Gość: Szamil
IP: *.intertele.pl
28.12.06, 14:46
Dzisiaj rano widziałem wypadek. Facet zapieprzał autem i na zakręcie wpadł do
rowu. W związku z tym mam pytanie co myślicie o karaniu kierowców za różne
przewinienia ?
Osobiście uważam, że zamiast pomocy temu kretynowi który na oblodzonej
drodze tak zapieprzał (facet z innego samochodu wyciągnął go z rowu) to
powinno się zadzwonić po Policję. Która to po stwierdzeniu jaka była droga
hamowania itp. ustala, że dany osobnik jechal zbyt szybko to powinien
natychmiast iść wniosek do sądu grodzkiego, a tam powinien dostać tak około 5
tysięcy złotych do zapłącenia to może by się burak nauczył. Dodam, że w
miejscu wypadku ustawił się mały ogonek samochodów ponieważ nie można było
chwilowo przejechać i zobaczyłem taką sytuację - chłopak z dwoma dupami na
tylnim siedzeniu w Oplu Tigra popatrzył na całą sytuację po czym gdy wszyscy
ruszali zaczął wszystkich wyprzedzać na oblodzonej dordze w tym na moście
(zakaz wyprzedzania). Na moje oko jechał około 100 km/h. Czy to nie jest
debilizm ? Tym bardziej, że chwilę wcześniej widział co się stało.
Mam jeszcze taki pomysł dotyczący osób pijanych za kółkiem.
Za złapanie za jazdę po pijanemu powinno grozić 1 rok więzienia bez żadnego
zawieszenia oraz konfiskata auta (bezwględna czy to maluch czy Ferrari). Co
do więzienia to powinny być to specjalne ośrodki w których siedzieli by tylko
jedący po kielichu. Musieliby się sami tam utrzymywać pracując w zakładowych
miejscach pracy. Nie ważne czy to robol, wieśniak czy Pan adwokat każdy bez
wyjątku zapieprzał by przy kopaniu rowów itp. Jeśli chodzi o skonfiskowane
samochody to za sprzedaż każdego auta powinny pieniądze iść do wszelkiej
maści ośródków pomocy.
Natomiast co do osób które jadąc po pijaku zabiły kogoś to powinien być to
czy od razu traktowany przez kodeks jak zabójstwo z premedytacją czyli dany
delikwent dostałby np. 25 lat albo nawet dożywocie za taki wypadek.