Gość: delta
IP: *.gazeta.pl
26.03.02, 08:05
Taaak, jak w rzeszowskim szpitalu pojawiła się groźna bakteria to Sanepid zamknął oddział.
Tymczasem w Strzyżowie też był pacjent z nieuleczalnym szczepem bakterii i co? Kierownictwo
sprawie łeb ukręciło... A personel został poinformowany o chorobie pacjenta po kilkunastu dniach,
mimo iż wiadomo było z jakim rozpoznaniem pacjent ten został przeniesiony z innego szpitala.