Dodaj do ulubionych

pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem:(

17.08.06, 11:45
witam! Ja odkąd trafiłam na Polną, byłam strasznie traktowana. Był to
poczatek czerwca, zostałam skierowona na Polną od lekarza prowadzącego, z
tego wzgledu iż nasz Antos miał wade serduszka. Na badaniach ginekologicznych
czułam się jak ekran w kinie. Oprócz rzeszy niemiłych lekarzy, pielegniarek,
było całe grono studentów, którzy sie wpatrywali w moje krocze. Rozumiem, że
gdzieś studenci się powinni uczyć, ale sory, nikt mnie nie zapytał czy sobie
życzę ich obecność podczas mojego badania, czy też nie. Pan ordynator Drews
od samego początku, od pierwszego dnia, mówił mi, że nie powinnam sie łudzić
że dziecko przeżyje, bo jest poważna wada serduszka, a byłam w 33 tygodniu.
Także po tych słowach chciałam się spakować i wyjść z tego cholernego
oddziału. Mojemu mężowi bez przerwy płakałam w słuchawke, bo my wierzylismy
ze wszystko sie dobrze skonczy, a oni ani odrobiny nadzieji nie dawali.
Podczas mojego trzydniowego pobytu w klinice, zaledwie kilka razy zrobili mi
ktg, naszego chorego serduszka, pielegniarki chodziły bez przerwy poobrazane.
Potem na 2 tyg poszłam do domu i wróciłam do tego głupiego szpitala znowu na
3 dni i historia sie powtarzała z poprzedniego mojego pobytu w "cudownej"
klinice. I po raz trzeci trafiłam do kliniki 19.06.2006 i miałam juz zostać
do porodu. Gdy przyszłam na oddział rano koło godziny 10 nikt się mna nie
zainteresował. Za łóżkiem czekałam do 16 godziny na małym stołku, nie
dostałam obiadu, nie zostałam zbadana mimo, iż byłam z zagrożoną ciążą. Nasz
Antoś do 15 godziny był bardzo ruchliwy, po zjedzeniu drożdzówki, poszłam sie
przejść na spacer koło kliniki, bo już mnie kręgosłup pobolewał od siedzenia
na tym smiesznym stołku. Gdy wróciłam po 16 łóżko już było przygotowane, więc
wreszcie się rozpakowałam i położyłam. ok 18 przyszła pielęgniarka podłączyć
ktg, jednak juz nie mogłam wyczuć pulsu naszego skarba. Poszliśmy na izbe
przyjec, aby dowiedziec co sie dzieje, ja jednak czułam że serduszko naszego
skarba juz przestało bic. No i lekarz potwierdził moją złą myśl, jednak że
nie miałam skurczów i rozwarcia trafiłam z powrotem na oddział. Następnie z
wielkim problem zostałam przeniesiona na izolatke. Do godz 22 mój mąż był ze
mną i się wspieraliśmy nawzajem. Oczywiscie żaden z lekarzy nie raczył
zajrzeć do nas, jedynie pielęgniarka przyszła i powiedziała żeby mąż już
poszedł do domku. Wtedy zaczęłam walczyc, aby zasnąć. Byłam bardzo spokojna i
chciałam żeby wszystko było po i tak właściwie do dziś nie wiem dlaczego w
taki sposób przyjęłam tą informacje. Po długich zmaganiach, po relanium moze
zasnęłam na 3-4 godzinki. W wtorek dopiero o godz 11:30 podali mi żel
wywołujący skurcze. Gdy zapytałam się lekarza, jak szybko ten żel zadziała,
odpowiedział, że może dzisiaj zadziałać, a może wogóle mój organizm na niego
niezareagować i ewentualnie jeszcze raz będą go wprowadzać w środe:) Więć po
tych tekstach opadły mi ręce. Do godz 14 musiałam leżeć w zasadzie bez ruchu.
Poprosiłam męża żeby poszedł po jakieś tabletki przeciwbólowe, bo zaczęły się
skurcze. Jednak Pani oddziałowa dała ale z wielką łaską i powiedziała, że
niestety poród boli (mimo iż lekarz przy podawaniu tego żelu powiedział, że
jak będe potrzebowała środków przeciwbólowych, mam dać znać a mi podadzą bez
problemu). Więc widzicie jak było kolorowo. Ale to jeszcze nie koniec mojej
wspaniałej historii. Skurcze coraz bardziej się nasiłały, z brzusia przeszły
na kregosłup. Mąż mnie masował, jednak ja z bólu nie miałam siły siedzieć,
stać, chodzić, po prostu fiksowałam. Oczywiście od godz 12-17:30 żaden z
lekarzy się nie zainteresował moją osobą, mieli mnie jak zwykle w d...
Wreszcie nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby mój mężuś poszedł po lekarza,
bo ja już nie dam rady ani chwileczkę, po tym jak zaczęły mi juz drętwieć
ręce i nogi. Lekarz szedł do mnie koło 15 minut... Jednak w między czasie
przyszła młoda pięlegniara i się zapytała czy mam parcia, ja jej na to: że
nie mam, ale już fizycznie nie daje rady. A ona: to jeszcze nie poród, niech
Pani głeboko oddycha, to potrwa conajmniej 2 godziny. Po czym przyszedł o
17:45 lekarz, spojrzał co się dzieje i stwierdził, że jedziemy na porodówke,
na co pielegniara: ale ta Pani nie ma parcia, a lekarz na to: nie ważne,
jedziemy. Podali mi środek przeciwbólowy i pojechałam na porodówke. Poród
trwał może 5 minut:) Jednak po porodzie Pani doktor zadała pytanie: Czy chce
Pani zobaczyć dziecko, ja jej odpowiedziałam że nie (tak wcześnie
postanowiliśmy z mężem, że będzie dla nas lepiej). Na to mądra lekarka, a
może Pani położyć dziecko na brzuchu. Ja w tym momencie nie wytrzymałam i
powiedziałam donośnie że NIE. Nastepnie leżałam godzine czasu, aż mnie
szanowni lekarze zszyją. Kolejny hit po obserwacji, zawieźli mnie na oddział
gdzie leżaly matki z swoimi maleństwami. Myśle, że wystarczy tej sympatycznej
opowieści. MAM jedynie nadzieję, że kolejna dzidzia będzie zdrowa i nie będe
musiała oglądac kliniki na Polnej. Bo w sumie tam tylko mają dobra aparaturę,
a lekarzy do bani, bez serca i uczuć:(
Pozdrawiam
Madzienka
Obserwuj wątek
    • jaonna1 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 17.08.06, 16:28
      bardzo ci współczuje.bardzo to smutne co piszesz,straszne
    • ewold Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 18.08.06, 13:31
      Ja tez rodzilam dziecko na Polnej ktore juz nie zylo :( i tez lezalam na
      oddziale u Drewsa, ale zostalam potraktowana zupelnie inaczej niz ty. Lekarz byl
      pelen wspolczucia i byl naprawde b.delikatny zarowno w tym co mowil jak i przy
      wykonywaniu i potwierdzaniu diagnozy.
      Rowniez po zalozeniu tabletek wywolujacych porod uslyszalam ze porod moze zaczac
      sie w ciagu doby albo wcale sie nie zaczac bo to zalezy od organizmu. Mysle ze
      akurat nie mozna wymagac od lekarza zeby dal nam wtedy cudowny srodek ktory
      automatycznie wywolalby porod (choc wiem z doswiadczenia ze tak wlasnie bysmy
      chcialy).
      Po porodzie tez lezalam przez kilka godzin na sali poporodowej z innymi mamami i
      dziecmi, ale jak tylko znalazla sie sala w szpitalu gdzie nie bylo dzieci na
      sali to mnie tam przewiezli. Zarowno lekarze jak i polozne byly wspaniale. Moze
      mialam po prostu szczescie... a moze moj aniolek nade mna czuwal...

      Po porodzie przyszedl do mnie psycholog zeby porozmawiac (przysylali psychologa
      do kazdej kobiety ktora poronila lub nawet byla w zagrozonej ciazy (przed i po
      porodzie). DOpiero od niej dowiedzialam sie ze w czasie porodu maz mial prawo
      byc przy mnie (nikt mnie o tym wczesniej nie poinformowal a ja sama bylam w
      takim stanie ze nawet nie pomyslalam ze to mozliwe).

      Teraz jestem w kolejnej ciazy i zamierzam tez rodzic na Polnej. Pomimo calej
      tragedii jaka przezylam uwazam ze potraktowali mnie tam po ludzku. Mam nadzieje
      ze i po tym porodzie bede mogla znowu napisac ze trafilam na wspanialych lekarzy
      i polozne.

      A tobie zycze duzo sil i zeby zaswiecilo dla ciebie wkrotce slonce :)

      Pozdrawiam
      Ewa
    • citri Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 21.08.06, 15:42
      również współczuje
      _______________________________________

      Jesteśmy małżeństwem od...
    • joanna9624 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 25.08.06, 19:49
      ja zawsze wiedziałam, że na Polną nie pojadę i już z powodu traktowania
      pacjentek. Oj nasłuchałam się dużo złego. Rodziłam w Św. Rodzinie, gdzie
      wszyscy byli mili A gdyby coś złego groziło maluszkowi zawieźli by przecież na
      Polną ! Trzeba było wiać stamtąd po pierwszym złym potraktowaniu.
      Bardzo, bardzo ci współczuję.
      • sarunia21 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 12.09.06, 19:02
        ja tez wspołczuje ale troche to dla mnie dziwne, 3 razy byłam na polnej ze wzg
        na moja zagrozona ciąze i nigdy bym złego słowa nie pow byłam traktowana super
        tak jak inne dziewczyny na sali. wszyscy bardzo mili uprzejmi a ktg to mi sie
        do dzis sni ten dzwiek, boshhe z 5 razy dziennie ... i kazda dziewczyna co
        lezała ze mna na sali miała co najmniej 3 razy wiec dziwie sie ze ty nie
        miałas, tym bardziej ze twoj synek miał wade, porod tez wspominam super i mimo
        ze we wczesnej ciazy przeczytalam o tym spzitalu wiele niemiłych rzeczy ja po
        moich pobytach mam zupełnie inne odczucia. przykro mi ze ciebie tak
        potraktowali i wspolczuje
    • madjak Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 27.01.07, 21:54
      Witam Was! Widzę ze nie tylko ja zostałam pokrzywdzona na Polnej. Wiecie co,
      żaluje ze nie dałam lekarzom łapówki, bo pewnie teraz bym się cieszyła
      wychowywaniem swojego 7 miesięcznego kochanego Antośka.... Tak mi strasznie
      przykro, ze tyle kobiet traci swoje najukochansze skarby wlasnie na Polnej.
      Wkurza mnie to, że ten szpital jest bezkarny, według mnie on ma niezly plecy
      gdzies wyzej, bo jest to niemozliwe, zeby tyle dzieci umierało a oni dalej
      robili to samo:( Pozdrowionie i duzo sił dla matek pokrzywdzonych na Polnej:(
      Madzienka mamka Aniołka Antośka 20.06.2006
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec395.htm
      • nana279 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 29.01.07, 21:42
        Dla mnie pobyt na Polnej był traumatycznym przezyciem.Rutynowość,polot na kasę
        i brak szacunku jest na porządku dziennym tego szpitala.Póki mogę będe
        walczyć.I w Prokuraturze i gdzie dalej się da.Niszczą tam nasze dzieci.Cenę
        zycia przeliczaja na pieniądze.Masz kasę idziesz na porodowkę-nie masz kasy-
        czekaj w kolejce
        • lena1911 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 05.02.07, 21:36
          Wklejam post zamieszczony na Forum Szpitale; Ku przestrodze!!!!!!!!!

          asterka79 napisała:

          > ja rodziłam - że urodzłam, to zasługa silnego organizmu mojego i dziecka;
          > leżałam w szpitalu na Polnej na ginekologii - skierował mnie mój gin z
          > zaleceniem indukcji porodu ze względu na wysokie ciśnienie (ciąża już była
          > donoszona, zagrożenie duże - bilans korzyści oczywisty); po 5-
          > dniowej "obserwacji" (1 x USG, KTG 2 x dziennie) wypuszczono mnie do domu!!!
          > dwa dni później wróciłam z krwotokiem po diagnozę: odklejenie łożyska
          > (następstwo nadciśnienia!), zagrożenie życia płodu; awaryjna cesarka w
          > głębokiej narkozie zamiast oczekiwanego porodu; brak miejsca na oddziale
          > położniczym; pielęgniarki i położne robią łaskę, że robią cokolwiek, o co się
          > je poprosi, w stosunku do dziecka niedelikatne; w końcu w trzeciej dobie po
          > porodzie wypuszczają mnie do domu: otwiera mi się rana, puszczają szwy,
          > wytryska i sączy krew z ropą; po 6 tygodniach po porodzie - pod blizną ciągle
          > krwiak ("wchłonie się"); a gdy w chwili słabości w rozmowie z jednym z
          lekarzy
          > z Polnej stwierdzam z goryczą, że jednak to, co się pisze i mówi ostatnio o
          tym
          >
          > szpitalu to prawda - pada odpowiedź: to po co pani tu przyszła rodzić? miała
          Pani wybór..........

        • adenozyna Dla mnie też to był horror 27.02.07, 09:18
          Nie chcę nikogo przerazić - oszczędzę nieco drastycznych szczegółów . Moja
          relacja m.in. przyczyniła się do tak niskiej oceny tej kliniki.
          Dodam, że przeżyłam taką traumę, że pamiętam każdy szczegół tych 20 koszmarnych
          godzin mimo upływu 9 lat.
          Pęcherz płodowy pękł mi o 21.45, wody się tylko trochę sączyły, ale pojechałam
          do szpitala, aby uniknąć zakażenia. Nie było akcji porodowej. Pominę bezduszność
          i nieludzkość personelu. Ogolili bez pytania tępą maszynką.Położyli mnie na
          sali, przypięli ktg. Nikt się nie interesował do 8 rano. Życie mnie i dziecku
          uratował mąż. Zmusił mojego lekarza, żeby przyszedł - było po 10. Dostałam
          kroplówkę z oksytocyną i glukozą, bo osłabłam. Mąż wykonywał zabiegi
          pielęgnacyjne, gdyby nie on leżałabym mokra i zakrwawiona. Nikomu nie
          zapłaciłam, więc nikogo nie obchodziłam. Jak zaczęły się bóle parte, mąż poszedł
          po położne. Olały nas. To on odebrał poród. Przyszły dopiero na jego krzyk, aby
          przeciąć pępowinę - nacięły mi krocze potwornie - po wszystkim. Mała urodziła
          się o 16.30 - czekałam 3,5h na zszycie przywiązana do łóżka, obnażona - drzwi
          były otwarte i każdy mnie widział rozkraczoną. Pozszywali mnie tak źle, że do
          dziś mam problemy mimo operacji plastycznej (była konieczna korekcja laserem).
          Na oddział trafiłam około 21. Nie dostałam nic pić przez 36h - dopiero mi mąż
          przyniósł. Warto mieć kogoś ze sobą - inaczej jak was nie stać na łapówkę to
          możecie umrzeć dzięki naszej cudownej służbie zdrowia.
          W piątek 23 lutego 2007 byłam na Polnej na badaniach (test potrójny itp.). W
          czwartek byłam u gina, coś tam pomierzył na usg i dał mi skierowanie do
          szpitala. Pominę koszmar, który przeżyłam na izbie przyjęć i potem na oddziale.
          Kompletna bezduszność i dezinformacja. Zmuszono mnie do badań mimo że dzień
          wcześniej miałam kompletne badanie ginekologiczne. Nigdy nie czułam takiego bólu
          przy badaniu jak przy tej zachwalanej tu lekarce (dr Obrębowska). Prawie
          krzyczałam,aż mi łzy pociekły z bólu. Wpakowała mi łapę po sam nadgarstek a
          wokół stało kilkoro ludzi i komentowało. To było upokarzające. Ledwo chodziłam
          po badaniu,zaczęłam krwawić, a mam zagrożoną ciążę. Mam nadzieję, że koszmar,
          który mi zafundowano na Polnej nie odbije się na dziecku.
          Wrogowi najgorszemu nie życzę takich przeżyć.
          • earl.grey Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 00:12
            przykro mi to czytać i bardzo Ci współczuję. Nie chcę być nieuprzejma, ale po co
            w takim razie wróciłaś na Polną? Nie mam osobistych przykrych doświadczeń, ale
            to właśnie dlatego, że doskonale sobie zdaję sprawę na co można tam liczyć.
            Fakt, potrójny tez tam robiłam, ale w życiu sobie nie wyobrażam żebym miała dać
            się zmusić do badania, tym bardziej w obecności osób postronnych. Ani tam
            rodzić, jeśli tylko byłoby to po 26 tygodniu.
            • adenozyna Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 12:01
              A myślisz, że chciałam tam być? Po prostu mój gin tam pracuje, mam zagrożoną
              ciążę, a on uznał, że tam będzie najlepiej (sprzęt, specjaliści itp.). Byłam
              zbyt przerażona, żeby z nimi walczyć - to jest klinika i studenci muszą się
              uczyć a wyraziłam zgodę na leczenie (tak się tłumaczyli na moje prośby żeby mi
              dali spokó).
              Mam nadzieję, że się wszystko unormuje i nie będę musiała tam rodzić. Uwierz mi.
              • soprana Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 14:11
                Nacieli Ci krocze PO porodzie???? po co?? to czysta głupota.
              • soprana Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 14:15
                acha, ta zgoda którą podpisałas jest niewazna jakbys nie wiedziała. Liczy sie
                zgoda ustna na konkretny zabieg lub podanie leku, ewentualnie pisemna ale tez
                dotyczaca konkretnej czynnosci. Zgoda ogólna jest niewazna.
                • adenozyna Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 15:13
                  Nacięły mnie po to, żeby się nie wydało, że ich przy porodzie nie było. Bliznę
                  mimo korekcji mam tak paskudną, że boli przy zmianie pogody, utrudnia
                  współżycie, a przy badaniu gin. dostarcza nowych wrażeń.
                  Dzięki za informację - nie wiedziałam. Teraz będę mądrzejsza. Problem w tym, że
                  oni doprowadzą człowieka do stanu szoku i o nic nie pytają.
                  • soprana Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 18:45
                    O rany ale zrobili Ci świnstwo. Nie protestowalas? a mąz? nie wsciekł sie jak
                    nacieli Cie niepotrzebnie? ja bym im za to sprawe w sądzie założyła za umyślne
                    okaleczenie bo inaczej tego nazwac nie mozna. Przykro mi ze takie cos Cie
                    spotkało, naprawde.
                    • adenozyna Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 20:00
                      Byłam wtedy młoda, niedoświadczona. Nie protestowałam, bo nie wiedziałam co się
                      dzieje taka byłam wykończona tym 20h koszmarem. Dostałam taką bombę
                      oksytocyny,że nie wiedziałam z bólu gdzie i kim jestem.
                      Męża przy tym nie było, bo zaraz po porodzie zabrali mi dziecko i położyli do
                      inkubatora - mąż czuwał nad małą.
                      Dopiero położna w domu jak przychodziła na wizyty, to powiedziała - jezus-maria
                      a co za rzeźnik tak panią poharatał!
                      Wtedy nikt o sądach nie myślał - trzeba było jakoś żyć. Zresztą nana279 walczy
                      od lat z Polną i bezskutecznie.
                      • titta Re: Dla mnie też to był horror 01.06.07, 00:08
                        Nastepny raz do sadu. Jedna sobie nie poradzi. Jak skarg bedzie wiecej to
                        bedzie widac, ze to nie jedna "histeryczka". Zbierzcie sie kobiety razem - jak
                        pojedynczo nie stac.
                  • soprana Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 18:47
                    a tak na marginesie daj sobie spokoj z Polną, ja juz drugi raz bede rodziła w
                    sw. Rodzinie i nie przejmuj sie zagrozeniem ciązy. Lekaze stamtad czesto strasza
                    swoje pacjentki aby sie ich trzymaly i przynosiły im zyski. Moge polecic Ci
                    mojego lekarza z sw. Rodziny. Fantastyczny człowiek.
                    • adenozyna Dzięki 01.03.07, 20:01
                      Dzięki - jeżeli możesz to podaj mi namiary na tego lekarza - na forum albo jak
                      wolisz na priv.
                      • soprana Re: Dzięki 02.03.07, 19:58
                        Moim lekarzem jest Dr. Stoinski przyjmuje na ul. Nowosolskiej 18, we wtorki i
                        czwartki od 20.00 do bólu. Na wizyte sie wczesniej nie umawiasz, po prostu
                        jedziesz i czekasz na swoja kolej. Ja zawsze dzwonie kilka godzin wczesniej
                        upewnic sie czy napewno w danym dniu bedzie w gabinecie bo roznie moze byc.
                        Podaje telefon: 602-329-974.
                        Stoinski nie umawia pacjentek na godziny bo kazda potrzebuje rozna ilosc czasu
                        na wizycie. Sa dziewczyny ktore siedza 10 minut a innym potrzeba godzinę (tak
                        jak nam:)) Dlatego ja zawsze jade sporo przed czasem i jestem pierwsza albo
                        druga w kolejce. Mnie takie cos odpowiada nie wiem jak Tobie. Doktor nie pogania
                        zreszta sam jest niesamowitym gadułą :) i wszystko dokładnie objaśnia. Sam pyta
                        czy mamy pytania mimo iz to nasze drugie dziecko i w zasadzie wszystko juz
                        wiemy. Koszt wizyty 70 zł (nie ma USG) Przyjmuje tez w poradni przyszpitalnej na
                        Niegolewskich na NFZ, ale tutaj szczegułow nie znam - napewno w klinice dadza Ci
                        numer telefonu do rejestracji. Na USG dostaniesz skierowanie do kliniki i na KTG
                        tez jesli jestes juz w 30 tc i to bez znaczenia czy idziesz prywatnie czy na
                        NFZ. Doktor bardzo sie interesuje pacjentkami. Mnie np. czest o pyta o naszego
                        pierwszego maluszka :) Mozesz mu powiedziec o Twoich przejsciach, chociaz on
                        dobrze wie jak jest na Polnej. W razie pytan pisz.
                        • adenozyna Re: Dzięki 02.03.07, 20:21
                          Dzięki za namiary. Na pewno skorzystam, bo mój gin (z Polnej)mnie dzisiaj olał
                          mimo że cała we łzach i nerwach do niego dzwoniłam. Odebrałam wyniki testu
                          podwójnego. Niby jest dobrze, ale jest ale... Prosiłam, żeby choć trochę
                          powiedział, a on na to, że mam wizytę na 15 marca. Wtedy łaskawie omówi.
                          Nie orientujesz się czy dr Stoiński zna się na takich testach?
                          • soprana Re: Dzięki 05.03.07, 13:17
                            Tego nie wiem czy sie zna bo nie robilam takich badan. Ale w razie niepewnosci
                            co do stanu zdrowia dziecka skieruje Cie do dr. Spychały to jest specjalista w
                            klinice od ultrasonografii i wad płodu. Ma specjalizację. Stoinski USG nie robi
                            bo jego "miłoscia" sa porody. Naprawde go polecam.
                • arrival Re: Dla mnie też to był horror 01.03.07, 23:17
                  BARDZO MI PRZYKRO!!!
                  ja tez mam niedlugo rodzić--jestem w 8m-cu! slyszalam opinie o polnej-dlatego
                  wybralam szpital Raszei!( mimo, że lekarza-a chodzę prywatnie-też mam z polnej
                  i tam robilam wszystkie niezbędne badania). rozumiem-że u Ciebie to przymus-bo
                  masz ciążę zagrożoną...........ale może jak już będzie blisko porodu to
                  zdecydujesz się na inny szpital!!??
                  co do studentów---to każdy ma prawo POWIEDZIEĆ NIE!!!!!!!!! pewnie że muszą
                  się gdzieś uczyć---ale ja sobie na to nie pozwolę!

                  trzymam kciuki za Ciebie,,,i pisz co u Ciebie
                  ps.na kiedy masz termin???
                  • 123-32k Re: Dla mnie też to był horror 04.03.07, 16:01
                    ja rodziłam tez na polnej pare lat temu to co przezyłam to horror , połozne
                    obrazone w niczym nie pomagały salowe które o 6 wsztstki na nogi postawiły bo
                    one sprzatac musza no i obchód kiedy to wszystki musiałysmy sie odkryc i krocze
                    pokazywac to było atraszne i polnej nie polecam
                    • papilio.ego Re: Dla mnie też to był horror 05.03.07, 17:39
                      Jeszcze do niedawna byłam nastawiona na poród na polnej, ale z tego, co piszecie
                      i z ostatnio udzielonych mi informacji od osoby która zna ten szpital od
                      podszewki wynika, że chyba muszę zmiecić plany.
                      Ja też badania robiłam tam właśnie i również oglądało mnie sporo ludzi, wszystko
                      jednak rekompensowała przemiła atmosfera, jaka tam panowała, ale zaznaczam, że
                      wszystko to działo się na endokrynologii. Było bardzo sympatycznie a siostry -
                      przemiłe. Jednak słyszałam, że porodówka, to zupełnie inna bajka, masowa
                      "produkcja". Znajoma, która jest tam siostrą powiedziała, że nigdy nie zdecyduje
                      się na poród tam właśnie...to chyba mówi samo przez się...
                      • earl.grey Re: Dla mnie też to był horror 05.03.07, 23:53
                        Adenozyno, mam nadzieję, że znajdziesz lepszego lekarza w innym szpitalu. Trudno
                        się wypowiadać o zagrożonej ciąży, ale przeciez Polna to nie jedyne miejsce,
                        gdzie umieją sobie z zagrożeniem radzić. I dobre chęci, miłe słowo (a
                        przynajmniej brak złego słowa) tez mają znaczenie.
                        • soprana Re: Dla mnie też to był horror 06.03.07, 13:11
                          Wlasnie, przeciez zagrozona ciaza nijak sie ma do porodu. Moja kolezanka miala
                          takowa i całe 8 miesiecy lezała a urodziła w 15 minut i to pierwsze dziecko i
                          bez komplikacji. Po 30 tygodniu mozesz rodzic w kazdym szpitalu nie tylko na
                          Polnej wiec spokojnie poszukaj sobie innego miejsca. Na Polnej mozesz sie nie
                          doczekac pomocy mimo tego calego ich super sprzetu.

                          A tak na marginesie - moja znajoma jest tam polozną i tez kazala mi zapomniec o
                          Polnej. Bez komentarza.
                          • adenozyna Re: Dla mnie też to był horror 07.03.07, 10:15
                            Toteż raczej się tam nie wybiorę. Nie muszę rodzić w luksusie -dla mnie ważna
                            jest atmosfera i życzliwość ludzi. Podejrzewam, że ten cały supersprzę nie byłby
                            aż tak na Polnej potrzebnym gdyby tam pracowali ludzie a nie konowały czy
                            wyrobnicy robiący łaskę. Nie twierdzę, że wszyscy są tam tacy, ale ja jeszcze
                            tam nie spotkałam normalnego, życzliwego personelu.
                            • lena1911 Polna -korupcja 07.03.07, 15:51
                              Znajoma rodziła w grudniu 2006r na Polnej-leżała na sali 4 -0sobowej z czego 3
                              pacjentki miały "opłacony" pobyt z porodem za 2,5 tys. zł; a jedna nieświadoma
                              niczego- nie. Znajoma zapłaciła tylko dlatego,ze jak stwierdzono Dziecko było
                              owinięte pępowiną i co ciekawe na NFZ nie widzieli wskazań do podjęcia
                              cesarki , natomiast za kasę sugerowali aby jak najszybciej rozwiązać ciążę dla
                              dobra Dziecka. Po porodzie "płatnym" powpisywali w karcie ,że dziecko było
                              sine ,obniżyli punktację Apgar itd - byle tylko mieć podstawy dlaczego wykonali
                              cesarkę. Pacjentka ,która nie zapłaciła nie mogła liczyć na żadne
                              zainteresowanie- tylko przy obchodzie rzut oka i tyle - traktowana była jak
                              śmieć! Szara strefa cały czas na Polnej działa , tylko dlaczego wciąż cierpią
                              na tym Pacjentki z tzw. "ulicy" czasami nieświadome tak jak kiedyś i ja ,że tam
                              się płaci za wszystko!!!! Wygląda na to ,że tylko media będą mogły cokolwiek
                              ruszyć w sprawie korupcji na Polnej i oby stało się to jak najszybciej !
                              Znieczulica na Polnej jest na mega skalę !
                              • nona15 Re: Polna -korupcja 09.03.07, 16:37
                                Czytam te wasze, miłe panie, narzekania od dłuższego czasu. Wiele z was zieje
                                nienawiścią( w wielu przypadkach uzasadnioną). Zastanawiam się dlaczego żadna z
                                was nie poszła z tym do odpowiednich władz, typu dyrektor szpitala, izba
                                lekarska, prasa czy policja. W tym tygodniu ukazał się raport, który mówi,że
                                nie ma korupcji w poznańskij służbie zdrowia. Jeżeli tyle złego wam wyrządzono
                                to zróbcie z tym porządek. Bić pianę na forum każdy potrafi ale działać......
                                Pozdrawiam i życzę pomyślności w działaniach a ciężarnym szczęśliwych rozwiązań.
                                • adenozyna Re: Polna -korupcja 09.03.07, 20:07
                                  Nikt tu nie zieje nienawiścią - chyba, że nienawiścią jest dla Ciebie pisanie
                                  prawdy o swoich przeżyciach. Skąd wiesz, czy żadna z nas nie próbowała coś z tym
                                  zrobić? Zapytaj forumowiczkę o nicku nana279 ...
                                  • nona15 Re: Polna -korupcja 09.03.07, 20:42
                                    Chodzi mi o działania, które przynoszš efekty w miarę szybkie. A w sšdzie tego
                                    się nie osišgnie. W zeszłym roku jedna pani pięknie załatwiła pana doktora z
                                    Polnej. Chciał szybko zarobić oszukujšc jš. My?lę, że pamiętasz bo było o tym
                                    gło?no. I przez takie działania co? można zrobić. Gdy sprawa idzie do sšdu to z
                                    reguły co? ginie z dokumentacji, biegli majš inne zdania, winni zaczynajš
                                    chorować itp.To jest oczywi?cie moje zdanie. Aż boję się przyznać,że też w tym
                                    szpitalu rodziłam i niestety nie mogę nic złego napisać o personelu tam
                                    pracujšcym.
                                    • adenozyna Re: Polna -korupcja 09.03.07, 21:37
                                      Cieszę się, że masz pozytywne wspomnienia z Polnej. Może kiedyś będzie to
                                      standardem... A co do spraw w sadzie to masz rację - mnie nie było stać na
                                      takich prawników jak tych "szpitalnych".
                                      • lena1911 Re: Polna -korupcja 10.03.07, 15:22
                                        Do Nona:
                                        Nikt Ci nie broni założenia na tym forum tematu:"Polna- najlepsze przeżycia
                                        itp"- myślę ,że możesz tam opisać swoje poztywne doświadczenia związane z tym
                                        miejscem. My natomiast póki co wpisujemy się do tematu -Polna najgorsze
                                        przeżycia i mamy takie prawo skoro Nas tam skrzywdzono. Nikt tu nie "zieje
                                        nienawiścią" tylko opisuje przypadki osobiste lub też z bardzo bliskiego kręgu
                                        znajomych. A tak w ogóle to Forum to tylko jedno z narzędzi "walki" z Polną ;
                                        które pozwala Nam zwrócić uwagę Kobiet na co powinny uważać ; na co powinny być
                                        uczulone i czego oczekiwać bądż też nie ,trafiając do tego Szpitala.
                                        A propos Dyrektora Szpitala - szkoda ,że nie jest to ekonomista tylko Prof .
                                        medycyny bo sam sobie wystawia opinię stwierdzając w rozmowie z pacjentką np.
                                        że: " niedotlenienie nie powoduje żadnych skutków ubocznych na zdrowiu dziecka"-
                                        neurolodzy łapią się za głowę słysząc takie opinie. Następny przykład -
                                        "wypadła Pani pępowina ??- przecież to normalne tak dzieje się w co drugim
                                        przypadku(???????????) - no to gratuluję Szpitalowi takich zaniedbań w co
                                        drugim przypadku ( może normalką jest jak pępowina wypada przy porodzie ,a nie
                                        długo przed nim.....- a chodziło o taki właśnie przypadek)
                                        Następny przykład: na pytanie jakim prawem może zaginąć dokumentacja pacjentki-
                                        Dyrektor szyderczo odpowiada -a co nie zginął Pani nigdy portfel- ot takie
                                        porównanie zaginięcia danych osobowych do portfela. Gratuluję poziomu !!!Skąd
                                        ta Profesura - nie chcę pisać tu dobitnie w jakich czasach pewnie była
                                        robiona!!!!!!!! Przykładów można mnożyć - ja opisuję te znane mi osobiście.
                                        A co do Prokuratury- doskonale wiedzą co tam się dzieje ; w rozmowie
                                        potwierdzają ,że prowadzą mnóstwo spraw przeciwko Polnej ( ponad 90% spraw o
                                        zaniedbania itd)- sprawy ciągną się długo ; opinie wystawiają biegli (też
                                        ginekolodzy-kolesie) -koło się zamyka . NFZ ; Rzecznik Praw Pacjenta -też o
                                        wszystkim wie ale nic nie może (nie chce) robić - odsyłą tylko do kolejnych
                                        Instytucji itd. Pozostały Nam tylko media - zostały już poinformowane i mamy
                                        nadzieję ,że w najbliższym czasie ktoś w końcu rozpracuje tą korupcyjną machinę
                                        jaką jest Polna!!!!!!!
                                        • nana279 Re: Polna -korupcja 10.03.07, 21:52
                                          Potwierdzam opinię leny1911.Każdy może stworzyć forum o jakim marzy.My marzymy
                                          o tym,aby jak najmniej dzieci było uszkadzanych na Polnej.Nie robimy tego dla
                                          naszej poprawy samopoczucia,bo i tak nikt nie wie kim jesteśmy.chcemy ochronić
                                          inne maleństwa.Otz ktoś tu się doczepił,że nie uderzamy do
                                          instytucji.Instytucje i organy,które sa nad tym szpitalem mamy w jednym małym
                                          paluszku.W czym problem? A no w tym,że dając sprawę do Sądu na dzień dobry
                                          trzeba wpłaci 5%wpisowego od kwoty,która rządamy.I to nie są koszta
                                          sprawy.Jeśli przegramy to mamy do zapłacenia koszty sądowe,koszty Kancelarii
                                          Adwokackiej szpitala(a ceni się bardzo),koszty zastępstwa adwokackiego.Jest coś
                                          takiego jak zniesienie kosztów adwokackich.Ale po pierwsze nigdy nie znoszą w
                                          takich sprawach wszystkich koszów,po drugie nie wiesz czy zniosą te
                                          kosztą.Znalazlam adwokata,ktory wziąłby pieniądze tylko po wygranej.W przypadku
                                          przegranej sprawy nie wziąłby nic.I tak mnie nie stać na całość.Natomiast nasze
                                          państwo wydaje ogromne pieniadze na nasze "neurologiczne" dzieci.Kto płaci za
                                          długotrwałą rehabilitację?My wszyscy.Kto płaci za bardzo drogie systematyczne
                                          badania?(rezonans itp)-my wszyscy.Kto płaci za leki podawane przewlwkle? My
                                          wszyscy.A w tym szpitalu jak nie ma się pieniędzy to przedłużają porody i
                                          przekraczają granice wytrzymałości dzieci w brzuszku.Chyba lubią patrzeć jak
                                          dzieci się męcza,albo jak nie oddychają po porodzie.Rajcuje to ich? Pewnie
                                          trochę mniej niż kasa pod biureczkiem i myk jest cesarka.Na tym portalu na
                                          róznych forach kobiety opisywały swoje porody tam.Wiele razy czytalam jak
                                          pacjentki,które powinny iśc pierwsze w kolejce(blizszy poród)(skurcze itd)
                                          vzekały,bo na swoich nogach szły pacjentki na salę zabiegową na
                                          cesarkę.Dalczego?Bo zapłaciły za CC.Poczytajcie sobie na stronie fundacji
                                          Rodzić po ludzku" co tam się dzieje.I proszę nie krytykować nas-my wiemy co
                                          robimy i dlaczego to robimy.Dowodem na to są nasze dzieci-nieuleczalnie chore
                                          dzieci-do końca życia dzieci...A sprawę do Prokuratury wiele nas dalo.Problem w
                                          tym,że prawnie nie ma wyznacznika kiedy powinno się zrobić cięcie cesarskie.Za
                                          ten błąd urzędnikow i polityków płacą nasze dzieci i my.Ale jaka jest cena
                                          tegoto mogą tylko zrozumieć rodzice z tym samym problemem
                                          • nana279 Re: Polna -korupcja 10.03.07, 22:06
                                            zapomniałam dodać,że Polna wielu matkom funduje taki poród,że trauma nie
                                            pozwala nawet pomysleć o kolejnym dziecku.A kto się tam uczy? Studenci,którzy w
                                            przyszlości będą leczyć i badać nasze dzieci i wnuki,oraz przyjmować na świat
                                            nasze pokolenia.?Póki będę zyć przestrzegać wszytskich przed tym gmachem
                                            gdzie"nie ma korupcji" i są najwspanialsi lekarze Akademii Medycznej.Szkoda
                                            tylko,że po nosie dostają Ci naprawdę lekarze z sercem
                                            • papilio.ego Re: Polna -korupcja 13.03.07, 14:27
                                              Z nowości. Znajoma przelażała w tym szpitalu od 21 tc to 36, cały czas miała
                                              skurcze, podawali jej środki "ogłupiające", żeby jeszcze nie urodziła, wmawiali,
                                              że jak dojdzie do: 25 to pozwolą jej urodzić (dostawała sterydy, żeby rozwynęły
                                              się płucka) kiedy była już w 25 stwierdzili, że musi poczekac do: 30, kiedy była
                                              w 30 uznali, że jeszcze trochę...dziewczyna psychicznie nie dawała rady, bo
                                              żyjcie sobie z taką świadomością, że już niebawem zobaczycie swoje maleństwo...a
                                              tu ciągle odwlekanie i odwlekanie, tym bardziej, że ma łożysko przodujące...
                                              Teraz jest w 37. W 36 ją stamtąd wypuścili i stwierdzili, że jak coś będzie nie
                                              tak, ma się zgłosić...nie rozumiem ich podejścia. Po co takie ściemnianie
                                              pacjentki, nie mogli od razu powiedzieć jak będzie-dziewczyna psychicznie
                                              nastawiłaby się na to wszystko a tak, każdy dzień był męczarnią.
                                              Oczywiście potwierdza ona fakt, iż nikomu tam nie zapłaciła i dlatego mieli ją
                                              gdzieś. Nie zwracali uwagi na to, jak krzyczała, że ją boli...rano kroplówecza a
                                              potem radź sobie sama. O umyciu się z pomocą położnej (nie mogła sama wstawać)
                                              mogła sobie pomarzyć, musiała czekać na męża, który niekiedy nie mógł dotrzeć,
                                              bo był w pracy...
                                              Ja naprawdę bardzo chciałam rodzić w tym szpitalu (jestem w 34 tc) w 25 tc byłam
                                              tam na badaniach, tyle, że na enodokrynologii no i szpital wydał mi się
                                              wspaniały, siostry-przemiłe...Potem zrobiłam wywiad środowiskowy (gdzieś to już
                                              pisałam zdaje się-znajoma jest tam siostrą) no i powiedziano mi, że nie mam za
                                              nic w świecie tam iść jeśli wszystko jest z dzidzią ok, bo na położnictwie jest
                                              strasznie...
                                              Koleżanka opowiedziała mi też historię o lekarzu, któremu przywieziono rodzącą
                                              kobietę i jego reakcji (przy tej kobiecie zaznaczam) przepraszam, że się wyrażę,
                                              ale to cytat "co za pizdę mi tu znów przywieźliście"...to mówi samo przez
                                              się...nie zamierzam więcej tam zagościć...
                                              Wiem, że przez to wszystko cierpią lekarze, którzy wykonują swój zawód na
                                              podstawie powołania (mój lekarz prowadzący-przesympatyczny i wyjątkowy człowiek
                                              jest właśnie z Polnej) ale mówiąc o tym szpitalu odnoszę wrażenie, że to tylko
                                              jednostki.
                                              Rozumiem także, fakt, iż siostry po prostu fizycznie nie wyrabiają tam z ilością
                                              pacjentek, ale to nie tłumaczy chamstwa i pogardy z jaką się odnoszą do kobiet.
                                              • martasob1 Re: Polna -korupcja 14.03.07, 13:13
                                                o tym szpitalu zawsze mówiło się ze jest super- ale nie dla zwykłych ludzi z
                                                ulicy.tez nasłuchałam się przed porodem o tym szpitalu i to nie najlepszych
                                                rzeczy. wybrałam sw rodzinę i byłam bardzo ale to bardzo zadowolona. wszyscy
                                                dziwili się, ze bede tam rodziła, ze polna to taki super szpital. postawiłam na
                                                sw rodzinę i nie żałuję , drugie dziecko bede tez tam rodziła. wydaje mi się ,
                                                ze lekarze z polnej uwazają się troszkę za gwiazdy. za wizytę biorą tez niemało-
                                                tylko dlatego ze z polnej. dziwię się dziewczynom, które mimo ze wszystko jest
                                                ok z ciążą idą na polną. ze znieczuleniem tez jest tam problem- a przeciez nie
                                                zyjemy w średniowieczu i kobieta przy porodzie nie musi wcale cierpiec!!!! w św
                                                rodzinie bez zadnego problemu podadzą zzo- tez miałam i bardzo chwalę sobie.
                                                mąż mówił ze w ogóle nie widac było ze własnie urodziłam.
                                                pozdrawiam
                                                • joanna1114 ja tez przezyłam poród tam traumatycznie 21.03.07, 21:18
                                                  ja rodziłam na Polnej w zeszłym roku.na początku ciąży miałam krwiaka
                                                  (wspomagana duphastonem), później niby coś się z macicą działo i brałam
                                                  fenoterol.Tak sie zastanawiam po czasie, czy rzeczywiście było wskazanie do
                                                  tego, bo jak go odstawiłam to nic sie nie działo.Pytałam lekarza, czy moglabym
                                                  być wcześniej umieszczona na oddziale, a on na to że zobaczymy.Jak przyjechałam
                                                  3 dni po terminie na wizyte bo czułam słabsze ruchy to on sam(BEZ SPYTANIA MNIE
                                                  CZY SIE ZGADZAM)przebił mi pęcherz.A ja sie głupia wtedy z tego cieszyłam.I
                                                  kazał jechac na izbe przyjęć.Na odchodne powiedział, żeby mąż dał (nie pamietam
                                                  juz chyba 200 zł) na boku położnej.My tego nie zrobiliśmy i tego teraz też
                                                  bardzo, bardzo żałuje, bo pewnie poród przebiegłby zupełnie inaczej.Była
                                                  godzina 16 ja znalazłam się na porodówce.Do 22 wszystko w miare dobrze szło.O
                                                  22 rozwarcie stanęło na 7 cm i tak zostało do 10 nastepnego dnia.Do tego wdało
                                                  się zakarzenie.Zaczęła nachodzić mi temp.Gdyby nie mąż, który wzywał położne,bo
                                                  chcieliśmy wiedziec jaki jest postęp porodu to pewnie one same by wogóle nie
                                                  przychodziły.Dostałam bóli krzyżowych.Połozne w zasadzie od samego początku
                                                  pytały czy chce doncontral.Ja nie chciałam, bo chciałam urodzić bez
                                                  znieczulenia.O 2 w nocy juz nie mogłam wytrzymać.Prosiłam o zewnątrzoponowe,
                                                  ale mi odmówiono.Położna zaproponowała doncontral(twierdziła, że nie zaszkodzi
                                                  dziecku)Ja po fakcie konsultowałam decyzje o podaniu znieczulenia z położną z
                                                  innego szpitala i NIE POWINNO SIE PODAWAĆ DONCONTRALU PRZY TAK DUŻYM ROZWARCIU
                                                  BO TO SPOWALNIA AKCJE PORODOWĄ.W każdym razie dopiero o 4 podano mi oksytocyne
                                                  i antyybiotyk na zakarzenie.
                                                  Około 6 był pierwszy spadek tętna do 90.Na co lekarz powiedział, że napewno ktg
                                                  ZAREJESTROWAŁO MOJE TĘTNO A NIE DZIECKA.Później zaczęly się deceleracje ale
                                                  lekarze tez to olali.Przy obchodzie profesor narobił rabanu i dopiero zaczeli
                                                  częściej m,nie kontrolować.Zaczęły się kolejne spadki tetna.Kazali mi się
                                                  położyć na boku i oddychać.Dopiero o 9 jakaś lekarka zaczęła mi robić masaż
                                                  szyjki(rozwarcie cały czas nie postępowało, a dziecko nie schodziło do kanału
                                                  rodnego)Póxniej nastapiło kilka większych spadków tętna.Zaczęło się wypychanie
                                                  małego na siłe.Kazali mi przeć mimo braku pełnego rozwarcia.Gdy przy jednym ze
                                                  skurczy popuściłam stolec jedna z położnych zaczęła się na głos śmiać i
                                                  dołączyła do niej ta lekarka.Położna miała taki ubaw, że jeszcze przez długa
                                                  chwile nie mogła się opanować.Około 10 przewieźli mnie na zabiegowy. i
                                                  zastosowali vacum.synek urodził się w zamartwicy.W 3 miesiącu życia zostały u
                                                  niego zdiagnozowane problemy z napięciem i asymetriwe.Zaczeliśmy
                                                  rehabilitacje.Obecnie problemy z napięciem mineły, została niewielka
                                                  asymetria.rozwój ruchowy w tej chwili przebiega prawidłowo.Ale jaki będzie
                                                  rozwój intelektualny? tego nikt mi nie zagwarantuje, tak jak nikt nie
                                                  wynagrodzi mi przepłakanych nocy i straconych nerwów. Podziwiam osoby, które
                                                  skarżą ten szpital, ja nie mam w sobie jeszcze tyle odwagi, ale może kiedyś?


                                                  jAK BYŁAM W CIĄŻY I CZYTAŁAM NEGATYWNE OPINIE O POLNEJ TO JE
                                                  ZBAGATELIZOWAŁAM.TERAZ PISZE ŻEBY OSTRZEC INNE MAMY I ICH NOWONARODZONE DZIECI
                                              • titta Re: Polna -korupcja 31.05.07, 23:57
                                                Czytam i...rece opadaja. Wspolczuje ale czy przynajmniej czesc pretensji nie
                                                wynika, ze kazda stara sie byc ekspertem? Czego spodziewala sie autorka
                                                opisanej wyzej histori? Ze dziecku pozwala sie urodzic po 25 tyg (skoro
                                                powiedzieli i mamusia czekala)? Lekarze walczyli pewnie o kazdy tydzien (skoro
                                                byly skurcze) udalo sie. (Po 36 tyg juz spokojnie mozna czekac na naturalny
                                                porod), lezec w szpitalu nie musi, a tu pretensje! Przeciez lekaze naprawde nie
                                                wiedza wszystkiego, nie zawsze sa wstanie przewidziec jak sytuacja bedzie sie
                                                rozwijac.
                                                Blad tylko w tym, ze lekarze nie informuja spokojnie co i po co. Chamstwa,
                                                jesli to prawda, tez nic nie tlumaczy.
                                                • nana279 Re: do Titta 03.06.07, 21:35
                                                  Albo jest Pani polożną z polnej,bo takie często pisały takie bzdury,albo
                                                  troszkę nieświadoma.Są różne sytuacje.To fakt poród nierówny porodowi.I fakt
                                                  nie wszyscy lekarze to bezduszni oprawcy.ALE...Jedno pytanie zadam tylko.Czy
                                                  tak samo traktowana byłaby pacjentka,która zapłaciłaby lekarzowi?Czy te
                                                  wszystkie czynności,które były wykonywane byłyby wykonane z taką samą "łaską"
                                                  gdyby pacjentka zapłaciła?To jest problem Polnej.Rozumie to Pani teraz?A
                                                  chciałam jeszcze Pani uświadomić jedną rzezc odnośnie zarzutu ,że kobiety po
                                                  takich przezyciach próbują być ekspertami.Ekspertami to my nie jestesmy,ale
                                                  głupie tez nie.Jest w tej chwili masowy dostęp do wiedzy i te które chcą
                                                  czytają doszukują i uczą się,bo proszę mi wierzyc przy "uszkodzonych"dzieciach
                                                  musimy się kształcić.Nie byłoby forów związanych z tematyką neurologii,która
                                                  dotyka wszystkich zmysłów człowieka,a co wiarze się z ogromna wiedza i
                                                  doświadczeniem.A jednak pomagaja sobie ,to co nie sa czasem troszkę ekspertami?
                                                  No tak i pewnie nie wiadomo dlaczewgo rózni inni lekarze,nie tylko w Poznaniu
                                                  mówią mówią "Polna? na nich nie ma mocnych"Za bardzo sa kryci.To co my możemy?
                                                  Nie będę odpowiadać niekulturalnie.Pozdrawiam,życze zdrowia
                                                • joanna1114 Re: do titta 04.06.07, 12:52
                                                  czy jestem ekspertem, raczej nie, nie uważam się za eksperta. mimo tego w
                                                  czasie porodu potrafiłam dostrzec spadki tętna dziecka do 90. Lekarze jak im
                                                  zwracałam uwage to mówili, że przesadzam, że panikuje i że czujnik ktg odbiera
                                                  moje tetno. Jak dziecko miało deceleracje to też to olewali mimo, że zwracałam
                                                  na to uwagę. O traktowaniu ogólnym nie wspomnę. Czemu tak było, ano dlatego,
                                                  ze nie dałam w "łape" Koleżanka tak zrobiła i rodząc ze swoją położną, od
                                                  przyjazdu miała masowana szyjke, żeby przyspieszyć rozwarcie. Położna była u
                                                  niej kilka razy w ciągu godziny. U mnie nikt nie zjawiał sie po 2-3 godzinuy i
                                                  gdyby nie mąż, który chodził się upominać to pewnie i zaglądaliby rzadziej


                                                  A później po porodzie, gdy udaliśmy się z małym na kontrolną wizyte do tej ich
                                                  poradni oceny rozwoju to jakaś mądra Pani doktor powiedziała, że dziecko jest
                                                  super rozwinięte i silne, bo m.in. w wieku 2 miesięcy jak go położyłam na
                                                  brzuchu to przewracał sie na plecy. Ona uznała to za przejaw dobrego rozwoju.
                                                  Dodam że normalnie rozwijające dziecko przewraca sioę znacznie później. On nie
                                                  robił tego świadomie, tylko miał problemy z uwtrzymaniem równowagi. A oprócz
                                                  tego problemy ze wzmożonym napięciem w osi, osłabionym centralnym i asymetrie.
                                                  Gdybym sama nie doszukiwała innych lekarzy i nie zaczęła dość wcześnie
                                                  rehabilitacji, tylko słuchała ich to dziś bym miała do siebie ogromny żal.

                                                  Pozdrawiam
                                                  • magda120975 Re: do titta 09.06.07, 22:30
                                                    Boże jak ja się cieszę,że rodziłam w Gnieźnie!!!!!Co oni z Wami wyprawiaja na
                                                    tej Polnej?Bardzo Wam wszystkim współczuję,że musiałyście przez to wszystko
                                                    przechodzić.Gdzie szacunek dla rodzącego się nowego życia?Masówka,łapówki i
                                                    tyle!W Gnieźnie nie mają takiego sprzętu jak na Polnej ale przynajmniej
                                                    traktują człowieka PO LUDZKU!!
                                                  • bezak25 Re: Rany boskie.. 24.08.07, 01:02
                                                    Jezu, jak to wszytsko czytam, jestem przerazona, a przyznam, ze mam
                                                    lekarza na Polnej i tam zamierzam rodzic..
                                                  • gosiaru Re: Rany boskie.. 28.08.07, 22:04
                                                    nie dajcie się zastraszyć. Jak ja czytałam te wszyskie negatywne
                                                    opinie to też spanikowałam i postanowiłam rodzić w Raszei. Ale
                                                    później stwierdziłam, że na taka ilość porodów jaka się na Polnej
                                                    odbywa musi być sporo przypadków niezadowolenia oraz przypadków
                                                    przykrych bo to w końcu szpital kliniczny i wszelkie trudne i
                                                    skomplikowane ciąże właśnie tam są kierowane. Ostatecznie rodziłam
                                                    na Polnej w lipcu i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona.
                                                    Dodam, że nikomu nic nie płaciłam.Zadowolona jestem zarówno z samego
                                                    porodu, choć łatwy nie był (13 godz. i o mało co nie zakończył się
                                                    kleszczami lub próżnociągiem) jak i później z opieki na oddziale
                                                    noworodkowym. Siostry były bardzo uprzejme i pomocne. Być może
                                                    miałam szczęście co do personelu, ale na prawdę nie żałuję i Polną
                                                    moim znajomym polecam.
          • beelan Adenozyno 18.09.07, 20:15
            Jak te głupie k* mogły Cię naciąć po porodzie? Druga rzecz, powinnaś oddać
            sprawę do sądu, ściągnąć prasę....W końcu te "położne", suki - bardziej by
            pasowało, od czegoś są! Jak im się nie podoba, niech zmienią profesję i zbierają
            psie kupy z chodników, a łap nie pchają do porodów! Jeśli chodzi o obecność
            studentów przy badaniu - jeśli nie życzysz sobie takowej, to Twoja wola musi
            zostać potraktowana poważnie, inaczej możesz zasrańca lekarzynę (bo taki
            Lekarzem przez duże L nie jest) zaskarżyć z powództwa cywilnego. Serdecznie
            pozdrawiam.
    • adenozyna Może czas na media 29.03.07, 19:45
      Dziś w "Faktach" w tvn był reportaż o wielce wychwalanym szpitalu św. Zofii w
      Warszawie, w którym promując na siłę naturalne porody, doprowadzono do kilku
      tragedii. Może wzięliby się też za poznańskie "mordownie".
    • ajkkaa A ja jestem zadowolona :) 02.04.07, 13:21
      a ja nie mam zastrzeżeń do Polnej. Nikomu nie płaciłam, a byłam super
      zadowolona z opieki. Zależy jak kto trafi...
      • klara1913 Re: A ja jestem zadowolona :) 11.04.07, 12:15
        A ja Ci powiem dlaczego byłaś zadowolona- urodziłabyś pewnie i bez ich pomocy i
        byłoby ok, dlatego jesteś zadowolona. ...każdy,którego historia przebiega bez
        komplikacji jest zadowolony, ale tam ludzi traktuje się jak zło konieczne i
        olewa się wszystko, bo lekarze na Polnej uważają się za Bogów, którym wszystko
        wolno!!!!!!!! Efekty są straszne- w moim przypadku, zlekceważyli krwotok, i
        podejrzenie odklejenia łożyska i spadki tętna dziecka. Skutek - cc po 3 h od
        krwotoku i kilku poważnych spadkach tętna, dziecko silnie niedotlenione, martwe!
        Nikomu nie dałam w łapę i ma skutki- wizyty na cmentarzu. Nie warto było się mną
        zajmować- przecież tak mało zarabiają na NFZ....i co z tego,że prywatnie na
        wizyty do jednego z nich chodziłam..............:( Nigdy tam już nie pójdę,
        nigdy....nie zapomnę tego co mi / mojemu dziecku zrobili do końca życia. Jedna
        babka stamtąd właśnie powiedziała, ze lekarze zbiorą się tylko po to po tym co
        mi się stało by ustaliż wspólna wersję na wypadek procesu!
    • baranek44 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 11.07.07, 19:07
      Zgadzam sie że Polna to najgorszy szpital położniczy w Poznaniu!!! Jak zapłacisz
      to jest super; położna ok.800 zł a lekarz 1000-1500.Nieźle co.......?
      • spoti Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 21.07.07, 23:13
        Ja lezalam krotko na Polnej w 34tc (zagrozenie porodem przedwczesnym) i pozniej
        tam rodziłam (maj br). Nie moge nic zlego napisac na temat porodu, jedynie co
        to na oddziale polozniczym juz z malenstwem czulam sie pozostawiona sama sobie:(
    • gramalanna Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 22.07.07, 17:32
      Rodziłam na Polnej trzy lata temu. hmmmmmm.......... Straszne przeżycie. Wody
      odeszły mi o 21. Były brzydkie i zielone. Pielęgniarki, które wiozły mnie na
      porodówkę napisały w karcie że wody są czyste. Badało mnie chyba z 12 lekzrzy.
      Każdemu mówiłam że wody były zielone. Oni na to że w karcie są wpisane
      przezroczyste. Zostawili mnie tak do 14 kiedy na KTG zauważyłam że tętno
      dzieciatka drastycznie spada. Wpadł lekarz, powiedziałam, że wody były zielone.
      Zrobił się szum... Usłyszałam jak krzyczał CC i to że maja max 10 minut.
      Zdążyli.... Dzisiaj młoda ma 3 latka a ja nadal śnię po nocach że przez takich
      ludzi mogłam stracić dziecko. A byłam tam właśnie po to by je uratować. Nie z
      własnej woli ale dla dziecka. Pamiętajcie, nie pozwólcie by traktowali Was jak
      śmiecie.
    • madjak Zainteresowała sie naszymi problemami TVN 28.08.07, 10:38
      witam dziewczyny...
      z jakies 2 tygodnie temu kontaktowala sie ze mna telewizja TVN i
      zaprosiła mnie do programu Rozmów w Toku, bo będzie nagrywany
      program a takich zdarzeniach na porodówce jakie mnie min.dotknęły...
      Tak mi przykro bo musiałam odmówić, że względu na kolejna ciąże,
      której towarzyszą skurcze, a jestem dopiero w 23 tygodniu.. Nawet
      się kontaktowałam z lekarzem i rozmawiałam dużo z mężusiem i
      rodzicami i przegłosowali, że teraz to nie jes dobry pomysł na
      takiego typu program..Choć szczerze, bardzo chętnie bym wzięła
      udział w takim programie, który będzie ostrzegać kobiety przed
      takimi porodówkami....
      Pozdrawiam i zycze jak najmniej takich przeżyć
      Madzienka
      • rena31 Re: Zainteresowała sie naszymi problemami TVN 18.09.07, 15:34
        Dobrze zrobiłaś, gratuluję ciąży i trzymam kciuki!
    • wieland.com Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 19.10.07, 12:34
      witam też rodziłam na polnej w listopadzie ubr i również uważam że
      opieka tam nad matką pozostawia wiele do życzenia.Po porodzie miałam
      zaszczyt trafić na oddział prof.Opali.O 19 panie pielęgniarki z
      nocnej zmiany jak należy witały się oferując pomoc ale inaczej
      wyglądało to w nocy gdy nie daj boże ktoś śmiał obudzić co niektórą
      panią pielęgniarkę ...Wiem co mówię o 24.00 po nie przespanych 3
      dniach[nerwy przed porodem ,24 godzinny poród itp]zadzwoniłam na
      dyżurkę po czym po jakiś 15 min.przyszła zaspana pielęgniarka z
      nietęgą miną.Chciałam ja prosić o pomoc przy dziecku które płakało
      od paru godzin a ja się strasznie żle czułam po porodzie i byłam tak
      wykończona że myślałam że dosłownie dziecko zsunie mi sie z rąk
      powiedziałam jej to oczywiście na co ona że cyt.''No to musi pani
      pilnować swojego dziecka bo to pani jest za nie odpowiedzialna ja
      pani pomóc ni moge"bez komentarza....
      • torbielka29 Re: pobyt na Polnej - najgorszym moim przeżyciem: 19.10.07, 12:59
        Witam Was kobietki straszne są te historie ja staram sie o dzieco
        chodzilam do prof Jacka Brązerta z Polnej ordynator byl "psem na
        kase" moze ktos zna go rozne opinie o nim chodza a teraz chodze do
        dr Zosi Fischer kiedys ordynator św Rodziny az strach myslec jak
        bede musiala wybierac szpital dziecko to powinna byc sama radosc a
        lekarze i pielegniarki dostarczaja nam tylu zmartwien pozdrawiam
        Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka