asiulka73
03.08.08, 22:07
W poniedziałek przy wypisie nie zwróciłam uwagi na fikcję jaką
wpisano w wypis: ponoć miałam naświetlaną lampą solux ranę po cc ...
soluxu nie widziała żadna z pacjentek na oczy, z którą dzialiłam
salę przez 6 dni, dostawałam tramal w zastrzykach - nie dostawałam-
musiałam "skołować" sobie własne tabletki, dostawałam paracetamol i
pyralgin - nie dostawałam, bo brałam tramal a na pyralgin jestem
uczulona co było wpisane w wywiad. Ciekawe co by powiedziała
jednostka wydająca certyfikat na taką fikcję?
Podsumowując nie było tak źle, wśród miłych pielęgniarek były i
zołzy. Warunki nie takie złe. Jednak „wpadki” jakie nam się
przydarzyły nie powinny mieć zdecydowanie miejsca. Ogólnie chyba
miałam szczęście, bo opinie jakie czytałam o Polnej nie potwierdziły
się. Jechałam tak przerażona (po tym co się naczytałam), że o mało w
dzień przyjęcia do szpitala nie urodziłam. Dziś mogę powiedzieć, że
jestem raczej zadowolona. Jest ciężko po cc, bo rana boli, a
maluszkiem trzeba się zająć. Spałam z małą na rękach bo ciągle
krzyczała, gdy przez 3 dni dostawała nieodpowiednie mleko. Mogłam
odetchnąć, gdy przyjeżdżał P. wtedy on wszystko robił przy małej a
ja mogłam pospać, choć chwilkę.
Gdybym miała kiedykolwiek jeszcze mieć dziecko nie chcę być nigdy
więcej w tym szpitalu. Wśród miłych 2-3 pilęgniarek reszta to święte
krowy które przychodzą do pracy w nocy spać bo przecież jest noc a w
dzień to chyba kawę pić bo łaskę robią że pomagają. O lekarzach
lepiej nie wspominać nie trafiłam ani jednego miłego, a E. Werner-
Ożogowską powinno się powiesić za chamstwo w podejściu do pacjentów
i brutalność w badaniu.