Dodaj do ulubionych

Zapaliło się poddasze

31.07.09, 12:01
Już od kliku lat pojawiają się w prasie wiadomości o pożarach kamienic. To są
niedobre wiadomości. Pojawianie się pożarów w starych zasobach budownictwa,
jest sygnałem procesu postępującej degradacji takich obszarów. Pożary tego
typu mają co najmniej dwie przyczyny: pierwszą jest stopniowe powstawanie
pustostanów (zasoby te opuszczają ludzie zamożniejsi, dopingowani powstawaniem
na peryferiach lepszych "towarów" mieszkaniowych), drugą (i skutkiem
pierwszej)jest koncentracja na tych obszarach społeczności ubogiej i
powstawanie tam grup marginesu społecznego. Są to grupy sfrustrowane swoją
sytuacją społeczną i wypełnione (uzasadnioną) agresją wobec otoczenia
przypominającego im o tym, że zostają społecznie i ekonomicznie
marginalizowane. Zły stan zabudowy, porzucone powierzchnie i ich wrażliwość na
powstawanie defektów sprzyjających wybuchom pożarów, jak i agresywne odruchy,
które prowokuje u zmarginalizowanych mieszkańców, obraz degradacji otoczenia,
a także konflikty wśród zmarginalizowanych mieszkańców (casus pożar kamienicy
na ul. Wielkiej)- oto główne powody takich pożarów. Wielokrotnie zwracałem
uwagę na postępującą degradację śródmieścia, jak i na to, że jest ona skutkiem
złej polityki przestrzennej, polegającej na wspieraniu nowej zabudowy
monopolistycznego i skierowanego na ludzi o wysokich dochodach "rynku"
budownictwa deweloperskiego, realizowanego w sytuacji spadku demograficznego i
wzrastającej ilości ludzi biednych. We wszystkich krajach europejskich
polityka przestrzenna jest dzisiaj skierowana na reaktywację (restrukturyzację
i rewitalizację) obszarów zdegradowanych i rezerw na terenach już
zurbanizowanych, do celów realizowania nowych zasobów mieszkaniowych i
powierzchni użytkowych. Tereny niezabudowane (pozamiejskie i śródmiejskie
tereny zielone) są w tych krajach TABU. Regulacje prawne tych krajów - zgodnie
z unijną koncepcją rozwoju miast, dyrektywami w zakresie ochrony gleb i
terenów przyrodniczych - zakazują generalnie zabudowy takich terenów. Polska
się do tych zasad nie zastosowała, ani nawet nie wypracowała do tego celu
żadnych regulacji prawnych. W wyniku tego, polskie miasta już teraz utraciły
swą konkurencyjność dla wysokiej jakości inwestycji zagranicznych. Te,
wymagają wysokiej jakości przestrzennej i funkcjonalnej w zakresie stanu
śródmieść oraz terenów przyrodniczych, gdyż wysokiej jakości inwestycje
zakładają wysokie wymagania wobec tych jakości wysoko wykwalifikowanej kadry,
podejmującej pracę w kontekście tych inwestycji. Z tej też racji, do Polski
przychodzą raczej gorsi inwestorzy zagraniczni. Budują fabryki tradycyjnego
przemysłu, wzgl. wieżowce - biurowce dla zwyczajnych, lub podrzędnych funkcji
biurowych), centra handlowe, lub zamknięte "getta" mieszkaniowe. Funkcje takie
są "obojętne" na jakość przestrzeni miejskiej, gdyż stanowią (w wypadku
tradycyjnych fabryk)obszary zatrudniające prostych pracobiorców (często z
okolic wiejskich), lub też stanowią enklawy wyizolowane z otoczenia (centra
handlowe i zamknięte osiedla strzeżone). Ten stan rzeczy stanowi też wyraz
olbrzymiego zapóźnienia i peryferyzacji Polski w zakresie rozwoju miast, gdyż
realizuję się w Polsce - dawno już odrzuconą - politykę przestrzenno -
rozwojową, charakterystyczną dla Stanów Zjednoczonych ( i częściowo Europy
zachodniej), lat 50- i 60-tych XX wieku. Jej elementem była też fascynacja
wieżowcami i szerokimi trasami dla samochodów, które zniszczyły przestrzeń
miasta i są teraz często usuwane. Cóż - wolność Tomku w swoim domku, jak sobie
pościelesz, tak się wyśpisz.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka