sk78
08.10.09, 12:19
Wstaję o 4.00 rano i jadę o 5.45 pociagiem "Radomiakiem" do pracy do
Warszawy. Wracam o 19.00 do domu. Wiele czasu nie zostaje wieczorem:
kąpanie, kolacja, Wiadomości i spać. Jednak w rannym pociągu
chciałbym odespać tą godzinkę. Wszystko jest OK dopóki nie
dojedziemy do Warki. I tu zaczyna się problem. Pasażerowie z Warki
(stanowcza większość) zachowują się jak przekupki z targowiska! Czy
nie można do jasnej anielski usiąść i jeśli wszyscy inni śpią to
przynajmniej zachowywać się tak aby nikomu nie zawadzać??!!!!
Dlaczego nie mogą rozmawiać ciszej i czy muszą zapalać to cholerne
światło???!!!! A już najgorsze są takie trzy baby w wieku około 40
lat - zawsze jak wejdą do wagonu to od razu wszyscy wiedzą jaką zupę
gotowały poprzedniego dnia i jakie zakupy robiły. A mnie to g...
obchodzi i innych pewnie też!!!! Wcale się nie dziwię, ze kiedyś jak
jeździł rano pośpieszny z przedziałami to wszyscy się zamykaliśmy od
środka bo jak wlazło bydło z Warki to już po spaniu.
To nie jest tylko moje zdanie..... to zdanie większości pasażerów
(przynajmniej tych co nie posiadają jeszcze zatyczek do uszu).
APEL DO PASAŻERÓW Z WARKI:
Jak już musicie się odezwać to przynajmniej tak aby was cały wagon
nie musiał słyszeć!!!
I zostawcie zgaszone to cholerne światło!!!!