Dodaj do ulubionych

Problem dziecka (z dzieckiem?).

17.01.07, 10:34
Nie jestem stałą bywalczynią forum ale dzisiejsza rozmowa z wychowawcą mojego
syna skłoniła mnie do napisania swoich przemyśleń i wylania żalu. Dziecko
uczęszcza do klasy 0. Zajęcia ma od godziny 9 do 13 od poniedziałku do piątku.
Chcąc uczyć dziecka obowiązkowości oraz wpoić mu od samego początku czym jest
nauka oraz zajęcia nadobowiązkowe dodatkowo ma zaplanowane zajęcia poza
szkolne, za które oczywiście płacimy (a raczej płaci mąż). Zajęcia ułożone ma
w zgodzie z rozwojem psychomotorycznym dziecka w tym wieku, a więc zajęcia
fizyczne przeplatane ma zajęciami psychicznymi np. po szkole ma 2 godziny
czasu na zabawę (świetlica), później obiad, odrobienie lekcji, następnie basen
bądź tenis (przemiennie) i gra na instrumencie lub zajęcia z informatyki
(raczej zabawa z komputerem), też przemiennie. Do tego dochodzą zajęcia
taneczne i sportowe. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest to
aż nadto, ale plan, jak już wspomniałam, ma tak ułożony, że zostaje mu jeszcze
sporo czasu na zabawę, dodatkowo j.angielski oraz ulubione bajki. Pracuję do
godz.15 i po tej godzinie spędzamy już ze sobą resztę dnia (zawieź, przywieź,
poczekać, nakarmić, przygotować jedzenie, w międzyczasie zrobić zakupy).
Wydawałoby się, że wszystko z dzieckiem jest ok, ale niestety, o ile z nauką
nie ma najmniejszych problemów, o tyle zachowanie pozostawia wiele do
życzenia. Z tego powodu mąż zakupił telefon komórkowy wychowawcy klasy
(opłacając rachunki bez limitu), aby mieć łatwiejszy kontakt w godzinach
pracy. To co jednak usłyszałam dzisiaj od wychowawcy spowodowało szok totalny!
Wychowawca stwierdził, że... nie interesujemy się dzieckiem!!! Dlaczego? Bo
kiedy ona kończy z nim zajęcia (godz.13) rodzice z nią nie rozmawiają! Osoba
wykształcona (co do kompetencji naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń) mówi
takie rzeczy! Przecież dlatego dostała telefon bez limitu ponieważ w tym
czasie nie możemy z mężem wyjść z pracy i po to, żeby mogła poświęcił kilka
a nawet kilkanaście minut ze swojego czasu pracy (szkolnego) na rozmowę! Jak
teraz czytam, że w jakiś szkołach są wywiadówki intermedialne, postępy dzieci
w nauce śledzone są przez smsy itp. to włos staje mi dęba jak to się ma do
mojej sytuacji?! Mało tego ten telefon został przekazany na potrzeby całej
klasy a nie tylko dotyczące mojego syna! Tak trudno jest przedzwonić i
przedstawić problem? Na tym ma polegać współpraca rodzic-szkoła?
P.S.Proszę, aby nie wyrażali swoich opinii piszący tu znawcy polityki, bo jest
inny problem, który z pewnością ich nie dotyczy, jak również ci, którzy lubią
anonimowo wrzucać kamyczki do ogródka innych.
Obserwuj wątek
    • Gość: dida Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.136.unknown.vectranet.pl 17.01.07, 11:29
      to ja się nie wpisuję:) Nie, nie moge się powstrzymać - zamęczycie to dziecko
      tymi zajęciami! Takie moje zdanie i już. Poza tym nie widze problemu... a
      Superniania?
      • Gość: matka Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 13:10
        Jestem przerażona wypowiedzią tej mamy. Dajcie dziecku życ a sami
        porozmawiajcie z dobrym psychologiem. Szkoda tylko tego dziecka.
    • Gość: xxx Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.aster.pl 17.01.07, 13:36
      Chyba zły tytuł, powinno być "problem z telefonem" a nie z dzieckiem.
    • fnx1 Problem dziecka - z dzieckiem? Nie! Z rodzicami!!! 17.01.07, 13:45
      A zaplanowaliście mu już na jaką uczelnię bedzie chodziło?
      To nie Wy macie problem z nauczycielką, telefonem czy dzieckiem... To dziecko
      ma poważny problem z Wami. Żal mi go...
      • Gość: Mama Re: Problem dziecka - z dzieckiem? Nie! Z rodzica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 19:47
        Wy kamyczki to macie wgłowie anie w ogródku z nadmiaru kasy wam się pop.....
        żeby nauczyciel był nianią a co z pozostałymi NORMALNYMI dziećmi ??????
        • Gość: misia Re: Problem dziecka - z dzieckiem? Nie! Z rodzica IP: 82.139.36.* 17.01.07, 20:14
          matko OPANUJ SIE daj zyc dziecku i tej nauczycielce
          • Gość: lolita Re: Problem dziecka - z dzieckiem? Nie! Z rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 09:05
            stala kontrola nad ludzmi.ludzie mowisz ze konczysz o 15 to jeszcze nie taka
            godzina aby tak postepowac i d takich rzeczty aby cie sklanialo
          • Gość: lolita Re: Problem dziecka - z dzieckiem? Nie! Z rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 09:06
            tym ludziom to sie poprzewracalo w glowie masakra
    • Gość: Ojciec Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.139.33.* 17.01.07, 21:21
      Weź kobito gdzie ty o tym napisałaś?Na forum radomkowa?Popiep...ło ci się w
      głowie?Napisz na forum warszawskim albo Wysokich Obcasów a nie tu wśród
      prostaków i kupy gnoju!A swoją drogą masz całkowitą rację.Zaplanować dziecku
      można wszystko a kasa nie ma tu nic do rzeczy.Kobita napisała o problemie a
      prości zawistni ludzie z radomkowa najchętniej by jej wpierd...lili i tylko
      zacierają te brudne niedomyte łapska.Co za bydło.
      • Gość: Benia Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 21:50
        hej tatuśku a gdzie ty mieszkasz nie w radomuiu pośród tego bydła .Bydle to
        jesteś ty i nie liczysz się z innymi.A może jesteś tatuśkiem tego nieszczęsnego
        dziecka?
        • Gość: Ojciec Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.139.33.* 17.01.07, 21:53
          Wal się pało wiejska.Na szczęście nie mam dzieci bo gdyby miały wychowywać się
          wśród takich frajerów jak ty to już można spisać ich na straty.
          • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 18.01.07, 08:42
            > Wal się pało wiejska.Na szczęście nie mam dzieci bo gdyby miały wychowywać się
            > wśród takich frajerów jak ty to już można spisać ich na straty.
            Dobrze, że nie masz dzieci... bo co prawda nie wychowywałoby się wśród
            frajerów... ale chama za ojca by miało wyjątkowego.
    • Gość: Beata Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.aster.pl 17.01.07, 22:13
      Hmmm Myslę,że to w Państwa interesie lezy wychowanie SWOJEGO dziecka. Zawsze
      mnie bawi stwierdzenie,że szkła ma wychowywać. Pani nauczycielka jest do
      dyspozycji Rodziców w okreslony dzień (wywiadówka)lub o okreslonej godzinie np
      codziennie(jesli takie sa ustalenia) ale na litość ludzie nie wymagajcie od
      niej kupujac jej łaskawie telefon ,że jak Wasz Jas dostanie czkawki bedzie do
      Was dzwoniła. ONA TEZ MA SWOJE ZYCIE. Moze nie miało śmiałości tego powiedzieć?
      To wy powinniście do niej chodzić i dopytywać sie o dziecko Jak dziecko ma myć
      grzeczne jesli pani ma być na usługach rodziców( bo oni nie pracuja do 15)to
      dlaczego pani nie może byc na usługach dziecka? dlaczego trzeba jej słuchć?
      Bede złośliwa ale Pani pracuje do 13:)I pani ma tylko nauczyc Pastwa dziecko a
      rodzice je wychowuja , szkoła tylko wspomaga:) Radze zastanowic sie nad tym bo
      może byc kiedys za póżno. Pozdrawiam
      • Gość: nauczyciel SP Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 11:46
        A ja bym się tu z Tobą nie zgodził. Kto ma zająć się wychowaniem w godzinach
        9-13? Jesteś nauczycielką i wszystko chciałabyś zrzucić na rodziców? A czyż
        wychowaniem nie jest odpowiednia edukacja i kontakt z rodzicami? Przecież umiesz
        czytać i widzisz, że babka pisze jasno i wyraźnie: chodzi jej o lepszy kontakt z
        wychowawcą! Nigdy nie ukształtuje się prawidłowej postawy młodego człowieka bez
        współpracy dom-szkoła czy rodzic-nauczyciel! Z tego co napisała "matka" jasno
        wynika, że dba o dobro własnego dziecka, ale oczekuje od wychowawcy częstszego
        kontaktu i wsparcia, a nie tylko ganiania i "gorzkich żalów". To właśnie dlatego
        zakupiła mu telefon. Co w tym złego? Widzisz tu jakieś błędy? Kto ma edukować
        dziecko (a więc i wychowywać) w godzinach 9-13 kiedy rodzice pracują? Jestem
        nauczycielem, ale wstydzę się twojej opinii, mniemam, że też nauczyciela.
        Wg mnie Proszę Pani (użyję tu bardzo często spotykanych słów uznawanych przez
        nauczycieli za slogany nie mające pokrycia w rzeczywistości), ale po prostu
        dziecko wychowawcy nie podpasowało do gustu innymi słowy "uwziął się" na nie i
        teraz co będzie źle, to na pewno winne będzie Pani dziecko (stwierdzam to ze
        smutkiem, że takie postawy nauczycieli nie są marginalnym zjawiskiem bo
        występują chociażby w szkole, w której uczę).
        Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • Gość: bzdetka Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.pr.radom.net 18.01.07, 10:49
      Rodziców do psychiatry!!!!!!!!. Zresztą jestem pewna, że to Żart!!!!!!! i
      prowokacja:)))
    • krzychok11 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 18.01.07, 11:28
      Mój starszy syn też za chwilę bedzie 6-latkiem. Myślę czasami o tym, żeby
      zapewnić mu jakieś dodatkowe zajęcia, chociażby po to żeby nauczył się pracy,
      systematyczności itd. Ale przyznam, że Twój harmonogram wygląda na napięty.

      Wydaje mi się jednak, że gdzieś umyka tu sedno problemu. Miałaś jakąś
      nieprzyjemną rozmowę z tą nauczycielką i nie jestem pewien, czy usłyszałaś
      wszystko, co ona Ci powiedziała. Jesteś pewna, że dobra nauczycielka (jak sama
      piszesz) ma takie zdanie o Was tylko dlatego, że Was nie ma o 13:00 w szkole ?
      Wiadomo, że jesteście w pracy. Ja podejrzewam, że ona powiedziała coś więcej,
      tylko w zdenerwowaniu tego nie usłyszałaś, co moim zdaniem nie jest takie
      rzadkie.
      Tak przy okazji to warto byłoby uświadomić sobie, że dla tej nauczycielki to
      też nie była łatwa rozmowa.
      Ty weź ochłoń i spójrz na to oczami dziecka i tej nauczycielki. Tylko
      obiektywnie. Może zobaczysz to w innym świetle.

      Pozdrawiam
    • mieszkaniec.radomia Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 18.01.07, 13:28
      Bardzo mądra wypowiedź nauczyciela. Szkoda, że takich prawdziwych nauczycieli
      jest jak na lekarstwo. Widać gołym okiem, że wychowawca nie lubi twojego dziecka
      i tyle. Lepiej zmień mu klasę lub szkołę. A co do zajęć też uważam, że mądrze są
      ułożone. Moje dziecko też uczęszcza na zajęcia poza lekcyjne do MDK i naprawdę
      jestem zadowolony (gdyby nie te prywatne parkingi dla swoich). Zajęcia umysłowe
      przeplatane zajęciami fizycznymi. Mam jedynie nadzieję, że są to zajęcia w
      formie zabaw, bo nie wyobrażam sobie, żeby dziecko w tym wieku zaczynało
      trenować już wyczynowo. Super sprawa. Też życzę powodzenia.
    • Gość: K.L. Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.139.33.* 18.01.07, 16:08
      A na czym polega to "złe zachowanie"? Mogłabyś bliżej określić bo nie bardzo
      rozumiem jak dziecko w tym wieku może "źle się zachowywać"?
      • Gość: nie poddawaj się Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 19:15
        Bardzo mądra wypowiedź nauczyciela. Też uczę (w 4-6) i często spotykam się
        (niestety) z sytuacjami w których wstydzę się za moje koleżanki i kolegów. To
        szufladkowanie uczniów według kontaktów z rodzicami- rodzic wymagajacy, czy po
        prostu inteligentny i dbający o dziecko często spotyka się z odwetem w
        postaci "już ja go (ucznia) ustawię i mamuśka nie będzie mi się tu mądrzyć". To
        są skutki negatywnej selekcji do tego zawodu. I długo jeszcze się ich nie
        pozbędziemy.
        Do mamy która ma kłopot: NIE PRZEJMUJ SIĘ WYPOWIEDZIAMI tych zazdrosników
        którzy nie potrafią dzieciom zapewnić dodatkowych zajęć (sorry sa tacy kt. też
        nie mogą). Lepiej żeby dziecko rozwijało się wszechstronnie(jeśli ma na to
        ochotę) niż siedziało przed telewizorem lub wściekało się na podwórku. jedna
        uwaga- myslę że powinnaś porozmawiać z (mądrym!) psychologiem lub pedagogiem,
        czy któres z tych zajęć nie powinny być bardziej "wyciszające", może problem z
        zachowaniem dotyczy nadpobudliwości?
        Do święcie oburzonych: gdyby dziecko było zmuszane do tych zajęć, to byłoby nie
        w porządku. Ale jesli chce? To tylko dobrze ze rodzice zamiast wlepiać gały w
        kolejne brazylijskie telenowele zapewniają mu rozwój. Nie zazdrośćcie tylko
        zajrzyjcie do pobliskiego domu kultury i zaproponujcie cos dzieciom. Zapewniam,
        ucieszą się. I dacie im szansę rozwoju talentów, które na pewno mają.Tylko jak
        je odkryć, nudząc się w domu?
        Pozdrawiam.
        • matka_rodzic Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 18.01.07, 20:16
          Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Rzeczywiście ci, którzy nie mają dzieci nie
          wiedzą ile czasu trzeba im poświęcić chcąc ich dobrze wychować. Wracam z pracy
          po 15 a moją drugą pracą są zajęcia dziecka trwające nawet do godziny 19.30.
          Masz rację. Nie zmuszam dziecka do niczego tylko zaproponowałam mu wiele różnych
          zajęć w celu NATURALNEJ ELIMINACJI! Tam, gdzie dziecka nic nie zainteresowało
          (np. kółko teatralne) po prostu zrezygnowałam. Uważam, że dziecko ma się uczyć
          poprzez zabawę, albo inaczej, bawić poprzez naukę. Wiesz co? Właśnie tak
          odbieram zachowanie wychowawcy jak napisałaś. Dwoję się i troję (jestem też w
          trójce klasowej gdzie za wszystkim jeżdżę i załatwiam) a jednak pomocy ze strony
          wychowawcy nie mam żadnej! Ani uśmiechu, ani jakiejś pochwały, nic! Co do
          meritum. Nieznośne zachowanie dziecka polega na tym, że przeszkadza ono w "pracy
          z książką" czy zaczepia inne dzieci. Odniosłam wrażenie, że panie z "zerówek"
          najlepiej chciałyby, żeby wszystkie dzieci były "wyciszone", grzecznie słuchały,
          wykonywały polecenia, a najlepiej - tak jak w przedszkolu - kilka godzin
          leżakowały. Ale przecież to są 6-latkowie!!! Jeden może siedzieć cicho przez 5
          godzin (może jest jakieś wystraszone) a inne nie usiedzi nawet 5 minut. Czy
          dlatego to dziecko jest złe, źle prowadzone czy wychowywane? Pani sama twierdzi,
          że chłopiec jest liderem w nauce, ale w zachowaniu jest na samym końcu.
          Dlaczego? Dlatego, że nie potrafi usiedzieć skoncentrowany przez kilkadziesiąt
          minut? Smutne to jest naprawdę tym bardziej, że staram się nie zauważać
          lekceważącego stosunku wychowawcy wobec mnie. I naprawdę żeby dbać o zajęcia dla
          dziecka nie trzeba mieć wielkich pieniędzy (bardzo mylne określenie) ale CZAS!!!
          Też wolałabym włączyć dziecku komputer z jakimiś tam grami a sama usiąść przy TV
          i oglądać brazylijskie tasiemce. Ale co to da? Dokąd doprowadzi ta "edukacyjna"
          droga? Wolę jednak zmierzyć się z problemem (czytaj: wychowawcą) niż pozostawić
          dziecko samopas. Pozdrawiam
          • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 07:41
            Cóż... mogę się zgodzić z tym, że dziecko powinno mieć wybór. Tylko jakoś nie
            mogę sobie wyobrazić odmowy dziecka skoro mama kazała mu iść na kolejne
            zajęcia. Może przez to jest taki pobudzony?
            Nie każdy nauczyciel poradzi sobie z nadpobudliwym dzieckiem - a jedno takie
            potrafi zdezorganizować pracę całej klasy - tym bardziej, że dzięki
            intensywnemu inwestowaniu w przyszłość dziecka - nudzi się na zajęciach dla
            zerówki. Może powinien (syn) pójść do wyższej klasy gdzie spotkałby się z
            wyzwaniami bardziej go absorbującymi???
            "Też wolałabym włączyć dziecku komputer z jakimiś tam grami a sama usiąść przy
            TV i oglądać brazylijskie tasiemce. Ale co to da? Dokąd doprowadzi
            ta "edukacyjna" droga? Wolę jednak zmierzyć się z problemem (czytaj:
            wychowawcą) niż pozostawić dziecko samopas. Pozdrawiam"
            Ja bym nie wolał. A zatem Twoja praca z dzieckiem polega na jeżdżeniu z jednego
            kółka zainteresowań na inne? Nie przepracowujesz się aby? Czy też nie masz
            pomysłu na zapewnienie mu opieki na miejscu... w domu? Może okazałoby się, że
            nie wiesz co z nim robić bo jest nadpobudliwy? Wiesz oprócz pracy z
            nauczycielami trochę czasu dziecko powinno spędzać z rodzicami... niekoniecznie
            przy TV czy komputerze - jeszcze nie jest to obowiązkowe. ALE! Jeśli Wam to
            pasuje... i dziecku też(?) to z czym mamy problem? Znajdźcie lepszą - prywatną
            szkołę z mniejszą ilością dzieci i lepszym personelem.
            • Gość: Kali Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.139.33.* 19.01.07, 09:16
              Jesteś sprawnym inaczej (umysłowo), że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Czy
              babka ma opisywać ci minuta po minucie żebyś dobrze zrozumiał jej problem?
              Trzeba nauczyć się czytać między wierszami a wtedy nie miałbyś problemu z empatią.
              • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 09:28
                Tak mój sprawny jedynie właściwie Kali. Nie czytam między wierszami. Natomiast
                czytając normalnie(!) litera po literze - nie mam problemu z empatią -
                współczuję dziecku. Natomiast nie bardzo potrafię zrozumieć Twojego postu...
                może za dużo zostawiłeś/aś między wierszami? Oczekujesz, że ktokolwiek domyśli
                się co miałeś/aś na myśli? Bo nie napisałeś/aś nic konkretnego - zarzucasz mi,
                że nie rozumiem problemu? Na jakiej podstawie? Tylko dlatego, że bardziej
                współczuję dziecku niż rodzicom? Bardziej uderzył mnie załadowany plan pracy 6-
                latka niż problem rodzica z nauczycielką. A właściwie zarzucasz mi brak czy
                nadmiar empatii? Zresztą nie interesuje mnie to - taki hmmm... kulturalny
                inaczej post jak Twój powinno się zostawiać bez odpowiedzi - bo nie wnosi nic
                do dyskusji oprócz odrobiny adrenaliny i zadowolenia z siebie - u Ciebie
                oczywiście.
    • Gość: Debe63 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.197.32.* 19.01.07, 10:45
      Kobieto, masz rację w tym co robisz. Skoro masz na to czas i tak zaplanowałaś
      wychowanie swoje dziecka - to nie przejmuj się żadnymi negatywnymi opiniami.
      TA BABA (czytaj wychowawczyni)ewidentnie nie jest przygotowana do pracy z
      dziećmi. Może merytorycznie pod względem wiedzy jest przygotowana do pracy, ale
      na pewno nie pod wzgledem pedagogicznym . Nie radzi sobie z zapanowaniem nad
      zachowaniem dzieci. To nie jest gimnazjum, że rozwydrzona młodzież w okresie
      buntu wchodzi na głowę nauczycielowi. Nie radzi sobie i nie powinna być
      nauczycielem. Obstawiam, że to "rzut z negatywnej selekcji" i powinien znaleźć
      sie koszu na smieci. 6-cio letnie dzieci maja prawo do takich zachowań - MAJĄ
      PRAWO i zerówka to czas na przystosowanie sie do nowego etapu w ich życiu.
      No i zabierz jej ten telefon komórkowy. Ona na to nie zasługuje. Nie reaguj na
      jej ciągłe pretensje. Po prostu olej ją.

      A swoja drogą, zrób badania w poradni pedagogoczno-psychologicznej, do której
      zresztą powinna skierować Cie szkoła -wychowawca - obserwując Twojego syna -
      Ale ona o tym nie ma zielonego pojecia, że tak należy zrobić. Być może Twój syn
      (tj. mój) jest nadpobudliwy psychoruchowo. Takie dziecko nie usiedzi w ławce 45
      min NIGDY. Ono bedzie chodzic po klasie, kręcić sie, rozpraszać itd. I to jest
      normalne zachowanie przy tym schorzeniu. Dobry pedagog/psycholog ukierunkuje
      cie jak "prostować"dziecka zachowanie. Dlatego namawiam cie, że warto zrobic
      podkładkę. Taka OPINIA - bo to musi być opinia (nie informacja z poradni)
      pozwoli Ci na egzekwowanie od szkoły indywidualnego traktowania twojego
      dziecka. Bo szkoła musi przyjąć taka opinie i zastosować sie do zaleceń w niej
      zawartych. A tak na pocieszenie - takie dzieci sa bardzo mądre i zdolne. Pewnie
      dlatego nie masz problemów z nauką.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 10:53
        Debe63 - zgadzam się z Tobą w 99%.
        Ten 1% - to zalecanie nie wydawania opinii o kimś na podstawie emocjonalnej
        opinii drugiej osoby. Określanie kogoś "TA BABA" na podstawie informacji innej
        w końcu też BABY i twierdzenie, że nadaje się na śmietnik jest
        nieodpowiedzialne. Ale poza tym OK. BYE.
        • Gość: DeBe63 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.197.32.* 19.01.07, 16:16
          Rzeczywiście, przyznaje, że masz rację. I mnie poniosły emocje. A to może
          dlatego, że przechodziałam to tylko w zdecydowanie mocniejszym wydaniu.
          Zachowanie nauczycielki (zakładajac, że własnie takie było) to namiastka tego
          co bedzie później. Od takich stwierdzeń sie zaczyna. Dla mnie jest to dowód na
          brak umiejetności. Prawdziwy pedagog nie wygłasz tego typu zarzutów do rodziców.
    • matka_rodzic Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 11:23
      Dziękuję Ci debet za wypowiedź i radę. Właśnie wczoraj ktoś mądry tak mi
      doradził. Pójść do poradni w celu przebadania dziecka. Wczoraj też sama
      zainteresowana pierwszy raz odezwała się do mnie odpowiadając, że to byłoby
      dobre rozwiązanie bo zabezpieczało by dziecko przed złośliwością (i tu uwaga)...
      innych rodziców! Nie jej, ale innych rodziców! OK. Można i tak. I jeszcze słówko
      do fnx1. Dziecko - jak napisałam - zaplanowane ma zajęcia po konsultacji z
      osobą, która zna się na tych rzeczach. Zajęcia fizyczne (np. basen) przelatane
      umysłowymi (np. gra na instrumencie) nie kolidują ze sobą i nie obciążają za
      bardzo dziecka w jednym kierunku. Tym bardziej, że są to zajęcia krótkie (max.35
      minut). Co do innych zajęć, to jak już pisałam, dziecko samo wybrało sobie co mu
      się podoba. Gdy tylko powie mi, że już nie chce np. tańczyć nie będę na siłę
      robiła z niego tańczącego Derwisza! W domu też z nim pracuję (też oczywiście w
      formie zabawy) np. doskonaląc czytanie co idzie mu bardzo dobrze. Gorzej, i to
      zdecydowanie, idzie mu praca manualna (pisanie, rysowanie, naklejanie
      malowanie). Ale nie chcę robić z niego geniusza!!! Chcę, żeby dziecko miało
      wybór, którego samo dokona). Pozdrawiam :)
      • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 12:33
        A zatem cofam objekcje. W pierwszym poście mnie przytłoczyła ilość zajęć jakie
        zapewniasz dziecku. Ale nawet jeśli jest ich za dużo... to dopóki dziecko robi
        to z przyjemnością (a przynajmniej bez jakichś oznak buntu) to OK. Pozdrawiam.
        BYE. EOT z mojej strony...
    • Gość: nauczycielka i mam Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 21:06
      problem ze złym zachowaniem dziecka moze wiązać sie z tym, że on się po prostu
      na zajęciach nudzi, sama piszesz,że przoduje w nauce, moze nauczycielka powinna
      mu dawać dodatkowa zadania i więcej go chwalić, może po prostu chce być
      zauważony, a jeśli chodzi o badania to w zerówce dzieci powinny być badane
      przed posciem do I klasy i wtedy można porozmawiać z psychologiem, a po zatym
      rozmawiaj z synkiem o tym co robi na zajęciach, czy mu się podoba i dlaczego
      tak robi,
      uważam, że skoro pani nauczycielka przyjęła telefon to powinna z niego
      korzystać, jeżeli zauważy jakiś problem nic jej się nie stanie
      • matka_rodzic Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 19.01.07, 21:43
        Tu masz rację bo rzeczywiście z tego co mówi wychowawca dziecko trochę się nudzi
        bo wiele z przerabianego materiału już umie (np. głoskowanie, dzielenie na
        sylaby, ba, nawet czytać proste teksty). Nie żaliłabym się w ogóle gdyby nie
        postawa wychowawcy. Myślałam na początku, że będzie to mój sprzymierzeniec, ale
        rzeczywistość była bardzo rozczarowująca. Dzisiaj byłam zapisać dziecko do
        psychologa. Termin mam za 3 miesiące.
        • Gość: mamuska Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 22:57
          Odbiegnę od tematu, gdzie znaleźliście tak różne zajęcia pozalekcyjne, pytam
          poważnie i proszę o pomoc.
          • Gość: mamucha Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 12:42
            Moje dzieci też chodzą na różne zajęcia, wybrane przez nich, jedne im
            odpowiadają, z innych rezygnują. Tenis - Radomski Klub Tenisowy - za stadionem
            Radomiaka, trafisz od ul. Sportowej. Taniec - w budynku po Zakładach Metalowych
            przy tunelu na Ustroniu, u pp.Gruszków. Muzyka - ognisko muzyczne dom kultury
            osiedle Gołębiów. Angielski - City College, Plac Konstytucji. Dla
            niezorientowanych - zabiera im to około 2 godzin dziennie, z OŚMIU które maja
            wolne po szkole. Jest czas na naukę i zabawę, i na nudę tez. Jeden problem to
            niestety opłaty. Wszystkie te zajęcia są płatne. Ale myslę ze w osiedlowych
            domach kultury znalazłyby się i tańsze, tyle ze mieszkam dość daleko i u mnie
            takiego ośrodka nie ma. Mozesz tez spróbować w ośrodku na 25Czerwca, widziałam
            tam ogłoszenia o różnych kołach zainteresowań. Pozdrawiam.
          • matka_rodzic Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 21.01.07, 13:00
            Zajęcia można znaleźć w internecie, w rozmowach z innymi, poleceniach znajomych.
            Bardzo dobre kompleksowe rozwiązania daje MDK. I, w porównaniu z innymi
            instytucjami, nie są tak drogie. Problemem jednak jest tzw. masówka (zbyt wiele
            dzieci na zajęciach i przez to brak większej opieki i pracy z dzieckiem).
            Pozostałe zajęcia są płatne i to naprawdę nie tanio. Syn chodzi na tance do
            Idola, tenis ma w hali Aga, a basen na basenie Delfin. Chodził jeszcze na
            karate, ale zrezygnował bo mu nie odpowiadało. J.angielski pobiera indywidualnie
            (15zł, z dojazdem 20zł za godzinę lekcyjną). I zgodzę się z poprzedniczką, że
            pomimo "tylu" zajęć dodatkowych ma jeszcze czas na lenistwo, gry komputerowe,
            bajki i zabawę.
            • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 22.01.07, 09:11
              Po pierwsze - zazdroszczę Twoim dzieciom tak szerokich zainteresowań
              Po drugie - zazdroszczę Wam dochodów pozwalających sfinansować te zajęcia
              Po trzecie - mimo wszystko jestem ciekaw czy Wasze dzieci naprawdę zgadzają sie
              z Waszym zdaniem ("I zgodzę się z poprzedniczką, że pomimo "tylu" zajęć
              dodatkowych ma jeszcze czas na lenistwo, gry komputerowe, bajki i zabawę.")
              Bo z tych 8 godzin na lenistwo rozumiem, że też ma trochę wykrojone na
              odrabianie lekcji i naukę w domu? No chyba, że to inna pula czasowa. No a czy
              Wy po ciężko przepracowanych 8 godzinach również spędzacie codziennie 2 radosne
              godziny na aerobikach, naukach języków, uzupełnianiu wiedzy w szkołach
              podyplomowych i innych kursach? Oczywiście w ramach tych Waszych 8 godzin na
              lenistwo po pracy... Jeśli tak no to jak to mówią "szacunek!"... Ale może swoje
              ambicje przelewacie na dzieci i zamęczycie je "dobrowolnymi" zajęciami aby
              zadowolić mamusie? Oby nie.
    • matka_rodzic Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 22.01.07, 09:30
      fnx1 rozumiem Twoje obawy. Sama je miałam. Starałam (staram) się, żeby tak nie
      było. Nie chciałabym, żeby moje niespełnione marzenia realizować poprzez
      dziecko. Ono, jak już wcześniej pisałam, musi wybrać sobie własną drogę. Ale
      żeby tak się stało musi mieć z czego wybierać! Musi mieć możliwości wyboru nie
      na zasadzie albo TV, albo stanie pod klatką. Odnośnie samokształcenia jestem
      właśnie na etapie kończenia podyplomówki. Na pewno to wszystko nie byłoby
      możliwe bez udziału mojego męża (dziękuję Kochanie!!!). Wymieniamy się z
      dowożeniem dziecka na zajęcia oraz uzupełniamy w innych obowiązkach. To on
      konsultuje sprawy wychowawcze zajęć poza lekcyjnych z innymi, wyszukuje
      publikacje nt. temat (ma wykształcenie pedagogiczne). Zapewniam Cię jednak,
      że naprawdę nie potrzeba wiele pieniędzy, aby tak zaplanować dziecku czas.
      Najistotniejszą rzeczą w tym wszystkim jest umiejętne zaplanowanie czasu i
      organizacji pracy. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam :)
      • Gość: Puchatka Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.infoplus.com.pl 22.01.07, 14:41
        Zalecam jednak z całą życzliwościa czytanie dziecku bajek:)
        Takie chwile, gdy to mama przeczyta dziecku książkę, przyniosą
        korzyść i Tobie i dziecku. Niezapomniane chwile...A dziecko doceni,
        że mama ma dla niego czas, tylko dla niego. Pozdrawiam
        • Gość: mamucha Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 20:19
          fnx zapewniam cię że nikogo do niczego nie zmuszam. Nie prównuj energii dzieci
          w wieku wczesnoszkolnym z energia ich rodziców! Jesli nie masz dzieci w tym
          wieku to twoje matematyczne wyliczenia są czysta teorią! Moje dzieci po
          powrocie ze szkoły (ok 13) i zabawie (gra w gry planszowe i komputerowe,
          klocki, zabawa na powietrzu niezależnie od pogody, z wyjatkiem ulewy lub mrozu
          poniżej 10 st., itd) jedzą obiad, odrabiają lekcje, i zostaje im około 4 do 5
          godzin WOLNEGO czasu. Z tego 1 do 1,5 godziny spędzają na zajęciach
          dodatkowych, w soboty dłużej, niedziele spędzają na powietrzu, na działce w
          lesie, często zabierajac ze sobą kolegów. Po zajęciach dodatkowych, nadal PEŁNI
          ENERGII rozrabiają jak zajace w kapuście, często twierdząc że sie nudzą - wtedy
          razem czytamy (codziennie), gramy, pzygotowujemy podwieczorek, lub..... razem
          się nudzimy jeśli dzień był wyjatkowo ciężki i nie starcza nam DOROSŁYM energii
          na zabawy. NNie masz pojęcia o tym, że dzieci nie lubią się nudzić w tym wieku?
          Nie zmuszamy ich do żadnych zajęć, sami proszą zapisz mnie to tu to tam i
          ciagle maja nowe pomysły, ale niestety kasy nie starcza. Musi im wystarczyć to
          co mają. Nawet GDYBY byli zmęczeni - lepiej aby byli zmęczeni zajęciami i
          napietym planem dnia niż beznadziejną nudą lub oglądaniem bzdurnych japońskich
          kreskówek. Zmęczenie dotyczy jednak głównie rodziców. A jak się nie chce ruszyć
          tyłka, to najlepiej pokrytykować sobie trochę innych..... A, jeszcze jedno, Moi
          rodzice dokładnie tak samo postepowali ze mną, byłam i jestem im za to
          niezmiernie wdzięczna. Natomiast mój mąż nie był do tego przyzwyczajony i wiele
          stracił, co teraz dopiero rozumie i żałuje. Odkrywajcie talenty i możliwości
          swoim dzieciom! Zeby kiedys wam nie wypomniały ze się nie chciało tyłka
          ruszyć.....
          • Gość: lolita Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 09:03
            zachowanie ludzi jest nie obliczalne ,paranoja
          • Gość: Senior Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: 82.139.33.* 23.01.07, 09:33
            Mogę tylko potwierdzić wypowiedź mamuchy i matki_rodzic. Dzieci w tym wieku są
            NIEDOZAJECHANIA!I to same proszą o dodatkowe zajęcia.Dlaczego tak się
            dzieje?Ponieważ wg. fachowców dziecko w tym wieku koncentruje się na jednej
            czynności max.15-20minut!A dalej co?trzeba dać coś innego.Dlatego jestem pełen
            uznania dla w/w.Gratuluję Wam i 3mam kciuki.Żeby tak wszyscy podchodzili do
            wychowania swoich dzieci nie mielibyśmy blokersów, chuligaństwa i zwykłego
            wandalizmu robionego z nudów (odpowiedź chuligana złapanego na gorącym uczynku
            przy rozbijaniu szyb na przystanku).
            • fnx1 Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 23.01.07, 10:33
              > Dlatego jestem pełen uznania dla w/w.Gratuluję Wam i 3mam kciuki.
              Przyłączam się. Ale mam uwagi:
              > Żeby tak wszyscy podchodzili do
              > wychowania swoich dzieci nie mielibyśmy blokersów, chuligaństwa i zwykłego
              > wandalizmu robionego z nudów (odpowiedź chuligana złapanego na gorącym uczynku
              > przy rozbijaniu szyb na przystanku).
              Niestety nie przypuszczam aby można było takie proste bezpośrednie wnioski
              wyciągać. Chociaż wszyscy by tego chcieli - to niestety nie staje się to dzięki
              życzeniom prawdą.
              Nie chciałbym być złym prorokiem ale... za kilka lat możecie od swoich
              nastoletnich dzieci usłyszeć kilka słów prawdy (tak jak one to będą widziały) o
              zmarnowanym dzieciństwie, o ambicjach rodziców itp itd. Oczywiście to, że nie
              zapewni się dzieciom dodatkowych zajęć pozalekcyjnych nie gwarantuje miłości w
              okresie buntu... ale dla Was może to być szok.
              No a co wg Was mają robić gorzej sytuowani rodzice? Zarobieni po pachy? Nie
              mieć dzieci? Uważacie, że nie będą miały szans w życiu bo w wieku 6 lat nie
              uczyły się na tajnych kompletach informatyki i angielskiego? Acha! Kupowanie
              telefonu nauczycielce to już przegięcie i nadopiekuńczość. Albo korupcja w
              czystej formie. Która to???
              • Gość: peregryn Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.ms.gov.pl 23.01.07, 11:11
                Moje dziecko też ma dodatkowe zajecia po lekcjach: angielski, basen, tenis,
                tańce, kółko teatralne. I sam, podkreślam sam, te wszystkie zajęcia sobie
                wybrał ( no, może poza angielskim na który został zapisany, ale chodzi chętnie
                bo lubi swoją panią, a i lekcje są prowadzone w ciekawy sposób). Nawet byliśmy
                z żoną zdziwieni, że 8-letni chłopak bardzo chciał chodzić na tańce, ale myślę,
                że zadziałała tu magia "Tańca z gwiazdami". Tak się składa, że zarówno na
                zajęciach z tenisa, jak i na basenie ma fajnych instruktorów i chętnie
                chodziłby częściej na te zajęcia niż raz w tygodniu. Widać wyraźnie, że
                sprawiają mu autentyczną frajdę. Podobnie jak kółko teatralne i występy w
                różnych przedstawieniach na szkolnych uroczystościach. Jak był chory, to nie
                mógł przeboleć, że musiał siedzieć w domu i że przepadły mu zajęcia. Gdyby nie
                chciał na coś chodzić, na pewno nikt by go nie zmuszał. A znalezienie czasu na
                to wszystko, naukę w domu czy zabawę to kwestia właściwego rozplanowania dnia i
                pewnej samodyscypliny, co na pewno przyniesie korzyści w przyszłości.

              • Gość: mamucha Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:36
                fnx zgadza się, możemy usłyszeć te kilka słów prawdy ale na pewno nie o
                zmarnowanym dzieciństwie, bo niczego nie marnujemy. Ja swoim rodzicom jestem i
                byłam (nawet w okresie buntu, który był okrrropny) wdzięczna za to, że w
                tamtych ciężkich czasach potrafili zorganizować mi tak czas abym sie nie
                nudziła, a odkrywała świat i szukała swojej drogi. Chcialoby się zaśpiewać z
                Sipińską "wspaniałych RODZICÓW mam, odkryli mi każda z dróg po której szłam...."
                To oni namówili nas abyśmy spróbowali z muzyką u młodszego syna, choć nie
                mieliśmy ochoty (uważaliśmy że to zachwyty bezkrytycznych dziadków) okazało się
                że ma słuch i poczucie rytmu ponadprzeciętne. Dziś pięknie gra na pianinie i
                sam (z własnej woli) próbuje układać własne utwory. Śpiewa i zdobywa nagrody w
                konkursach, a najważniejsze że się tym DOBRZE BAWI. I oby TAK zostało.Jako 6-
                latek chciał mieć lekcje codziennie, ale nie stać nas na to i uważalismy to za
                przesadę.
                Owszem, w okresie buntu może i padna gorzkie słowa, ale gdyby nasze dzieci
                siedziały w domu lub rozrabiały pod blokiem, czy te słowa nie padłyby? Gdzie
                jest ta gwarancja? Otóz nie ma. To jest nasze ryzyko, ale przyszłość jest ich i
                dopóki mogę, dam im wszystko to co ja dostawałam i będę otwarta zarówno na ich
                sprzeciw jak i nowe pomysly.
                Pozdrawiam wszyskich rodziców którzy zamiast zagranicznych wczasów raz w roku,
                lub nowego auta co roku, cięzko pracują aby wychować swoje dzieci i odkrywać im
                swiat :)
    • agi_ness Re: Problem dziecka (z dzieckiem?). 23.04.15, 16:43
      Po pierwsze powinniście poświęcać więcej czasu dziecku, bo zapewnianie mu atrakcji pozalekcyjnych nie zastąpi czasu, jaki Wy powinniście mu poświęcać. Dziecko potrzebuje ciepła i miłości ze strony rodziców i Waszej obecności. Musi czuć,że Wy jesteście przy nim. Pewnie pomyślicie sobie, że poświęcać mu czas pomiędzy napiętym rozkładem dnia a zanadto Wasze dziecko ma możliwość uczęszczania na wiele zajęć pozalekcyjnych, gdzie nie każdy ma taką możliwość. Ewidentnie widać, że Wasze dziecko potrzebuje WAS i waszej obecności. Czy nie lepiej byłoby, jeśli wasze dziecko chodziło by na mniej zajęć pozalekcyjnych a ten czas mógłby spędzać z Wami . Wspólne wyjście na rower czy na basen poprawiłoby wasze relacje a przede wszystkim dziecko czułoby, że ma przy sobie kochającym rodziców. Problemy z zachowaniem mogą być wynikiem tego, że dziecko potrzebuje wiele uwagi z Waszej strony.Pamiętajcie, że to Wy jesteście rodzicami i to Wy odgrywacie kluczową rolę w wychowaniu dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka