Dodaj do ulubionych

Do specjalisty? Najwcześniej w lipcu

12.06.09, 15:00
Cały system leczenia jest chory. Czy nie można uprościć procedur?
Przy stłuczeniu palca trzeba:zarejestrować się do lek.rodzinnego po
skierowanie do chirurga,który kieruje do prześwietlenia i ze
zdjęciem powrót do chirurga. Kosztowało mnie to 3 dni urlopu.
Obserwuj wątek
    • Gość: marcin a oto mój punkt widzenia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.09, 15:17
      Nie wiem jaki jest twój iloraz inteligencji, ale sądząc po opisie przypadku
      niezbyt wysoki. Od 11 lat tłuką do głowy, że w przypadku nagłym (a takim jest
      stłuczenie palca) należy udać się bezpośrednio do ambulatorium dyżurnego
      szpitala (np. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym czy na "Kurlandzką") pomijając
      lekarza rodzinnego. Post twój jest więc albo prowokacją albo świadczy o Twoim
      hhmmm....
      Nie tak dawno zwichnąłem nogę: cała sprawa zajęła trzy godziny: pojechałem na
      Lutycką, poczekałem w kolejce (byli przede mną ciężko poszkodowani), zrobiono mi
      zdjęcie, zapakowano w usztywniający opatrunek i poszedłem do domu. Nie wiem
      zatem o co chodzi z tymi "trzema dniami urlopu".

      A teraz o artykule w Wyborczej: ale o co chodzi? to, że ktoś sobie miesiąc
      poczeka na wizytę u specjalisty to jest jakieś wielkie halo? bez histerii
      proszę, ja wiem, że każdemu JEGO PRZYPADEK wydaje się najważniejszy ale tak nie
      jest i nigdy w żadnym kraju na świecie nie będzie. Miesiąc w kolejce do
      specjalisty to jest serio niezbyt długo.
      • emissarius Re: a oto mój punkt widzenia 18.06.09, 11:33
        Mój iloraz inteligencji jest z pewnością znacznie niższy, ale nawet ja wiem, że przy ulicy "Kurlandzkiej" nie ma szpitala, jest za to przy ulicy Szwajcarskiej.

        Nie ma też już od dawna czegoś, co określiłeś jako "ambulatorium dyżurne". Zarówno w szpitalu przy ulicy Szwajcarskiej, jak i Lutyckiej - są tylko poradnie chirurgiczne [wymagają skierowania], oraz tzw. Szpitalne Odziały Ratunkowe, do których w zasadzie pacjentów powinno dostarczać tylko pogotowie - z najpoważniejszymi urazami i zachorowaniami z tego konkretnego dnia.

        Zaś od czasu powstania instytucji lekarza rodzinnego - jest to pierwsze miejsce jakie powinien odwiedzić pacjent z każdym zachorowaniem i urazem nie wymagającym natychmiastowej interwencji. Jeśli chory nie może dotrzeć do lekarza o własnych siłach [osoby w podeszłym wieku, niesprawne, obłożnie chore] - lekarz ma obowiązek odwiedzić pacjenta w domu.

        I ostatnia kwestia - miesiąc oczekiwania na wizytę u specjalisty to rzeczywiście żadna tragedia. Pod warunkiem, że problem dotyczy błahego zachorowania. Miesiąc oczekiwania na wizytę u kardiologa, neurologa, okulisty i innych - może oznaczać dokładnie 30 dni za długo. To zwykły skandal i powrót do standardów afrykańskich.
        • v.i.k.k.a Re: a oto mój punkt widzenia 20.06.09, 02:06
          Pozwole sie nie zgodzic. Jak masz nagly przypadek-a takim jest niewatpliwie
          stluczenie, zwichniecie czy jakis nagly bol-to idziesz na izbe przyjec/oddzial
          ratunkowy(jak zwal tak zwal) i maja obowiazek udzielic pomocy z pominieciem
          smiesznego rodzinnego. Przerabialam setki razy.
          • nurse_manager Re: a oto mój punkt widzenia 20.06.09, 02:52
            v.i.k.k.a napisała:

            > Pozwole sie nie zgodzic. Jak masz nagly przypadek-a takim jest niewatpliwie
            > stluczenie, zwichniecie czy jakis nagly bol-to idziesz na izbe przyjec/oddzial
            > ratunkowy(jak zwal tak zwal) i maja obowiazek udzielic pomocy z pominieciem
            > smiesznego rodzinnego. Przerabialam setki razy.

            Oj, mam nadzieje, ze nie w naszym szpitalu.
          • emissarius Re: a oto mój punkt widzenia 22.06.09, 10:58
            Możesz się ze mną nie zgadzać. Szanuje i respektuje Twój punkt widzenia i
            doświadczenia. Wiem też, z czego on wynika.

            Jednak... inaczej jest skonstruowany ten system, o czym niestety - większość
            naszych rodaków nie ma pojęcia. Ile osób jest świadomych tego, że opieka lekarza
            rodzinnego należy im się przez całą dobę, cały rok? Także wtedy, kiedy poradnia
            jest "zamknięta"? Naprawdę niewiele. A jednak tak jest. Zapewniam. To łatwo
            sprawdzić i udowodnić.

            WSZYSTKO co nie wymaga natychmiastowej [pilnej] - interwencji powinno być
            konsultowane u lekarza rodzinnego, który co miesiąc dostaje na to środki
            [serio!]. Na każdą osobę która jest u niego zarejestrowana, bez względu na ilość
            wizyt w ciągu roku. Z pieniędzy tych na dodatek nikt go nie rozlicza. Także
            dlatego zlikwidowano ambulatoria chirurgiczne. Co więcej - wszystkie przychodnie
            lekarzy rodzinnych w naszej części Polski są... pry-wa-tne.

            Pozostały tylko poradnie chirurgiczne [wymagają skierowania np. od lekarza
            rodzinnego] i szpitalne oddziały ratunkowe [SOR-y], które z założenia powinny
            przyjmować tylko najbardziej pilne przypadki nie cierpiące zwłoki. Urazy i PILNE
            zachorowania tylko z tego konkretnego dnia. Z usług tych oddziałów korzysta
            pogotowie - przewożąc tu najciężej poszkodowanych.

            Można powiedzieć górnolotnie, że korzystając z takiego oddziału w sprawie z
            urazu sprzed dwóch dni - zajmujesz miejsce ludziom naprawdę cierpiącym. Trudno
            jest bowiem "odseparować" tych którzy powinni być przyjęci natychmiast od tych,
            którzy mogą poczekać. W rezultacie zdarza się [nader często], że np. pacjent ze
            zmiażdżoną stopą pokornie czeka w kolejce wraz z osobami przechadzającymi się po
            korytarzu. A medycy zamiast ok. 100 pacjentów w ciągu doby - przyjmują ich 300.

            Efekt? Zamiast szpitalnego oddziału ratunkowego w amerykańskim stylu, dla
            najpoważniej poszkodowanych którym należy udzielić natychmiastowej pomocy - mamy
            kolejną "poradnię chirurgiczną" bez skierowania. Nie twierdzę, że wszyscy ludzie
            z kolejki powinni pójść po prostu do poradni chirurgicznej via lekarz rodzinny.
            Stłuczenie i zwichnięcie to często także bardzo poważne urazy.

            Podobnie rzecz się ma z zachorowaniami innego typu - internistycznymi,
            kardiologicznymi, neurologicznymi i innymi. Naprawdę zdarza się, że nie ma łóżka
            dla pacjenta z zawałem, gdy tymczasem na łóżku leży młoda osoba która nie wie
            nawet, gdzie przyjmuje jej lekarz rodzinny. Dlatego wybrała SOR.

            Przyczyną takiego stanu rzeczy jest ciągle dość kiepsko działająca instytucja
            lekarza rodzinnego i... nieświadomość pacjentów.

            Dlaczego w takim razie SOR-y przyjmują pacjentów z mniej poważnymi
            dolegliwościami? A dla świętego spokoju i... własnego bezpieczeństwa.

            I na koniec: lekarz rodzinny nie jest jak napisałaś "śmieszny". To także lekarz
            specjalista. Podobnie jak lekarz chirurg albo lekarz kardiolog. Medycyna
            rodzinna - to od kilku lat jedna ze specjalności w medycynie. Według założeń -
            lekarze tej specjalizacji są podstawą obecnego systemu ochrony zdrowia. A raczej
            - powinni być.

            Swoją opinię opieram na wielu latach obserwacji i osobistych doświadczeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka