letowniak
09.03.06, 13:48
Właściciele budek przydworcowych szukają pomocy u prezydenta Rzeszowa. Wciąż
bowiem PKP utrudnia im wybudowanie pawilonu handlowego.
Dzisiaj przedstawiciele 15 podmiotów gospodarczych mają prezydentowi
Tadeuszowi Ferencowi przedstawić swoją trudną sytuację. Mimo że kupcy od ponad
roku starają się dogadać z koleją i podpisać umowę na dzierżawę przydworcowego
terenu, to wciąż nie udaje się jej zawrzeć.
- Wydaliśmy już sporo pieniędzy na projekt pasażu handlowego - mówi Tadeusz
Kawa, reprezentujący grupę rzeszowskich kupców z pod dworców PKP i PKS. -
Kolej z niewiadomych przyczyn utrudnia nam tę inwestycję. Byliśmy już blisko
podpisania umowy z Zakładem Gospodarowania Nieruchomościami w Krakowie, gdy
nagle sprawę tę przejął taki sam zakład z Katowic. Właściciele budek obawiają
się, że znów od początku trzeba będzie z nowym partnerem omawiać szczegóły
dzierżawy.
W przyszłym tygodniu dojdzie w Warszawie do rozmów kupców z zarządem spółki
PKP, która odpowiedzialna jest za nieruchomości. Do właścicieli budek z
hamburgerami, kastami, książkami i kwiatami dotarły od kolei niepokojące
informacje, że PKP zgodzi się na przekazanie terenu, ale na jego warunkach.
Dyrekcja Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami chce żeby kupcy zrzeszyli się
i założyli spółkę handlową. Tadeusz Kawa mówi, że handlarze są temu przeciwni,
bo są to drobni kupcy i tylko osobno mogą prowadzić działalność gospodarczą.
Zresztą znacznie podrożyłoby to koszty handlu.
- Kolej obiecała nam zielone światło na wybudowanie pawilonu handlowego -
powiedział Tadeusz Kawa. - Tylko, że ile może się świecić takie światło. Trwa
to już ponad rok i może się tak stać, że wkrótce zapali się czerwone,
zabraniające nam budowy pasażu. Czujemy się bezsilni, dlatego szukamy pomocy u
prezydenta Rzeszowa.