mal1950
24.07.09, 13:42
MŁODA KOBIETO, nierozumiejąca prostego przekazu - nie chodzi o to,
aby imprez nad zalewem nie było, bo SĄ BARDZO POTRZEBNE, ale MUZYKA
NIE MUSI BYĆ, do licha, PUSZCZANA NA CAŁY REGULATOR i nie
opowiadajmy sobie o odległości sceny od zabudowań, bo skoro u mnie
na ul. Pamięci Katynia (ok. 1 km w linii prostej) tak słychać, że
nie da się otworzyć okna, to co dopiero w okolicznych blokach na
Borkach. Przecież tej młodzieży, która stoi w pobliżu sceny POPĘKAJĄ
BĘBENKI w uszach, skoro w odległości 1 km nie da się normalnie
funkcjonować. Doprowadzić natężenie dźwięku do normalnych sensownych
wielkości i GRAĆ i BAWIĆ się dalej !!! Chyba, że hołdujecie
zasadzie, że: JAK MARNA MUZYKA, TO TRZEBA NADROBIĆ TO DECYBELAMI !!!
Rozumiejący potrzeby młodzieży, ale oczekujący wzajemności - nie
wylewajmy dziecka z kąpielą, bo w przeciwnym razie nie pozostanie
nic innego, jak faktycznie imprezy SKASOWAĆ, a to by było NAJGORSZE
ROZWIĄZANIE. Wszystko da się jakoś wypośrodkować, pod warunkiem, że
stara się zrozumieć innych, zamiast rżnąć przysłowiowego głupa, jak
to robi Pani.