Dodaj do ulubionych

......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ???

IP: *.prz.rzeszow.pl 27.04.04, 12:27
Jak długo jeszcze będziemy czekać na zapowiadaną zmianę granic
administracyjnych Stolicy Podkarpacia ???
Czy Rzeszów, od prawie 30-lat (!!!!) w niezmienionym kształcie "trwał tak
będzie" wiecznie ????
Były zapowiedzi, że ustawa jest już tak gdzie "rzeba", ale ZERO (!!!!)
efektów !!!
Czy ktoś ma jakieś informacje nt temat???

Pozdrawiam - `
Obserwuj wątek
    • Gość: kiha23 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 27.04.04, 14:28
      Chyba nie doczekamy się tego nigdy.......
    • Gość: studencik55 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 27.04.04, 14:28
      i ja tak sądzę
      • ares19 Re: ......53,7 km 2 - i wystarczy 27.04.04, 14:37
        I co to da -sztuczne powiększanie wielkości miasta?
        No może poprawę samopoczucia niedowartościowanych mieszkańców chmielnika,
        Zwięczycy, jasionki czy Zaczernia.
        Wszytkie te pogaduchy forumnowe na temat granic Rz. wyglądają na ekspozycję
        wielkomiejskich ambicji chłopskich synków z wsi niedalekich :-)
        • Gość: Elekon Re: ......53,7 km 2 - i wystarczy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 22:35
          Ares, nie wypowiadaj się z takim zadęciem na tematy, o których, jak widzę, nie
          masz bladego pojęcia.
          OK?
        • Gość: eskejp Re: ......53,7 km 2 - i wystarczy IP: *.prz.rzeszow.pl 10.05.04, 12:49
          Chyba nigdy Rzeszów nie będzię większy - a jak już to zostanie
          przyłączonych "kilka domów" w Zwięczycy i Miłocinie.


          Kicha. Po prostu kicha......
        • czadowyfacio Re: ......53,7 km 2 - i wystarczy 25.05.04, 10:31














































































































































































          ghhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh
          hhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh

































































          mjjj
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          kk
          k
          k
          kk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          kk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          kk
          k
          kk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k














































































































































          k
          k
          k
          k
          k
          kk
          k
          k
          k
          kk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          kkkk
          k
          k
          k
          k
          kk
          k
          k
          kk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          kkkk
          k
          k
          k
          k
          kkk
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k
          k




          l
          l
          lll
          l
          l
          l

          l


          l
          l
          g

          g
          g
          t
          r
          r
          r

          t7



          i
          i
          i

          i
          ii
          i
          iifi
          ff

          i
          y
          ui
          y

          iy

          y
          i
          y
          i
          y
          u
          iyu

          y














































































          i





























          i














          i














          i






















          t





































          e

























          e

























          e





















          e
































          q




































          w


























          s
















          f
















          t




















          b

























          m

























          k














          l


















          tt



















































          h





































          v































          d





































          r


















          hh




































          ry






















          o




























          ;


















          ';


































          ..

































          ,




































          l










































          k

































          p














































          u






























          u

































          l















          u






















          r

























          y





















          j
























































































































































































          v

























































    • Gość: MarJo* z Rzeszowa Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 28.04.04, 08:51
      Do Aresa - Elekon ma rację.

      Tu nie chodzi o li tylko "sztuczne powiększenie powierzchni miasta Rzeszowa", o
      jak pisze Ares "zaspokojenie czyichś kompleksów" - i tu UWAGA - Ares napisałeś
      to w sposób bardzo, ale to bardzo niekulturalny. Odnosisz się do pewnych grup
      społecznych bez SZACUNKU. A każdemu szecunek się należy. Ares pomyśl o tym -
      może kiedyś moje i Elekona rady Ci się przydadzą. Ares pomyśl o tym. Pozdrawiam
      Cię zresztą.

      A teraz przejdę do *MERITUM SPRAWY* -czyli do tematu wyczekiwanej korekty
      granic adm. miasta RZeszowa.

      1. "TO" musi po prostu wreszcie (!!!!!!) nastąpić - większa powierzchnia -
      więcej miejsca dla potencjalnych inwestorów- większ zyski dla miasta Rzeszwa
      2. Prestiż - po prostu PRESTIŻ !!!!!!!!!! - z całym szacunkiem, powtarzam z
      całym szacunkiem - ale Nisko ma o 7 km 2 większą powierzchnię - to "NIE MOŻE
      TAK BYĆ" - Rzeszów po prostu TRZEBA ZWIĘKSZYĆ !!!!!!!!! Trzeba i koniec !!!!
      3.Rzeszów obeznie zajmuje obszar 53,7 km2, liczy sobie około 160.000 ludności -
      a "POWINIEN" mieć powierzchnię nie 53,7 km2 a 153,7 km2 - od razu zwiększy się
      liczba ludności do około 180.000 - większa szansa na "pieniążki z Brukseli",
      choć jeszcze większa by była - gdyby Rzeszów liczył ponad 200.000 mieszkańcó -
      kednak nawet włączenie ........ Łańcuta (żartuję) nie spełniło by tego.

      Pozdrawiam Wszystkich zwolenników "WIELKIEGO RZESZOWA".

      • ares19 Re: ......53,7 km 2 - powtarzam- wystarczy!!! 28.04.04, 10:39
        Gość portalu: MarJo* z Rzeszowa napisał(a):

        > A teraz przejdę do *MERITUM SPRAWY* -czyli do tematu wyczekiwanej korekty
        > granic adm. miasta RZeszowa.
        >
        > 1. "TO" musi po prostu wreszcie (!!!!!!) nastąpić - większa powierzchnia -
        > więcej miejsca dla potencjalnych inwestorów- większ zyski dla miasta Rzeszwa

        Właśnie - czy musi???? Więcej miejsca dla inwestorów - jak widać nie palą się
        oni do inwestowania, i tu pytanie -a ta powierzchnia - czyim kosztem? i dla
        kogo wieksze zzzyski ??? Bo jeśli to mają być takie zyski jak z dotychczasowej
        prywatyzacjii naprzykład - to ja wole siedzieć w skorupie tych 53,7 km kwadrat
        i racjonalnie zagospodarowywać posiadaną powierzchnię.Dotychczassowymi rządcy
        rzeszówka nie dają sobie rady z planowaniem przstrzennym w obecnym stanie
        posiadania - a ja już sobie wyobrażam te harce na zwiekszonym terenie - owe
        cudowne spekulacje gruntami, owe "slepe" obwodnice i siecci dróg robione tylko
        dlatego aby utopić kilka melonów, "bo przepadnie" ,owe
        "cudowne" przeklasyfikowania gruntów,

        > 2. Prestiż - po prostu PRESTIŻ !!!!!!!!!! - z całym szacunkiem, powtarzam z
        > całym szacunkiem - ale Nisko ma o 7 km 2 większą powierzchnię - to "NIE MOŻE
        > TAK BYĆ" - Rzeszów po prostu TRZEBA ZWIĘKSZYĆ !!!!!!!!! Trzeba i koniec !!!!

        Mily Człowieku - tym zdaniem tylko potwierdzasz to co napisałem w swoim
        poprzednim liście!!!! Lepiej pokazać co się zrobiło z dotychczasową
        powierzchnią - a ty cieniutko!!! Brak konsekwentnej gospodarki przestrzennej,
        gryzanie tematów po kawałku i nie konczenie, chaos począwszy od centrum
        miasta /popatrz na te pseudopawiloniki- przypieprzniki na rejtania vis a vis
        Stat-oilu, wpieprzony ni przyszyl ni przyłatał wieżowiec Compa przy obwodnicy,
        stacje paliw wpierd--lane w centrum zabudowy mieszkaniowej- np stacja "gazowa"
        i shell przy powstańców w-wy tuż przy blokowisku piastów i multikinie!!!/ itd a
        może zrozumiesz o co chodzi,/ aż do dotychczasowych rogatek.
        Ambicjonalne przesuwanie witaczy - to głupota i dawanie pola do popisu kolejnym
        łajdactwom
        > 3.Rzeszów obeznie zajmuje obszar 53,7 km2, liczy sobie około 160.000
        ludności -
        >
        > a "POWINIEN" mieć powierzchnię nie 53,7 km2 a 153,7 km2 - od razu zwiększy
        się
        > liczba ludności do około 180.000 - większa szansa na "pieniążki z Brukseli",
        > choć jeszcze większa by była - gdyby Rzeszów liczył ponad 200.000 mieszkańcó -

        > kednak nawet włączenie ........ Łańcuta (żartuję) nie spełniło by tego.
        No i znowu ambicjonalne argumenty - w ten sposob to byś przyjacielu musiał
        chyba doprowadzić granice rzeszówka do lezajska, brzozowa i ropczyc.

        Miłych,dalszych żartów- przyjacielu - ja również pozdrawiam

        A przepraszać nie mam za co jako "wieśniak z prowincji" naszszepiony w
        rzeszowek
        • Gość: Elekon Re: 53,7 km 2 - drastycznie mało IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.04, 00:15
          Prestiż to najsłabszy z możliwych argumentów.
          Tak słaby, że właściwie nie nadaje się do używania w argumentacji w tej sprawie.

          Ale, troszkę racji, każdy w innym obszarze tematu, macie. Ares, że służby
          miejskie nie stają na wysokości zadania z właściwym zagospodarowaniem
          przestrzeni miejskiej. Z tego jednak wcale nie wynika, że zmiany nie są
          potrzebne. Jak kucharz nie umie ugotować obiadu, to nie znaczy, że klient ma
          wychodzić głodny z knajpy, tylko ze trzeba zmienić kucharza :).

          Autor wątku ma natomiast częsciowo rację, że dla miasta ważna jest powierzchnia
          i jej właściwa proporcja do liczby ludnosci, jaką posiada.
          Ważne jest też to, czy właściwie zawsze rozwijające się duże miasto posiada i
          czy kontroluje swoje tereny rozwojowe. Jeśli je ma, może właściwie zaplanować
          funkcje poszczególnych dzielnic-przedmieść w stosunku do organizmu całego
          miasta, z pożytkiem dla optymalnej pod względem przestrzennym struktury miasta,
          która służy i jego mieszkańcom i mieszkańcom okolic. Takie miasto może
          sensownie wyznaczyć i zaproponować potencjalnym inwestorom różnej wielkości i
          położone w różnych miejscach miasta tereny pod inwestycje. Czy wiecie, ze w
          1938 roku Rzeszów, żeby nie stracić lokalizacji WSK u siebie, musiał wyrżnąć
          60% wspaniałego parku na Lisiej Górze, założonego zaledwie kilkanaście lat
          wcześniej i przekazać zupełnie nie nadający się na dobrą sprawę pod względem
          lokalizacyjnym teren pod fabrykę? 10 lat wcześniej, czyli w 1928 roku Rada
          Miasta Rzeszowa chciała przyłaczyć do miasta te tereny, które dziś do niego
          należą. Sprawę jednak zarzucono. Ktoś wtedy powiedział: 8km2 powierzchni
          miasta wystarczy. Skutki tego właściwie są nieusuwalne, do dziś je odczuwamy.
          Inwestor jest tam, gdzie jest atrakcyjny teren i mocna finansowo, czyli
          posiadająca większy budżet gmina, mogącą przez to więcej mu zaproponować. Jak
          nie ma terenu, inwestor porozgląda się i odchodzi. On nie będzie czekał, aż my
          pozałatwiamy swoje formalne sprawy, tym bardziej, ze to się ciągnie latami.
          Jaka jest sytuacja Rzeszowa pod tym względem, pokazał przykład Poczty Polskiej,
          dla której w mieście nie znaleziono zaledwie 14ha terenów. Miastu uciekły
          podatki od inwestycji i od funkcjonującej na jej terenie potem firmy. A
          przecież te pieniądze bardzo by się w kasie miasta przydały.

          Majątek każdego miasta, gminy, to ludzie i teren. Przede wszystkim dlatego, w
          wymiarze finansowym, że gmina utrzymuje się z podatków od płac zameldowanych na
          jej terenie i podatków od gruntów.
          Gdyby popatrzeć na statystykę, to Rzeszów, jako jedyne miasto wojewódzkie
          spośród 18 takich miast w Polsce nie płaci tzw. opłaty "janosikowej", tylko
          jest na częściowym utrzymaniu pozostałej 17-tki. Sprawa staje się jasna, gdy
          okaże się, że Rzesżów ma najniższy udział (z tej 18-tki) w swoim budżecie, z
          wpływów z podatków i opłat lokalnych. A jest tak dlatego, że zajmuje
          drastycznie małą w stosunku do liczby mieszkańców powierzchnię, odpowiadającą w
          Polsce miastom przeciętnie 50-60 tysięcznym, Jak Puławy, Radomsko, Nowy Targ,
          Biała Podlaska czy Żywiec. Rzeszów jest też najmniejszym powierzchniowo ze
          wszystkich tych 18-tu polskich miast wojewódzkich. Do tego dochodzi odpływ z
          miasta ludzi (a więc i podatków) na najbliżsżą, funkcjonalnie już miejską, ale
          administracyjnie już przynależną do okolicznych gmin okolicę. Spada liczba
          mieszkańców Rzeszowa, i to nie, tak jak jest w przypadku innych aglomeracji
          polskich, przez ujemny przyrost naturalny, bo ten w Rzeszowie jest dodatni i
          jeden z największych w Polsce, ale przez zjawisko, które gdzie indziej nie
          występuje na taka jak tu skalę:odpływy mieszkańców z miasta na najbliższe
          okolice, czyli do powiatu rzeszowskiego, którego ludność bardzo szybko i
          systematycznie wzrasta.

          W 1950 roku decyzją administracyjną powiększono obszar miasta z 8 do ok. 40
          km2, realizując na dobrą sprawę przedwojenne, COP-owskie załozenia i plany
          urbanistyczne w tym względzie. Można powiedzieć, ze to było wtedy równie, a
          może jeszcze bardziej na wyrost, jak propozycje dzisiejsze wzrostu powierzchni
          Rzeszowa do jakichś 150 km2. Wtedy miasto tak naprawdę kończyło się w rejonie
          obecnej sp-ni Rena na Rejtana. I od tego czasu, aż do dziś, tak na dobrą
          sparwę, granice 50-tysięcznego wtedy Rzeszowa, nie zmieniły się wiele, albo
          wręcz wcale (północ, północny wschód, zachód i południowy zachód).
          Pomyśl sobie, drogi Aresie, co byłoby, gdyby wtedy tego ruchu nie zrobiono.
          Zamiast bloków i domów jednorodzinnych Nowego Miasta, Baranówki, Wilkowyi,
          Zimowita, Krakowskiej -Południe, mielibyśmy zabudowane murowankami z chlewikami
          i szopami tereny gmin Słocina, Biała, Przybyszówka, Staromieście. Ktoś
          powiedziałby: wystarczy nam te 8 km2 powierzchni miasta. Na tym obszarze zyłoby
          dziś jakieś 60 tys. ludzi najwyżej. Nie byłoby gdzie budować osiedli bloków
          mieszkalnych, zakładów pracy i uczelni, a ludzie z Rzeszowa nie mieliby gdzie
          mieszkać i pracować i emigrowali w Polskę. Ludzi z tych murowanek w Drabiniance
          nie dostaliby pracy w rozwijającym się mieście, bo żadnego rozwoju by nie było.
          Mogliby co najwyżej sprzedawać warzywa, ser i jajka na rzeszowskim bazarze,
          ledwie wiążąć koniec z końcem. Ich dzieci, a i ludzi z całej Rzeszowszczyzny
          pewnie też nie byłoby stać na studiowanie kilkaset km od miejsca zamieszkania.
          Przestrzennie miasto by się nie rozwijało ani administracyjnie, ani nawet
          spójnie przestrzennie w powiązaniu z okolicznymi gminami, bo każda gminka
          podrzeszowska piekłaby na bliskości miasta swój interes, nie dbając o to, jak
          taki a nie inny sposób zagospodarowania jej terenu w bezpośredniej bliskości
          miasta ma się do przestrznnej struktury miasta jako całości i jego
          potencjalnych potrzeb. Mielibyśmy więc miasto bez terenów rozwojowych, bez
          możliwości budowania miejskich osiedli, w których mieszkałaby kadra pracowników
          miejskich przesiębiorstw, właściwie bez możliwości budowy przemysłu w mieście,
          który daje miastu wpływy podatkowe, bez możliwości sensownej polityki
          zagospodarowania przestrzeni miasta. Za to mówilibyśmy: wystarczy nam 8km2, i
          malowalibyśmy na tych 8km2 krawężniki na biało, i ustawiali gazony, tyle że też
          nie wiadomo czy w dobie samorządnej gminy, wobec tego co wyżej , byłyby nawet
          na to pieniądze.
          Jakie perspektywy standardu życia i pracy mieliby mieszkańcy takiego miasta i
          okolic? Czy to 60-70 tys. miasto mogłoby być nadal stolicą województwa? Jak w
          takiej sytuacji prosperowałby i był postrzegany cały region? Czy rozwijałby
          się? Czy byłby biedny, bogaty i dostatni, czy byłby oazą nędzy? Na te pytania,
          Aresie odpowiedz sobie sam. I chciej zauważyć, że dziś, mamy z rzeszowem i
          regionem sytuację bardzo podobną, choć może równie drastyczną jak wyżej.

          Dobrze by więc było, gdyby to wszystko zauważały nie tylko władze miasta (i
          potrafiły o tym mieszkańcom okolicznych miejscowości mówić) zauważali nie tylko
          my na tym forum, mieszkańcy Rzeszowa, ale też i władze i mieszkańcy okolicznych
          miejscowości i gmin. I żeby to ci właśnie zauważyli, że przyzwolenie na rozwój
          miasta, które zawsze jest i będzie kołem napędowym koniunktury także w ich
          rodzinach i budżetach domowych, które będzie szansą szansą dla następnych
          pokoleń, służy nie tylko obecnym rzeszowianom, ale i im samym.
          • Gość: Elekon Errata do przedostatni akapit - koniec zdania IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.04, 00:21
            Oczywiście zamiast "choć może równie drastyczną jak wyżej" powinno być "choć
            może mniej drastyczną jak wyżej".

            przepraszam i pozdr. wszystkich
            Elekon
      • Gość: MarJo* z Rzeszowa Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 28.04.04, 13:38
        A ja dalej swoje.

        Drogi Aresie - Ty masz swoje zdanie na ten temat. Ja TO szanuję. Każdy ma prawo
        mieć swój pogląd, czy opinię na dany temat. Ty ją masz . I ja to szanuję.

        Widzisz - ja jestem maniakalnym zwolennikieim powiększenia Rzeszowa.

        Ale to co Ty piszesz, to w pewnym sensie się z Tobą zgadzam - co do tego - iż w
        obecnym kształcie i powierzchii - w Rzeszowie jest dużo do zrobienia - ale moim
        zdaniem nie zmienia to faktu , iż Rzeszów "powinien być znacznie większy i
        BASTA!!!!!".

        Takie jest moje zdanie - pozdrawiam MarJo z Rzeszowa.
    • Gość: XENA 535353 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 29.04.04, 14:28
      Kto chce mieszkać w stolicy
      * Prezydent Rzeszowa obiecuje nie żałować pieniędzy na przyłączone miejscowości
      * Wójt Krasnego zda się na opinie mieszkańców

      Może, jak Słocina byłaby w mieście, tu, zamiast rowu byłby chodnik - mówi Adam
      Zając, który buduje dom na granicy Rzeszowa i Słociny
      Fot : KRYSTYNA BARANOWSKA
      » Powiększ zdjęcie



      KRASNE. RZESZÓW. Wbrew zapowiedziom, przy okazji czerwcowych wyborów do
      Parlamentu Europejskiego, nie będzie referendum w sprawie przyłączenia części
      ościennych gmin do Rzeszowa. Przeprowadzenie takich zmian bez zgody mieszkańców
      może być bardzo trudne, a zdania są podzielone.

      Adam Zając buduje swój dom na granicy Rzeszowa i Słociny. Z jednych okien widać
      miasto, z drugich wieś.
      - Myślę, że przyłączenie do Rzeszowa byłoby korzystne - mówi mężczyzna. - Zimą
      miejskie pługi odśnieżają drogę tylko do skrzyżowania. Dalej nie, bo już gmina.
      Tak samo było z remontem nawierzchni. Za płotem kawałek jezdni poprawiony,
      potem droga jak szwajcarski ser. Drogowcy z miasta załatali dziury tylko na
      terenie Rzeszowa.
      Dla Henryki Bartoszek ze Słociny nie ma większego znaczenia, czy będzie
      słocinianką czy rzeszowianką. - Może, jakbyśmy trafili do miasta, to powstałby
      chodnik, a kanalizacje mieliby wszyscy mieszkańcy - zastanawia się kobieta.


      Władze miasta są także zainteresowane przyłączeniem do Rzeszowa części
      Zwięczycy, która teraz leży na terenie gminy Boguchwała. Wśród miejscowości,
      które mogą zostać przyłączone jest m. in. wieś Matysówka - obecnie gm. Tyczyn.
      Miasto się kurczy
      Zwolennicy poszerzenia granic stolicy Podkarpackiego przekonują, że Rzeszów
      jest jednym z "najciaśniejszych" miast w Polsce. Kurczą się tereny pod
      budownictwo mieszkaniowe i inwestycje. Aby Rzeszów rozwijał się dynamicznie,
      musi się rozrastać. Dlatego chcą korekty granic.
      - Prowadzimy rozmowy z radnymi gminy Krasne, do której należy Słocina i Załęże.
      Obie miejscowości chciałbym włączyć do Rzeszowa - przyznaje prezydent Tadeusz
      Ferenc.
      Wójt Krasnego, choć niechętnie myśli o uszczupleniu terenów gminy, zda się na
      opinię mieszkańców. - To ludzie, a nie urzędnicy, powinni zdecydować czy są za,
      czy przeciwko przyłączeniu - mówi Alfred Maternia.

      Łakomy kąsek
      W miejscowościach, które mogą zostać odłączone, gmina sporo zainwestowała. W
      Słocinie, za 1 mln zł, wybudowano ujęcie wody. We wrześniu zostanie oddane do
      użytku nowe gimnazjum, które kosztowało 3,2 mln zł. Modernizowano sieć gazową i
      energetyczną. Inwestycje obiecuje także prezydent Ferenc: - Chcemy budować
      drogi i uzbrajać tereny w obu miejscowościach.
      Zanim dojdzie do zmiany granic konieczne są konsultacje z mieszkańcami. Miały
      się one odbyć 13 czerwca, przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Ze
      względów prawnych okazało się to jednak niemożliwe. Kiedy dojdzie do
      konsultacji z mieszkańcami na razie nie wiadomo.
      Jak ważne jest zdanie mieszkańców przekonał się samorząd Leżajska, który chciał
      przyłączyć do miasta część terenów okolicznych gmin. Po protestach mieszkańców
      wojewoda nie poparł projektu.
      • Gość: jojio Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.04, 17:39
      • Gość: jojo Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.04, 17:45
        Czy warto się emocjonować tą sprawą? Przecież od ewentualnego poszerzenia ani
        nie wzrośnie prestiż miasta - bo kogo obchodzi tych kilka wioch wepchanych w
        granice, a w przypadku utworzenia maksiregionów Rzeszów i tak będzie /w
        najlepszym przypadku/ miastem powiatowym.
        No jeśli budowalbym chałupę na granicy miasta i ślociny - pewnie pasjonawałbym
        sie granicą ale .....:(
    • Gość: JDBVOWGVBOU Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 30.04.04, 14:06
      chlewnej. Od tego dnia nasze stowarzyszenie na bieżąco monitoruje rozwój
      wydarzeń.Z pewnych źródeł wiemy, iż nieruchomości dotychczasowych ferm kurzych
      po uzyskaniu pozwolenia na przebudowę zostaną sprzedane dla przedsiębiorstwa
      Smithfieldnej z podległych spółek córek.W 10 budynkach planuje się hodowlę: 10
      knurów, 2490 świń i 5350 produkcji!!!31 marca zostaliśmy powiadomieni o
      spotkaniu mieszkańcóNiemodlina wraz ze swym Zastępcą, Wójt gminy Tułowice
      (sąsiednia gmina), radni Rady Miejskiej Niemodlina oraz sołtysi okolicznych
      wsi,- przedstawiciele organizacji pozarządowych: Pan Marian Zagórny
      z „Solidarności" Rolników Indywidualnych, współpracujący z ICPPC,
      przedstawiciel Ligi Ochrony Przyrody oraz piszący te słowa przedstawiciel
      Federacji Zielonych Grupa Opolska,- media – TVP3 Wrocław, Nowiny Nyskie, NTO
      i..., chyba już nikt więcej,Zabrakło przedstawicieli OZD oraz SF, choć mogli
      być obecni, ale się nie ujawnili.Burmistrz Niemodlina przedstawił sytuację
      istniejącą na ten dzień:Do UMiG w Niemodlinie wpłynął wniosek, który zawierał
      wiele błędów formalnych i odesłano go do wnioskodawcy z wykazaniem błędów do
      poprawy. Do tego dnia nie wpłynęło potwierdzenie odbioru pisma z UMiG.Burmistrz
      Niemodlina złożył przyrzeczenie, iż nie wyda pozwolenia na przebudowę,
      motywując to tym, iż „zbadał tą sprawę i wie, czym ona śmierdzi”.W jego
      postanowieniu wsparł go Wójt Tułowic, mówiąc, iż będzie pomagał w działaniach
      władzom Niemodlina.Kolejno głos zabierali mieszkańcy, radni oraz zaproszeni
      goście.Marian Zagórny opowiedział jak wyglądają farmy trzody chlewnej
      prowadzone przez Smithfield w USA, poparł swoje słowa makabrycznymi zdjęciami
      zrobionymi na farmach w USA.Mieszkańcy są zdecydowani nie dopuścić do powstania
      tych farm w regionie opolskim, nie interesuje ich to, że inwestor chce
      zatrudnić 35 osób, gdyż wiedzą, iż w ten sposób stracą pracę, a co ważniejsze
      obawiają się o swoje i swoich dzieci i wnuków zdrowie.Mieszkańcy bardzo chcą,
      aby Burmistrz dotrzymał danego im słowa, ale nie zamierzają czekać na jego
      działania.Już rozpoczęli zbieranie podpisów pod protestem przeciw utworzeniu
      farm trzody chlewnej.Mieszkańcy pełni wiary w słowa Burmistrza rozeszli się do
      domów.Następnego dnia informacja o tym spotkaniu pojawiły się jako nr 1 w
      Faktach TVP3 Wrocław, a także lokalna prasa opisała je. Kolejne spotkanie
      odbyło się w piątkowe południe dnia 2 kwietnia.Spotkanie podobno organizowała
      firma chcąca produkować świnie, lecz i tym razem żaden z jej przedstawicieli
      się nie ujawnił.Na spotkanie tym razem nie przybył żaden przedstawiciel z UMiG
      w Niemodlinie, ale przybyli przedstawiciele UG z Tułowic w tym pan wice wójt
      gminy.W związku z porą i tym, że informacja nie rozeszła się po wszystkich
      mieszkańcach uczestniczyło w nim znacznie mniej osób niż w spotkaniu
      środowym.Przybyli kolejny raz przedstawiciele mediów, było Radio Opole, TVP 3
      Opole oraz przedstawiciele prasy.Relacja z tego spotkania ukazała się w
      lokalnych mediach – Radio próbowało skontaktować się z przedstawicielami
      OZD „Continental”, lecz ci odmówili udzielenia jakichkolwiek informacji.W
      mieszkańcach sprzeciw wobec planowanych farm oraz wobec firmy Smithfield
      jeszcze się wzmógł, o czym świadczy planowanie większego spotkania,
      powiadomienie władz okolicznych gmin, jak i władz powiatowych i wojewódzkich. W
      planach jest także w celu powiadomienia jak największej liczby mieszkańców
      gminy Niemodlin zorganizowanie specjalnych mszy w kościołach w gminie i podczas
      nabożeństw informowanie o możliwościach posiadania smrodliwego inwestora tuż
      pod oknami domów.W piątek okazało się także, iż OZD wystąpiły do UMiG Niemodlin
      z pismem o przedłużenie do 9 kwietnia terminu, w którym zostanie złożony
      poprawiony wniosek.Federacja Zielonych Grupa Opolska będzie nadal wspierać
      mieszkańców w ich działaniach. Oczekujemy na udostępnienie Raportu Oceny
      Oddziaływania na Środowisko, wtedy zostanie on zweryfikowany przez
      specjalistów.O dalszych działaniach będziemy dalej informować. Artur Ślimak
      Federacja Zielonych Grupa Opolska
    • Gość: chemik Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 06.05.04, 10:08
      Rzeszó powiniem być większy.
      • ares19 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? 06.05.04, 16:32
        Gość portalu: chemik napisał(a):

        > Rzeszó powiniem być większy.

        A po cio?????
    • Gość: Trojan Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:27
      Moim zdaniem - władze Rzeszowa - powinny dążyć do lepszego zagospodarowania
      obecnego obszaru miasta - ale powinno się bez 2 zdań zwiększyć obecny obszar
      naszego Rzeszowa.

      Nie będę się bawił w "liczby", ale Rzeszów "powinien" liiczyć ponad 100 km2.

      Piszę "powinien" - przy swojej liczbie ludności - około 160.ooo.

      No dobra - przynaję - mam kompleks - że mieszkam w tak małym , strasznie małym,
      ciasnym - mieście !!!!!!!!!

      POzdarwiam - i raz jeszcze przyznaję mam taki kompleks :))))
    • Gość: Kolega Trojana Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:29
      Tu kolega Trojana - także student Polibudy - mam takie samo zdanie co mój
      kumpel.

      W zasadzie gdyby ktoś szybko jechał od Krakowa w kierunku na Przemyśl
      i zaczął hamować w Przybyszówce to jego droga hamowania skończyłaby się w
      Wilkowyji.

      Taki ten nasz Rzeszó jest mały.


    • Gość: 1 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:32
      jestem tego samego zdania !!!!
    • Gość: 2 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:33
      jestem tego samego zdania !!!
    • Gość: 3 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:33
      jestem tego samego zdania !!!33333333333333
    • Gość: 5 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.prz.rzeszow.pl 14.05.04, 12:34
      5jestem tego samego zdania !!!
      • Gość: abc Te studencik poje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 17:20
        ...bało cię czy co . Ty jezdeś autentyczny świr sieciowy. Ty sie kretyn lecz i
        spadaj z fora !!!!!!
        • Gość: raar Re: Te studencik poje... IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.04, 13:28
          Tak dla ruszenia mózgownicy :nowojorski Manhatan to wyspa dł. ok. 20km i śr.
          szer.3km. Ten obszar (ok.60km2) zamieszkuje na stałe(!)ok. 1,5 mln ludzi.W
          związku z tym proponowałbym się zastanowić, czy już czas na powiększenie (
          Rzeszów na dziś to 159 tys. mieszkańców)
          • Gość: nocny Re: IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 01:05
            Gość portalu: raar napisał(a):

            > Tak dla ruszenia mózgownicy :nowojorski Manhatan to wyspa dł. ok. 20km i śr.
            > szer.3km. Ten obszar (ok.60km2) zamieszkuje na stałe(!)ok. 1,5 mln ludzi.W
            > związku z tym proponowałbym się zastanowić, czy już czas na powiększenie (
            > Rzeszów na dziś to 159 tys. mieszkańców)


            To zaprojektuj i wybuduj najperw w Rzeszowie kilka mieszkalnych wieżowców na
            kilkadziesiąt pięter.
            Potem obaj poruszamy mózgownicą.

            A ten gość z PRz i jego styl - no comments
          • Gość: Elekon Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 14:46
            Nie bardzo rozumiem, co ma Mannhatan wspólnego z Rzeszowem, a nawet, z każdym
            innym miastem. Nawet Warszawa, choć ma 10 razy więcej niż Rzeszów ludzi i o
            wiele więcej wysokich budynków, zajmuje ponad 500km2, a nie 60.

            Mannhatan, to superśródmiejska część, bardzo wyspecjalizowana i monofunkcyjna,
            struktury wielkiego miasta, siedziba światowej finansjery, giełdy, banków i
            intsytucji finansowych o globalnym znaczeniu, przyciągająca, choć piekielnie
            droga, niczym wielki magnes potentatów finansowych z całego świata. Do tego
            zbudowana na litej skale, stąd te dziesiatki, a nawet setki pięter w
            wieżowcach, co gdzie indziej rzadko byłoby konstrukcyjnie i finansowo możliwe.

            Idąc tym tokiem rozumowania, który przedstawił Raar, można by wziąć za przykład
            największy miejski park świata albo centrum handlowe czy konferencyjne i żądać,
            żeby per analogiae taki sam co do wielkości czy obszaru obiekt powstał w
            Rzeszowie. Wiem, że dla wielu Ameryka jest "the best", ale proponuję via
            Pacyfik wróćić na ziemię, czyli na europejskie i polskie podwórko.
            • Gość: raar Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.04, 18:47
              Jeżeli o Warszawie mowa to proponowałbym zauważyć, iż na proporcjonalnie
              mniejszym obszarze (wiedziałem o 495 km2,widocznie znowu jakieś wichury
              przyłączają do "stolycy")mnieszka więcej ludzi niż w Rzeszowie. Podobna
              sytuacja dotyczy większości dużych miast miast w Polsce. Nie przekonują mnie
              przykłady Elekona np. obszaru Tarnobrzega. Choć w statystykach jest on
              porównywalny z Rzeszowem lecz to czysta fikcja. Samo miasto nieporównywalnie
              mniejsze od Rzeszowa, a wioski przyłączone pozostają nadal wiejskimi
              przedmieściami.Przesuwaniem tablic (od Sandomierza po Machów) metropoli się nie
              buduje. Inwestycji, w związku z tą operacją, jakoś tam nie zauważyłem.
              Nie tędy droga , mili rzeszowianie.
              Teraz parę zdań odnośnie Manhatanu. Słusznie Elekon zauważył, iż to siedziba
              światowej finansjery, giełdy, banków i instytucji finansowych.Tyle tylko, że
              owe biurowce to nie część mieszkalna tej dzielnicy ! Chyba że założymy, iż cała
              nowojorska finansjera koczuje na noc w salach konferencyjnych
              banków,ewentualnie w śpiworach na parkiecie giełdy.Muszę powtórzyć : mieszka
              tam 1,5 mln STAŁYCH mieszkańców POMIMO (a nie w wyniku !)ulokowania w tej
              dzielnicy całej masy obiektów niemieszkalnych.
              Dla nieprzekonanych jeszcze dwa argumenty:
              1. "kosmiczny"- dla przypomnienia obliczeń z proporcji(również dla stolycy)-
              Honkong to 7 mln na obszarze 900 km2
              2.bardziej przyziemny, choć historyczny - Wrocław przed wojną, na dużo
              mniejszym obszarze niż dziś (praktycznie bez największych blokowisk dzielnicy
              Fabryczna)zamieszkiwała w przybliżeniu taka sama ilość ludności jak
              obecnie.Oczywiście 99% zabudowy w tamtym okresie to budynki do 4 kondygnacji.
              • Gość: Elekon Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.04, 19:49
                Warszawa to od niespełna dwóch lat 517 km2, a to dzięki przyłączeniu do
                Warszawy miasta Wesoła.

                Moich argumentów nie jestem w stanie nikomu wcisnąć na siłę, powiem może tylko,
                że Tarnobrzeg to nie Rzeszow (z całym szacunkiem: mniej mieszkańców a więc i
                mniejszy wybór pracowników, gorsza infrastruktura, brak lotniska, brak
                potencjalnego zapelcza naukowego- uczelni technicznej. Pewnie by coś jeszcze
                znalazł.) No i powiem jeszcze, ze argumentów przybywa wraz z elemetarną wiedzą
                o zasadach współczesnego planowania przestrzennego.

                Co do Manhattanu, to jest oczywiste, że nikt nie śpi tam w biurze. Wielu jego
                mieszkańców po zamachu na WTC opowiadało jednak co widziało z okien swoich
                mieszkań. Zatem nie ma dwóch Manhattanów: jeden z częscią biurową, a drugi z
                mieszkalną, tylko jeden. To staje się zrozumiałe, jeśli weźmie się pod uwagę,
                ze tysiące pracowników tego światowego centrum finansowego nie chce tracić
                czasu na niepotrzebnie długie dojazdy. Poza tym, Raar nie bierze pod uwagę, ze
                owa dzielnica to nie tylko to, co widać, ale też i kilkupiętrowe miasto pod
                ziemią, z pasażami, meterem i garażami których budowy nie byłoby w stanie ze
                względów finansowych udźwignąć chyba zadne polskie miasto.

                O historii nie mówmy, bo ona nie za bardzo się ma do tego, co dziś. W
                międzyczasie wiele się zmieniło w kanonach pojmowania architektury i planowania
                przestrzennego.
                Miasto, szczególnie jako samorządowa gmina, i o tym zresztą mówi polskie prawo,
                jest zobowiązane do zapewnienia swoim mieszkańcom możliwie jak najlepszych
                warunków zamieszkania, pracy i wypoczynku. To oznacza konieczność możliwie jak
                największej samowystarczalności jego budżetu, a więc posiadania takich stref, w
                których te zadania będą mogły być harmonijnie, sensownie i bez
                perspektywicznych przeszkód, realizowane. A ze cechą każdego żyjącego większego
                miasta jest jego rozwój, stefy te się stopniowo kurczą, przekształcają i
                konieczne co jakiś czas są zmiany jego granic, co chyba nie jest niczym dla
                kogokolwiek zaskakujacym. Nie widzę więc sensu dyskutowania o faktach.

                A tak poza tym, Pan Raar nadaje jak widzę z Jeleniej Góry. A Jelenia Góra to
                90 tys. mieszkańców na 108 km2, obszarze sięgającym aż do południowej granicy
                państwa. Ostatnia zmiana granic tego miasta miała miejsce w 1998 roku.
                • Gość: raar Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.04, 16:36
                  1.Przyjmując dane Elekona za fakt to 1,688mln na 517 km2 to chyba więcej niż
                  160 tys. na 53,7 km2 przynajmniej w odniesieniu do km2 (choć przyłączenie do
                  Warszawy wichur powiększyło obszar o ok. 5% rekompensując zaledwie ubytek
                  ludności w wyniku zjawisk typu niż demograficzny czy migracja na tereny
                  pozamiejskie).Swoją drogą ciekawie wygląda ta relacja na przykładzie Warszawy i
                  Honkongu.
                  2.To że Tarnobrzeg to nie Rzeszów, Rzeszów nie Warszawa, a Warszawa to nie
                  Honkong to jasne.Tylko dlaczego np. Tarnobrzeg czy Rzeszów potrzebuje
                  nieustannej ekspansji terytorialnej a Honkong nie !Prawda jest banalna . Po to
                  by prezydent Tarnobrzega mógł nazywać się prezydentem (a nie burmistrzem)i po
                  to by dziennikarze w Rzeszowie mogli pisać o stolicy Podkarpacia liczącej ok.
                  200 tys a nie ok. 100 tys (proponuję przestudiować prognozy demograficzne !)
                  3.Historia , o której wspomniałem, to najlepszy dowód,że argumentów UBYWA wraz
                  z elementarną wiedzą o zasadach współczesnego planowania przestrzennego.
                  To w oparciu o te "kanony pojmownia architektury" powstały dziwolągi w postaci
                  Baranówek, Kozanowów czy Ursynowów !
                  Przecież przedwojenne budownictwo , niskie ale zwarte, oddzielające dzielnice
                  mieszkalne od przemysłowych enklawami parków (Breslau przed 1939) to przeżytek,
                  Cóż, nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego z tak pojmowaną nowoczesnością.
                  4.W kwestii Manhatanu mam tylko jedno pytanie: tłumy które całą szerokością
                  arterii usiłowały się przedostać przez mosty Manhatanu w dniu największej
                  ostatnimi laty awarii energetycznej w USA,przemieszczały się w jego kierunku
                  czy z niego? Jeśli z niego , to po co skoro pracujacy tam śpią w "podziemiach"
                  lub na przeciw biur?
                  5.Decydujący argument dopiero się unaoczni po powiększeniu Rzeszowa, gdy okaże
                  się,że inwestycji nie przybyło ( bo te akurat najmniej interesują się
                  lokalizacją granic miast). Nawet lotnisko z kadrą techniczną nie pomoże.Bo nie
                  może pomóc.Może być natomiast argumentem wspomagającym dla polityki niskich
                  podatków prowadzonej przez państwo i gminę .
                  • Gość: Elekon Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.04, 22:20
                    Panie Raar. Demokracja ma to do siebie, że każdy ma prawo do wyrażania swojego
                    zdania. Nawet Pan. Jeśli widzi Pan adekwatność porównań Rzeszowa do Manhattanu
                    i Honkongu i uważa, że najlepszym wzorcem dla nowoczesnej architektury jest
                    przedwojenny Wrocław, to ja, choćbym chciał, nie widzę większego sensu
                    kontynuowania tej wymiany zdań, tym bardziej, że z Pana strony więcej w listach
                    niestety demagogii i pomieszania pojęć niż profesjonalizmu. Proszę więc może
                    pozostać ze swoimi przekonaniami - ma Pan do tego pełne prawo.
                    A na marginesie: nie wszyscy pracujący na Manhattanie muszą na nim mieszkać.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: raar Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.04, 08:35
                      Panie Elekon, słowem profesjonalizm wymachujesz Pan niczym dyrygent pałeczką.
                      Szkoda tylko, że argumenty wątłe i na takim poziomie ogólności (nowoczesna
                      architektura , ki to diabeł !)iż brak możliwości dyskusji.
                      Rozumiem,że masz Pan trudności z odpowiedzią na proste pytania ale z tego nie
                      wynika fakt uciekania w mętne (w gruncie rzeczy nic nie znaczące,
                      pseudonaukowe) sformułowania. Tak się dziwnie składa, iż moje wykształcenie i
                      doświadczenie pozwala mi cokolwiek więcej pisać w tym temacie niż się Panu
                      wydaje.Sądząc po tym przy czym się Pan tak zaciekle i z manią wyższości
                      upierasz, ocierasz się Pan o sferę filozofii z domieszką astrologii, robiąc
                      przy tym minę inż. Obiały.
                      To samo co o przedwojennym Wrocławiu można powiedzieć o przedwojennym Rzeszowie
                      (zachowując oczywiście proporcje cywilizacjne pomiędzy Polską a Niemcami)
                      Mam w głębokim poważaniu Pańską d...krację, mimo to serdecznie pozdrawiam.
                      • Gość: Elekon Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.04, 15:38
                        Jakżeś Pan taki wykształony kierunkowo, to trzeba było pisać na temat i umieć
                        chociażby odróżniać dzielnice od całych miast i ich funkcje od funkcji miast
                        jako całości. To co Pan napisał świadczy o tym, ze zna Pan architekturę tylko z
                        albumów.

                        Poza tym to jak dane miasto się rozwija, jak zabudowuje, zależy nie tylko od
                        wiedzy i inwencji architektów, ale od możliwości ekonomicznych regionu czy
                        państwa (a już na pewno zwyczajnie: inwestora), od możliwości technicznych
                        zabudowy (geologia np.) i wreszcie od uwarunkowań kulturowych i tradycji.

                        Proszę więc dalej oglądać foldery z Manhattanu i Honkongu. Ale proszę nie
                        porzestawać na samych zdjęciach. To może wtedy czegoś wreszcie sie Pan nauczy,
                        w dziedzinie, która Pana jak widzę interesuje.
                        • Gość: raar Re: Rzeszów a Mannhatan :) IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 08:46
                          1.Rozumiem, iż ma Pan ambicje wystawiać zaświadczenia o znajomości architektury
                          (cokolwiek by to miało znaczyć). Nie przyszło Panu tylko do głowy, że jest mi
                          ono potrzebne jak psu trawa.Proponowałbym poprzedzić wystawianie tego typu
                          glejtów zrozumieniem faktu, iż gęstość zaludnienia tak się ma do odróżniania
                          dzielnicy od miasta jak piernik do wiatraka (co widać na przykładzie Manhatanu
                          i Honkongu).
                          2.Jak już Pan sie bierzesz za tłumaczenie jak się dane miasto rozwija, to
                          oderwij się Pan od repetytorium dla maturzystów z podłego ogólniaka.W
                          przeciwnym wypadku , pływasz Pan od ekonomii regionu do możliwości
                          technicznych, by dowodzić, że słońce wschodzi rano a zachodzi wieczorem.
                          3.Nauczasz Pan w dziedzinie o której masz Pan bledziutkie pojęcie)(pudrowane a
                          to kulturą, a to tradycją, a gdzie wygodniej nowoczesnością - na wydźwięk tego
                          słowa każdorazowo przyklękam !)Nie potrzeba być fachowcem w danej
                          dziedzinie,żeby móc o niej rozmawiać, pod warunkiem trzymania się chociaż
                          faktów i liczb z elementami logiki.
                          A pan w samozadowoleniu podaje "tarnobrzeski" przykład Jeleniej Góry, choć
                          uzasadnia on moją a nie Pańską tezę.To, że w obszarze tego miasta funkcjonuje
                          cały plankton terenów półwiejskich i wiejskich, nie spowodowało boomu
                          inwestycyjnego.I nie można tego faktu skwitować (jak w przypadku TBG)brakiem
                          wykwalifikowanej kadry ( są uczelnie, teatr, muzea, zabytki itp.).Mało tego,
                          jest lepsze niż w przypadku Rzeszowa położenie geograficzne (granica Niemiec i
                          Czech).
                          4.Biorąc to wszystko pod uwagę proponuję oglądanie foderów Tarnobrzega i
                          Jeleniej Góry. I na tym oglądaniu bym w Pańskim wypadku spoczął.

                          Podsumowując : Nauczycielu - ucz się sam !!!
                          • Gość: Elekon Ku oświeceniu Pana Raara (I) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 18:12
                            Im dłużej z Panem rozmawiam, tym coraz mocniej moje pierwotne przeświadczenie,
                            że mam przyjemność rozmawiać z bardzo przeciętnym uczniem co najwyzej drugiej
                            klasy gimnazjum, zamienia się w pewność.
                            Jest Pan naprawdę dobry złośliwościach, ale z logicznym myśleniem na poziomie
                            zaledwie końcowego testu z gimnazjum właśnie, jest już kiepściutko.

                            Wątpliwa przyjemność prześledzenia Pańskiego krasomówczego pustosłowia pełnego
                            niewiedzy i pomylenia pojęć utwierdzi nawet ucznia podłego ogólniaka (czyżby
                            jakieś kompleksy i uraz?), że pośród bulgoczącego z każdej Pańskiej wypowiedzi
                            pysznego patosu trudno wyłowić szczątki choćby zwykłego logicznego myślenia.

                            Prześledźmy zatem, drodzy Forumowicze wypowiedzi Pana Raar'a.

                            1. W pierwszym poście wpada on na genialne porównanie Mantattanu do Rzeszowa i
                            jest jak widzimy upojnie wprost tym swoim porównaniem zachwycony.
                            A jak ono się ma do rzeczywistosci?

                            a) Manhattan to serce Nowego Jorku, najbardziej chyba ekskluzywnej, bogatej i
                            nowoczesnej stolicy na świecie. Manhattan jest wyspą, a więc już pierwszy
                            odruch mówienia o jego terytorialnym powiększeniu wystawia na ciężką próbę Pana
                            Raara zdolność do kojarzenia faktów na poziomie mniej niż podstawowym i
                            wystawia mu wobec czytelnika niepokojąco-współczujacą raczej cezurkę.

                            b) Manhattan to dzielnica, a nie miasto. Pan Raar, ekspert do spraw
                            ekonomicznych, podatkowych, architektonicznych i sam wie jeszcze Bóg jakich,
                            nie rozumie, że porównywanie dzielnicy do gminy (miasta) jest jak porównywanie
                            lewarka zmiany biegów albo kierownicy do całego samochodu. Pan Raar widocznie
                            za świeżo ma w pamięci zabawy lewarkiem i kręcenie kierownicą w jednym z
                            tarnobrzeskich, jak można podejrzewać, ogródków jordanowskich.

                            Dzielnica jest częścią miasta nie posiadającą swego własnego budżetu
                            (eksperyment warszawski właśnie upadł).
                            Dzielnica, będąc miasta częścią, pełni monofunkcyjne, a przynajmniej bardzo
                            okrojone, specjalistyczne funkcje względem miasta, nie musi więc posiadać ani
                            obszaru, ani być przygotowana na pełnienie tych wszystkich funkcji, jakie pełni
                            całe miasto. Miasto i jego budżet korzysta wiec z tego, że taką jak np.
                            Manhattan dzielnicę posiada i dzięki niej ma pieniądze na inwestowanie w innych
                            jego częsciach (dzielnicach). Dzielnica pełni więc w obszarze funkcjonowania
                            miasta rolę względem niego służebną, podległą, tak pod względem przestrzennym,
                            jak i ekonomicznym, bo nie jest samodzielnym bytem samorządowym. Podobnie jak
                            fukcję służebną wobec miasta pełni np. park miejski (wypoczynek mieszkańców)
                            albo obszar przemysłowy (praca dla mieszkańców i podatki do gminnej kasy) ale
                            to nie znaczy, że miasto można ograniczyć do powierzchni miejskiego parku lub
                            kilku miejskich fabryk i czynić tu jakieś wzajemne analogie i porównania. Idąc
                            dalej, porównywanie gęstości zaludnienia dzielnicy z gęstością zaludnienia
                            miasta wystawia Panu Raarowi świadectwo bardzo biernego i bardzo
                            niedorobionego obserwatora architektonicznej i przestrzennej rzeczywistości. Bo
                            cóż z tego, ze Pan Raar porówna powierzchnię i ludność dzielnicy Nowego Jorku
                            Manhattanu z powierzchnią i ludnością Warszawy, Reszowa (sic!) czy...
                            Tarnobrzega (to porównanie też samo z siebie powinno dawać do myślenia), skoro
                            nie dokona Raar porównania z tym, co powinien, a więc z dzielnicami (z
                            zachowaniem wszelkich proporcji) tych miast. Popatrzmy na Warszawę: w dzielnicy
                            (do niedawna jednej z warszawskich gmin) Warszawa-Centrum na 122km2 żyje 900
                            tys. ludzi, co daje blisko 7,5 tysiąca ludzi na qkm. Gdyby zabudowa
                            przypominała pod względem wysokości tę nowojorską, zapewne byłoby ich więcej. W
                            Rzeszowie zaś, w śródmiejskich dzielnicach gęstość zaludnienia przekracza 5
                            tys. osób na km2. Gdybym próbował doścignąć sposób myślenia Raara, to na
                            przykładzie śródmieścia Warszawy, mógłbym Raarowi, z arogancją pseudoeksperta,
                            proponować upchanie jeleniogórzan na 7-10km2, a biorąc za przykład Manhattan,
                            na 3 km2, a uwzględniając, ze wielu z tych ich obecnych 90 tys. do miasta by
                            się nie zaliczyło, to na jeszcze mniejszym. Jeśli w takiej sytuacji Pan Raar
                            pomyślałby o mnie, że postradałem zmysły, albo że dopiero zaczynam się uczyć
                            liczyć do stu, miałby pewnie rację. Następnym razem, zanim Pan Raar zechce
                            czynić jakieś porównania, niech wie, że musi to byc rozbionie na minimalnym
                            choćby poziomie sensowności.

                            c) Manhattan jest chyba najbogatszą dzielnicą świata. Jeśłi tak, to trzeba
                            wziać pod uwagę, że nie byłby czym jest bez kolosalnych pieniędzy, jakich
                            napływ jest pochodną funkcji Nowego Jorku jak metropolii USA funkcji i Stanów
                            Zjednoczonych i ich gospodarki względem gospodarki światowej. Bez tych
                            pieniedzy, Manhattan nie wyglądałby jak wygląda i nie byłoby pieniędzy na te
                            dziesiątki kilkudziesięcio, a nawet ponad stupiętrowych drapaczy chmur jakie
                            tam stoją, które walnie przyczyniają się do oszałamiajacych Pana Raara danych.
                            Nie byłby magnesem dla bogaczy na zamieszkanie na Manhattanie, wiec i gęstość
                            zaludnienia byłaby tu niewątpliwie niższa. Wobec tego na porównania Raara
                            Manhattanu do Warszawy, Rzeszowa czy Tarnobrzega nie wypada nic innego, jak
                            tylko spuścić wstydliwą zasłonę taktownego milczenia.

                            d) Manhattan to wyspy na skale. W żadnym innym miejscy świata nie byłoby
                            możliwe wybudowanie, bez astronomicznych nakładów, tak wysokich i ciężkich
                            budynków. Zastosowanie i tak piekielnie drogich technik ich wznoszenia rodem z
                            Nowego Jorku gdzie indziej skończyłoby się po prostu budowlaną katastrofą.Pan
                            Raar tego nie rozumie i raczy sobie kpić i zarzucać mi, że nie mam o tym
                            pojęcia ( a on oczywiście ma...). Może rzeczywiście Panie Raar lepiej pooglądać
                            sobie wcschody i zachody słońca, miast brać się za architektoniczne dyskusje,
                            których jak widzę nie jest Pan w stanie zrozumieć, mimo, ze jak Pan sam
                            słusznie pisze, wystarczy odrobina rozumu i zdrowej logiki, żeby nie ich
                            przemiot nie stanowił w niej problemu.

                            e) Pan Raar niestety zapłątał się w swoich wypowiedziach, gdyż najpierw
                            przekonuje, że Manhattan to dzielnica mieszkalna, by potem strofująco
                            uświadamiać: "W kwestii Manhatanu mam tylko jedno pytanie: tłumy które całą
                            szerokością
                            arterii usiłowały się przedostać przez mosty Manhatanu w dniu największej
                            ostatnimi laty awarii energetycznej w USA,przemieszczały się w jego kierunku
                            czy z niego? Jeśli z niego , to po co skoro pracujacy tam śpią w "podziemiach"
                            lub na przeciw biur?". panie Raar, proszę się zdecydować, o co w kóńcu Panu
                            chodzi.



                            • Gość: raar Re: Ku oświeceniu Pana Raara (I) IP: *.core.lanet.net.pl 22.05.04, 00:11
                              Pomijam pierwszych parę zdań Pańskiego postu. Rozumiem, iż chcesz się
                              Pan "odszczekać",szkoda że inwencja pozwala chodzić jedynie po moich śladach.
                              Próbujesz Pan insynuować jakieś kompleksy, sugerować gdzie sie bawiłem czy też
                              gdzie studiowałem ( bądź zamierzam). Prymitywny to sposób wyciągania
                              informacji ,drogi Panie.Wypadałoby się przedstawić - zapewniam,iż się
                              odwzajemnię.Póki Pan (o co nie mam najmniejszej pretensji)pozostaje
                              Elekonem,pozwoli Pan, że ja pozostanę raar'em.Domysły i insynuacje proszę
                              pozostawić dla siebie.
                              1. Porównywałem nie Rzeszów do Manhatanu a gęstość zaludnienia obu obszarów.
                              Nie zajmuję się recenzowaniem n-tej kopii repetytorium dla maturzystów(w
                              Pańskim wypadku sławnego ogólniaka)z opisem funkcji gmin, dzielnic czy miast.
                              Jest mi niezwykle przyjemnie , że potrafi Pan podzielić liczbę przez obszar.
                              Szkoda tylko, iż uszczęśliwiony tym wynikiembuduje Pan hybrydy typu "Jelenia
                              Góra na 3 km2"Jeżeli przerysowane porównanie Manhatanu (czy Honkongu)do
                              Rzeszowa nie uzmysłowiło panu, iż ekspansja terytorialna nie jest warunkiem
                              (ani koniecznym , ani wystarczającym)rozwoju miasta, to nikt i nic już Pana nie
                              wyrwie z tego obłędu.Nie przypuszczałem jednak,że sens tego porównania przyćmi
                              Panu fascynacja ilorazem dwóch cyfr.Całe szczęście : Nowy York leży na wyspach
                              i nie znaja tam zapewne Pańskich "kryteriów" rozwoju. W przeciwnym wypadku z
                              drapaczy chmur na Manhatanie można by było zobaczyć Chicago. Konstatacja ,iż
                              Manhatan ma drapacze chmur bo jest dzielnicą Nowego Yorku (najbogatsza
                              metropolia bogatego USA)oraz ponieważ to wyspy na skale, godna jest tak
                              cieniutkiego demaskatora architektonicznego prymitywizmu.Mało tego, "ekspert'
                              twierdzi,iż w żadnym innym miejscu świata... i coś tam plącze o katastrofie
                              budowlanej.Zrozumienie Pańskich wywodów oznaczałoby wyrzeczenie sie tego, czego
                              uczą na "podstawach fundamentowania".Przyjmij Pan do wiadomości, iż w miastach
                              chińskich ilość wyższych bądź porównywalnych obiektów jest taka, że Manhatan
                              wygląda na większą wieś.Zapewniam przy tym, że póki co Chiny to nie USA a w
                              Pekinie czy Kantonie nie buduje się wieżowców rozpoczynając od poszukiwań skał,
                              tylko tam gdzie akurat zachodzi potrzeba.W kwestii Manhatanu przypisuje mi Pan
                              zapętlenie ale ja nie darmo pisałem "nauczycielu ucz się ...."
                              Pisałem wyraźnie, iż liczy on 1,5 mln STAŁYCH mieszkańców POMIMO faktu, że jest
                              dzielnicą BIZNESU.To Pan a nie ja , upierałeś się, że w drapacze chmur to
                              odpowiedniki naszych blokowisk, podczas gdy przekonywałem, iz pracujący tam w
                              większości NIE są mieszkańcami Manhatanu (jak owe tłumy idace szerokością
                              arterii).Gdybym poważnie traktował Pańskie fantazje, mógłbym sadzić, że podczas
                              ataku na WTC ginęły niańki z dziećmi do lat 7 , pozostawione w
                              mieszkaniach.Od "logiki" Baranówki prędko się Pan nie oderwiesz !
                              Swoją drogą to ta "logika" na pytanie "..dlaczego np. Tarnobrzeg czy Rzeszów
                              potrzebuje nieustannej ekspansji terytorialnej a Honkong nie?" odpowiada
                              triumfalnie: "bo on nie może jej dokonać". Zastanów się Pan przez chwilę nad
                              logiką tego pytania i Pańskiej odpowiedzi (chyba nie na to pytanie miły
                              Panie !), zanim zaczniesz Pan odmieniać przez przypadki absurdy i
                              niedorzeczności !!!
                              • Gość: Elekon nocą Re: Ku oświeceniu Pana Raara (I) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 02:03
                                Tak sądziłem, że zaglądając tu w nocy do komputera zastanę tu jakieś ślady po
                                Panu. Ale wie Pan co, niech Pan więcej po nocach nie pisuje, bo wychodzi z tego
                                jeszcze większe majaczenie, niż za dnia. Naprawdę. Przecież ten tekst ( a
                                szczegółnie jego kńcówkę) jakby nawet przeczytało dziecko, to by się postukało
                                po głowie. chciał Pan napisac dużo, i ja to doceniam. Ale więcej docenić nie
                                spośób.

                                Aha, i niech Pan na tych podstawach fudamentowania uważa, bo jeszcze zbuduje
                                Pan 100-piętrowy budynek w Jeleniej Górze (wtedy zaręczam 3km2 wystarczy), albo
                                na jakiej innej kurzawce.
                                Można? Pewnie można. teraz możńa prawie wszystko. Tylko najpierw by znaleźć
                                sponsora, i to pewnie jeszcze bogatszego jak na Manhattanie. Powodzenia.
                          • Gość: Elekon Ku oświeceniu Pana Raara (II) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 18:15
                            W kolejnym poście bierze Pan Raar do ręki kolejny oręż i pyta nas dramtycznie,
                            acz z wyraźną nadzieją miażdżacego zwycięstwa:

                            > Dla nieprzekonanych jeszcze dwa argumenty:
                            > 1. "kosmiczny"- dla przypomnienia obliczeń z proporcji(również dla stolycy)-
                            > Honkong to 7 mln na obszarze 900 km2
                            oraz:
                            > 2.To że Tarnobrzeg to nie Rzeszów, Rzeszów nie Warszawa, a Warszawa to nie
                            > Honkong to jasne.Tylko dlaczego np. Tarnobrzeg czy Rzeszów potrzebuje
                            > nieustannej ekspansji terytorialnej a Honkong nie !

                            To pytanie nie powinno juz u nikogo pozostawić wątpliwości co do zawodowych
                            (architektonicznych, przestrzennych i samorządowych) kwalifikacji Pana Raara.
                            Na tej samej bowiem zasadzie ja mógłbym go zapytać: dlaczego zmieniła granice
                            Rumia, a nie zmieniło Monaco, Gibraltar albo księstwo Lichtenstein.

                            PANIE RAAR: PROSZĘ SOBIE ZAPAMIĘTAĆ: HONKONG DO KOŃCA LAT 80-TYCH BYŁ KOLONIĄ
                            BRYTYJSKĄ A JEGO GRANICA BYŁA GRANICĄ PAŃSTWA. Dziś takze jest oddzielony
                            polityczną strzeżoną granicą od reszty Chińskiej Republiki Ludowej, choć
                            formalnie stanowi z nią jedno państwo.Żeby tam wjechać z komunistycznych Chin,
                            trzeba mieć przepustkę od władz. Honkong więc nie tyle "potrzebuje nieustannej
                            ekspansji terytorialnej", co jej po prostu wykonać nie może, bo nie pozwalała
                            na to i nie pozwala ChRL. Jeśli więc na tak absurdalnie niedorzecznie
                            postawione pytanie odpowiadać nie chciałem , to wyłącznie przez wzgląd na
                            miłosierdzie wobec Pana. Pan Raar obraca sie jednak we własnej, prywatnej
                            rzeczywistości i tłumaczy nam, nioeświeconym, po podłym jak zapewne sądzi,
                            ogólniaku:

                            > Prawda jest banalna . Po to
                            > by prezydent Tarnobrzega mógł nazywać się prezydentem (a nie burmistrzem)i po
                            > to by dziennikarze w Rzeszowie mogli pisać o stolicy Podkarpacia liczącej ok.
                            > 200 tys a nie ok. 100 tys (proponuję przestudiować prognozy demograficzne !)

                            Gdyby Pan miał rzeczywiście coś wspólnego a architekturą, planowaniem
                            przestrzennym czy samorządem, wiedziałby, że to które miasto ma prezydenta, a
                            które burmistrza, i kiedy, reguluje obowiązująca ustawa o samorządzie gminnym.
                            A według niej prezydent (w miejsce burmistrza) jest w miastach a) ponad 100-
                            tysięcznych b) będących miastami na prawach powiatu - a takim jest Tarnobrzeg -
                            i nie napisałby Pan kolejnej bzdury. A co do prognoz demograficznych: te z lat
                            80-tych mówiły o Rzeszowie jako mieście 250-tysięcznym. Teraz, nawet
                            powiększajac obszar miasta do maksymalnie możliwych ze wzgledów funkcjonalnych
                            obszarów, nie uzyskamy więcej niż 195 tysięcy. Wobec tego proponowane przez
                            pana prognozny demograficzne, zmieniające się w GUSie bezładnie co roku,
                            interesują mnie tyle, co zesżłoroczny śnieg, a Pana demokracja.

                            Jeśłi już natomiast o Tarnobrzegu mowa, to i moim zdaniem temu miastu nie jest
                            potrzeny tak wielki obszar (powiększony jakieś 10 lat temu o Nagnajów), a więc
                            zaczynajacy się mostem na Wiśle a kończący na rogatkach Sandomierza. Powinien
                            Pan jednak doczytać, że wówczas, gdy w latach 70-tych podejmowano decyzje o
                            włączeniu całej podtarnobrzeskiej gminy do miasta, motywowano to względami
                            politycznymi, a nie przestrzennymi. Moim zdaniem, w warunkach polskich, granicą
                            sensowności podłączania do miast terytoriów wiejskich, jest wskaźnik gęstości
                            zaludnienia nie niższy niż tysiąc mieszkańców na km2. 50-cio, a właściwie 40-
                            tysięczny po takiej korekcie Tarnobrzeg, powinien się i moim zdaniem zadowolić
                            40km2. A ze ma 85km2, to już - wybaczy Pan - ani moje, ani Pana zmartwienie i
                            sprawa, tylko tarnobrzeżan.

                            Na koniec, ponieważ powołuje się Pan na przykład Wrocławia, podam liczby, które
                            pozwolą Panu skorygować wiedzę o stolicy Pana województwa. Po pierwsze proszę
                            sobie policzyć kondygnacje budynków np. na ul. Świdnickiej we Wrocławiu (gdyby
                            Pan nie wiedział: 4 kondygnacje to 3 piętra). Po drugie pisze Pan, że dużo
                            mniejszy obszar Wrocławia przed wojną zamieszkiwało mniej więcej tyle samo
                            ludzi. Że tyle samo, z grubsza zgoda. Ale obszar nie był wcale dużo mniejszy.
                            Muszę Panu powiedzieć, ze cechą miast niemieckiech był stosunkowo duży obszar
                            miasta i jego zagospodarowanie bliskie współczesnym kanonom architektury:
                            wyodębnione stare centrum, nowe dzielnice mieszkalno handlowe z zielenią,
                            zielone dzielnice willowe, parki miejskie i dzielnice przemysłowe. No i
                            sukcesywne właczenia, przeciw którym, używajac takiej jak wyżej omówiona
                            argumentacji, Pan protestuje. Otóż proszę sobie wyobrazić, że przedwojenny
                            obszar Wrocławia stanowił jakieś 65-70% obecnego, a ówczesne miasto rozciągało
                            się już przed rokiem 1930 od Pracz Odrzańskich po Partynice oraz od Ratynia i
                            Leśnicy po Strachocin i Psie Pole. Jeśli spojrzy Pan na obecną mapę Wrocławia,
                            zmiany z roku 1951, 1970 i 1973 nie będą szokujące. Bo to właśnie w roku 1928
                            Wrocław wyszedł na dobre z pośredniowecznych praktycznie opłotków przekraczajac
                            na północy Odrę, a na południu zajmując Krzyki, Partynice, Małe i Wielkie
                            Księże, na wschodzie przekraczając Widwę (Psie Pole), a na zachodzie rzekę
                            Bystrzycę, by zatrzymać się w Ratyniu i Leśnicy. Obszar miasta zwiększył się
                            wówczas dwukrotnie, a nie było to pierwsze przyłączenie, bo wcześniejsze miały
                            miejsce 4 lata wcześniej, w roku 1924, a wcześniejsze w 1911 (Grabiszyn i
                            Grabiszynek), 1904 (Rakowiec, Gaj, Tarnogaj) , 1897 (Huby, Gajowice, Borek,
                            Szczytniki, Popowice). Nawet jak widać o tym co piszesz, Nie masz Pan bladego
                            pojęcia, gdyż to co stanowić miało kontragument w rozmowie ze mną, w istocie
                            jest potwierdzeniem - i to w Pańskich ustach - moich tez. Zabieg o
                            nienawiazywaniu do historii, jaki w tej dyskusji wobec Pana zastosowałem, udał
                            sie znakomicie. Wybierajac bowiem Wrocław na poparcie Pańskich uczonych
                            wywodów, wybrał Pan przykład możliwe najbardziej Pańskim tezom zaprzeczajacy.

                            I jeszcze jedno: proszę inż. Edmunda Obiałę zostawić w spokoju. Nie sądzę, by
                            chcaił być Pańskim kolegą.
                            W sumie, zawołanie z Pańskiego ostatniego listu, potwierdza moją tezę z
                            początku obecnego. Proszę jednak, jak już Pan będzie studiował tę architekturę,
                            być bardziej otwartym na to, co do Pana mówią ci, którzy mają o tej dziedzinie
                            jakies pojęcie. Także na glejty, jakie będą Panu dawać. A jeżeli Pan już studia
                            skończył, to zaiste nie dziwi mnie, że powstawanie "Baranówek, Kozanowów czy
                            Ursynowów" było nie tak całkiem dawno, możliwe. Bo niestety takich jak Pan,
                            ludzi dobrze usadzonych i pewnych siebie, ale nic poza tym, zdarzało mi się
                            spotykać, niestety także w tym fachu, więcej.



                            • Gość: raar Re: Ku oświeceniu Pana Raara (II) IP: *.core.lanet.net.pl 22.05.04, 00:45
                              O Honkongu na razie wystarczy. W kwestii Tarnobrzega natomiast, nie potrafię
                              zrozumiec Pańskiego zachwytu nad faktem, iż po zmniejszeniu liczby mieszkańców
                              poniżej 50 tys.pozostanie z prezydentem miasta ( bo ktoś wymyślił ukłon w
                              postaci powiatów grodzkich dla b.miast wojewódzkich)Zamiast trąbic o moich
                              bzdurach, zastanów się Pan nad swoim porównaniem dzielnic Rzeszowa i Warszawy.
                              Dzielnice w Rzeszowie istnieją tylko w wyobraźni dziennikarzy PR Rzeszów oraz
                              Pańskim oczywiście !Skoro tak bezładne sa prognozy demograficzne, zamiast
                              fantazjować o max. możliwych obszarach i uzyskaniu 195 tys., powiedz Pan
                              ile "uzyskano" pozostając w wystarczającym obszarze.Podpowiem może -
                              liczba "uzysku" jest ujemna !
                              W kwestii Wrocławia - nie ma sporu poza wnioskami!
                              Jeśli w wyniku rozszerzenia granic (których Pan winieneś zostać promotorem
                              przynajmniej w skali Polski)na 70 % obecnego obszaru ,mieszkała ta sama ilość
                              ludzi co obecnie, mimo niskiej zabudowy i przy licznych terenach
                              rekreacyjnych,a Pan upierasz się , że to woda na Pański młyn , to pozostaje
                              pogratulować dobrego samopoczucia.
                              Gdyby ten przykład miał potwierdzac Pańską tezę, to 70 % obecnej ludności
                              musiałoby mieszkać na nie mniejszym obszarze niz przed wojną ( a nie odwrotnie)
                              "Logika", którą Pan sie posługujesz ,wywołuje u mnie uśmiech politowania (w
                              dłuższym okresie przejdzie prawdopodobnie w czkawkę)
                              Zastanów się Pan czy istnienie Baranówek to wynik twórczości ludzi usadzonych i
                              pewnych siebie czy też miernych ale wiernych (kanonom które Pan usiłujesz podać
                              do wierzenia !!!)?
                              • Gość: Elekon nocą Re: Ku oświeceniu Pana Raara (II) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 02:09
                                Ten tekst Pan pisał zapewne na końcu, i był już bardzo śpiący, bo zaręczam, ze
                                za 2 tygodnie po przeczytaniu, nawet sam pan nie będzie wiedział, o co
                                właściwie w nim Panu chodziło, nawe pomimo czkawki, która - jak sądzę - chyba
                                dopada Pana nazbyt często.

                                PS Nie każde byłe miasto wojewódzkie (np. Wałbrzych) jest powiatem grodzkim. A
                                Rzeszów jest podzielony bodaj na 18 dzielnic (osiedli) uchwałą rady miasta. Pan
                                wejdziesz na www.erzeszow.pl i tam Pan znajdziesz dokładne ilości mieszkańców w
                                poszczególnych dzielnicach. Kiedyś (na starej stronie) nawet podawali mapkę i
                                gęstości zaludnienia.
                                Pozdrawiam.
                          • Gość: Elekon Ku oświeceniu Pana Raara (III) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 18:21
                            Gość portalu: raar napisał(a):

                            > Nie potrzeba być fachowcem w danej
                            > dziedzinie,żeby móc o niej rozmawiać, pod warunkiem trzymania się chociaż
                            > faktów i liczb z elementami logiki.
                            > A pan w samozadowoleniu podaje "tarnobrzeski" przykład Jeleniej Góry, choć
                            > uzasadnia on moją a nie Pańską tezę.To, że w obszarze tego miasta funkcjonuje
                            > cały plankton terenów półwiejskich i wiejskich, nie spowodowało boomu
                            > inwestycyjnego.I nie można tego faktu skwitować (jak w przypadku TBG)brakiem
                            > wykwalifikowanej kadry ( są uczelnie, teatr, muzea, zabytki itp.).Mało tego,
                            > jest lepsze niż w przypadku Rzeszowa położenie geograficzne (granica Niemiec
                            > i Czech).


                            Jelenia Góra nie jest miastem wojewódzkim i ma fatalne położenie komunikacyjne.
                            Bliskość samej granicy nie ma tu nic do rzeczy - to gdyby Pan nie wiedział.
                            A o uczelniach - np. politechnika jeleniogórska ( :) ) nie słyszałem.
                            Mimo to, władze miasta mają w moim odczuciu więcej wyobraźni niż niektórzy jego
                            mieszkańcy.
                            • Gość: raar Re: Ku oświeceniu Pana Raara (III) IP: *.core.lanet.net.pl 22.05.04, 01:04
                              Jeśli chodzi o Jelenią Górę to jeszcze niedawno była miastem wojewódzkim i co z
                              tego? Nie sądzę , żeby miała fatalne położenie komunikacyjne (szybciej dojedzie
                              się do Pragi czy Drezna niż do Rzeszowa !).Co ma do rzeczy bliskość granicy
                              możesz Pan zobaczyć na ulicach, gdzie roi się od samochodów na niemieckich i
                              czeskich rejestracjach.Ci ludzie właśnie tam zostawiają swoje pieniądze.
                              Studenci dużych filii wrocławskich - Politechniki czy Akademii Ekonomicznej (o
                              prywatnych nie wspomnę)o rzeszowskich uczelniach nic nie słyszeli.A jeśli
                              chodzi o władze miasta z tow. Kusiakiem na czele, to mam nadzieję, iż zapoznają
                              się z wyobraźnią mieszkańców przy najbliższych możliwych wyborach.
                              Na koniec oświadczam, iż nie jestem kolegą inż. Obiały, napisz Pan, że Pan
                              jesteś a wyrobię sobie o nim odpowiednie zdanie.
                              Nawiasem pisząc jest on inżynierem budownictwa a nie architektury.
                              • Gość: Elekon nocą Re: Ku oświeceniu Pana Raara (III) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 02:31
                                No to proszę się zachwycać dalej ulicznym rojem samochodów "na czeskich i
                                niemieckich rejestracjach". Kiełbasa z grilla i piwo idzie zapewne jak świeże
                                bułeczki.
                                Przy okazji proszę pomyśleć, drogi Panie, że ludzie zostawiają, jak Pan pisze
                                pieniądze za tę kiełbasę, musztardę i piwo, noclegi i pienądze od turystów na
                                108 km2 (a nie dwóch czy 3-ch km2 jakkie musiałyby być gdyby wdrożyć w życie
                                Pana rewelacje). I to z tych 108km2, pewnie w znacznej mierze z należącej do
                                miasta części Karkonoskiego Parku Narodowego i z jego turyst. zaplecza, zamiast
                                z 3km2 z wieżowcami niczym w Chinach i na Manhattanie (a bardziej
                                realistycznie: z knajp w starych kamienicach śródmieścia), spływaja pieniądze
                                do kasy Pańskiego miasta. A te 3 kilometry kwadratowe to nie żart, tylko
                                kontynualcja Pańskiej ekolwentnej logiki.

                                Ze tam ktoś nie słyszał o Politechnice Rzeszowskiej to możliwe. Przecież "duże
                                file wrocławskie" są na miejscu. A przy okazji polecam:

                                archiwum.pressmedia.com.pl/d.asp?u_file=/2004/2004.03.17/b.txt


                                A że inż.Obiała to inż.konstruktor doskonale wiem. W tym sensie jego kolegą też
                                nie jestem. Tylko ze to Pan, a nie ja, o nim zaczął coś tam popisywać.

                                Dobranoc i proszę się bardziej oszczędzać i nie zarywać nocy. No chyba, że to
                                już początek przygotowań do sesji, tudzież wcześniejszy powrót z juwenaliów.
                                I proszę już nic w tym wątku nie pisać, bo chyba tylko może to Panu wyjść
                                jeszcze gorzej. A ja tego Panu (ani sobie też) naprawdę nie życzę.

                                Z zaspanym pozdrowieniem dla Jeleniej Góry

                                Elekon
                                • Gość: raar Re: Ku oświeceniu Pana Raara (III) IP: *.core.lanet.net.pl 23.05.04, 22:35
                                  Z każdym postem śpiewasz Pan cieniej ! Jeżeli ma Pan problem ze snem , to miast
                                  fantazjować na temat granic miast proponuję się położyć.
                                  1. W kwestii "fundamentowania " rozumiem, iz pozostał Panu problem sponsora.
                                  Ten problem pozostanie zawsze , bez względu na szerokość geograficzną, miasto
                                  czy wysokość budynku. Myślałem, iż przykład przedwojennego Breslau uzmysłowił
                                  Panu ,iż wysoka zabudowa niekoniecznie musi oznaczać większe zagęszczenie
                                  mieszkańców. Pan jednak niewzruszenie niesie dogmat " 100 pięter = 3 km2". Robi
                                  Pan to z uporem godnym lepszej sprawy.
                                  2. Wałbrzych jest powiatem grodzkim. Piszę to zupełnie instynktownie,
                                  obserwując tablice rejestracyjne przejezdżających samochodów (DB - powiat
                                  grodzki, DBA - powiat ziemski na zasadzie analogii do np. Rzeszowa gdzie
                                  odpowiednio RZ- powiat grodzki, RZA - ziemski)
                                  3. Rzeszów nie posiada dzielnic w sensie administracyjnym ( np. z własną
                                  Prokuraturą). Natomiast radni mogą sobie podzielić miasto nawet na
                                  118 "dzielnic" ( tak naprawdę osiedli - swoją drogą zdecydowałbyś sie Pan sam !)
                                  4.Rój samochodów to tam zawsze będzie, właśnie ze względu na atrakcyjne
                                  położenie , co do którego raczyłeś Pan mieć wątpliwości.
                                  Kiełbasa czy piwo idą tam bez związku z faktem czy np. Kaczorów czy Komarno
                                  jest czy nie jest w granicach Jeleniej Góry. No chyba , że Pan porwie się na
                                  wywód uzależniający czesko - niemiecki apetyt od usytuowania granic Jeleniej
                                  Góry.
                                  Swoją drogą , sądząc po dotychczasowych "dokonaniach" , to dla pana betka.
                                  Chętnie poczytam, nawet w środku nocy.
                                  A to, że magistrat chętnie przechwytuje kasę z tego turystyczno -
                                  wypoczynkowego grillowania to jasne. Ot cała tajemnica tych koniecznych
                                  rozszerzeń! Dawaj Pan upust tym urzędniczym apetytom, a Jelenia Góra się będzie
                                  zaczynała w Gryfowie Śląskim a Rzeszów w Kolbuszowej.
                                  To ,że w tym rejonie Polski sporo ludzi o Rzeszowie nawet nie słyszało ( lub ma
                                  kłopoty z jego lokalizacją )to zjawisko dość powszechne. Także fakt, iż
                                  wrocławskie uczelnie (których filie jelenogórzanie mają pod ręką) cieszą się
                                  lepszą renomą niż rzeszowskie, to chyba nie moja wina ( i nie ma najmniejszego
                                  znaczenia to, iż znam i współpracowałem z ludźmi, którzy rzeszowskie uczelnie
                                  kończyli i tych "medialnych" opinii nie podzielam).
                                  5.Jestem mieszkańcem Wrocławia , a nie Jeleniej Góry ( z którą przejściowo
                                  wiążą mnie sprawy zawodowe) nie mniej życzenia przekażę.
                                  O sesjach i Juwenaliach to mogę z Panem porozmawiać w grillowej otoczce ( w
                                  kategoriach wspomnień).
                                  Porady odnośnie zakończenia tego wątku wydają mi się całkiem sensowne.
                                  Nie da sie bowiem, miły Panie, udowodnić , iż w momencie niżu demograficznego i
                                  migracji na prowincję ( ubytek ludzi w miastach widać w danych GUS) zachodzi
                                  konieczność powiększenia obszaru miast.Łatwiej byłoby Panu udowodnić,że woda
                                  może płynąć do góry! Temat nie jest nowy. We Wrocławiu, tak jak wszędzie, też
                                  pojawiają się okrzyki nawołujące do rozszerzenia .
                                  Jedno muszę przyznać , nie zgadzając się generalnie z tą tezą.Jeżeli gdzieś
                                  mógłbym wykonać ustępstwo, to przypadek rzeszowski byłby chyba jedynym !
                                  Pozdrawiam Pana i cały Rzeszów !
                              • Gość: Elekon nocą Re: Ku oświeceniu Pana Raara - suplement IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 02:34
                                Aha, i jeszcze jedno. U nas też szybciej można przejść na Ukrainę pieszo przez
                                las, albo przez San, niż samochodem przez przejście graniczne. Koronny to dowód
                                atrakyjności inwestycyjnej naszego regionu. Co tam komunikacja, drogi,
                                lotniska. Prawda Panie Raar?
                                • Gość: raar Re: Ku oświeceniu Pana Raara - suplement IP: *.core.lanet.net.pl 23.05.04, 22:48
                                  Szkoda pańskiego czasu na tłumaczenie mi, jak z Rzeszowa dostać się na Ukrainę.
                                  A lotnisko w Jasionce czy też układ komunikacyjny to dopiero melodia
                                  przyszłości. Bo dotychczas, to można powiedzieć jedynie, że są ( bez
                                  szczególnego związku przyczynowo-skutkowego) Na rynek ukraiński nie liczyłbym
                                  tak bardzo ( analogia do mitów o wielkim rynku rosyjskim) jak Pan zdaje się
                                  mieć nadzieję. Autostrada A4 ( o ile w końcu do Rzeszowa zostanie doprowadzona)
                                  nic nadzwyczajnego nie ożywi w regionie, bez zmiany sytuacji na Ukrainie.
                                  • Gość: Elekon Na Epilog sprawie (I) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.04, 16:14
                                    Po Pańskim zakończeniu tej korespondencji widzę, że próbuje Pan, do kolekcji
                                    sławy, posiąść jeszcze umiejętności króla Salomona i takimż werdyktem kończy tę
                                    wymianę zdań. Cieszę się potrójnie, raz z Pańskiego pragnienia naśladowania
                                    mądrości biblijnego króla; po drugie Pan się wyśpi i nie będzie pisywał do mnie
                                    po pierwszej w nocy. Po trzecie dlatego, że pomimo Pańskiego geniuszu, a mojej
                                    niewiedzy, zdecydowałby się Pan po tej dyskusji na wyjątek dla Rzeszowa w
                                    kwestii rozszerzenia granic. Proszę przyjąć moje dowody wdzięczności za tę
                                    pomyślną dla Rzeszowa, Pańską łaskawą decyzję.

                                    1. O Manhattanie pisał Pan jako o przykładzie "dla ruszenia mózgownicą". Tezą
                                    było, że Manhattan zamieszkuje 1,5 mln ludzi na 60km2, więc mieliśmy za zadanie
                                    się przed Panem zastanowić, czy wobec tego 159-tysięczny Rzeszów na niespełna
                                    54km2 potrzebuje rozszerzenia. Na zwróconą Panu uwagę, że Manhattan to wyspa
                                    oraz ekskluzywna dzielnica finansowa (a nie miasto) jednej z największych
                                    metropolii świata i porównywanie Rzeszowa do niego ma się mniej więcej tak, pod
                                    względem logicznym i profesjonalnym, jak porównanie konika polnego do konia u
                                    zaprzęgu w polu, zaczął Pan określać podany przez siebie "dla ruszenia
                                    mózgownicą" przykład mianem "przerysowanego". Świetne samopoczucie Pana mimo to
                                    nie opuszczało, niczym wygłaszającego swe teorie po intensywnym zamkniętym
                                    szkoleniu u Piotra Tymochowicza Andrzeja Leppera. Zaklęcia "podstawy
                                    fundamentowania" też nauczył się Pan używać we wszystkich możliwych
                                    przypadkach, i wymachiwać nim niczym muszkieter szpadą, ale ci, którzy wiedzą o
                                    co w nim chodzi i tak rozumieją, że inna (także co do kosztów) będzie technika
                                    wznoszenia ciężkiego budynku na skale, a inna na kurzawce właśnie, a to
                                    dlatego, że oprócz "podstaw fundamentowania" słyszeli też o czymś takim jak
                                    mechanika gruntów i mechanika budowli.

                                    2. Drugi Pański przykład, który miał nas położyć na łopatki, to Hongkong. Gdy
                                    po dramatycznym pytaniu "dlaczego Honkong nie potrzebuje ekspansji
                                    terytorialnej a Rzeszów tak" okazało się, że pomyliły się Panu granice miasta i
                                    państwa (czyli Hongkongu z czasów gdy był kolonią brytyjską) i nie było już
                                    gdzie w swojej mądrości uciekać, uciął Pan krótkim gestem, godnym zaiste chyba
                                    tylko Cezara: "O Honkongu na razie wystarczy". Ano, w rzeczy samej, wystarczy,
                                    bo cóż tu jeszcze dodawać.

                                    3. Kolejnym argumentem, który miał przed Panem wszystkich rzucić na kolana był
                                    przedwojenny Wrocław. Mniejsza o to, że podał Pan (jedną z wielu) mało ścisłą
                                    informację że zajmował on dużo mniejszy obszar niż obecnie. (Jako ciekawostkę
                                    podam, że Lwów okresu międzywojennego mieścił się z 240 tys. mieszkańców na 32
                                    km2 (co dla mnie nie jest jednak wzorem). Czymże to jest wobec zajmującego
                                    176km2 przed wojną 600-tysięcznego Wrocławia? Dzielić "liczbę przez liczbę" też
                                    Pan zapewne umie, zatem - do dzieła Mistrzu.) W przedwojennym Wrocławiu ujmują
                                    Pana - i słusznie - "niskie ale zwarte, oddzielające dzielnice mieszkalne od
                                    przemysłowych enklawami parków". Miał to być argument przeciwko moim
                                    twierdzeniom o obecnej konieczności rozszerzenia granic Rzeszowa. Zapomniał Pan
                                    jednak dodać (albo raczył nie wiedzieć), że to "niskie ale zwarte, oddzielające
                                    dzielnice mieszkalne od przemysłowych enklawami parków" przedwojenne
                                    wrocławskie budownictwo, i te enklawy parków, i obszary przemysłowe, i
                                    rozplanowanie tego wszystkiego w słusznie zachwycający Pana sposób było możliwe
                                    między innymi dlatego właśnie, ze wcześniej (w 1928) ponad dwukrotnie
                                    zwiększono obszar miasta Wrocławia, a wcześniej, już w XX wieku, czyniono to
                                    też kilkakrotnie. Zanim to się stało miasto cierpiało na przeludnienie i
                                    deficyt mieszkań i terenów pod rozbudowę, a strefa podmiejska rozwijała się
                                    chaotycznie i bez powiązania z miastem w starych administracyjnych granicach.
                                    Gdyby nie to rozszerzenie z 1928, stawiam tezę, ze dziś zachwycać by się
                                    specjalnie nie miał Pan czym, o "niskiej zabudowie" można by zapomnieć, a
                                    Wrocław i tak nie przypominał by nam dziś ani Manhattanu, ani Hongkongu. O
                                    Rzeszowie czy Tarnobrzegu dla przyzwoitości już nie wspominając.

                                    4. Skoro przy tym ostatnim jesteśmy: Nie wiem skąd Panu przyszedł do głowy ten
                                    Tarnobrzeg. Pełno go było w każdym Pana liście, choć ja w tym wątku o nim nie
                                    wspominałem. Możliwe, że coś na jego temat napisałem kiedyś wcześniej, ale nie
                                    jestem pewien czy w takim kontekście jak Pan by to chciał widzieć.

                                    5. Jelenia Góra. Sympatyczne miasto z rozbudowaną mocno podmiejską strefą,
                                    gdzie na niemal dokładnie 2 razy większym niż Rzeszów obszarze mieszka 56%
                                    stanu ludności ścieśnionego w obecnych granicach Rzeszowa. Nie znam dokładnie
                                    okolic Jeleniej Góry i nie wiem, czy zasięg jej obecnych granic
                                    administracyjnych pokrywa się z zasięgiem obszaru funkcjonalnego tego miasta.
                                    Ale mnie osobiście nie drażni, że położone 12km od śródmieścia Piechowice, czy
                                    18 km od centrum miasta leżący Jagniątków należą do Jeleniej Góry. Zaręczam, ze
                                    w przypadku Rzeszowa tak położone poza granicą miasta osiedla szeregówek po
                                    drugiej stronie ulicy zabudowanej miejskimi blokami (Miłocin), jak i wszystkie
                                    inne miejscowości, które moim zdaniem powinny się znaleźć w granicach Rzeszowa,
                                    są silnie powiązane funkcjonalnie z miastem, a więc spełniają przesłanki za
                                    przyłączeniem zawarte nie tylko w ustawie o samorządzie gminnym, ale przede
                                    wszystkim w podstawowych zasadach planowania rozwoju miast. Dlatego nie
                                    fantazjowałem mówiąc o 195 tysiacach osób na poszerzonym maksymalnie obszarze,
                                    bo tyle właśnie ludzi mieszka we wszystkich na tych zasadach predystynowanych
                                    do ewentualnego przyłączenia miejscowościach. Stąd pisanie o Kolbuszowej czy
                                    Gryfowie Śląskim pokazuje raz jeszcze, jak daleko od wiedzy urbanistycznej Pan
                                    zabłądził. Zapewniam, że gdybym na tym polu poruszał się w sposób jaki próbuje
                                    mi Pan (i innym) wmawiać, uzbieranie "dla dziennikarzy" jak Pan pisze 200 tys.
                                    mieszkańców Rzeszowa nie byłoby absolutnie żadnym problemem, bo wystarczyłoby
                                    sięgnąć po parę większych podrzeszowskich wsi. Tyle, że to rzeczywiście byłaby
                                    już sztuka dla sztuki, bo te stanowią i jeszcze długo będą stanowić
                                    samodzielne, typowo wiejskie i słabo z miastem powiązane zespoły przestrzenne
                                    (a jak wiązanie takich obszarów z miastem się może skończyć, szczególnie przy
                                    sporej bierności władz miejskich, świadczy przykład Tych czy Wodzisławia).

                                  • Gość: Elekon Na Epilog sprawie (II) IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.04, 16:14
                                    6. Co do szans inwestycyjnych miast, to w przeciwieństwie do Pana sądzę, że
                                    takie czynniki jak powierzchnia, funkcja administracyjna, lotnisko, połączenia
                                    komunikacyjne, w tym drogi, mogące przyjąć nie tylko zagranicznych grillujących
                                    turystów, ale i ruch ciężki, który po pierwsze będzie mógł na nie, nie łamiąc
                                    zakazów, wjechać, a potem nie rozjeździ ich do Matki Ziemi, są ważnym
                                    czynnikiem branym pod uwagę przez potencjalnego inwestora. Oczywiście wbrew
                                    temu co Pan pisze - nigdy nie twierdziłem, że przyrost powierzchni jest
                                    warunkiem wystarczajacym rozwoju samorządowego miasta - można przecież na dużej
                                    powierzchni nie robić nic dla jego rozwoju. Twierdzę natomiast, że jest to po
                                    przekroczeniu pewnych wartości prostego wskaźnika nasycenia zabudową obszaru
                                    miasta - czyli gęstości zaludnienia - tego rozwoju warunek konieczny. Władze
                                    muszą prowadzić odpowiednią politykę pozyskiwania kapitału, wykorzystując
                                    maksymalnie wszystkie obiektywne atuty, jakie miasto posiada: przestrzenne,
                                    lokalizacyjne, ludzkie, turystyczne, gospodarcze etc. Prowadzić marketing
                                    miasta, scalać i przygotowywać tereny dla inwestorów, obniżać podatki miejskie
                                    dla inwestorów, zmniejszac koszty uzbrojenia terenów i przygotowania ich pod
                                    zabudowę - przykładowo zastanowić się czy budować za ciężkie pieniądze wieżowce
                                    na kurzawce (bo gdzie indziej już brak terenów) w obecnych granicach, czy
                                    przyłączyć podmiejskie łąki i pola przeznaczajac je tańszym kosztem pod
                                    zabudowę, a na kurzawce urządzić śródmiejski park. To nazywa się rozwojem
                                    zrównoważonym i dla takiego specjalisty ja Pan nie powinno być wiedzą tajemną.
                                    Dla Jeleniej Góry - w przeciwieństwie do Rzeszowa - szansą rozwoju pewnie
                                    równą, albo większą niż przyciąganie inwestorów, jest przyciąganie turystów. I
                                    miasto tę szansę - jak widzę - stara się wykorzystywać i chwała jego władzom za
                                    to.

                                    7. Wałbrzych nie jest miastem na prawach powiatu od 1. stycznia 2003 roku. Z
                                    byłych miast wojewódzkich nie są nimi jeszcze: Piła, Ciechanów i Sieradz.
                                    Wiadomości w Pana zawodzie radziłbym szukać nie po tablicach rejestracyjnych
                                    samochodów, a w literaturze, branżowych czasopismach, dziennikach ustaw,
                                    tudzież w lokalnym oddziale SARP-u albo TUP (o ile Pan wie, co te skróty
                                    oznaczają).

                                    8. W każdej z 18 osiedli-dzielnic Rzeszowa, ustanowionych uchwałą Rady Miasta -
                                    a więc tworze jak najbardziej administracyjnym - i to dzielnic niekoniecznie
                                    pokrywajacych się przebiegiem granic z powszechnym odczuciem rzeszowian, działa
                                    wybieralna w wyborach zarządzanych przez prezydenta miasta Rada Osiedla. Jest
                                    to organ pomocniczy i doradczy Rady Miasta i Prezydenta. To, że nie ma urzędów
                                    dzielnicowych czy takichż prokuratur to nic dziwnego - Rzeszów to nie Warszawa -
                                    myli Pan jak widać (znów!) dwie różne rzeczy.

                                    9. Nie wiem, z kim z Rzeszowa Pan współpracował, ale mogę przypuszczać, że była
                                    to współpraca "w grillowej otoczce", skoro opinia Pana tak bardzo odbiega od
                                    opinii jednego z najbardziej czołowych polskich tygodników i tysięcy
                                    pracodawców.
                                    Zresztą, uspokaja mnie fakt, że opinie odbiegajce od cytowanych za Newsweek'iem
                                    zdaja się być powszechne w "rejonie Polski", w którym "sporo ludzi o Rzeszowie
                                    nawet nie słyszało". Tym większa chwała uczelniom wrocławskim (wraz z filiami),
                                    że pomimo iż przyszło im działać w tak skrajnie trudnych warunkach, cieszą się
                                    one większą renomą, niż nasze, rzeszowskie.

                                    10. Migracja na obszary podmiejskie to fakt bezsporny, podobnie, jak w
                                    przypadku większości (bo nie wszystkich!) polskich miast ubytek ludności. W
                                    takiej sytuacji, biorąc choćby ten aspekt pod uwagę, w lepszej sytuacji są,
                                    przyzna Pan, te miasta, które te podmiejskie tereny mają w swoich granicach,
                                    niż te, których obszar kończy się rzut kamieniem od śródmieścia. Nie jedyny to
                                    przecież argument, boć podmiejski obszar w granicach miasta można kształtować w
                                    funkcji jego docelowego przeznaczenia w strukturze całego miasta, co w razie
                                    ścieśnionych granic, przy róznych ośrodkach decyzyjnych w okolicznych gminach
                                    jest praktycznie zawsze niewykonalne.
                                    Raz jeszcze, dziękując za zrozumienie wykazane wobec wyjątkowości sytuacji
                                    naszego miasta, proszę Pana, już w duchu mniej polemicznym i wojowniczym, by
                                    zechciał Pan przyjąć ode mnie jako Wrocławianin najlepsze pozdrowienia i
                                    pozdrowić miasto kilku lat mojej młodości, jestem przekonany - jedno z
                                    najbardziej urokliwych, jeśli wręcz nie najpiękniejszych, ze wszystkich jakie
                                    znam, miast Polski. Wszystkiego dobrego dla Pana, Wrocławian, Wrocławia i
                                    całego Dolnego Śląska.


      • ares19 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? 16.05.04, 11:35
        .....53,7 km 2 - jak długo jeszcze ???

        Do konca świata i o jeden dzień dłużej )))))-))
        • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 20.05.04, 13:28
          a po co WAm w rzeszowie wiecej powieżchni???? czyzbyscie za duzo mili
          pieniedzy? przeciez dodatkowe tereny to dodatkowa kasa na ich utrzymanie a z
          podatkow.. hmmm niby tez wiecej ale nie równoważy sie...
          • ares19 Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? 20.05.04, 16:58
            Gość portalu: Guciek napisał(a):

            > a po co WAm w rzeszowie wiecej powieżchni???? czyzbyscie za duzo mili
            > pieniedzy? przeciez dodatkowe tereny to dodatkowa kasa na ich utrzymanie a z
            > podatkow.. hmmm niby tez wiecej ale nie równoważy sie...

            Taak ta powieżhnia w rzyciu nie zruwnowarzy klopotuf z jej utżymaniem a tem
            bardziej z finanzami i fiskósem
            • Gość: jojo Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 21:59
              ares19 napisała:

              > Gość portalu: Guciek napisał(a):
              >
              > > a po co WAm w rzeszowie wiecej powieżchni???? czyzbyscie za duzo mili
              > > pieniedzy? przeciez dodatkowe tereny to dodatkowa kasa na ich utrzymanie a
              > z
              > > podatkow.. hmmm niby tez wiecej ale nie równoważy sie...
              >
              > Taak ta powieżhnia w rzyciu nie zruwnowarzy klopotuf z jej utżymaniem a tem
              > bardziej z finanzami i fiskósem

              A ja sie z wami nie zgadzam, po zastanowieniu twierdze,że rzeszuf powinien być
              jednak większy- tak by krowy ze staromiescia nabrały wiekomiejskiego harakteru
              i tyle :))
              • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 20.05.04, 22:51
                hahaha najlepiej zaanektowac podmiejskie wiochy i trabic jaki to rzeszow jest
                piekny i wielki - i wielkomiejski...!!!! Tylko ciekawe czy ci, ktorzy maja
                zostac dolaczeni palaja taka miloscia do wejscia w granice waszego miasta...
                watpie...
                A zreszta wszystkie miasta wschodnie maja schiz wielkosci.. tarnobrzeg tez mial
                i ma - zaczyna sie za sandomierzem jakies 20 km od wlasciewgo miasta.. dookola
                pola i jakas wiocha od czasu do czasu... ale ... co tam - wazne ze obszar jest
                mega !!!!
                A poza tym jaki tam u was jest wielkomiejski charakter ... hahahahha
            • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 20.05.04, 22:47
              Ares19 jaki ty jestes pajac az milo sie patrzy jak ktos z siebie robi mega
              idiote... no ale coz w naszym spoleczenstwie takich jak ty pajacow nie brakuje
              dzieki czemu zycie jest troszke ciekawsze i mozna poironizowac.
              Poza tym powinienes wiecej pisac nieortograficznie super ci to wychodzi
              przynajmniej wizualnie bo merytorycznie i tak sens twoich wypowiedzi jest
              mierny...
              • ares19 Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? 21.05.04, 16:34
                Gość portalu: Guciek napisał(a):

                > Ares19 jaki ty jestes pajac az milo sie patrzy jak ktos z siebie robi mega
                > idiote... no ale coz w naszym spoleczenstwie takich jak ty pajacow nie
                brakuje dzieki czemu zycie jest troszke ciekawsze i mozna poironizowac.

                "PO..co" zrobić??? - dzieciak nie uzywaj słuf kturyh nie rozómież - bo za
                miast mądrzenia - wyłazi ci bełkot i szczeniackie zadęcie

                > Poza tym powinienes wiecej pisac nieortograficznie super ci to wychodzi
                > przynajmniej wizualnie

                A pisze nieortograficznie abyś pacanie sie zastanowił co i jak piszecz -
                poniał ???
                • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 21.05.04, 19:54
                  widze ze baranie nie potrafisz wyciagnac wnioskow z tego co pisze - a sam
                  belkotasz niezrozumiale frazy.. czytalem twoje wpisy madralo podworkowy.. nic
                  nie wnosza.. widac ze masz o dwie komorki mozgowe wiecej niz kura - jakbys mial
                  jedna to sral bys na ulicy a nie w kiblu... ale co tam nigdy nic nie wiadomo...
                  palancie...
                • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 - jak dłógo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 21.05.04, 19:55
                  a gorszego barana i nieuka niz ty na tym forum jeszcze nie bylo...
                  • ares19 Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? 21.05.04, 21:44
                    :))))))))
                    dziecie poznańskiej ulicy sie rozżaliło,rozpłakalo i porzygało.
                    hahhhhhaaaahhhhaaaa
                    • Gość: GUciek Re: ......53,7 km 2 - jak długo jeszcze ??? IP: *.autocom.pl 22.05.04, 00:11
                      no coz Ares19 - poziom rynsztoku... ale wybaczam bo głupote trzeba wybaczac...
                      • ares19 Re: ......53,7 km 2 głupoty 22.05.04, 14:37
                        Gość portalu: GUciek napisał(a):

                        > no coz... bo głupote trzeba wybaczac...

                        Sam sobie głupku udzielasz rozgrzeszenia. Dzieciaku nie emocjonuj się tak bo
                        lejesz pod siebie i mamusia nie nadąży wymieniać ci pieluchy - a ty chcesz
                        przecież na poważne tematy rozmawiać :o)))))))
                        • Gość: GUciek Re: ......53,7 km 2 głupoty IP: *.autocom.pl 23.05.04, 00:45
                          widac jestes tym nizszym ogniwem w lancuchu ewolucyjnym. sorki ale nie potrafie
                          sie znizyc do twojego poziomu... naprawde chcialem ale widocznie kazdy ma swoje
                          granice - no coz dla jednych rynsztok a dla innych salony...
                          a co do dzieciaka - bardzo mi milo - widac jestes starym zgredem, ktory
                          pierwszy raz dopadl do kompa... no no i od razu polkal bakcyla... STRASZNE
                          • ares19 Re: ......53,7 km 2 głupoty gućka 24.05.04, 11:47
                            Gość portalu: GUciek napisał(a):

                            > widac jestes tym nizszym ogniwem w lancuchu ewolucyjnym. sorki ale nie
                            potrafie
                            >
                            > sie znizyc do twojego poziomu... naprawde chcialem ale widocznie kazdy ma
                            swoje
                            >
                            > granice - no coz dla jednych rynsztok a dla innych salony...
                            > a co do dzieciaka - bardzo mi milo - widac jestes starym zgredem, ktory
                            > pierwszy raz dopadl do kompa... no no i od razu polkal bakcyla... STRASZNE

                            Ale guciek jest trendy - używa modnych słuf-
                            gifów "sorki" "mega" "schizo" "zgred" - no i poszerza słownik
                            o "bakcyla" "rynsztok" "ogniwo w łańcuchu eweolucji" - mógłby już chyba mature
                            zdawać.

                            Tylko czemu ci kretynie "bardzo miło" - żeś taki głupol czy co????
                            • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 Ares19 trendy osioł :) IP: *.autocom.pl 24.05.04, 23:16
                              No coz Ares19 - wiedzialem ze debile sie nie rodza dwa razy - jetses tego
                              doskonalym przykladem. Poza tym ja jestem trendy - jak to "zgrabnie" w sowim
                              ograniczonym swiatopogladzie zdazyles zauwazyc... a ty jestes wół bo jakos nie
                              mam zamiaru znizac sie do twojego poziomu i nazywac cie kretynem czy debilem
                              czy jeszcze tam jakos inaczej...
                              A bardzo milo mi jest dlatego, ze wreszcie znalazłem czystej rasy idiote
                              (jednak uzyje "brzydkiego" słowa choc mniej "brzydszego" niz ty) którego
                              głupota jest wprost proporcjonalna do wieku... nalezy wiec pokladac nadzieje,
                              ze bedzie jeszcze wieksza... dokonały okaz do badan psychiatrycznych... i
                              jeszcze jaki kształcony - słufff - bystrzak jeden jak wymyslil....
                              • ares19 Re: ......53,7 km 2 guciek trendy 25.05.04, 17:09
                                Gość portalu: Guciek napisał(a):

                                > No coz Ares19 - wiedzialem ze debile sie nie rodza dwa razy - jetses tego
                                > doskonalym przykladem.<

                                TAK, TAK BO JA SIĘ URODZIŁEM PO TOBIE :))))

                                > jeszcze jaki kształcony - słufff - bystrzak jeden jak wymyslil....

                                bRAWO BRAWO - tępak-guciek poczuł że to coś nie tak - brawo!!! rzeczywiscie
                                pisze się "słów" - a więc pierwsze kroki ortografii masz już głupku za
                                sobą!!!!
                                • Gość: Guciek Re: ......53,7 km 2 Ares19 nie wart odpisywania IP: *.autocom.pl 26.05.04, 08:50
                                  jestes małostkowym debilem i szkoda mojego czasu abym odpisywal na Twoje
                                  beznadziejne wpisy. spojrz w lustro i pomysl sobie jaki to jestes piekny i
                                  wyksztalcony a w rzeczyswistosci pusty i tepy jak tabaka.
                                  Musisz byc wyjatkowym pustostanem wypisujac takie rzeczy na forum, ktore słuzy
                                  do dyskusji na innym poziomie. Krytykuj marytorycznie a w innym razie to
                                  przyczep sie do swojej rodzinki jak nie masz innego celu - albo idz na kurs
                                  oglady bo tego ci wyjatkowo brakuje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka