Gość: mj
IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
30.04.03, 18:30
Po raz kolejny czytam, że plan wycinki „niebezpiecznych” drzew przy szosach
Podkarpacia trwa.
Jeszcze w ubiegłym roku, jadąc przez Węglówkę, można było zauważyć ochocze
golenie drzew w miejscach, gdzie trudno mówić o niebezpiecznej odległości,
gdy tuż za pasem drzew jest urwisko. Z kolei po przeciwnej stronie szosy jest
stok (ostry) i stamtąd wycięto sporo wiekowych drzew, nie bacząc na fakt, że
stok jest niestabilny, czyli : jest osuwiskiem! W takiej sytuacji korzenie
drzew są ostatnim gwarantem utrzymania równowagi stoku i powstrzymania ruchów
masowych.
Teraz zapowiedziano, że wzdłuż obwodnicy bieszczadzkiej planuje się podobny
rabunek drzew.
Radzę, póki jeszcze pora, aby zaniechać tych nieprzemyślanych prac.
Radzę, aby włączyć w ten zamiar geologa, który wprawnie oceni, gdzie istnieje
niebezpieczeństwo
wywołania osuwisk poprzez wycinanie drzew stabilizujących stoki.
A swoją drogą ciekawi mnie, kto wpadł na taki „genialny” pomysł? Może znów
zadziałał urzędniczy genius loci, podobnie jak to miało miejsce w przypadku
słynnych wysepek. Podejrzewam, że tylko ktoś, kto odwiedza góry rzadko, a na
codzień porusza się po równych jak stół jezdniach, może błysnąć takim
szaleństwem.
Zaś jeśli droga się osunie, to - jak zwykle - winnych nie będzie, wszystko
złożone zostanie na karb sił natury,
a zapłacą wszyscy podatnicy.