laura156
30.04.10, 16:39
Witam was wszystkie.
Wczoraj doszło do dziwnej konfrontacji między mną a moim Lubym. Znajomy zapytał jak tam u nas z zaręczynami itp. A mój chłopak powiedział że on o pierścionku pomyśli dopiero jak będzie miał 30 lat! Czyli za 6 lat!! Odpowiedziałam że super że mnie o tym poinformował i zapytał mnie o to czy tak będzie dobrze. Ja za te 6 lat będę miała 28 lat. Czyli ślub jak dobrze by poszło odbył by się jak bym miała 29-30 lat, staranie się o dziecko kolejny rok dwa, czyli urodziła bym po 30.
Powiedziałam mu że dla mnie to za późno i powinniśmy to wszystko ułożyć wcześniej.
Wydarł się na mnie że jak ja sobie to wyobrażam, ża zamieszkam gdzieś na stancji z dzieckiem a on będzie sobie ręce za granica urabiał żeby starczyło na życie, a dom wybudujemy na starość.
Rozpłakałam się i jednym słowem uciekłam do innego pokoju.
Wiem że nasza sytuacja w tym momencie nie jest super, bo nie mamy swojego lokum, ale przecież to nie przeszkadza żebyśmy wcześniej wzieli ślub, potem kredyt na dom i powoli go spłacali.
Czasem wydaje mi się że on nie chce ze mną spędzić reszty życia i dlatego ciągle to odkłada. Jesteśmy ze sobą 3 lata, od dwóch mieszkamy razem, poznaliśmy się na tyle że chyba powinniśmy wiedzieć czy chcemy być razem czy nie...
Powiedzcie mi czy to ja jestem nienormalna czy jednak mam trochę racji??