Hity na UAM

30.07.06, 19:55
Wiadomo, że dla większości absolwentów takich kierunków nie ma pracy, a popyt
na nie nadal jest duży. Dlaczego? Bo studia w zamyśle rodziców i przyszłych
absolwentów to prestiż, a nie prawdziwa nauka. Odpowiedzią na tak skrajną
nieodpowiedzialność przyszłych studentow są studia płatne na kredyt. Jeśli
ktoś będzie musiał spłacić kredyt za naukuę, mając w perspektywie pracę na
nocnej zmianie, to się dwa razy zastanowi, czy warto. Dyć na nocnej zmianie
można pracować bez dyplomu magistra europeistyki czy historii sztuki.

Tak, proszę Państwa, marnuje się nasze pieniądze.
    • Gość: pyra III Re: Hity na UAM IP: *.echostar.pl 30.07.06, 20:33
      Zastanawiam się co mozna robic po stosunkach międzynarodowych na politologi??
      Przeceiż te studia niczego konkretnego nie uczą. Po prawie wiesz jak napisać
      umowę, pozew czy inne pismo procesowe. Po medycynie zna się juz prostsze
      zabiegi itd. A po stosunkach międzynarodowych???
      • o00 Re: Hity na UAM 30.07.06, 20:38
        Jak co? Można zostać posłem, wiceministrem, wicepremierem... :p :D
      • Gość: LMB Wiesz jak uprawiać! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 30.07.06, 21:46
        > Po prawie wiesz jak napisać
        > umowę, pozew czy inne pismo procesowe. Po medycynie zna się juz prostsze
        > zabiegi itd. A po stosunkach międzynarodowych???

        Wiesz jak uprawiać stosunki miedzynarodowe! ;)
        • Gość: pyra III Re: Wiesz jak uprawiać! IP: *.echostar.pl 30.07.06, 22:08
          A jakieś konkretne umiejętności za które Ci zapłacą? Jak wykorzystać zdobytą
          podczas tych studiów wiedzę? Myślę po prostu, że te studia nie uczą żądnych
          konkretnych umiejętności...
          • vipunia Re: Wiesz jak uprawiać! 30.07.06, 22:32
            to czego nauczą się ci ludzie i jak to wykorzystają później w przyszlosci zalezy
            tylko od nich, wlasciwie niewiele od kadry, ale wlasnie od studentów. Czy będą
            chodzić tylko na zajęcia, czy będą mysleć, uczestniczyć w dodatkowych zajęciach,
            seminariach i konferencjach, czy będą dzialac w organizacjach, korzystać z
            praktyk studenckich czy nie...
            • Gość: Sebar To po co w ogóle uczelnie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.07.06, 08:30
              Może lepiej je zlikwidować i dla tych tysiecy studentów organizować te jakże
              użyteczne "seminaria", "konferencje" i "organizacje" w takiej liczbie by każdy
              student mógł przynajmniej raz dać odczyt i zasiadać w radzie jakieś
              durnej "organizacji".

              90% seminariów i konferencji w Polsce to sponsorowane urlopy w ośrodkach, forma
              nagród dla pracowników, sztuczne podkręcenie ważności uczelni, spotkania
              towarzyskie, okazje do zdrad... Generalnie przerost formy nad treścią...


              Konkrety, konkrety, konkrety...

              W Niemczech jest dużo studentów także z Polski, osobiście znam takie
              dziewczyny, które "zasiadają", udzielają sie, dają "odczyty" i "referaty",
              jeżdża na "konferencje".. i sprzatają łazienki lub pracują za zmywakiem,
              trzęsąc się co zrobią po skończeniu studiów..., bowiem po studiach nastepuje
              właściwa weryfikacja ich wiedzy, przydatności tej wiedzy i generalnie kierunku
              studiowania... Kończą się wtedy dofinansowania sielanki z budżeciku...

              .. bo po studiach okazuje sie ze to wszystko to jedna wielka podpierdułką..

              Nie wierze w choć odrobine wiedzy merytorycznej jakieś podsrywajki na 3-cim
              roku dającej "referat" czy "odczyt"... ŚMIECH!!
              To zwykłe przepisywanie innych publikacji...


              Sebar
              sebar_rysiu@yahoo.co.uk

              Ilość miejsc na danym kierunku powinna być określana tylko i wyłącznie
              zapotrzebowaniem rynku pracy... W przeciwnym razie uczelnia powinna składać się
              na zasiłki dla bezrobotnych absolwentów :))) Szybko by dostosowali profile
              studiów do wymogów gospodarki i potrzeb społeczeństwa...
              No i oczywiście zastanawiam się czy nie sensowne wydawałyby się opłaty za
              studia w połączeniu z kredytami i stypendiami.. Tak jak przedmówca powiedział,
              maturzysta 2 razy by się zastanowił gdzie złożyć papiery...
              • vipunia czas wolny 31.07.06, 09:48
                > Może lepiej je zlikwidować i dla tych tysiecy studentów organizować te jakże
                > użyteczne "seminaria", "konferencje" i "organizacje" w takiej liczbie by każdy
                > student mógł przynajmniej raz dać odczyt i zasiadać w radzie jakieś
                > durnej "organizacji".

                Sebar bez ironizowania qrcze, przecież dobrze wiesz, że mówię o tym co student
                robi poza wykladami, co robi z tzw. czasem wolnym - czy trawi go na gry,
                "chatowanie" czy chlanie winka od rana do nocki, czy wykorzystuje w inny sposób,
                o którym wspomnialam w poprzednim poście.

                > 90% seminariów i konferencji w Polsce to sponsorowane urlopy w ośrodkach,
                > forma nagród dla pracowników, sztuczne podkręcenie ważności uczelni, spotkania
                > towarzyskie, okazje do zdrad... Generalnie przerost formy nad treścią...

                zgadza się, sama jeździlam na wiele konferencji - za niektóre placila uczelnia,
                niektóre sama placilam, powiem szczerze, że tam gdzie musialam być, bo wymagalo
                tego moje stanowisko to tak jak mówisz - na ogol strata czasu, ale tam gdzie
                musialam być, bo wymagalo to rozwoju mojej wiedzy i umiejętności to nie zaluję,
                na ogól bylam bardzo zadowolona, a procentuje to do tej pory.

                Wiem jacy kandydaci trafiają do mnie po studiach, większość przez te 5 lat nic
                nie robila konkretnego. Tragedia!
                • Gość: Sebar Re: czas wolny IP: 213.164.91.* 31.07.06, 12:33
                  > Wiem jacy kandydaci trafiają do mnie po studiach, większość przez te 5 lat nic
                  > nie robila konkretnego. Tragedia!

                  A no wlasnie... :)))
                  Wystarczy ich poslac na Politechnike (np. wydzial elektryczny), a czasu miec
                  nie beda.. gwarantuje!!! :)

                  Ekonomisci, humanisci, fizole... Te kierunki obcialbym na slepo o 50%. No moze
                  po za fizjoterapia i rehabilitacja... Humanistow nawet zredukowalbym do poziomu
                  30%, bo sporo jest jeszcze ich wsrod bezrobotnych...
                  Generalnie to sa to wszystko podpierdulki a nie studia...

                  Ja czasu nawet na politechnice nie marnowalem.. i zamiast chodzic na wyklady
                  siedzialem w domu, jak porzudny Poznaniak, pracujac nad wlasnymi projektami...

                  Efekt: dwa zawody.. i pensja netto wyzsza od pensji brutto fajtlapy Rysia
                  Grobelnego... No niestety jesli chodzi o tzw "przychody nieewidencjonowane"
                  Rysiek mnie z pewnoscia bije na glowe... bo moje wynosza 0zl.

                  Sebar
                  sebar_rysiu@yahoo.co.uk

                  P.S.: A jak Vipunia wybory wrzesniowe? Startujemy, startujemy? wybralas juz
                  ugrupowanie? (pytam niezlosliwie, a nawet z nadzieja, bo Poznan to skorumpowane
                  dno - tak jak zreszta lata temu przewidzialem jego upadek)
                  • mantis77 Masz rację ja się nie nudziłem 01.08.06, 02:45
                    Też byłem na Elektrycznym na telekomunikacji i się nie nudziłem na studiach i
                    było stale pod górkę (no może na 5 roku było lżej bo już byli bardziej
                    wyrozumiali niektórzy wykładowcy)

                    A jak słucham niektórych jak to oni mają ciężko bo na 5 roku mają seminaria i
                    muszą chodzić i pisać pracę zamiast egzaminów to mnie śmiech ogarnia bo ja na 5
                    roku oprócz pracy dyplomowej to miałem jeszcze 4 egzaminy na ostatnim semstrze
                    i dyplom trza było w wolnych chwilach pisać. Efekt taki że na absolutorium było
                    ledwie kilku inżynierów na kilkaset osób bo wszyscy bronili się jesienią bo się
                    nie wyrabiali ale większość zdała i ma dość dobrą pracę.

                    Ja też nie narzekam a dotychczasowi moi pracodawcy patrząc na CV i to że
                    skończyłem PP i elektronikę i telekomunikację już dawali mi plusy mimo że
                    jestem niepełnosprawny. A jeśli chodzi o naukę to studia i tak leca "po
                    łebkach" z każdego tematu. Ja się sam nauczyłem robić stronki WWW i kilka
                    zleceń już za niezłą kasiorkę miałem ale studia mnie tego nie nauczyły ale
                    nauczyły innych pojęć. Poprostu studia dają zarys tematów o których nie wie
                    przeciętny kowalski a żeby się zagłębić i być "kimś" to trzeba wziąć jeden z
                    nich i "ryć" już samemu i wtedy to można nawet zagiąc nie jednego profesorka.

                    Takie jest moje zdanie.

                    A tutaj zabrakło jeszcze jednego kierunku jakże obleganego bo łatwy w
                    zaliczeniu a mianowicie "pedagogika"
              • Gość: LMB Re: To po co w ogóle uczelnie? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.06, 17:50
                > zasiadać w radzie jakieś durnej "organizacji".

                Co to jest "durnej"?
          • Gość: Polytolog Re: Wiesz jak uprawiać! IP: *.icpnet.pl 31.07.06, 11:37
            Witam!

            Ja wlasnie koncze stosunki na politologii. Za kilka tygodni mam obrone. Jestem
            w o tyle dobrej sytuacji, ze pracowalem juz na drugim roku. Inni ludzie ode
            mnie z roku raczej tego unikali, siedzac twardo na uczelni, zdobywajac kolejne
            bdb i stypendia naukowe.

            I co? Czesc jest w Anglii, czesc jest na stazu w Urzedzie Miasta lub jakichs
            podponanskich powiatach. Kariera po politologii? Hahahahaha! Jedna osoba z 50
            osobowej grupy :)

            A wina za to wszystko mozna obarczyc tylko i wylacznie wykladowcow, ktorzy w
            wiekszosci sa wtorni, slabi i leniwi. Ucza biernego zapamietywania materialu,
            nie wymagajac od ludzi kreatywnej, samodzielnej pracy. Przyklad? Na
            kilkadziesiat przedmiotow, ktore mialem w ciagu pieciu lat studiow mialem dwa,
            gdzie zaliczenie polegalo na zrobieniu projektu...Reszta? Napisz referat i
            naucz sie na test.

            Wspolczuje ludziom, ktorzy sie starali i, co najgorsze, dostali na politologie.
            Nie wiedza po prostu co ich czeka, bo nie wiedza czym jest politologia. I tacy
            koncza potem w Call Center TPSA ;)
      • tomashec Re: Hity na UAM 31.07.06, 07:56
        Gość portalu: pyra III napisał(a):

        > Zastanawiam się co mozna robic po stosunkach międzynarodowych na politologi??
        > Przeceiż te studia niczego konkretnego nie uczą. Po prawie wiesz jak napisać
        > umowę, pozew czy inne pismo procesowe. Po medycynie zna się juz prostsze
        > zabiegi itd. A po stosunkach międzynarodowych???

        We wrześniu bronię się na UAM na Stos Międzynar. Studiowałem to, bo mnie to
        interesuje. Insteresuje mnie to, co dzieje się na świecie, a mam wpływ na jego
        losy.
        Nie wiem jeszce co bede robił po tych studiach. Pracę póki co mam, z wyższym
        wykształceniem mam nadzieję na jeszce lepszą, nie koniecznie związaną ze stos
        miedzynar. Choć nie ukrywam, starałem sie o pracę w instytucjach związanych
        włśasnie z tym kierunkiem. Było to w sumie dawno, wszystko pozostało bez
        odpowiedzi. Może jak się obronię bedzie inaczej.
        Specjalizuję się w Bliskim Wschodzie (chcć to 'specjalizuje' może brzmi zbyt
        mocno), ale do końca nie wiem czy praca naukowa spełniłaby mnie.
        Mimo to cały czas gram w Totka od czasu do czasu.. :))
      • Gość: hk Re: Hity na UAM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.06, 10:27
        Bardzo wiele. Sam jestem po stosunkach międzynarodowych i prowadzę firmę
        doradczą świadczącą usługi dla potencjalnych inwestorów zagranicznych. Moi
        znajomi pracują jako specjaliści od pozyskiwania środków z UE, specjaliści od
        handlu miedzynarodowego. Są urzędnikami odpowiadającymi za kontakty
        międzynarodowe, prowadzą szkolenia z protokołu dyplomatycznego (wbrew pozorom
        jest to przydatne w biznesie), technik negocjacji (czasem wręcz zleca się im
        prowadzenie lub doradzanie w negocjacjach) itp...
    • Gość: klakson Re: Hity na UAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 23:32
      To są studia a nie zawodówka. Tu chodzi o wykształcenie a nie o zawód. Jeśli
      uważasz że pieniądze wydane na naukę są wyrzucone to gratuluję.
      • Gość: pyra III Re: Hity na UAM IP: *.echostar.pl 31.07.06, 00:08
        OK. Zgadzam się z Tobą. Ale dobrze byłoby gdyby zdobyta wiedza była do czegoś
        zdatna, pomocna... Co będą robić ci ludzie, gdzie będą pracować??? Pytam
        ponieważ znam wiele osób po polotologi i większośc z nich siedzi w Londynie i
        tam na zmywarce wykorzystują zdobytą wiedzę... Z kolei Ci którzy zostali w
        Polsce, poza pewna wiedzą teoretyczną, tak naprawdę niewiele potrafią...
        • Gość: nati Re: Hity na UAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 22:14
          wiecie w czym jest najwiekszy problem?na zmywaku laduja ci co skonczyli studia
          humanistyczne!tak politologia na przyklad...co to w ogole jest?nie dziwcie sie
          ludzie,ze tak konczycie. specjalista od stosunkow miedzynarodowych bez
          znajomosci ekonomii w dzisiejszych czasach to nic!!!!! na waznych stolkach
          dyplomatycznych laduja tylko ludzie ze znajomoscia ekonomii! amen!
    • embea z punktu widzenia wykładowcy 31.07.06, 09:40
      Myślę, że nie ma teraz idealnego kierunku, po którym każdy miałby pracę, no
      chyba że kierunki inżynierskie (ale też słyszę narzekania o marnej płacy dla
      informatyków czy inżynierów w Polsce.
      Mam zajęcia dla studentów na filologii włoskiej , hiszpańskiej i francuskiej:
      rewelacyjne kierunki, dla prawdziwych pasjonatów, ale i dla ludzi chcących
      myśleć bardziej praktycznie, na pewno też jest to przechowalnia dla paru
      nieudaczników. Jestem zdania, że takie studia to jest tylko podbudowa do
      kariery i wszystko zależy od studenta. Moje koleżanki po tych kierunkach
      utknęły zarówno w pieluchach jako żony Francuzów czy Włochów, ale i są
      menadżerkami w międzynarodowych firmach ("dorobiwszy" po drodze trochę ekonomii
      czy prawa), są też nauczyciele w podstawówkach i pani kierowniczka stoiska na
      bazarze. Wszystko zależy od tego, jak się student "ustawi" i czego naprawdę
      chce w życiu.
      Sama nierzadko jestem załamana postawą młodych ludzi. Starsza od nich o kilka
      lat, jestem "obalona" ignorancją rzeczy. Staram się jak mogę, ale naprawdę
      wykładowca nie zrobi z [---] erudyty. Przykład: Italianiści z 3 roku mieli
      napisać niezbyt dlugą rozprawkę (w j.francuskim) na temat zagrożeń tzw. braku
      granic w Europie. Pomijam stonę językową; wielu nie miało pojęcia co to jest
      traktat z Schengen i sypało frazesami godnymi sześciolatka. Na egzaminie
      praktycznym studentka romanistyki nie wie, kto to jest Angela Merkel (czy
      wiedziałaby kto to jest Chirac? może i tak...). Wiedza na temat struktur
      logicznych tekstu kończy się u wielu studentów na konkretnym, robionym na
      zajęciach zadaniu, potem już mylą skutki z przyczynami i nie potrafią logicznie
      mówić w obcym języku. Ja ich tego nie nauczę, choć bardzo chcę. Na każdym roku,
      na 10 osób studiujących są maksymalnie 3, które powinnny skończyć dany
      kierunek. Ale puszczamy dalej, zostawiając totalne miernoty, bo inaczej nie
      byłoby kogo uczyć.
      Co powiedzieć o studentkach ekonomii (mam też z takimi kontakt), które boją się
      popytać o pracę, o staże, stukają "od do" i cieszą się, że matmę zaliczyły na
      3= ??????????? Sorry, ale chyba tylko "do garów"...
      Mąż mój szanowny jest po ekonomii i tylko swojej zaradności zawdzięcza sukces w
      pracy zawodowej; wielu jego znajomych nadal pracuje w bankach czy firemkach za
      1000 zł miesięcznie, bo np. nie chciało się im ruszyć z rodzinnego miasta.
      Jestem zdania, powtarzam, że nie ma idealnego kierunku w dzisiejszych czasach.
      Pozdrawiam obecnych i przyszłych studentów.
      • Gość: pyra III Re: z punktu widzenia wykładowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.06, 10:06
        Italianistyka czy iberystyka to świetne kierunki. Ale sama przyznałaś że
        karierę zrobiły koleżanki, które później dokształcily się z ekonomi i prawa...
    • Gość: GPS o ile GP kształci urzędników to SM kogo? IP: 195.216.107.* 31.07.06, 11:15
      stosunki miedzynarodowe to kuźnia bezrobocia jak politologia
      • Gość: guerra Re: o ile GP kształci urzędników to SM kogo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 12:36
        Liczy się jednostka i jej indywidualne predyspozycje. Na dalszym miejscu jest
        wykształcenie.
        Jak ktoś "ma jaja" to sobie da radę wszędzie(pomijając ekstrema jak chirurg,
        prawnik etc.)



        • Gość: LMB Popularne polskie frazesy IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.06, 17:49

          > Liczy się jednostka i jej indywidualne predyspozycje. Na dalszym miejscu jest
          > wykształcenie.

          Może dla filozofów.

          > Jak ktoś "ma jaja" to sobie da radę wszędzie(pomijając ekstrema jak chirurg,
          > prawnik etc.)

          Kolejny banał made in Poland. Postawiłbym go obok bredni pt. "dobry produkt nie
          potrzebuje reklamy". Takich bzdur w Polsce jest niestety dużo. Ale co oczekiwac
          od kogoś, kto sądzi że prawnik to ekstrema...
    • Gość: Rysiek:-)! Re: Hity na UAM IP: *.mpgk.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.06, 13:25
      Nie przesadzajcie z tym prawem i medycyną, Ja skończyłem prawo i wcale nie jest
      tak zajebiście!!!
      Oczywiscie jest mnóstwo ogłoszeń o pracę(np.urzędy), gdzie chcą prawników ale
      praca jaka sie wykonuje ma niewiele wspólnego z pracą prawnika.
      Chyba że chodzi o byle jaką prace to wtedy rzeczywiście można poszaleć ;-)!
      Studia mają przede wszystkim rozwinąć intelektualnie(choc nie wszystkim sie to
      udaje)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja