Dodaj do ulubionych

Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej

IP: 217.96.9.* 07.07.02, 13:31
...czyli jakie są konsekwencje prośby o lepszą obsługę...... albo o tym jak w
prosty sposób "zwiedzić" komisariat policji?

Wystarczy zwrócić uwagę pracownikowi PKO BP na niewystarczającą liczbę czynnych
okiennek kasowych!
Jedne odwiedziny w komisariacie to nie wszystko - zagwarantowane przy okazji
jest odtąd stałe "zainteresowanie" organów ścigania.

W piątek rano 28 lipca, przed pójściem do pracy, wszedłem do rzeszowskiego
oddziału PKO BP przy ulicy Grunwaldzkiej.
Przed kasami kilkadziesiąt osób. Pięć okienek - dwa czynne - czyli perspektywa
godzinnego czekania w kolejce. Ale nie było wyboru.
Miałem do zrealizowania czek mojej żony - z przeznaczeniem na zaległy
prezent "komunijny" dla mojego młodszego syna.

Cierpliwie czekając obserwowałem mniej cierpliwych "współstaczy". Mniej więcej
po kwadransie (około wpół do dziewiątej) jeden z nich nie zdzierżył. Poprosił
Panią Kierownik o uruchomienie dodatkowego okienka. Skutek był żaden, poza
widocznym zniecierpliwieniem. No i przynajmniej był temat do rozmów.

Przyszła moja kolej. Z przygotowanym dowodem i długopisem oczekiwałem na
pieniądze. Ale niestety kasjer skrupulatnie sprawdził podpis, który okazał się
niezgodny z wzorcem. Moja żona pracuje w służbie zdrowia i nieczęsto wypisuje
czeki. Pomimo frustracji musiałem pogodzić się z faktem. Kasjer dokładnie
wypełnił procedurę. Tylko pogratulować skupienia w takich trudnych warunkach.
Jednak po wyjściu z banku zacząłem się zastanawiać. Jak to jest, że PKO BP
potrafi skutecznie zadbać o swoje interesy a lekceważy grzeczne prośby klientów?
Ponieważ i tak już byłem spóźniony na umówione spotkanie, postanowiłem
sprawdzić tę teorię; na użytek swój oraz aktualnyh i potencjalnych klientów PKO
BP.

Mieszkam blisko - 3 minuty samochodem. Wróciłem z aparatem fotograficznym.
Na środku sali zrobiłem jedno zdjęcie czekających wciąż klientów - kolejka się
nie zmniejszyła od ósmej rano, okienek nie przybyło.
Poprosiłem i ja Panią Kierownik o informacje co zrobiła dla usprawnienia
obsługi od czasu, kiedy ją o to poproszono.
Reakcja tym razem była bardziej stanowcza, zniecierpliwienie przeszło w
oburzenie w momencie prośby o podanie nazwiska i stanowiska.
Pani Kierownik Sekcji Kasowej ....... odmówiła składania jakichkolwiek
oświadczeń do publikacji w mediach.

W tym momencie ochrona zatrzymała mnie, żądając wylegitymowania się i "oddania"
kliszy.
Bez protestu podałem dowód osobisty odmiawiając jednocześnie "zwrotu"
kliszy..., ponieważ żadnej nie pożyczałem.
Po interwencji ochrony przyszedł czas na kierownictwo. Pani Naczelnik powołując
się na prawo bankowe, zagroziła wezwaniem policji.
Nie miałem niczego złego na sumieniu, więc się nie ugiąłem. Prawo Bankowe
reguluje relacje między bankiem i jego klientami a ja już klientem Tego banku
nie byłem.

Czekając na wezwany patrol wysłuchałem obszernej dygresji Pani Naczelnik na
temat niezrealizowanego czeku. Alternatywne propozycje obejmowały inne usługi
banku - nie do zastosowania w tym przypadku, lub inne oddziały - po drugiej
stronie rzeki i kilometrowego korka. Na moje pytanie dlaczego Bank nie wycofa
przestarzałych, Jego zdaniem, produktów (tak jak TP SAwycofała telegram),
doczekałem się sugestii założenia rachunku w innym banku. Niestety, zrobiłem to
(zmianę banku) już siedem lat temu.

Ale ten pouczający wykład przerwało pojawienie się funkcjonariuszy. Zrobiło się
tłoczno, wchodzący patrzyli z zainteresowaniem na zamieszanie. Wreszcie po
upływie kilkudziesięciu minut stania w przejściu "pod strażą",Pani Naczelnik
uznała za stosowne zaprosić uczestników zajścia do swojego gabinetu.
Przybyli funkcjonariusze uznali, że decyzję w tej "nietypowej" sprawie musi
podjąć przełożony.
Przełożony uznał, że konkretny paragraf zabraniający fotografowania banku
powienien mu wskazać sam Bank. Do oddziału PKO BP wysłano funkcjonariusza po
dowody i paragrafy. W policji brakuje paliwa, więc poszedł na piechotę. Ale
wrócił niebawem, jak się okazało z niczym.
Po pouczeniu mnie, żebym uważał z wykorzystaniem wykonanej fotografii zostałem
zwolniony.

Było już południe - straciłem połowę dnia - próbowałem wymyśleć jakieś rozsądne
zakończenie tej "afery", ponieważ upominanie się o odszkodowanie leżało poniżej
mojej godności.
Zajmuję się doradztwem gospodarczym, współpracuję z firmami szkoleniowymi,
wymyśliłem, że szkolenie z zachowania się w sytuacjach kryzysowych przydałoby
się na pewno w PKO BP. Wszyscy by skorzystali, Bank miałby pożyteczne szkolenie
oparte na konkretnym przykładzie, ja zdobyłbym "punkty" u zleceniodawcy no i w
ogóle wszyscy by się czegoś nauczyli.
Jednak Dyrektor Oddziału uznał, że takiego szolenia Jego Oddział nie
potrzebuje - nic dodać, nic ująć.

Minął tydzień. Klisza niewywołana w szufladzie. O sprawie zapomniałem. Aż tu
nagle elektryzująca informacja od jednego ze znajomych z "sektora bankowego":
"Policja chodzi po bankach i ostrzega przed wysokim, opalonym, wyglądającym jak
turysta klientem z aparatem. Jak takiego zobaczycie, wezwać nas."
Tego już mi było za wiele. Nie dość, że straciłem czas, niczego nie osiągnąłem,
to jeszcze zdaje się, że podpadłem organom.
Mając w pamięci ostrzeżenia na komisariacie, postanowiłem nie wywoływać kliszy
i przekazać ją za pokwitowaniem dziennikarzowi GW w Rzeszowie.

cdn.
Obserwuj wątek
    • chris1_gazeta Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej 07.07.02, 17:07
      akturat tak się składa, że znam prywatnie osoby pracujące w PKO BP SA i też
      pracowników innych banków. Ta pierwsza instytucja może się pochwalić
      najniższym odsetkiem pracowników z wyższym wykształceniem. Do pracy w
      oddziałach nadal przyjmowane są panienki po ogólniaku, znam też osoby na
      kierowniczych stanowiskach, które i takim wykształceniem nie mogą się
      pochwalić.
      Pracownicy tej instytucji nie są przygotowani na tego typu sytuacje, dlatego
      też nie można się dziwić, że postępują w ten sposób, zwyczajnie nie wiedzą co
      mają robić, a rozmowę z klientem prowadzą tak samo profesjonalnie jak rozmowę
      ze sprzedawcą na straganach.
      Do tego wszystkiego dochodzi jedna rzecz - strach, strach przed utratą pracy,
      ponieważ PKO likwiduje "region", pracę straci około 100 dużo lepiej
      wykształconych od tych zatrudnionych w oddziałach. Część osób dostała pracę w
      Lublinie, który teraz będzie zawiadował Podkarpaciem. Ci co nie dostali pracę
      w Lublinie mają szansę dostać się do oddziałów (bardzo nieliczni).
      Afera ze zdjęciami mogłaby zaszkodzić osobom kierującym placówkom i byłaby
      pretekstem do zajęcia stołka przez znajomka z regionu, który jeszcze nie wie
      co z nim będzie. Samo życie....
    • Gość: xxx Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.07.02, 17:13
      Gość portalu: jasio napisał(a):

      > Minął tydzień. Klisza niewywołana w szufladzie. O sprawie zapomniałem. Aż tu
      > nagle elektryzująca informacja od jednego ze znajomych z "sektora bankowego":
      > "Policja chodzi po bankach i ostrzega przed wysokim, opalonym, wyglądającym jak
      >
      > turysta klientem z aparatem. Jak takiego zobaczycie, wezwać nas."
      > Tego już mi było za wiele. Nie dość, że straciłem czas, niczego nie osiągnąłem,
      >
      > to jeszcze zdaje się, że podpadłem organom.
      > Mając w pamięci ostrzeżenia na komisariacie, postanowiłem nie wywoływać kliszy
      > i przekazać ją za pokwitowaniem dziennikarzowi GW w Rzeszowie.
      >
      > cdn.

      Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu. Swoją drogą sprawdź, czy nie wisisz na
      tablicach ogłoszeń w bankach pod napisem: Tych klientów nie obsługujemy.

      A w jaką elegancką datę i godzinę udało ci się trafić. Zazdroszczę. xxx
    • Gość: m_z_r Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 07.07.02, 22:19
      Niestety. Bank PKO BP poza rozległą siecią nie ma do zaoferowania klientom nic
      ciekawego. Odszedłem z tego banku parę lat temu. Powód prozaiczny. Jako
      pracownik "budżetówki" robiłem częste debety (brak kasy przed pierwszym).
      Oczywiście debet jest oprocentowany przez bank dwu, albo trzykrotnie więcej niż
      zwykły kredyt. Ponieważ zawsze(!) spałacałem debety razem z odsetkami,
      sadziłem, że jestem dla banku dobrym klientem. Lepszym niż ten, który korzysta
      z tzw. kredytu odnawialnego (odsetki!). Okazało się, że dla "panienek z
      okienek" PKO BP byłem prawie złodziejem. Szczególnie w oddziale na
      Grunwaldzkiej "panienki z okienka" były niestymatyczne.
      Po tym jak publicznie, głośno, wobec kilkudziesięciu klientów "panienka z
      okienka" "upomniała" moją żonę, kilkakrotnie wymieniając bradzo głosno Jej
      nazwisko, powiedziałem: dość!.
      Zostawiłem na pamiątkę w PKO BP te dwie czy trzy stówy oszczędności (upomnę sie
      o nie w odpowiednim czasie i w równie chamskiej formie!) i założyłem konto w
      innym banku. Tu czuję się prawdziwym klientem.
      Odradzam PKO BP. Jest teraz tyle banków, że tkwiąca w poprzedniej epoce
      struktura PKO BP, powinna zostać zlikwidowana.
      • Gość: Reformat Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 07.07.02, 23:13
        W całej tej sprawie najbardziej bulwersuje sposób traktowania klienta(pewnie
        PKO nadal myśli, ze jest jedynym bankiem w Polsce, ale czasy się zmieniły i w
        ofertach banków można bardzo długo wybierać), oraz to, iż zrobiono z petenta
        zwykłego kryminalistę!!!
    • Gość: ICE Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 10:43
      Powiem tylko jedno PKO zachowuje się wprost skandalicznie. Ja także zostałem
      kiedyś potraktowany wręcz po chamsku ale to już dawno poszło w niepamięć i nie
      będę tego tutaj roztrząsał. Potwierdzić także mogę że przyjmują ludzi
      kompletnie nie przygotowanych do tego rodzaju pracy często po ogólniakach. (
      wujek na wysokim stanowisku i po roku jesteś kierownikiem ze średnim
      wykształceniem.)
      Dawno odszedłem z tego „ banku” z powodu absurdalnie wysokich kosztów
      utrzymania konta ( 9 zł miesięcznie) i wyjątkowo marnego oprocentowania moich
      oszczędności.
      Tak wiec jak ktoś będzie zakładał sobie konto niech ucieka daleko od banku PKO
      • Gość: radek Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.07.02, 14:52
        Niewiele lepiej jest w BOŚ'u na Moniuszki, dlatego już nie jestem jego klientem
        i nie mam takich kłopotów.
        Ja po 1 wpadce nie daję kolejnej szansy ani bankom ani dealerom samochodów czy
        innym nieprofesjonalistom.
        Dlatego juz nigdy nie będę klientem BOŚ'u ani nigdy nie kupię samochodu w Auto-
        Res'ie.
        A co do samochodu.... polecacie jakiegoś innego dealera Nissana niż Autonika?
      • Gość: Mam Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.pressmedia.com.pl 08.07.02, 21:08
        Gość portalu: ICE napisał(a):

        > Powiem tylko jedno PKO zachowuje się wprost skandalicznie. > Dawno odszedłem z
        tego „ banku” z powodu absurdalnie wysokich koszt
        > ów utrzymania konta ( 9 zł miesięcznie) i wyjątkowo marnego oprocentowania
        moich oszczędności.
        > Tak wiec jak ktoś będzie zakładał sobie konto niech ucieka daleko od banku PKO

        Mistrzu, odróżniaj PKO BP os PKO SA. To w tym drugim banku konto kosztuje prawie
        10 zł. PKO BP jest nadal NAJTAŃSZY na rynku.

        Co do jakości obsługi to można mieć różne odczucia. Ja na przykład korzystam z
        usług PKO BP na 3-Maja i nie jest wcale tak tragicznie. Czasem się stoi do kasy,
        ale dalibóg nie jest to wina kasjerki i nie ma co na nią się wydzierać, tudzież
        na kierownika, który ma ŻADNE możliwości posadzenia kogoś w okienku skoro to góra
        decyduje ile osób musi być zatrudnionych. Jak trzeba kogoś zwolnić to na pierwszy
        ogień idą kasjerki, a nie grzejący stołek koleś prezesa, co poprawnie czeku nie
        wypełni i do kasy by się nie nadawał. Tak jest w każdym banku i tak jest w każdej
        firmie, no w może w 99 na 100. Akurat w PKO BP do kasy można się udać po
        południu, nigdy ok godz. 17 nie było dużo ludzi.
        I jeszcze o kulturze obsługi - sądzę, że w PKO BP jest w porządku, poprawność
        wystarczy, nie potrzebuję żeby mnie częstowali kawą, sadzali na kanapie i
        całowali po rączkach, niech porządnie załatwią sprawę.
        Znacznie gorzej traktowano mnie w inych bankach, przykłady:
        BPH: pustki, zero klientów, interesowały mnie lokaty, podchodzę do właściwego
        okienka, panienka ucieka na mój widok, drugie puste, podchodzę do innego i pytam
        co mnie interesuje, facet (na oko 20 lat) z wielkim oburzeniem mówi, że to do
        okienka obok, - przecież widzi pan, że obok nikogo nie ma, proszę zawołać tę
        koleżankę - wyszedł i już nie wrócił, przyszło dwóch innych i coś robią z daleka
        od lady, nie będę się wydzierać, wyszłam i już się tam nie pojawię.
        Kredyt Bank: podobnie - podchodzę do okienka, pani siedzi przy drugim biurku, coś
        pisze no dobra powiedzmy ze zajęta, po 10 minutach (zdążyła jeszcze
        zatelefonować, wstukać coś w komputer i przełożyć ileś papierów) podchodzi do
        mnie, pytam co mnie interesuje a ona nawet nie słuchając wręcza mi broszurkę
        (dotyczącą zupełnie czegoś innego) i odchodzi, no to wołam, że chcę zapytać tylko
        o taką rzecz... odpowiedziała jednym słowem i już jej nie ma. Zrezygnowałam z ich
        usług.
        PKO SA na Cieplińskiego: Podchodzę do informacji z prostym pytaniem, na które
        można było odpowiedzieć tak albo nie, pani stwierdziła że się tym nie zajmuje,
        tylko przy tamtym okienku, a tam była taka kolejka, że dałam sobie spokój. Przy
        wyjściu wzięłam broszurkę (taką samą miała pani z informacji na ladzie) i
        dowiedziałam sie co chciałam. Teraz wiem że informacja jak sama nazwa wskazuje
        nie służy do informowania klienta tylko do zgłaszania większych kwot do wypłaty
        ale podać broszurke to by pani mogła.
        PKO SA na 3-Maja: tu sądziłam, ze nareszcie trafiłam na dobrą obsługę, pani była
        szybka, chętna, uśmiechała się, odłożyła jakieś papiery i odpowiadała na pytania
        jak mi się wydawało bardzo kompetentnie, zanotowałam szczegóły. Skorzystałam z
        usługi... I dopiero po fakcie okazało sie że WSZYSTKIE podane mi dane były po
        prostu nieprawdziwe.
        Wybrałam PKO BP, jest TANIO i znośnie.
        • chris1_gazeta Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej 08.07.02, 21:31
          Nie do końca się zgodzę z Tobą, Pekao SA oferuje różne rodzaje Eurokonta,
          opłaty za najtańsze Eurokonto Standard wynosi 6 złotych. Każdy wybiera co mu
          odpowiada, więc uważam, że wybrałaś dobrze, najważniejsze, że jesteś
          zadowolona i o to chodzi.
          Ja wolę jednak bank dający szerszy wachlarz usług i korzystam w wymienionego w
          piewszym wierszu.
          Przyczyną sytuacji które Ciebie spotkały w innych bankach można wyczytać w
          moim poprzednim poście, choć opisywałem w odniesieniu do PKO BP SA.
    • zuzuzu Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej 09.07.02, 14:34
      Jasio,
      akurat jeżeli chodzi o sprawdzanie podpisów na czekach to powinienieś się
      cieszyć, że bank tak skrupulatnie sprawdza wzór podpisu, bo co by było, gdyby
      książeczka Twojej żony dostała się w "niepowołane ręce" i ktoś chciałby zrobić z
      niej użytek i sfałszował podpis? Na koncie ubyłoby pieniędzy a Ty lub Twoja żona
      mielibyście pretensje do banku o wypłacenie pieniędzy osobom do tego
      nieupoważnionym. Niestety kolejki w bankach są na porządku dziennym i nie jest
      odosobnionym Bank PKO BP SA. Tak jest w każdym banku, oczywiście oprócz
      interenetowych. Najprostszym wyjściem z sytuacji i usprawnieniem sobie życia jest
      założenie e-konta lub korzystanie z kart płatniczych. Nie stoisz w kolejce w
      banku, opłaty robisz przez internet a forsę możesz wybrać o każdej porze dnia i
      nocy. Sama tak zrobiłam po kilkunastu jakże długich i męczących chwilach w banku
      tyle że Pekao S.A.
      W Banku PKO BP napewno stoi się długo, aby zrealizowac czek lub opłacic rachunki,
      ale jest jesnym z nielicznych banków, który udzielił mi kredytu na wpłacenie I
      raty za mieszkanie spółdzielcze na które przecież spółdzielnia także bierze
      kredyt, obeszłam wiele banków i wracałam z niczym, tu dostałam bez problemów i
      bardzo szybko.
      • Gość: jasio Re: dla Zuzuzu IP: 217.96.9.* 09.07.02, 17:08
        zuzuzu napisał(a):

        > akurat jeżeli chodzi o sprawdzanie podpisów na czekach to powinienieś się
        > cieszyć, że bank tak skrupulatnie sprawdza wzór podpisu, bo co by było, gdyby
        > książeczka Twojej żony dostała się w "niepowołane ręce" i ktoś chciałby zrobić
        > z
        > niej użytek i sfałszował podpis? Na koncie ubyłoby pieniędzy a Ty lub Twoja żon
        > a
        > mielibyście pretensje do banku o wypłacenie pieniędzy osobom do tego
        > nieupoważnionym.

        zgadzam sie z Toba w tej sprawie 100% - zreszta napisalem o tym:
        "...Ale niestety kasjer skrupulatnie sprawdził podpis, który okazał się
        niezgodny z wzorcem. ... Pomimo frustracji musiałem pogodzić się z faktem. Kasjer
        dokładnie wypełnił procedurę. Tylko pogratulować skupienia w takich trudnych
        warunkach..."

        Gdyby to byl bank, w ktorym jest totalny balagan, pewnie nawet bym sie nie
        zdenerwowal - ot po prostu taka nasza rzeczywistosc, ze zacytuje Czernomyrdina:
        "chcieli jak najlepiej, wyszlo jak zwykle"

        Ale wlasnie - skadinad godna pochwaly - skrupulatnosc kasjera pobudzila moja
        wyobraznie: czy we wszytkim potrafia byc tacy skrupulatni???
        ------------

        Jesli piszesz:

        >Niestety kolejki w bankach są na porządku dziennym i nie jest
        > odosobnionym Bank PKO BP SA. Tak jest w każdym banku, oczywiście oprócz
        > interenetowych.

        To masz racje, ale jest kilka prostych rozwiazan tej konkretnej sytuacji, w
        ktorej sie znalazlem, czyli jest 5 okienek a tylko dwa sa czynne.

        1 - wiekszosc z pracownikow na sali operacyjnej ma za soba praktyke w kasie -
        kierownik moze kogos oddelegowac awaryjnie
        2 - kierownik sali powinien znac zakres obowiazkow swoich podwladnych - widzi
        problem - siada sam do kasy, nie czekajac na uwagi zirytowanych klientow.
        3 - kodeks pracy pozwala zlecic pracownikowi nadgodziny - pozwala takze wezwac
        pracownika do wykonania pracy poza ustalonymi godzinami - jest problem, sciagamy
        kasjerke, ktora ma przyjsc na 10, godzine wczesniej.
        4 - nawet jesli nie mozemy nic zrobic - mozna wytlumaczyc i przeprosic klientow
        za utrudnienia a nie lekcewazyc interwencje.

        za pozostale porady (do mniej wiecej tuzina) taka szanujaca sie firma powinna
        zaplacic, wiec na tym zakoncze.

        -------------
        > Najprostszym wyjściem z sytuacji i usprawnieniem sobie życia je
        > st założenie e-konta lub korzystanie z kart płatniczych. Nie stoisz w kolejce
        w
        > banku, opłaty robisz przez internet a forsę możesz wybrać o każdej porze dnia i

        Zwroc uwage, ze to nie bylo moje konto tylko cudze - w tym wypadku mojej zony, a
        tak sie sklada, ze mamy rozdzielnosc majatkowa (co nie przeszkadza nam byc
        zgodnym malzenstwem haha).
        Wiec rozwiazanie jakby nie tego problemu.

        ---------
        > W Banku PKO BP napewno stoi się długo, aby zrealizowac czek lub opłacic rachunk
        > i,
        > ale jest jesnym z nielicznych banków, który udzielił mi kredytu na wpłacenie I
        > raty za mieszkanie spółdzielcze na które przecież spółdzielnia także bierze
        > kredyt, obeszłam wiele banków i wracałam z niczym, tu dostałam bez problemów i
        > bardzo szybko.

        Sprawa udzielania kredytow to odrebny temat.
        To mniej wiecej tak zwiazane ze sprawa jak w starym dowcipie: "... a u was
        murzynow biją"

        Tak czy owak dzieki za polemike.
        Janek
        • Gość: Element Re: dla Zuzuzu IP: *.intertele.pl / *.dialup.rzeszow.pl 09.07.02, 19:32
          A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację z jakiegoś filmu: wchodzi do
          banku "turysta" z aparatem fotograficznym i robi zdjęcie. Po paru godzinach on
          i paru innych kompanów siedzi nad wywołanym zdjęciem przy stole
          i "rozpracowują" wnętrze: gdzie są kamery, jak zbudowane są kasy, czy widać
          gdzieś na zdjęciu ślad instalacji alarmowej, i jak w związku z tym zaplanować
          skok najbezpieczniej i najpewniej.
          Wejście z aparatem do banku, gdzie zresztą chyba jest zakaz fotografowania, to
          nie był dobry pomysł i wcale się nie dziwię reakcji personelu, który zawiadomił
          policję.
          • Gość: Reformat Re: dla Zuzuzu IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 10.07.02, 12:42
            Gość portalu: Element napisał(a):

            > A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację z jakiegoś filmu: wchodzi do
            > banku "turysta" z aparatem fotograficznym i robi zdjęcie. Po paru godzinach on
            > i paru innych kompanów siedzi nad wywołanym zdjęciem przy stole
            > i "rozpracowują" wnętrze: gdzie są kamery, jak zbudowane są kasy, czy widać
            > gdzieś na zdjęciu ślad instalacji alarmowej, i jak w związku z tym zaplanować
            > skok najbezpieczniej i najpewniej.
            > Wejście z aparatem do banku, gdzie zresztą chyba jest zakaz fotografowania, to
            > nie był dobry pomysł i wcale się nie dziwię reakcji personelu, który zawiadomił
            >
            > policję.

            Wyobraźmy??? W tym wątku chodzi o to jak potraktowano jednego klienta. Z resztą
            to duży bank, a napada się raczej na te położone na uboczu, a nie na największe i
            do tego w centrum miasta.

            Ale teraz się tłumaczy dyrektor tego banku. Śmiechu warte.
      • Gość: Tom Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: 213.77.14.* 10.07.02, 11:23
        zuzuzu napisał(a):

        > "Jasio,
        > akurat jeżeli chodzi o sprawdzanie podpisów na czekach to powinienieś się
        > cieszyć, że bank tak skrupulatnie sprawdza wzór podpisu, bo co by było, gdyby
        > książeczka Twojej żony dostała się w "niepowołane ręce" i ktoś chciałby zrobić
        > z
        > niej użytek i sfałszował podpis? ..." - W PKO BP na 3-ciego Maja też sprawdzili
        mój podpis i okazało się że się nie zgadza (zmieniłem podpis po 10-ciu latach)
        ale na szczęście pokazali mi jak ma wyglądać podpis - poprawiłem i wszystko
        poszło jak z płatka (tak to wygląda sprawdzanie podpisu).
        W innym banku babina nie chciała wypłacić lokaty bo była wystawiona na mnie tylko
        inna babina zamiast pierwszego imienia spisała drugie (z dowodu) - i od razu do
        mnie czy mam upoważnienie od tego gościa (pewno myślała "brata bliźniaka" - ta
        sama data urodzenia, adres), ciekawe że nawet z tym "bratem bliźniakiem" mieliśmy
        taki sam numer dow. osobistego. Po 15 min. babina wróciła z zaplecza i z tryumfem
        w głosie oświadczyła że jest ok. "bo sprawdziła wzór podpisu" (który to podpis
        widniał na potwiedzeniu otwarcia lokaty z którym przyszedłem - a wiec gdybym był
        złodziejem mógłbym go sobie przećwiczyć). Innym razem w tym samym banku
        zlikwidowałem lokatę bez pokazywania dowodu osob. - na moje zapytanko na koniec
        czy nie jest konieczne pokazywanie w/w, babinka stwierdziła że jestem częstym
        klientem i mnie poznała (pierwszy raz ją widziałem).
        Takie to mamy banki
      • Gość: Tom Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: 213.77.14.* 10.07.02, 11:25
        zuzuzu napisał(a):

        > "Jasio,
        > akurat jeżeli chodzi o sprawdzanie podpisów na czekach to powinienieś się
        > cieszyć, że bank tak skrupulatnie sprawdza wzór podpisu, bo co by było, gdyby
        > książeczka Twojej żony dostała się w "niepowołane ręce" i ktoś chciałby zrobić
        > z
        > niej użytek i sfałszował podpis? ..." - W PKO BP na 3-ciego Maja też sprawdzili
        mój podpis i okazało się że się nie zgadza (zmieniłem podpis po 10-ciu latach)
        ale na szczęście pokazali mi jak ma wyglądać podpis - poprawiłem i wszystko
        poszło jak z płatka (tak to wygląda sprawdzanie podpisu).
        W innym banku babina nie chciała wypłacić lokaty bo była wystawiona na mnie tylko
        inna babina zamiast pierwszego imienia spisała drugie (z dowodu) - i od razu do
        mnie czy mam upoważnienie od tego gościa (pewno myślała "brata bliźniaka" - ta
        sama data urodzenia, adres), ciekawe że nawet z tym "bratem bliźniakiem" mieliśmy
        taki sam numer dow. osobistego. Po 15 min. babina wróciła z zaplecza i z tryumfem
        w głosie oświadczyła że jest ok. "bo sprawdziła wzór podpisu" (który to podpis
        widniał na potwiedzeniu otwarcia lokaty z którym przyszedłem - a wiec gdybym był
        złodziejem mógłbym go sobie przećwiczyć). Innym razem w tym samym banku
        zlikwidowałem lokatę bez pokazywania dowodu osob. - na moje zapytanko na koniec
        czy nie jest konieczne pokazywanie w/w, babinka stwierdziła że jestem częstym
        klientem i mnie poznała (pierwszy raz ją widziałem).
        Takie to mamy banki
    • Gość: RJ Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.ifpan.edu.pl 10.07.02, 10:06
      Ja może też opowiem o swoim banku.
      Mam konto wprawdzie w PKO SA na przeciw hotelu Budimex,
      ale nie o tym banku chciałbym napisać zwłaszcza, że
      obsługa pozostawia tam bardzo wiele do życzenia.
      Mam natomiast drugie konto w VOLKSWAGEN BANK Direct.
      Zacznę od tego, że nie mogłem kupić smochodu ze względu
      na brak zatrudnienia na umowę o pracę i wtedy natknąłem
      się na dealera VW, który zaproponował mi VW bank.
      Dali mi tam kredyt na podstawie.... PIT'u za poprzedni rok.
      Potem zaproponowali otwarcie konta. Oto podstawowe jego
      zalety:
      ? bezpłatne otwarcie i prowadzenie rachunku
      ? bezpłatne przelewy
      ? bezpłatne zlecenia jednorazowe, okresowe i stałe
      ? bezpłatne wyciągi miesięczne
      ? możliwość składania zleceń 24 godziny na dobę
      ? wygodna obsługa telefoniczna TELEdirect
      ? niezawodna obsługa internetowa e?direct? oprocentowanie
      konta 8%.

      Chcę także przy okazji opisać przykład zachowania się
      obsługi banku. Otóż zdarzyło się tak, że ze względu na
      pomyłkę banku pieniądze z mojego konta w VW nie zostały
      przelane (zlecenie stałe spłaty kredytu) na konto w tym
      samym banku i przysłali mi upomnienie oraz kazali
      zapłacić odsetki i opłatę za wysłanie upomnienia.
      Zadzwoniłem do nich, powiedziałem o zleceniu stałym
      sprawdziłem, że były pieniądze na przelew.
      Pani obsługująca wzięła mój numer tel. kom.
      Kiedy zadzwoniła po 15 min sprawa już była wyjaśniona
      wszystkie kary anulowane i jeszcze kilka razy przepraszała.
      Daltego bardzo polecam ten bank. www.vwbankdirect.pl
      Niestety ma jedną (zasadniczą) wadę: nie wydaje kart
      bankomatowych, więc trzba mieć inne konto na które
      trzeba przelać pieniądze, żeby móc je wypłacić.

      Pozdrowienia RJ

    • Gość: Malenstwo Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.smlw.pl / 10.0.4.* 10.07.02, 19:17
      Ja mam konto w banku PKO SA i jeszcze mi sie nie zdarzylo tak zeby nie bylo
      kolejki przy okienkach w kasie i rowniez czestym jest widokiem masa ludzi
      czekajacych do 2-3 otwartych okienek, nie rzadko sa to ludzie w podeszlym wieku
      ktorzy nie wiedza jak obslugiwac bankomaty, dlatego ja postaralam sie o karte
      bankomatowa, zeby nie sterczec godzinami przed okienkiem i nie robic kolejki.
      Jako studentka otworzylam tam rachunek dla studentow niestety w tym roku
      zakonczylam studia i do konca wrzesnia mam wazny rachunek jak na zlosc zlamalam
      sobie karte bankomatową no wiec wybralam sie do banku po nowa. Bylo dla mnie bez
      sensu wyrabianie karty dla konta studenckiego bo zakladalam ze bedzie wazna do
      czasu waznosci konta wiec pomyslalam ze zmienie konto na zwykle i wtedy dostane
      na nie nowa karte wazna na tam iles miesiecy. Wiec poszlam do pokoju obslugi
      klienta i wyjasnilam pani o co chodzi i czy dobrze mysle, na to mi pani
      odpowiedziala ze nie: wyjasnila mi wyraznie ze co nastepuje: ze nie musze teraz
      zmieniac konta na zwykle bo przysluguje mi studenckie do konca wrzesnia a karte
      ktora teraz chce wyrobic na tym koncie studenckim bedzie wazna przez 2 lata i to
      nic ze konto jest wazne do konca wrzesnia jako studenckie bo pozniej numer konta
      i pin zostaje a tylko wzrasta oplata za prowadzenie rachunku jak dla zwyklego
      konta ( pomyslalam aha no dobrze, wiec zapytalam sie jeszcze raz dla upewnienia :
      Ze karta ktora wyrobie teraz bedzie wazna 2 lata od wyrobienia i nie bedzie mialo
      znaczenia to ze zmienie w miedzyczasie to konto na zwykle i ta karta bedzie dalej
      wazna ) Pani zapewnila mnie o tym z wielkim przekonaniem wiec wypelnilam
      formularz ktory mi podala jeszcze raz sie upewnilam i mialam przyjsc za dwa
      tygodnie. W banku zjawilam sie za dwa tygodnie i wybralam nowa karte. Szkoda
      tylko ze nie popatrzylam od razu przy ladzie na date waznosci to moze bym zlozyla
      reklamacje , zobaczylam to dopiero na sali operacyjnej i nie ukrywam ze mi sie
      wtedy diabelnie spieszylo a musialam wybrac pieniadze, widzac dlugie wezyki do
      okienka i przed soba perspektywe godziny stania szlag mnie trafil i na tą karte
      wybralam pieniadze z bankomatu zaoszczedzilam troche czasu jednakze nie
      pieniedzy. Bo znowu bede musiala zmienic karte we wrzesniu poczekac na otrzymanie
      zapewne ok nastepnych 2 tygodni zaplacic za nia kolejne 10 zl i dla polepszenia
      humoru dowiem sie ze teraz mam placic za prowadzenie rachunku 3 razy tyle co
      wczesniej ( chyba ). Nie wiem czy jest to blad pani mnie wowczas obslugujacej czy
      tez blad kogos kto wyrabial karte, uwazam ze raczej ze to pierwsze. Poniewaz nie
      mam dowodu na to ze pani sie pomylila bo moze przepisy bankowe stanowia inaczej
      wiec klocenie sie o to co zrobili a czego nie, nie ma wiekszego sensu. Ja ogolnie
      rzecz biorac czulam ze tak bedzie, nawet chcialam wziasc dyktafon zeby nagrywac
      to jakich udzielili mi informacji jakby co , ale postanowilam byc dobrej mysli
      jak sie okazuje nie warto, wiec osobiscie nie dziwie sie panu ze pan tak
      postapil, okropnie mnie wkurza sposob w jaki traktuja klientow i to nie tylko w
      bankach a najbardziej przykre jest to ze jak sie juz pomyli pracownik a nie
      nagralo sie tego, to zeby nie wiem co czlowiek zrobil to nie udowodni ze mu sie
      cos nalezy bo oni maja swoje przepisy o ktorych pracownik wie i nie mial prawa
      sie pomylic itd. wiec wcale nie ma racji ten co placi. Na kazdym kroku trzeba sie
      szarpac a co najgorsze trzeba byc madrzejszym niz taki pracownik banku. Szkoda
      tylko ze mi za to nie placa. Jedno jest pewne ze bank zmienie i to przy
      najblizszej okazji ale na jaki tego jeszcze nie wiem, jesli ktos ma jakies
      sugestie to niech cos napisze bede wdzieczna.
      • Gość: Oldtimer Re: Klient wrogiem PKO BP na Grunwaldzkiej IP: *.pp.rzeszow.pl 10.07.02, 20:38
        To nie banki są wrogiem klientów,tylko personel i procedury,zakładające,że każdy
        klient jest potencjalnym oszustem.Taka to nasza polska specjalność.Nota bene ko-
        lejki w bankach spotyka się w całej Europie,a we Włoszech widziałem,jak
        ochroniarz poprosił klienta o schowanie kamery video do torby.
        Znowu temat zastępczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka