wlodekzpoznania
01.03.09, 21:13
Poznań staje u progu wojny światopoglądowej? Mieszkańcy Poznania to ludzie
pragmatyczni, gdzieś zakorzenieni w tradycji, ale świadomi zachodzących zmian
w społeczeństwie i na nie otwarci. Poznań w przeciwieństwie do np. Krakowa,
czy Trójmiasta jest społecznością dalece mniej przywiązaną do głosu Kościoła
Katolickiego. Bardzo wyraźnie było to można zobaczyć w całkowietej niemal
dezaprobacie wobec koniunkturalnej decyzji Grobelnego zakazującej Marszu
Równości, tym bardziej, że Grobelny nie uczynił tak z przekonania, lecz by
podlizać się PiSowi. To Poznaniacy uznali za hańbiące.
Tym bardziej jednak dziwi mnie ostatnia aktywności i mobilizacja środowisk o
tradycyjnym światopoglądzie. Mobilizacja w obronie upadającej reduty? Czy są
świadomi, że taka postawa, zapowiedź organizacji co miesiąc marszów aż do
uzyskania zaostrzenia ustawy (anty)aborcyjnej, może spolaryzować miasto i
wymusić na ludziach by opowiedzieli się albo po stronie poglądu Kościoła albo
po stronie wolności jednostki? W początku lat 90-tych uzyskano jakiś tam
kompromis. Kompromis trudny dla mnie do zaakceptowania, ale wiem, że to
kompromis, więc musi być trudny. Jednak wówczas odsetek społeczeństwa o silnym
antyaborcyjnym nastawieniu był radykalnie większy niż obecnie. Próba sił może
doprowadzić do przechylenia szali odwrotnego od zamierzeń inicjatorów akcji.
Może chcą jak każdy "prawdziwy Polak" stanąć i walczyć do upadłego? Aż zostaną
pokonani...