lmblmb
26.05.06, 23:37
"Pomysł nie jest nowy: jako pierwszy z kampanią skierowaną do maturzystów
wystartował na początku roku Wrocław."
Martwi mnie jedna rzecz. Wrocław organizuje sobie autoreklamę opowiadając o
tym jak to wiele się tam zmieniło. Wiele osób twierdzi, że te historie są
mocno rozdmuchane, ale tłum to kupuje, bo Polacy są nierealistyczni, a
bardziej romantyczny (tfu!), czyli odwrotnie do nas. Starając się mówić do
"sąsiadów ze wschodu" możemy trafić w pustkę i przegrać z miastem, które
lepiej udaje.
Obawiam się, że żeby ściągnąć pieniądze studentów do miasta, to trzebaby
trochę pokłamać (jak w historiach nt. rozwoju Wrocławia) i posprzedawać
ciekawe wizje miasta. Nie muszą być prawdziwe, bo rodacy ze Wschodu nie obrażą
się o małe oszustwo. To, co obecnie robi się w reklamach, to reklama w
dziedzinie, w której i tak jesteśmy znani. Mam kontakt z wykształconymi ludźmi
spoza Poznania i oni ciągle powtarzają te same przymiotniki o czystości,
organizacji itp. (i jak to ze stereotypami bywa, nie zawsze jest to
prawdziwe). Chyba nie ma sensu się w tych dziedzinach reklamować, skoro klient
już dobrze zna produkt. Za to studentom proponuję sprzedać Maltę, Stary Rynek,
Sołacz, sport, rozrywkę i centra handlowe. Ktoś, kto ma 19 lat nie będzie
przejmował się tak bardzo porządkiem.