Gość: Ola
IP: *.00a.radom.pilicka.pl
19.06.06, 07:30
Od kilku dni słyszę w radio i TV Dami informację o akcji policji, która ściga
wagarowiczów. Kontroluje parki, legitymuje młodzież, która według wszelkich
znaków na niebie i ziemi powinna być jeszcze w szkole. Piszę "jeszcze", bo
formalnie rok szkolny jeszcze trwa. Ok. jako matka dziecka w wieku szkolnym
jestem "za". Kiedy było głośno o akcji "małolat" też sprzjałam jej
inicjatorom. Moje wątpliwości jednak budzi sytuacja, którą obserwuję od kilku
lat. Zmuszałam swoje dziecko do chodzenia do szkoły do ostatniego dnia roku
szkolnego i dowiadywałam się, że było ich zaledwie kilkoro w klasie. Lekcje
zatem się nie odbywały, a dzieci kręciły się bez celu po szkole. Z jednej
strony chyba brak egzekwowania przez szkoły obowiązku uczestniczenia w
zajęciach do końca, może też brak pomysłu na zorganizowanie czasu w tych
dniach, z drugiej strony bezkarność. Dziś nie mam przekonywującego argumentu,
by zmusić dziecko do pójścia w te ostatnie dni do szkoły. Jedyne co mogę to
przekonać je, by jeśli już, to zostało w domu, a nie wędrowało po mieście.
Może się mylę w swoich spostrzeżeniach. Ciekawa jestem co myślą o tym inni
rodzice.