Dodaj do ulubionych

'Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta'. Po...

IP: *.res.pl 06.08.12, 09:08
Jakie normy - jakie normy - norma pozwili zawsze juz walić w dzwony - zakazać tego a dopuścić w wyjątkowych okazjach ...wielkie swięta lub okazje nadzwyczajne jak np dzwon zygmunta w krakowie - czy przed kazdą mszą kiedy kuriewni spędzają wierzących na składkę na tacę musi odbywać się to kosztem ludzi chcących spokojnie spędzuić wolny dzień - skoro za uzycie klaksonu w miescie jest mandat to dlaczego oni mogą powodować hałas ? a po co głosniki na kosciele studenckim i cała msza i wszystkie wycia agłasniane sa na ulicy - kosciół powinien byc w kosciele i nikt do nikogo nie będzie miał pretensji - ta ordynarna nagonka ogranicza swobody obywatelskie kazdego człowieka
Obserwuj wątek
    • Gość: Jakub "Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta". Po... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 10:11
      Znam ten ból, jednak bardziej doskwierają mi samochody, które parkowane są przez wiernych na całej długości ul. Reformackiej. W niedzielę staje się ona ulicą jednokierunkową (ciekawe co by było jakby w tym momencie miała przejechać karetka albo straż pożarna, które są szerszymi pojazdami od zwykłych osobówek). Dodatkowo zastawiane są bramy i wjazdy do posesji. Po zwróceniu takiemu "katolikowi" uwagi, wyskakuje z gębą i przeklina jakby wyszedł z rynsztoku a nie z kościoła. Kilka lat temu był tam całkowity zakaz parkowania po obu stronach. Po kilku telefonach straży miejskiej i policji w sprawie zastawiania bram/wjazdów i ogólnej nieprzejezdności ulicy w niedziele, pod znakiem zakazu pojawiła się tabliczka: "Nie dotyczy niedzieli i świąt". I tutaj też nie ma osoby, która mogłaby z tym zrobić porządek.
    • Gość: kuba "Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta". Po... IP: 62.22.53.* 06.08.12, 11:55
      Witam serdecznie,

      Chciałbym podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami, które skłoniły mnie do napisania tego posta. Z natury jestem cierpliwym i wyrozumiałym współobywatelem, generalnie nie zacietrzewiony i nie szukającym dziury w całym. Za to z zamiłowania jestem obserwatorem i komentatorem rzeczywistości, od bólu można mnie nawet nazwać muzykiem, od jeszcze większego artystą. Nie powiem którym, bo nie o to tu chodzi. Z uwagą śledzę serię artykułów o radosnej twórczości naszych miejskich bardów okupujących ławeczki na ulicy 3 Maja i raczących nas tym, co mają najlepszego. Nie o gustach muzycznych jednak chcę napisać, a o wykorzystywaniu przestrzeni publicznej do własnych, przeróżnych z resztą celów. Wspomnę jedynie, że mieszkam na 3 Maja właśnie, w bezpośrednim sąsiedztwie Fary i mam doskonałe rozeznanie w tym, co się akurat dzieje w okolicy. Wakacje w pełni, więc codziennie 3 Maja gości co najmniej kilku trubadurów reprezentujących przeróżne style i gatunki muzyczne. Jedni są lepsi, inni gorsi, ale cóż - każdy orze jak może.
      Moje pierwsze spostrzeżenie jest takie, że większość z nich zapewne nie zdaje sobie sprawy, że prócz knajpek i banków na 3 Maja są też prywatne mieszkania, a w takich zazwyczaj mieszkają ludzie. Ludzie - jak wiadomo - są różni. Niektórym dźwięki przeszkadzają na tyle, że decydują się wzywać straż miejską. I właściwie nie dziwię się temu specjalnie - niektórzy "artyści" są tak, eufemistycznie mówiąc, awangardowi, że chętnie nasłałbym na nich jednostkę GROM, bo straż miejska mogła by nie dać rady. Kilku muzyków zasługuje jednak na słowa uznania, przede wszystkim niezwykle utalentowany Artem, o którym Wyborcza już pisała przy różnych okazjach. Wczoraj (piątek 03.08) byłem świadkiem interwencji panów strażników właśnie w sprawie Artema. Grał pod kinem Zorza, jak zwykle wzbudzając wielkie zainteresowanie i entuzjazm słuchaczy. Jak zwykle też ktoś zadzwonił po straż miejską, aby zrobić z nim porządek. Było ok. 20:00, ulica tętniła życiem, spacerowicze z zadowoleniem wcinali lody i podziwiali Artema. Interwencja straży sprawiła jednak, że zadowolenie publiczności Artema szybko zmieniło się w gniew. O mały włos nie skończyło się linczem stróżów prawa, którzy jednak pozostali nieugięci, bo przecież polski stróż prawa nigdy się nie myli. Na nic zdały się argumenty przechodniów, że przecież gra Artema nie podoba się tylko jednej osobie, a podoba się całej reszcie, czyli osobom co najmniej kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu. Gdzie tu demokracja? Dla przypomnienia - są to rządy większości, tak chętnie podkreślane w trakcie debaty politycznej nad niewygodnymi dla pewnych grup interesu tematami. Na nic się to jednak zdało i Artem, ku dezaprobacie słuchaczy, musiał zwinąć interes. Dobro telefonującej jednostki ponad dobrem ogółu. Bardzo to piękne i empatyczne.
      I teraz czas na spostrzeżenie numer dwa. W sobotę, o godzinie szóstej rano, tuż po codziennej, pięciominutowej porannej dawce decybeli wydobywających się z pobliskiej szczekaczki, nieudolnie imitującej prawdziwe dzwony kościelne, do której jestem już jednak przyzwyczajony, obudziło mnie jednak coś innego. Mianowicie msza. Przenajświętsza zapewne, bo transmitowana przez wątpliwej jakości sprzęt audio, za to bardzo głośno i inwazyjnie. Jako, że nie jestem na bieżąco z katolickimi świętami, których w Polsce zatrzęsienie, zrzuciłem to na karb takowego. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy zaspany, choć jeszcze bardziej ciekawy, odsłoniłem roletę w oknie. Zobaczyłem tłum. Wielotysięczny, falujący, kolorowy tłum pieszych pielgrzymów wybierających się do Częstochowy zapewne (choć mogę się mylić; nie wiem, dokąd teraz się pielgrzymuje), rozśpiewanych, rozgadanych, żywo reagujących na wodzących rej księży i intonowane przez nich przez szczekaczki (lubię to słowo) pieśni.
      I właśnie w tym momencie przypomniałem sobie wczorajsze zdarzenie pod kinem Zorza, sprawną, bezwzględną i bezdyskusyjną interwencję robocopów ze straży miejskiej i zestawiłem je z moimi porannymi doznaniami. Niczym ten Rejtan z szatą rozdartą, chciałem zadzwonić do straży miejskiej i zapytać, dlaczego nie interweniują wobec wielotysięcznego tłumu wyznawców dominującej w Polsce religii, wyjącego pod moim oknem w sobotę o 6:30 rano, tak jak sprawnie interweniowali wczoraj. Myślę - z jednej strony cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00, więc nic nie wskóram, ale z drugiej strony, skoro Artema mogli przegonić spod Zorzy o 20:00, więc może jednak? Demokracja to dziwny twór. Bardzo elastyczny, w zależności od tego, kto, jak, kiedy i wobec kogo interpretuje jej założenia. Nasi włodarze wciąż powtarzają, że wszyscy jesteśmy wobec prawa równi. Ale wygląda na to, że są także i równiejsi, a nawet najrówniejsi.


      PS: Czy właściciele pseudo-dzwonów muszą tak codziennie o szóstej rano przypominać obywatelom tego kraju, kto tu rządzi? I bez tego wiadomo...

      Pozdrawiam,

      Kuba, pozytywny mieszkaniec 3 Maja
      • Gość: allo allo Re: "Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta". IP: *.krak.tke.pl 06.08.12, 20:55
        z mojego okna widać 5 kościołów. nie chodzę do żadnego!
        ale bicie dzwonów (szczególnie w niedzielę) to koszmar dnia wolnego!
        czyżby bali się że ludzie nie mają zegarków (bo ostatni wdowi grosz oddali już za otwarcie bram niebieskich)? a może to efekt standardowego znaczenia terenu (jak sikanie u psa)?
        ja wymienię 7 grzechów głównych, jakie wymyślili kiedyś tam (opierając się zapewne na autopsji): pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. wszystkie pasują do nich jak ulał! i niech nikt nie wmawia że są tylko ludźmi. bo jak są to niech zabiorą się za uczciwą pracę to wtedy nikt nie będzie się czepiał!

        ps. co do ulicznych grajków - Artem przedstawia rzeczywiście interesujący repertuar. Ale są i tacy, których pogoniłby sam chętnie, gdyż robią antyreklamę próbie uprawiania muzyki. jak słyszę kolejny raz "łyski" Dżemu, czy "son of de bluskaj" tych samych grajków w ciągu 15-20 min, to nóż (którego nie noszę oczywiście) się w kieszeni otwiera...
    • Gość: Majka Tylko szaleniec buduje się przy kościele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 14:07
      Tylko szaleniec buduje się przy kościele, zwłaszcza, że niejeden sfiksowany proboszcz (jak np. na Zalesiu) lubi pokazać kto tu ma prawdziwą władzę, właśnie waleniem "dzwonów" i rykiem z głośników.
      • Gość: dhedr Re: Tylko szaleniec buduje się przy kościele IP: *.res.pl 06.08.12, 15:35
        Czesto to kosciół buduje się przy szaleńcu jak na ulicy Kwietniowej która potem zmieniła nazwę na SW. Michała Archanioła i jakiś miły parafianin ufundował dzwony których kleszki naduzywają oj naduzywają ...nie wspomnę juz o rondzie swiętego krzyża które tez niedaleko powstało :-) wewnątrz koła usypano kopiec w który wetknięto krzyż i częstym obrazkiem jest hamujący z piskiem samochód którego kierowca nie chce rozmazać na asfalcie wbiegającej moherzycy która chce pomodlić sie własnie tam - jak w pąństwie swieckim mozna nazywać ulicę imieniem swiętych ? stawiać krzyz na srodku ronda ? Zmieniać nazwę ulic wewnątrz osiedla które wszystkie ulice ma nazwane od nazwy miesięcy ? Typowy przykład jak ta czarna zaraza zawłaszcza tereny .
    • Gość: ROMAN "Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta". Po... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.12, 15:42
      spoko to przygotowanie na 12 -grudnia-2012- dopiero w tedy dzwony będą grały- a dla tych co im spiż przeszkadza - jest apteka na tej ulicy i można kupić zatyczki do uszy i jeszcze je taśmą zakleić i ubrać jeszcze słuchawki- będzie cisza że własnego puszczonego "bąka" nie usłyszy - czyli pełny relak w ciszy i zadumie - co tak cicho i spokojnie.
    • Gość: kleryk Macie przechlapane IP: 34.253.3.* 06.08.12, 17:36
      Biedne owieczki, sami skazaliscie sie na bycie niewolnikami Watykanu i teraz morda w kubel. My czarni (kler) rzadzimy w tym zapyzialym kraju i robimy co chcemy. Lupimy was, dzwonimy, wykorzystujemy (seksualnie tez), dostajemy za 'zlotowke' dzialki, budynki od miast i gmin. Niczego w zamian nie dajemy, my jestesmy od brania, a nie od dawania. Nic nie mozecie zrobic jest was tak duzo, ze nawet jak jakas 'owieczka' sie zbuntuje to i tak reszta motlochu musi placic. Taki juz wasz los.
    • Gość: asdf Re: Dziś dzwony a co jutro??? IP: *.2-1.cable.virginmedia.com 07.08.12, 02:22
      Odkąd żyje i moi rodzice i dziadkowie żyją dzwony dzwoniła tak samo. Więc sami sobie jesteście winni trzeba było kupować mieszkania w cichej okolicy. Ja mieszkam przy trasie, może więc zakazać jazdy samochodów i postawić przy Piłsudskiego 10 metrowe ekrany... bo ja chce ja chcem i muszem
    • Gość: Yupi "Bicie dzwonów przypomina start jumbo jeta". Po... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.08.12, 09:27
      Jutro opcja iranska w pełnym wymiarze.Dawniej te masowo produkowane "karole czy jany pawly" nie dzwoniły z byle okazji.Wszystkie, kilka razy dziennie i długo.Czym wielebny większy niedojda i zakompleksiony tym dzwony musi mieć większe i częściej oraz dłużej używane.

      To nie tak,ze nie wybrało sie cichej okolicy.Owszem wybrało się.Ale póżniej sprowadzili się hałaśliwi dręczyciele.Zawsze można wyłudzić w najlepszym miejscu działkę za zeta od samorządu lub babki.co da się tak ogłupić i omotać wielebnym obietnicą gregorianek i wiecznej szczęśliwości w niebie,że okradnie własne dzieci i wnuki z dorobku zapisując je w spadku dobrodziejom.I już jest plebania,potem kościół i żegnaj spokojna okolico.Zeby zostać proboszczem,no to trzeba sobie wybudować kościół, nie o ciemną babkę tu idzie.Ta się nie liczy,moment ją zakopią bez gregorianek,ale majętność jest i hulaj dusza..Niedługo można będzie sznury rozwieszać między dzwonnicami ,kapliczkami i obiektami kultu tak ich jest dużo i blisko siebie.Otrzeżwienie jeszcze nie przychodzi,choć wiernych jakby coraz mniej.No i w tym nadzieja na ucywilizowanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka