Dodaj do ulubionych

Ogólnopolskie Dni Flisactwa

20.06.05, 01:28
tvp.pl/400,20050619216473.strona
Flisacka szansa

Przystanie pełne żaglówek i grube portfele okolicznych mieszkańców, którzy
zarabiają kokosy na entuzjastach wodniactwa. Flisacy wzięli już sprawy w
swoje ręce, a dokładniej mówiąc na swoje tratwy. Zainicjowali program:
turystycznego zagospodarowania rzeki San. Jego szczegóły przedstawili podczas
ogólnopolskich dni flisactwa w Ulanowie.

To pierwszy od ponad 40 lat flis z Przemyśla do Ulanowa. Tak jak w latach 60.
tratwy prowadzi Wincenty Pityński. Kiedyś spławianie drewna było zawodem- a
dziś flisactwo to hobby zapaleńców. Marzy im się rzeka, która przynosi
ludziom dochody. Teraz z turystyki. Na razie jednak nawet flisacy nie mają
nawet gdzie przybić do brzegu.
Wystrzałem z beki czyli flisackiej armaty zainaugurowano w Ulanowie
Ogólnopolskie Dni Flisactwa. To impreza międzynarodowa, bo przyjechali na nią
flisacy z Niemiec. Oni też doceniają walory Sanu.
Flisackie święto i spławianie tratw Sanem ma zachęcić turystów do odwiedzania
tych okolic. Do tego potrzebna jest jednak infrastruktura czyli dojazdy i
miejsca, gdzie można odpocząć. Samorząd województwa chce ten projekt
wesprzeć. Ulanowianie przygotowują już projekt budowy portu rzecznego nad
Sanem. Mają nadzieję, że już niedługo tratwy z turystami ruszą jeśli nie do
Gdańska, to przynajmniej do Warszawy.

Obserwuj wątek
    • darino spław drewna 28.06.05, 04:29
      "PODKARPACIE. - Pamiętam sprzed lat, że duże ilości drewna spławiały
      nadleśnictwa: Brzozów, Krasiczyn i Dynów. Na długim odcinku Sanu nie było
      wówczas żadnego mostu, a sieć dróg leśnych do wywozu dopiero była w budowie.
      San był podzielony na trzy kategorie trudności, od których zależały stawki dla
      flisaków – mówi Wojciech Szepieciński, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji
      Lasów Państwowych w Krośnie.

      Obecnie, po prawie 40 latach, na Sanie znów pojawiły się tratwy flisackie.
      Bractwo Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. św. Barbary, działające od roku 1993,
      urządziło spław "Szlakiem Błękitnego Sanu". Drewno do budowy tratwy podarowały
      nadleśnictwa położone wzdłuż Sanu: Bircza, Brzozów, Dynów, Krasiczyn, Radymno,
      Leżajsk i Sieniawa. Łącznie ponad 40 metrów sześciennych sosny o dobrej
      wyporności (koniecznie z pozyskania zimowego) pozwoliło zbudować czterotaflową
      tratwę z "głową", "przedgłowiem", "przedcolem" i "colem". Na "buchcie"
      zbudowano szałasy flisackie i słomiany domek - "retmankę". Przy drygawce (ster
      tratwy) stanął retman Wincenty Pityński, który 40 lat temu zawodowo pływał "na
      drzewie". Całością kierował cechmistrz Bractwa, retman Mieczysław Łabęcki. Na
      tratwie płynął też burmistrz Ulanowa (leśnik z zawodu, również z flisackimi
      tradycjami) Andrzej Bąk i radny sejmiku wojewódzkiego Bogusław Tofilski.
      Bractwo skupia dziś prawie 80 osób, posiada swą kapelę i chór. Jest jedyną taką
      organizacją w Polsce, należy do międzynarodowego stowarzyszenia organizacji
      flisackich.

      - W mojej rodzinie tradycje flisackie sięgają 250 lat, nic dziwnego, że dobrze
      czuję się na wodzie. Pływamy nie tylko Sanem, ale i po Odrze, i po Bugu.
      Zorganizowanie prawdziwego spławu drewna jest możliwe dzięki współpracy z
      Lasami Państwowymi. Płynąc Sanem dostaliśmy drewno z RDLP Krosno, gdy płyniemy
      Odrą drewno zapewnia nam Nadleśnictwo Oława – mówi cechmistrz Mieczysław
      Łabęcki.

      Cieszy nas, że na Sanie znów pojawiła się tratwa z drewnem z podkarpackich
      lasów. To, co robią obecnie potomkowie flisaków ulanowskich to doskonała
      promocja naszego regionu, ale i dobry przykład aktywności społecznej. To
      również okazja, by przypominać o leśnych tradycjach Podkarpacia. Dlatego
      organizatorzy spławu mogą liczyć na pomoc leśników – podkreśla Wojciech
      Szepieciński.

      ***

      Od XV wieku Polska była potentatem w produkcji "darów lasu". W Puszczy
      Sandomierskiej i w Karpatach wytwarzano duże ilości mazi, dziegciu, potażu,
      węgla drzewnego, smoły drzewnej i wykorzystując drogę wodną Sanem i Wisłą
      dostarczano te produkty do portu w Gdańsku. Głównym przedmiotem spławu było
      jednak drewno. Specjalistami od jego transportu rzeką byli flisacy z Ulanowa –
      niemal cała osada żyła z pracy na wodzie. Jeszcze do końca lat 60. ub. wieku
      prowadzono spław na odcinku Mrzygłód-Rudnik. Z samego Nadleśnictwa Sieniawa
      spławiano wtedy do 15 tysięcy metrów sześciennych drewna rocznie."
      www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=r%2Etxt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka