wariag
12.01.06, 08:21
Politycy, nie prześpijcie
Czy Radom skorzysta na zmianie Narodowego Planu Rozwoju
Znów pojawiła się szansa na wpisanie do Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-
2013 drogi ekspresowej Wrocław-Radom-Lublin, która ożywiłaby nasz region.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie ukrywają, że zamierzają dokonać poprawek
w NPR, który został przygotowany przez rząd Marka Belki. – Dzięki temu znów
pojawia się szansa na wpisanie do niego ważnych dla regionu radomskiego
inwestycji – przekonuje Radomir Jasiński, współautor raportu
obywatelskiego „Znaczenie drogi ekspresowej Wrocław-Radom-Lublin”.
Opracowanie było reakcją na porozumienie władz Kielc, Częstochowy i Opola,
które zapowiedziały wspólną walkę o przeprowadzenie trasy Wschód-Zachód przez
te miasta.
Taniej na równinie
Zdaniem twórców raportu powinna ona biec przez Radom. Jest to wariant
najkrótszy i najtańszy. Jego realizacja oznacza konieczność dobudowania 331
kilometrów drogi. W innych prawie 100 kilometrów więcej. Poza tym koszt
przeprowadzenia trasy przez Równinę Radomską jest znacznie niższy, niż przez
Góry Świętokrzyskie.
W Radomiu podpisano w czerwcu porozumienie na rzecz budowy trasy ekspresowej
przez nasz region. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele władz
samorządowych z województwa mazowieckiego, lubelskiego oraz dyrekcji dróg i
autostrad. – Jednak od tamtego czasu nic się nie wydarzyło. Obawiam się, że
znów prześpimy okazję – denerwuje się Radomir Jasiński.
Rola polityków
Według Józefa Nity, wiceprezydenta Radomia władze lokalne nie mogą w tej
sprawie zrobić dużo więcej.
– Takie decyzje zapadają w urzędach centralnych i wojewódzkich. My
zorganizowaliśmy spotkanie, rozesłaliśmy treść porozumienia do wielu
instytucji i parlamentarzystów. Teraz dużą rolę mogą odegrać właśnie
politycy – mówi Józef Nita.
Jednym z prominentnych działaczy PiS jest obecnie poseł Marek Suski. Czy
zamierza lobbować za przeprowadzeniem przez nasz region trasy Wrocław-Lublin?
– Będę walczył o wszystkie dobre pomysły dla Radomia i regionu. Jednak trzeba
zdać sobie sprawę, że wpisanie tej inwestycji do planu nie oznacza jej
automatycznej realizacji. Potrzeba na to pieniędzy a tych brakuje. Poza tym
droga będzie budowana za kilka lat, więc nie rozwiąze obecnych problemów
regionu – twierdzi Marek Suski.
Data: 2006-01-12
RAFAŁ NATORSKI
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=2048&news_id=78373