mjot1
01.06.04, 21:23
Ostatnimi dniami musiałem troszkę pojeździć autobusami Rzeszowskiego PKS i...
I oto uświadomiłem sobie raptem, że jeśli nawet nie wsiądę a tylko zbliżę się
do autobusu tej firmy to natychmiast wlepia we mnie swój wzrok i gapi się na
mnie okiem mądrym i niezmiernie zatroskanym losem mym marnym niejaki
Bentkowski.
Ja może nawet i chciałbym za tę troskę wyrazić mu w jakiś sposób swą
wdzięczność...?
Lecz qrcze czuję się jakby pod nadzorem, jak śledzony!
A swoją drogą zastanawiające, dlaczego inni kandydaci nie „jeżdżą” ze mną?
Nie interesują się mą dolą?
Przecie pieniądz nie śmierdzi. Mniemam, że i inni kandydaci też zapłaciliby
chętnie za kilka kursów. Czyżby biletów już zabrakło?
Czy chodzi tu jedynie o rzecz tak przyziemną jak szmal czy też może o
sympatie naczalstwa tegoż PKSu?
Czy Rzeszowski PKS jest patronem Bentkowskiego czy to może Bentkowski jest
patronem PKSu?
Najniższe ukłony!
Dywagujący M.J.