Gość: Feretere
IP: *.man.poznan.pl
17.03.08, 08:26
Tylko dlaczego ten "erudycyjny" kolaż, jak to Pani recenzentka łaskawie, chyba
jednak mocno na wyrost, określa, nazywa się "Burza" Szekspira? Jedyny,
niezaprzeczalny, pożytek z owych 90 minut spędzonych w Teatrze Nowym,
przynajmniej dla mnie, to ponowna lektura sztuki w tłumaczeniu Barańczaka.
Doprawdy, trudno pojąć, dlaczego Pan Reżyser nie zaufał Autorowi, czyta się to
jak reportaż z otaczającej nas rzeczywistości...