Dodaj do ulubionych

Incydent w Leclercu

IP: *.in-addr.btopenworld.com 06.03.05, 15:12
Nie wierze tej klientce za grosz.Zachowala sie jak typowy pieniacz.Nie
odwiozla ryb do Leclerca,tylko do san-epidu.Nie zwrocila sie do dzialu
rybnego,tylko koniecznie chciala wymusic spotkanie z dyrektorem.Nigdzie na
swiecie klient sklepu nie ma szans na dostanie sie do szefa przedsiebiorstwa
bez wczesniejszego
umowienia sie.
Obserwuj wątek
    • Gość: dada Re: Incydent w Leclercu IP: 193.111.144.* 06.03.05, 16:11
      Moja opinia jest taka - nie powinni sprzedawać nieświeżych ryb. Rybą można
      struć się gorzej niż rybami, ale klienci patrzą często, aby taniej. Zresztą ja
      się strułem rybą kupioną w sklepie osiedlowym. WSzystko zależy więc od
      uczciwości sprzedawcy.Pani mogła tę rybę zanieść np do Gazety i wtedy dopiero
      byłoby głośno. Ale jeśli pani dyrektor była zajeta to chyba jest jakiś inny
      managament w tym markecie?
      • inquisor Ignorują klientów i izolują od zwierzchników 06.03.05, 20:05
        Sam przeżyłem coś takiego- kupiłem towar, który przy kasie okazał się 40%
        droższy, niż na etykiecie- pan, który odmówił przekazania swoich personaliów, a
        który mienił się kierownikiem działu elektronarzędzi, w sposób klasycznie
        niegrzeczny i znany z poprzedniej epoki- "peesesowski"- stwierdził, że ten towar
        jest teraz mój, więc mogę sobie z nim zrobic, co chcę, a oni nie mają obowiązku
        reagowac na moje zażalenia (kasjerka w tej sprawie skierowała mnie do punktu
        obsługi klienta, już po zainkasowaniu należności). Ponadto klasycze błędy- brak
        możliwości kontaku z przełożonym, brak poinformowania o przysługujących prawach
        ("jak pan chce, to numer telefonu do PIH niech pan sobie znajdzie w książce, tu
        nie informacja"), traktowanie jak chama i prostaka, brak identyfikacji
        pracownika wyższego szczebla (skąd ja mam wiedzie, że to kierownik, skoro
        traktuje mnie jak prostaka i używa prymitywnych argumentów? A może dlatego czuje
        się tak pewnie, bo właśnie jest anonimowy?) Gdyby nie osoba z kasy centralnej,
        to na 100% byłby wpis do książki i interwencja w PIH, teraz żałuję, że tego nie
        zrobiłem. Podkręcanie śruby przez kierownictwo nie zwalnia od prostej
        odpowiedzialności za swoje postępowanie, a kierownik marketu prędzej czy później
        odpowie za wymuszanie na swoich pracownikach chamskiego zachowania- bo nie
        wątpię w to, że są to wytyczne z góry. A tak- nie ma interwencji- nie było sprawy.
        • Gość: Realista Re: Ignorują klientów i izolują od zwierzchników IP: 217.153.180.* 19.03.05, 18:44
          Pan, który twierdzi że miał zawyżoną cenę przy kasie o 40% (wybaczcie) ale nie umie zadbać po prostu o swoje interesy, zawsze może zrezygnować z zakupu nawet jeżeli został już nabity na paragon, ale przed jego zakończeniem (polecam patrzeć jak kasowane sa towary), oczywiscie po zakonczeniu tez mozna oddac, tylko juz nie przy kasie a w obsłudze klienta. Jezeli zresztą chodzi o ceny, to na litość boską... gdyby okazała się przy kasie niższa zgłosił by Pan ten fakt kasjerce ? Pomijając ten fakt jest przepis, który mówi ze jezeli towar oznakowany jest ceną na połce to cena ta obowiązuje rownież w kasie, w praktyce kasjer lub jego przelozony musi zmienic ta cene na taką, jaka jest bezposrednio na artykule lub jednoznacznie na niego wskazuje; wracajac do sedna: nigdy nie uwierze ze markety kombinuja z przebijaniem dat przydatności... towar taki w wiekszowsci sklepow jest przeceniany przed uplywem terminu (nieraz widzialem w realu zaraz po otwarciu pedzacych ludzi do stoisk z przecenionymi artykulami, kiedys nie wiedzialem co sie dzieje, a to po prostu atrakcyjne przeceny), Ci którzy psioczą na markety i kapitał zachodni, ze okrada Polske niech zauwazą, że w Radomiu najwiekszymi pracodawcami obecnie sa wlasnie supermarkety, a wladze miasta dały nam - "masom" doskonały temat zastępczy w postaci roznych spraw okolosupermarketowych, a miejsc pracy ciagle ubywa, z bezrobotnymi jest na odwrot, zastanówcie się lepiej jak rozwijac to miasto żeby ludzie mieli za co kupowac, to nie bedzie latania tam gdzie taniej, tylko tam gdzie towar zawsze swiezy, ladny i nie "chrzczony", a obsluga mila i fachowa, z jednym sie tylko zgodze, instytucja SANEPIDU jest do bani, siedzi w kieszeniach kierowników i mysli wyłącznie o sobie a nie o kliencie tychze sklepów, pozdrawiam
      • Gość: beata Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 14:47
        Bardzo dobrze że wreszcie komuś się chciało ruszyć tyłek.Ja kilkadziesiąt razy
        miałam ochotę wrócić i rzucić w pysk dyrekcji śmierdzącym kurczakiem czy
        sałatką. Nie rozumiem też oburzenia pani dyrektor.Jeżeli nie zdaje sobie
        sprawy że jest odpowiedzialna za całość,powinna się zastanowić czy jest na
        odpowiednim miejscu.Gdyby moje dziecko się zatruło-udusiłabym osobę
        odpowiedzialną albo wsadziła w mordę taką śmierdzącą rybę.Pozdrawiam panią
        dyrektor.
        • Gość: Jarek Re: Incydent w Leclercu IP: *.160.udn.pl 19.03.05, 18:53
          Skoro kilkadziesiąt razy miałaś ochotę wrócić to czemu nie wróciłaś?????? I
          czemu nadal chodzisz tam kupować? Czy to nie jest Twoja głupota???????
    • Gość: dada Re: Incydent w Leclercu IP: 193.111.144.* 06.03.05, 16:12
      Miaóło być oczywiście grzybami nie rybami ;)
    • Gość: Viva LaFrance Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.03.05, 16:16
      Polak Polakowi zgotował ten los
      (za pieniądze obcego kapitału - w tym przypadku francuskiego).
    • Gość: sklepikarz Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.03.05, 16:22
      Bez względu na zachowanie klientki rozumię jej wzburzenie.Każdy reaguje inaczej
      i nie wolno generalizować.sednem sprawy jest sprzedaż nieświerzych ryb.A ile
      nieświerzego towaru zostało sprzedane i klienci nie wrócili machając ręką?to
      jest bandytyzm marketów na Polakach!!!Czytaliście w Wyborczej o pędzeniu wędlin
      przez markety?Oglądaliście w TVN sposoby "odświerzania" kurczaków i tzw.
      Trzecie Życie Kurczaka?A sposoby z mięsem i welinami, ktorych termin już dawno
      minął?Kupujcie dalej w marketach!!!Brawo markety!!!Trujcie i zarabiajcie na
      tych debilnych Polaczkach!!!
      • wieslawa-siemiankowska Re: Incydent w Leclercu 06.03.05, 17:03
        Nie pisze się " rozumię" tylko " rozumiem" panie sklepikarzu. Co do tej pani
        Natalii, total pieniaczka- nieświezy towar odnosi się do reklamacji i dostaje
        kasę z powrotem bez robienia niepotrzebnej zadymy. No, ale jak kto sie chamem
        urodzi to i chamem umrze- jak widać pani Natalia w futrze i z ' wpływowym
        mężem" do takich się zalicza.
        BTW- wolę robić zakupy w Supermarketach niż u prywatnych sklepikarzy, bo przede
        wszystkim jest taniej i rzadko kiedy mozna trafić na przeterminowany towar.
        • Gość: radomianin Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 17:24
          A mi kiedyś szefowa działu bazar Bożena ( nie pamiętam nazwiska )gdy
          stwierdziłem, że mają obite garnki, powiedziała,że jak się mi nie podoba to
          mogę kupić lepsze i droższe gdzie indziej. Więc kupuję gdzie indziej i nie
          zostawiam kasy w tym sklepie!!!!!!!! Proste.
          • Gość: polak Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 17:49
            no i masz rację gościu!
        • Gość: Koziołek Matołek Re: Incydent w Leclercu IP: 80.48.245.* 06.03.05, 17:39
          ...rozumiem, wolem, chcem...paniom orto/oślicom..... sklepikarzą... Ech, uczył ,uczył i ...pżedobżył był... !!
        • Gość: Kramarz [...] IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.03.05, 18:10
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Roksana Re: Incydent w Leclercu IP: *.internet.radom.pl 06.03.05, 18:27
          Niekoniecznie jest taniej:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=68&w=21010083&a=21195878
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=68&w=21010083&a=21198727
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=68&w=21010083&a=21198822
        • inquisor Pieniaczka? Proszę...Darujmy sobie... 06.03.05, 20:12
          Niskie płace nie uzasadniają przenoszenia frustracji na klienta...Proszę
          przeczytac opis mojej sytuacji- jest parę wątków wyżej- zostałem totalnie
          zignorowany i poniżony przez personel Leclerca, kierownik mało co mnie
          zwymyślał, że co jak sobie wyobrażam i gdzie ja mogę sobie wetknąc towar, który
          miał zawyżoną o 40%!!! cenę- ja teraz nawet sekundę nie będę zastanawiał się, co
          zrobic- jak tylko poczuję opory w punkcje obsługi klienta, od razu pasuję i idę
          do PIH- na instytucje pokroju Leclerca itp nie ma mocnych- od razu trzeba walic
          z grubego działa- choc czasami to nawet nie pomaga (vide- Biedronka...) A
          dlaczego- oni po prostu nie interesują się jednostką, pojedyńczy klient nie
          istnieje, liczy się tylko masa i urząd.
        • Gość: klientka Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:48
          Raczywiście, na przeterminowany towar w markecie można trafić tylko wtedy, gdy
          pracownicy nie zdążą w porę zmienić dat. Mając jednak na uwadze ich
          zdyscyplinowanie i strach przed utratą jedynego źródła utrzymania - robią to
          systematycznie, co pozwala pani wieslawie uniknąć zakupu przeterminowanego
          towaru.
          SMACZNEGO!!!
    • Gość: M Re: Incydent w Leclercu IP: *.radom.pilicka.pl 06.03.05, 18:43
      a ja wierzeę klientce bo ....wczoraj (05.03.2005)wybierałam lody do kupienia.
      Zawsze sprawdzam daty, bo raz dałam się wykiwać i kupiłam przeterminowany
      produkt.Wczoraj robiąc zakupy też sprawdzałam daty i co się stało - sięgnęłam po
      lody i data ważności minęła na nich 20.02.2005. Nie byłam sama, więc mam na to
      świadka. W głowie się nie mieści, że sanepid na to nie zwraca uwagi. A jak
      kontroluje to nic nie widzi. Paranoja co się teraz dzieje.
      • Gość: :) Re: Incydent w Leclercu IP: *.com / *.com 06.03.05, 19:50
        jak sanepid jest to już jest z góry zaplanowane a jak coś ma na oku sanepid to
        troche grosza i już nic nie widzą bo niechce mi się wierzyć zeby nic nie
        zlaleźli w takich marketach:)
    • Gość: Kramarz Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.03.05, 19:53
      Nie rozumię co było złamaniem regulaminu? Czy to że wierzę tej pani w futrze,
      która - podejrzewam - zapracowała na to uczciwie i została skarcona przez
      zalogowaną służebnicę żabojadow czy też złamaniem było napisanie prawdy w jaki
      sposób ta zalogowana dotarła do posadki gnojąc po drodze wszystko i wszystkich?
      Nawet w najnowszym programie Ibisza "dawać dupy" nie było wykropkowane więc nie
      mozna uznać tego za bluźnierstwo.
      • Gość: olex Re: Incydent w Leclercu IP: *.internet.radom.pl 06.03.05, 20:11
        Jaki Pan taki kram :-))))
        To że Ibisz jest dla Ciebie autorytetem i pozwal mówić w ten sposób, to nie
        znaczy że tu tak będzie. I radzę to zapamiętać.
        • Gość: Orzełek Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.03.05, 20:19
          A jak ma napisać?Kochać się dla stołka?Przecież "kochać się" to nie to samo
          co "dawać dupy" co jest częstą normą zdobywania stanowisk.Ale odbiegamy od
          tematu.Jeszcze raz powtórzę: TA PANI Z PEWNOŚCIĄ MIAŁA RACJĘ BO INACZEJ DLA
          JAKIEJŚ RYBY NIE ROBIŁABY TAKIEJ CHECY!!!Skompromitowała się natomiast dyrekcja
          E.Leclerca (nie po raz pierwszy).Jestem z Panią!
      • Gość: mimi Re: Incydent w Leclercu IP: *.udn.pl 06.03.05, 20:19
        Zwróćcie uwagę na szefową L. Mówi,że gdyby przyjmowała klientów z reklamacjami
        to nić innego nie mogła by robić. Trudno o lepszą antyreklamę. I ta
        recepcjonistka walcząca pod drzwiami ... Do prezydenta łatwiej się dostać.
    • Gość: kupujący Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 20:39
      ostatnio jak byłem w tym "sklepie" to tak śmierdziało w okolicach mięsa, że sam
      zastanawiałem się czy nie zadzwonić do sanepidu, szkoda, że tego nie zrobiłem!
    • Gość: Irena Re: Incydent w Leclercu IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl 06.03.05, 22:46
      Enola Gay i Wiesława-Siemianowska to jedna i ta sama osoba czyli B.Baryga -
      dyrektor Leclerc - nie kupujcie w Leclerku
      • Gość: anna Re: Incydent w Leclercu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 23:14
        Ja wierzę klientce,sama kupiłam śmierdzącą wołowinę ale zabrakło mi
        determinacji,aby zareagować stanowczo jak Pani z zakupem smierdzącej ryby.Od
        temtej pory nie kupuje Zywności w żadnym markecie.
        • Gość: DDFM Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.03.05, 12:28
          Hmm jak widac jest dosc ciekawie nic wiec dziwnego ze kiedys co dziwne ale
          jednak przy szamponach lezala zdechla mysz. Po okolo godzinie pojawilem sie z
          aparatem w celu uwiecznienia tego "zajsca" ale mysz ktos juz sprzatnol A FE Z
          LECLERKIEM a pni dyrektor niech taka madra nie bedzie ze nalezal sie zwrot
          pieniedzy bo jak by sie ktos zatrol to chyba by ich rozerwal w tym markeciku
    • Gość: antyglobalista Re: Incydent w Leclercu IP: *.radom.pilicka.pl 07.03.05, 15:43
      Jedyne wyjście aby nas traktowano jak klientów ,to kupowanie w polskich
      sklepach ,gdzie właściciel jest Polakiem .W supermarkecie traktują nas jak
      zbędne gó.. , które powinno tylko grzecznie zapłacić w kasie . Przykre jest
      tylko to że chamsko zachowujący sie pracownicy tych żydowskich sklepów to też
      Polacy.Ale to są ludzie o mentalności niewolników. W obozach Konc.też byli
      kapo , świadczy te o tym jak łatwo nas zgnoić.
    • Gość: ala Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.03.05, 16:09
      W tym sklepie śmierdzi już od dawna. Wystarczy przejść się koło lad
      chłodniczych , to od razu zbiera się człowiekowi na wymioty i odechciewa kupna
      czegokolwiek. Dziwne , że jeszcze nikt tego faktu nie zgłosił do sanepidu. Ale
      przecież pracownicy sanepidu też tam robią zakupy . I co? I nic . Po co
      dokładać sobie niepotrzebnej pracy. Może jednak kierownictwo Leclerca
      zainteresuje się samo warunkami sanitarnymi w swoim sklepie ?
      • Gość: j.lo Re: Incydent w Leclercu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.03.05, 17:02
        z tym smrodem masz swieta racje, od jakis 2-3 tygodni sie unosi i nikomu to nie
        przeszkadz, moze teraz po tej kontroli zniknie???
        ale niepredko sie przekonam, bo w ta pogode nie moge wyjsc z domu, mam 8
        miesczcego brzdaca ;)))
    • Gość: Anka Re: Incydent w Leclercu IP: *.udn.pl 07.03.05, 21:29
      Brawo dla Pani , która złożyła skargę w Sanepidzie i zaniosła tam śmierdzące
      ryby! Pod nickiem Enola Gay kryje się pracownk sklepu, to pewne. Bo jak można
      bronić marketu , który chciał zatruć swojego klienta śmierdzącymi
      rybami.Ciekawe co ujawniła kontrola Sanepidu w E.leclercu? może inne zepsute
      produkty np. świecące kurczaki ? Po tym artykule , umocniłam się w
      przekonaniu , że nie warto kupować w marketach.
      • Gość: Carrefour Re: Incydent w Leclercu IP: *.udn.pl 07.03.05, 21:35
        Tak tak miłe dzieci, tam jest be. Juz niedługo będzie ładnie, kolorowo i
        pachnąco. Czy przyjdziecie do mnie kupić świerze rybki?
        • Gość: ortograf Re: Incydent w Leclercu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 22:16
          dyslektyku! NIE!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka