bbaasik 12.12.04, 19:18 witam bardzo proszę o informację w jaki sposób można zapisać się do szkoły rodzenia i gdzie w Rzeszowie są prowadzone?Mam termin na maj i chciałabym zacząć chodzić od stycznia.z góry dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agamarko Re: szkoła rodzenia 12.12.04, 21:07 Szkoła rodzenia jest przy szpitalu na Rycerskiej i na Lwowskiej oraz chyba na Bohaterów (przynajmniej kiedyś była) Najlepiej zapisać się osobiście. Możesz to zrobić już teraz. Kursy trwają ok 3 miesiące i zwykle wymagana jest zgoda lekarza prowadzącego. Jak są jakieś przeciwskazania to można chodzić na niektóre zajęcia. Gdzie rodzisz i dlaczego tam ? (Ja też mam termin na maj)Pozdrawiam Aga. Odpowiedz Link Zgłoś
bbaasik Re: szkoła rodzenia 13.12.04, 09:04 dzięki za informację,czyli najlepiej podejść do szpitala i tam się dowiem wszystkiego.Termin mam na 13 maja a rodzić chcę na Szopena:)Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
agamarko Re: szkoła rodzenia 13.12.04, 09:34 Ja 14 maj. Na Rycerskiej. Ide w tym tyg się zapisać bo telefonicznie babka nie chciała tego zrobić. Pozdrawiam i życzę spokojnej ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś
bbaasik Re: szkoła rodzenia 13.12.04, 13:58 dzięki,ja też będę chodzić na Rycerską to może się spotkamy:)) a propos jak się czujesz?to Twoja pierwsza ciąża?miłego dnia! Odpowiedz Link Zgłoś
agamarko Re: szkoła rodzenia 14.12.04, 14:43 Hej! To mój pierwszy maluszek. Czuję się raczej dobrze, tylko ta zgaga( nic nie pomaga) Trochę kiepsko wyglądam. To podobno na dziewczynkę. Mam nadzieję ,że po następnej wizycie coś się dowiem. Brzuszek mi urósł, ale mam na plusie tylko 2,4 kg. A jak tam u Was. Co macie w brzuszkach i jak zdrówko ? Czujecie już ruchy, bo ja chyba nie. (czasem coś bulgocze, ale przypomina raczej burczenie w brzuchu z głodu-Strasznie krępujące przy ludziach)Pozdrawiam aga Odpowiedz Link Zgłoś
majowka261 Re: szkoła rodzenia 08.02.06, 17:14 Witam bbaasik!! Widze ze wiele nas laczy tez mam termin na maj i tez na 13 i tez bede rodzila na Rycerskiej i tez chce sie zapisac do szkoly rodzenia:)I mam w tym kierunku wiele pytan:juz pisaly dziewczyny ze przy rycerskiej jest szkola rodzenia rozumie ze zapisac mozna sie tylko na miejscu i koszt takiej imprezy to 150 od obojga rodzicow? co trzeba zabierac na takie spotkania? karimaty, ciuchy sportowe ze soba czy juz na sobie? czy obuwie zmienne czy w skarpetkach mozna? Wjakie dni sa prowadzone takie zajecia bo nam bardzo pasuja czwartki! i jakie to godziny? A tak z innej beczki to jak sie czujesz bo ja ciaze znosze super!! dokucza tylko zgaga i powoli ociezalosc. Moj maluszek jest bardzo ruchliwy i wiem ze bedzie synio!! a co u ciebie???? Pozdrawiam i czekam na wiesci Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 Re: szkoła rodzenia 13.12.04, 15:12 Hej, postanowiłam się właczyć i potwierdzić to, co napisała Agamarko co do szkół rodzenia;-) Na razie osobiście byłam tylko na Lwowskiej i tam sie zapisałam na styczeń, ale najlepiej jest wybrać szkołe rodzenia przy szpitalu, gdzie się będzie rodzić (wiadomo - zwęszy się trochę atmosferę i kąty). Teraz zastanawiam się, czy nie zmienić szkoły na tę przy Rycerskiej, bo chyba na Lwowskiej już nie chcę rodzić. Poza tym ja tez należe do rodzących w maju, więc "majowe mamy" łączcie się ;-) Mam termin na 22, więc najpóżniej z Was. Młode mamy, piszcie o szpitalach w których rodziłyście. Nie ma to jak opinie z rzeczywistości, a nie zachęty pielęgniarek czy lekarzy, którzy mają przecież w tym interes ;-) Pozdrawiam i życzę duzo zdrówka! Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: szkoła rodzenia 16.12.04, 17:30 Cześć dziewczyny! Wita Was doświadczona matka czterech córek, urodzonych "na górce" czyli na Lwowskiej. Jak dla mnie - szpital ok, szkołę rodzenia też tam zaliczyłam. Generalnie jestem zadowolona i jakbym miała rodzić następne (ale już spasować by trza;-))- to też tam. Dwie pierwsze urodziłam normalnie, a bliźniaczki wyciągnięto mi z brzucha "siłom" ;-) czyli miałam cc; czego żadnej z Was nie polecam. Pozdrówka Basia mama 4 lasek Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 Re: szkoła rodzenia 17.12.04, 12:20 Gratulacje Mamo czterech laseczek! Na pewno sa urocze te Twoje dziewczynki;-) Czy moglabys napisac wiecej szczegolow o samym porodzie? Jakie byly polozne (wlasnie o nich sa fatalne opinie) i czy jest mozliwosc zarezerwowania sobie jednej z nich do zajmowania sie tylko jedna pacjentka? Ja juz mam metlik w glowie i ciagle waham sie pomiedzy Rycerska i Lwowska, a opinii slysze tyle, ze to juz wcale nie pomaga. Wcale nie wymagam Bog wie czego, tylko normalnosci, o ktora trudno w polskich szpitalach. A poza tym zycze serdecznie radosnych Swiat dla wszystkich pieciu laseczek w Twoim domu no i dla dumnego Taty! Buziaczki! Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: szkoła rodzenia 21.12.04, 13:42 Cześć ciężarówki;-)! Ani przy pierwszym, ani przy drugim porodzie nie miałam "rezerwowanej" położnej. Przy pierwszym porodzie dostała mi się bardzo fajna kobitka, której mąż dał 50zł (1997r.), aby doprowadziła poród do końca - wydawało się, że urodzę po 19-tej, kiedy to następuję zmiana personelu, ale Ewcia się sprężyła i wyszła na świat o 18.55. Agnieszkę urodziłam w ciągu niecałej półgodziny - od dotarcia do szpitala, przez wypełnianie mnóstwa papierów na położniczej izbie przyjęć - po sam poród. W związku z tym niewiele mogę napisać o tamtych położnych. Tzn. mogę - jedna mnie strasznie wkurzyła. Taka wysoka blondi, dłuższe włosy miała. Między skurczami zaczęła mnie szczypać po brzuchu (żeby przyspieszyć skurcze), więc ją serdecznie opierdzieliłam i powiedziałam, że nie zajmuję im czasu od kilkunastu godzin, nawet 10 minut jeszcze nie upłynęło odkąd jestem na porodówce, więc proszę mnie zostawić w spokoju!! Natomiast kiedy wybierałam się na przywitanie moich bliźniaczek - koleżanka poprosiła swoją mamę, aby się mną zajęła (jakby co - to służę namiarami na położne: dwie dziewczyny i tą panią właśnie). Ale w zasadzie nie było to konieczne. "Przydała się" jak małe zapakowano do inkubatorków pod tlen, aby zaprowadzić do nich tatę, bo normalnie by tam nie wszedł. Natomiast po porodach to było tak: Ewcia urodziła się w piątek wieczór, w szkole rodzenia uczyli, że pokarm dostaje się w 3-4 dobie... A mnie w sobotę po południu coś zaczęło kłuć dziwnie w cycach. Łaziła po oddziale taka stara wydra - przyszła, pomacała i powiedziała: uważać na piersi"!! I oczywiście zniknęła! Taaaa... i bądź tu mądry człowieku, który właśnie urodziłeś pierwsze dziecko i zgadnij co wydra miała na myśli?! Na szczęście przyszła mnie odwiedzić kumpela, która pracuje na innym oddziale, ale mądrzejsza była ode mnie o jedno dziecko, więc jej cyce pokazałam, ta złapała się za łeb, pognała na oddział odwalić robotę - po czym przez pół nocy ściągała mi pokarm z jednego cyca, a na drugim wisiała Ewa. Ewa była nałogowym ssakiem, który najchętniej cyca z buzi by nie wypuszczał. To dobrze, ale miało to też i złe strony: potwornie ulewała przez pierwsze 8 miesięcy swojego żywota. Tamtej nocy koleżanka z pięć razy ganiała do dyżurki po zestaw: kaftanik + becik. W końcu musiała wrócić do pracy, a ja zostałam sama. Ewcia od razu strzeliła giga-pawia, więc ja powolutku - dryp, dryp, do dyżurki, potulnie prosze o następną zmianę K + B. A babsko do mnie: co pani z tym dzieckiem robi, że ono tak ulewa?? A ja: nic, karmię ją tylko, mam dużo pokarmu. A poza tym to pani mi powinna powiedzieć co mam robić w takiej sytuacji, w końcu to moje pierwsze dziecko! Jak urodziłam Agę - byłam mądrzejsza - podstawa to dobry odciągacz pokarmu, od razu zapakowałam do torby jak jechałam do porodu. Powtórka z rozrywki oczywiście z nawałem pokarmu. Aga jadła, ale nie tak żarłocznie jak Ewcia, więc i nie ulewała, a ja sobie siedziałam (hehehe, szumnie powiedziane) na łóżku i odciągałam pokarm. Razu pewnego wpada jakaś położna: ooo, widzę, że pani ma dużo pokamu... ściągać, ściągać, wszystko ściągać!! No ręce, nogi mi opadły ale się nie odezwałam, bo po co? Czego ich do cholery w tej szkole uczyli??!! A teraz cc: Niedzielny wieczór, godz. 22.20 i 22 - przychodzą na świat przez cięcie moje bliźniaczki: Martusia i Justynka; Marciszon nie może załapać oddychania, więc pędem ją zabierają z sali operacyjnej, nawet mi jej nie pokazali (zrozumiałe niestety). Ale mnie tak zaczęło telepać, że anestezjolog musiał mnie całkiem uśpić, więc moment wyciągania Justynki zdecydowanie przegapiłam :-). W poniedziałek przed południem zostałam zwleczona z wyra przez położną - miałam dziwne przekonanie, że to ta od szczypania mnie po brzuchu przy Adze. Kibelek - chwała Panie - był za ścianą a nie na drugim końcu korytarza. Potem przyszła moja koleżanka - ta od ściągania - i zaprowadziła mnie pod prysznic. Za to we wtorek radośnie pani zapytała z rana jak się czuję i czy chcę dzieci. No oczywiście, że chciałam, po czym nie upłynęła godzina, jak miałam maluchy przy sobie. Przeniosłam się do solowej sali, więc komforcik miałyśmy. Całkiem dobrze nam się współpraca układała, nie korzystałam z pomocy pielęgniarek, ale trzeba oddać im sprawiedliwość, że zaglądały i pytały czy mi jakoś nie pomóc. Może to tylko bliźniakom "przysługuje"??;-) Myślę, że jeżeli chcesz mieć położną tylko dla siebie to musisz się z jakąś po prostu umówić - jedziesz do szpitala - dzwonisz do niej i ona przyjeżdża. Jak zaliczysz szkołę rodzenia, to albo Fila, albo Bogusia napewno Ci pomogą, jak ich tylko o to poprosisz - wystarczy, że wykręcisz wewnętrzny do nich - bo telefony są w salach i napewno któraś przyjdzie. A odciągacza nie musisz zabierać ze sobą - jest na oddziale porządny, elektryczny, ściąga rewelacyjnie, szybko, jest regulacja siły ssania. Potem sobie możesz taki pożyczyć ze szkoy rodzenia - płaciło się kiedyś 5 albo 7 zł za dobę - nie pamiętam, upsss... Dzięki za życzenia, życzę również wszystkim wesołych, rodzinnych świąt i duuuużo zdrówka w przyszłym roku. pozdrawiam Basia mama 4 lasek PS. Jakby co to pisz na gg3013995 albo dombjs@pro.onet.pl Ło matko!! alem się spisała!! Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 Re: szkoła rodzenia 22.12.04, 12:39 Kochana Basiu! Spisałas się na medal! jesteś bardzo dzielna nie tylko w życiu ale także w pisaniu, więc my pierworódki będziemy brać z Ciebie przykład! Zaraz sobie wydrukuję całe Twoje liścidło i bedę przechowywac jako zbiór rad nie do odrzucenia:-) Dzisiaj pojade jeszcze na Rycerką, żeby powęszyć, ale właściwie zdecydowałam, że szkołe rodzenia zaliczę na Lwowskiej, a ostateczną decyzję co do porodu podejme pozniej. Caly czas jestem zdecydowana na "wlasna" polozna, a jaką, to, tak jak radzisz, zdecyduje na szkole rodzenia. Na pewno beda jakies telefony, kontakty i takie tam. Jeszze raz wielkie dzieki za ten prezent na gwaizdke czyli liscidlo. Na pewno odezwe sie na priva albo GG. Buziaczki! Aha, kontakt na mnie to: chomitet@interia.pl Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
patatajowa Re: szkoła rodzenia 18.01.05, 12:56 Witam, ja rodziłam już prawie 4 lata temu na Lwowskiej.Szkołe rodzenia tez tam zaliczyłam.Bardzo sobie chwale i polecam :)Jako że było to moje pierwsze dziecko chciałam miec położną tylko dla siebie :)Bogusia ze szkoly rodzenia dawała namiary na swoje koleżanki które umawiają się na wspólny poród.Rodzilam z p.Elą, bardzo miłą , spotkałyśmy się przed porodem kilka razy w szpitalu na zrobienie ktg.Umowa była taka że jak zaczynam rodzić przyjeżdza do szpitala i jest do końca.I tak było.Chociaż teraz wiem że oprócz wlasnej położnej bardziej przydatny jest na sali własny mąż.pozdrawiam patatajowa Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 Re: szkoła rodzenia 20.01.05, 12:11 Dziękuję serdecznie za wieści. Tak jakoś nasze forum podkarpackie nie jest zbyt ożywione, ale fajnie, że ktoś doświadczony czasem tu zajrzy. W ostatni wtorek byłam na pierwszej lekcji w szkole rodzenia w szpitalu "na górce" i zapowiada sie to naprawde wspaniale. Jest rzeczywiście, tak jak pisałaś, mozliwośc kontaktu przez Bogusię albo Filę na położne, które pomogą indywidualnie przy porodzie. A co do samej lekcji, to obejrzeliśmy 25-minutowy filmik o dzieciątkach w brzuszkach, było trochę przedstawiania, a potem ćwiczenia na fizjoterapii. Naprawdę świetna atmosfera i polecam każdej parze "rodzącej" w przyszłości!!! Pozdrawiam serdecznie wszystkie forumowiczki. Postaram sie opisywac wrażenia w miarę "jedzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 mała poprawka co do wynajmowania położnych;-( 11.02.05, 14:52 Najnowsze wieści ze szkoły rodzenia z Lwowskiej: ostatnio pisałam, ze można przez Filę albo Bogusię mieć namiar na położne, ktore indywidualnie zajima się porodem, itd. Niestety, teraz muszę zdementować tę wiadomość, bo na osatniej szkole rodzenia dowiedziałam się, że owszem było tak ale do końca ubiegłego roku, ale od 1 stycznia juz tak nie jest! Wielka szkoda... W takiej sytuacji trzeba wierzyć, że trafi sie na fajne położne... Ja, poza tym, chciałam miec jasna sytuację finansową, bo wiadomo było, ze takiej wynajętej położnej płacę i to z góry ustaloną kwotę, a w przypadku położnych, na które akurat trafię jak to wygląda? Oczywiście oficjalnie nie płaci się nic, ale słyszy się przecież o kpoertkach i tego typu sprawach. Dziewczyny, jakie macie doświadczenie w tym względzie? Bo ja nie umiem i nie chciałabym wręczac łapówek, a nie wiem jak mnie w tej sytuacji potraktują (czy będzie na przykład bardziej bolało, bo położna okaże się złosliwa, itp.?) Proszee o sugestie w tym temacie. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: mała poprawka co do wynajmowania położnych;-( 13.02.05, 13:26 Agniecha! Odezwij się do mnie na domowego maila albo na GG Basia mama 4 lasek Odpowiedz Link Zgłoś
agamarko położna 18.02.05, 12:35 Cześć . Szukam namiarów na dobrą położną z Rycerskiej, która przyjedzie do porodu. Będę wdzięczna za info. Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agamarko zoo 18.02.05, 12:37 Czy ktoś miał znieczulany poród na Rycerskiej. Polecono mi dr. Parkot. Wiecie coś o niej ? Aga Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: zoo 22.02.05, 08:38 Mała poprawka... z tego co słyszałam to dr Parokot jest pci męskiej :-) i jest ginekologiem, no chyba, że jest i lekarka o tym zamym nazwisku... Odpowiedz Link Zgłoś
agamarko Re: zoo 22.02.05, 14:59 Pani doktor Parkot jest anestezjologiem. !!! Ginekolog mnie nie interesuje. (to chyba małżeństwo) Odpowiedz Link Zgłoś
moyyra Proszę o podpowiedź odnośnie szpitala na górce 21.06.05, 15:35 Witam :) O ile orientuję się jesteś już mamusią - prawda ? I "zalczyłaś" ten szpital na górce, o ile nie zmieniłaś zdania. Czy mogłabyś podzielić się swoimi uwagami odnośnie tamtejszych warunków, co trzeba zabrać we własnym zakresie, co brakowało itd. Na co szczególnie zwracać uwagę ...po prostu chcę wiedzieć jak najwięcej, czy to źle ? Ze szkoły rodzenia jakoś nam nie wyszło, sama nie będę chodzić, a mąż późno wraca i to w dodatku umęczony z pracy. Pozdrawiam serdecznie podkarpacianki :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
anieska1 Re: do moyyra ;-) 27.06.05, 00:47 Sorki, że dopiero teraz piszę, ale ostatnio zupełnie zaniedbałam forum podkarpackie, bo bardzo mało sie tu działo, a jestem ciągle na Majówkach 2005. To pytanie to chyba było do mnie, prawda? urodziłam i teraz na nic nie mam czasu, ech... Ale dzieciątko - Mateusz - jest przesłodkie, choc straszliwie absorbujące. Z tego, co wiem, to czeka Cię cc? Niestety, o tym nic nie wiem, ale wystarczy, że skontaktujesz się z Fila lub Bogusią ze szkoły rodzenia i one bardzo chętnie Ci wszystko powiedzą. A ja bede polecac szpital "na górce", bo było bardzo dobrze, choc nie doskonale, ale zawsze... Poród miałam z "przypadkową" położną, która okazała się świetna babką. Znieczulenie zewnątrzoponowe miałam i to za darmo, ale... za późno! zaaplikowano mi je dopiero na skurczach partych i właściwie już niepotrzebnie. Ale, uwaga! Mój poród był ostatnim, przy jakim zastosowano zzo, bo potem zebrało sie gremium lekarzy i zdecydowali, że więcej zzo na życzenie nie będzie! Wstydu się przeze mnie najedli, bo poruszyliśmy z mężem wsyzstkie szczeble hierarchii w tym szpitalu, żebym wywalczyc zzo i okazało sie, że wcale nie mieli tego uregulowanego prawnie. Co do samego pierwszego okresu połogu w szpitalu, to możnaby pisac godzinami, a jest późno i muszę się wyspac,żeby miec siłe dla mojego Matiego. W każdym razie, pelęgniarki, salowe i panie podajace jedzonko były wspaniałe! Przesympatyczne po prostu! Nie spotkałam żadnej wredoty. Jak dzieciątko płakało, to bez dzwonienia przychodziły i pomagały. Za to jeden lekarz był wredny jak jasna ch....a! Ale nie dałam sobie w kaszę dmuchać. Byłam troche dłużej w szpitalu, bo mały miał żółtaczke i trzeba było go naświetlać, więc naprawde poznałam troszke tamtejsze warunki. Wiesz, bardzo chętnie Ci to wszystko opiszę. Pisz do mnie na priva i zadawaj tyle pytan ile chcesz. Mój adres: chomitet@interia.pl Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
moyyra CC i jak to jest ? 21.06.05, 15:38 Qrcze, mnie też czeka CC :(. Ze względów zdrowotnych. Jeśli mozesz to napisz jaki styl preferuje szpital - czeka sie na pierwsze objawy akcji porodowej, czy umawia się na konkretny dzien i na zimno kroją. A potem to ile trzeba leżeć na łózku jak paralityk po tym znieczuleniu i cięciu ? Czy przyszły tatuś moze asystować podczas porodu (tzn. CC) - może jakieś wyjątki są ? Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
bbas Re: CC i jak to jest ? 13.02.06, 13:50 Ja leżałam 12 godzin po zo, po ogólnym leży się podobno 24. Tatuś niestety nie ma (a przynajmniej 3 lata temu nie miał) wstępu na salę operacyjną. MIałam termin porodu na 28 marca, ale coś się zaczęło dziać 2 marca no i z wieczora mnie pokroili... pozdrawiam Basia mama 4 lasek Odpowiedz Link Zgłoś