Gość: rzepa
IP: 82.139.8.*
18.08.05, 08:56
Z dzisiejszej Rzeczpospolitej:
Lubuski lider Samoobrony Henryk Ostrowski namawia kandydatów partii, by
wycofywali się z wyborów. Także grupa śląskich działaczy zapowiedziała
rezygnację. - Jeśli kandydatów będzie na liście mniej od liczby posłów
wybieranych w danym okręgu, to lista zostanie unieważniona - tłumaczy "Rz"
Krzysztof Lorentz z PKW. Samoobrona ma się zatem czego bać. Lepper robi dobrą
minę do złej gry: - Nawet jak cały Śląsk odpadnie, to nikt nie będzie płakał -
mówi. Jednak Maksymiuk grozi rebeliantom: - Będziemy żądać realizacji weksla
opiewającego na 500 tys. zł. Takie zobowiązanie podpisywał każdy kandydat.
Zepchnięci posłowie
Po decyzjach szefostwa partii sfrustrowani są nie tylko działacze w terenie,
ale także posłowie. Np. Renata Beger wystartuje z czwartej pozycji w Pile, a
lider świętokrzyskiej Samoobrony poseł Józef Cepil nie będzie otwierał listy
w swym regionie. Również w Małopolsce przy ustalaniu list nie mieli nic do
powiedzenia dotychczasowi posłowie. - Stałem się niewygodny, bo zdarzało mi
się mieć inne zdanie i nie chciałem wpłacać więcej pieniędzy na fundusz
wyborczy - mówi poseł z Tarnowa Marian Curyło, dla którego zabrakło miejsca
na listach. W ostatniej chwili z warszawskich list Samoobrony wyrzucono także
Jacka Zdrojewskiego, byłego barona SLD na Mazowszu.
Lepper się denerwuje: - Co Beger, Ostrowski i Grzesik zrobili dla Samoobrony?
Nawet podpisów nie umieli zebrać. A Zdrojewski przekombinował, bo nie tylko
nie miał podpisów, ale zwlekał z wpłatą pieniędzy.
- Co się dziwić ludziom, że są wkurzeni? Powtarzają mi: "Słuchaj, zadaliśmy
się z oszustami" - mówi Grzesik.
To nie jedyne kłopoty Samoobrony. Koalicja wyborcza stworzona przez partię
Leppera trzeszczy w szwach. We wtorek wystąpiła z niej Demokratyczna Partia
Lewicy. Wcześniej wycofała się Krajowa Partia Emerytów i Rencistów.