Dodaj do ulubionych

Mniejszości narodowe na Podkarpaciu nie będą si...

IP: *.ostnet.pl 26.01.05, 21:47
Po tylu latach osmieszania, pomniejszania, tryumfu polskoci i rzymskiego
katolicyzmu nad Lemkami, po akcji Wisla itp itd nic dziwnego ze starsi
ludzie, wola dozyc swej starosci w spokoju, nie toczac wojen o narodowosc
(wojen, w ktorych byli przegrani), my zas bedziemy dalej poprawiac swoje
narodowosciowe statystyki, i wkrotce udowodnimy, ze jestesmy w 100% narodem
polskim, katolickim i wciaz jeszcze zsowietyzowanym.
Te spisy narodowosciowe mozna wrzucic do pieca. Gdyby ludzie, ktorzy sa
pytani o narodowosc mieli pewnosc, ze nie kryje sie za tym zadna kombinacja
(a za kazdym spisem dot. narodowoci, od czasow powstania II Rzeczypospolitej
zawsze kryla sie jakas kombinacja, nie mowiac o czasach komuny), to i
statystyki bylyby blizsze prawdy.
Niedlugo bedziemy nasze mniejszosci n
Obserwuj wątek
    • Gość: Krokodyl Mniejszości narodowe na Podkarpaciu IP: *.ostnet.pl 26.01.05, 21:50
      Po tylu latach osmieszania, pomniejszania, tryumfu polskoci i rzymskiego
      katolicyzmu nad Lemkami, po akcji Wisla itp itd nic dziwnego ze starsi
      ludzie, wola dozyc swej starosci w spokoju, nie toczac wojen o narodowosc
      (wojen, w ktorych byli przegrani), my zas bedziemy dalej poprawiac swoje
      narodowosciowe statystyki, i wkrotce udowodnimy, ze jestesmy w 100% narodem
      polskim, katolickim i wciaz jeszcze zsowietyzowanym ku chwale LPR.
      Te spisy narodowosciowe mozna wrzucic do pieca. Gdyby ludzie, ktorzy sa
      pytani o narodowosc mieli pewnosc, ze nie kryje sie za tym zadna kombinacja
      (a za kazdym spisem dot. narodowoci, od czasow powstania II Rzeczypospolitej
      zawsze kryla sie jakas kombinacja, nie mowiac o czasach komuny), to i
      statystyki bylyby blizsze prawdy.
      Mielismy piekne mozaiki etniczne w Bieszczadach, na Polesiu, na Slasku
      Cieszynskim, teraz bedziemy nasze mniejszosci narodowe i etniczne pokazywac
      Niemcom, Francuzom czy Szwedom w ZOO!

      • Gość: Ukrainiec Re: Mniejszości narodowe na Podkarpaciu IP: 212.182.32.* 27.01.05, 13:34
        Owszem - po doświadczeniach z akcją "Wisła" mało jest osób narodowości
        ukraińskiej, gotowych się do niej przyznać w imiennym kwestionariuszu
        spisowym...
    • Gość: Orest Re: Mniejszości narodowe na Podkarpaciu nie będą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 18:27
      Nie można ludziom wmawiać pochodzenia jeżeli z jakich tam powodów nie chą być
      Łemkami. To że są grekokatolikami czy prawosławnymi nie świadczy o narodowości.
      Wg oficjanlnych danych przed wojną w Polsce było ponad 300 tys. grekokatolików
      Polaków. I nikomu nie przyszło na myśl próbować zrobić z nich na siłę Ukraińców.
      Komańcza zyje swoim zyciem i dobrze. Niech pismaki znajdą sobie inny temat i
      zajmą się czymś konkretnym, a wydumanym problemem.
      • Gość: diakon Piotr Re: Mniejszości narodowe na Podkarpaciu nie będą IP: 212.182.32.* 08.02.05, 16:47
        Oreście,

        Pozwól, że wtrącę parę uwag porządkujących.

        1) O ile narodowość jest w dzisiejszym rozumieniu pojęciem raczej subiektywnym
        (tzn. zależy bardziej od poczucia, świadomości, wreszcie deklaracji), o tyle
        POCHODZENIE jest faktem obiektywnym.

        2) Istotnie samo w sobie wyznanie greckokatolickie czy prawosławne nie świadczy
        o narodowości, ale niejeden wyznawca taki właśnie sens (dodatkowy, a czasem i
        główny, niestety) nadaje swej wyznaniowej przynależności. Sprzyja temu
        tradycyjne na obszarze b. Galicji utożsamianie Kościoła wschodniego
        z "ruskością", a łacińskiego - z polskością.

        3) O ile wiem, spis powszechny z 1931 r. wykazał jakieś 430 tys. osób
        deklarujących wyznanie greckokatolickie i język ojczysty polski. Rzeczywista
        jednak liczba grekokatolików-Polaków była jednak niższa (skądinąd w spisie tym
        nie było w ogóle rubryki "narodowość". Tym niemniej tacy wierni w Kościele
        gr.kat. byli. Poniżej przytaczam fragmenty listu metropolity Andrzeja
        Szeptyckiego do grekokatolików-Polaków z 1904 r.

        4) Nonsensem jest jednak stwierdzenie, cytuję "nikomu nie przyszło na myśl
        zrobić z nich na siłę Ukraińców". W warunkach II Rzeczypospolitej czynnik siły
        reprezentowały polskie władze, które usilnie starały się zrobić z Ukraińców
        Polaków a nie odwrotnie. Ukraińcy "siły" nie mieli - ale o "dusze" członków
        takich "granicznych" grup jak polskojęzyczni grekokatolicy czy ukraińskojęzyczni
        rzymscy katolicy cały czas toczył się ostry polsko-ukraiński spór.

        5) Warto dodać, że w polityce narodowościowej Wojska Polskiego wszyscy
        grekokatolicy bez względu na językowo-narodowe deklaracje podciągnięci byli
        pod rozdzielnik "Rusinów z Małopolski" i stosownie do tego rozmieszczani
        po DOK-ach i poszczególnych garnizonach.

        Pozdrawiam serdecznie!

        A oto zapowiadane fragmenty listu pasterskiego z 1904 r.:


        ANDRZEJ SZEPTYCKI

        z Bożej i Apostolskiej Stolicy Rzymskiej łaski


        Metropolita Halicki, Arcybiskup Lwowski, Biskup Kamieniecki


        Wiernym, pasterskim Swoim rządom powierzonym Polakom
        greckokatolickiego obrządku, pokój w Panu i arcypasterskie błogosławieństwo!



        1. Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi
        mając i Was, którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie, w domu jednak tylko po
        polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna pragnąłem
        odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w języku polskim, by
        tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i dbałości o wasze zbawienie.
        Absorbujące obowiązki urzędu wstrzymywały mię dotąd od wykonania tego
        postanowienia. Dłużej jednak nie mogę już milczeć: zanadto mię męczy myśl, że
        są między tymi, nad którymi mam obowiązek pracować, wierni, którzy mogliby
        uważać się za opuszczonych od swej władzy duchownej, gdyby ich biskup nigdy nie
        przemówił do nich w ich mowie. Zanadto dobrze rozumiem niebezpieczeństwo
        takiego położenia, niebezpieczeństwo tem większe, im łatwiej swego biskupa,
        Rusina, mogliby podejrzywać, chociażby najniesłuszniej, o brak życzliwości i
        miłości dla polskiego narodu. A w naszych czasach politycznego zamętu i walk
        stronniczych nietrudno o to, choć taki sąd będzie zawsze krzywdą dla
        katolickiego biskupa, którego pierwszym, jedynym obowiązkiem – praca nad
        zbawieniem dusz ludzkich, odkupionych Przenajświętszą Krwią Chrystusa Pana.
        2. Do napisania tego listu skłaniają mię jeszcze inne
        zasadnicze powody. Jest bowiem praktyką Kościoła katolickiego uświęconą
        zwyczajem apostolskim odwiecznym: głosić ludziom Ewangelię w ich języku. Według
        zasady św. Pawła, musi sługa Chrystusowy wszystkiem się stawać dla wszystkich,
        by wszystkich pozyskać. I stałem się – mówi Apostoł żydom – jako żyd, abym żydy
        pozyskał. Tym, co pod zakonem są, jakobym był pod zakonem (chociem sam nie był
        pod zakonem), abym te, co pod zakonem byli, pozyskał. Tym, którzy byli bez
        zakonu (chociem nie był bez zakonu Bożego, ale byłem w zakonie Chrystusowym) ,
        abym pozyskał tych, którzy byli bez zakonu. Stalem się słabym dla słabych, abym
        słabych pozyskał. Wszystkiem stałem się wszystko, abym wszystkie zbawił (1 Kor
        9,20-22).*
        3. To jedna z najważniejszych zasad biskupiej i
        kapłańskiej – apostolskiej pracy. A druga niemniej ważna i niemniej święta, że
        nauka wiary i obyczajów nie jest i nie może być w kościelnej pracy zmieszana z
        żadnemi politycznemi albo narodowemi zasadami. Kościół katolicki jednego tylko
        żąda od wiernych, by byli Chrystusowymi. Tak samo i biskup, i duchowieństwo
        katolickie musi od wiernych tylko tego jednego domagać się. Biskup nie może w
        pracy apostolskiej mieszać Chrystusowej ewangelii z ludzkiemi, choćby
        najlepszemi zasadami politycznemi albo narodowemi. Nie może narzucać wiernym
        jakich bądź przekonań, które nie są integralną częścią nauki wiary i
        moralności. Nigdy nie może dopuścić, by ktoś z jego wiernych uważał go za
        przeciwnika w polityce czy narodowości. On może być przeciwnikiem tylko tych,
        co są przeciwnikami Chrystusa i o tyle, o ile nimi są, i to wyłacznie na to, by
        ich z Chrystusem pojednać. Ani biskup, ani kapłan katolicki nie może dopuścić,
        by wkradła się polityka w świątynię jego urzędu, bo tym urzędem – Chrystusowe
        kapłaństwo.
        4. Dlatego chcę, byście wiedzieli, że szanuję Wasze
        przekonania, że dalekim jestem od myśli narzucania Wam patriotyzmu ruskiego.
        Może mnie o to posądzają ci, co nie wiedzą, czem kapłaństwo, czem urząd
        biskupa. Zaiście o to jedno tylko dbam, by życie Wasze było chrześcijańskim,
        byście byli Chrystusowymi w pełnym znaczeniu tego słowa. Zarówno drogimi memu
        sercu jesteście, jak wszyscy wierni, których pieczę Bóg mi polecił. Wszystkich
        jedną obejmuję miłością. I ta miłość nakazuje mi szanować wasze przekonania,
        wasze prawa.
        5. Język, przekonania, narodowość – to dobra, prawa, których
        nikomu nigdy nie wolno odbierać. Szanować je – to prosty obowiązek
        sprawiedliwości. I czyż moglibyście wątpić, że wasz pasterz ten obowiązek
        spelni, kiedy obowiązanym jest do czegoś więcej nad sprawiedliwość, do
        milości?
        6. Wiedzcie, że zawsze znajdziecie we mnie pasterza
        gotowego bronić Waszych praw, kiedykolwiek i z jakiej bądź strony krzywda by
        wam dziać się miała. Ja tego pragnę i od kapłanów moich dyecezyj domagam się,
        by zawsze wszystkie Wasze potrzeby duchowne były zaspokojone – by w nauce,
        spowiedziach do was w mowie zastosowywali się, nie żądając od was, byście się
        ruskiego języka uczyli, by ich rozumieć.
        7. W Waszych przekonaniach patryotycznych mogę Was
        tylko utwierdzać, o ile ten patryotyzm jest chrześcijańską miłością ojczyzny i
        z miłości Boga i bliźniego pochodzi.
        8. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować
        ojczyznę i dbać o dobro swego narodu. Jednego mu tylko nie wolno, nie wolno mu
        nawet pod pokrywką patryotyzmu nienawidzieć, a jeszcze bardziej nie wolno
        drugiego
        krzywdzić.

        9. Nienawiść każda jest złem, bo jest przeciwna Bożemu
        i Chrystusowemu przykazaniu, jest przeciwna naturze ludzkiej. I równie złą jest
        nienawiść, czy jest społeczna, czy narodowa, czy osobista. Raczej społeczna i
        narodowa nienawiść gorsze od osobistej, o ile łatwiej zarazą złego szerzą się i
        w szaty cnót strojne ludzi zaślepiają. Podobnież i niesprawiedliwości, krzywdy
        są gorszem złem, kiedy mają narodowy społeczny charakter, bo bywają
        ogólniejsze, niebezpieczniejsze, trudniejsze do naprawienia.
        10. Pragnę i tego, byście, posłuszni rozkazowi
        Chrystus
        • Gość: diakon Piotr doklejam brakujący fragment Listu IP: 212.182.32.* 08.02.05, 16:51
          9. Nienawiść każda jest złem, bo jest przeciwna Bożemu
          i Chrystusowemu przykazaniu, jest przeciwna naturze ludzkiej. I równie złą jest
          nienawiść, czy jest społeczna, czy narodowa, czy osobista. Raczej społeczna i
          narodowa nienawiść gorsze od osobistej, o ile łatwiej zarazą złego szerzą się i
          w szaty cnót strojne ludzi zaślepiają. Podobnież i niesprawiedliwości, krzywdy
          są gorszem złem, kiedy mają narodowy społeczny charakter, bo bywają
          ogólniejsze, niebezpieczniejsze, trudniejsze do naprawienia.
          10. Pragnę i tego, byście, posłuszni rozkazowi
          Chrystusowego Namiestnika, zachowywali i cenili obrządek, do którego,
          zrządzeniem Opatrzności i z woli Kościoła świętego, należycie. Między
          duchowieństwem naszem znajdziecie gotowych do wszelkich usług duchownych bez
          względu na narodowość zawsze tylu, ilu w tym duchowieństwie jest kapłanów,
          mających ducha Chrystusowego.
          [...]

          28. Starajcie się, najmilsi, przejąć duchem kościelnego prawa,
          zachowujcie je w duchu posłuszeństwa należnego Namiestnikowi Chrystusowemu. To
          posłuszeństwo winno być cechą katolika, a dla nas katolików wschodnich winno
          być cnotą, w której nie damy się nikomu wyprzedzić. Kościół uważał zawsze
          wschodnie obrządki w katolickiej wierze za pomost, który miał chrześcijanom
          wschodnim odłączonym od powszechnego Kościoła ułatwić powrót do jedności. Misją
          naszą dla tej świętej jedności pracować, za tę jedność w razie potrzeby i życie
          położyć za przykładem św. Jozafata i tych braci naszych, którzy za wiarę
          prześladowani dla jedności cierpieli i umierali. Żeby tę misję spełnić, musimy
          wysoko nieść sztandar wierności i posłuszeństwa dla Apostolskiej Rzymskiej
          Stolicy – musimy całym sercem kochać naszą świętą wiarę katolicką, o co w
          codziennych modlitwach usilnie prosimy.
          29. Ale przede wszystkim w życiu codziennym dbajcie o
          zachowywanie jedności. Jedność wiary zbliża i łączy zwaśnione
          narody.

          30. Braterstwo wszystkich ludzi – pojęcie bliźniego
          jako brata, jako dziecko tej jednej świętej Bożej rodziny, której Chrystus Pan
          głową – taż to podstawa myśli chrześcijańskiej. Ta myśl w czyn wprowadzona,
          wcielona w pojęcia codziennego życia, nie może nie łagodzić ostrości i
          skrajności, których miłość własna jest matką. Jest myśl potężna i wielka, która
          w historii wrogów godziła i równała przepaście walk i nienawiści – a myślą tą
          jedność w Chrystusie, który za nas wszystkich krew przelał i stał się dla nas
          wszystkich bratem, by wszyscy jednem byli – jako On i Ojciec jednem są (Jan
          17,11).
          31. Ale ta myśl Chrystusowa tylko wtedy głębokie korzenie
          zapuści w sercach ludów, gdy przejmie, oświeci i uświęci to, co z prawa natury
          jest podstawą człowieczeństwa, to jest rodzinę.
          32. Przyszłość jasna w uchrześcijanieniu narodów, zgoda
          zwaśnionych w jedności z Chrystusem, a droga do uchrześcijanienia narodów, do
          jedności w Chrystusie – uświęcenie rodziny.
          33. Dlatego to, bracia, dziś pragnąc podać Wam naukę,
          która snadnie przyczynić się może do tego, byście rośli w łasce i poznaniu
          naszego Pana i Zbawiciela, nauką i zachętą zwracam się do Waszych rodzin z
          usilną radą i prośbą, by praktykami chrześcijańskiemi pracowały nad własnem
          uświęceniem. Uświęcenie życia rodzinnego, oto droga postępu w cnotach
          chrześcijańskich, którą Wam dziś ukazuję. Pracując nad uświęceniem rodziny,
          przez to samo pracować będziecie nad tak pożądanem dla polskiego narodu
          uzdrowieniem stosunków społecznych.

          [...]



          Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa i miłość Boga i Ojca,
          uczestnictwo Ducha św. niech będzie z wszystkimi wami (2 Kor 13, 13) – Amen.
          W Krechowie, w dzień św. Ojca naszego Teodozego
          Peczerskiego dnia 16 maja 1904.


          + Andrzej
          Metropolita


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka