Dodaj do ulubionych

Na rowerze nie ryzykuję

28.04.09, 21:54
Poglądy nieodosobnione.

Ja jeżdżę jednak ulicą. Zdarza się rzeczywiście, że jakiś samochód przejedzie
tak blisko, że prawie zahacza mnie lusterkiem, jednak w większości kierowcy
raczej omijają rowerzystów łukiem. Nikt przecież nie chce nikogo potrącić...

Do długiej litanii próśb należy dodać jedną, którą zrozumiałem dopiero jak
kupiłem szosę: ścieżki rowerowe z asfaltu. Nie wyobrażam sobie jechać szosą po
brukowanej ścieżce, szczególnie pozapadanej. Przykładem jest ta wzdłuż Trasy
Średnicowej (Mieszka I), gdzie mimo że samochody nie jadą tam 50kmh tylko
zdecydowanie więcej jadę ulicą. Wygodniej, równiej.
Obserwuj wątek
    • Gość: gość portalu Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.eastwest.com.pl 29.04.09, 04:16
      Też jeździłem ulicą. Do pierwszego potrącenia. I ostatniego, bo życie jest
      ważniejsze. Jechałem prosto, przy prawej krawędzi. Kierowca mnie wyprzedził
      (miał spokojnie 80/90km/h) uderzając lusterkiem w lewy nadgarstek. Mocno
      przywaliłem w asfalt, złamałem rękę i rower do naprawy.
      Zanim wstałem, już go dawno nie było.
      Czy życie jest warte bycia przepisowym?

      Najgorsze, że te zakute pały (kierowcy, którym również jestem) jakoś nie
      potrafią sobie przyswoić że 1 rower to jeden samochód w korku mniej i powinno
      się zrobić wszystko, żeby ludzie się na nie przesiedli. Wystarczy kilka %
      kierowców na rowerach i korki zmniejszą się kilkadziesiąt %. To udowodnione naukowo.
      • Gość: dana Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 08:55
        TAKSOWKARZE sa najwiekszym zlem w miejskim ruchu drogowym. oprocz niskiej
        kultury osobistej (prostactwo i chamstwo, wiec zwracanie im uwagi nie ma sensu)
        maja w dupie wszystkie przepisy. parkuja na sciezkach, na zakazach, stoja dlugo
        z wlaczonym silnikiem. musza miec dobre uklady ze straza miejska, bo NIE sa za
        to karani mandatami.
        jedyna rada- odgrodzenie sciezek slupkami. w polsce dzialaja tylko metody
        represjonistyczne. niestety.
    • Gość: Kierowca do zarządu dróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.09, 07:49
      Postawcie dodatkowe znaki podporządkowania nw wyjeździe z Franowa na
      ul. Krzywoustego przy stacji moto i os. Czecha. Wyjeżdżające
      gamonie, myślą, że są na głónej drodze.
    • conena Re: Na rowerze nie ryzykuję 29.04.09, 08:37
      pozwolenie na jazdę po chodniku uważam za absurd. przypomina mi to zjawisko fali
      - kierowcy dręczą rowerzystów a rowerzyści pieszych.
      podobnie jak autorka artykułu, należę do osób upierdliwych i asertywnych,
      zwracam uwagę każdemu rowerzyście na chodniku a jak na mnie dzwoni żebym mu
      ustąpiła miejsca na chodniku to się we mnie gotuje i zdarza mi się grozić
      municypalnymi. ciekawą rzeczy dzieją się na Szczepankowie. jakiś czas temu
      wzdłuż ulicy Szczepankowo powstała wygodna - szeroka i bez dziur - ścieżka
      rowerowa, w większości oddzielona od chodnika pasem trawy a częściowo tylko
      paskiem farby. mimo tego, większość rowerzystów jeździ chodnikiem dla pieszych,
      część jeździ jezdnią dla samochodów, ścieżką rowerową nieliczni tylko.
      rowerzyści potrafią zachowywać się niegrzecznie w ruchu ulicznym i może warto
      zacząć od siebie a od kierowców się odrowerować.
      • Gość: PanMarcepan Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: 212.241.39.* 29.04.09, 10:14
        Szczerze, jak jade nowym kawalkiem drogi, to czesto bywa, ze nawet tej sciezki rowerowej niezauwazam. Ot slabe oznakowanie albo zaczyna sie bez zadnego wjazdu, tudziez jej pocztek to lampa. W Holandii sciezki rowerowe sa betonowe i czerwone, wiec odrazu widac, ze to sciezka, pieszy na nia nie wejdzie (bo to grozi tym jakby wlazlo sie na srodek ulicy)... raz sie zagapilem i rozjechal mnie rower... caly w siniakach musialem placic za straty w rowerze i przeprosic.
        • Gość: PawełO Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.ip.netia.com.pl 29.04.09, 16:02
          Dokładnie to samo chciałem napisać, dlaczego u nas nie może być jednakowego dla
          całego kraju koloru ścieżki rowerowej ?? Byłoby naprawdę super, od razu bym
          wiedział, że źle stąpam. Czasem mi się zdarza deptać po ścieżce rowerowej, ale
          to w nowym miejscu, gzie jeszcze nie byłem.
      • Gość: rolls-royce Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 15:52
        conena napisała: zwracam uwagę każdemu rowerzyście na chodniku a jak na mnie
        dzwoni żebym mu
        > ustąpiła miejsca na chodniku to się we mnie gotuje i zdarza mi się grozić >
        municypalnymi.

        Wychodząc z powyższego założenia, nigdy nie dzwonię na pieszych, tylko wlokę się
        za nimi, czekając na dogodny moment, żeby wyprzedzić. Reakcją najczęściej jest:
        "Jezuu! Dzwonek krowa zjadła?!". Panie po czterdziestce są niemal ZAWSZE
        zaskoczone moim widokiem, mimo że wyjeżdżam zza nich z prędkością niewiele
        większą niż ich marsz. Druga grupa zaskoczonych to ci ze słuchawkami.
    • Gość: pawel Na rowerze nie ryzykuję IP: *.icpnet.pl 29.04.09, 10:59
      dlaczego rowerzysci korzystajacy (znacznie zwalniajacy ruch) z ULIC
      nie placa OC, nie maja oswietlenia przy rowerze, nie maja
      zabezpieczen w postaci kasku czy ochraniaczy? swiete krowy? skoro
      prawo ma byc rowne dla wszystkich uzytkownikow drog, dlaczego
      rowerzysci maja byc traktowani ulgowo?
      • tomasz222 Re: Na rowerze nie ryzykuję 29.04.09, 12:18
        Droga Małgosiu, drodzy Rowerzyści,

        W artykule generalnie dotykającym problemu bezpiecznej jazdy na rowerze brakuje 3 bardzo istotnych punktów. Piszę jako kierowca i miłośnik jazdy na rowerze:

        1/ KASK
        na ten temat było miliony postów i informacji;
        aby się nie rozpisywać za długo, powtórzę coś kiedyś przeczytanego:
        kompletnymi debilami są Ci rodzice, którzy kupują kask dla dziecka a nie sobie.
        Niestety prawie nie widzę kobiet w kaskach - fryzurka przeszkadza? :-)
        Przepis o obowiązku powinien być natychmiast!

        2/ KAMIZELKA ODBLASKOWA

        To najlepiej rozumieją Ci, którzy prowadzą samochód.
        Oczywiście nie tylko w nocy ale non-stop.
        Dodatkowych komentarzy też chyba nie trzeba.

        3/ DZWONEK lub TRĄBKA
        Dotyczy oczywiście tych momentów, kiedy zmuszeni okolicznościami,
        np. jak podano w artykule, musimy lawirować wśród pieszych.
        Osobnym tematem jest to, że jadąc po chodniku trzeba jechać wolniej,
        bo piesi a zwłaszcza małe dzieci są kompletnie nieprzewidywalni.
        I trzeba podkreślić, że na chodniku to piesi mają pierwszeństwo.
        Niestety, jak wszędzie, debili na rowerach też nie brakuje.
        Dobra trąbka przydaje się też na kierowców :-) ale pieszego może doprowadzić do zawału lub głupiej reakcji.

        Często niestety jako kierowca spotykam się z pewnego rodzaju proszeniem się o kłopoty ze strony rowerzystów. Np. droga do Strzeszynka - mamy fajny (choć często zatłoczony) szlak z Golęcina (a nawet od Centrum można jechać) aż do Kiekrza
        a mimo to stale spotykam rowerzystów na wąskiej Golęcińskiej i Koszalińskiej. Albo nieodpowiedzialni albo niedoinformowani...

        Pozdro,
        T
    • kazek100 Re: Na rowerze nie ryzykuję 29.04.09, 13:54
      afro-beat napisał:

      Przykładem jest ta wzdłuż Trasy
      > Średnicowej (Mieszka I), gdzie mimo że samochody nie jadą tam
      50kmh tylko
      > zdecydowanie więcej jadę ulicą. Wygodniej, równiej.

      Mocno przesadzasz.

      Trasa rowerowa przy Mieszka I jest zupełnie w porzadku, nawet jesli
      w kilku miejscach (np. pod Lechicką) przydałby się jej drobny
      remont. Ale takowy przydałby sie i niejednej ulicy.

      Ta kostka w jeździe absolutnie nie przeszkadza, wiem, bo jeżdzę tam
      często. I powiem Ci szczerze, że blokowanie (a przynajmniej
      spowalnianie) całego ruchu na Mieszka I tylko z tego powodu, że
      Tobie jest "niewygodnie" (muszisz byc straszliwym marudą, ja tam
      często jeżdzę też z dzieckiem i naprawdę - żadnej niewygody nie ma)
      jest wyrazem skrajnego egoizmu i mam nadzieję, że kiedyś dostaniesz
      potężny mandat. Wypadku Ci nie życzę, ale Ty sam też nie wysilasz
      się, żeby o innych pomysleć.

      I dajesz potężne argumenty przeciwko budowie scieżek. Bo po co je
      budoac, skoro taki i tak będzie blokował ruch na ulicy, bo mu jest
      kostka "niewygodna" (to jakis zart chyba). A może wystarczyłoby
      rower nasmarowac, opony napompować?
    • simon921 Na rowerze nie ryzykuję 29.04.09, 17:04
      A ja powiem przewrotnie - zawsze do pracy jeżdżę jezdnią (ścieżek nie ma -
      Grunwaldzka) i czuję się bezpieczniej niż na ścieżkach. Dziś z ciekawości
      pojechałem naokoło ścieżkami i dwa razy zostałem prawie rozjechany na
      przejeździe rowerowym jak miałem zielone światło.Mam wrażenie, że te przejazdy
      są dużo bardziej niebezpieczne niż sama jazda jezdnią.
    • emissarius Bezpieczeństwo ponad wszystko 01.05.09, 11:55
      Korzystam niemal wyłącznie ze ścieżek rowerowych i chodników - przy założeniu, że na chodniku muszę zachować najdalej idacą ostrożność, bo tu bezwzględne pierwszeństwo mają piesi. Tylko wyjątkowo poruszam się po jezdni - i to tylko wtedy, gdy ruch jest minimalny a szerokość pasa jezdni - wystarczająca. Nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi i nigdy nie dostałem mandatu - NAWET jeśli przejeżdżałem obok stojących policjantów z drogówki.
      Jeżdżenie rowerem po ulicy, obok samochodów, w warunkach Polski, często bez kamizelki, kasku i światła oraz "udawanie" równorzędnego pojazdu [zmiana pasów ruchu itp] - to dla mnie dowód pewnego rodzaju niepoczytalności rowerzysty. Najlepsza ilustracja dla zasady: "jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz". Tylko niestety czasem pierwsza nauczka nie daje już więcej szans na pójście po rozum do głowy.
    • Gość: Sajmon Na rowerze nie ryzykuję IP: *.icpnet.pl 01.05.09, 19:33
      Sytuacja z Taksówkarzem i próba Autorki przekonania w taki, czy inny sposób, aby
      zjechał oraz robienie zdjęć dowodzą iż osobą nad wyraz nieżyciową oraz oderwaną
      od realiów miejskiej koegzystencji. Przepisy to jedno, a życie to drugie. Ten
      człowiek był w PRACY. On zarabia pieniądze na utrzymanie i często się zdarza, że
      brakuje miejsc do parkowania (nie tylko taksówkarzom).
      ...Oczami wyobraźni próbuję sobie wyobrazić tą sytuację sprzed paru dni: Gorąco,
      na mieście korki, czekam na klienta, a tu Jakaś Rowerzystka zatrzymuje się i
      próbuje mnie nakłonić abym zjechał ze ścieżki rowerowej, na której zatrzymałem
      się pewnie tylko na 10 min. Oj Droga Autorko Artykułu...Myślę, że nie na jednym
      epitecie by się skończyło, gdybym to ja prowadził tą taksówkę.
      Interweniować do Korporacji Taksówkarskiej w takiej sprawie...Wstyd by mi było.
      Naprawdę.
      A może tak naprawdę tu chodzi o jakiś kompleks niższości rowerowej, a nie brak
      życiowości i mądrości? Zdjęcie zrobione Autorce przy Aleji Wielkopolskiej
      sugerowałoby, że tak.
      • cfalek Re: Na rowerze nie ryzykuję 01.05.09, 19:54
        ja bym poszedl dalej i fotke przeslal do strazy miejskiej i policji, wtedy
        moglbys sobie poprawic pare epitetow i nie tylko.

        jak taksowkarze chca wiecej miejsc do parkowania, to niech zrobia sciepe i sobie
        je wybuduja.
        • Gość: Sajmon Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.icpnet.pl 01.05.09, 20:10
          Ależ jesteś rozkosznie dowcipny kolego.
          "Niech zrobią ściepę i sobie wybudują"
          Rozumiem, że gdybyś był np. kurierem, nie byłoby miejsca do zaparkowania, to nie
          dostarczyłbyś klientowi paczki, albo najpierw byś "sobie" zbudował nowe miejsce
          parkingowe.
          Yhm. Więcej takich ludzi nam trzeba... I rowerzystów na zatłoczonych ulicach
          niedostosowanych do życia, wybiórczo odnoszących się do przepisów, bo rowerem po
          chodniku wbrew kuriozalnym przepisom to można (ajka, ajka), ale Pan Taksówkarz,
          stojący na ścieżce (też wbrew przepisom) to już Be Be. Jednak to nie ta ciasnota
          umysłowa i stosowanie przepisów "od do", tylko brak zdrowego rozsądku, głupota i
          niewrażliwość.
          • kazek100 Re: Na rowerze nie ryzykuję 01.05.09, 20:52
            Wybacz, ale bronisz złej sprawy i na dodatek niezbyt mądrze.

            Niezbyt mądre są np. Twoje teksty o czimś poczuciu niższości. Ja np.
            mam nie najgorszy rower i bardzo dobry samochód, a Twoją
            argumentację uważam za absurdalną.

            Nie to, żebym chciał udawać świętego, ale jak zablokuję komuś drogę,
            to zaczynam od "przepraszam" a nie idiotycznego "ja tylko na 10
            minut". wiesz, za komuny można było komuś ukraść samochód i
            tłumaczyć, że to było tylko na krótką przejażdzkę (to się nazywało
            bodaj "krótkotrwałym zagarnięciem mienia"). Czego Tobie życze. I
            potem wysłuchania, że przeciez to było tylko na chwilę, że nic się
            nie stało, a ten rozbity zderzak to przeciez jakoś sobie naprawisz.

            Ścieżek jest mało i jakiekolwiek ich blokowanie jest nie na miejcu.
            A wyszukiwanie infantylnych usprawiedliwień naraża Cię na sytuacje,
            gdy na maskę Twojego auta wejdzie jakiś spacerowicz i powie, że
            przecież chciał się tylko rozejrzeć po ulicy, a z dachu Twojego
            samochodu, chyba przyznasz, lepiej widać.

            Niestety - dopóki w życiu codziennym będziemy prezentowli tego
            rodzaju egoizm, dopóty nie ma tu mowy o normalnej egzystencji.
            Często rano jeżdżę przez Garbary, przed ósmą, wiadomo, godziny
            szczytu. I często widzę jednego czy drugiego "kuriera", który
            parkuje na pasie ruchu (bo, cholera, musiałby przejść 50 metrów!)
            przez co korek wydłuża się niesamowicie. Ale przecież on tylko na
            chwilę! Naprawdę, gratuluję Ci wspomnianej przez
            Ciebie "wrażliwości".
            • Gość: Sajmon Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.icpnet.pl 01.05.09, 21:30
              I dotykamy coraz bardziej problemu.
              Porównywanie zastawienia ścieżki rowerowej, albo choćby zastawienie prawego pasa
              ruchu przez kuriera w godzinie szczytu, jest jednak różne i to bardzo od
              przykładu z "krótkotrwałym pożyczeniem mienia". Mam nadzieję, że dostrzegasz tę
              subtelną dysproporcję. No chyba, ze to dla Ciebie ten sam wymiar zła.
              Nie pracuję zawodowo w samochodzie i nie reprezentuję ani Taksówkarzy, ani
              Kurierów. Nie uważam, że taka sytuacja jest ok. Często sam się irytuję, bo na
              prawym pasie coś stoi (do piekarni rano chleb przywieźli), ale uważam, że ten
              człowiek jest w pracy i jeżeli nie mógł zaparkować, a 50m nie będzie szedł z
              paczką do sklepu. Mało tego. Na jego miejscu nie krążyłbym w godzinach szczytu
              po uliczkach wokół sklepu szukając wolnego miejsca i tracąc czas. Rozumiem
              takich ludzi i korona mi z głowy nie spadnie jak chwilę postoję w korku,
              podobnie jak ktoś na moment uruchomi empatię i myślenie i zjedzie na moment ze
              ścieżki rowerowej. Najłatwiej obrzucić błotem Kuriera, albo Taksówkarza, a nie
              odpowiedzialnych za liczbę miejsc parkingowych i natężenie ruchu w miastach. Bo
              łatwiej, szybciej, dać upust emocjom, tylko krótkowzrocznie i bez sensu...
              • Gość: piotraS Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.09, 23:58
                > Porównywanie zastawienia ścieżki rowerowej, albo choćby
                > zastawienie prawego pasa
                > ruchu przez kuriera w godzinie szczytu, jest jednak różne
                > i to bardzo od przykładu z "krótkotrwałym pożyczeniem mienia".

                Nie, to jest dokładnie ten sam mechanizm! Nie masz swojej przestrzeni i
                kradniesz ją (na pewien czas) innym! To tak jakby stanęła wywrotka na 3 godziny
                na postoju, a taryfy musiałyby pojechać precz tracąc klientów... Człowiek w
                wywrotce też jest "w pracy", a dryndziarz tylko "czeka" na pasażera!

                Po to jest prawo, aby je przestrzegać! Taksówkarze tego nie uznają!
                • Gość: Sajmon Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.icpnet.pl 02.05.09, 00:44
                  Na Aleji Wielkopolskiej (zdjęcie na którym jest autorka), jadąc od strony
                  Sołacza w stronę Solnej są dwa pasy ruchu. "Lewy" dla jadących prosto i w lewo,
                  oraz "prawy" dla skręcających w prawo. W godzinach szczytu często robią się
                  korki, na lewym pasie. Czasem ktoś osobowym samochodem jedzie prawym pasem do
                  końca i staje za światłami omijając korek. Czeka na zielone i jest przed
                  wszystkimi. Drugi przypadek to Autobus linii 60, który jedzie prawym pasem,
                  zatrzymuje się na przystanku na żądanie (chyba Literacka)(często już na tej
                  wysokości jest korek). Poźniej próbuje włączyć się do ruchu na "lewy" pas
                  jadących prosto, albo jedzie dalej prawym pasem i robi tak samo jak ww. osobówka.
                  Jeden i drugi nie gra fair. W myśl przepisów. Ale jaka jest różnica między nimi?
                  Pierwszy ten z osobówki to palant i cwaniak, bo nie chciało się stać w korku.
                  Kierowca Autobusu zaś to myślący człowiek, który wie, że wiezie 40osób na
                  pokładzie i powienien być punktualnie na przystanku, jest środkiem komunikacji
                  miejskiej...i w systemie wartości i przestrzeni miejskiej oraz zdrowego rozsądku
                  jest pojazdem uprzywilejowanym. Obaj robią to samo, a jednak jest wielka
                  różnica. Tylko trzeba ją zobaczyć. I nie można rozpatrywać zajmowania
                  przestrzeni karetki na sygnale, dzwigu, autobusu, kuriera, taksówkarza, osobówki
                  i roweru na jednym poziomie. A już na pewno nie na poziomie twardych przepisów
                  "od do". Tu trzeba myśleć, a nie odwoływać się do przepisów.
                  I jeszcze jedno..cyt:" Człowiek w
                  wywrotce też jest "w pracy", a dryndziarz tylko "czeka" na pasażera!" Nie.
                  Dryndziarz też jest w pracy. Bo to czekanie to też jego element pracy, czy to
                  się komuś podoba, czy nie.
              • kazek100 Re: Na rowerze nie ryzykuję 04.05.09, 17:37
                Staram się rozumieć Twój punkt widzenia, ale kryje się w nim kilka
                zasadniczych błędów - wybacz - natury logicznej.

                1. Faktycznie - gdyby to był naprawdę jeden wyjątkowy przypadek, gdy
                ktoś stanie na ścieżce rowerowej, bo pojwiła się naprawdę wyższego
                rzędu konieczność - dałoby się z tym żyć. Ale jeśli takich
                delikwentów w ciągu godziny pojawi się np. 6 (a to niedużo jak na
                spore miasto) i każdy stanie na 10 minut to, wiesz, to już jest
                godzina... Pomyśl o tym.

                2. Kurier blokuje pas ruchu, bo musi coś załatwić. Pewnie musi. Ale
                pomyśl, ilu kierowców, którym ten delikwent zablokował drogę do
                pracy, do szkoły dzieci, do lekarza - też ma naprawdę ważne
                przyczyny, aby jechać. Tymczasem dziesiątki, jeślinie setki aut
                stoją w korku, bo jeden "ma ważną sprawę".

                Ja tam jestem laik w sprawach ruchu drogowego, ale moim
                najskromniejszym zdaniem jeśli jakaś firma (bardzo mocno dotyczy to
                np. banków, pod które podjeżdzają konwojenci) w charakterze swej
                działalności ma to, że regularnie ktoś musi jej coś dowozić czy
                odwozić - to ta firma powinna mieć obowiązek zadbania o taki podjazd
                pod jej siedzibę, aby nieeblokować połowy miasta.

                Bo wiesz, w ten sam sposób tłumaczą się dresy blokujące parkinki dla
                niepełnosprawnych, nowobogaccy stający na miejscach dla ludzi
                parkujących z dziećmi, brudasy wyprowadzające psy na boiskaadla
                dzieci etc etc. Albo szanujemy swobodę innych ludzi, albo myślimy
                tylko o sobie. Wiem, że bywają sytuacje wyjątkowe, ale one mają to
                do siebie, że są wyjątkowe, prawda?
    • Gość: sickie Zmienić przepisy! IP: *.karolin.pl 04.05.09, 09:49
      1. rower
      2. pieszy
      3. tramwaj i autobus
      4. samochód...

      A nie odwrotnie! Bo teraz to mamy wyścigi kto większy i szybszy...
    • Gość: zGorczyna Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.09, 18:06
      Ja tutaj mam taka prosbe, jak juz tylu rowerzystow sie znalazlo w
      jednym watku: kiedy samochody stoja na czerwonym nie przekezdzajcie
      bokiem tak, zeby sie wysforowac na przod. Bo jak bedzie zielone, to
      i tak samochody pojada szybciej i tylko je blokujecie i wtedy trzeba
      faktycznie wyprzedzac rowerzyste "na centymetry", rowerzysta jest
      wtedy zagrozony itd. No i wyprzedzanie na swiatlach z prawej strony
      jest nielegalne.

      Poza tym jako pieszy doswiadczam notorycznie chamstwa rowerzystow,
      ktorzy skrecajac w prawo czesto wymuszaja pierwszenstwo na pieszym.

      A generalnie sciezek rowerowych jest za malo w miescie, a wiele jest
      traktowanych jak parking.
      • Gość: Gisabelle Re: Na rowerze nie ryzykuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 18:47
        Niestety ale rowerzysci maja przepisy głęboko..i na własne zyczenie
        w dodatku narazaja sie na wypadki..kilka dni temu stałam jako
        pierwsza na światłach na skrzyzowaniu al.Wielkopolskiej i Pułaskiego-
        jechałam prosto w Nowowiejskiego..Pani na rowerku stanęła sobie przy
        masce mojego auta,po PRAWEJ stronie,zrobiło sie żółte,a Pani
        wystrzeliła lewą ręke i ziut mi przed maską w lewą strone!!!Mogłam
        Ją lekko stuknąć-może dotarłoby do Niej że nie jest nietykalna na
        rowerze i za wszelką cenę jednak nie ma pierwszeństwa przed
        samochodami! Pomijam juz fakt rowerzystów na chodniku brzęczących
        dzwonkiem kiedy pcham przed sobą wózek...aż sie proszą żeby się
        zamachnąć i "przypadkiem" ich przewrócic!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka