Dodaj do ulubionych

Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa!

08.09.09, 09:47
>Sprzedawca nie ma prawa nie przyjąć reklamacji. Może zaproponować
>wymianę towaru albo zwrot pieniędzy - mówi doktor Marek Janczyk,
>rzecznik konsumentów w Poznaniu. - Na miejscu pani Małgorzaty
>złożyłbym skargę do Inspekcji Handlowej i wysłał pisemną reklamację
>do sklepu - radzi.

Oczywiście, że sklep nie ma prawa nie przyjąc reklamacji, ale
rzecznik zapomniał podkreślić, że kluczowe jest, co zaproponuje
klientowi: może zaproponować skuteczne usunięcie usterki lub wymianę
sprzętu na nowy, wolny od wad, wcale nie ma obowiązku zwracać
gotówki.
Obserwuj wątek
    • tsuranni z artykułu wynika, że proponowano tej pani wymiane 08.09.09, 09:50
      i to trzy razy.
      Czyli w którym miejscu sklep złamał prawo?
      Autorowi artykułu radziłbym się dobrze zastanowić przed pisaniem takich bzdur
      • tsuranni krótki rzut oka na n-k i wszystko jasne 08.09.09, 09:57
        pani Binas maturę zdawała ledwie 5 lat temu
        No cóż. Już od dawna podejrzewam, że poziom edukacji w tym kraju leci na łeb na
        szyję. Teraz mam namacalny dowód.
        A pani Binas życzę, żeby w pisaniu po polsku była równie dobra co w hiszpańskim
        • Gość: adamp Re: krótki rzut oka na n-k i wszystko jasne IP: *.chello.pl 08.09.09, 17:49
          pani binas miala napisac sensacyjny artykul to i napisala, a ze jest
          osoba glupia, to nawet nie wie, ze zadna to sensacja tylko takie
          prawo w Polsce. Myslec trzeba
    • kachullcia Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 09:51
      ja też mam złe doświadczenie z tym sklepem! Dokładnie 31 lipca
      kupiliśmy tam zmywarkę, przywieźli ją kilka dni później. Fakt - moja
      wina, bo przyjęłam towar okręcony tylko folią, chociaż powinnam
      wymagać w fabrycznym kartonie. Potem pojechaliśmy na wakacje, potem
      remont w kuchni, w końcu podłączyliśmy dwa tygodnie temu, wieczorem
      pierwsze zmywanie - i sru! kuchania zalana. Myślę sobie - może coś
      źle podłączone, źle zamknięte - ale nie - okazało się, że wąż
      dziurawy! Mąż się wkurzył, w końcu zmywarka nowa, działała kilka
      minut, pojechał do sklepu, ale oczywiście nie było mowy o wymianie
      sprzętu ani o zwrocie pieniędzy - OK wiem, że termin jakiś tam
      ustawowy minął, ale przeciez to nowy sprzęt!!! W końcu sklep
      łaskawie wezwał serwis, Pan przyjechał po tygodniu, stwierdził, że
      nie miał zgłoszenia jaka jest usterka, więc nie ma węża, będzie miał
      za 1,5 - 2 tygodnie... Na pocieszenie Pan serwisant dodał, że na
      sprzęt ze owego sklepu jest taka ilość reklamacji, że szefostwo
      serwisu zastanawia się co z tym fantem zrobić. Ja tym czasem
      obrzydzam ów sklep wszystkim znajomym.
      • Gość: celestyn Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: 195.216.109.* 08.09.09, 13:03
        Jaki termin ustawowy?! W ustawie jest iż przyjmuje się iż wady zakupionego
        towaru które wyszły na jaw w ciągu pierwszych 6 mcy od daty zakupu istniały już
        w momencie zakupu i sklep musi udowodnić dopiero że wada pojawiła się w wyniku
        błędnego użytkowania.

        Ale coś w tym jest - wśród znajomych ta sieć ma fatalną opinię.
    • fleshless mi się zawsze wydawało 08.09.09, 09:53
      - mi się zawsze wydawało, że dziennikarz to jest w pewnym sensie zawód
      podwójny - tzn. łączy on sztukę dziennikarską sensu stricte z merytoryczną
      wiedzą o dziedzinie, o której się pisze, tzn że jak pisze o reklamacjach, to
      nie tylko pyta o piąte przez dziesiąte rzecznika konsumentów czy
      przedstawiciela innej instytucji, ale sam też zna prawo w tej materii, a jak
      nie zna, to nie pisze;

      - nie chcę zrzędzić, ale tekst jest tak napisany, że w pierwszym momencie
      można pomyśleć, a zwłaszcza po tutule i wstępie, że koleżanka chciała po
      prostu zwrócić towar, bo minęła zaledwie godzina od zakupu, czego nie da się
      zrobić, o ile umowa tego nie przewiduje;

      - a reklmację jak najbardziej złożyć można, a sklep nie może odmówić jej
      przyjęcia;

      - tu
      forum.gazeta.pl/forum/f,807,Reklamacje.html
      można poczytać trochę więcej na temat, choć forum zdechłe nieco ostatnio
      • the_rapist To Ci sie zle wydawalo. 08.09.09, 14:45
        Dzisiaj wymaganie od ''dziennikarza'' umiejetnosci poprawnego formulowania zdan
        i znajomosci ortografii wydaje sie mocno zawyzone. A kiedys blad ortograficzny w
        ogolnopolskiej gazecie byl po prostu nie do pomyslenia. Najlepiej kiedy owi
        dziennikarze pisza cos o astronomii, fizyce, chemii, geologii, zoologii - mozna
        resztki wlosow stracic czytajac ich tworczosc. Tworzenie nowych jednostek,
        mylenie wielkosci fizycznych, no boki mozna zrywac.
    • siodmykrasnoludek Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 09:56
      mialam podobna sytuacje w Media Markt w King Cross'ie. Kupowalismy
      wage lazienkowa, od dawna sie napalalam na kupno :D. znalezlismy
      taka, ktora pasowala w gusta przyszlych uzytkownikow. mozna bylo
      otoworzyc pudelko, wiec zajrzelismy zeby zobaczyc czy w srodku sa
      baterie. byly. kupilismy towar, wyszlismy za kasy i przy stanowisku
      obslugi klienta uznalismy, ze musimy sprawdzic jak dziala.
      odpakowalismy, chcemy wlozyc baterie z pudelka - okazalo sie, ze
      baterie byly wylane, cale spuchniete (wczesniej bylo tak wszystko
      zapakowane w polprzeroczysta folie ze nie dalo sie tego zauwazyc).
      pokazujemy panu w obsludze, ten mowi, ze z ta waga nie ma baterii w
      komplecie i oskarza nas ze podrzucilismy baterie. z podniesiona
      adrenalina mowie, ze na sklepie pytalismy sprzedawce czy sa baterie
      w komplecie, sprzedawca zajrzal przy nas do pudelka i zobaczyl te
      wlasnie baterie i potwierdzil, ze z ta waga baterie sa w zestawie.
      po ostrej klotni, lacznie z wzywaniem tego sprzedawcy z dzialu i
      konfrontacja wypowiedzi, uznano, ze ostatecznie wymienia nam
      baterie. a wtedy zaczelam sie dopytywac, czy zdaniem pracownikow ten
      towar jest w dobrym stanie, nieuszkodzony itp. 3 razy pytalam,
      pracownicy nie wiedzac o co mi chodzi patrzyli z podejrzliwoscia i
      chcac nie chcac przyznali niechetnie racje, ze towar jest caly i
      dobry. po 3krotnym uslyszeniu ich deklaracji powiedzialam, ze chce
      oddac towar, a skoro pracownicy przy swiadkach wielokrotnie uznali
      dobry stan towaru (kupionego doslownie 30 minut wczesniej), nie
      mogli wymigac sie (choc probowali, oj probowali) i musieli zgodnie z
      przepisami (stalam tuz obok kartki z wytluszczona notka, ze zakupy
      moga byc zwrocone do sklepu w ciagu ilus tam dni jesli nie nosza
      znamion uzytkowania) przyjac zwrot towaru, choc tez w pewnym
      momencie pan z obslugi zaczal sie na glos zastanawiac czy moze..
      wtedy powiedzialam, ze jesli nie moze to poprosze kierownika sklepu
      i nagranie z monitoringu sklepowego, wtedy nie bedzie problemu. z
      kwasna mina dostalam pieczatke na paragonie o zwrocie towaru,
      poszlam do kasy tam oderalam swoje pieniadze.

      wage kupilam, w maly sklepiku z akcesoriami lazienkowymi. a na sama
      mysl o media markcie zaczynam chorowac.

      nie POLECAM MEDIA MARKT W KING CROSS'IE w poznaniu
      • Gość: Tomek Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.09, 14:14
        Ja kupiłem tam rok temu pralkę i listwę zasilającą (taki przedłużacz).
        Przyjechała do mnie bez węży (do doprowadzania wody i odpływowego). Jako, że
        sprawa była pilna, pojechałem do sklepu od razu. Pan od obsługi klienta
        powiedział że wężyków nie ma w zestawie. Według instrukcji za to są...
        Wykłuciłem się ale kosztowało mnie to kupę nerwów (i grożenia kierownikiem
        sklepu). Po powrocie do domu podłączyłem pralkę i wszystko działa.
        Po nastawieniu prania podłączyłem komputer do nowej listwy - i nic. W King
        Crossie bywałem wtedy często, więc zaniosłem listwę do reklamacji (druga wizyta
        u tego samego faceta jednego dnia). Pan stwierdził że napewno nie włączyłem
        listwy... Delikatnie mówiąc zdenerwowałem się i kazałem mu sprawdzić. Powiedział
        że wyśle towar do serwisu (a może rzeczoznawcy) i zadzwoni w ciągu 2 tygodni.
        Miesiąc temu minął rok - zero kontaktu (nie będę się szarpał o 20 zł) a w Media
        Markt więcej nie kupię.
    • xaliemorph Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 10:06
      Gratulacje. Dlaczego? Bo wreszcie nie ukrywacie nazwy sklepu! Artykuły są po
      to by dane oszustów były jawne!!!
      • Gość: Krzys Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.icpnet.pl 08.09.09, 10:22
        Wyręczając pania redaktor, trzeba uściślić, że zwrotu pieniędzy
        możną żądać tylko za towar uszkodzony. Sprzedaż to normalna umowa
        cywilno-prawna i sprzedający może ale nie ma musi przyjąć dobrego
        towaru z powrotem od klienta. Zaden akt prawny nie nakazuje
        sprzedawcy przyjęcia dobrego towaru od klienta. To tylko dobra wola
        sprzedającego. Tytuł może sugerować, że moge kupić maszynkę do
        golenia, ogolić się w toalecie centrum handlowym a potem iść ją
        oddać jak gdyby nigdy nic?
        • sebicomm Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 11:43
          Zgodnie z ustawą o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej
          można żądać naprawy lub wymiany, sprzedawca może rzecz naprawić lub
          wymienić. Żądanie zwrotu gotówki (czyli odstąpienie od umowy) jest
          dopuszczalne gdy naprawa lub wymiana jest niemożliwa lub sprzedawca
          nie zrobi tego w terminie odpowiednim. Oczywiście zakładając że
          sprzedawca uznaje roszczenie za zasadne, brak odpowiedzi o odrzuceniu
          reklamacji w terminie 14 dni od zgłoszenia skutkuje uznaniem roszczeń
          klienta. Powyższe dotyczy zgłoszenia niezgodności towaru z umową,
          jeśli kupujący skorzysta z gwarancji to zastosowanie mają tylko i
          wyłącznie zapisy z warunków gwarancji. Niezgodność towaru z umową
          mogą zgłosić tylko konsumenci czyli towar zakupiony na osobę fizyczną
          (paragon lub FV bez NIPu) przez okres 2 lat od wydania towaru,
          przedsiębiorcy mogą skorzystać tylko z rękojmi przez okres 1 roku. Z
          artykułu nie wynika czy sprzedawca odmówił przyjęcia reklamacji czy
          tylko odmówił przyjęcia zwrotu towaru na warunkach które określił
          przy sprzedaży. Zwrot towaru (pełnowartościowego) jest możliwy tylko
          i wyłącznie gdy sprzedający przy zawarciu transakcji zadeklarował
          taką możliwość, odbywa się to na warunkach które sprzedający określił
          przy sprzedaży.
          • tniewoli Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 13:38
            Zgodnie z treścią artykułu zakupiony produkt był wadliwy (ze względu na
            zastosowanie wada była istotna). Zatem ta pani powinna żądać wymiany na nowy (to
            konsument decyduje, czy chce wymiany czy naprawy). Dodatkowo poszkodowana
            powinna zażądać zwrotu kosztów dostarczenia wadliwego produktu do sprzedawcy.
            • Gość: też konsument Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: 77.252.36.* 09.09.09, 20:49
              to fakt, klientka mogła zażądać wymiany, naprawy, lub zwrotu gotówki, ale
              pamiętajmy o tym, że sprzedawca ma obowiązek doprowadzić do stanu zgodnego z
              umową poprzez naprawę lub wymianę, a tylko w ściśle określonych warunkach klient
              może odstąpić od umowy lub żądać obniżenia ceny produktu. ludzie, czytajcie
              artykuł- pracownik zaproponował 3 kronie wymianę na nowy, coby pani szanowna
              klientka nie musiała czekać 14 dni na odpowiedź sprzedawcy, co z tym towarem się
              stanie (niezorientowanych i naiwnych odsyłam do kodeksu cywilnego).
              klienci- nie dajmy się zwariować, moim zdaniem, sprzedawca zachował się
              arcymistrzowsko, a pan doktor Marek Jańczyk, mógłby choć raz ustawę przeczytać:)
      • xaliemorph Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 13:53
        Zgadzam się z zamieszczanymi przez was uwagami. Jak najbardziej chwalę takie
        prostowanie nierzetelnego dziennikarstwa tymczasem sam sobie zarzucam zbytnie
        uproszczenie. Ale tak czy siak nie lubię jak w innych artykułach ukrywa się
        nazwy firm.
    • bugmenot2008_2 Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 14:47
      Ludzie!! Jak mozecie kupowac w skelpach tego typu?
      Sklepy te istnieja jedynie w celu obejrzenia, dotkniecia, "pobawienia" sie
      wystawionym tam sprzetem, a nie do zakupow.
      A juz sluchanie pracujacych tam "ekspertow" powduje paniczne napady siemchu u
      ludzi choc troche znajacych sie na rzeczy. Ceny maja tak wysokie ze duzo
      bardzien oplacalne jest kupno towaru przez internet (mimo doliczenia kosztow
      przesylki).
      Naprawde zapomnijcie o zakupach w MM czy ME!!
    • grogreg A jak to wygląda w innych krajach? 08.09.09, 15:19
      Kupiłem w jednym z domów towarowych w Manczesterze mini-wieżę TEAC. Jako, że
      ostatnia z partii była to kosztowała mniej więcej połowę ceny wyjściowej. Ale
      gwarancja dwuletnia zachowana.
      Mniej więcej po roku przestała odtwarzać płyty CD. No to ją w karton, i do
      sklepu. W sklepie mówią, że bardzo im przykro, ale już takich nie mają i mogą
      albo oddać kasę, albo wysłać produkt do naprawy....ale to może potrwać nawet
      tydzień. Jak już pisałem lubiłem ten sprzęt i wybrałem drugą opcję.

      Po tygodniu się okazało, że wieży jeszcze nie ma i nalegają abym wziął kasę.
      No to wziąłem.

      Dlaczego w Polsce trzeba się wykłócać o swoje prawa? Gdzie leży problem.
      Przecież to taki sam kraj jak inne.
      • lukask73 Re: A jak to wygląda w innych krajach? 08.09.09, 19:27
        > Kupiłem w jednym z domów towarowych w Manczesterze...

        Co by nie mówić o dużych sieciach, to Ikea działa dokładnie według
        takiego schematu również w Polsce. Niestety nie mają tam ani
        prostownic, ani zmywarek.
    • bimota Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 08.09.09, 15:22
      Odnosze wrazenie, ze te wszelkie federacje i uzedy konsumentow zostaly
      powolane celem wprowadzania w blad. Czytajac ustawe dowiadujemy sie, ze jesli
      nie zostalo ustalone inaczej:

      Sprzedawca nie ma obowiazku ani wymienic towaru ani zwracac pieniedzy nawet
      jesli towar jest uszkodzony i przyniesiony w godzine po zakupieniu. Moze go
      naprawiac, zwyczajowo trwa to 2 tyg., ale nie znalazlem w przepisach nic na
      ten temat wiec teoretycznie naprawa moze trwac dowolnie dlugo. Jesli sie myle
      prosze o wskazanie i zacytowanie przepisow.

      Za komuny kazdy towar mial praktycznie identyczna, dobra gwarancje. No ale
      nasi ustawodawcy musza kombinowac...

      Co do MM... coz.. "nie dla idiotow"...
      • grogreg Chyba sobie żartujesz 08.09.09, 15:33
        USTAWA
        z dnia 27 lipca 2002 r.
        o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu
        cywilnego1)

        Art. 8.
        1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać
        doprowadzenia
        go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo
        wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wyma
        gają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się
        wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności,
        a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego
        inny sposób zaspokojenia.
        .
        • Gość: BIMOTA Re: Chyba sobie żartujesz IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.09, 22:34
          No i co z tego wynika ?
          • fleshless Re: Chyba sobie żartujesz 09.09.09, 14:35
            > No i co z tego wynika ?

            - po pierwsze: uprawnienia konsumenta - alternatywnie do żądania naprawy albo
            wymiany;
            - kryterium oceny nadmierności kosztów;

            Dodam jeszcze art 8 ust. 4 tej ustawy, który jest przedłużeniem cytowanego przepisu:
            "Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych w ust. 1, nie może żądać naprawy ani
            wymiany, albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w
            odpowiednim czasie
            lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na
            znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo
            odstąpić od umowy; od umowy nie może odstąpić, gdy niezgodność towaru
            konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. Przy określaniu odpowiedniego czasu
            naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia
            ."

            - warunki odstąpienia od umowy
            - kryterium czasu trwania narawy/wymiany
            • bimota Re: Chyba sobie żartujesz 09.09.09, 17:09
              To sa same ogolniki i slogany, ktore nic konkretnego nie mowia.

              Przychodzi klient i rzada wymiany albo naprawy (no ma takie prawo) wiec
              sprzedawca przystaje na takie rzadanie i stweirdza, ze bedzie naprawial i
              naprawia... Wlasnie o tym mowie...
              • fleshless Re: Chyba sobie żartujesz 10.09.09, 08:50
                bimota napisał:

                > To sa same ogolniki i slogany, ktore nic konkretnego nie mowia.

                to się fachowo nazywa norma o charakterze abstrakcyjnym i generalnym

                > Przychodzi klient i rzada wymiany albo naprawy (no ma takie prawo) wiec
                > sprzedawca przystaje na takie rzadanie i stweirdza, ze bedzie naprawial i
                > naprawia...

                - ma takie prawo, o ile spełnione są przesłanki niemożliwości albo nadmierności
                żądanej wymiany, i o ile nie są spełnione przesłanki narażenia konsumenta na
                znaczne niedogodności, nieodpowiedni czas naprawy/wymiany, a także niemożliwość
                naprawy, bo wtedy aktualizują się uprawnienia konsumenta do żądania stosownego
                obniżenia ceny, albo do odstąpienia od umowy o ile niezgodność jest istotna;

                - przypominam, że ceremoniał ten jest konsekwencją zaistnienia niezgodności
                towaru z umową, czyli potocznie mówiąc wady towaru i ma on na celu doprowadzenie
                tej sprawy do porządku...
            • bimota Re: Chyba sobie żartujesz 09.09.09, 17:12
              Poza tym "zadac" sobie moze, ale czy sprzedawca ma obowiazek spelniac te "zadania" ?
              • fleshless Re: Chyba sobie żartujesz 10.09.09, 08:17
                bimota napisał:

                > Poza tym "zadac" sobie moze, ale czy sprzedawca ma obowiazek spelniac te "zadan
                > ia" ?

                ma taki obowiązek, gdyż sam go na siebie przyjął najpierw składając ofertę, a
                potem zawierając umowę sprzedaży towaru i biorąc za niego, jak mniemam, 100 % ceny,
                a w związku z tym, że towar okazuje się nie być 100 % - towy, to ma obowiązki
                będące odbiciem praw kupującego (tu: konsumenta)
    • bimota Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 10.09.09, 13:01
      Gdzie jest napisane, ze ma obowiazek spelniac żądania, wymienic towar, zwrocic
      kase ? Gdzie jest podany jakikolwiek konkretny termin ?

      Prosze artykuly, cytaty...

      Poza tym co znaczy "zgodnosc z umowa" ? Jesli wraz z towarem sprzedawca daje
      umowe gwarancyjnam, czy instrukcje, z ktorej wynika, ze towar ma prawo sie
      popsuc to wg mnie psuje sie zgodnie z umowa i zgodnie z umowa gwarancyjna jest
      naprawiany.

      To prawo jest do bani i tyle...
      • fleshless Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 10.09.09, 13:40
        bimota napisał:

        > Gdzie jest napisane, ze ma obowiazek spelniac żądania, wymienic towar, zwrocic
        > kase ?
        art 353 Kc w zw. z art. 8 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej

        > Gdzie jest podany jakikolwiek konkretny termin ?
        - art 455 KC "jeżeli termin sprełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani ine
        wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione
        niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania"
        - art. 8 ust. 4 ustawy o szcezgólnych warunkach sprzedaży konsumenckiej: "przy
        określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru
        i cel jego nabycia"

        - uprzedzając pytanie: a dlaczego nie w dniach?
        a ile dni naprawa się buty, albo samochód, albo rower?
        1 dzień? 2? 4? może 8? a może 15? konkretnie?!

        > Prosze artykuly, cytaty...

        biurokrata!

        > Poza tym co znaczy "zgodnosc z umowa" ?

        definicja jest w art. 4 ustawy z 27 lipca 2002 r. o szcezgólnych warunkach
        sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego

        >Jesli wraz z towarem sprzedawca daje
        > umowe gwarancyjnam,
        - gwarancja to jest odrębna sprawa - jest obok, dodatkowo, - odpowiedzialność
        sprzedawcy za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową (odpowiednik rękojmi)
        wynika z cytowanej ustawy o szcezgólnych warunkach sprzedaży konsumenckiej i
        jest niezależny od wydanej (lub nie wydanej - bo gwarancji nie musi być) gwarancji;


        >czy instrukcje, z ktorej wynika, ze towar ma prawo sie
        > popsuc to wg mnie psuje sie zgodnie z umowa
        -no jak się psuje zgodnie z umową to wszystko ok i nie możemy tu mówić o
        jakiejkolwie odpowiedzialnośi sprzedawcy

        > i zgodnie z umowa gwarancyjna jest
        > naprawiany.
        - no to w końcu psuje się zgodnie z umową czy nie?


        > To prawo jest do bani i tyle...
        - prawo bywa do bani i to jest dość powszechna bolączka, ale tutaj mamy do
        czynienia raczej z jego nieznajomością i nikłą chęcią jej przezwyciężenia
        • Gość: BIMOTA Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.09, 14:49
          No czyli tak jak pisalem na poczatku...

          Moze zadac wymany albo naprawy, wiec bedzie naprawa.

          Konkretnego terminu nie podali, wiec "niezwlocznie" moze trwac 10 lat. No bo
          skoro "w momencie nabycia" oznacza pol roku od momentu nabycia (jest cos takiego
          w przepisach, nieprawdaz ?)... Skoro nie ma konkretnego terminu to dlaczego
          orqanizacje konsumenckie trabia o 14 dniach ?

          Wszystkie te rzeczy mozna naprawic w 14 dni, a biurokraci tworza takie przepisy...

          > - gwarancja to jest odrębna sprawa - jest obok, dodatkowo
          Ty tak twierdzisz, a jest to gdzies napisane ?
          Instrukcja jest czescia umowy, a gwarancja juz nie ? Czesto warunki gwarancji sa
          zawarte w instrukcji, to wtedy juz sa czescia umowy ?
          Jak dla mnie skoro klient wraz z towarem przyjmuje warunki gwarancji to zgadza
          sie na przebieg zalatwienia reklamacji w nich zawarty i jest to czescia umowy
          sprzedazy tak jak instrukcja czy cokolwiek innego.

          > i zgodnie z umowa gwarancyjna jest
          > > naprawiany.
          > - no to w końcu psuje się zgodnie z umową czy nie?
          Widzisz tu jakas sprzecznosc ? Moze rozumujesz na "szczegolnych zasadach"
          logiki... ;) Co by potwierdzalo twoj zachwyt na prawie opartym na takich
          "konkretach".
          • fleshless Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 10.09.09, 19:56
            > No czyli tak jak pisalem na poczatku...

            Z logicznego punktu widzenia to co piszesz jest bardzo niespójne i nierzetelne,
            przez co brzmi bełkotliwie. Nie piszę tego bo takie jest moje widzimisię, ale
            dlatego, że odnoszę się do dorobku cywilizacji, w której żyjemy, a z którym
            miałem przyjemność się zapoznać w przeciwieństwie do Ciebie, nad czym boleję, bo
            bardzo opornie przebiega ta komunikacja – Ty po prostu nie rozumiesz tego co ja
            piszę. Podejmę jednak próbę wyjaśnienia kilku kwestii poruszonych w Twoim poście:

            >Moze zadac wymany albo naprawy, wiec bedzie naprawa.

            Słowo „ albo” jest traktowane jak tzw funktor tzw alternatywy rozłącznej, w
            związku z czym zdanie skonstruowane jak powyższej ma wartość logiczną: „fałsz”.
            Skoro może żądać naprawy albo wymiany, to jeżeli żąda wymiany to powinna być
            wymiana, chyba, że zaistniały okoliczności o których mowa w art. 8 ust 1 ustawy
            (którą wielokrotnie tu cytowano, wobec tego nie będę już tej treści przytaczał).

            >Konkretnego terminu nie podali,
            Konkretnego czyli, jak rozumiem, w dniach? Ano nie podali. Ale to nieszkodzi.
            Jak powiadał pisarz Sofronow: „mądremu jedno słowo wystarczy, a głupiemu to i
            referatu mało”

            >wiec "niezwlocznie" moze trwac 10 lat. No bo

            gdyby ustawodawca chciał żeby słowo „niezwłocznie” znaczyło „nie wiadomo ile”,
            użyłby sformułowania „nie wiadomo ile”. Niezwłocznie oznacza „bez zbędnej
            zwłoki” – czyli najszybciej jak się da przy zachowaniu należytej staranności –
            jeżeli wychodzi, że to ma być w konkretnym przypadku 3 dni, to ma to być 3 dni,
            jak ktoś ten termin przekroczy i np. spełni świadczenie w 10 dni, to będzie
            odpowiadał za 7-mio dniową zwłokę

            >skoro "w momencie nabycia" oznacza pol roku od momentu nabycia (jest cos
            takiego
            w przepisach, nieprawdaz ?)...

            - nie ma czegoś takiego „w przepisach” że w momencie nabycia oznacza pół roku od
            nabycia. Gdzieś dzwoni, ale to akurat jest omam.

            >Skoro nie ma konkretnego terminu to dlaczego
            >orqanizacje konsumenckie trabia o 14 dniach ?


            - vide dwa akapity wyżej;
            - a te 14 dni to dzwoni w art. 8 ust. 3 Ustawy, w którym mowa o terminie po
            którym zaczyna obowiązywać fikcja prawna, że złożone żądanie naprawy albo
            wymiany zostało uznane za uzasadnione przez sprzedawcę jeśli się do niego nie
            ustosunkował w tym terminie

            >Wszystkie te rzeczy mozna naprawic w 14 dni, a biurokraci tworza takie
            przepisy...

            - Nieprawda! Niektóre można naprawić w 1 dzień, inne w 2 dni, inne w 5 dni, a
            jeszcze dopiero w 16… Tworzenie prawa przez biurokratów to pół biedy, gorzej gdy
            do jego stosowania/interpretowania zabierają się analfabeci - to dopiero dramat!

            > - gwarancja to jest odrębna sprawa - jest obok, dodatkowo
            Ty tak twierdzisz, a jest to gdzies napisane ?

            - Ja tu nie przedstawiam swoich osobistych poglądów tylko piszę o tym jakie jest
            prawo. Gdybym tego nie pisał, prawo byłoby dokładnie takie samo.
            Gwarancja jest instytucją odrębną i niezależną (choć w pewnym sensie równoległą)
            od ustawowej odpowiedzialności za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową,
            która jest odpowiednikiem kodeksowej rękojmi. To jest napisane w Kodeksie
            Cywilnym (a dokładnie: stoi jak wół).

            >Instrukcja jest czescia umowy, a gwarancja juz nie ?
            Instrukcja nie jest częścią umowy. Instrukcja jest częścią świadczenia, które
            spełnia sprzedawca, a obowiązek dołączenia instrukcji w języku polskim jest
            częścią treści umowy sprzedaży konsumenckiej. Gwarancja (w rozumieniu:
            zobowiązanie gwaranta) może być częścią umowy sprzedaży, o ile takie
            zobowiązanie zostało złożone, z tym, że powinna być wydana również karta
            gwarancyjna zawierająca treść tego zobowiązania oraz z tym, że nie wyłączają one
            uprawnień kupującego z tytułu odpowiedzialności za niezgodność towaru
            konsumpcyjnego z umową. Z punktu widzenia konsumenta wygląda to tak, że może on
            wybrać podstawę swoich roszczeń pomiędzy tymi dwoma instytucjami.

            > Czesto warunki gwarancji sa
            zawarte w instrukcji, to wtedy juz sa czescia umowy ?

            Żeby Ci to w pełni wytłumaczyć, musiałbyś rozumieć różnicę pomiędzy przedmiotem
            materialnym, czynnością konwencjonalną, temat jest długi - nie będę tego
            tłumaczył – powiem po krótce: nie utożsamiaj papieru z tym, czym umowa cywilna
            jest w sensie normatywnym. To czy „warunki gwarancji” (zobowiązania gwaranta) są
            „częścią” umowy wynika z treści konsensu stron, a nie z papiura w którym są
            utrwalone. Jeśli są utrwalone w tym papiurze co instrukcja to tam należy ich
            szukać w celu ich określenia, ale to czy warto w ogóle zadawać sobie ten trud
            zależy od treści umowy.

            > Jak dla mnie skoro klient wraz z towarem przyjmuje warunki >gwarancji to
            zgadza
            >sie na przebieg zalatwienia reklamacji w nich zawarty i jest to >czescia umowy
            >sprzedazy tak jak instrukcja czy cokolwiek innego.


            Jeśli chodzi o gwarancję to co do zasady zgoda. Nie ma to jednak wpływu na
            kształt uprawnień konsumenta wynikających z przepisów regulujących
            odpowiedzialność za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową. Jak dla Ciebie,
            to Ty się możesz nie zgadzać na taką odpowiedzialność, ale w przypadku obrotu
            konsumenckiego ta niezgoda jest zupełnie bez znaczenia.


            > i zgodnie z umowa gwarancyjna jest
            > > naprawiany.
            > - no to w końcu psuje się zgodnie z umową czy nie?
            Widzisz tu jakas sprzecznosc ?


            - sprzeczność polegała na tym, że skoro towar psuje się „zgodnie z umową” to
            jego popsucie się nie jest faktem, który na gruncie obowiązującego prawa rodzi
            roszczenia z tytułu odpowiedzialności za wady towaru, skoro to psucie jest jego
            normalną właściwością…

            >Moze rozumujesz na "szczegolnych zasadach"
            >logiki... ;) Co by potwierdzalo twoj zachwyt na prawie opartym na >takich
            >"konkretach".

            Kolego, fakty są takie, że prawo o którym tu dyskutujemy obowiązuje. Czy Tobie
            się to podoba czy nie, czy to wiesz, czy nie, czy się tym zgadzasz, czy nie, czy
            to rozumiesz, czy nie – nie ma to najmniejszego znaczenia.
            Dziękuję.
            • Gość: BIMOTA Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 15:28
              A mi sie wydaje, ze twoje teksty brzmia jak belkot prawniczy niezrozumialy dla
              ludzi poslugujacych sie standardowa logika. Podobnie jak przepisy, ktorych tak
              bronisz. Owszem, jesli chodzi o znajomosc takiej "logiki", jestem "analfabeta".

              Wiec sformulowanie "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z
              umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy" mozna jak najbardziej
              rozumiec, ze to sprzedawca decyduje o sposobie tego "doprowadzenia", wazne by
              towar byl "zgodny z umowa". Tak naprawde sformulowanie to jest belkotem, jak
              cala ta ustawa, rowniez dlatego, ze nie mozna rzeczy do jakiegos stanu przez
              wymiane, bo wtedy juz mamy inna rzecz. Na upartego to zrozumiec po "twojemu",
              ale bylo by to wbrew ogolnym "zwyczajom i praktyce" i bez sensu, bo nikt przy
              zdrowych zmyslach nie zadal by naprawy majac do wyboru wymiane rzeczy na nowa.
              Rozumujac "po twojemu" gdy w samochodzie po pol roku zepsuje mi sie wycieraczka
              moge zadac nowego auta. Jakos nie slyszalem o takich przypadkach... Twoje wywody
              o "funktorach" moze i madrze brzmia, ale tak naprawde sa bez sensu...

              > Konkretnego czyli, jak rozumiem, w dniach? Ano nie podali. Ale to nieszkodzi.
              > Jak powiadał pisarz Sofronow: „mądremu jedno słowo wystarczy, a głupiemu
              > to i
              > referatu mało”
              Tobie moze i nie szkodzi, moze jestes prawnikiem, ktory zarabia na ludziach,
              ktorym sie "serwuje" takie ustawy, ale im przeszkadza jesli rozwazaja wniesienie
              sprawy do sadu nie majac zielonego pojecia jak sedzia raczy je zinterpretowac.
              To moze osiwecisz nas, medrcu, i powiesz jak dlugo powinna trwac naprawa rzeczy,
              ktore wymieniles. Ja nie wiem czy 1, 2, 5 czy 10 dni, ale wiem, ze mozna sie
              zmiescic w 14.

              Madry (uczciwy) by ustawe zawarl w "jednym slowie" i zrozumial by ja nawet
              "glupi analfabeta" bez koniecznosci "madrego" interpretowania. Problem wlasnie w
              tym, ze ustawa zawiera zdecydowanie wiecej niz "jedno slowo".

              "Art. 4
              1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili
              jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności przed
              upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w
              chwili wydania."
              To jest wlasnie to, czego wg ciebie nie ma...
              Dobrze, ze skloniles mnie do odszukania tego, bo z tej kolejnej "perelki"
              wynika, ze sprzedawca nie odpowiada za towar, ktory popsuje sie po uplywie
              6-miesiecy. ZApewne znow cos zle zrozumialem...

              > - a te 14 dni to dzwoni w art. 8 ust. 3 Ustawy
              Nie mi tylko przedstawicielom tych organizacji, wielokrotnie slyszaken z ich
              ust, ze "niezwlocznie" oznacza "14 dni", gdyby mi dzwonilo to bym raczej nie
              pisal, ze czegos takiego nie ma...

              > Żeby Ci to w pełni wytłumaczyć, musiałbyś rozumieć różnicę pomiędzy przedmiotem
              > materialnym, czynnością konwencjonalną, temat jest długi - nie będę tego
              > tłumaczył – powiem po krótce: nie utożsamiaj papieru z tym, czym umowa cy
              > wilna
              > jest w sensie normatywnym.
              Rozumiem, ze umowy spisuje sie na papierze tak tylko z nudow...

              Zdazylem zauwazyc, ze masz trudnosci w poslugiwaniu sie ludzkim jezykiem... By
              ci to maksymalnie ulatwic postaram sie nalezycie sformulowac pytanie:

              Czy jesli w instrukcji obslugi jest napisane, ze "towar ma prawo sie popsuc, w
              takim wypadku bedzie on naprawiany bezplatnie" (bez uzywania slowa "gwarancja",
              bys nie musial dodatkowo latac po kodeksach) i towar sie zepsuje, to jest on
              "niezgodny z umowa" ?

              Po mojemu wystarczy odpowiedz "tak" lub "nie", aczkolwiek w przypadku "nie"
              prosilbym o krotkie uzasadnienie.

              > jego popsucie się nie jest faktem, który na gruncie obowiązującego prawa rodzi
              > roszczenia z tytułu odpowiedzialności za wady towaru, skoro to psucie jest jego
              > normalną właściwością…
              Nie tyle psucie co mozliwosc psucia. Wlasnie o tym pisalem, wiec nie wiem
              dlaczego piszesz o sprzecznosci.

              > Kolego, fakty są takie, że prawo o którym tu dyskutujemy obowiązuje. Czy Tobie
              > się to podoba czy nie, czy to wiesz, czy nie, czy się tym zgadzasz, czy nie, cz
              > y
              > to rozumiesz, czy nie – nie ma to najmniejszego znaczenia.
              Nie tylko ja, ale zapewne wiekszosc spoleczenstwa, to, ze umozliwia tworzenie
              sporej liczby roznych interpretacji rowniez...

              Niestety...
              • fleshless Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 15.09.09, 11:04
                Mniejsza o epitety. Ale zapewniam Cię, że to co Ci proponuję to jest jak
                najbardziej standardowa logika, jeżeli jednak wolisz udowadniać mi jej
                nieobowiązywanie powołując się na wszechobecną ignorancję, to proszę Cię bardzo,
                mi nie zależy na tym żeby Ciebie przekonać.

                Twoje "wywody" niestety sprowadzają się do "logiki" typu: "nie rozumiem teorii
                względności więc ona jest głupia i Einstein też był głupi, a w ogóle to wg
                "standardowej logiki" to ziemia jest płaska, bo gdydby była okrągła to ludzie by
                z niej pospadali, więc oczywiste jest, że jest płaskim dyskiem noszonym na
                grzbietach przez cztery ogromne żółwie, zresztą, popatrzcie na horyzont!" Chcesz
                się tym karmić? Proszę Cie bardzo, ale nie mów mi że to jest jakaś standardowa
                logika.

                > Wiec sformulowanie "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z
                > umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy" mozna jak najbardziej (...)
                > moge zadac nowego auta. Jakos nie slyszalem o takich przypadkach...

                Sformułowanie że "konsument może domagać się doprowadzenia towaru do stanu
                zgodnego z umową poprzez nieodpłatną naprawę albo wymianę" należy rozumieć w ten
                sposób, że może on domagać się naprawy albo wymiany, tzn że może przyjść i
                domagać się naprawy, albo może przyjść i domagać się wymiany - nie wiem jak to
                wytłumaczyć, że to trzeba czytać tak jak jest napisane...
                Kolego, o wielu rzeczach jak widać nie słyszałeś, ale to nie jeszcze dowód, że
                nie istnieją one z tego powodu.
                Z powodu wycieraczki w samochodzie konsument może domagać się wymiany, z tym, że
                łatwo będzie wykazać, że taka wymiana naraża sprzedawcę na nadmierne koszty, a
                wymiana samej wycieraczki nie będzie narażała konsumenta na niedogodności, a
                nawet jeśli byłaby ona niemożliwa to ponieważ nie jest to niezgodność istotna,
                to konsument mógłby się domagać co najwyżej stosownego obniżenia ceny - to
                wszystko jest w ustawie, tylko trzeba umieć czytać.

                >Twoje wywod
                > y
                > o "funktorach" moze i madrze brzmia, ale tak naprawde sa bez sensu...

                Mają sens, tylko Ty go, niestety, nie rozumiesz. Wybacz.


                > Tobie moze i nie szkodzi (...) Ja nie wiem czy 1, 2, 5 czy 10 dni, ale wiem,
                ze mozna sie
                > zmiescic w 14.

                Ja też tego nie wiem. Ustawodawca tego też nie wiedział, dlatego napisał "czas
                odpowiedni do rodzaju towaru i celu jego nabycia" - polecam ponownie cytat z
                wielkiego pisarza Sofdronowa.
                Można się zmieścić w 14, ale można się nie zmieścić. Tak samo jeśli się można
                zmieścić w 2 to należy się zmieścić w dwóch, bo w 14 wtedy będzie za dużo.

                To że ludzie wspinają się na takie wyżyny swoich możliwości, że nauczą się
                alfabetu i rachować do stu, nie znaczy, że wszyscy mają zgłupieć, żeby ci,
                którzy nie rozumieją trochę bardziej złożonego zdania nie przeżywali frustracji
                z powodu tego, że nie go rozumieją.

                >
                > Madry (uczciwy) by ustawe zawarl w "jednym slowie" i zrozumial by ja nawet
                > "glupi analfabeta" bez koniecznosci "madrego" interpretowania. Problem wlasnie
                > w
                > tym, ze ustawa zawiera zdecydowanie wiecej niz "jedno slowo".

                No proszę, cała niemądra i nieuczciwa ludzkość czekała na Ciebie tysiące lat,
                żebyś wreszcie znalazł to "jedno słowo", które rozwiąże wszytkie problem.
                Działaj więc! Niech usłyszę, że znalazł się wreszcie jeden genialny, który
                jednym słowem rozwiązał wszystkie probelmy.

                > "Art. 4
                > 1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili
                > jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności prze
                > d
                > upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w
                > chwili wydania."
                > To jest wlasnie to, czego wg ciebie nie ma...
                > Dobrze, ze skloniles mnie do odszukania tego, bo z tej kolejnej "perelki"
                > wynika, ze sprzedawca nie odpowiada za towar, ktory popsuje sie po uplywie
                > 6-miesiecy. ZApewne znow cos zle zrozumialem...

                Niestety znów źle zrozumiałeś, ale to dobrze - świadomość własnych ograniczeń to
                pierwszy krok na drodze do ich przezwyciężenia.
                ale już tłomaczę:
                - twierdziłeś, że "chwila wydania" = "6 mies od chwili wydania" nie ma czegoś
                takiego w cytowanym przez Ciebie przepisie, ani w żadnym innym;
                - a teraz krótki kurs czytania po polsku:
                Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili
                jego wydania jest niezgodny z umową
                -to zdanie koduje normę, zgodnie z którą
                tytułem odpowiedzialności sprzedawcy jest zaistnienie niezgodności towaru
                konsumpcyjnego z umową i to istnienie tej niezgodności w chwili wydania towaru
                (choćby w sposób ukryty);

                potem jest średnik, czyli znak interpunkcyjny o moce pośredniej pomiędzy
                przecinkiem i kropką

                "w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od
                wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w chwili wydania."


                a w tym zdaniu wprowadzone zostaje domniemanie o istnieniu niezgodności w chwili
                wydania. W tym miejscu musiałbym tłumaczyć takie pojęcia jak "domniemanie" albo
                "rozkład ciężaru dowodu", ale to prawdopodobnie głupie będzie, więc sobie daruję.
                Dodam tylko, że zgodnie z art. bodajże 10 sprzedawca odpowiada przez 2 lata, po
                6 miesiącach zmienia się tylko rozkład ciężaru dowodu.

                cd. w następnym poście
              • fleshless Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 15.09.09, 11:21
                (...) wielokrotnie slyszaken z ich
                > ust, ze "niezwlocznie" oznacza "14 dni", gdyby mi dzwonilo to bym raczej nie
                > pisal, ze czegos takiego nie ma...

                Nie jest tak, że niezwłocznie to 14 dni. Jeśli tak mówią, to pewnie dlatego, że
                chcą uniknąć polemiki takiej w jaką wdałem się niniejszym ja.

                > > Żeby Ci to w pełni wytłumaczyć, musiałbyś rozumieć różnicę pomiędzy przed
                > miotem
                > > materialnym, czynnością konwencjonalną, temat jest długi - nie będę tego
                > > tłumaczył – powiem po krótce: nie utożsamiaj papieru z tym, czym um
                > owa cy
                > > wilna
                > > jest w sensie normatywnym.
                > Rozumiem, ze umowy spisuje sie na papierze tak tylko z nudow...

                Oczywiście umów nie spisuje się tylko z nudów (choć spisywanie niektórych
                rzeczywiśnie można by było uznać za bezcelowe), ale dla ważności spisuje się je
                tylko wtedy gdy ustawa tak wymaga, ale ogólna zasada jest taka, że forma pisemna
                nie jest konieczno do ważności umowy.


                > Zdazylem zauwazyc, ze masz trudnosci w poslugiwaniu sie ludzkim jezykiem... By
                > ci to maksymalnie ulatwic postaram sie nalezycie sformulowac pytanie:
                >
                > Czy jesli w instrukcji obslugi jest napisane, ze "towar ma prawo sie popsuc, w
                > takim wypadku bedzie on naprawiany bezplatnie" (bez uzywania slowa "gwarancja",
                > bys nie musial dodatkowo latac po kodeksach) i towar sie zepsuje, to jest on
                > "niezgodny z umowa" ?

                Ja jestem spokojny o swoje umiejętnosci posługiwania się ludzkim językiem - to
                tak na marginesie.
                Jakbym zobaczył, że gwarant pisze w gwarancji, że gwarantuje on bylejakość, to
                bym uznał go za idiotę.

                Powtarzam - odpowiedzialność za niezgodność z umową wynika z ustawy - nie jest
                do jej zaistnienia konieczne jakiekolwiek oświadczenie sprzedawcy, nie może on
                też tej odpowiedzialności modyfikować (przynajmniej w sposób mniej korzystny niż
                w ustawie). Natomiast odpowiedzialność gwaranta ma źródło w jego oświadczeniu o
                zobowiązaniach jakie na siebie przyjmie jeżeli jakieś tam warunki (w sensie
                nieodpowiednia jakość towaru) zostaną spełnione. Przy czym gwarancja jest
                dodatkowo i niezależnie od odpowiedzialności za niezgodność. Nie stosuje się też
                do gwarancji konsumenckiej przepisów o gwarancji z KC.

                > Po mojemu wystarczy odpowiedz "tak" lub "nie", aczkolwiek w przypadku "nie"
                > prosilbym o krotkie uzasadnienie.

                Po mojemu nie wystarczy odpowiedź tak lub nie.

                > > jego popsucie się nie jest faktem, który na gruncie obowiązującego prawa
                > rodzi
                > > roszczenia z tytułu odpowiedzialności za wady towaru, skoro to psucie jes
                > t jego
                > > normalną właściwością…
                > Nie tyle psucie co mozliwosc psucia. Wlasnie o tym pisalem, wiec nie wiem
                > dlaczego piszesz o sprzecznosci.

                Prawo nie ingeruje w naturę rzeczy (psucie się towarów), ono tylko reguluje kto
                za jakie psucie i na jakich warunkach odpowiada.

                > > Kolego, fakty są takie, że prawo o którym tu dyskutujemy obowiązuje. Czy
                > Tobie
                > > się to podoba czy nie, czy to wiesz, czy nie, czy się tym zgadzasz, czy n
                > ie, cz
                > > y
                > > to rozumiesz, czy nie – nie ma to najmniejszego znaczenia.

                > Nie tylko ja, ale zapewne wiekszosc spoleczenstwa, to, ze umozliwia tworzenie
                > sporej liczby roznych interpretacji rowniez...
                > Niestety...

                Chciałbyś żeby to była kwestia tylko różnicy w interpretacji, ale tak nie jest;
                problemem naszej polemiki jest niestety to, że jeden z nas nie wie o czym mówi...

                Ja swoje powiedziałem, po więcej odsyłam na forum o reklamacjach, jeżeli kogoś
                to interesuje, natomiast tej polemiki nie mam zamiaru kontynuować.
              • Gość: LOGISTYK Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 12:28
                Gość portalu: BIMOTA napisał(a):

                > A mi sie wydaje, ze twoje teksty brzmia jak belkot prawniczy niezrozumialy dla
                > ludzi poslugujacych sie standardowa logika. Podobnie jak przepisy, ktorych tak
                > bronisz. Owszem, jesli chodzi o znajomosc takiej "logiki", jestem "analfabeta".

                To żeś ćwok, nie znaczy, że inni też ćwoki. Nie jestem prawnikiem, mimo to rozumiem o czym Kolega pisze :-)
    • bimota Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 15.09.09, 16:45
      Coz za wysublimowane porownania... ;) Twoich wywodow, przy ktorych teoria
      wzeglednosci to pikus, nawet Einstein z Kopernikiem razem wzieci by nie
      pojeli, a z calym szacunkiem dla cie i twych cudownych ustawodawcow obu panow
      mam za inteligetniejszych od was.

      "z tym, że
      łatwo będzie wykazać, że taka wymiana naraża sprzedawcę na nadmierne koszty"
      No to fajnie, czyli wracamy do punktu wyjscia. Nawet jesli przyjac twoja
      logike to sprzedawca i tak zrobi to co mu pasuje (bedzie tansze) opierajac sie
      na tym zapisie.

      "a
      wymiana samej wycieraczki nie będzie narażała konsumenta na niedogodności, a
      nawet jeśli byłaby ona niemożliwa to ponieważ nie jest to niezgodność istotna"
      To znow twoja osobista interpretacja... Dla mnie brak wycieraczki to istotna
      wada, a jej wymiana jest niedogodnoscia.
      Nie wystarczy umiec czytac... O interpretacje naszych ustaw trzeba sie zwracac
      do takich "ekspertow" jak ty, przy czym kazdy zwas moze sie poslugiwac
      calkowicie inna "standardowa logika".

      "Kolego, o wielu rzeczach jak widać nie słyszałeś, ale to nie jeszcze dowód, że
      nie istnieją one z tego powodu. "
      Ty zapewne slyszales, wiec moze jakis przyklad.. ?

      "Ja też tego nie wiem. Ustawodawca tego też nie wiedział, dlatego napisał "czas
      odpowiedni do rodzaju towaru i celu jego nabycia" - polecam ponownie cytat z
      wielkiego pisarza Sofdronowa"
      Wcale sie nie dziwie, ze twymi idolami sa pisarze epoki realnego socjalizmu,
      no ale wydawalo mi sie, ze bardziej od "prostych slow" cenisz zdania "troche
      bardziej zlozone"... Ja pozwole sobie ostroznie podchodzic do "medrcow"
      wypominajacych glupote innym... Ale ze ty czegos nie wiesz to sie dziwie...
      Przeciez to jasno wynika z ustawy.. ;) Ale inni "eksperci" zapewne wiedza, dla
      jednego "jasno wyniknie" 2 dni, dla innego 200... Klient przed zakupem
      samochodu rowniez powinien sie zorientowac w ktorym zakladzie "bezzwloczna"
      wymiana kola trwa 2 min., a w ktorym 2 lata, bo np ma kupe zlecen, a malo ludzi...

      "To że ludzie wspinają się na takie wyżyny swoich możliwości, że nauczą się
      alfabetu i rachować do stu, nie znaczy, że wszyscy mają zgłupieć, żeby ci,
      którzy nie rozumieją trochę bardziej złożonego zdania nie przeżywali frustracji
      z powodu tego, że nie go rozumieją. "
      I ze ci "madrzy", do ktorych niewatpliwie sie zaliczasz, nie maja tworzyc tak
      cudownie logicznych i zlozonych wypowiedzi... No faktycznie byle kto nie
      znajdzie zwiazku jednego z drugim...

      "No proszę, cała niemądra i nieuczciwa ludzkość czekała na Ciebie tysiące lat,
      żebyś wreszcie znalazł to "jedno słowo", które rozwiąże wszytkie problem. "
      No raczej czekala na was, ktorzy to "jedno slowo" musza zmieniac, "poprawiac",
      rozbudowywac bo przeciez prawo nie moze byc zrozumiale przez tych, dla ktorych
      "wyzyny" to znajomosc alfabetu.

      "- twierdziłeś, że "chwila wydania" = "6 mies od chwili wydania" nie ma czegoś
      takiego w cytowanym przez Ciebie przepisie, ani w żadnym innym"
      Podobnie jak nie ma tego, ze sprzedawca "musi wymienic" towar jesli tego
      zazada klient, ani terminow naprawy, ani tego, ze "odpowiada wobec kupujacego"
      po uplywie 6 miesiecy.

      "-to zdanie koduje normę, zgodnie z którą
      tytułem odpowiedzialności sprzedawcy jest zaistnienie niezgodności towaru
      konsumpcyjnego z umową"
      W dodatku bardzo skutecznie "koduje", spece od enigmy nie dali by sobie z tym
      rady... Ta "norma" to pewsnie unijna... Jaki ma numerek ? Odpowiedzialnosc
      sprzedawcy to nawet tytul ma, a ciekawe czy tresc rowniez.. ;) Ja, glupi,
      myslalem, ze po prostu sprzedawca odpowiada za wady towaru... i ze tak by
      mozna bylo napisac, no ale trzeba sie popisac eurydycja...

      "potem jest średnik, czyli znak interpunkcyjny o moce pośredniej pomiędzy
      przecinkiem i kropką"
      No, ze znaki maja rozne moce (pewnie nadprzyrodzone) to faktycznie nie
      wiedzialem. Rozumiem, ze gdyby zamiast srednika byla kropka albo przecinek to
      jego interpretacja byla by calkiem inna. Nie osmiele sie domyslac jaka...

      Dzieki za wspanialy kurs, ale chyba na nie wiele sie zdal bo nadal twierdze, ze:
      "w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od
      wydania towaru domniemywa się, że istniała ona w chwili wydania."

      oznacza w praktyce, ze jak cos sie popsuje po uplywie prawie 6 miesiecy to sad
      potraktuje to tak jakby bylo zepsute w chwili wydania.

      "po
      6 miesiącach zmienia się tylko rozkład ciężaru dowodu"
      I to tak sie zmienia, ze sprzedawca przestaje "odpowiadac" bo zgodnie z regula
      dopelnienia zbiorow :P skoro jest napisane, ze "Sprzedawca odpowiada wobec
      kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili
      > jego wydania jest niezgodny z umową" to pozniej juz nie odpowiada.
      Chyba, ze kupujacy udowodni, ze istniala w chwili wydania. Ciekawe jak to
      zrobi jesli towar sie zepsuje pozniej... Bedzie musial ciebie poprosic...

      "Nie jest tak, że niezwłocznie to 14 dni. Jeśli tak mówią, to pewnie dlatego, że
      chcą uniknąć polemiki takiej w jaką wdałem się niniejszym ja.
      "
      Ciekawe dlaczego.. Przeciez to takie elementarne...

      "ale ogólna zasada jest taka, że forma pisemna
      nie jest konieczno do ważności umowy. "
      Oczywiscie, wtedy taki "ekspert" jak ty bedzie mogl bardziej stosownie
      okreslic jej tresc...

      "Jakbym zobaczył, że gwarant pisze w gwarancji, że gwarantuje on bylejakość, to
      bym uznał go za idiotę."
      Znow wyjatkowo konkretna odpowiedz... Ty i tak zapewne wszystkich masz za
      idiotow poza swymi wodzami i dla takich idiotow tworzone sa tego typu ustawy,
      bo taki nie zrozumie przeciez, ze rzeczy sie psuja...
      Dlatego tez nie mozna napisac "odpowiada za wady" tylko "za niezgodnosc z
      umowa", przy czym umowa spisana jest niewazna, w ogole ludzie nie powinni sie
      umawiac, rozmawiac, ustalac, wszystko wyreguluje ustawa i madrzejszy to
      zinterpretuje. Nie mozna napisac "w ciagu 6 miesiecy" tylko "w chwili wydania"
      i potem gdzies wyjasnic, ze "w chwili wydania" oznacza "do 6 miesiecy", ale
      tak naprawde to oznacza jeszcze cos innego, ale tego sie nie da wytlumaczyc,
      potrzebny "medrzec", ktory zinterpretuje i wyda decyzje. Itd, itp...

      "Po mojemu nie wystarczy odpowiedź tak lub nie. "
      No to by bylo zbyt proste, w koncu zagadnienie jest wielce skomplikowane...

      "ono tylko reguluje kto
      za jakie psucie i na jakich warunkach odpowiada"
      To juz nie za zgodnosc z umowa ? ;)

      "że jeden z nas nie wie o czym mówi... "
      Tylko powtarza co jest napisane... Tak nie wolno...
      • fleshless Ja już Ci wszystko, Stary, wytłumaczyłem, 16.09.09, 09:08
        tylko Ty nie chcesz tego przyjąć do wiadomości...

        Twoja sprawa.
        Dla mnie EOT.
    • bimota Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 11.12.09, 16:45
      No wiec wlasnie jestem w trakcie reklamowania telewizora w MM. Wychodzi na to,
      ze ich interpretacja przepisow prawnych jest zblizona do mojej.

      Poniewaz oddajac tel. do reklamacji nie mialem gwarancji wiec powolalem sie na
      "ustawe o niezgodnosci". Sprzet przyjeli, po kliku dnaich tel. z serwisu NIKU,
      ze jest z nim wszystko ok, ze wina slabej jakosci kabla i tego typu bzdety.
      Mial wrocic do MM, poprosilem by z laski swojej przekazali, ze zazycze sobie
      podlaczenia go na miejscu. Po kilku dniach pismo z MM, z dosc metnym tekstem
      nasladujacym prawniczy belkot. W duzej czesci zawieral cytat z ustawy, w
      ktorym byla mowa o owym terminie 6-miesiecy, o ktorym byla tu dyskusja, z
      dopiskiem, ze w zwiazku z tym reklamacja w oparciu o ten przepis jest
      bezzasadna, ale laskawie naprawia monitor bezplatnie (zaznaczylem, ze chce
      zwrotu gotowki). Poniewaz nie napisali konkretnie to wnioskuje, ze wg nich
      reklamowac w oparciu o ta ustawe mozna tylko w okresie do 6 miesiecy od zakupu
      (w moim przypadku minal rok), bo nie wiem z jakiego innego powody mogli by
      odrzucic. Tylko dlaczego nic o tym nie mowili w momencie przyjmowania do
      serwisu...
    • Gość: BIMOTA Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.adsl.inetia.pl 13.12.09, 17:18
      Pojechalem odebrac TV, okazalo sie, ze jednak nie zostal naprawiony, serwis
      stwierdzil, ze jest ok. Poprosilem kierownika o podlaczenie, zobaczyl, ze
      usterka jest, bedzie wysylal znow do serwisu...
      • oliwkka Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! 17.03.10, 00:03
        Witam,
        W Media Markt należy reklamować tylko na podstawie niezgodności towaru z umową kupna sprzedaży, wystarczy sam paragon. Wtedy jesteśmy chronieni ustawą konsumencką. Na odpowiedz wtedy mają 14 dni i muszą się ustosunkować do prośby: naprawy lub wymiany.
        Jeśli reklamujemy z gwarancji nie ma żadnej pewności czy coś wskóramy i w jakim czasie. Tego nie reguluje żadna ustawa. Wcześniej byłam u rzecznika praw konsumenta i dostałam właśnie taką rade
        Nie dajcie się u nich nabrać, najlepiej omijajcie ich z daleka.
        Ja dzisiaj reklamowałam kabel zasilacza od notebooka i chcieli mi wciskać kity o gwarancji. .
        Do tego w zamieszaniu pracownik media markt zwinął mój dowód zakupu i zostałam bez paragonu. Po nieprzyjemnej wymianie zdań, wezwałam kierownika i okazało się, że pomocne będzie nagranie z kamer. Oczywiście pracownik zabrał mój paragon i "podobno" przez pomyłkę dał komuś podbijając gwarancję. Pisze podobno, gdyż ja nie widziałam nagrań. Na koniec po przeprosinach od razu dali mi nowy kabel, abym tylko nie robiła więcej rabanu.

        Więc jak chcą to mogą od ręki rozpatrzyć reklamację. Ale już nic u nich nie kupię i będę ostrzegała przed tym znajomych i rodzinę.



        Żle zrobiłeś, że korzystałeś z gwarancji a nie z ustawy. Mój sprzęt jest firmy ACER . W moim przypadku podobno dzwonili do serwisu pytając, czy mi mogą wymienić zasilacz, nie była to rozmowa zagraniczna i bynajmniej nie rozmawiali po czesku.
        Jakby co to udaj się do rzecznika praw konsumenta i zawsze reklamuj na niezgodność z umową kupna-sprzedaży.
        • Gość: Bimota Re: Chcesz zwrócić sprzęt AGD? A figa! IP: *.icpnet.pl 17.03.10, 13:58
          A kto powiedzial, ze korzystalem z gwarancji ??

          No to sie ustosunkuja i co ? Potem sobie moga naprawiac ile chca... Ustawa nic
          nie reguluje. Poza tym komu sie chce biegac po sadach, zwlaszcza jesli wie jak
          sady pracuja...

          Skad wiesz czy rozmowa nie byla zagraniczna ? No i skad wiesz czy dzwonili do
          serwisu ? Zadzwon do ACERa i spytaj gdzie maja serwis... No ale skoro wiesz
          lepiej gdzie wysylalem i skad mi odsylali...
    • sebus-2 zwrot towaru-fikcja 22.01.11, 19:12
      Też mam złe wrażenia z tego sklepu.16 stycznia 2010 r. kupiłam maszynę do szycia łucznik otylia 2006 ,w dniu zakupu pani w dziale obsługi klienta poinformowała mnie ,że mam 2 tygodnie na sprawdzenie maszyny w domu w razie czego mogę ją zwrócić lub wymienić.Oczywiście sprawdziłam ją ,maszyna szyje ale tylko cieńkie rzeczy o przyszyciu zamka do kurtki nie ma mowy.Zrobiłam tak jak mnie poinformowano zaniosłam maszynę do wymiany,pan z działu obsługi zawołał sprzedawcę z tego działu,przyszedł chłoptaś stwierdził,że maszyna nosi znamiona użytkowania i nie wyrażił zgody na wymianę.Na moje pytanie jakież to są znamiona użytkowania odparł,że w prowadnicach jest nitka i maszyna była użytkowana.Nie pomogły moje tłumaczenia( również w obecności kierownika) ,że właśnie przez próbę uszycia czegokolwiek mogę ja sprawdzić,moim błedem było ,że nie wyciągnęłam tej nitki z maszyny,oczywiście nic nie wskórałam wróciłam z maszyną do domu.Obiecałam sobie ,że nigdy w życiu nie kupię nic w media.A swoją drogą każdy pracownik mówi coś innego przy zakupie a potem jak już cię mają to klapa.
      • Gość: Do sebus-2 Re: zwrot towaru-fikcja IP: *.versanet.de 22.01.11, 22:42
        Nastepnym razem POwiedz sprzedawcy,ze chcesz przeszyc uprzaz dla konia,to POLeci kupic przemyslowke niekumata kobieto !Za nimanie wiedzy placi sie frycowe szwaczko ! hehe :-))
    • Gość: LOGISTYK Bimota=Miernota (intelektualna) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 12:54
      Nie rozumie co czyta, nie rozumie nawet w sytuacji, gdy kolega podjal sie proby wytlumaczenia tego, czego Bimota nie rozumie. Obstawiam, ze to dziad ze srednim wyksztalceniem z dawnego okresu, a swoja niemoc intelektualna kryje za buta.
      Fleshless-nie tlumacz Bimocie, i tak nie zrozumie, a Ciebie obrzuci inwektywami za to, ze nie rozumie. Dajesz sie wciagnac w bezsensowna gadke, a roznica poziomow jest spora i to do niczego nie prowadzi.
      • Gość: profesor nauczyli cię kożystać z kalendarza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 13:34
        czy jeszcze tego w podstawówce nie miałeś?

        Bo ten temat ma ponad rok, tylko jakiś tępy babiszon go odkopał aby poobrażać sprzedawców.
        • Gość: Do jelopa prof. Re: nauczyli cię kożystać z kalendarza? IP: *.versanet.de 23.01.11, 13:46
          Tej ! A Ty miales w POdstawowce gramatyke,ze PISzesz z bykami !? Przygadal kociol .......! Buhaha !
        • Gość: LOGISTYK nienaóczyli mnje kożystać z kalędaża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 14:13

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka