Gość: Marta
IP: *.icpnet.pl
25.09.07, 10:57
Artykuł przesłodzony do granic możliwości. Znam kawiarnię od podszewki i nie
wierzę, że nagle wszystko jest takie wspaniałe. Jedzenie, napoje, desery
owszem. Ale! Obsługa= czekanie, czekanie, czekanie. Myślę, że ta Pani nie
czekała z racji artykułu. Jednak nie sądzę, że wszyscy inni odwiedzający się
mylą. Tam dla zwykłego klienta nie ma miejsca. Na samym początku dziewczyny za
barem były świetnie. Miłe, uczynne i sprawnie obsługiwały mimo wiecznych
braków spowodowanych totalną dezorganizacją właścicielki. Bo kto otwiera
kawiarnię z zaledwie 6 kartami na tyle ludzi? Zresztą, co do samej Pani
właścicielki. Wpadałam tam często i nieraz byłam świadkiem wyładowywania
wszelkich negatywnych emocji na pracownikach. Zaobserwowałam także taką
sytuację. Kelnerka odebrała telefon, zbladła i odłożyła słuchawkę "M. będzie
za pół godziny". Jęk rozpaczy pozostałych dziewczyn aż wzbudzał litość. Ale
nie ma się co dziwić. Właścicielka od progu krzyczała, wyzywała, a nawet raz
widziałam jak uderzyła dziewczynę ścierką. Teraz podobno jest lepiej, bo jest
ktoś kto tym wszystkim zarządza. Ale przestałam tam chodzić, zanim to
nastąpiło. Nie mam ochoty odwiedzać miejsc, którymi mogłoby się zająć Amnesty
International.... A przynajmniej autorka słodkiego artykułu.