Gość: gacek
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
12.05.03, 09:40
Rzecz dotyczy liceum, chcące uchodzić za wiodące w Poznaniu(nigdy nim nie
będzie). Matura'2003. Dzień drugi. Matematyka. Rozpakowanie koperty z
zadaniami... Blady strach padł na tych nauczycieli matmy, którzy dobrze
wiedzieli, czego swoich bananowych uczniów nie nauczyli - bo zresztą nie byli
w stanie. Umowa zawarta, uczeń przechodzi z klasy do klasy - jak było
ustalone, w końcu dlatego właśnie do tego liceum toto przyszło, dotrwało toto
do matury, a tu gips. Po nerwowej dłuższej chwili, opamiętali się jednak owi
belfrzy i dawaj rozwiązywać zadania(sami?). Po około 2 godz. wjechały na sale
nadprogramowe kanapki z istotną zawartością. Uff! Matma zdana! Liceum to, w
rankingu Gazety Wyborczej, wykazało brak oblanych matur w zeszłym roku.
Proste? Proste. Nie od dziś wiadomo, że jak kto ma tępe dziecko w wieku do
liceum, a ma przy tym ma kasę(czy tępota i kasa chodzi w parze?) to załatwia
przychodzenie(bo przecież nie naukę) tego tępego dziecka do tego właśnie
liceum. I to działa. Dziecko chodzi do szkoły, maturę "zdaje", szkoła jest
wysoko w rankingu, niektórzy nauczyciele dobrze się mają i git.