Dodaj do ulubionych

Szpital Raszei - pytanie

22.07.08, 19:02
Proszę o informację ze strony osób, które miały usuwane migdały w
szpitalu Raszei w Poznaniu. Czy usuwanie odbywa się pod narkozą? I
czy wskazana/możliwa jest obecność kogoś towarzyszącego osobie
doroslej, która poddawana jest zabiegowi?

Wszelkie informacje będą bardzo cenne.

Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: anestezjolog Re: Szpital Raszei - pytanie IP: *.gprs.plus.pl 22.07.08, 22:12
      helunia_z_torunia napisała:

      > Proszę o informację ze strony osób, które miały usuwane migdały w
      > szpitalu Raszei w Poznaniu. Czy usuwanie odbywa się pod narkozą? I
      > czy wskazana/możliwa jest obecność kogoś towarzyszącego osobie
      > doroslej, która poddawana jest zabiegowi?

      Miałem wyrywane migdały w Raszei na przełomie wieków. Dokłądnie tak -
      nie usuwane, lecz wyrywane, nie ma w tym określeniu krztyny
      przesady. Wszystkie trzy, gdyż mimo mojego zaawansowanego wieku,
      gardłowy się także uchował... W "znieczuleniu" miejscowym. Cudzysłów
      pochodzi stąd, że przemiła, skądinąd naprawdę, pani doktor nie była
      w stanie wystarczająco dokładnie znieczulić podstawy jednego z
      migdałów podniebiennych, bo schodził mi aż do wejścia do krtani, o
      czym uczciwie mnie uprzedziła - moja wina - takie zgnite i wielkie
      sobie wyhodowałem. O narkozie ogólnej nie było nawet mowy, nie wiem,
      dlaczego, chociaż sam jestem anestezjologiem. Oczywiście, w czasie
      miażdżenia podstawy migdałka taką drucianą pętlą (podobną pętlą
      obcina się jądra małym prosiaczkom zaraz po urodzeniu), która
      powinna zacisnąć i przerwać naczynia wyłem z bólu (w sumie trudno to
      nazwać wyciem, był to raczej bełkot wydobywający się razem z
      chlustającą krwią z rozerwanych naczyń.) Potem zachłysnąłem się
      krwią i straciłem przytomność. Ktoś bił mnie po twarzy, potem, gdy
      odzyskałem świadomość wyrwano mi drugi migdał, ale ponieważ
      szarpałem się dusząc się śliną, krwią i resztkami tkanek, hemostaza
      (opanowanie krwawienia) nie była idealna. Zeskrobanie migdałka
      gardłowego taką łyżką jak do skrobania macicy po porodzie to była
      już czysta przyjemność. Po dwóch godzinach podwiązki (te z naczyń
      krwionośnych, hehehehe...) zsunęły się mi się i powtórnie doznałem
      krwotoku, znowu film mi się urwał w trakcie duszenia się krwią.
      Porażka. Obudziłem się w czasie reoperacji, gdy metalowym
      laryngoskopem przełamywano mój szczękościsk, usiłując udrożnić mi
      zalane krwią drogi oddechowe, ale to pamiętam jak przez mgłę. Po
      ponownym podwiązaniu naczyń najgorsze było już za mną. Wiedziałem
      już, że będę żył. Potem pysk bolał mnie przez tydzień, ale obecnie
      żyję osiem lat i od tego czasu nie wiem, co to ból gardła,
      oczywiście anginy (cztery w roku) odeszły w niepamięć, więc
      ostateczny efekt zabiegu mogę spokojnie uznać za doskonały. Mam
      nadzieję, że nie zniechęciłem Cię do zabiegu - wszystkie przeżycia
      są - niestety - prawdziwe.
      • v.i.k.k.a Re: Szpital Raszei - pytanie 23.07.08, 01:10
        a to dziwne...jestes lekarzem i nie potrafisz sobie zalatwic odpowiedniej opieki.
        • Gość: anestezjolog Re: Szpital Raszei - pytanie IP: *.gprs.plus.pl 23.07.08, 18:14
          v.i.k.k.a napisała:

          > a to dziwne...jestes lekarzem i nie potrafisz sobie zalatwic
          odpowiedniej opieki

          Jestem ubezpieczony w NFZ, czy jak to się wówczas nazywało, i
          korzystam z przynależnych mi procedur medycznych objętych tym
          ubezpieczeniem. W Pani wypowiedzi niekorzystnie brzmi
          zwrot "załatwić sobie", trąci on poprzednim ustrojem, byłoby to
          poniżej mojej godności załatwiać sobie jakikolwiek przywilej,
          wynikający z faktu przynależności do określonej grupy zawodowej.
          • v.i.k.k.a Re: Szpital Raszei - pytanie 23.07.08, 22:22
            I tak wszyscy wiedza jak jest naprawde, a jesli jest jak mowisz-to ostatnia
            sierota z Ciebie,
            prosze Pana.
      • helunia_z_torunia Re: Szpital Raszei - pytanie 23.07.08, 17:13
        Dziękuję za odpowiedź, ale po jej przeczytaniu ogarnął mnie strach.

        Czy jest tu ktoś, kto ma dobre wspomnienia? Oby...
    • Gość: jkwz Re: Szpital Raszei - pytanie IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.08, 19:18
      Ja nie mam wspomnien z Raszei. Dlaczego? A bo mimo zdiagnozowania i
      skierowania do szpitala Raszei, tam mnie nie przyjeli. Lekarz z
      Raszei po prostu nie wykryl najprostszego zapalenia migdalow i mnie
      odeslal do domu. Na pytanie co robic, bo mnie boli i komfort zycia
      jest do duszy, lekarz powiedzial: nie wiem, niech pan wpadnie jak
      cos tam bedzie. Inni lekarze znalezli ropne zapalenie, tylko facet z
      Raszei nie dopatrzyl sie.
      Teraz wycinam prywatnie, tylko kazali mi przeczekac upaly, bo
      podobno w upalne miesiace nie powinno sie ciac migdalow (rozrzedzona
      krew + podatnosc na infekcje).
    • helunia_z_torunia Re: Szpital Raszei - pytanie 26.07.08, 21:57
      Podbijam mój wątek, łudząc się, że ktoś napisze coś jeszcze.
      Z góry dziękuję.
    • a1563340 Re: Szpital Raszei - pytanie 28.07.08, 09:17
      mialam w Raszei usuwane migdalki 2 lata temu. Nie polecam narkozy-gorzej sie goi.
      Jeśli chodzi o szpital to super opieka, polecam!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka