spiepszajdziadu
17.01.07, 08:40
"Gazeta Wyborcza": Zbigniew Piekarski jest politykiem łódzkiego PiS i
dyrektorem wydziału spraw społecznych Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego.
Jego dwie podwładne twierdzą, że dostały kilkanaście sprośnych smsów. Obie
nadal pracują w wydziale kierowanym przez Piekarskiego, więc proszą o
anonimowość.
"Zaczął od »gorących całusków«, potem przeszedł do konkretów" - urzędniczka
pokazuje jeden z otrzymanych smsów: "Czy niezobowiązujący seks zadowoli
cię?" - pyta Piekarski. "Potem był bardziej natarczywy. To było obrzydliwe.
Byłam zażenowana" - opowiada kobieta.REKLAMA Czytaj dalej
Piekarski w rozmowie z dziennikarzami "Gazety" próbował obrócić sytuację w
żart. "To były smsy prywatne. Absolutnie niezwiązane z pracą i podległością
służbową. Były nieprzyzwoite, ale to był taki flirt towarzyski. Na zasadzie,
kto bardziej pikantniejszy wyśle".
Urzędniczki tłumaczą jednak, że nie odsyłały żadnych pikantnych wiadomości.