 05.01.06, 20:12
        "nikt" ty już przestań tak włazić w tyłek i daj już spokój z tymi życzeniami bo
        przeżywasz to na każdym forum.
        • pan.nikt Re: ach co to był za ślub! 05.01.06, 22:38
          Ja i włażenie w tyłek.

          Oj żarty sobie robisz!!!

          • rochkowalski11 Re: ach co to był za ślub! 05.01.06, 22:53
            Również się dziwię temu rozgłosowi, oczywiście bez względu na intencje
            prasowych artykułów . Na pewno nie możemy tego nazwać promocją Wrześni.
            Istnieją pewne standardy i kodeks etyczny urzędnika. I kto o tym powinien
            wiedzieć najlepiej? Każdy szef, szczególnie zajmujący stanowiska publiczne.
            Myślę, że w cywilizowanym Państwie, skończyło by to się dymisją. Ale do
            cywilizowanego Państwa jeszcze trochę nam brakuje.
            • klaudiusz4 Re: ach co to był za ślub! 06.01.06, 19:52
              No i WW napisały, bardzo łagodnie, dyplomatycznie, żeby czasami krzywdy nie
              zrobić. A pamiętam jak kiedyś pisały o C.B. Wtedy nie było miejsca na
              łagodność, dyplomację tylko prosto i z grubej rury żeby na maX dowalić tuż
              przed wyborami.
              • pan.nikt Re: ach co to był za ślub! 06.01.06, 22:23
                Klaudiuszu, aż boje sie odezwać, żeby znów ktoś nie powiedzial, że włażę w
                tyłek, ale jednak wypada się odezwać.
                Nie moim zadaniem jest obrona WW, czy Burmistrza, ale przypomnę, że w sprawie
                CB nie chodziło o fakt, ale O SPOSÓB ROZWODU I TRAKTOWANIA BYŁEJ ŻONY I DZIECI.

                Pan K dzieci nie ma, a była żona widocznie specjalnie się nie skarży na złe
                traktowanie.
                Gdyby tylko słówkiem gdzieś się poskarżyła, Fakty zrobiłyby z tego "fajny
                materiał". Skoro nie zrobily, to widocznie rozwód był kulturalny.
                • nowak11 Re: ach co to był za ślub! 06.01.06, 23:01
                  Z tego co wiem, ani żona pana B. ani jego syn nie prosili WW o opisywanie ich
                  prywatnych spraw; wręcz przeciwnie. To WW same wlazły z butami...
                  • pan.nikt Re: ach co to był za ślub! 06.01.06, 23:10
                    Nie wiem, kto kogo szukał. Wiem, że opisne zachowania CB były z typu
                    sqrwesyńskich.
                    • klaudiusz4 Re: ach co to był za ślub! 07.01.06, 11:36
                      Absolutnie nie mam zamiaru nikomu wypominać, że włazi komuś w tylnią część
                      ciała. To jest twój osąd sprawy, do którego masz prawo.
                      Dla mnie obecna sprawa jest jednak bulwersująca, bo zawiera również bardzo
                      ważny element, jakim jest zależność służbowa na linii podwładny – przełożony.
                      I dla mnie jest to kompromitująca sytuacja, bo nigdy nie powinno do niej dojść
                      w miejscu pracy. Może łagodniej bym potraktował całą tą sprawę, jeżeli
                      chodziłoby o człowieka wolnego od związku małżeńskiego. Ale tak nie było, a
                      osoba publiczna musi się liczyć z tym, że jest zawsze na świeczniku. A cała
                      sytuacja bardzo mi się nie podoba, jako podatnikowi tej gminy.

                      Zgadzam się z Nowakiem, że WW nikt nie prosił aby swoimi „nogami” wchodziły w
                      życie rodzinne CB. Zrobiły to jednak i to bardzo ostro, nie licząc się z
                      najbliższą rodziną. CB powinien się również liczyć, jako osoba publiczna z
                      konsekwencjami. Jednak WW wtedy nie miały jakichkolwiek skrupułów w
                      odróżnieniu od dnia dzisiejszego, gdzie obecny przypadek jest podobny. Jak
                      nazwać ich zachowanie? Hipokryzją? Brakiem obiektywności? A może zwykłym
                      wstydem i brakiem odwagi przyznania do popełnionego błędu?

                    • nowak11 Do Pan.Nikt 07.01.06, 22:52
                      Ale czy gazeta jest od publicznego "prania cudzych i prywatnych brudów"? Z tego
                      co pamiętam konkluzją serii artykułów o CB było zawieszone gdzieś w domyśle
                      pytanie: "Drodzy czytelnicy - czy rozwodnik może być dobrym burmistrzem?".
                      Dzisiaj WW tego pytania nie stawiają i tyle.
                      • pan.nikt Re: Do Pan.Nikt 07.01.06, 23:23
                        Pewnie wiesz lepiej, ale ja pamiętam inną, choć trochę podobną konkluzję.

                        "czy ktoś, kto tak się rozwodzi i tak traktuje byłą żonę i dziecko może być
                        burmistrzem"
                        • nowak11 Re: Do Pan.Nikt 08.01.06, 19:48
                          Masz więcej czasu niż ja, więc uważniej śledzisz to, co piszą gazety. Ja nie
                          wiem dokładnie JAK CB się rozszedł, nie wiem JAK traktuje byłą żonę i
                          dziecko... Nie wiem też JAK traktował swoją żonę TK oraz nie wiem JAK się
                          rozwodzi. I nie chcę wiedzieć, a na pewno nie chcę o tym przeczytać w gazecie!
                          Uważam jedynie, że ciosem poniżej pasa było pisanie o życiu osobistym CB w
                          czasie kampanii. W Polsce mamy co najmniej kilkadziesiąt tysięcy rozwodników;
                          czy to oznacza, że nie są oni dobrymi dziennikarzami, nauczycielami,
                          policjantami, ślusarzami...? To była naciągana argumentacja, chodziło o coś
                          innego - i Ty doskonale wiesz o co. Pozdrawiam.
                          • sliwczynski1 Do Nowaka1 i do Klaudiusza 10.01.06, 11:01
                            Przeinaczacie Panowie fakty - bo tak Wam wygodnie. Po pierwsze - WW nigdy nie
                            napisały o kogo chodzi, nie było tam słowa o tym, że chodzi o CB. Przypomnę - w
                            tekście znalazło się jedynie pytanie: czy kanalia, która nie chce łożyć na
                            swoje dzieci, a więc jest nieuczciwa nawet wobec swoich najbliższych, będzie
                            dobrym, uczciwym burmistrzem? To jest istota rzeczy, a nie rozwód. To po
                            pierwsze. Zauważę przy okazji, że bez pudła rozpoznaliście CB jako bohatera
                            tego tekstu, tylko czy to moja wina?! Zawsze byłem i jestem nadal przeciwnikiem
                            opisywania życia prywatnego osób publicznych (zresztą zabrania tego prawo), ale
                            w stosunku do osób publicznych istnieją "luźniejsze" zasady. Nie napisałbym ani
                            słowa o rozwodzie CB (oprócz poinformowaniu, że rozwód się odbył, bo wyborcy
                            mają prawo to wiedzieć, bez najmniejszego komentarza), gdyby odbyło się to w
                            sposób "godny". Tu jednak CB wykazał wyjątkowe chamstwo i styl zupełnie nie-
                            honorowy, niegodny nie tylko burmistrza, ale nawet zwykłego faceta - nie płacił
                            na utrzymanie syna, którego miał z żoną, wypierał się ojcostwa syna, którego
                            miał z sekretarką, nie przychodził na rozprawy i robił inne numery. Matki jego
                            dzieci musiały przed sądami dochodzić swoich i dzieci praw, nie potrafił tego
                            załatwić w sposób honorowy, godny mężczyzny. Pozostawał juz wtedy w stałym
                            związku z następną kobietą, notabene - w ciąży. Okazał się - niestety! -
                            kanalią. A Wy Panowie, wiecznie go bronicie i wiecznie wypominacie WW, że ujęły
                            się wówczas za jego ofiarami. Zrobiłem to najdelikatniej jak mozna, w sposób
                            jedynie metaforyczny, chociaż jeszcze dziś gotuje się we mnie, jak o tym myślę.
                            A pamiętacie przekręty CB z Grandmarketem? Może i tu był czysty jak łza?
                            Kałużny - rozwiódł się w maju 2004 roku (WW poinformowało o tym). Odbyło się to
                            w sposób pokojowy - nikt do nikogo nie ma żadnych roszczeń, ani żalów
                            majątkowych. Ludzie mają prawo nie chcieć ze sobą żyć. Ważne, żeby rozstać się
                            w sposób godny. I tutaj tak się stało. Ślub TK z panią naczelnik wydziału
                            ratusza odbył się po ponad 1,5 roku od rozwodu. W czym widzicie problem? WW
                            napisały jako pierwsze o tym, że po ślubie powstaje w ratuszu dziwna sytuacja,
                            że żona staje się podwładną męża. O czym jeszcze Waszym zdaniem powinniśmy
                            napisać? Co niby przemilczamy? Wątpię, żebym Was przekonał do swoich racji, Wy
                            (a domyślam się kto się kryje za tymi pseudonimami) i tak wiecie lepiej. Mimo
                            wszystko pozdrawiam.
                            • karo-lina Re: Do pana red. 10.01.06, 15:47
                              z tego co wyczytałam w prasie to ich znajomość datuje się na okres 3 lat, czyli
                              jeszcze, kiedy trwało małżeństwo. To tak na marginesie.
                              Nie mi pan powie panie Ś. czy olbrzymie nagrody jakie otrzymuje naczelnik
                              jakiegokolwiek tego samego jednego urzędu w Polsce , który jest w konkubinacie
                              z jakimkolwiek burmistrzem, wójtem czy prezydentem są czyściutkie. Czy
                              późniejsze wyjazdy na wspólne wczasy owych domniemanych urzędników za owe
                              domniemane pieniądze podatnika są w porządku?
                              A może panowie z WW i Faktów sprawdzicie czy są jakiekolwiek przypuszczenia, że
                              u nas jest inaczej, tzn. lepiej, np. że domniemany urzędnik i urzędniczka nie
                              otrzymywali nagród od siebie i nie wyjeżdżali na wspólne wczasy za moje
                              podatki?
                              • klaudiusz4 Re: Do pana red. 10.01.06, 16:00
                                Czy rodzina CB prosiła pana o to, żeby pan pisał o braku płacenia alimentów?
                                Bardzo wątpię. W Polsce jest na pewno kilkadziesiąt tysięcy takich ludzi z
                                różnych grup społecznych i podejrzewam, że i u nas jest może setka jak nie
                                więcej, którzy nie płacą alimentów. Jakoś o nich pan nie pisze. Dlaczego?
                                • euglena_pl Re: Do pana red. 10.01.06, 16:46
                                  Z punktu widzenia kobiety i żony, jeden i drugi przypadek jest nie do
                                  przyjęcia. Z punktu widzenia etyki zawodowej, jakiej powinny przestrzegać osoby
                                  publiczne w miejscach zatrudnienia, jeden i drugi przypadek jest tym bardziej
                                  nie do przyjęcia.
                                  W związku z tym nie rozumiem, jak można mówić, że jeden przypadek może być
                                  bardziej do przyjęcia od drugiego? I w pełni popieram naszych podatników,
                                  którzy nie chcą się godzić z takim stanem rzeczy.
                                  • wercyngetoryks_wp Re: Do pana red. 10.01.06, 20:22
                                    euglena_pl napisała:
                                    W związku z tym nie rozumiem, jak można mówić, że jeden przypadek może być
                                    > bardziej do przyjęcia od drugiego? I w pełni popieram naszych podatników,
                                    > którzy nie chcą się godzić z takim stanem rzeczy.



                                    Ale Ciebie wkurzył nasz redaktor. Masz tutaj rację! Nie powinno być równych i
                                    równiejszych.
                                    • pan.nikt Re: Do pana red. 10.01.06, 20:34
                                      uhaha, a ja dziś kupiłem ciężką patelnię.
                                      Zona od razu nabrala respektu.

                                      uhahah
                                      • wercyngetoryks_wp Re: Do pana red. 10.01.06, 20:39

                                        Mówisz, że znalazłeś sposób na wychowanie żony? uhahah
                                        No NO, na niezłego osiłka nam tutaj wyrastasz. Pani Środa się tobą zajmie
                                        uhaha
                                        • pan.nikt Re: Do pana red. 10.01.06, 20:48
                                          coś ty środę przeżyję a poźniej już czwartek
                                          • wercyngetoryks_wp Re: Do pana red. 10.01.06, 20:52
                                            dobre nawet bardzo dobre
                                            uhaha
                                            • euglena_pl Re: Do pana nic i wercynknota! 10.01.06, 21:11
                                              Najlepiej wszystko wyśmiać, zbagatelizować, a na niesforną żoneczkę kupić
                                              ciężką patelnię, żeby dorodne samce miały zaspokojone swoje rządze.
                                              Średniowiecze panie nic i panie wercyknocie. Najważniejsze, żeby facet miał
                                              zaspokojone swoje popędy. Jeżeli płacicie za nie swoimi pieniążkami i wasze
                                              szanowne kurki domowe wam na to pozwalają, to wolna droga i erekcja. Ale za
                                              kasę podatników nigdy. Ktoś stracił już mój głos. Kto? Powszechnie wiadomo.
                                              • nowak11 Re: Do pana nic i wercynknota! 12.01.06, 20:58
                                                Pan Nemo zadziałał w starym stylu, he he...Odwrócił uwagę, zbagatelizował...
                                                Widać jest na usługach... Jego wybór. Waldku, odnoszę wrażenie, że bronisz złej
                                                sprawy. Ale to TWÓJ wybór i nic mi do tego. Też Cię pozdrawiam. NOWAK
                                                • sliwczynski1 Do Nowaka: 13.01.06, 22:19
                                                  Dziękuję za pozdrowienia - którym Nowakiem jesteś - Przemkiem, czy Janem, a
                                                  może jeszcze innym? Póki co, też pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka