Dodaj do ulubionych

Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 18:18
Komorowski wybrany, mozna juz otwarcie olac Podkarpacie i jego wielka stolice...
Obserwuj wątek
    • korni.rz Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd 27.07.10, 18:54
      A nie wpadłeś na to, że to sygnał, żeby zająć się tym co już mamy?
    • Gość: szamil Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.75.* 27.07.10, 19:11
      Jak głosowało podkarpacie w wyborach prezydenckich?

      A jak Matysówka? Najwidoczniej nieładnie :)
      • Gość: xawere Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostnet.pl 27.07.10, 21:11
        Jaki wynik taki rezultat
    • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.148.* 27.07.10, 19:14
      No i dobrze. Rzeszów, po likwidacji województwa podkarpackiego, ma szanse być
      silnym ośrodkiem powiatowym. Ale co by to było za miasto powiatowe, gdyby
      większość jego obszaru zajmowały użytki rolne?
      • mal49 Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd 27.07.10, 19:43
        Taki Wrocław np. posiada powierzchnię 293 km2, z czego 132 km2 stanowią użytki
        rolne. Nikt wiochą Wrocławia nie nazywa.
        W granicach Warszawy z kolei jest 14% lasów. W stolicy poradzono sobie z
        "problemem rolniczym" poprzez zabudowę.
        Wszystko jeszcze przed nami. Akurat nie narzekam, że Matysówki nie włączono do
        miasta. Wielekroć pisałam, że z powodu osuwisk jest tam bardzo niebezpiecznie. W
        razie nieszczęścia - zabezpieczenia pochłonęłyby połowę budżetu miasta. Tyczyn
        się tym nie przejmuje :-)
        • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.103.* 27.07.10, 20:43
          We Wrocławiu użytki rolne stanowią 36%, a nie 50% jak w Rzeszowie. Gęstość
          zaludnienia stolicy Dolnego Śląska też jest zdecydowanie wyższa. Do tego
          wszystkiego Wrocław bardzo dynamicznie się rozwija, więc pewne zaplecze w
          postaci terenów niezurbanizowanych jest konieczne. Żeby tego było mało, to
          Wrocław ma bardzo wysokie, dodatnie saldo migracji (Rzeszów ujemne), co również
          ma znaczenie, bo rodzi to potrzebę terenów pod budownictwo mieszkaniowe. No i
          już zupełny "drobiazg", Wrocław nie ubiega się co roku o przyłączenie kolejnych
          terenów:) Porównanie z Wrocławiem całkowicie chybione. A co lesistości Warszawy,
          to przyznam zupełnie szczerze, że niewielu rzeczy zazdroszczę warszawiakom
          bardziej, niż właśnie lasów miejskich. Z tego co wiem, to w Rzeszowie nie ma
          nawet parku z prawdziwego znaczenia, trudno Wam więc zrozumieć, jakim
          dobrodziejstwem jest las na wyciągnięcie ręki.
          • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 27.07.10, 20:58
            o tak Wrocław dynamicznie się rozwija,azjatyckie montownie powstają jak grzyby
            po deszczu,z płacą poniżej średniej podkarpackiej.jak skończą się ulgi i granty
            to przeniosą się do Rumuni albo na Ukrainę.a migracja zacznie się w drugą
            stronę,wtedy będzie ciekawie.
            • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.164.* 28.07.10, 08:31
              Rzeszowowi to rzeczywiście nie grozi, bo nawet montowni nikt tam nie chciał
              wybudować.
              • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.07.10, 10:01
                to i dobrze,inwestorzy typu "montownia" z reguły mają największe wymagania,typu
                duża działka zwolnienia podatkowe grant,i najmniej do zaoferowania,liche płace
                brak rozwoju zawodowego.jak się korzyści kończą to się zwijają i przenoszą w
                inne miejsce, niczym cyrk objazdowy.dlatego tego typu sukcesy bywają źródłem
                porażki.w latach dziewięćdziesiątych tego typu inwestorów było sporo,wielkie
                nadzieje często zamieniały się w dramat bezrobotnych z dnia nadzień.i chociaż
                nie były to montownie a na ogół dzierżawa zakładu, mechanizm był ten sam.
                • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.35.* 28.07.10, 17:58
                  No dobra, skoro montownie są niedobre, to powiedz jakie zakłady przemysłowe
                  powstały w Rzeszowie w ostatnich latach i ile osób znalazło w nich zatrudnienie?
                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.07.10, 19:04
                    nie wiem dlaczego o to pytasz,pytanie dość głupawe.równie dobrze mógł byś spytać
                    o to w kontekście Wrocka.wszakże Byków to nie Wrocek, a jedynie koło Wrocka,ale
                    sukces Wrocka.tak też jest z Jasionką.to że ściągnięto tam inwestorów to przede
                    wszystkim dzieło RARR.takie agencje istnieją w każdym woj,i to one koordynują
                    pozyskiwanie inwestorów.
                    • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.109.* 28.07.10, 21:14
                      Głupawe pytanie, czy może odpowiedź byłaby kompromitująca dla Rzeszowa? No
                      dobra, to zadam łatwiejsze: jakie zakłady przemysłowe powstały w okolicach
                      Rzeszowa w ostatnich latach i ile osób znalazło w nich zatrudnienie?
                      • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.07.10, 21:22
                        co nie potrafisz sam znaleźć?.na dobry początek zacznij od Wikipedii.
                        • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 94.254.212.* 28.07.10, 23:30
                          Szczerze mówiąc mam problem, bo poza dwiema fabrykami o których wspomniałeś, to
                          nic nie znalazłem. Albo te firmy się pochowały (może jakieś tajne projekty),
                          albo Rzeszów jest mniej skuteczny w pozyskiwaniu inwestorów niż np. niewielkie
                          Dobczyce (miasteczko 6 tys. mieszkańców) w powiecie myślenickim. Z takimi
                          Niepołomicami, to już w ogóle nie ma co Rzeszowa porównywać, bo to zupelnie inna
                          liga. Ale jak rzeszowski samorząd, zamiast wypełniać swoje zadania, zajmuje się
                          powiększaniem areału, to efekty nie mogą być inne.
                          • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.07.10, 23:55
                            to szukaj dalej,i nie upieraj się tylko przy Jasionce.a i w tym przypadku jakoś
                            koślawo ci to poszło.w samej tylko w/w można się doliczyć sporo więcej.albo
                            jesteś kiep albo nie chcesz znaleźć,co szczególnie mię nie dziwi.
                            • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.15.* 29.07.10, 00:30
                              Czyli miałem rację, z większych zakładów nic więcej nie powstało. Malutkie
                              Dobczyce okazały się w tej konkurencji lepsze od Rzeszowa. Ale Rzeszów ma za to
                              więcej terenów rolnych, więc remis:)
                              • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 16:31
                                Lajkoniku o czy mam z tobą dyskutować,bywalcu kawiarenek internetowych.nie masz nawet swojego ip.kompa pewnie też.z liczeniem u ciebie cieniutko,przykład,Jasionka.z czterech już istniejących w sse firm doliczyłeś się raptem połowy.pomijam te w budowie,one też dają zatrudnienie,puki co budowlańcom.odtworzone od podstaw stanowiska dla wysoko wykwalifikowanych na WSK to jakieś 3.5 tyś.można by wyliczać kolejne.nie ma to jednak żadnego sensu.Rzeszów można porównywać do miast które startowały po zmianach ustrojowych z porównywalnego pułapu.na tej płaszczyźnie nie ma się czego wstydzić.odwrotnie Kraku na tle Wrocka to tragedia.ale i tu należy zauważać tak istotny aspekt jak lokalizacja.bliskość granicy zachodniej plus nomen omen po niemiecka autostrada zapewniająca dobre skomunikowanie ze starą unią to kapitalny atut.bez tych atutów Wrocek był by zapewne w o wiele gorszej sytuacji.spójrz na to z innej perspektywy, Lublin jest niemalże dwa razy większym ośrodkiem a jakoś nie odstaje na plus od Rzeszowa.wprost przeciwnie,powolutku ale to Rzeszów zaczyna odstawać na plus.i na koniec,żeby ci nieco popsuć samopoczucie mam małe pytanko,czy to prawda że ze szkieletorem czekacie na okrągłom 50 rocznicą ??.
                                • Gość: BZZ Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.chello.pl 29.07.10, 17:12
                                  Lublin nie odstaje in plus... chłopie, wymagasz leczenia,
                                  natychmiast!
                                  Lublin to stolica Polski Wschodniej, ma najlepsze uczelnie,
                                  szpitale, kulturę, największą gospodarkę (PKB per capita w Rzeszowie
                                  około 72% średniej polskiej, w Lublinie 89%) itp. Nie mówię już o
                                  zabytkach, elicie itp. Rzeszów to dziura zabita dechami przy
                                  Lublinie.

                                  I nie zmieni tego pięć ekranów akustycznych i 100 lampek na Boże
                                  Narodzenie, baranie.

                                  Do Lublina to macie 100 lat jeszcze, a jak zostaniecie powiatowym
                                  miasteczkiem w Lubelskim to przeciągnie się to do 500 lat.
                                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 18:32
                                    a czy ja pisałem o PKB.jest wiele wyznaczników oprócz PKB.a Lubelskie to nie
                                    tylko Lublin.na marginesie,zanim ta "stolnica" polski południowo wschodniej
                                    odprawi pierwszego pasażera na lotnisku[ano właśnie,gdzie będzie zlokalizowane
                                    ???nawet tego jeszcze nie wiecie] haha,rzeszowskie zapomni o przekroczeniu
                                    pierwszego ale miliona.są obszary w których Lublin jest przed,ale też są i takie
                                    w których odstaje i będzie odstawał.ta dziura zabita dechami to jedno z
                                    najczystszych i najbezpieczniejszych miast.ośrodek akademicki rozwija się i
                                    będzie rozwijał.na rozwój URz w najbliższym czasie to ponad 0,5 miliarda zł,PRz
                                    ponad 300 milionów,pozostałe też inwestują.to też wyznacznik.śpij spokojnie snem
                                    o wielkim Lublinie,Lubelskie uczelnie coraz rzadziej przyciągają studentów z
                                    Podkarpacia ,oprócz medycyny oczywiście.ale i to jest kwestia parunastu lat.w
                                    Rzeszowie też są kierunki nie osiągalne w Lublinie i nie tylko w
                                    lublinie.jakie,lotnictwo.nie długo kolejny,nanotechnologie.zabytków nam nie
                                    przybędzie to oczywista,na elity przyjdzie czas jak i u was.to banał ale Rzym
                                    też kiedyś był stolicą świata,a dziś ???? ano właśnie był.
                                • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.146.* 29.07.10, 18:49
                                  O WSK nie pisz, bo to nie dotyczy tematu. Nie jest też żadną zasługa Rzeszowa,
                                  że taka fabryka została tam dawno temu zlokalizowana. A co do reszty, to bardzo
                                  się cieszę. Pracujcie dalej, to może wkrótce prześcigniecie Dobczyce w
                                  pozyskiwaniu inwestorów. To co prawda za mało, żeby być liczącym się ośrodkiem
                                  powiatowym, ale wśród gmin wiejskich możecie być prawdziwym tygrysem:).
                                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 19:03
                                    i tak możemy licytować się bez końca,zgadzam się WSK to offset,a gdzie miał się
                                    znaleźć,w krakowskiej armaturze???.
                                    • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.146.* 29.07.10, 19:19
                                      No tak, to był offset. Słyszałem, że ciemny podkarpacku lud powtarza sobie bajkę
                                      o tym, że na WSK w Rzeszowie produkują silniki do F-16. Wiesz coś na ten temat?
                                      • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 19:37
                                        jakiś problem bywalcu kawiarenek internetowych???zapodaj linka do wiarygodnych
                                        informacji o tej bajce to może ci uwiężę.hahaha
                                        • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.72.* 29.07.10, 20:02
                                          Przecież mówię, że to podkarpacka ciemnota rozpowszechnia bujdy. A co do mojego
                                          IP, to wyobraź sobie, że istnieje coś takiego jak mobilny internet z dynamicznie
                                          nadawanym adresem IP. Chciałeś mi dogryźć, a pokazałeś tylko jak bardzo jesteś
                                          zacofany. Żałosny podkarpacki człowieczek.
                                          • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 20:38
                                            albo dynamicznie zmieniasz kawiarenki,hahaha.ale tego nie sposób sprawdzić,przy
                                            mobi ip z reguły jest przypisane do karty sim. poza tym dlaczego miałbym ci
                                            wieżyc. co do bujd,zapodaj linka do wiarygodnego źródła twoich rewelacji na
                                            temat F-16.unikasz tego pytania nie po raz pierwszy.








                                            • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.119.* 29.07.10, 20:45
                                              "Propaganda mówiła początkowo o produkcji silników do samolotów F-16 w ramach
                                              offsetu związanego z zakupem przez Polskę tych myśliwców. Skończyło się na
                                              końcowym montażu 54 silników z kilku modułów. Zatrudnionych było przy nim
                                              kilkunastu (!) pracowników, a zarobek na sztuce wynosił... 10 tys. USD."
                                              www.altair.com.pl/start-2852
                                              Przykro mi mały podkarpacki ludziku, kłamstwo ma krótkie łapki.
                                              • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 21:44
                                                media.wp.pl/kat,1022939,wid,12502785,wiadomosc.html?ticaid=1a9c5
                                                niedowiarku.
                                                • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.46.* 29.07.10, 22:31
                                                  Przecież ten tekst tylko potwierdza, to co napisałem i zalinkowałem wcześniej.
                                                  Żadnej produkcji silników do F-16 w Rzeszowie nie było i nie ma.
                                                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 22:55
                                                    okulista się kłania ,widzę że wzrost udziału polskich komponentów dotyczy nie
                                                    polskich części,czyli jakich czeskich ???hahaha.

                                                    p.s.

                                                    Pratt&Whitney też montuje,i też korzysta z części, podzespołów,dostarczanych
                                                    przez innych,zatem nie jest producentem,hahaha.
                                                  • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 109.243.76.* 30.07.10, 07:56
                                                    Widzę, że nawet prostego tekstu ze zrozumieniem nie potrafisz przeczytać.
                                                    Potwierdza się tylko to, co mówią na temat niskiego poziomu edukacji na Podkarpaciu.
                                                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 30.07.10, 15:15
                                                    tekst prosty to fakt,twoja interpretacja naciągana,to też fakt.a przy okazji przypomnij sobie przechwałki z MAN-em w Niepołomicach,toż to klasyczna montownia.Jak po zakończenie budowy autostrad bum na ciężarówki się skończy to MAN pewnie się zwinie,a wtedy ktoś zapyta w ilu procentach grant i ulgi się zwróciły.jestem wielce ciekaw jedno czy dwu cyfrowy wynik będzie. ale nie zamartwiaj się samorządowcu,będziecie mogli urządzić skup puchu jak w Dobczycach,dla japońców oczywiście.przecież puchem i call centrami małopolska stoi.ponieważ gdzieś jeden mój post się zawieruszył,ponowię pytanie:czy to prawda że ze "szkieletorem" czekacie na okrągłą 50-tą rocznicę???hahaha.
                              • Gość: Hassan Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.19.osk.enformatic.pl 29.07.10, 21:23
                                Przestan wypisywac bzdety o likwidacji wojewodztwa, z ktorego stolicy (nie mowiac o innych terenach, na poludnie i wschod regionu) jest do najbliszych miast, ze tak powiem, przez duze "M" az 160 kilometrow. W przeciwienstwie chociazby do takich Kielc badz Opola nie ma innego miasta, ktore by moglo zastapic role Rzeszowa - do Krakowa i Lublina jest po pierwsze za daleko a po drugie nie ma na tyle dobrej infrastruktury, by calosc wojewodztwa z takim Krakowem scalic. Gdyby tak sie stalo, wielkie polacie Polski Wschodniej stanelyby przed widmem stagnacji i ogromnego zacofania dla zaspokojenia czyichs ambicji. To po pierwsze. Po drugie zerknij sobie np. na publikacje: ibngr.pl/index.php/gb/content/download/2670/17395/file/Atrakcyjnosc_2009.pdf - i porownaj na mapkach potencjal podregionow regionu podkarpackiego z cala reszta wschodu oraz takze ze swoim wlasnym wojewodztwem, gdzie poza Krakowem malo czym mozna sie chwalic - ale zadecie nie spada. To ze aktualnie nie jest rozowo nie oznacza, ze mamy byc spisani na straty, bo tu drzemie potencjal. Po trzecie zorientuj sie w tym kto inwestuje w strefach ekonomicznych pod Rzeszowem i nie tylko (malutkie Dobczyce pod Krakowem - gdyby nie było tego "pod Krakowem", nagle okazaloby sie, ze nie ma po co tam inwestowac). BorgWarner, MTU juz zaczeły działalnosc. Dalej mamy OpTeam, Zelnar, Meta-Zel, PoliMarky, D.A. Glass, Elmat. I nie sa to byle montownie, gdzie tubylcy murzynuja. Poza tym zawsze latwiej jest regionowi z porzadnym wezlem kolejowym, autostrada, szybkim polaczeniem z Warszawa, z masa zabytkow i "stolica polskich gor" od regionu zapomnianego przez lata - a teraz bedacego jakas dziwna i chora karta przetargowa przez tego typu podmioty jak Twoja osoba.
          • mal49 Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd 27.07.10, 22:07
            lajkonik napisał(a):
            Do tego
            > wszystkiego Wrocław bardzo dynamicznie się rozwija, więc pewne zaplecze w
            > postaci terenów niezurbanizowanych jest konieczne.

            Zaplecze to potrzebne jest KAŻDEMU miastu.


            > Wrocław ma bardzo wysokie, dodatnie saldo migracji (Rzeszów ujemne), co również
            > ma znaczenie, bo rodzi to potrzebę terenów pod budownictwo mieszkaniowe.

            Zapewne poświęci na nie "rolnicze zaplecze" co i też zrobiła Warszawa, częściowo
            dołączając zalesianie, a to zmusiło ją do objęcia ochroną terenów leśnych.

            No i
            > już zupełny "drobiazg", Wrocław nie ubiega się co roku o przyłączenie kolejnych
            > terenów:) Porównanie z Wrocławiem całkowicie chybione.

            A do czego mam porównać? Może zarechotałbyś lubieżnie, gdybym np. porównała do
            Pacanowa.

            A co lesistości Warszawy
            > ,
            > to przyznam zupełnie szczerze, że niewielu rzeczy zazdroszczę warszawiakom
            > bardziej, niż właśnie lasów miejskich.

            >Z tego co wiem, to w Rzeszowie nie ma
            > nawet parku z prawdziwego znaczenia, trudno Wam więc zrozumieć, jakim
            > dobrodziejstwem jest las na wyciągnięcie ręki.

            Niewiele wiesz, bo akurat tu się mylisz. Są i parki, są tereny leśne.
            Poczytaj sobie, przygotuj się lepiej do dyskusji.
            Ponarzekać każdy umie, czy rzeszowianin, czy krakowianin :)
            Trudniej o konstruktywną krytykę.

            --------------
            ;-)
            • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.164.* 28.07.10, 08:29
              Oczywiście, że każde miasto potrzebuje zaplecza, ale to zaplecze nie musi być
              zaraz większe od samego miasta:) Takiej sytuacji, że połowę obszaru miasta
              stanową użytki rolne, nie ma w żadnym mieście powiatowym, o wojewódzkich nie
              wspominając. Dlatego nie dziwcie się, że rada ministrów odmówiła poszerzania. To
              nie żaden spisek, nie odwet, tylko zwykły zdrowy rozsądek.
              • mal49 Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd 28.07.10, 11:41
                lajkonik napisał(a):
                >Takiej sytuacji, że połowę obszaru miasta
                > stanową użytki rolne, nie ma w żadnym mieście powiatowym, o wojewódzkich nie
                > wspominając.

                Nadal zastanawiam się nad Twoimi intencjami...
                Nie wiesz mianowicie, że olbrzymia część tych "terenów rolnych" w granicach
                Rzeszowa należy do skarbu państwa, czyli znajduje się we władaniu ANR.
                Czy może insynuujesz, że KTOŚ może ostrzyc sobie ochotę na tę rzeszowską rolę?

                Tak czy siak - nie jest to logiczne.
                --------------
                ;-)
                • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.35.* 28.07.10, 18:11
                  Skoro te tereny rolne nałażą do skarbu państwa, to bardzo dobra wiadomość, bo o
                  wiele łatwiej przekształcić je w tereny inwestycyjne, niż gdyby była to
                  rozdrobniona własność chłopska. Zła wiadomość jest taka, że z jakichś
                  niewyjaśnionych powodów, Rzeszów jest omijany przez inwestorów.
                  • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 29.07.10, 19:48
                    ty faktycznie jesteś nie kumaty.ten nie wyjaśniony powód ma ciekawą
                    nazwę,grant.a granty daję rząd,oczywista z kieszeni ogółu podatników,czy myślisz
                    że MAN bez sutego grantu wybrał by Niepołomice zamiast Starachowic albo
                    Jelcza-Laskowic??,ja w to szczerze wątpię.
              • Gość: stary Grunty rolne i lasy to prawie 60% Krakowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 13:14
                Gość portalu: lajkonik napisał(a):

                > Oczywiście, że każde miasto potrzebuje zaplecza, ale to zaplecze nie musi być
                > zaraz większe od samego miasta:) Takiej sytuacji, że połowę obszaru miasta
                > stanową użytki rolne, nie ma w żadnym mieście powiatowym, o wojewódzkich nie
                > wspominając.
                Dlatego nie dziwcie się, że rada ministrów odmówiła poszerzania. T
                > o
                > nie żaden spisek, nie odwet, tylko zwykły zdrowy rozsądek.

                Na osłodę:
                grunty rolne oraz lasy w mieście Kraków

                Kraków: 184,46 km2 na 326,84 km2 powierzchni miasta, tj. grunty rolne i lasy 56,43% całkowitej powierzchni Krakowa
                źródło: GUS, dane za 2005 rok (dane późniejsze są tajne, ale wiele się nie zmieniło, bo Kraków swoich granic sięgajacych na wschodzie aż za Wieliczkę i po Niepłomice po 2005 roku nie zmieniał)
                www.stat.gov.pl/bdr_n/app/dane_cechter.wymiary?p_nts=6&p_szuk=Radom&p_tery=197&p_dane=0&p_kate=5&p_wyjscie=1#FORMULARZ
                Co do wczorajszej decyzji rządu w sprawie granic, to premier przyjął zasadę (niezbyt mądrą, bo to prawie tak jakby pytać w referendum mieszkańców palącego się do mu, czy go gasić), że odrzucone zostają wszystkie wnioski, gdzie nie było zgody gminy oddającej teren. Stąd przeszły tylko 3 na 30.
                Co z tego, że dziś burmistrz Tyczyna mówi, że źle się stało, skoro władze tej gminy wcześniej wyraziły sprzeciw dla poszerzenia o Matysówkę - stąd taka decyzja.
                • Gość: lajkonik Coś Ci się pomieszało IP: 188.33.35.* 28.07.10, 18:07
                  Coś Ci się pomieszało. Wg danych do których dałeś linka, użytki rolne w Krakowie
                  zajmują ogółem 10 345 ha. Obszar miasta się zgadza, czyli odsetek użytków
                  rolnych wynosił w 2005 r. 31,65%.
                  • Gość: stary Re: Coś Ci się pomieszało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 15:35
                    przyznaje częściowo rację, ale ta pomyłka to wynik faktu, że GUS podsumowuje te
                    tabele na gorze zamiast u dołu.
                    Ale do rzeczy: zadałem sobie trochę trudu i zrobiłem dla 2005 roku zestawienia
                    wszystkich 18 miast wojewódzkich.
                    Okazuje się, że w roku 2005 (a więc przed zmianami granic) Rzeszów miał:
                    najniższy wskaźnik gruntów rolnych i lasów w sumie (27,65%), podczas gdy średnia
                    dla 18 miast wojew. wynosiła 45,97%, zaś kilka z nich przekroczyło 50%,
                    konkretnie: Gdańsk (50,61%), Katowice (54,78%), Bydgoszcz (50,37%), Kielce
                    (54,2%), Opole (57,68%), Gorzów Wlkp. (50,0%), Zielona Góra (56,26%), a Lublin
                    dochodził do 50: 49,36%.

                    Samych lasów Rzeszów miał (i ma nadal) w swoich granicach najmniej: w 2005
                    zaledwie 0,15km2, czyli 0,28% powierzchni miasta (obecnie 3,04km2, tj. 3,12%
                    przy średniej dla owych 18 miast ponad 17%, miał też w roku 2005 największy ze
                    wszystkich miast wojewódzkich udział gruntów zagospodarowanych (aż 72,35% w tym
                    nieużytki wg danych urzędu miasta poniżej 0,2km2, a obecnie 0,22km2). Mylące
                    może być sumowanie przez GUS terenów zagospodarowanych i nieużytków jako "grunty
                    pozostałe", rozdzielenie dałoby nam bardziej precyzyjny obraz, bo zasadniczo
                    nieużytki powinny być liczone razem z lasami i terenami rolnymi.

                    Dane nt. Rzeszowa świadczy o dwóch rzeczach: po pierwsze słuszna była decyzja o
                    działaniach na rzecz zmiany granic, bo miasto było nadmiernie ścieśnione, po
                    drugie ma rację poseł Rynasiewicz, że trzeba rozszerzać miasto na północ, w
                    stronę lasów głogowskich, ale nie tylko ze względu na autostradę i obwodnicę,
                    ale też dlatego, że owe jedyne duże w okolicy miasta lasy stanowią rezerwat jako
                    pozostałość Puszczy Sandomierskiej, tuż obok którego to rezerwatu gmina Głogów
                    Młp. zapaskudza teren przemysłem i rzemiosłem, poważnie utrudniając
                    wykorzystanie ich rekreacyjnego potencjału (przed laty nieśmiało postawił tu
                    kilka domków campingowych rzeszowski Polmozbyt, ale chyba nic z tego nie zostało).
                    • Gość: lajkonik Kolejny podkarpacki kłamczuch IP: 188.33.146.* 29.07.10, 19:13
                      Wczoraj sadziłem, że coś ci się poderdało, pomyłka może się zdarzyć każdemu.
                      Dziś widzę, że to nie żadna pomyłka, tylko celowe kłamstwo. Sprawdziłem pierwsze
                      z brzegu Katowice. Odsetek użytków rolnych w 2005 wynosił tam 14,5%, a nie jak
                      piszesz 54,78%. Ot, kolejny podkarpacki kłamczuch. Ciekawe czy skłonność do
                      kłamstwa, to jakaś ogólna podkarpacka cecha, czy tylko na tym forum występuje
                      tak często? Tak czy inaczej, jeśli przyjdzie mi kiedyś coś załatwiać z
                      podkarpacianami, to zachowam najdalej idącą ostrożność. Wszystkich znajomych też
                      ostrzegę.
                      • Gość: stary Re: Kolejny podkarpacki kłamczuch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 23:15
                        Pisałem o gruntach rolnych i lasach łącznie (co jak sądzę zaznaczyłem wyraźnie
                        pisząc o "wskaźniku gruntów rolnych i lasów w sumie"), ale to zdaje się kwestia
                        twojej umięjętności czytania. Tak samo więc czytając parę postów wyżej twój wpis
                        o Wrocławiu, że ma 36% terenów rolnych, równie dobrze i równie niemądrze
                        zarzuciłbym ci za ten wpis kłamstwo i zrobił uogólnienie na wszystkich krakowian
                        zwanych powszechnie w Polsce centusiami) oraz przestrzegł przed
                        robieniem z nimi biznesu.

                        Zatem uściślijmy:
                        Katowice mają 14,45% użytków rolnych oraz 40,32% lasów. Co razem daje 54,78%.
                        Wrocław zaś ma 33,07% gruntów rolnych w swoich granicach (a to głównie dzięki
                        dużym niemieckim przyłączeniom w latach 20-tych - łącznie z Leśnicą!) oraz 4,59%
                        lasów, co razem daje 37,66%.

                        Na koniec: inwestorów ściągają te gminy, które maja po temu odpowiednie warunki,
                        czyli właśnie wolne tereny. Nikt, nawet choćby nie wiem jak prężny był wójt,
                        burmistrz czy prezydent, nie postawi fabryki pomiędzy blokami w mieście, na
                        środku rynku miasteczka czy pomiędzy chałupami na wsi.
                        • Gość: lajkonik Re: Kolejny podkarpacki kłamczuch IP: 109.243.76.* 30.07.10, 08:03
                          No to macie beznadziejny samorząd, skoro nie potraficie przyciągnąć inwestorów
                          mimo, że macie 50% terenów rolnych, które przecież można dość łatwo odrolnić (z
                          wylesieniem sprawa nie byłaby już taka prosta). Zresztą pisałem wyżej, malutkie
                          Dobczyce w pow. myślenickim przyciągnęły w ostatnich latach więcej inwestorów
                          niż Rzeszów.
                          • Gość: stary na zakończenie tej sympatycznej rozmowy centusiowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 17:24
                            z Krakowa.:)

                            Lajkoniku,
                            Dokładnie to 49,5% powierzchni Rzeszowa (57,37km2 z 115,8km2) stanowią grunty rolne.
                            Jeśli znasz Podkarpacie, to wiesz zapewne , że są to często działeczki
                            rozproszone pomiędzy zabudową. Całość daje te 57km2, ale z drobnizny.
                            Tam, gdzie tereny są scalone (np. po PGR-ach) -tj. północ i północny zachód -
                            starania o przyłączenie ich do miasta są biciem głową w mur już od lat.
                            Większość przejęły gminy lub powiat ziemski a część już sprzedano i wyrosły nowe
                            zwarte osiedla domków w takich miejscach, że mam czasem wrażenie, że to na złość
                            miastu (co wcale nie jest tu takie obce mentalnościowo).

                            Jeszcze odnośnie tych gruntów rolnych dygresja. Tu jest ogromne rozdrobnienie,
                            co bierze sie z faktu, że gdy po wojnie robiono reformę rolną, to parcelowano
                            grunty tylko poza miastami. Na tym skorzystały np. Kraków i inne miasta, które
                            już przed wojną miały, albo którym zaraz po wojnie usankcjonowano ustalony przez
                            okupanta duży obszar miasta.

                            Rzeszów, co nie jest tajemnicą, nie dość że przestrzennie rozwijał się po
                            wojnie, bo jeszcze do 1951 roku trwał w granicach przedwojennych,to na dodatek
                            mocno ścieśnionych, w 1939 na 8km2 żyło tu 40 tysięcy ludzi.
                            Skutek jest taki, że większość terenów na nowych osiedlach (za wyjątkiem tych
                            które zdążono wywłaszczyć w PRL) jest prywatna.
                            Koło właścicieli kręcą się sfory kancelarii prawnych, jeśli tylko pojawią się
                            plotki o planowanym ich wykupie na jakieś potrzeby przez miasto czy innego
                            inwestora. To winduje ceny i też podraża koszty rozbudowy czy przygotowania
                            terenu choćby pod inwestycje. Inne miasta mają tu łatwiej, bo budują "na swoim"
                            bez potrzeby kupowania gruntu.
                    • korni.rz Re: Coś Ci się pomieszało 29.07.10, 22:24
                      > po pierwsze słuszna była decyzja o
                      > działaniach na rzecz zmiany granic, bo miasto było nadmiernie ścieśnione,

                      I co, teraz jest luźniej? Budynki się rozsunęły? Ludzie mieszkają na tej samej
                      powierzchni, co wcześniej.

                      Po drugie, jakie ścieśnione? Nawet w starych granicach było mnóstwo terenów pod
                      zabudowę, np. Staromieście. Gdyby je odpowiednio zabudować, to Rzeszów mógłby
                      przekroczyć 200 tys. jeszcze w starych granicach.
                      • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 23:55
                        korni.rz napisał:

                        > > po pierwsze słuszna była decyzja o
                        > > działaniach na rzecz zmiany granic, bo miasto było nadmiernie ścieśnione,
                        >
                        > I co, teraz jest luźniej? Budynki się rozsunęły? Ludzie mieszkają na tej samej
                        > powierzchni, co wcześniej.
                        >
                        > Po drugie, jakie ścieśnione? Nawet w starych granicach było mnóstwo terenów pod
                        > zabudowę, np. Staromieście. Gdyby je odpowiednio zabudować, to Rzeszów mógłby
                        > przekroczyć 200 tys. jeszcze w starych granicach.

                        ...i byłby najbardziej zagęszczonym miastem (z pierwszej dwudziestki!) w Polsce.
                        Teraz rekord należy do Świętochłowic na Śląsku (54tys. mieszkańców na 13,3 km2).

                        Co znaczy "odpowiednio zabudować"? Wyburzyć domy, czy zabudować pola? Jeśli to
                        drugie, to już się to robi - ludzie będą sobie nawzajem patrzeć do garnków, tak
                        blisko siebie stawiają bloki.

                        Miasta się bronią przed odpływem mieszkańców oraz komunikacyjnym i przestrzennym
                        uduszeniem się - dosłownie i w przenośni - oraz muszą same przekształcać strefę
                        podmiejską rezerwując tereny pod swoje potrzeby - stąd zmiany granic i tu nie
                        chodzi o "rozsuwanie się budynków" tylko choćby o dalsze niezagęszczanie tego,
                        co już tak gęste, że wszyscy maja ochotę z tego huku i smrodu spalin w diabły
                        uciec. Wtedy miastu grozi wyludnienie i regres. Do tego dodaj brak terenów
                        inwestycyjnych, ważnej podstawy wpływów do miejskiej kasy.

                        Gminy natomiast tereny przyległe do miasta często eksploatują dość rabunkowo,
                        żeby już to pojęcie zawęzić tylko do podbierania mieszkańców z miasta i
                        budowania przy granicy bez uzgodnień gdzie popadnie i co popadnie.
                        • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 30.07.10, 15:13
                          > ...i byłby najbardziej zagęszczonym miastem (z pierwszej dwudziestki!) w Polsce

                          I co z tego? 200 tys. na 54 km to 3,7 tys. na km2. Szału ni ma.

                          > Teraz rekord należy do Świętochłowic na Śląsku (54tys. mieszkańców na 13,3 km2)

                          4, 06 tys. na km2. Nadal szału ni ma. Kopenhaga, która jest uznawana za jedno z lepszych miast do życia, ma gęstość trochę ponad 6 tys./km2 Berlin, który w granicach ma mnóstwo lasów i jezior, ma gęstość 3,8 tys/km2.

                          > Co znaczy "odpowiednio zabudować"?

                          Budynkami wielorodzinnymi o wysokości max 6 kondygnacji, o układzie w miarę kwartałowym. Czyli po miejsku.

                          > to już się to robi - ludzie będą sobie nawzajem patrzeć do garnków, tak
                          > blisko siebie stawiają bloki.

                          To jest wina braku planów zagospodarowania, a nie zagęszczenia.

                          > co już tak gęste, że wszyscy maja ochotę z tego huku i smrodu spalin w diabły
                          > uciec.

                          Dlaczego chcą uciec? Bo jest za dużo samochodów. Co w tedy robią? Uciekają. Gdzie? Najlepiej do domku pod miastem. Czym wtedy dojeżdżają do pracy? Samochodem, bo komunikacji miejskiej nie ma, bo przy tak niskiej gęstości zaludnienia nie opłaca się jej puścić. Rowerem za daleko, o własnych nogach nie wspominając. Co się w tedy dzieje? Liczba samochodów rośnie, tworząc większy hałas, jest więcej spalin itd. Co dalej? Kolejni ludzie się wyprowadzają. Gdzie? Do domku pod miastem. I korzystają z samochodu.

                          To jest Twój scenariusz. Nie uważasz, że to błędne koło?

                          W ten sposób centrum się wyludnia. Jak nie ma mieszkańców to nie opłaca się prowadzić sklepów, więc są zamykane. W tedy upada centrum. Kiedy upadnie centrum, niewiele zostaje aby upadło miasto. Kiedy miasto upadnie, zostanie co najwyżej obszarem zurbanizowanym.

                          To jest scenariusz amerykański - domek na przedmieściu i stanie w korku na autostradzie do "downtown".

                          Miasta Europejskie idą w drugą stronę. Nie pozwalają na niekontrolowany rozwój przedmieść. W Berlinie nowe osiedla mają gęstość taką, jak zabudowa w śródmieściu (ok. 10 tys./km2, co nie jest jakimś wyczynem) i można budować tylko tam, gdzie jest dostęp do transportu miejskiego i dróg rowerowych. Dba się o dostęp do szkół czy przedszkoli, budowane są place zabaw. Oprócz tego oczywiście ogranicza się ruch samochodowy, żeby nie było hałasu i spalin.

                          I ludzie żyją. I są szczęśliwi. No ale w Polsce się nie da.
                          • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 30.07.10, 15:39
                            Berlin
                            - miasto uspokojone


                            "Wszystko to po to, aby mieszkańcy nie wyprowadzali się za miasto w poszukiwaniu
                            ciszy i spokoju. "Obserwujemy w Berlinie trend, że młode małżeństwa z dziećmi
                            powracają do miast, dom z ogródkiem nie jest już marzeniem wszystkich. Widocznie
                            zaspokajamy ich potrzeby""
                          • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 17:04
                            korni.rz napisał:

                            > > ...i byłby najbardziej zagęszczonym miastem (z pierwszej dwudziestki!) w
                            > Polsce
                            >
                            > Kopenhaga, która jest uznawana za jedno z
                            > lepszych miast do życia, ma gęstość trochę ponad 6 tys./km2 Berlin, który w gr
                            > anicach ma mnóstwo lasów i jezior, ma gęstość 3,8 tys/km2.

                            Nie mam teraz czasu, by weryfikować prawdziwość podawanych przez Ciebie danych;
                            załóżmy że są prawdziwe

                            Nie zapominaj jednak, że to tego by tak budowac trzeba by mieć ich pieniądze.
                            Staranne zabudowanie miasta dobrą architekturą kosztuje krocie. Zresztą ja dam
                            swój przykład: Bielefeld (Niemcy) - 258km2 i 325 tys. ludzi, tj. 1,26tys/km2. W
                            1973 roku dwukrotne powiększenie liczby mieszkańców w wyniku zmiany granic. I
                            co? Ano, szału też "ni ma", ale radzę odwiedź to miasto i zobacz jaka
                            cywilizacyjna przepaść dzieli je od miast polskich podobnej wielkości.
                            >
                            > > Co znaczy "odpowiednio zabudować"?
                            >
                            > Budynkami wielorodzinnymi o wysokości max 6 kondygnacji, o układzie w miarę kwa
                            > rtałowym. Czyli po miejsku.
                            >
                            > > to już się to robi - ludzie będą sobie nawzajem patrzeć do garnków, tak
                            > > blisko siebie stawiają bloki.
                            >
                            > To jest wina braku planów zagospodarowania, a nie zagęszczenia.


                            Nie, to jest wina braku środków, czyli biedy, czyli oszczędności.
                            Zbudować jak najwięcej, jak najtaniej, na jak najtańszej i jak najmniejszej działce.

                            > > co już tak gęste, że wszyscy maja ochotę z tego huku i smrodu spalin w di
                            > abły
                            > > uciec.
                            >
                            > Dlaczego chcą uciec? Bo jest za dużo samochodów. Co w tedy robią? Uciekają. Gdz
                            > ie? Najlepiej do domku pod miastem.


                            Teraz uwaga, bo sam sobie gola strzelasz. Kto im umożliwia to budowanie
                            domków zaraz pod miastem , w dodatku często na planowanych przez miasto
                            przebiegach dróg odciążających śródmieście!
                            ANO GMINY! a nie Rzeszów!


                            >Czym wtedy dojeżdżają do pracy? Samochodem,
                            > bo komunikacji miejskiej nie ma, bo przy tak niskiej gęstości zaludnienia nie
                            > opłaca się jej puścić. Rowerem za daleko, o własnych nogach nie wspominając. Co
                            > się w tedy dzieje? Liczba samochodów rośnie, tworząc większy hałas, jest więce
                            > j spalin itd. Co dalej? Kolejni ludzie się wyprowadzają. Gdzie? Do domku pod mi
                            > astem. I korzystają z samochodu.

                            Kto taką sytuację tworzy? ANO GMINY! a nie Rzeszów! - co się dzieje teraz na
                            "9" pomiędzy Rzeszowem i Głogowem, no ale skoro ambicją burmistrza było
                            podwojenie ludności miasteczka przez ściągnięcie ludzi z Rzeszowa i wprowadzenie
                            firm, rzemiosła i przemysłu obok lasów stanowiacych rezerwat przyrody, ale
                            blisko Rzeszowa, bo to zwiększa ruch i obroty lokowanych tam, firm, to nic
                            dziwnego, że ruch samochodów wzrósł 5-krotnie i statystyka wypadków skoczyła
                            kilkukrotnie.
                            Czy w tym kontekście chcesz jeszcze
                            podyskutować o prawidłowym zagospodarowaniu przestrzeni?

                            > To jest Twój scenariusz. Nie uważasz, że to błędne koło?

                            Ależ, nie, właśnie wykazałem, że to Twój scenariusz i błędne koło.
                            Jeszcze dodam - bezpowrotne czasem zniszczenie przestrzeni wokół miasta.

                            > W ten sposób centrum się wyludnia. Jak nie ma mieszkańców to nie opłaca się pro
                            > wadzić sklepów, więc są zamykane. W tedy upada centrum. Kiedy upadnie centrum,
                            > niewiele zostaje aby upadło miasto. Kiedy miasto upadnie, zostanie co najwyżej
                            > obszarem zurbanizowanym.

                            Otóż to! Ale to jest właśnie skutek utrzymywania ścieśnionego miasta bez
                            przedmieść, bo na te okoliczne tereny gminy ściągają mieszkańców miasta!
                            Obsługa infrastrukturalna, czyli koszty, przynajmniej w części, pozostaje jednak
                            po stronie miasta. Ale podatki płyną już do podmiejskiej gminy. Miasto
                            bankrutuje!


                            > To jest scenariusz amerykański - domek na przedmieściu i stanie w korku na
                            autostradzie do "downtown".

                            100% zgody.

                            > Miasta Europejskie idą w drugą stronę. Nie pozwalają na niekontrolowany rozwój
                            > przedmieść.

                            Rzeszów też nie chciałby na taki chaotyczny, niekontrolowany rozwój
                            przedmieść pozwolić (vide lasy w Rudnej Małej i to za przeproszeniem g...no koło
                            nich). Niestety, nic nie może zrobić, bo suwerenem przedmieść są okoliczne
                            gminy, tudzież powiat ziemski, które na końcu języka mają ludowe porzekadło: "a
                            pocałujcie nas w..."


                            W Berlinie nowe osiedla mają gęstość taką, jak zabudowa w śródmieśc
                            > iu (ok. 10 tys./km2, co nie jest jakimś wyczynem) i można budować tylko tam, gd
                            > zie jest dostęp do transportu miejskiego i dróg rowerowych. Dba się o dostęp do
                            > szkół czy przedszkoli, budowane są place zabaw.

                            zauważ że do tego trzeba:
                            a) przestrzeni
                            b) prawa do dysponowania tak zagospodarowanym terenem. Pomijając przypadek pól
                            Staromieścia, Rzeszów nie ma takich zwartych terenów pod zabudowę prowadzoną w
                            sposób, o jakim piszesz.
                            Na marginesie te 49,5% (2010) terenów rolnych w
                            Rzeszowie o których pisze (zawyżając wskaźnik) lajkonik to często wąskie długie
                            działeczki za domkami. Ich wykup i scalenie też kosztuje.

                            Oprócz tego oczywiście ogranic
                            > za się ruch samochodowy, żeby nie było hałasu i spalin.

                            To jest kwestia całej polityki miejskiej, dla której akurat mało zrozumienia
                            w głowach urzędników zajmujących się Rzeszowem, ale i biedy i ograniczeń,
                            związanych właśnie ze ścieśnieniem granic. Po pierwsze trzeba by kupić pojemne i
                            nie rozgrzewające się do 55oC autobusy jeśli zakładamy, że mamy się przesiąść do
                            nich z samochodów. Na to trzeba kasę. Te autobusy muszą mieć jak jeździć po
                            mieście (a nie trasa zamkowa powykręcana jak serpentyna, gdzie przegubowca nie
                            wyślesz, 100 letni wiadukt pod torami na Żółkiewskiego, gdzie się nowoczesny
                            autobus nie mieści, brak (bądźmy szczerzy) szans na wybudowanie buspasów, bo
                            konserwator zabytków (wojewódzki) broni nawet poaustrackiej stajni, która się
                            zawaliła, nie mówiąc już o ciągach kamienic przy ulicach. Zastanowić się też
                            trzeba by było nad poruszaniem się po mieście niepełnosprawnych. Wreszcie nad
                            budową dróg odciążających centrum, ale one, w obecnym układzie granic miasta,
                            leżą poza jego obszarem. Nie zbudują ich gminy ani powiat, bo to nie ich biznes.
                            Co zrobi gmina na wyrysowanym przez miasto przebiegu takiej drogi? Zagadka.
                            Zrobi plan zabudowy osiedla i sprzeda działki pod domki, pieniądze chowając do
                            gminnej kasy. Efekt dokładnie taki o jakim piszesz. Zatem KOLEJNY ARGUMENT ZA
                            powiększaniem Rzesowa, a nie przeciw. Pozrawiam
                            • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 30.07.10, 19:03
                              > Nie zapominaj jednak, że to tego by tak budowac trzeba by mieć ich pieniądze.
                              > Staranne zabudowanie miasta dobrą architekturą kosztuje krocie.

                              Kto musi mieć pieniądze? Miasto ustala tylko zasady, budują deweloperzy.

                              Zresztą ja dam
                              > swój przykład: Bielefeld (Niemcy) - 258km2 i 325 tys. ludzi, tj. 1,26tys/km2. W
                              > 1973 roku dwukrotne powiększenie liczby mieszkańców w wyniku zmiany granic. I
                              > co? Ano, szału też "ni ma", ale radzę odwiedź to miasto i zobacz jaka
                              > cywilizacyjna przepaść dzieli je od miast polskich podobnej wielkości.

                              No ni ma, bo podajesz gęstość zaludnienia dla całego obszaru miasta, podczas gdy
                              ok. połowa jego powierzchni leży odłogiem. I nie jest to "pole za domem" tylko
                              spore obszary. Tam właśnie widać planowanie przestrzenne - żadnych domów w
                              środku pola, tylko w skupionych obszarach, gdzie jest dostęp do szkoły,
                              przedszkola, sklepu i transportu miejskiego. Stawiasz równość między miastem
                              gęsto zabudowanym, gdzie połowa powierzchni jest wolna, a miastem zabudowanym
                              rzadko i nisko, ale w całości. Powiedz mi, które miasto jest bardziej "miejskie"?

                              > Nie, to jest wina braku środków, czyli biedy, czyli oszczędności.

                              Znowu. Czyjej biedy? Skoro deweloper wybudował, znaczy że miał środki i opłacało
                              mu się budować. Żeby deweloper mógł wybudować, ktoś musiał dać zgodę - miasto.
                              To jest przykład chaosu i braku planu zagospodarowania.

                              > Zbudować jak najwięcej, jak najtaniej, na jak najtańszej i jak najmniejszej dzi
                              > ałce.

                              No, i to jest sposób myślenia inwestora - zbudować jak najtaniej i sprzedać jak
                              najdrożej. Nie mia w tym nic złego. Rolą miasta jest ustalanie zasad co można
                              zbudować, gdzie, wysokość, linie zabudowy, zaplanować sieć dróg, rozmiar
                              działek, usługi w parterach i wiele innych rzeczy.

                              > ANO GMINY! a nie Rzeszów!

                              Co stoi na przeszkodzie, żeby gmina dogadała się z miastem? Pomijam sytuację,
                              gdzie jedni i drudzy mają wszystko w dupie.

                              > Kto taką sytuację tworzy? ANO GMINY! a nie Rzeszów!

                              Rzeszów, pozwalając im uciec.

                              Czy w tym kontekście chcesz jeszcze
                              > podyskutować o prawidłowym zagospodarowaniu przestrzeni?

                              Tak, chcę. Co masz jeszcze ciekawego do powiedzenia?

                              > Ależ, nie, właśnie wykazałem, że to Twój scenariusz i błędne koło.[/b]

                              Jakoś mnie nie przekonałeś. Próbuj dalej.

                              > Jeszcze dodam - bezpowrotne czasem zniszczenie przestrzeni wokół miasta.

                              Zabudowywanie terenów, które są przedłużeniem istniejącej tkanki miejskiej
                              zamiast rozlewania się miasta?

                              > Otóż to! Ale to jest właśnie skutek utrzymywania ścieśnionego miasta bez
                              > przedmieść, bo na te okoliczne tereny gminy ściągają mieszkańców miasta!

                              Jeśli tworzymy miasto, gdzie nie ma hałasu, spalin, jest bezpiecznie i wszędzie
                              blisko, to po co mają iść do okolicznych gmin?

                              > Rzeszów też nie chciałby na taki chaotyczny, niekontrolowany rozwój
                              > przedmieść pozwolić

                              Ale pozwala. Choćby ul. Strażacka.

                              > [b]zauważ że do tego trzeba:
                              > a) przestrzeni
                              > b) prawa do dysponowania tak zagospodarowanym terenem.

                              a) jak się pozwala budować domki gdzie popadnie, to nie ma przestrzeni. No ale
                              ona jest: wojsko na Dąbrowskiego, Lwowskiej i Krakowskiej, mnóstwo
                              niezabudowanych działek w ścisłym Śródmieściu, Podwisłocze, działki na Zalesiu i
                              Drabiniance, zachodnia Staroniwa.
                              b) to jest problem inwestora, a nie miasta. Miasto tylko ustala zasady co,
                              gdzie i jak.

                              > Oprócz tego oczywiście ogranic
                              > > za się ruch samochodowy, żeby nie było hałasu i spalin.
                              >
                              > To jest kwestia całej polityki miejskiej, dla której akurat mało zrozumienia
                              > w głowach urzędników zajmujących się Rzeszowem, ale i biedy i ograniczeń,
                              > związanych właśnie ze ścieśnieniem granic.


                              lol, jaki to ma związek?

                              Po pierwsze trzeba by kupić pojemne
                              > i
                              > nie rozgrzewające się do 55oC autobusy jeśli zakładamy, że mamy się przesiąść d
                              > o
                              > nich z samochodów.

                              Jak całe miasto zabudujesz domkami, to nie opłaca się ich kupować.

                              > Na to trzeba kasę.

                              Unia Europejska

                              Te autobusy muszą mieć jak jeździć po
                              > mieście

                              Jeśli nie będzie regulacji, to będą domy w środku pola i nie będzie jak miał
                              jeździć.

                              brak (bądźmy szczerzy) szans na wybudowanie buspasów, bo
                              > konserwator zabytków (wojewódzki) broni nawet poaustrackiej stajni,

                              Co ma konserwator do buspasów?

                              Zastanowić się też
                              > trzeba by było nad poruszaniem się po mieście niepełnosprawnych.

                              Jaki to ma związek z tematem?

                              > Co zrobi gmina na wyrysowanym przez miasto przebiegu takiej drogi? Zagadka.
                              > Zrobi plan zabudowy osiedla i sprzeda działki pod domki, pieniądze chowając do
                              > gminnej kasy.

                              Po pierwsze miasto nie ma władzy rysować poza granicami. Po drugie w
                              cywilizowanym świecie gmina dogadałaby się z miastem. Po trzecie gmina nie jest
                              głupia i wie, że bez dróg ani rusz (co było ostatnio w Krasnym?).

                              Zatem KOLEJNY ARGUMENT ZA
                              > powiększaniem Rzesowa, a nie przeciw.

                              A ja jestem przeciw powiększaniu?
                              • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.10, 01:39
                                1. Kto musi mieć pieniądze? Inwestor. Deweloper nie zbuduje Ci porządnej
                                architektury, bo chce jak najszybciej, jak najtaniej i najlepiej jak
                                najciaśniej. Czyżbyś nie znał jakości mieszkań budowanych przez deweloperów i
                                architektury ich domów? Wybierz sie na róg Jazowej i Strażackiej. To wygląda jak
                                zakładowe pakamery socjalne na placu manewrowym. Poza tym deweloperzy nie budują
                                wieżowców na biura, hotele, sklepy czy siedziby firm. Że plan też musi mieć ręce
                                i nogi to fakt, ale nie tu jest przyczyna tego, że nasze miasta jeszcze długo
                                zachodnich nie będą przypominać.

                                2. Chwalisz Bielefeld - i dobrze - za planowanie przestrzenne, ja tego samego
                                życzyłbym sobie w Rzeszowie. Jak widzisz przez 30 lat ciasnych granic porobiło
                                nam się coś całkiem przeciwnego niż u nich. Idąc Twoim tokiem rozumowania -
                                czemu u licha tak sie stało?

                                3. Ani miasto zabudowane gęsto (a w Polsce do tego byle jak) ani zbyt rzadko nie
                                jest dobre. Urbaniści muszą mieć trochę wyobraźni i rozlokować funkcje miasta
                                tak, żeby było przyjazne, żeby się w nim dobrze żyło i dobrze w weekend
                                wypoczywało.

                                4. Gmina nie dogada się z miastem, bo gminie ewidentnie opłaca się olewać
                                pobliskie miasto - takie bez podmiejskiego bufora pomiędzy nią a śródmieściem i
                                pasożytować na tym mieście ekonomicznie. Po cholerę trzymać trawę pod uzgodnioną
                                drogę, której ich tak bez zmiany granic nikt nie zbuduje, jak to można
                                rozparcelować i sprzedać pod domki, a potem ściągać swoją dolę podatku od
                                mieszkańców miasta co się tu przeniosą. Niech się miasto wyludnia - nie nasza
                                rzecz. Po co chronić rezerwaty, tereny zielone, jak gmina wokół ma ich w czorta,
                                lepiej blisko miasta, tam, gdzie jego władze widzą np. miejski ośrodek
                                rekreacji, nasrac za przeproszeniem budek, złomowisk, hasiu, zrobić wystawę
                                żurawi drogowych na płytach ułożonych po wycięciu zagajników, gdzie może mogłoby
                                z powodzeniem powstać osiedle luksusowych domków jednorodzinnych, itd, etc.

                                5. Jak ma Rzeszów nie pozwolić uciec mieszkańcom? Kto im zabroni wynieść się z
                                miasta, tj. kupić ziemię rzut beretem, ale w innej gminie i tam się wybudować, a
                                tu dalej wozić dzieci do przedszkola, szkoły, robić korki swoimi autami, samemu
                                pracować, a część podatku oddać gminie. To jest problem i bolączka wielu miast
                                polskich, szczególnie jak się popatrzy na statystyki tych bardziej
                                zagęszczonych. Na alarm bije Związek Miast Polskich i Unia Metropolii Polskich,
                                nawet pisał o tym niedawno Newsweek Polska.

                                6. Reszta Twoich tez jest tak zatomizowana, że trudno o dyskusję. Myślę -
                                wybacz, że powtarzasz pewne slogany nie czując meritum spraw.
                                Bo np.
                                "jak się pozwala budować domki gdzie popadnie, to nie ma przestrzeni."

                                W Rzeszowie domki (nowe!) są nawet pomiędzy blokami a ulicą przy której stoją.
                                Masz ciasną zabudowę tego, co jest, mnie się to nie podoba, ale Tobie chyba tak,
                                bo piszesz:

                                > No ale ona jest: wojsko na Dąbrowskiego, Lwowskiej i Krakowskiej, > mnóstwo
                                niezabudowanych działek w ścisłym Śródmieściu, Podwisłocze, > działki na Zalesiu.

                                Pisząc to zaprzeczasz idei przyjaznego miasta o którym pisałeś. Zabudowa
                                Śródmieścia (gdzie, czym, na miły Bóg!) to:
                                - wzrost natężenia ruchu, spalin i hałasu
                                - utrudnienie przeprowadzenia koniecznych, nawet przy założeniu
                                ograniczenia ruchu samochodów inwestycji dla komunikacji
                                publilcznej czy np. ścieżk rowerowych
                                - spadek atrakcyjności tej części miasta jako miejsca zamieszkania,
                                pełnego - jak już pisałem huku, smrodu i pozbawionego zieleni.

                                Normalny człowiek w takiej sytuacji chce uciec, bo dla większości mieszkanie w
                                takim miejscu to żaden splendor ani zaszczyt, więc domek z ogródkiem na dobrze
                                urządzonym przedmieściu jest czymś wymarzonym i atrakcyjnym.


                                > Drabiniance, zachodnia Staroniwa.
                                b) to jest problem inwestora, a nie miasta. Miasto tylko ustala zasady co, gdzie
                                i jak.


                                7. Masz na Drabiniance Strażacką, sam o niej piszesz, do tego kopalnie gazu,
                                gazociągi wysoko i średnioprężne przy których budować nie wolno i tereny
                                zalewowe. Zachodnia Staroniwa to tereny górnicze z odwiertami należące do
                                PGNiG-u, kopalnia gazu w rejonie Pustek a ogólnie (porównaj stary plan) to teren
                                niedawno przyłączony, więc do tych 53,7 ma się nijak.

                                8. Kto rozlewa miasto a kto "kontynuuje zabudowę tkanki miejskiej", kto chce
                                zabudować wszystko domkami i kto to robi. Zresztą dziś mało kto w bloku chce
                                mieszkać - raczej tylko ten kogo na własny dom po prostu nie stać, albo ktoś,
                                kto mieszkanie w bloku traktuje jako sytuację przejściową.
                                Dobrze zaplanowane miasto składa się ze śródmieścia, które niekoniecznie musimy
                                utożsamiać ze starówką, stref przemysłowych, stref (najczęściej na
                                przedmieściach) domków i willi, parków, lasów miejskich, obszarów rekreacyjnych
                                najczęściej w okolicy tych ostatnich i rezerwy rozwojowej pod drogi, dzielnice i
                                pod całą resztę. Takie miasto ma rację bytu i nie misi zmieniać granic 30 czy 50
                                lat!

                                9. Unia unią a wkład własny miasta - im poważniejsza inwestycja tym bardziej
                                obciążający budżet - wkładem własnym. Być może to jest odpowiedź na pytanie
                                dlaczego przez 20 ostatnich lat samorządności gminy mimo całego krzyku nie
                                wykazały się (może wyjąwszy Trzebownisko) niczym pożytecznym ani chwalebnym. Jak
                                mieli dziadostwo, tak mają dalej, a środki pomocowe niedługo się skończą.

                                10. O domach w środku pola to czysta demagogia, chyba że masz na myśli tereny
                                poza miastem, zabudowywane psim smędem przez gminy.
                                Co ma konserwator do buspasów -ano ma, bo do buspasów, tramwajów czy Bóg wie
                                czego jeszcze trzeba by poszerzyć ulice w śródmieściu - tam gdzie największy
                                tłok i korki (które jeszcze postulujesz zwiększyć), a on nie da ruszyć ani
                                jednej kamienicy ani nawet parterowego domku przy ulicy w Rzeszowie, z czego w
                                innych miastach wojewódzkich się śmieją, bo tam wiedzą, że coś co jest tylko
                                stare, nie musi być zaraz zabytkowe. Za skrajna naiwność uważam myślenie, że
                                buspasy wydzieli się z istniejących pasów ruchu, a auta osobowe uwięzi w
                                korkach, co ma ponoć zachęcić do korzystania z autobusów. Których? Tych
                                jeżdżących co godzinę śmiesznymi często trasami, spóźniających się, gdzie stoi
                                się na stopniach albo zostaje na przystanku, bo już nie da się wsiąść? W których
                                latem w środku jest 50oC? Które stoją w korku jak inne auta? A zrób buspas przy
                                skręcie z Lisa-Kuli pod zamkiem w lewo w trasę zamkową. Chyba że osobowe puścić
                                (ale znowu jeden pas z MPK, na przykład "0", "30" dla jadących prosto w
                                Dąbrowskiego dla aut osobowych!). Co wtedy: zamknąć miasto dla samochodów?
                                Poprosić konserwatora o zgodę na wyburzenie kamienic pomiędzy Lisa-Kuli a
                                zamkiem (efekt wiadomy), czy może część osiedli, z głową, jak to opisywałeś
                                budować na przyłączonych terenach, po wybudowaniu tam wcześniej przez miasto
                                dróg, stworzeniu wydolnego systemu komunikacji miejskiej, rowerowej i pieszej, a
                                w starym śródmieściu ograniczać ruch przez ograniczanie (ale nie zrozum że
                                całkowitą likwidację!) funkcji wymagających dojazdu prywatnymi autami
                                (zamieszkiwanie, część urzędów) na rzecz usług, zieleni i handlu. Problem
                                dojazdu samochodem niepełnosprawnych do urzędu, mieszkania czy apteki, w
                                przypadku zamknięcia śródmieścia ma kolosalne znaczenie i9 związek z tematem -
                                taki ktoś nie pójdzie Ci spacerem od parkingu na nogach 15 minut piechotą, a to
                                też człowiek. W Bielefeldzie pewnie zrobiliby tramwaj w tunelu pod jezdnią z
                                wyjściami na powierzchnię zaopatrzonymi w windy w odpowiednich punktach miasta
                                :), nas na to po prostu nie stać.
                                11. W Krasnem na przestrzeni 15 lat jest to chyba już 10 propozycja przebiegu
                                obwodnicy Rzeszowa, przy czym ta gmina ostatnio i tak pozytywnie wyróżnia się
                                jeśli chodzi o współpracę z miastem, a już są protesty i nic znowu z tego nie
                                wyjdzie. O czym więc piszemy? Tak samo jak miasto nie ma prawa nic kreślic na
                                terenie gminy, to nie ma możliwości tej drogi tam zbudować i tak ugrzęźniemy, bo
                                nikt inny tego nie zrobi, bo nawet nie ma do tego nie tylko motywacji, ale
                                • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? - dokończenie i zakończenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.10, 01:57
                                  ...ale i instrumentów prawnych. Kręcimy się w kółko - jak to piszę już bodaj
                                  trzeci raz, Ty mi znowu odpiszesz, że z gminą się można dogadać.
                                  No nie można. Nie u nas. Nawet gdyby się dogadał, obwodnicy nie będzie, póki jej
                                  miasto nie wybuduje, a nie wybuduje póki nie przejmie i nie zarezerwuje terenu
                                  (sam to przyznajesz pisząc, że miasto nic nie może kreślić poza swoją granicą,
                                  to tym bardziej nie może nic tam budować). Gminie na cholerę jakaś droga,
                                  powiatowi to samo, a GDDKiA z kolei też ma węża w kieszeni i nie będzie
                                  wykonywać zadań za miasto, może z wyjątkiem nielicznych, tych łączących się z
                                  autostradami i drogami szybkiego ruchu - ale to też jak jest tego niewiele, parę
                                  kilometrów.
                                  A na reszcie niech sobie dalej rośnie lebioda labo kapusta. I to jest najlepszy
                                  przepis na marazm, a my się dalej zachwycajmy zachodem.

                                  PS Może by połączyć powiaty ziemskie i grodzkie (starostą ziemskim prezydent
                                  miasta-siedziby, niekoniecznie z rozszerzeniem miasta na cały powiat, czyli z
                                  zachowaniem gmin podmiejskich). Miałoby to ten plus, że pozwolenie na
                                  zabudowywanie terenów wokół miasta wydawałby jego prezydent, kontrolując w ten
                                  sposób strefę podmiejską i zarazem sposób rozbudowy miasta. Jako starosta miałby
                                  też prawo współ(przynajmniej)decydowania o tym co u granicy ma powstać oraz
                                  prawo zdobywania środków np. na drogi i ich budowę i utrzymanie. Tylko kto się
                                  podejmie takiej reformy. W dodatku nie każde duże miasto ma swój powiat ziemski.
                                  Kiśmy się więc dalej, niech paru radnych z przedmieść rządzi losami miasta i
                                  swoich - a jakże, -też- dzieci, zazdrośćmy zachodowi i pilnujmy opłotkowej
                                  demokracji, wkrótce zobaczymy czym się to skończy.
                                • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 01.08.10, 15:20
                                  > 1. Kto musi mieć pieniądze? Inwestor. Deweloper nie zbuduje Ci porządnej
                                  > architektury, bo chce jak najszybciej, jak najtaniej i najlepiej jak
                                  > najciaśniej.

                                  Deweloper to nie inwestor? Czy Ty nie rozumiesz, że to miasto ma określić co,
                                  jak wysoko i jak gęsto budować, a inwestor musi się tego trzymać?

                                  Wybierz sie na róg Jazowej i Strażackiej. To wygląda ja
                                  > k
                                  > zakładowe pakamery socjalne na placu manewrowym.

                                  Na Strażackiej jest burdel, bo miasto na to pozwoliło.

                                  Poza tym deweloperzy nie buduj
                                  > ą
                                  > wieżowców na biura, hotele, sklepy czy siedziby firm.

                                  No to inwestorzy. Co to za różnica?

                                  Że plan też musi mieć ręc
                                  > e
                                  > i nogi to fakt, ale nie tu jest przyczyna tego, że nasze miasta jeszcze długo
                                  > zachodnich nie będą przypominać.

                                  Tylko gdzie?

                                  > 5. Jak ma Rzeszów nie pozwolić uciec mieszkańcom?

                                  Dając im w mieście warunki takie, żeby nie musieli uciekać.

                                  Myślę -
                                  > wybacz, że powtarzasz pewne slogany nie czując meritum spraw.

                                  Na razie to Ty powtarzasz jeden slogan - "bo nie ma przedmieść"

                                  > W Rzeszowie domki (nowe!) są nawet pomiędzy blokami a ulicą przy której stoją.

                                  No i to jest stawianie domków gdzie popadnie.

                                  > Masz ciasną zabudowę tego, co jest,

                                  Gęstej, ale jednorodnej.

                                  zabudowa
                                  > Śródmieścia (gdzie, czym, na miły Bóg!)

                                  Choćby tu:
                                  www.zumi.pl/namapie.html?&long=21.998726&lat=50.0373066&type=2&scale=1&svActive=false
                                  i tu:
                                  www.zumi.pl/namapie.html?&long=22.0050344&lat=50.0268128&type=2&scale=3&svActive=false

                                  > - wzrost natężenia ruchu, spalin i hałasu

                                  Jaki wzrost? Jak zabudujesz Budziwoje i inne, to nie wzrośnie?

                                  Na terenach, które wymieniłem, zamieszka x osób. Te x osób będzie miało dostęp
                                  do komunikacji miejskiej, więc nie będzie musiało wszędzie jeździć samochodem
                                  ergo - spadnie poziom hałasu i spalin. Te x osób będzie miało wszystkie
                                  podstawowe potrzeby (sklep, apteka, szkoła dla dzieci) w zasięgu dojścia
                                  pieszego. Kolejne samochody mniej.

                                  Ty chcesz te x osób umieścić gdzieś po Budziwojach, i to najlepiej w domkach
                                  jednorodzinnych. W tym Budziwoju do sklepu trzeba iść pół godziny. Autobus
                                  jeździ co godzinę, bo częściej się nie opłaca. Więc korzystają z samochodu. Ergo
                                  - rośnie poziom hałasu i spalin. Do szkoły pieszo się idzie godzinę, więc ludzie
                                  dowożą dzieci samochodami. Znowu zwiększa się hałas i spaliny.

                                  > - utrudnienie przeprowadzenia koniecznych, nawet przy założeniu
                                  > ograniczenia ruchu samochodów inwestycji dla komunikacji
                                  > publilcznej czy np. ścieżk rowerowych

                                  W jaki sposób utrudnienie? Co Ty byś chciał tam budować?

                                  > - spadek atrakcyjności tej części miasta jako miejsca zamieszkania,
                                  > pełnego - jak już pisałem huku, smrodu i pozbawionego zieleni.

                                  Już pisałem dlaczego jest huk - za dużo samochodów.

                                  > 7. Masz na Drabiniance Strażacką, sam o niej piszesz, do tego kopalnie gazu,
                                  > gazociągi wysoko i średnioprężne przy których budować nie wolno i tereny
                                  > zalewowe.

                                  A jednak budują.

                                  Zachodnia Staroniwa to tereny górnicze z odwiertami należące do
                                  > PGNiG-u, kopalnia gazu w rejonie Pustek a ogólnie (porównaj stary plan) to tere
                                  > n
                                  > niedawno przyłączony, więc do tych 53,7 ma się nijak.

                                  Staroniwa niedawno przyłączona?

                                  Zresztą dziś mało kto w bloku chce
                                  > mieszkać - raczej tylko ten kogo na własny dom po prostu nie stać, albo ktoś,
                                  > kto mieszkanie w bloku traktuje jako sytuację przejściową.

                                  dopiero twierdziłeś, że to dlatego, że jest huk i spaliny.

                                  > Co ma konserwator do buspasów -ano ma, bo do buspasów, tramwajów czy Bóg wie
                                  > czego jeszcze trzeba by poszerzyć ulice w śródmieściu - tam gdzie największy
                                  > tłok i korki

                                  Nie, wystarczy zabrać jeden pas samochodom. Bez tego miasto się udusi.

                                  Za skrajna naiwność uważam myślenie, że
                                  > buspasy wydzieli się z istniejących pasów ruchu,

                                  Bo co? Bo kierowcy tupną nogą? W jaki sposób chcesz rozwijać system transportowy?

                                  a auta osobowe uwięzi w
                                  > korkach, co ma ponoć zachęcić do korzystania z autobusów. Których? Tych
                                  > jeżdżących co godzinę

                                  Jeśli całe miasto zabudujesz domkami, to nie będzie się opłacało jeździć
                                  częściej niż co godzinę. Słyszałeś o takich wynalazkach jak Park&Ride? Tyle, że
                                  system transportowy miasta nie może się na nim opierać!

                                  śmiesznymi często trasami, spóźniających się, gdzie stoi
                                  > się na stopniach albo zostaje na przystanku, bo już nie da się wsiąść? W któryc
                                  > h
                                  > latem w środku jest 50oC?

                                  Nie rozumiesz, że w tej chwili komunikacja miejska w Rzeszowie to śmiech na
                                  sali, i trzeba najpierw powyprostować te trasy i kupić nowy tabor. Ale nie, bo
                                  nowe autobusy są drogie i nas nie stać...

                                  > Które stoją w korku jak inne auta?

                                  Jak będzie buspas, to nie będą stały, nie?

                                  A zrób buspas przy
                                  > skręcie z Lisa-Kuli pod zamkiem w lewo w trasę zamkową.

                                  A co to za problem? Normalnie, środkiem, jak w Amsterdamie choćby, czy w Krakowie.

                                  > Co wtedy: zamknąć miasto dla samochodów?

                                  Jeśli zabudujesz całe miasto domkami, to nie będzie można nawet ograniczać ruchu.

                                  czy może część osiedli, z głową, jak to opisywałeś
                                  > budować na przyłączonych terenach, po wybudowaniu tam wcześniej przez miasto
                                  > dróg, stworzeniu wydolnego systemu komunikacji miejskiej, rowerowej i pieszej,

                                  To w końcu zgadzasz się ze mną, czy nie?

                                  > a
                                  > w starym śródmieściu ograniczać ruch przez ograniczanie (ale nie zrozum że
                                  > całkowitą likwidację!) funkcji wymagających dojazdu prywatnymi autami
                                  > (zamieszkiwanie, część urzędów) na rzecz usług, zieleni i handlu.

                                  Zamieszkiwanie wymaga samochodu? To co proponujesz to katastrofa. W centrum
                                  powinno mieszkać jak najwięcej ludzi, bo tam jest wszystko pod ręką i mogą to
                                  załatwić pieszo. Jeśli tych ludzi umieścisz dalej od centrum, to będą musieli
                                  pokonać większą odległość. Potem jest korek i tłok w autobusach.
                                  • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 00:43
                                    korni.rz napisał:
                                    >
                                    > Deweloper to nie inwestor? Czy Ty nie rozumiesz, że to miasto ma określić co,
                                    > jak wysoko i jak gęsto budować, a inwestor musi się tego trzymać.

                                    Po pierwsze budynkami deweloperów nie zbudujesz przyjaznego miasta. Po drugie
                                    plan zagospodarowania wcale nie określa takich szczegółów, jak ci się wydaje -
                                    to jest zaledwie kilka ogólnych wytycznych. Najczęściej zaś tego planu nie ma. I
                                    nie ma przeszkód, by wydać zezwolenie nawet na najszkaradniejszy budynek.

                                    Po trzecie nasze miasta zachodnich jeszcze długo przypominać nie będą przez
                                    biedę polskich inwestorów i konsumentów. Poza tym nie napcha ci się tutaj
                                    finansowa elita świata czy Europy. Oni jak przyjdą to do największych miast, nie
                                    do Rzeszowa.

                                    po czwarte na moje pytanie: > 5. Jak ma Rzeszów nie pozwolić uciec mieszkańcom?
                                    odpowiadasz:
                                    > Dając im w mieście warunki takie, żeby nie musieli uciekać.
                                    Bardzo odkrywcze, tylko szkoda, ze nie powiedziałeś jakie.

                                    Po piąte podane przez ciebie linki się nie otwierają. Piszesz: "Na terenach,
                                    które wymieniłem, zamieszka x osób. Te x osób będzie miało dostęp do komunikacji
                                    miejskiej, więc nie będzie musiało wszędzie jeździć samochodem, ergo - spadnie
                                    poziom hałasu i spalin. Te x osób będzie miało wszystkie podstawowe potrzeby
                                    (sklep, apteka, szkoła dla dzieci) w zasięgu dojścia pieszego. Kolejne samochody
                                    mniej."

                                    I to wszystko wybuduje im Rzeszów, a do pracy pojadą rzeszowskim autobusem. Ty
                                    naprawdę jesteś aż taki naiwny? Czy może już rozumiesz o czym pisałem, kiedy
                                    wspominałem że do tego trzeba ogromnych pieniędzy. Poczytaj sobie może coś np. o
                                    rewitalizacji miast, tak dla hobby.

                                    Po szóste piszesz, odpowiadając na mój tekst iż dogęszczanie i dalsza zabudowa
                                    śródmieścia spowoduje "utrudnienie przeprowadzenia koniecznych, nawet przy
                                    założeniu ograniczenia ruchu samochodów, inwestycji dla komunikacji publilcznej
                                    czy np. ścieżk rowerowych"
                                    następująco:

                                    > W jaki sposób utrudnienie? Co Ty byś chciał tam budować?

                                    Buspasy dla autobusów (czyli dodatkowe pasy w jezdni) albo wydzielone pasy dla
                                    tramwaju np. Na to trzeba miejsca. Zadałem też konkretne pytanie: jak widzisz
                                    buspasy, na Lisa-Kuli, pod zamkiem w kierunku mostu zamkowe i ulicy
                                    Dąbrowskiego. Bo na razie jest jeden pas i dla skręcających w lewo i dla
                                    jadących prosto w Dąbrowskiego - czyli i dl a autobusów i dla aut osobowych, a
                                    piesi chodzą już niemal po ścianach kamienic. Odpowiedzi na to pytanie nie
                                    dostałem, tylko postulat, żeby jeszcze więcej mieszkańców ściągnąć do śródmieścia.

                                    O przepraszam, jest: > A co to za problem? Normalnie, środkiem, jak w
                                    Amsterdamie choćby, czy w Krakowie. Środkiem czego panie dziejku? Środkiem
                                    podwójnej ciągłej?

                                    Reszta:
                                    > Ty chcesz te x osób umieścić gdzieś po Budziwojach, i to najlepiej w domkach
                                    > jednorodzinnych.

                                    Mój Boże, w szklanej kuli to wyczytałeś?

                                    W tym Budziwoju do sklepu trzeba iść pół godziny. Autobus
                                    > jeździ co godzinę, bo częściej się nie opłaca. Więc korzystają z samochodu.

                                    To rzeczywiście straszne, aż dziw bierze, że tam ludziska ze śródmieścia
                                    uciekają i domy budują. Ale chłopie, jest sposób: to niech na tym Budziwoju
                                    zbudują osiedle takie jak wyżej pisałeś: ""Na terenach, które wymieniłem,
                                    zamieszka x osób. Te x osób będzie miało dostęp do komunikacji miejskiej, więc
                                    nie będzie musiało wszędzie jeździć samochodem, ergo - spadnie poziom hałasu i
                                    spalin. Te x osób będzie miało wszystkie podstawowe potrzeby (sklep, apteka,
                                    szkoła dla dzieci) w zasięgu dojścia pieszego. Kolejne samochody mniej." Itd,
                                    ipt., powodzenia.


                                    >Ergo - rośnie poziom hałasu i spalin. Do szkoły pieszo się idzie >godzinę, więc
                                    ludzi e dowożą dzieci samochodami. Znowu zwiększa się >hałas i spaliny.

                                    Przecież wszystko twoim zdaniem mają mieć na miejscu. Gdzie się te spaliny
                                    zwiększają? W śródmiesciu? Bo to o śródmieściu pisaliśmy, a nie dzielnicach
                                    podmiejskich.


                                    albo:
                                    >> Zresztą dziś mało kto w bloku chce
                                    > > mieszkać - raczej tylko ten kogo na własny dom po prostu nie stać, albo k
                                    > toś,
                                    > > kto mieszkanie w bloku traktuje jako sytuację przejściową.
                                    >
                                    > dopiero twierdziłeś, że to dlatego, że jest huk i spaliny.


                                    To jedno drugie wyklucza?

                                    albo to:
                                    >trzeba najpierw powyprostować te trasy i kupić nowy tabor. Ale nie, bo
                                    > nowe autobusy są drogie i nas nie stać...

                                    Niedawno pisałeś, że nic nie trzeba wyburzać, prostować i nic do tego
                                    konserwatorowi. I że to wszystko nic by nie kosztowało, bo puścisz środkiem.

                                    albo taka wymiana zdań

                                    > > [Autobusy], które stoją w korku jak inne auta?
                                    >
                                    > Jak będzie buspas, to nie będą stały, nie?

                                    Jak będzie buspas to nie będą stały.
                                    Faktycznie.
                                    Na Lisa Kuli pod zamkiem w kierunku Dąbrowskiego i w kierunku mostu zamkowego
                                    nie będzie stał ani jeden samochód osobowy, tylko same autobusy MPK, pełne
                                    białych kołnierzyków. Bo będzie buspas. Jak ktoś kto zamieszka np. na
                                    Jagiellońskiej zechce wyjechać w sobotę za miasto albo latem w Bieszczady swoim
                                    autem, to sobie z walizkami i teściową i z dziećmi podejdzie na parking
                                    "Park&Ride" na Matuszczaka i już będzie na miejscu. Po 10 razach tam i z
                                    powrotem wreszcie spakuje się i sobie na wypoczynek pojadą.
                                    I takie planowanie miasta na pewno spowoduje, że będą do Rzeszowa i jego
                                    śródmieścia "walić drzwiami i oknami", bo "będą mieszkać w śródmieściu i
                                    wszystko będą mieli na miejscu." Będzie 200 tysięcy na 50km2.
                                    Bo "w w mieście będą mieli warunki takie, żeby nie musieli [na [przedmieścia]
                                    uciekać."

                                    Sorry, nie zwykłem tak pisać, ale będę szczery, bo tego już za dużo:
                                    Albo Ty sobie robisz po prostu jaja, albo idź się chłopie rozejrzyj za nowym
                                    tornistrem. Za miesiąc zacznie się szkoła.
                                    • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 04.08.10, 19:07
                                      > Po pierwsze budynkami deweloperów nie zbudujesz przyjaznego miasta.

                                      Tylko czyimi? Kto w takim razie buduje przyjazne miasta choćby w Berlinie?

                                      Po drugie
                                      > plan zagospodarowania wcale nie określa takich szczegółów, jak ci się wydaje -
                                      > to jest zaledwie kilka ogólnych wytycznych.

                                      To że w Rzeszowie nie potrafi się stworzyć dobrego i szczegółowego planu, nie znaczy że nie można.

                                      > Najczęściej zaś tego planu nie ma.

                                      A to jest przepraszam bardzo argument za czym? Za poszerzaniem miasta?

                                      Poza tym nie napcha ci się tutaj
                                      > finansowa elita świata czy Europy. Oni jak przyjdą to do największych miast, ni
                                      > e
                                      > do Rzeszowa.

                                      No to co?

                                      > Bardzo odkrywcze, tylko szkoda, ze nie powiedziałeś jakie.

                                      Ciszę, spokój, podstawowe potrzeby i transport miejski pod ręką i bliskość do centrum.

                                      > Po piąte podane przez ciebie linki się nie otwierają.

                                      A mnie tak. Ale powiem: plac Balcerowicza i uprawa cebuli na Podwisłoczu.

                                      > I to wszystko wybuduje im Rzeszów

                                      Już ci tłumaczyłem. Dalej nie rozumiesz...

                                      > a do pracy pojadą rzeszowskim autobusem.

                                      Pewnie że nie, przecież każdy ma samochód.

                                      Ty
                                      > naprawdę jesteś aż taki naiwny? Czy może już rozumiesz o czym pisałem, kiedy
                                      > wspominałem że do tego trzeba ogromnych pieniędzy. Poczytaj sobie może coś np.
                                      > o
                                      > rewitalizacji miast, tak dla hobby.

                                      Brednie jakich mało.

                                      > > W jaki sposób utrudnienie? Co Ty byś chciał tam budować?
                                      >
                                      > Buspasy dla autobusów (czyli dodatkowe pasy w jezdni) albo wydzielone pasy dla
                                      > tramwaju np.

                                      To się jedno z drugim wyklucza?

                                      Zadałem też konkretne pytanie: jak widzisz
                                      > buspasy, na Lisa-Kuli, pod zamkiem w kierunku mostu zamkowe i ulicy
                                      > Dąbrowskiego. Bo na razie jest jeden pas i dla skręcających w lewo i dla
                                      > jadących prosto w Dąbrowskiego

                                      Nie, są dwa pasy do skrętu i jeden na wprost.

                                      > A co to za problem? Normalnie, środkiem, jak w
                                      > Amsterdamie choćby, czy w Krakowie. Środkiem czego panie dziejku? Środkiem
                                      > podwójnej ciągłej?

                                      Nie, środkiem jezdni. Zabrać po jednym pasie ze środka.

                                      Ale chłopie, jest sposób: to niech na tym Budziwoju
                                      > zbudują osiedle takie jak wyżej pisałeś:

                                      Dobrze, tylko niech najpierw budują bliżej centrum.

                                      > Przecież wszystko twoim zdaniem mają mieć na miejscu.

                                      Podstawowe potrzeby, kolego. Czytaj ze zrozumieniem. Do pracy i na zakupy dalej będą jeździć do centrum.


                                      > Niedawno pisałeś, że nic nie trzeba wyburzać, prostować i nic do tego
                                      > konserwatorowi.

                                      Trasy autobusów wyprostować, misiu.

                                      > Na Lisa Kuli pod zamkiem w kierunku Dąbrowskiego i w kierunku mostu zamkowego
                                      > nie będzie stał ani jeden samochód osobowy, tylko same autobusy MPK, pełne
                                      > białych kołnierzyków. Bo będzie buspas.

                                      No tak, bo w Rzeszowie to same siedziby banków, giełda i w ogóle. To powiedz mi w takim razie, dlaczego najbogatsi ludzie na świecie dojeżdżają do Canary Wharf, choćby, autobusem a nie autem?

                                      Jak ktoś kto zamieszka np. na
                                      > Jagiellońskiej zechce wyjechać w sobotę za miasto albo latem w Bieszczady swoim
                                      > autem,

                                      No widzisz, ludzie mieszkają, wyjeżdżają na wakacje i nie mają problemów jak Ty. Ciekawe dlaczego?

                                      to sobie z walizkami i teściową i z dziećmi podejdzie na parking
                                      > "Park&Ride" na Matuszczaka i już będzie na miejscu. Po 10 razach tam i z
                                      > powrotem wreszcie spakuje się i sobie na wypoczynek pojadą.

                                      Co ty piszesz, dziecko? Ty wiesz w ogóle co to jest P&R i do czego to służy? Uprzedzając następne pytanie: nie, nie wiesz. Jakbyś wiedział, to byś nie pisał takich bzdur.

                                      > I takie planowanie miasta na pewno spowoduje, że będą do Rzeszowa i jego
                                      > śródmieścia "walić drzwiami i oknami", bo "będą mieszkać w śródmieściu i
                                      > wszystko będą mieli na miejscu." Będzie 200 tysięcy na 50km2.
                                      > Bo "w w mieście będą mieli warunki takie, żeby nie musieli [na [przedmieścia]
                                      > uciekać."

                                      Gdyby było tak, jak mówisz, to w centrum Berlina mieszkaliby sami biedacy, emeryci, studenci, Turki i Jugole, a miasto byłoby całe otoczone przedmieściami. Ale tak nie jest.

                                      > Albo Ty sobie robisz po prostu jaja, albo idź się chłopie rozejrzyj za nowym
                                      > tornistrem. Za miesiąc zacznie się szkoła.

                                      Już mam. Mamusia musi mi tylko kupić kledki.
                                      • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 23:47
                                        korni.rz, pierniczysz jak potłuczony. Poczytałeś coś o Berlinie i uczepiłeś się
                                        tego jak pijany płotu, a wyobraźni już nie wystarcza. Berlin to wielkie miasto i
                                        stolica dużego państwa, w którą wpompowano miliony marek a potem miliony euro.
                                        Tak że już może idź, uszatku, sobie te "trasy autobusów" prostować.
                                        • korni.rz Re: 200 tys na 53km2? 06.08.10, 10:58
                                          Brakło argumentów, co?
                                          • Gość: stary Re: 200 tys na 53km2? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 20:11
                                            korni.rz napisał:

                                            > Brakło argumentów, co?

                                            Przeciwnie, nie brakło argumentów, tylko mi opadły ręce, a tobie wstydu chciałem
                                            zaoszczędzić.
                                            Ale skoro się sam napraszasz, to proszę:


                                            Przede wszystkim: kto przy zdrowych zmysłach napisze, jak to ty zrobiłeś, że:

                                            - zabudowanie placu Balcerowicza i terenów działek przy Podwisłoczu, które co
                                            roku Wisłok zalewa nieraz i na 2,5 metra uzdrowi strukturę zabudowy w Rzeszowie
                                            i wyeliminuje potrzebę poszerzania miasta,

                                            albo, że:

                                            -pasów na Lisa Kuli w kierunku mostu i Dąbrowskiego jest 3 w jedną stronę. Na
                                            ośmiu metrach (co najwyżej) pod samym sygnalizatorem przy zamku owszem, ale tam
                                            się nawet jeden zwykły autobus na długość nie zmieści (od Graffiki są niestety
                                            tylko 2 pasy i więcej bez wyburzeń nie będzie)

                                            tudzież, że

                                            > trasy autobusów [trzeba] wyprostować


                                            No chyba, że ów ktoś nie widział Rzeszowa na oczy, co tłumaczy sięganie po Zumi
                                            zamiast opisania wprost terenu. Bo np. program transportowy dla Rzeszowa z firmy
                                            Apia piszą polscy studenci z Warszawy, którzy nigdy tu nogi nie postawili. Jeden
                                            wydzwaniał do mnie i zadawał mi dziesiątki pytań. Tak, nie tak, a może tak? Ja
                                            mu mówię: był pan w Rzeszowie? A on na to: no, nie, nigdy, ale mam plan miasta i
                                            mapy. A koledzy? -Też chyba nie. Ja mu na to: I na podstawie planów i mapy
                                            zasadniczej zrobicie nam program transportowy, chociażeście Rzeszowa na oczy nie
                                            widzieli? A on mi na to z rozbrająjacą szczerością: takie dostałem zlecenie od
                                            przełożonych, a szczegółów to się mogę przecież od Pana dowiedzieć, nie?

                                            Kto wie, może korni.rz to też taki specjalista od patrzenia na miasto przez zumi
                                            z lotu ptaka - w każdym razie jak dotąd, to wszystko na to wskazuje.


                                            Reszta tekstu do którego się wcześniej przez grzeczność nie odniosłem to,
                                            wybacz, taki bełkot, że naprawdę nie byłoby uprzejme jego komentowanie.
                                            Powiem tylko że kwestię planów (lub ich braku) reguluje ustawa o planowaniu
                                            przestrzennym. Ale, to akurat jedyna prawda, że wyobraźni nic nie zastąpi, tak
                                            przy wizjach i sporach, jak przy samym planowaniu. Jednak wypada wiedzieć, że
                                            często odpowiednie wydziały miasta maja związane ręce i nie mogą odmówić budowy.
                                            Żebyś ty wiedział ile wspaniałych planów w Rzeszowie zakończyło swój żywot na
                                            półkach - inaczej jak w Berlinie i zgadnij dlaczego. Z kolei jak deweloperowi
                                            nastawiasz full warunków (np. że ma budować kamienice z maszkaronami i
                                            klimatyzacją), to ci wystawi tylną część ciała i pójdzie robić biznes w innym
                                            mieście.

                                            O parkingach Park&Ride sobie poczytaj obok (wikipedia), ja tylko powiem, że mają
                                            uzasadnienie w miastach gdzie:
                                            - funkcjonuje metro lub inny podobnie szybki środek komunikacji miejskiej
                                            - w miastach bardzo rozległych obszarowo i licznych ludnościowo, a dodatkowo o
                                            doskonałym układzie komunikacyjnym, pozwalającym na rzeczywiste uprzywilejowanie
                                            w ruchu komunikacji publicznej - Rzeszów do takich miast nie należy z powodów
                                            oczywistych oraz tych, o których wspominałem.
                                            Na razie coś zbliżonego padło w Krakowie, a funkcjonuje w Polsce tylko w
                                            Warszawie (na 517km2 1,7 mln ludzi+ miasta satelickie) i to zobaczymy na jak długo.

                                            Natomiast o moje wyjazdy na urlop niech cię już twoja biedna głowa nie boli. Nie
                                            mam powodów do narzekań.
                                      • Gość: gosc Park&Ride IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 00:28
                                        Park&Ride

                                        "W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, próbowano wdrożyć podobny system w Krakowie – ostatni z parkingów zlikwidowano w 2003 r. Jako główną przyczynę niepowodzenia systemu wskazywane było zlokalizowanie parkingów zbyt blisko centrum miasta, w związku z czym parkingi wykorzystywane były raczej jako docelowe niż przesiadkowe."

                                        źródło:
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Park%26Ride


      • Gość: gtw Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.171.15.158.static.crowley.pl 27.07.10, 20:24
        wraz z Krakowem Rzszów stanie się najsilniejszym powiatem w regione
        południowym ze stolicą w Krośnie
    • Gość: ali Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostnet.pl 27.07.10, 21:10
      Można było po cichu liczyć na taki wynik ,zemsta za wybory prezydenckie.Teraz
      będą wybory samorządowe które należało by przemyśleć i w końcu przejrzeć na
      oczy.
      • Gość: konrad Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 21:33
        Widok na Rzeszów z Łanów Matysowskich jest zaprawde imponujący a
        pomyśleć że jeszcze 20 lat temu ludzie uciekali z tej dziury coby
        zamieszkać w blokach.
    • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 27.07.10, 21:19
      ie wiem w jakim środowisku wzrastałeś i się obracasz,w moim poznaniacy zawsze
      uchodzili za wzór do naśladowania.jedyna pieszczotliwa złośliwość jaką
      dopuszczano to "pyry" co i tak odnosiło się do gospodarności.zatem uważam że
      trafiłeś kulą w płot.ja też jestem nomen omen z Podkarpacia.mentalność typu, jak
      ma więcej to na pewno ukradł, spotkasz wszędzie,nie tylko na Podkarpaciu.

      potwierdziłeś że z czytaniem ze zrozumieniem masz kłopoy
      • Gość: lajkonik Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: 188.33.103.* 27.07.10, 21:35
        Przecież dobrze wiemy, że Poznań to był tylko przykład. Wrocław radzi sobie
        wcale nie gorzej, w każdym razie jest lata świetlne przed Rzeszowem i muszę to
        szczerze przyznać, kilka długości przed Krakowem. Tylko, że ja podziwiam ich
        sukcesy, a ty je głupio kwestionujesz. Patrząc na twoją postawę, chciałoby się
        powiedzieć: "to takie podkarpackie". Ale nie powiem tego, bo nie chcę urazić
        normalnych podkarpacian.
        • Gość: z Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 27.07.10, 22:08
          co za zmiana tonu.a już myślałem że ci się "ulał"mózg.ja nie kwestionuję sukcesów Wrocka a jedynie ich jakość,to sukcesy na krótka metę,za które płacą wszyscy.granty daje rząd z podatków ogółu. taką inwestycje jak montownia rtv/agd można niemal z dnia na dzień przenieść nap.do Rumuni.daleko nie trzeba szukać,dell,najpierw Irlandia potem Łódź i dalej.a nowy[foxonn] inwestor znowu wyciąga łapę po ulgi i grant.pisałeś a propos rozwoju Podkarpacia że takie fabryki jak Borg MTU itd.w Jasionce to pierwsza jaskółka i wiosny nie czyni.otóż wolę z oczywistych względów te jaskółki,one zagnieżdżą się na stałe bo to fabryki a nie jakieś tam montownie.ponadto dają zatrudnienie wysoko wykwalifikowanym a nie przyuczonym w trzy dni monterom.
        • Gość: IMRICH Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.stalowa.pilicka.pl 29.07.10, 15:58
          chłopie już ci pisałem kilka dni temu z związku z innym tematem-
          telepnij się w ten pusty głupi łeb jełopie co ty zasrańcu możesz o
          Pdkp wiedzieć spier... na swoje zagnojone podwórko cieciu malinowy -
          małpopolskie ubłocone ugnojone zero dróg zero infrastruktury zero
          dróg chłopcze z czym do ludzi ty masz jakieś wodogłowie czy coś w
          tym rodzaju ,wypisujesz jakieś biegunkowe herezje -człowieku Pdkp
          jest w wielu aspetkach wyżej jeśli chodzi i poziom
          cywilizacyjny ,nie wspomnę o zdegenerowanej i skorumpowanej
          nieudolnej administracji tego skansenu - nie chce mi się dalej
          wymieniać bo szkoda czasu - ale weż się ogarnij ,wytrzeżwiej i pisz
          te kretyństwa na swoim bagienku stąd wyp......dobrze ci radzę
    • Gość: gość Tadeuszu co się stało IP: *.ostnet.pl 27.07.10, 21:39
      przecież poparłeś PO w wyborach
      • mal49 Re: Tadeuszu co się stało 27.07.10, 22:10
        Ciepło, ale tu akurat (najpoważniej w świecie) podejrzewam dywersję koalicjanta.
        W szeroko pojętym znaczeniu personalnym.
        Pomyśl kto z koalicjantów znalazłby się nagle w mieście?
        Pytanie za 100!
        • Gość: gość Re: Tadeuszu co się stało IP: *.ostnet.pl 27.07.10, 22:53
          nie mam pojęcia, minister Bentkowski mieszka w Matysówce - to jedno,
          z drugiej strony sąsiaduje minister Bury - ale to chyba nie ten
          obszar poszukiwań, nie rozumiem rozgrywki. Matysówka to naprawdę
          mało warta wieś, bez strategicznego znaczenia inwestycyjnego, zamyka
          tylko ładnie Rzeszów na mapie i są tutaj ładne widoki na Rzeszów.
          Albo to była pomyłka w co chciałbym wierzyć bo nie ma o co walczyć
          albo złośliwość - bo niektórzy ludzie są złośliwi i to bardzo,
          kierują sie emocjami tylko dlaczego i po co. Rzeszów jest za SLD i
          ostatni za PO, a więc dlaczego. Tadeuszu ratuj.
          • Gość: ha! Re: Tadeuszu co się stało IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.07.10, 09:21
            gość napisał(a):

            > nie mam pojęcia, minister Bentkowski mieszka w Matysówce - to jedno,
            > z drugiej strony sąsiaduje minister Bury - ale to chyba nie ten
            > obszar poszukiwań, nie rozumiem rozgrywki.

            Wiele pałaców tam powstało, należą do różnych prominentnych osób.
            Olbrzymie posiadłości będą podlegały równie olbrzymiemu opodatkowaniu
            katastralnemu w terenach miejskich, gdy podatek ten zostanie wprowadzony. A że
            będzie musiał być wprowadzony - widać po naszym deficycie budżetowym :-(
    • Gość: Tadek Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 22:18
      Teraz już wiem, że Głogów przyłączy do siebie Rzeszów. Jeśli nie to
      zrobi to Boguchwała.
    • Gość: gość Re: I bardzo wery gut:) IP: *.ostnet.pl 27.07.10, 23:13
      Agnieszko, zapraszam - Matysówka to jedyny taki punkt widokowy dla
      Rzeszowa, z którego widać całe miasto, w Nowy Rok miasto jest całe
      rozświetlone sztucznymi ogniami - a widok jest niepowtarzalny,
      działki osiągają tu ceny 20.000 zł. za ar a jest ich mało bo teren
      jest pagórkowaty, nie jest to paryj - jak piszesz
      • Gość: z Re: I bardzo wery gut:) IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 27.07.10, 23:19
        nie zapominaj o Słocinie,oczywista od św. Rocha.też wspaniały widok,a działki
        jeszcze droższe.
        • Gość: konrad Re: I bardzo wery gut:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 07:04
          Tylko czy na tych drogich działkach warto a przedewszystkim czy
          można stawiać domy .
          Czy nie ma grożby że dony usuną sią w dół.?
          • Gość: Matysek Re: A co z biletami mpk? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.07.10, 08:05
            Już jeździmy jak w mieście a tutaj taki mezalians.Zostawią?
            • Gość: axa witajcie w Tyczynie IP: *.ostnet.pl 28.07.10, 08:45
              chcieliście zdradzić Tyczyn a tu- niespodzianka


              mogliście głosować na Kotulę to mielibyście kanalizacje i inne udogodnienia
              poszliście zupełnie w złym kierunku
              • Gość: tycz Re: witajcie w Tyczynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 08:57
                Ale Szczepański wam tyle naobiecywał jeśli zostaniecie w Tyczynie. Niech się
                teraz wywiąże, bo niewiele mu dni na tym wrosniętm do d... stołku zostało.
                • Gość: witek Re: witajcie w Tyczynie IP: *.ostdsl.pl 28.07.10, 10:10
                  A Kotuli się ciągle śni stołek burmistrza w Tyczynie. Prawdziwy
                  katolik nie może przeżyć, ze ktoś ma lepsze niż on notowania u
                  mieszkańców gminy. Wal doo Pis-u kolego, do pisu.
      • Gość: Pan Tofel Re: I bardzo wery gut:) IP: *.multimo.pl 28.07.10, 09:48
        Punkt widokowy i wspaniałe miejsce (dla niektórych) do mieszkania to ŻADEN powód
        by tą wioskę włączać do miasta. Miasto potrzebuje rozległych i łatwych do
        zurbanizowania terenów inwestycyjnych, a nie pagórków z widokami. To jest chyba
        zrozumiałe dla wszystkich nie?
        Matysówka i bez Rzeszowa sobie poradzi bo maniacy widoków dadzą każde pieniądze
        by je mieć na stałe. Firmy jednak myślą o innych widokach - np na wjazd na
        autostradę, na gotową infrastrukturę, na gotowe plany zagospodarowania terenu itp...
        Ferenc zaś, dla niego ważne są liczby - dwie liczby:
        1. Liczba mieszkańców
        2. Liczba km kwadratowych miasta.
        Resztę ma w nosie, a już na pewno ekonomię, stan finansów miasta i inwestycje
        które by procentowały :(
        • Gość: stary Re: I bardzo wery gut:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 15:47
          Gość portalu: Pan Tofel napisał(a):

          > Punkt widokowy i wspaniałe miejsce (dla niektórych) do mieszkania to ŻADEN powó
          > d
          > by tą wioskę włączać do miasta. Miasto potrzebuje rozległych i łatwych do
          > zurbanizowania terenów inwestycyjnych, a nie pagórków z widokami. To jest chyba
          > zrozumiałe dla wszystkich nie?

          Nie, i tu się właśnie mocno mylisz. Tam są najdroższe działki budowlane,
          powstają pałace i dworki najbogatszych dotąd rzeszowian, a każda gmina ma udział
          w podatku PIT od zamieszkałych na jej terenie osób. To znacząca pozycja w
          budżecie i zahamowanie odpływu mieszkańców z miasta.
          Poza tym włączenie do miasta być może pozwoli wybudować tam coś, co służyć
          będzie także ogółowi mieszkańców (tereny rekreacyjne, sportowe itd). Miasto to
          nie tylko kamienice, bloki i place manewrowe przy hurtowniach.
    • Gość: dark Dobre sprawdzone wzory IP: 77.236.0.* 28.07.10, 09:41
      Rzeszów działał na sposób imperium rosyjsko-radzieckiego. Zamiast
      zagospodarowywać to co ma, zajmował coraz więcej ziemi. Na zachodzie miasta tak
      się nie powiększają, tylko po prostu współpracują z sąsiednimi gminami.
      • Gość: stary Re: Dobre sprawdzone wzory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 16:02
        Gość portalu: dark napisał(a):

        > Rzeszów działał na sposób imperium rosyjsko-radzieckiego. Zamiast
        > zagospodarowywać to co ma, zajmował coraz więcej ziemi. Na zachodzie miasta tak
        > się nie powiększają, tylko po prostu współpracują z sąsiednimi gminami.

        Tak, tak, tylko, że siostrzany dla Rzeszowa Bielefeld w Niemczech zachodnich ma
        ponad 300km2 powierzchni i ponad 300 tysięcy ludzi, bo w 1973 roku przyłączył do
        obszaru miasta cały powiat (wszystkie gminy z powiatu), w wyniku czego ludność
        miasta wzrosła ze 166 tys. do 320 tys.
    • Gość: ada Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 10:03
      heeeehzemsta za glosowanie na Pis to oczywiste, teraz sie zacznie
      weto na wszystko inplus dla podkarpacia
    • Gość: gość Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostdsl.pl 28.07.10, 10:09
      Cały Rzeszów wyżej sr... niż du... ma.
      Był i będzie prowincją. Może sięgać terytorialnie od Jarosławia po Krosno, a i
      tak będzie kicha. W tym mieście nic się nie dzieje (dosłownie i w przenośni).
      Świetne miasto dla emerytów, którzy mogą się w spokoju starzeć.
      • Gość: ja Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 10:34
        dla porównania
        Rzeszów 172 tys. mieszk. pow. 115,8 km2
        Olsztyn 176,5 tys. mieszk. 88,33 km2 w granicach jest też las miejski i tereny
        pod zagospodarowanie
        Toruń 206 tys. mieszk. 115,7 tys. km2 realnie około 95 tys. km2 odejmując tereny
        przez które biegnie obwodnica
        nie wiem po co dla Rzeszowa kolejne wioski i grunty rolne
        • Gość: konrad Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:32
          Te grunty rolne po wejściu do miasta z automatu się odrolnią.
          A pozatem jakie one rolne czy w okolicach Rzeszowa odkąd weszliśmy
          do Unii widział ktoś pasącą sie krowe.
          • Gość: Gosc Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.08.10, 15:15
            Gość portalu: konrad napisał(a):

            > Te grunty rolne po wejściu do miasta z automatu się odrolnią.
            > A pozatem jakie one rolne czy w okolicach Rzeszowa odkąd weszliśmy
            > do Unii widział ktoś pasącą sie krowe.

            Ja widziałem świnie biegajace po centrum rzeszówka :))))
            • Gość: stary Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 23:18
              heh, pod pomnikiem, na tym słynnym fotomontażu z Super Nowości?

              Ja widziałem rok temu UFO nad Rzeszowem. Podobno ichniejsi dziennikarze pisali
              dla swoich artykuł o naszej stolicy innowacji i stąd ich spodek nad miastem.
              Ponoć porwali do statku samego Tadeusza, znaczy do wywiadu, ale zaraz po
              wywiadzie go wypuścili i grzecznie podziękowali za poświęcony czas. Ale od tego
              czasu nasz Pan Tadeusz już jakiś taki - no nie ten sam...
    • Gość: Romek I znowu mieszkańcy Matysówki zrobieni w balona IP: 62.133.128.* 28.07.10, 13:16
      i znowu nic sie nie będzie działo w Matysówce, bo burmistrz-plagiator
      skazał wieś na pożarcie przez Rzeszów i od 5 lat nic nie robi, ludzie z
      Matysówki płacą podatki a tyczyński włodarz ich olewa.. i będzie znowu olewał
      • Gość: Anna Re: I znowu mieszkańcy Matysówki zrobieni w balon IP: *.ostdsl.pl 28.07.10, 13:55
        Czy możliwe jest, że władze miasta Rzeszowa wycofują się okrakiem z
        pomysłu przejęcia Matysówki, gdyż nie mają pieniedzy na wodociąg? Na
        przykładzie Budziwoja widać wyraźnie, że obietnice nie chodzą w
        parze z realizacją. Uroki administrowania osuwiskową Matysówką po
        doświadczeniach budziwojskich mogą już nie zachwycać rzeszowskich
        rajców i prezydentów. Na niedzielne spotkanie z pełnomocnikiem
        prezydenta przyszło w Matysówce zaledwie dwadzieścia osób. To wynik
        zaniedbań w promocji spotkania, czy trwała zmiana nastrojów
        mieszkańców.
        • Gość: z Re: I znowu mieszkańcy Matysówki zrobieni w balon IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.07.10, 15:39
          to dobra wiadomość dla rzeszowian,Matysówka to tylko i wyłącznie koszty dla
          budżetu miasta.korzyści wyłącznie dla mieszkańców Matysówki.jak chcą mieć lepszą
          infrastrukturę to nich sobie na nią zapracują w ramach samorządu.
    • Gość: jeti Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostnet.pl 28.07.10, 17:02
      Ferenc zdrenował finansowo przyłączone wiochy a Matysówka wywinęła
      się.Cwaniaczki.Nadal będą patrzeć z góry na Rzeszów.
      • Gość: łukasz Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostdsl.pl 29.07.10, 08:28
        Rzeszów ma poważne problemy finansowe. Podobno nie płaci tyczyńskiej
        spółce za przerzut ścieków z Budziwoja. Długi wynoszą już 800
        tysięcy żł.
        • Gość: stary Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 15:55
          Gość portalu: łukasz napisał(a):

          > Rzeszów ma poważne problemy finansowe. Podobno nie płaci tyczyńskiej
          > spółce za przerzut ścieków z Budziwoja. Długi wynoszą już 800
          > tysięcy żł.

          Ludzie, nie głupiejcie - przecież ścieki z Budziwoja przyjmuje Rzeszów do swojej
          kanalizacji i na swoją oczyszczalnię. Budziwój to też (już) część Rzeszowa. Kto
          ma komu płacić "za przerzut ścieków" i
          u kto u kogo może mieć dług.
          • Gość: łukasz Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostnet.pl 29.07.10, 17:01
            A jednak to prawda. Sprawdzałem, zapytajcie starego.
            • Gość: stary Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 23:34
              Gość portalu: łukasz napisał(a):

              > A jednak to prawda. Sprawdzałem, zapytajcie starego.

              Powtarzam: to absurd. Tak jakby w sklepie dostać towar i jego równowartość i nie
              płacąc ani grosza, wyjść. Za zrzut ścieków opłaty pobiera przyjmujący je
              do swojej kanalizacji i swojej oczyszczalni, czyli tu musiałby to być
              Rzeszów, a nie Tyczyn
              .

              Zresztą po co byłoby przed zmianą granic opomiarowanie przepływu na granicy gmin
              Tyczyn i Rzeszów założone przez MPWiK? Dlaczego przed zmianą granic władze
              Tyczyna żaliły się, że nie mogą obniżyć cen swoim mieszkańcom za wodę
              dostarczaną z Rzeszowa i ścieki zrzucane do rzeszowskiej kanalizacji, bo muszą
              dopłacać za wskazania urządzeń pomiarowych na granicy gmin? Najwyraźniej
              odwróciły ci się role.

              Jedynym możliwym długiem Rzeszowa w tym obszarze(ale tu proszę podać źródła
              jeśli to prawda) może być dług za dostarczaną do południowej części Budziwoja
              (dzielnicy Rzeszowa) wodę, bo ujęcie zasila też Tyczyn i jest własnością gminy
              Tyczyn, chociaż leży na terenie Rzeszowa. Jeśli ta woda jest droższą niż ta
              "miejska" ze Zwięczycy, to powstaje dług, bo w całym Rzeszowie odbiorcy płacą za
              wodę tyle samo, niezależnie skąd pochodzi.
              Czy jednak taki dług powstał rzeczywiście - nie wiem.

              Na pewno jednak nie może chodzić tu o ścieki, zakładając oczywiście, że wszyscy
              uczestnicy rozliczeń są przy zdrowych zmysłach.
              • Gość: łukasz Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostdsl.pl 30.07.10, 07:27
                Po co tyle słów, żeby przykryć kłamstwo. Bo jednak to prawda,
                Rzeszów zalega z zobowiązaniami, które wynikają z podpisanej umowy.
                Podpisał i nie płaci. Sprawdzić i nie tracić czasu na wprowadzanie w
                błąd opinii publicznej. Wstyd.
                • Gość: stary Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 17:29
                  Gość portalu: łukasz napisał(a):

                  > Po co tyle słów, żeby przykryć kłamstwo. Bo jednak to prawda,
                  > Rzeszów zalega z zobowiązaniami, które wynikają z podpisanej umowy.
                  > Podpisał i nie płaci. Sprawdzić i nie tracić czasu na wprowadzanie w
                  > błąd opinii publicznej. Wstyd.


                  Ano wstyd, panie łukasz, wstyd, bo wyszło, że to z pana, panie łukasz łgarz
                  pierwszej wody, niczym z Radia Erewań:

                  nie wołgi, tylko rowery, nie rozdają, tylko kradną, ale poza tym wszystko się
                  zgadza, he he.

                  To metoda działania gminna czy powiatowa?
                  • Gość: młody Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.ostnet.pl 30.07.10, 19:17
                    Ot i cały Ferenc z ferajną. Pocałujta w d.... wójta.
                    • Gość: Siwy Re: Rzeszów bez Matysówki - zdecydował rząd IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.07.10, 22:33
                      Lepiej zainwestowac w zagospodarowanie terenów nad Wisłokiem niż
                      górek w Matysówce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka