wislocki12
16.07.18, 22:56
"W 2000 roku Paweł, wówczas niespełna 15-letni, żywy i wysportowany chłopak, w wyniku wylewu krwi do rdzenia kręgowego, którego przyczyny nie udało się ustalić, w ciągu 4 dni został sparaliżowany czterokończynowo. Porusza tylko głową i oddycha przy pomocy respiratora. Od prawie 18 lat intensywnie się rehabilituje.
Mam nadzieję, że dzięki Bożej pomocy kiedyś wstanę z tego wózka, ale do tego jeszcze daleka droga — powiedział w Dębowcu.
Paweł i jego mama przyznali, że na początku było im bardzo trudno przyjąć jego chorobę. Chłopak myślał, że po kilku dniach wszystko minie. Nie minęło…
Ale dzięki Bożej pomocy tę chorobę przyjąłem — podkreślił Paweł."
No tak, dzięki Bogu wylew, dzięki Bogu wstanie... Może wreszcie, dzięki blogowi, Dziennikarz z Rzeszowa wreszcie wytrzeźwieje? ;-)
wpolityce.pl/spoleczenstwo/403798-niepelnosprawny-pawel-odnalezc-radosc-w-malych-rzeczach