Dodaj do ulubionych

Jubileusz Ustronia

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.12.02, 19:55
Bardzo ciekawy artykul!

Az lezka sie w oku kreci...

Jako ze mam dziadkow na Ustroniu, pamietam bardzo dobrze i wioske indianska,
i miasteczko ruchu drogowego i kladki dla pieszych nad ulicami...

Ale Ustronie ma tez swoje gorsze strony: slawetne "kominy powietrzne", szare
i brudne bloki, lobuzeria, brak zieleni. Az strach pomyslec, co bedzie, gdy -
tfu! - zawali sie kiedys jak domek z kart taki eksperymentalny blok z
wielkiej plyty...

Ostatnio jednak jakby zmienialo sie na lepsze. Bloki odzyskuja kolory,
trawniki coraz bardziej zadbane, powstaja nowe sklepy, stacje benzynowe,
punkty uslugowe...

No i ogolnie - rowniez z innych wzgledow - pozostaje sentyment do Ustronia...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jerry Re: Jubileusz Ustronia IP: *.internet.radom.pl 19.12.02, 00:29
      To jest kurwa najlepsze osiedle. Nie znajdziecie lepszego. Tu sie wychowalem i
      kocham to osiedle.
    • Gość: wuen Re: Jubileusz Ustronia IP: *.ha3.agh.edu.pl 19.12.02, 01:20
      Mieszkałem przy ul. Konopnickiej nieopodal Ustronia i właśnie uświadomiłem sobie, że towarzyszyło
      mi przez całe dzieciństwo, chociaż bardziej stosowne byłoby stwierdzenie, że pożerało je
      kawałek po kawałku.
      Najpierw zniknął potok, który płynął za moim ogrodem. Ten który zasilał staw na Prędocinku. Tam
      się ślizgaliśmy w zimie i moczyliśmy nogi w lecie, ale wkopali jakiś rurociąg i nie było już potoku.
      Jeszcze przez kilka lat było takie rozlewisko przed samym stawem, tam żyły kumaki. Ależ dawały
      koncerty w lecie! Nie ma już kumaków. Potok wypływał ze stawu, przepływał pod Staroopatowską
      i płynął gdzieś dalej. Przy ujściu ze stawu było coś w rodzaju stopnia czy jazu. Tam łapaliśmy cierniki
      do puszki. Cierników też już nie ma. Nie wiem czy cokolwiek jeszcze żyje w tym stawie.
      Pamiętam jakie ekscytujące były wyprawy do opuszczonych domów, przeznaczonych do
      wyburzenia, w okolicy tego wielkiego drzewa.
      Z tym drzewem była jeszcze inna historia. Pamiętam z dzieciństwa jakąś wierszowaną
      bajkę, bodajże o stalowym jeżu i w tej bajce był opis jak trafić do tej bajkowej krainy z takim wielkim
      drzewem jako punktem orientacyjnym. Byłem przekonany, że to właśnie o to drzewo chodzi, a do krainy
      nie mogę trafić bo zawsze coś pokręcę w ilości kroków. No! ale drzewa też nie ma.
      Biegaliśmy w lecie z chłopakami na ulicę Świerkową do jakiegoś ogrodnika żeby zarobić na zrywaniu
      czereśni. Nigdy się nie załapałem. A po ulicy Świerkowej została tylko kapliczka.
      I tak blok po bloku wyrosłem.
      Pozdrawiam
      wuen
    • welon1 Re: Jubileusz Ustronia 19.12.02, 15:42
      Myślę, że z Ustroniem jest tak jak z PRL-em. Wiele osób wspomina je z
      sentymentem to tam spędziło młodość. Ja też do nich należę. Kiedy patrzę na
      zdjęcia sztucznego lodowiska przy „dwójce” to robi mi się cieplej na sercu.
      Pamiętam wieczory na łyżwach. Grała muzyka a my kręciliśmy piruety na lodzie.
      Szkoda, że zostało już tak niewiele z tamtego Ustronia. Tak samo jest z
      legendraną wioską indiańską
      • Gość: Ziom Re: Jubileusz Ustronia IP: 81.15.165.* 19.12.02, 19:58
        Sandomierska Pany. "Ustronie wita leszczy"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka