Dodaj do ulubionych

dostawały sprośne smsy od polityka PiS

17.01.07, 08:40
"Gazeta Wyborcza": Zbigniew Piekarski jest politykiem łódzkiego PiS i
dyrektorem wydziału spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jego dwie podwładne twierdzą, że dostały kilkanaście sprośnych smsów. Obie
nadal pracują w wydziale kierowanym przez Piekarskiego, więc proszą o
anonimowość.

"Zaczął od »gorących całusków«, potem przeszedł do konkretów" - urzędniczka
pokazuje jeden z otrzymanych smsów: "Czy niezobowiązujący seks zadowoli
cię?" - pyta Piekarski. "Potem był bardziej natarczywy. To było obrzydliwe.
Byłam zażenowana" - opowiada kobieta.REKLAMA Czytaj dalej

Piekarski w rozmowie z dziennikarzami "Gazety" próbował obrócić sytuację w
żart. "To były smsy prywatne. Absolutnie niezwiązane z pracą i podległością
służbową. Były nieprzyzwoite, ale to był taki flirt towarzyski. Na zasadzie,
kto bardziej pikantniejszy wyśle".

Urzędniczki tłumaczą jednak, że nie odsyłały żadnych pikantnych wiadomości.



Obserwuj wątek
    • Gość: reklama Re: dostawały sprośne smsy od polityka PiS IP: 82.139.48.* 17.01.07, 11:27
      Byłam zażenowana" - opowiada kobieta.REKLAMA Czytaj dalej

      • Gość: re_reklama Re: dostawały sprośne smsy od polityka PiS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 17:14
        nie czepiaj się...

        Jest to molestowanie seksualne i wykorzystywanie stanowiska
    • Gość: już po dyrektorze Nie będą dostawały sprośnych esmesów IP: 82.139.48.* 17.01.07, 18:23
      PIS jest prawe i sprawiedliwe i skuteczne

      Wyrzucony z PiS i pracy za nieprzyzwoite sms-y

      Dyrektor wydziału spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego (ŁUW)
      Zbigniew Piekarski, który rozsyłał pracownicom urzędu nieprzyzwoite sms-y,
      został w środę zwolniony z pracy.
      Poinformował rzecznik wojewody łódzkiego Sławomir Przybyłowicz. Wcześniej w
      środę Piekarski został usunięty z PiS.

      "Wykonywanie zadań przez wydział polityki społecznej Łódzkiego Urzędu
      Wojewódzkiego było od dłuższego czasu przedmiotem krytycznej oceny kierownictwa
      urzędu. W związku z tym dyrektor generalny ŁUW rozpoczął jeszcze w ubiegłym
      roku proces przeprowadzania zmian organizacyjno-kadrowych" - powiedział PAP
      Przybyłowicz. Jak dodał, artykuł "Obleśne SMS-y w urzędzie wojewódzkim",
      opublikowany w środę w "Gazecie Wyborczej" przyspieszył jedynie podjęcie
      decyzji o odwołaniu Piekarskiego z zajmowanego dotąd stanowiska dyrektora
      wydziału w Urzędzie Wojewódzkim.

      Przybyłowicz poinformował też, że jednocześnie wszczęte zostało postępowanie
      dyscyplinarne w celu wyjaśnienia sprawy opisanej przez gazetę.

      Według środowej "GW", Piekarski przez ponad rok - od 2005 do 2006 roku -
      wysyłał pracownicom urzędu nieprzyzwoite sms-y, m.in. o treści "czy
      niezobowiązujący seks zadowoli cię?". Piekarski miał powiedzieć "GW" że w ten
      sposób "sobie flirtował". Gazeta napisała, że dwie kobiety, które otrzymywały
      sms-y, były zażenowane całą sytuacją.

      Miały mówić Piekarskiemu, żeby przerwał wysyłanie sms-ów, a jeśli się to
      powtórzy, to zawiadomią przełożonych lub prasę. Z relacji kobiet wynika, że
      urzędnik trochę się "uspokoił", ale gdy niedawno został dyrektorem wydziału,
      zdecydowały się poinformować o sprawie dziennikarzy.

      W środę Piekarski został usunięty z PiS w związku z "niezgodnym z powszechnie
      przyjętymi zasadami współżycia społecznego oraz niegodnym członka PiS
      zachowaniem". Uchwałę o skreśleniu go z listy członków partii podjął
      pełnomocnik okręgowy PiS w Łodzi Jarosław Jagiełło.

      Według szefa łódzkiego PiS, Piekarski w rozmowie z nim przyznał się do winy i
      zgodził się, że źle postąpił. "Został usunięty z partii, ponieważ postępował
      niezgodnie z obowiązującymi standardami przyjętymi w naszej kulturze. Tak się
      nie rozmawia z kobietami, tak się nie postępuje. Było to postępowanie niegodne
      członka PiS" - podkreślił w rozmowie z PAP Jagiełło.

      Dodał, że Piekarski ma prawo odwołać się od tej decyzji. Sam urzędnik w
      rozmowie z PAP nie chciał komentować tej sprawy, którą określił jako "wielką
      mistyfikację". "Próbuje się z tego zrobić problem polityczny, choć ja nie
      jestem żadnym politykiem. Sprowadza się to do tego, że jakieś sms-y ujawniła
      pani, z której zwolnieniem nie miałem nic wspólnego. Jest to akt zemsty, który
      bije we mnie i moją rodzinę" - powiedział Piekarski.

      Zapowiedział skierowanie pozwu do sądu przeciwko "Gazecie Wyborczej". Dodał
      jednocześnie, że nie będzie się odwoływał od decyzji lokalnych władz PiS o
      wykluczeniu go z partii. "Co do decyzji moich kolegów partyjnych pozostawiam im
      autonomię i decyzja należy do nich" - dodał jedynie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka