Gość: Ja-sia
IP: *.rzeszow.mm.pl
27.03.11, 18:41
Jako, że jestem na etapie kompletowania nowej obsady AGD, ostatnimi czasy tułałam się po rzeszowskich sieciówkach sprzętowych, w poszukiwaniu tychże. Co nieco sobie notowałam w celu porównania cen. Początkiem tygodnia byłam w MM i pstryknęłam kilka fotek z cenami i specyfikacją pralek, kuchenek, lodówek. Porównałm z innymi sklepami i w innych wyszło taniej. Ale skuszona promocją "bez VAT", w sobotę udałam się ponownie do MM. I cóż tam? Ano faktycznie: AGD bez VAT. Jeno ceny jakby wyższe. Dużo wyższe. No to pstryknęlam kilka fotek i w domu omało z krzesła nie spadłam.
W zasadzie nie jestam aż taką naiwniaczką, żeby wierzyć w te 23% upustu. Wiedziałam, że ceny nieco najpierw pójdą w górę, coby było z czego obniżyć. Ale żeby najpierw je podnieść o ponad 23% - tego się nie spodziewałam.
Żeby nie być gołosłowną: Pralka Candy GO-y 1050D - przed promocją: 1349 zł , w czasie promocji: 1669.
Czyli, po uwzględnieniu promocji zamiast 1669 zł, do zapłaty wyjdzie ...1356,91 zł co daje o 7,91 zł więcej niż przed "promocją"!!!
A najbardziej zadziwiło mnie to, że sporo ludzi to łyknęło. Czy naprawdę "PROMOCJA" to aż tak magiczne słowo? Czy "PROMOCJA" jest ważniejsza od ceny?
Jeżeli MM nie jest dla idiotów to wobec tego DLA KOGO? D