Dodaj do ulubionych

Masowe zabijanie dla przyjemności

28.11.08, 21:59
Drogi prowadzące do podpoznańskiej Puszczy Zielonka obwieszone są informacjami
o mającym się tam odbyć w dnach 2 do 5 grudnia zbiorowym polowaniu. Nie
potrafię tego zrozumieć- jak można czerpać przyjemność z zabijania zwierząt,
zwierząt nie zagrażających nikomu. Zwierząt, których mięso nikomu nie jest
potrzebne, nikogo nie ratuje przed głodem.
Może jest wśród nas myśliwy, który mi to wyjaśni. Na razie ze zgrozą oglądałem
dzisiaj stadko danieli spokojnie pasących się na polanie. Za kilka dni mogą
już nie żyć.
Obserwuj wątek
    • dobrusia_to_ja Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 28.11.08, 22:18
      Mimo, że ja również nie byłabym w stanie zabić zwierzęcia, to jednak wiem, że
      odstrzały są konieczne. Niestety, żyjemy w czasach, w których powierzchnia lasów
      jest zbyt mała, by mogła pomieścić wszystkie dzikie zwierzęta. Mnie to też
      bardzo boli. Przede wszystkim zabija się wszystkie, które mają widoczne wady
      genetyczne. Ilość odstrzałów jest ograniczona. Nie można strzelać bez opamiętania.
      Jest jeszcze coś. Piszesz, że mięso tych zwierząt nie jest nikomu potrzebne.
      Mylisz się. Nie ma lepszego mięsa. To, czym nas karmią na co dzień naszpikowane
      jest antybiotykami, hormonami - chyba nie muszę tłumaczyć, jakie spustoszenie w
      organizmie powoduje takie jedzenie. Mój kolega, od lat leczący się na żółtaczkę
      typu C (dostał ją w "spadku" po transfuzji krwi), może jeść wyłącznie dziczyznę.
      Właśnie dlatego, że jest to jedyne czyste mięso.
      Ja jestem wegetarianką.
      • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 28.11.08, 23:31
        dobrusia_to_ja napisała:

        > Mimo, że ja również nie byłabym w stanie zabić zwierzęcia, to jednak wiem, że
        odstrzały są konieczne. Niestety, żyjemy w czasach, w których powierzchnia lasów
        jest zbyt mała, by mogła pomieścić wszystkie dzikie zwierzęta.
        ---
        Wiesz, jak bardzo Cie szanuję ale akurat w tym miejscu nie mogę się z Tobą
        zgodzić. Powtarzasz argument bardzo często wykorzystywany przez myśliwych.
        Jednak przykład rezerwatów, choćby Puszczy Białowieskiej (gdzie oczywiście
        polowania nie są dozwolone) pokazuje, że wcale nie dochodzi tam do klęski
        ekologicznej z powodu nadmiernego rozmnożenia się zwierzyny.
        Mało tego- to koła łowieckie namnażają zwierzynę w ośrodkach hodowlanych po to,
        by po wpuszczeniu jej do lasu móc ja zabijać.
        Także szkody jakie wyrządzają zwierzęta rolnikom są problematyczne. Z jednej
        strony sam widziałem w paru miejscach wysianą kukurydzę pod "amboną" czyli jest
        to jawne zanęcanie zwierzyny, żeby żerując tam być łatwym celem.
        Po drugie- wiele wędrując po szlakach puszczańskich nie widzę pastuchów
        elektrycznych- które w końcu nie są czymś dramatycznie drogim. Po prostu
        rolnikowi opłaca się, gdy w jego polu zwierzyna poczyni szkody, bo otrzymuje z
        tego tytułu odszkodowanie.
        • dobrusia_to_ja Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 28.11.08, 23:50
          Nie myślę o szkodach wyrządzonych rolnikom, ale w nasadzeniach lasów i tutaj
          żadne ogrodzenia nie są przeszkodą dla np. jeleni. Byłam świadkiem, gdy stadko
          prowadzone przez przepięknego byka sforsowało wysokie ogrodzenie tylko po to,
          aby skrócić sobie drogę. To był niesamowicie piękny widok!! Miałam przy sobie
          aparat fotograficzny, a jednak nie mogłam się ruszyć z wrażenia. Te zwierzaki
          przebiegły trzy metry przede mną. Powiedziałam znajomemu myśliwemu, że go
          znienawidzę, jeśli ustrzeli tego jelenia:)))Prawda jest jednak taka, że to nie
          ma znaczenia, czy się zabija dzika, czy świnię. Zabijanie jest zabijaniem. Cała
          rzecz w tym, że nikt nie patroszy niedobitej zwierzyny, co jest nagminnie
          stosowane w rzeźniach. Tam nie raz rozcina się niestarannie (co za słowo!!)
          ogłuszone zwierzaki. I chcę Ci powiedzieć, że zwierzęta prowadzone na rzeź
          czują, że czeka je coś strasznego. Pomijam już to, w jaki sposób są traktowane
          przed śmiercią.
          Nie chcę bronić wszystkich myśliwych, bo również wśród nich zdarzają się
          kanalie, ale nie można generalizować.
          • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 12:00
            Dobrusiu, masz rację...Z jednej strony żałujemy saren czy dzików, a
            z drugiej godzimy się na porcję pieczeni na talerzu, podczas, gdy
            to, co przeżywają świnie w "fabrykach wieprzowiny", bo inaczej nie
            można nazwać ferm, które dostarczają nam mięsa, przeciętnego
            człowieka mogłoby przyprawić o przerażenie. One nie mają możliwości
            ucieczki, tak, jak zwierzyna łowna. Nie mogą się schować, przejść na
            inny teren...
            • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 29.11.08, 13:12
              Gość portalu: m napisał(a):
              Z jednej strony żałujemy saren czy dzików, a z drugiej godzimy się na porcję
              pieczeni na talerzu
              ---
              ja Ciebie bardzo przepraszam, za to co napiszę za chwilę ale porównanie nasuwa
              się samo. Ten sposób argumentacji stosuje Prezes Kaczyński- Kruk może i była
              niedysponowana ale poseł PO był pijany.
              A ja się pytam- co ma jedno do drugiego. Z tego, że w rzeźniach zabijane są
              zwierzęta moim przynajmniej zdaniem nie wynika, że należy zabijać zwierzęta w
              lesie. A Ty tak właśnie argumentujesz.
              Więcej powiem- ubój w rzeźniach - wbrew temu co pisze Dobrusia- jest prowadzony
              w sposób ograniczający cierpienie. Normy Unijne nakładają obowiązek dbania o
              tzw. dobrostan zwierząt.
              Natomiast strzelanie to loteria- można trafić w komorę (serce) ale można też
              postrzelić i złamać nogę a nieszczęsne zwierzę cierpiąc będzie próbować ucieczki.
              Zupełnie niedawno znaleźliśmy z żoną w trakcie spaceru piękna łanię postrzelona
              w okolicy nerek. Leżała martwa w rowie dość daleko od lasu.

              PS
              Jeszcze raz przepraszam za tego Kaczyńskiego
              • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 13:53
                Kiks4, normy unijne...ech...w wielu przypadkach daleko nam do
                nich... A to,co się dzieje ze zwierzętami rzeźnymi PRZED ubojem, w
                trakcie tzw. cyklu produkcyjnego (wszak hodowlę świń czy krów
                określa się u nas wdzięcznym "produkcja trzody/bydła")? Wiesz coś na
                ten temat?
                Nota bene ja również nie lubię myśliwych i w żaden sposób ich nie
                usprawiedliwiam.
                A za tego Kaczyńskiego nie musisz mnie przepraszać, od lat jestem
                na "emigracji wewnętrznej" i "te" sprawy mnie nie interesują.
                • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 29.11.08, 13:59
                  Gość portalu: m napisał(a):
                  (wszak hodowlę świń czy krów
                  > określa się u nas wdzięcznym "produkcja trzody/bydła")? Wiesz coś na
                  > ten temat?
                  ---
                  Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie ale przypadkiem tłumaczyłem kiedyś tekst
                  wymagań stawianych naszym hodowcom przez zachodnich odbiorców. Większość tekstu
                  była poświęcona dobrostanowi zwierząt. I co więcej- w trakcie cyklu hodowlanego
                  hodowcy są wizytowaniu przez specjalistów- więc wielkiej lipy odstawiać nie
                  mogą. Choć wiadomo, Polak potrafi. Ale pocieszam się, że idzie ku lepszemu.
                  • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 14:01
                    Kiks, ależ to wszystko się dzieje w świetle prawa -
                    wielkoprzemysłowy chów świń, klatkowy chów kur, eksploatacja krów
                    mlecznych do granic (a nawet znacznie powyżej) ich wytrzymałości, po
                    to tylko, żeby bić kolejne rekordy w ilości "wyprodukowanego"
                    mleka ...itd... itp...
                    • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 20:12
                      Osobiscie wole jajka z fermy, gdzie produkcja odbywa sie pod kontrola niz od
                      kury, ktora chodzi 'luzem', zje to na co ma ochote i pozniej ja sie tym zatruje.
                      • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 20:46
                        Jeśli kura chodzi luzem w odpowiednim środowisku, to raczej się nie
                        zatrujesz ;-).
                        • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:07
                          Kura chodzi luzem, przyjdzie do niej gospodarz, ktory w swych gumofilcach byl w
                          GSie chwile wczesniej, po drodze wdepnal w smar od traktora, do podeszwy
                          przyczepilo mu sie rowniez 150innych smieci-ktore wyrzucili kulturalni inaczej
                          przejezdni ze swych samochodow-kurze one zasmakowaly...
                          Nie dziekuje, wole z fermy.
                          • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 21:25
                            Wiesz, chów ekologiczny też musi spełniać pewne wymogi i jaja
                            nie_z_fermy wcale nie muszą oznaczać jaj z gospodarstwa, gdzie chłop
                            chodzi w brudnych gumofilcach.
                            Nota bene w chowie klatkowym czy ściółkowym kury poza mieszankami
                            jedzą od czasu do czasu siebie nawzajem, bo przy takim zatłoczeniu i
                            stresie agresja i kanibalizm są na porządku dziennym.
                            • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:39
                              Mialam na mysli te puszczone luzem i jajka sprzedawane pozniej z koszyka na targu.
                              Otoz w chowie klatkowym powinno byc tak-ale roznie z tym bywa- ze siedzi kura w
                              klatce tak ciasnej, ze nie ma mozliwosci sie ruszyc, a co dopiwero atakowac
                              inne.Jej zadaniem jest producja jaj a nie spacery po kurniku.Smutne, ale prawdziwe.
                              • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 21:47
                                A ja pisząc o kurach nie klatkowych nie miałam na myśli tych, które
                                wędrują luzem po wiejskich drogach ;-).

                                Myślę, że dla chcącego nic trudnego - to a propos atakujących kur ;-
                                ).
                                Tak czy owak ja już takich jajek nie jadam.
                                • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:53
                                  I slusznie:)Nie pij tez 'mleka prosto od krowy'-podobno rownie szkodliwe:)
                                  • Gość: m Re: Masowe zabijanie dla przyjemności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 22:02
                                    Masz na myśli prosto od krowy z kartonika? ;-) Czy prosto od brudnej
                                    krowy z brudnej obory? Nie lubię ani jednego, ani drugiego ;-)
                                    • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 22:31
                                      takie od krowy z zelaznego pojemnika:)
                        • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:08
                          Gość portalu: m napisał(a):

                          > Jeśli kura chodzi luzem w odpowiednim środowisku, to raczej się nie
                          > zatrujesz ;-).
                          ---
                          Jeśli zjesz gotowane- to zapewne nie. Ale na surowe radzę uważać. Salmonella nie
                          musi zabić ale może tak dać do wiwatu, że parę dni z klopa nie zejdziesz.
                          • Gość: m Salmonellozą bywają zarażone... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 21:21
                            ...także kury na fermach, więc środowisko nie ma tu nic do rzeczy.
                            • v.i.k.k.a Re: Salmonellozą bywają zarażone... 30.11.08, 21:26
                              Wtedy taka ferme sie likwiduje, a puszczona luzem kura moze biegac po wsi i
                              zarazac inne.
                              • Gość: m Re: Salmonellozą bywają zarażone... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 21:37
                                Nie, V.i.k.k.o, wtedy takie kury się leczy, bez względu na to, czy
                                siedzą w klatkach, czy biegają luzem. Jeśli natomiast nie masz
                                zwyczaju myć rąk przed przygotowaniem posiłku i/lub nie myć jajek w
                                porządnie ciepłej wodzie zanim ich nie użyjesz do smażenia czy też
                                innej "obróbki", to rzeczywiście, salmonelloza może być Twoim
                                problemem i nieszczęsna kura bynajmniej będzie to najmniej winna.
                                Jednak, oczywiście to Twoja sprawa, jakie jesz jajka i jakie mięso.
                                Nic mi do tego.
                                • v.i.k.k.a Re: Salmonellozą bywają zarażone... 30.11.08, 21:43
                                  Skadinad;) wiem,ze czesto bywa inaczej.
                  • dobrusia_to_ja Kiksie, 29.11.08, 15:46
                    nie widziałeś nigdy zwierząt przywiezionych do ubojni i czekających przed nią na
                    swój los. Uwierz mi, że nie ruszyłbyś już nigdy mięsa. Znam jednego takiego
                    mięsożercę, który po takim doświadczeniu przez kilka miesięcy chodził, jak
                    struty. Co prawda, później mu przeszło, ale było mi go żal.
                    Jest jeszcze coś. Miałam kiedyś sąsiada, który mimo zakazu (jego nie dotyczył,
                    bo był milicjantem), trzymał na swoim podwórzu w komórce świnię. Kupował małą,
                    jedną lub dwie, później tuczył i zarzynał. Nie wiem, czy kiedyś słyszałeś głos
                    umierającej świni. To koszmar. Mój pokój wychodził na podwórze sąsiada:(((((
          • m-dyskretna Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 29.11.08, 13:57
            > Nie myślę o szkodach wyrządzonych rolnikom, ale w nasadzeniach lasów > i tutaj
            żadne ogrodzenia nie są przeszkodą dla np. jeleni.

            Obawiam się że w przeciętnym lesie więcej szkody wyrządzają amatorzy runa
            lesnego i leśnicy nieodpowiedzialnie prowadzący gospodarkę drewnem. Jestem dość
            częstym gościem w lesie i za każdym razem wracam ze spaceru z torbą śmieci.
            Widzę też jak leśniczy potrafi wyciąć w środku lata zdrowe brzozy na drewno do
            kominków (dla niezorientowanych - drzewa powinno wycinać późną jesienią i zimą),
            a obok leżą wiatrołomy, których drewno można beż straty dla lasu
            przeznaczyć na opał. Duże wycinki dla potrzeb okolicznego tartaku to norma, a o
            nasadzenia nikt nie dba. W lesie jest jeden ogrodzony młodniak, już dosyć
            zdewastowany bo przez płot przechodzą grzybiarze.
            Skutek tego jest taki, że w lesie nie ma już borsuków, sarna i zając to
            rzadkość, lisy też już są na wymarciu.
            • Gość: m Co do lisów...;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 14:11
              ...to nie przesadzajmy ;-). Mieszkam na osiedlu blisko Lasku
              Marcelińskiego i zdarza się, że lisy przychodzą do ogródków. Raczej
              na pewno nie jest ich za mało, a powiedziałabym nawet, że przez
              masowe akcje zrzucania szczepionek p/wściekliźnie sprawiliśmy, że
              przeżywają coraz słabsze sztuki - i to one wychodzą z lasu, żeby
              znaleźć coś do jedzenia.
              • kiks4 Re: Co do lisów...;-) 29.11.08, 14:16
                Gość portalu: m napisał(a):
                > ...to nie przesadzajmy ;-). Mieszkam na osiedlu blisko Lasku
                > Marcelińskiego i zdarza się, że lisy przychodzą do ogródków. Raczej
                > na pewno nie jest ich za mało...
                ---
                i co? Czy myśliwi urządzają tam polowania w trosce o utrzymanie stanu liczebnego
                zwierzyny w granicach rozsądku?
                Nie, bo ich to mało obchodzi. Ich bawi zabijanie określonych gatunków, im
                większe tym lepiej. Marzeniem jest ubić niedźwiedzia czy słonia- co wbrew
                pozorom jest możliwe choć nie w Polsce.
                Tak więc te hasła o trosce myśliwych o równowagę w przyrodzie włożyć można
                spokojnie między bajki. Ważna jest męska zabawa na świeżym powietrzu, odrobina
                adrenaliny i dużo alkoholu.
                • Gość: m Re: Co do lisów...;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 14:24
                  Niestety ani myśliwi, ani inne "służby" nie są wykazują
                  zainteresowania, gdy zgłasza się im obecność dziwnie wyglądającego
                  lisa na osiedlowym skwerku...
                • dobrusia_to_ja Oj, Kiksie. 29.11.08, 15:53
                  Prowadzony jest również odstrzał lisów, które doprowadziły do bardzo poważnego
                  przetrzebienia zająca. Mój mąż obserwował kiedyś bawiącego się lisa. Chyba
                  wiesz, że to jest przeuroczy widok. Nasz znajomy leśniczy chciał go zastrzelić,
                  ale mojemu zrobiło się żal zwierzęcia i powiedział, że mowy nie ma. Po chwili na
                  polanie pojawił się młody zając. Lis do zauważył. Nie był już taki rozkoszny.
                  Dopadł zajączka i zagryzł. Od tamtej pory mój mąż pozbył się sentymentów dla
                  lisów. Ja jeszcze nie. Ciągle spotykam te śliczne zwierzaki i nie myślę o nich,
                  jak o szkodnikach, którymi w nadmiarze są.
                  • kiks4 Oj, Dobrusiu! 30.11.08, 20:24
                    Mam nadzieję, że nie był to zamierzony zamysł- ale zmieniasz temat. My nie o
                    zwierzętach hodowlanych i ich strasznym losie piszemy a o legalnym mordowaniu
                    leśnej zwierzyny.

                    I historia z liskiem i zajączkiem też nie zmieni mojego zdania odnośnie
                    myśliwych. Od kiedy tylko życie zaistniało na Ziemi- zawsze jedne organizmy
                    zjadały inne. Ale nigdy dla przyjemności
                    • dobrusia_to_ja Re: Oj, Dobrusiu! 30.11.08, 21:54
                      kiks4 napisał:

                      > Ale nigdy dla przyjemności.

                      Hmmm... Jak myślisz Kiksie?? Jeśli mam wybór między przyrządzeniem dla rodzinki
                      mięsa naszpikowanego hormonami i antybiotykami, a zdrowej dziczyzny, to co wybiorę??
                      • Gość: m Re: Oj, Dobrusiu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 22:00
                        Mmmm... mniam, mniam, nie ma to jak zdrowa dziczyzna z włośniami ;-
                        ))).
                        • dobrusia_to_ja Re: Oj, Dobrusiu! 30.11.08, 22:13
                          Jakie włośnie?? Myślisz, że dam im coś, co nie było zbadane??
                          • Gość: m Re: Oj, Dobrusiu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:41
                            Nie do końca wierzę w skuteczność tych badań, ale już taki
                            niedowiarek jestem ;-).
                            • dobrusia_to_ja Re: Oj, Dobrusiu! 01.12.08, 19:02
                              A ja wierzę, bo wiem, skąd mam tę dziczyznę i kto ją bada.
                    • dobrusia_to_ja Re: Oj, Dobrusiu! 30.11.08, 21:56
                      Czy wiesz, że prowadzi się już hodowlę danieli na ubój??
              • m-dyskretna Re: Co do lisów...;-) 29.11.08, 14:29
                > ...to nie przesadzajmy ;-). Mieszkam na osiedlu blisko Lasku
                > Marcelińskiego i zdarza się, że lisy przychodzą do ogródków.

                Ale Ty piszesz o mieście, a nie lesie. Lisów jest coraz mniej w ich naturalnym
                srodowisku. Ale prawdą jest też, że przeniosły się na teren miejskie (np. ich
                nory można zobaczyć na nasypach szybkiego tramwaju).
                Niestety sporo w tym winy człowieka, bo przez wiele lat wyrzucaliśmy śmieci
                "luzem" i zwierzęta nauczyły się żerować na śmietnikach.
                • Gość: m Re: Co do lisów...;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 15:25
                  Piszę o granicy między lasem a miastem, bo o ile Lasku
                  Marcelińskiego nie można nazwać lasem z prawdziwego zdarzenia, to są
                  w nim i lisy, i borsuki, i sarny...
            • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 20:15
              m-dyskretna napisała:

              > Widzę też jak leśniczy potrafi wyciąć w środku lata zdrowe brzozy na drewno do
              > kominków (dla niezorientowanych - drzewa powinno wycinać późną jesienią i zimą)
              > ,
              > a obok leżą wiatrołomy, których drewno można beż straty dla lasu
              @@@ w opinii lesnikow brzoza to szkodnik, wiec zadnej straty nie bedzie, gdy sie
              ja wytnie, i tak za chwile sie namnozy i znow trzeba bedzie ja wyciac(dostep do
              swiatla etc)
              • m-dyskretna Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:25
                > @@@ w opinii lesnikow brzoza to szkodnik, wiec zadnej straty nie
                > bedzie, gdy sie ja wytnie, i tak za chwile sie namnozy i znow trzeba > bedzie
                ja wyciac(dostep do swiatla etc)

                Niedouczony leśnik takie bzdury może i opowiada. Mądry wie, że dla dobra lasu
                powinno w nim być jak najwięcej gatunków drzew. Szkodniki są bardzo dobrze
                wyspecjalizowane i jeżeli w lesie występują tylko blisko ze sobą spokrewnione
                gatunki drzew, to w przypadku choroby drzewostanu jedynym wyjściem jest wycinka
                całego lasu. A odbudowanie całego lasu jest bardzo trudne. Poza tym to "Za
                chwilę" dla brzozy
                to minimum kilkanaście, a raczej kilkadziesiąt lat. Wycięcie każdego drzewa
                powoduje zwiększony dostęp do światła dla niższych pięter lasu, w przypadku
                innych gatunków nawet większy (np. dąb, klon, grab).
                • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 21:33
                  m-dyskretna napisała:

                  > Niedouczony leśnik takie bzdury może i opowiada. Mądry wie, że dla dobra lasu
                  @@@ pozwole sobie sie nie zgodzic z Toba z pewnych wzgledow.

                  tym to "Za
                  > chwilę" dla brzozy
                  > to minimum kilkanaście, a raczej kilkadziesiąt lat.
                  @@@ chyba zartujesz. Zobacz sobie jak wyglada opuszczona na kilka lat dzialka w
                  bezposrednim sasiedztwie lasu.Trawnik+brzozy.

                  Wycięcie każdego drzewa
                  > powoduje zwiększony dostęp do światła dla niższych pięter lasu, w przypadku
                  > innych gatunków nawet większy (np. dąb, klon, grab).
                  @@@ dlatego lepiej wyciac 'szkodniki'
                  • m-dyskretna Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 01.12.08, 21:47
                    > @@@ pozwole sobie sie nie zgodzic z Toba z pewnych wzgledow.

                    Nie wiem czy się podźwignę spod ciężaru tego argumentu... :)
                    To w takim razie napiszę dlaczego napisałam o niedouczonych leśnikach. Teoria o
                    "szkodnictwie" brzóz wynika wyłącznie z chęci zysku. Prawdą jest to, że drewno
                    brzozy nie nadaje się na meble i podłogi tak, jak dąb, buk czy nawet sosna. Ale
                    powodem, dla którego
                    istnieją lasy nie jest pozyskiwanie drewna dla przemysłu meblarskiego.

                    > @@@ chyba zartujesz. Zobacz sobie jak wyglada opuszczona na kilka lat >
                    dzialka w bezposrednim sasiedztwie lasu.Trawnik+brzozy.

                    To jakie drzewa opanują opuszczoną działkę zależy od tego jakie gatunki drzew
                    występują w okolicy. Np. przejedź się do aeroklubu poznańskiego, to przekonasz
                    się że tereny wokół lotniska są stopniowo opanowywane przez sosny, a występujące
                    w pobliżu brzozy tego terenu jakoś nie zalesiają.
                    Inne gatunki są znacznie bardziej ekspansywne, świetnym przykładem takiego
                    drzewa jest klon.

                    > @@@ dlatego lepiej wyciac 'szkodniki'
                    To znaczy dlaczego, bo mam kłopoty z nadążeniem za Twoją argumentacją. Należy
                    wicinać drzewa, żeby niższe piętra lasu miały więcej światła? Ale rośliny tam
                    wystepujące są przystosowane do półcienia, więc docelowo wycinka im życia nie
                    ułatwi.
                    • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 02.12.08, 00:27
                      m-dyskretna napisała:

                      > Nie wiem czy się podźwignę spod ciężaru tego argumentu... :)
                      @@@ to moze byc faktycznie problem;)

                      > To jakie drzewa opanują opuszczoną działkę zależy od tego jakie gatunki drzew
                      > występują w okolicy.
                      @@@ nie kloce sie, bo nie wiem. To co spotykam to w wiekszosci brzozy, stad moj
                      wniosek.

                      > To znaczy dlaczego, bo mam kłopoty z nadążeniem za Twoją argumentacją. Należy
                      > wicinać drzewa, żeby niższe piętra lasu miały więcej światła? Ale rośliny tam
                      > wystepujące są przystosowane do półcienia, więc docelowo wycinka im życia nie
                      > ułatwi.
                      @@@tak, po to, zeby reszta miala wiekszy dostep do swiatla i po to,zeby bylo x
                      drzew/m2 lasu w ramach gospodarki lesnej.
                • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 22:39
                  m-dyskretna napisała:
                  > Niedouczony leśnik takie bzdury może i opowiada. Mądry wie, że dla dobra lasu
                  powinno w nim być jak najwięcej gatunków drzew.
                  ---
                  M-D ma rację. Znam fragment Puszczy Nadnoteckiej, spalony przed kilkunastu laty
                  w wielkim pożarze. Na pogorzelisku leśnicy nasadzili nowe drzewa - i o dziwo-
                  jest wśród nich bardzo dużo brzozy. Nie znam się na tym, ale sądzę, że jedną z
                  przyczyn takiego wyboru sadzonek była obawa przed powtórką pożaru. Brzoza w tym
                  regionie nie jest więc leśnym chwastem- pełni jakąś ważną role.
                  • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 01.12.08, 21:27
                    Dlaczego?bo brzoza szybko rosnie, latwo sie 'mnozy'.
                    • m-dyskretna Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 01.12.08, 21:52
                      > Dlaczego?bo brzoza szybko rosnie, latwo sie 'mnozy'

                      Oj Vikko, chyba nie było Ciebie na lekcji biologii kiedy mówiono o drzewach. Jak
                      nie wierzysz to sprawdź, zdolność kiełkowania u brzóz sięga jedynie 15% i
                      utrzymuje się jedynie przez rok (gdzie im pod tym względem do dębów). Za to ma
                      tę przewagę nad innymi gatunkami, że ma bardzo małe wymagania glebowe.
                      • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 02.12.08, 00:28
                        Zadowala sie byle czym czyli byle jakie drzewo, mozna wyciac.
                      • kiks4 Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 02.12.08, 10:52
                        m-dyskretna napisała:
                        > nie wierzysz to sprawdź, zdolność kiełkowania u brzóz sięga jedynie 15% i
                        utrzymuje się jedynie przez rok (gdzie im pod tym względem do dębów). Za to ma
                        tę przewagę nad innymi gatunkami, że ma bardzo małe wymagania glebowe.
                        ---
                        Brzozy wszelako produkują niewyobrażalnie wielkie ilości nasion. Chyba od lipca
                        do września każdy podmuch wiatru nanosi nam do domu tysiące ziarenek. Coś mi się
                        wydaje, że chcąc nie chcąc pewną ich liczbę zjadamy, bo wpadają nawet do
                        garnków, gdy jest okno otwarte. A podwórka to miotłą trzeba zmiatać. Jednak M-D
                        ma rację- mimo zasypywania nas milionami nasion, samosiejek brzozy nie mam w
                        ogródku. A akacji owszem. Nawet dęby się zdarzają wyrastające z żołędzi
                        przynoszonych i zakopywanych przez wiewiórki.
                        Jeśli zaś chodzi o leśne chwasty to od lat panoszy się- przynajmniej u nas- gość
                        z Kanady czyli czeremcha kanadyjska. Podobna do naszej choć mniej aromatyczna.
                        Jej czarne owoce w pewnym momencie są masowo zjadane przez stada szpaków,
                        robiących przy tym ogromny jazgot. I nie miałbym nic przeciw temu, gdyby nie to,
                        że mamy samochód w kolorze srebrnym a szpaki robią na niego w kolorze czarnym.
                        Musiałem zbudować wiatkę osłaniającą nasz pojazd przed ptasim bombardowaniem.
                        • dobrusia_to_ja Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 02.12.08, 11:03
                          Mój srebrny samochodzik był zawsze ciemnofioletowy, bo ptaki obżerały się
                          winobluszczem, który rósł pół metra od mojego wehikułu:)))
                          Jeśli chodzi o brzozę. Te Wasze są jakieś felerne. U mnie na podwórzu rosły dwie
                          ogromne i kilka mniejszych. Byłoby ich kilkaset więcej, gdybym co roku
                          cierpliwie nie wyrywała ich samosiejek. Mój mąż i tata wyprzątali je dodatkowo z
                          rynien i dachu. Mimo, że bardzo lubię te drzewa, są rzeczywiście wyjątkowo
                          upierdliwe. Przy tej ilości nasion, 15% to bardzo dużo. Na dodatek pyłek jest
                          silnym alergenem. Coś o tym wiem:(( Były plany, żeby usunąć brzozy z naszego
                          terenu, ale się nie zgodziłam.
        • v.i.k.k.a Re: Masowe zabijanie dla przyjemności 30.11.08, 20:05
          kiks4 napisał:

          problematyczne. Z jednej
          > strony sam widziałem w paru miejscach wysianą kukurydzę pod "amboną" czyli jest
          > to jawne zanęcanie zwierzyny, żeby żerując tam być łatwym celem.
          @@@ zadna radocha strzelac z ambony na odleglosc kilku m. Ta kukurydza jest
          pokarmem, a nie przyneta.


          Po prostu
          > rolnikowi opłaca się, gdy w jego polu zwierzyna poczyni szkody, bo otrzymuje z
          > tego tytułu odszkodowanie.
          @@@ a najbardziej jak bobry zjedza tame;)
    • v.i.k.k.a jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 29.11.08, 12:38
      Ale na polowaniu sie nie zna-cos slyszala tylko, ze jak jednych jest za duzo to
      sie je zabija, zeby nie zabijaly innych...czyli zachowanie rownowagi w przyrodzie.
      • m-dyskretna Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 29.11.08, 13:39
        > Ale na polowaniu sie nie zna-cos slyszala tylko, ze jak jednych jest > za duzo
        to sie je zabija, zeby nie zabijaly innych...czyli zachowanie > rownowagi w
        przyrodzie.

        Czego to człowiek nie wymyśli, żeby się usprawiedliwić. Ciekawe jak sobie
        radziła przyroda przed epoką mysliwych...
        • dobrusia_to_ja Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 29.11.08, 15:56
          m-dyskretna napisała:

          > Czego to człowiek nie wymyśli, żeby się usprawiedliwić. Ciekawe jak sobie
          > radziła przyroda przed epoką mysliwych...
          Tak samo, jak z ludźmi przed wynalezieniem leków i medycyny. Chyba wiesz, co mam
          na myśli.
          • m-dyskretna Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 29.11.08, 16:25
            > Tak samo, jak z ludźmi przed wynalezieniem leków i medycyny. Chyba
            > wiesz, co mam na myśli.

            I komu to przeszkadzało.
        • v.i.k.k.a Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 30.11.08, 20:01
          To nie moj pomysl, ze zwierzat zabijam tylko muchy i komary;)
          • m-dyskretna Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 30.11.08, 21:27
            > To nie moj pomysl, ze zwierzat zabijam tylko muchy i komary;)

            Chyba komarzyce. Tylko gdzie tu solidarność z przedstawicielkami tej samej płci :)
            • v.i.k.k.a Re: jest wnusia sp.mysliwego i lowczego kola:) 30.11.08, 21:34
              Aaaa, faktycznie, masz racje:)
    • l.george.l Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 30.11.08, 22:17
      powiedzieć żenująca, kiedy muzułmańskie brudasy polują na białych.

      "21-letni obywatel Pakistanu Azam Amir Kasab stwierdził też, że ofiarą zamachów
      miało paść pięć tysięcy osób. - Moi towarzysze mieli celować w białych,
      zwłaszcza Brytyjczyków i Amerykanów - można wyczytać w stenogramie z
      przesłuchania, który wyciekł z policji".
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6007687,Zamachowiec_z_Bombaju__Mialem_zabijac_do_ostatniego.html
      • renepoznan Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 30.11.08, 22:22
        l.george.l napisał:

        > powiedzieć żenująca, kiedy muzułmańskie brudasy polują na białych.

        Po pierwsze jesteś śmierdzącą rasistką świnią. A poza tym na białego Amerykanina
        czy Angola to teraz politpoprawnie polować.
        :)
        • dobrusia_to_ja Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 30.11.08, 22:46
          renepoznan napisał:

          > Po pierwsze jesteś śmierdzącą rasistką świnią.

          Ojej!! Rene!! Chciałam mu napisać, że przesadził, ale Ty mnie przebiłeś.
          • l.george.l Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 01.12.08, 09:16
            dobrusia_to_ja napisała:

            [...]
            > Chciałam mu napisać, że przesadził [...]

            W czym przesadziłem? Że mnie śmieszy dyskusja o etycznej wyższości pasztetu z
            zająca nad mielonką z kurcząt, albo na odwrót?
            • Gość: m Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 09:27
              Wydaje mi się,że jeśli kogoś śmieszą lub nudzą podobne dyskusje,
              może po prostu nie brać w nich udziału. Mnie na przykład nudzą i
              irytują wątki roztrząsające kto, z kim, za ile i w jakiej
              konfiguracji politycznej - nie zabieram w nich głosu.
              Jeśli Ciebie,george, nudzą rozmowy o zwierzętach, poświęć swoją
              energię na coś innego.
              • l.george.l Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 01.12.08, 09:55
                Gość portalu: m napisał(a):

                [...]
                > Jeśli Ciebie,george, nudzą rozmowy o zwierzętach, [...]

                Święcie byłem przekonany, że to dyskusja o jedzeniu. Na pocieszenie obrońców
                źródeł naszej karmy mam pocieszający artykuł o tym, że najlepiej sprzedają się
                produkty mięsne, w których udział procentowy zwierzątka jest znikomy. Uważam, że
                wegetarianie spokojnie mogą ustawić się w kolejce do stoiska mięsnego
                www.dziennik.pl/nauka/article273578/Zobacz_co_siedzi_w_kielbasie_z_marketu.html
                • Gość: m Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 10:01
                  Najwyraźniej świętość Twojego przekonania była niewystarczająca.
                  Myślę też, że wegetarianie i inni zdrowo myślący ludzie unikają
                  wspomnianych przez Ciebie produktów ;-).
                  • l.george.l Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 01.12.08, 17:33
                    Przecież napisali, że te produkty są strzałem w dziesiątkę i doskonale się
                    sprzedają.
            • renepoznan Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 01.12.08, 16:41
              l.george.l napisał:

              > W czym przesadziłem?

              Generalnie się naraziłeś. ;););)
            • dobrusia_to_ja Nie udawaj George, że nie rozumiesz:[ 01.12.08, 17:47
              l.george.l napisał:

              > W czym przesadziłem? Że mnie śmieszy dyskusja o etycznej wyższości pasztetu z
              > zająca nad mielonką z kurcząt, albo na odwrót?

              O to mi chodziło:
              "muzułmańskie brudasy"
              • l.george.l Re: Nie udawaj George, że nie rozumiesz:[ 01.12.08, 19:09
                Dobrze, niech Ci będzie. Adepci szkół koranicznych zapolowali na białego
                człowieka. Lepiej?
      • v.i.k.k.a Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... 30.11.08, 22:31
        ze co?:)
        • Gość: m Re: Wasza rozmowa jest śmieszna, by nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:45
          ...ech, że też wszystko musi się ostatecznie sprowadzić do takich
          komentarzy...

          Ale BTW jeśli chodzi o lisy....wczoraj późnym wieczorem przez dobrą
          godzinę słyszałam przeraźliwe "szczekanie" dochodzące ze skraju Lasu
          Marcelińskiego (mieszkam kilkaset metrów od niego). Nie był to na
          pewno pies, a prawdopodobnie właśnie lis. Powiedziałabym, że był to
          dość przerażający dźwięk...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka