Gość: Peacemaker
IP: *.wrzos.wroc.pl
20.10.04, 12:35
TVP2 Ekspres reporterów "Zaszczuta"
/autorka Dorota Sowa/
Rzeszowskie blokowisko Baranówka. Jedna z tutejszych mieszkanek jest
terroryzowana przez grupę chuliganów.
Genowefa K. bywa w swoim mieszkaniu tylko wieczorami. Siedzi cichutko, nie
zapalając światła, z przerażeniem nasłuchując dochodzących zza okna
ordynarnych, wrogich krzyków. Kobiecie dokuczają zakapturzeni nastolatkowie.
Obrzucają ja wyzwiskami, wróżą jej śmierć, ciskają w drzwi jej mieszkania
jajka i butelki. Biorą odwet za to, że wcześniej zwracała im uwagę na ich
niewłaściwe zachowanie. Nękają bezkarnie ją, osobę już ponad 80-letnią, i jej
córkę, też starszą kobietę.
Chuligani czują się bezkarnie. Są świadkowie ich wybryków, powodowani
strachem nie chcą jednak angażować się w ten konflikt. Jedna z sąsiadek
odważyła się zjawić w sądzie, ale gdy dowiedziała, że nie jest możliwe
utajnienie przed podejrzanymi jej danych osobowych (byłoby to sprzeczne z
kodeksem postępowania cywilnego) – odmówiła składania zeznań. – My
potrzebujemy pomocy ludzi, którzy wskazaliby tych sprawców – objaśnia całą
rzecz Wiesław Dubaś, rzecznik rzeszowskiej policji. – Bo my jesteśmy tam, na
osiedlu, niejako post factum. Przyjeżdżamy, gdy już się coś stało. A stało
się przecież na oczach ludzi. Oni jednak nie chcą nam pomóc, a naprawdę nie
chcą pomóc sobie. Genowefa K. czuje się kompletnie bezradna wobec opresji, w
jakiej się znalazła. – Jestem sama... – zwierza się reporterce. – Nie ma
nikogo, kto by stanął w mojej obronie. Sąsiedzi widzą, słyszą to wszystko,
patrzą na mnie współczująco, ale mówią, że boją z tymi chuliganami zaczynać.
Buszujący na osiedlu młodzi ludzie (15,16 lat) najpierw są do ekipy TVP
wrogo nastawieni (witają ją uzbrojeni w pałki, siekiery, w stronę operatora
leci puszka po piwie), potem jednak są nawet skłonni rozmawiać. Koczują pod
blokiem i na klatkach schodowych nawet do północy. – To dla nas atrakcja
takie przesiadywanie – tłumaczą reporterce. – Innych zajęć poza szkołą nie
mamy. Psioczą na policję, która bez powodu – jak twierdzą – legitymuje ich i
grozi odwiezieniem do izby dziecka. Zna dobrze tę całą sytuację jeden z
osiedlowych dzielnicowych.- Ci chłopcy są małoletni... – tłumaczy. – I to
właśnie utrudnia wyciagnięcie wobec nich konsekwencji prawnych.
Genowefa K., widząc bezradność policji i sądów, stara się tak żyć, by nie być
dla młodych ludzi osobą widoczną i by nie dać im nawet najmniejszego
pretekstu do zaczepki. – Bardzo się boję i straciłam nadzieję, że coś się w
moim życiu zmieni na lepsze – mówi spłakana. – Już nie dzwonię na policję i
nie chodzę ze skargami do administracji, bo to nic nie daje.
JAK MOŻECIE BIERNIE NA TO PATRZEĆ!!
Taka grupę powinno sie "rozjechać" w 2 dni!
Poza tym, nie wszystkie media przestaną wreszczie zasłaniać twarze takich
oprawców! Pokażcie ich twarze, podajcie ich nazwiska!