sceptyk31
02.04.13, 16:22
Czy Stopczyk był na kolacji , czy nie był, to nie jest wcale istotne. I zazwyczaj lepiej jest jeśli na miejscach poważnych zdarzeń są ci co nim się zajmują a nie ich zwierzchnicy , którzy mogliby na miejscu wyłącznie przeszkadzać. I najczęściej przeszkadzają, bo jest taka moda iż szefostwo chce się wykazać przed mediami. Bo głupawe media nie rozumieją, że jeśli jednostka jest dobrze zorganizowana, to komendant nie jest im na miejscu zdarzenia do niczego potrzebny, powinien najwyżej siedzieć na czterech literach u siebie i czekać na wieści. Inna sprawa to sama kolacja, kiedyś gdy Lechu skakał przez płot mówiło się o rozpasaniu partyjnych bonzów. Tylko wtedy nikt nie był w stanie przewidzieć że znaną ze słusznie minionego ustroju sztampę i dworskośc, twórczo się rozwinie. I kiedyś nie było aż tak bogato jak teraz, władza bez skrępowania zywi się sama za nasze wspólne. Sam pomysł narady w Zakopanem powinien najbardziej dziwić, przecież takie wyjazdowe nasiadówki niczemu poza nadwyrężaniu wątroby nie służą, nie wspomnę, że ten ze Szczecina musiał używać samolotu albo jechał dwa dni. Dworskie maniery nie tylko w policji, bo przecież to samo jest w urzędzie marszałkowskim czy u wojewodów , o ministerstwach nie wspominając, to rzecz powszechna. I nikt o tym nie pisze , chociaż dziennikarze o tym wiedzą. Jeśli komendanci, wojewodowie, Tusk z ministrami itp. chcą się napić za swoje, to ich problem. Tylko że oni za swoje nie piją. I nie zauważają nawet że to obrzydliwe.