Dodaj do ulubionych

W Zakopanym...

14.07.07, 23:09
„Coroczne liczenia pogłowia kozic po obu stronach Tatr w ciągu ostatnich
dziesięcioleci wykazały niestety katastrofalny ubytek tych zwierząt. W
dekadzie 1988-1998 ich ilość zmalała u nas aż o połowę (ze 181 sztuk do 90),
gwałtownie spadając również w Tatrach Słowackich. Obecnie wciąż utrzymuje się
na regresywnym poziomie. W kategoryzacji Światowej Unii Ochrony Przyrody
(IUCN) gatunek ten określany jest jako skrajnie zagrożony (kat. CR -
Critically Endangered), choć podlega w Polsce całkowitej ochronie gatunkowej,
również w myśl ustaleń Konwencji Berneńskiej i Dyrektywy Siedliskowej UE.”
Tomasz Borucki „Symbol pod odstrzałem”/patrz net/

W ostatnim okresie na terenie całych Tatr dokonano spisu populacji kozic.
Tendencja jak usłyszałem z ust pracownika TANAPU, jest lekko spadkowa, jednym
z czynników spadku jest problem, jaki wystąpił po polskiej stronie Tatr. W
stolicy polskich gór Zakopanym, komercja zatacza coraz szersze kręgi. Całe
Zakopane, nie tylko Krupówki, przypomina jedną wielką galerię handlową pod
Tatrami. Obecnie w wakacje na ulicach tego kurortu, przechadza się więcej
ludzi niż na pasażach Aten, Paryża czy Barcelony. Można kupić korale,
kierpce, oscypki, zrobić sobie zdjęcie z nadmuchanymi kukłami gazdy i
gaździny. Odbyć wycieczkę całodniową na Gubałówkę, a dla kurażu wypić szejka
w miejscowym McDonaldzie. Po Słowackiej stronie jakby bardziej ubogo, nie ma
tego rozmachu, tego tłumu, wszyscy jakby zorientowani na coś innego. W takim
Zubercu np. nawet nie można porządnie się zabawić. Domy jakby mniej okazałe,
płotów prawie nie ma, o dziwo bardzo mało psów pilnujących posesji i ogólnie
mało rozrywkowo. Słowacy mają słabsze piwo, a wystrój ich restauracji
pozostawia dużo do życzenia, to nie to, co u nas. No fakt nasi południowi
sąsiedzi mają baseny termalne, warto tam pojechać, zresztą jest tam prawie
jak w domu, bo większość moczących się gości, to łapiący grzyba skóry Polacy.
Doliny przykładowo Juranowa, tuż przy granicy, a nie ma tak okazałego
parkingu jak przy wlocie do Doliny Kościeliskiej, niedługo może tam postawimy
hipermarket, aby sobie turyści poużywali na promocjach. Generalnie dbamy o
ofertę, krajobraz komponuje się z potrzebami rynkowymi. Każda knajpa w
Zakopanym ma na uwadze przyciągnąć jak najwięcej turystów, oby interes kręcił
się jak należy, trzeba powiesić na ścianie czaszkę kozicy, to taki dowód, co
by każdy cepr wiedział, że jest w Tatrach. Na Słowacji mają gorzej jak się
ustrzeli kamzika-kozicę, każda czaszka jest rejestrowana, ma swoje papiery i
nie można jej ot tak sobie posiadać. W każdej chwili ktoś może przyjść i
zażądać papierów. U nas na szczęście szerzy się kłusownictwo. Kozic jest
tyle, że starczy czaszek z rogami, dla każdej knajpy i restauracji. Kozice i
tak zdychają, a w górach zima ostra, lepiej jak ich główki zawisną na
ścianach barów piwnych, co by je każdy przy konsumpcji „Tatry” mógł sobie
dobrze obaczyć. Papierów u nas żadnych gdzie tam, mieć nie trzeba, a i nikt
się nie spyta, kto dał nam tak piękne trofeum. Następnym razem jak będą
liczyć kozice, niech się nie trudzą chodząc po graniach. Niech ci z TPN-u
wezmą kinkiety i spiszą nasze górskie kozice na komercyjnych ścianach
Krupówek. Hej, nasze góry, co by,to było gdyby kłusowników w Tatrzańskim
Parku Narodowym nie było? Gdyby wszyscy myśleli, tak jak Słowacy?
Przyjeżdżajcie do nas tłumnie, co by pochodzić w jednym kierunku po Orlej
Perci, pooglądać Krupówki, zatłoczone do oporu szlaki turystyczne; w naszym
piknym Tatrzańskim Parku Zoologiczno-Krajobrazowym. - Hej Panocki, weźcie i
sakiewki.
- Hej! Do Łobaczenia!!!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka