Gość: Enola Gay
IP: *.in-addr.btopenworld.com
06.03.05, 15:12
Nie wierze tej klientce za grosz.Zachowala sie jak typowy pieniacz.Nie
odwiozla ryb do Leclerca,tylko do san-epidu.Nie zwrocila sie do dzialu
rybnego,tylko koniecznie chciala wymusic spotkanie z dyrektorem.Nigdzie na
swiecie klient sklepu nie ma szans na dostanie sie do szefa przedsiebiorstwa
bez wczesniejszego
umowienia sie.