Gość: Ed Re: Ksiądz skazany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 00:16 Na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata skazał sąd księdza Andrzeja Z. ze Skawic koło Skawoi za robienie zdjęć intymnych części ciała dziecka. W czasie obozu Oazy (katolickiej młodzieżowej wspólnoty religijnej) ksiądz Andrzej Z. zrobił zdjęcia śpiącej dziewczyne, na których widać było jej intymne części ciała. Sprawa wyszła na jaw, gdy kapłan chciał wywołać film w Krakowie. Oprócz kary więzenia w zawieszeniu sąd zasądził 3 tys. złotych grzywny na rzecz fundacji pomagającej dzieciom oraz zakaz wykonywania zawodu pedagoga na okres 3 lat. Ksiądz został odsunięty od obowiązków duszpasterskich. W czasie rozprawy Andrzej Z. przyznał się do zarzucanych mu czynów i prosił rodziców dziewczynki o wybaczenia. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=248 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił IP: 81.219.100.* 03.09.04, 20:07 www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił 04.09.04, 02:13 Gość portalu: jan. napisał(a) ...niewazne co przepisal... janku-ty tez chcesz nasladowac jurka urbana?Ostatniego niezbyt powazam,ale nawet mu do jajek nie dorosles...Cwicz sie ...prywatnie,a pozniej/hi,hi,hi/na lamy prasowe.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił IP: *.chello.pl 24.03.05, 15:08 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Pokój, bracia i siostry IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:38 Młody ksiądz z Jasła (woj. podkarpackie) dorabiał, pośrednicząc w handlu bronią, m. in. pistoletami z tłumikiem, bronią automatyczną, granatami. - To przerażające - komentują sprawę mieszkańcy miasta. Policyjna operacja o kryptonimie "Westfalia" rozpoczęła się kilka miesięcy temu. - Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że bandyci nie mają najmniejszego problemu z zakupem broni. Mnożyły się napady i bandyckie porachunki, w których padały strzały - mówi Bogumiła Puchacz, rzecznik podkarpackich policjantów. (...) Większość odnalezionej broni była rozłożona na części. Handlarze czekali na konkretne zamówienia i dopiero wtedy składali broń w całość. - Dzięki temu, że była rozłożona na części, łatwiej przejeżdżała przez granicę Polski - mówią policjanci biorący udział w akcji. Najprawdopodobniej taka była właśnie rola młodego księdza z Jasła. - Jako duchowny nie budził podejrzeń strażników granicznych. Wiemy także, że trzykrotnie pośredniczył w sprzedaży broni - mówią policjanci. Właśnie taki zarzut przedstawiła księdzu prokuratura. Po przesłuchaniach został jednak wypuszczony do domu (inni gangsterzy zostali w areszcie - przyp.). Będzie odpowiadał z wolnej stopy, ale odebrano mu paszport. Prokuratorzy i policjanci nie ukrywają, że hierarchowie kościelni nalegali, aby nie informować opinii publicznej o udziale księdza w procederze. - Dopóki nie będzie oficjalnego potwierdzenia przez prokuraturę, nie będzie żadnej decyzji w stosunku do tego duchownego - tłumaczy ksiądz Janusz Mięso, sekretarz kurii biskupiej w Rzeszowie. - Czy to znaczy, że duszpasterz podejrzewany o udział w handlu bronią będzie normalnie odprawiał msze? - pytamy. - Nie udzielam żadnych wyjaśnień. Żegnam - odpowiada ksiądz sekretarz. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że młody ksiądz "przez jakiś czas nie wróci do wiernych". Został wysłany na urlop. W sześciotysięcznym Jaśle, leżącym ok. 70 km od Rzeszowa, mieszkańcy nie kryją oburzenia. - Nie mieści mi się to w głowie. Mogę zrozumieć, że ksiądz ma utrzymankę, albo jeździ drogim autem, ale żeby handlował bronią, która służy do zabijania (widocznie nie takich hojnych miał wiernych jak jego koledzy = przyp.)? - dziwi się Jan Kułakowski. (...) - To największa ilość broni odzyskana za jednym razem w historii powojennej policji - dodają funkcjonariusze. (R. Zieliński, Super Express) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Pokój, bracia i siostry 11.08.05, 12:31 Jak ksiądz Noga dom zbudował... (28 Lutego 2003) O tym, że ostatnia rata za mieszkanie w Domu Opieki "Złota Jesień" w Gdańsku ma być darowizną na rzecz parafii, 83-letni Mieczysław Karasiński dowiedział się od księdza Juliana Nogi. Poszedł do banku. Zapomniał o wskazówce duchownego. Przypomniała mu... kasjerka. To samo spotkało kilkunastu innych sędziwych i schorowanych mieszkańców domu przy ul. Hynka 12. Maria P. (prosiła o zachowanie anonimowości) "podarowała" parafii św. Kazimierza w Gdańsku-Zaspie w sumie 26 tys. zł. Mieczysław Karasiński: - Ksiądz Noga mówił nam tak: na blankietach wpłaty wpiszcie "darowizna". Wtedy możecie liczyć na ulgi podatkowe. M. Karasiński, emerytowany ekonomista, stanął przed okienkiem IV Oddziału Banku PKO SA przy ul. Kołobrzeskiej w Gdańsku. Na blankiecie wpisał "rata na mieszkanie", wyjął z portfela 6 tysięcy złotych i podał kasjerce. Kobieta powiedziała mu, żeby wypełnił kolejny druk i wpisał "darowizna". - Nogi się pode mną ugięły. Skąd bankowa kasjerka mogła wiedzieć to samo, co proboszcz Noga. "Masz chorego męża, odpoczniesz" M. Karasiński zapłacił w sumie ponad 35 tys. zł. Kilka miesięcy później zorientował się, że nie jest właścicielem mieszkania w "Złotej Jesieni". - Według podpisanej przeze mnie umowy, byłem tylko najemcą. I znowu ugięły się pode mną nogi. W ulotkach, w późniejszych rozmowach z ks. Nogą obiecywano mnie i innym, że będziemy mogli zakupić mieszkania. O czym mówi emerytowany ekonomista? W drugiej połowie lat 90. krążyły po Trójmieście ulotki zachęcające do spędzenia starości w projektowanym DO "Złota Jesień" na gdańskiej Zaspie. Cenę metra kw. obliczono na 700 zł. (mniej więcej, ówczesna cena rynkowa). Akcydens obiecywał co najmniej 30-metrowe mieszkania, całodobową opiekę, salę rehabilitacyjną, jadalnię, itd. 77-letnia Sabina W. i jej ciężko chory mąż sprzedali swoje 46-metrowe. Siostra mówiła jej tak: "Masz chorego męża, odpoczniesz. Tam jest całodobowa opieka, można pojechać do sanatorium". - Miałam zapłacić 21 tysięcy złotych za 30 metrów. Poszłam do księdza. Był w towarzystwie zakonnicy. Dał do podpisania umowę i trzymał w ręku klucze. Usłyszałam, że mam dopłacić 6 tysięcy za łazienkę. Ksiądz milczy Mąż pani Sabiny właśnie wrócił ze szpitala. Był w takim stanie, że chciała jak najszybciej zamieszkać w swoim nowym mieszkaniu pod opieką lekarzy i pielęgniarek. Ks. Noga doradził jej, żeby pieniądze wpłaciła jako darowiznę na rzecz parafii. I jej w tym samym banku pamięć odświeżyła kasjerka. "Może pani robić z tym lokum, co pani chce" - miał jej powiedzieć proboszcz Noga. - Mieszkanie było o 8 metrów mniejsze - opowiada. - Kanapa, wózek męża, jego łóżko ortopedyczne, fotel, malutki stolik i nie było gdzie palca wetknąć. Wannę i kuchenkę musiałam wstawić na własny koszt. Sabina W. nie jest właścicielką mieszkania przy ul. Hynka. - Gdybym nie podpisała tej umowy nie dostałabym kluczy. Kiedy zapytałam księdza, dlaczego jest mniejsze, odpowiedział milczeniem. Sabina W. zamieszkała w "Złotej Jesieni". - Od razu zaczął się horror. Nie było już mowy o opiece dla męża, byłam sama, ani lekarza, ani pielęgniarki. Za własne pieniądze zatrudniłam pielęgniarkę, płaciłam za porady lekarskie. Sama woziłam męża do lekarza. Uszkodziłam kręgosłup. Wtedy pojawiła się "nieodpłatna" siostra. Mąż pani Sabiny umierał. - W ostatnich dniach miał 40 stopni gorączki. Nikt z personelu domu nie chciał wezwać pogotowia. Zrobił to dopiero brat męża, który jest lekarzem. 5 dni później zmarł... Lokator Karasiński Mieczysław Karasiński zamieszkał z chorą na raka żoną. - Zapewniam, wpis "darowizna" był pomysłem ks. Nogi, ale to miała być cena za mieszkanie. Byliśmy z żoną w takim stanie, że podpisaliśmy w ciemno. M. Karasiński przypomina sobie krótką rozmowę z proboszczem, po tym jak dowiedział się, że nie jest właścicielem mieszkania. Ksiądz Julian Noga: "W umowie jest napisane "lokator", więc zabieramy panu to mieszkanie na zasadach lokatorskich". "Więc proszę mi oddać wpłacone pieniądze" - zażądał Karasiński. "Nie" - odparł ksiądz Noga. Małżonka pana Mieczysława zmarła w sierpniu zeszłego roku. - Pies z kulawą nogą się nią nie zaopiekował w tym domu. Umierała przez cztery miesiące. Opłacałem czterech prywatnych lekarzy. Trzech przychodziło do niej ze szpitala - nieodpłatnie. Zresztą do tych, którzy są na miejscu nie mam zaufania. Nie tylko ja. Poszli do sądu Nad losem innego "lokatora" DO "Złota Jesień", Marii P. pochylił się gdański Sąd Rejonowy. Kobieta żąda od parafii św. Kazimierza 24 tys. zł. Na jednej z rozpraw w roli świadka pojawił się ks. Noga. "Nikt tym ludziom nie mówił, że będą właścicielami mieszkań. Pieniądze, które wpłacali miały zasilić i zasiliły fundusz opieki i wszyscy taką opiekę mają". W statucie Stowarzyszenia Domu Opieki "Złota Jesień" duchowny nie potrafił wskazać zapisu, który by o tym mówił. Zapewnia, że nie sugerował jakichkolwiek darowizn. Spokojna starość Z reklamowego folderu Stowarzyszenia: "Zapewniamy rodzinną atmosferę, troskliwą i profesjonalną opiekę". Poniżej zdjęcia jakichś wnętrz, ale nie tych w "Złotej Jesieni". Pod fotkami podpisy: "fragment jadalni" (M. Karasiński mówi, że nie chce tam jadać, zresztą nie tylko on), "kaplica", "pacjent podczas zajęć rehabilitacyjnych", "zabieg masażu" (3 zł za seans), "pielęgniarka przy łóżku chorego"... Niżej: "Pobyt w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym odbywa się na zasadzie pełnego pokrycia kosztów wynikających z pobytu w placówce za opiekę, pielęgnację, wyżywienie". Folder kończy motto: "Życzliwość jest pragnieniem szczęścia drugich". Tolman Pesch. Ksiądz Julian Noga nie jest już proboszczem parafii św. Kazimierza, ale wciąż celebruje msze. Odszedł w kontrowersyjnych okolicznościach. Obecnie jest kapelanem DO "Złota Jesień" i prezesem stowarzyszenia. Zajmuje jedno z mieszkań przy ul. Hynka, na piątym piętrze. Parafianom, którzy spowiadają się u niego zaleca pokutę w postaci modlitwy za... Dom Opieki "Złota Jesień". Autor: Dariusz Janowski www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=6784&strona=13 Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Źródła indoktrynacji kościelnej ks. Nogi 03.12.05, 13:55 Papież Innocenty III (1198-1216) zwołał do Lateranu w roku 1215 sobór, na którym m.in. potępiono głosy żądające praw dla ubogich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. W Tylawie bez zmian IP: 81.219.100.* 03.09.04, 22:28 www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=19558&scroll_article_id=19558&layout=1&pag e=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: W Rrzeszowie też :) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 13:25 Afera benzynowa dzięki wstawiennictwu regionalnych notabli duchownych została chyba wyciszona w stopniu zadawalającym zainteresowanych ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kościół przede wszystkim polityczny IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 14:04 Okazuje się, że święta kościelne są wykorzystywane do mówienia przez hierarchów o pieniądzach. Niedawno w Częstochowie na Jasnej Górze Józef Glemp gromił senatorów za to, że domagają się, by księża płacili z własnej kieszeni składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Z kolei arcybiskup Życiński określił to żądanie przejawem stalinizmu. Czy nie czas ku temu, by tzw. "kapłani" wreszcie zajęli isę troską o dusze wiernych i odwrócili swoją uwagę o dóbr doczesnych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Co robią kapelani w Iraku za państwowe pieniądze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 22:15 Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki". Ksiądz, który był kapelanem na tym okręcie, został wczoraj zawieszony w czynnościach duszpasterskich dekretem abp. Sławoja Leszka Głódzia. W książce "Historia duszpasterstwa wojskowego na ziemiach polskich" kapelan napisał, że podczas akcji ratowniczej w grudniu 2002 r. załoga nie ratowała, ale kradła: "Rozbitków podjął śmigłowiec amerykański, a część załogi zajęła się szabrowaniem statku". Zdaniem dowództwa marynarki wojennej marynarze zebrali z wody pozostałości po kutrze, ale na polecenie dowództwa amerykańskiego, aby ustalić, czy rybacy nie przemycali narkotyków lub broni. W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie na wniosek ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2269957.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Co robią kapelani w Iraku za państwowe pienią 07.09.04, 03:13 Gość portalu: Ed napisał(a): > Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez > marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki". Ksiądz, który był kapelanem na tym > okręcie, został wczoraj zawieszony w czynnościach duszpasterskich dekretem abp. > > Sławoja Leszka Głódzia. > > W książce "Historia duszpasterstwa wojskowego na ziemiach polskich" kapelan > napisał, że podczas akcji ratowniczej w grudniu 2002 r. załoga nie ratowała, > ale kradła: "Rozbitków podjął śmigłowiec amerykański, a część załogi zajęła się > > szabrowaniem statku". > > Zdaniem dowództwa marynarki wojennej marynarze zebrali z wody pozostałości po > kutrze, ale na polecenie dowództwa amerykańskiego, aby ustalić, czy rybacy nie > przemycali narkotyków lub broni. > > W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie na > wniosek ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego. > > (Marek Sterlingow) > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2269957.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: Co robią kapelani w Iraku za państwowe pienią 07.09.04, 03:21 Gość portalu: Ed napisał(a): > Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez > marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki". > W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie edku!!!!Czy tu byles na brzegu:jeziora...a moze Baltyku?O czym ty powielasz? Marynarze na morzu/pod przewodnictwem Ojca Kapelana.../kradli dobra z tonacego statku...Dupek jestes.Wanna jest sporo mniejsza od wody morskiej...ale porownac sie da...Z kibla mozesz wyniesc paste do zebow...z tonacego statku raczej myslisz o wyniesieniu wlasnej dupy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Emerytka kontra parafia św. Kazimierza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 23:34 Barbara Jarecka jest mieszkanką założonego przez księdza Nogę domu spokojnej starości Złota Jesień. Uważa, że została oszukana. Myślała, że jest właścicielką 24-metrowego mieszkania w ośrodku, a okazało się - że tylko lokatorką. Chce 90 tys. złotych od parafii św. Kazimierza na gdańskiej Zaspie, która jest właścicielem ośrodka. Dlaczego akurat 90 tys. zł? Według Jareckiej składa się na to wpłacona księdzu przed siedmiu laty kwota 21 tysięcy, zwiększona o 42 tys. zł ustawowych odsetków i 30 tys. zł zadośćuczynienia za konieczność wyprowadzenia się ze Złotej Jesieni. - Ta pani zniesławia nasz ośrodek, chcemy, by się wyprowadziła - mówi ks. Noga. - Mieszka u nas 85 osób, a tylko nieliczni twierdzą, że zostali oszukani. Jesteśmy gotowi zapłacić pani Jareckiej 63 tysiące, ale nie więcej. Proces trwa od 2002 roku. Jarecka twierdzi, że ksiądz miał swoim podopiecznym zapewnić status właścicieli mieszkań w zamian za wpłaty pieniężne. Były to kwoty odpowiadające ówczesnym cenom rynkowym takich lokali. 80 osób wpłaciło pieniądze i wprowadziło się do ośrodka. Kilka lat później cztery osoby weszły w konflikt z księdzem, gdy okazało się, że właścicielem mieszkań jest parafia. Najbardziej niezadowoleni wystąpili na drogę sądową. Z trojgiem z nich parafia zawarła już sądowe ugody. Lokatorzy ci w zamian za wyprowadzenie się z parafialnego ośrodka otrzymali zwrot swoich wkładów pieniężnych plus odsetki. Ksiądz Noga zapewnił przed sądem, że pieniądze wpłacane przez podopiecznych nie były wykorzystane do budowy Złotej Jesieni - miały stanowić jedynie zabezpieczenie na pokrycie kosztów ich leczenia w podeszłym wieku. Jednak adwokat Barbary Jareckiej przedstawił protokół przesłuchania sprzed 5 lat, w którym ksiądz stwierdzał, że budowa była finansowana z tych pieniędzy. Duchowny nie umiał wyjaśnić tej sprzeczności. Proces powinien zakończyć się jeszcze w tym roku. (rod 02-09-20) miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2265273.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Metoda ks. Nogi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.09.04, 16:55 Pensjonariusze gdańskiego domu opieki czują się oszukani przez jego twórcę - księdza W gdańskim Domu Opieki Złota Jesień poszło o to, czy kupuje się w nim mieszkania, czy prawo do zamieszkania. Seniorzy, którzy poczuli się oszukani, wnieśli sprawę do sądu. Ksiądz Julian Noga, twórca placówki, wystąpił z wnioskami o eksmisję. Dystyngowana starsza pani dosadnie podsumowuje sytuację w domu opieki: – To nie jest Złota Jesień tylko złoty biznes – mówi. Sama do sądu nie poszła, ale sympatyzuje z osobami, które wybrały tę drogę. – Wstyd człowiekowi – dodaje – że chodził do szkoły i okazał się taki głupi. Ksiądz zachowuje się tak, jakby wziął nas z Dworca Centralnego i zrobił nam wielką łaskę. A dom został wybudowany za nasze pieniądze. Byłoby mi łatwiej, gdybym była katoliczką na papierze, a nie prawdziwą. Tu wiara się ludziom chwieje. I to jest najgorsze. Tego nikt nie zrekompensuje. Początki tej historii sięgają 1993 r. Ksiądz Julian Noga, wówczas proboszcz parafii pod wezwaniem św. Kazimierza w gdańskiej dzielnicy Zaspa, zwrócił się do władz miasta z inicjatywą, by przekazały bez przetargu nieodpłatnie działkę na cele charytatywne pod budowę domu opieki dla ludzi starych i chorych. Władze były szczodre. Najpierw podarowały parafii w tzw. użytkowanie wieczyste (na 99 lat) blisko 12 tys. m kw. gruntu ładnie usytuowanego, a więc o dużej wartości. Trzy lata później dorzuciły przyległe 4,6 tys. m z przeznaczeniem na ogród, żeby seniorom żyło się przyjemniej. A w 1997 r. przekazały w dzierżawę na 6 lat kolejne 2 ha gruntu w sąsiedztwie. Mieczysław Karasiński, zimową porą, ze Złotą Jesienią w tle. Jako jedyny zgodził się na podanie nazwiska. Pozostali mieszkańcy boją się zemsty księdza- prezesa. Dzisiaj na tych terenach stoją dwa segmenty Złotej Jesieni. Jako proboszcz ks. Noga w imieniu parafii przekazał je w zarząd Stowarzyszeniu Domu Opieki Złota Jesień, któremu szefuje prezes ks. Noga. Do pierwszego segmentu, złożonego z 25 niewielkich mieszkań, seniorzy wprowadzili się w 1996 r. Drugi, wzniesiony w latach 1997–1998, do tej pory nie został przez Wydział Architektury i Nadzoru Budowlanego Urzędu Miejskiego w Gdańsku dopuszczony do użytkowania. Pod szyldem Stowarzyszenia Domu Opieki Złota Jesień egzystują w nim trzy różne placówki – dom opieki, dom pomocy społecznej i hospicjum. Dom opieki to, podobnie jak w pierwszym segmencie, mieszkania użytkowane przez osoby, które partycypowały w budowie, a teraz opłacają czynsz. Właśnie spośród mieszkańców domu opieki rekrutują się ci, którzy przysparzają kłopotów księdzu. (RYSZARDA SOCHA) polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1145792 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Prokuratura oskarżyła 4 księży za "dekalog" ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.03.05, 23:15 Każdy czarny orze - jak może ;)) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22216075 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syd Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:52 ja się nie zgadzam z tak jawnym obrażaniem moich uczuć religijnych. Kościół jest bogaty bo stary a pieniądze od lat zbiera na pomoc dla bezdomych i biednych, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan. k.k. a faszyzm -IX miesiącem pamięci narodowej IP: *.multicon.pl 10.09.04, 09:49 www.racjonalista.pl/kk.php/s,3088 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kościoła IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.09.04, 21:02 To zdumiewające jest, że bogactwo ludzi Kościła wzięło swój poczatrk od zasady ubóstwa. (Charles-Louis de Senondat de Montesqyuieu) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolega Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kości IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 13.09.04, 13:48 Kto zastąpi "flaszkę" Głódzia? Znowu desant z Watykanu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kości IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 20:25 SAwoich zasłużonych i doświadczonych w tym zakresie zarówno w kraju jak i za granicą chyba też mamy dostatek. Biskup Andzrej Śliwiński z Elbląga taki pochód VIP-ów może śmiało i uroczyście otwierać :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pijany ksiądz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 20:40 Lubelska policja zatrzymała do kontroli drogowej opla, kierowanego przez 46- letniego duchownego spod Chełma. Okazało się, że kierowca był pijany. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, ksiądz tłumaczył, że przed podróżą wypił jedno piwo. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku po pojanemu w Strzyzwie przez biskupa Edwarda Białogłowskiego ciągany jest księdza Tadeusza Niziołka. Sprawa mimo upływu lat jest jeszcze nie zakończona. Biskup Andrzej Śliwiński z Elbląga za spowodowanie wypadku z kalectwem po pjanemu uzyskał od łaskawego sędziego 1,5 roku w zawieszeniu. W związku z powyższym i w tym wypadku spodziewać należy się co najwyżej pouczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ouimet Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pijany ksiądz IP: *.sympatico.ca 17.09.04, 01:57 edku-to juz wydales wyrok? Stare ubeckie metody.Napluc,obsrac,zawsze cos sie przylepi...i oto chodzi,nieprawdaz? Ale piszesz,ze sprawa nie jest zakonczona...wiec? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz z ograniczoną odpowiedzialnością IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:29 Kościół nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks. Kryńskiego - oświadczył niespodziewanie w piątek Episkopat Polski. O rektorze częstochowskiej Akademii Polonijnej mówi się "częstochowski Rydzyk". Bo podobnie jak założyciel Radia Maryja ma tajemniczą biografię i głowę do interesów Akademia Polonijna w Częstochowie liczy sobie zaledwie trzy lata. Niedaleko Jasnej Góry w błyskawicznym tempie zbudowała najbardziej reprezentacyjny gmach w mieście. Na trzech wydziałach: administracyjno-prawnym, ekonomii i zarządzania, nauk humanistycznych studiuje ok. 5 tys. studentów dziennych i zaocznych. Wśród prorektorów jest przedstawiciel zakonu paulinów, były premier Jerzy Buzek, jego żona Ludgarda kieruje Polsko-Niemieckim Instytutem Zarządzania Środowiskiem. Przez rok pracował tu także były wicepremier Janusz Steinhoff. Pojawiają się nazwiska ks. Henryka Jankowskiego jako honorowego profesora i Ryszarda Kaczorowskiego, prezydenta na uchodźstwie. Semestralne czesne to ok. 750 dol. Rocznie daje to uczelni prawie 27 mln zł. - Od pewnego czasu przybywało pytań o Akademię Polonijną i osobę księdza Kryńskiego. Komunikat jest na nie odpowiedzią - mówi ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu. I podkreśla: dotyczy on wyłącznie osoby rektora. Oświadczenie nie odnosi się i nie powinno mieć wpływu na funkcjonowanie uczelni, procesy dydaktyczne, kadrę naukową czy studentów. Choć Episkopat podkreśla także, że Akademia Polonijna nie jest uczelnią katolicką . Dlaczego Episkopat dystansuje się od Kryńskiego? - Ks. Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego mu przez władzę kościelną w Polsce - wyjaśnia rzecznik Episkopatu. Ale księdzem jest - pytamy. - Z tego, co mi wiadomo, był w zakonie Braci Szkolnych, potem przyjął święcenia z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie. Zgodnie prawem kościelnym podlega biskupowi w Kamerunie - tłumaczy ks. Kloch. Niejasności wokół uzyskania święceń przez rektora Kryńskiego zaniepokoiły metropolitę częstochowskiego abp. Stanisława Nowaka. Napisał alarmujący list w tej sprawie do Episkopatu. Prawdopodobnie oświadczenie Episkopatu jest właśnie reakcją na ten list. Interes szkolny Zanim Kryński został księdzem, pojawił się w Częstochowie jako brat Kryński z zakonu Braci Szkolnych. W 1992 r. jako spółka Edaucator dostał zgodę MEN na utworzenie uczelni niepaństwowej - Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii. Miejsce dla szkoły znalazło się tuż pod Jasną Górą, gdzie gospodarzył zasłużony dla miasta klub sportowy Skra. Z pomocą prawicowego wojewody częstochowskiego w dwa lata później stadion został własnością spółki Edaucator. Po latach okazało się, że było to bezprawie. Przyznał to w 2001 roku NSA. Historii nie dało się już cofnąć, bo na stadionie w imponującym tempie urosły uczelniane gmachy. W 2001 r. Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii zyskała statut Akademii Polonijnej. Od złożenia wniosku przez ks. Kryńskiego do pozytywnej decyzji ministerstwa minęły... dwa tygodnie. Kilka miesięcy później - po przegranych wyborach parlamentarnych - prorektorem ds. nauki został były premier Jerzy Buzek. - Po wyborach do Europarlamentu w sierpniu tego roku zrezygnowałem z wszystkich funkcji w Akademii Polonijnej. Będę tam miał jeszcze wykłady. Mam też kilku dyplomantów, nie chcę ich zostawić - mówi nam prof. Buzek. Stanowiska Episkopatu nie chce komentować. Choć nie ukrywa, że swego czasu biskupi rozmawiali z nim o ks. Kryńskim. - To były takie luźne rozmowy z biskupem Gocłowskim i kardynałem Macharskim - przypomina sobie. - Ale im chodziło chyba o sprawy kanoniczne. Ja się na tym nie znam. Zamiejscową filią w Gliwicach kierował były wicepremier Janusz Steinhoff . - Odszedłem, bo moja wizja filii Akademii w Gliwicach rozmijała się z wizją księdza rektora. O ks. Kryńskim słyszałem różne plotki, ale nie będę ich komentował. Episkopat widocznie ma swoje powody, by wydać o nim taki komunikat - powiedział nam. Paulini nabierają dystansu Z początku Kryński miał poparcie Jasnej Góry. Paulini wykładali na uczelni, zasiadali w jej władzach. Ojciec Eustachy Rakoczy (kapelan kombatantów) jest nadal prorektorem ds. studenckich. Ale dwa lata temu paulini wycofali swe poparcie. Mówi jeden z prawników, przez wiele lat reprezentujący interesy Jasnej Góry. - W marcu 2002 r. odbywała się kapituła generalna zakonu. Wybierano nowego generała zakonu, z funkcji przeora ustępował o. Izydor Matuszewski. I w tym gorącym czasie rektor Kryński podsunął mu umowę o współpracy z Akademią Polonijną. Chodziło o zbiory biblioteki jasnogórskiej. Jeden z członków kapituły zorientował się, że umowa dawała Akademii Polonijnej prawo przejęcia biblioteki. Nakazano wówczas Jasnej Górze daleko idącą ostrożność w kontaktach z księdzem Kryńskim. Kłopoty z ks. Kryńskim ma nie tylko Episkopat, ale także częstochowska firma budowlana Okap. Akademia Polonijna jest jej winna blisko 3 mln zł. Konflikt o niezapłacone faktury trwa dwa lata. M.in. za budowę gmachu Akademii a także remont łazienki w prywatnym domu rektora. łazienka ta kosztowała około 70 tys. zł. Sprawa znalazła finał w sądzie. Księdza rektora nie ma obecnie w kraju. Nie skomentował więc komunikatu Episkopatu. - Będzie w czwartek - mówi Robert Smoliński, rzecznik Akademii Polonijnej. - Nie rozumiem, dlaczego Kościół miałby brać jakąkolwiek odpowiedzialność za działania księdza rektora, skoro tyle razy podkreślał, że Akademia Polonijna nie jest uczelnia katolicką. Jedynie naucza według wartości chrześcijańskich. (Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa 13-09-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281691.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Czy ksiądz zabił kochankę 13.07.05, 22:15 www.racjonalista.pl/kk.php/s,1716 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:31 Ksiądz spółka z o.o. - cd. Dlaczego ksiądz Kryński tak zirytował hierarchów kościelnych, że odcięli się od niego w oficjalnym komunikacie? Bo był krnąbrny wobec kościelnej władzy - ujawniają biskupi Lakoniczny komunikat Episkopatu odcinający się od działalności rektora częstochowskiej Akademii Polonijnej ujrzał światło dzienne kilka dni temu. Tymczasem, jak przyznał wczoraj biskup Tadeusz Pieronek, Konferencja Episkopatu Polski już w 2000 r. odcięła się od działalności księdza Kryńskiego. Tyle że nie ogłoszono tego publicznie. Kryński prawdopodobnie naraził się arcybiskupowi częstochowskiemu Stanisławowi Nowakowi tym, że choć działa w jego archidiecezji, święcenia kapłańskie przyjął w Kamerunie. - Hierarchom Kościoła nie podobało się też, że rektor Kryński przy każdej okazji powoływał się na katolickość swej uczelni - choć ani Akademia Polonijna, ani jej poprzedniczka Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii takowymi nie były - mówi biskup Pieronek. I przypomina seminarium naukowe w Krakowie w 750. rocznicę męczeńskiej śmierci biskupa Stanisława. - Uczestniczyli w nim reprezentanci katolickich uczelni. Gdy się okazało, że w prezydium zasiada Kryński, interweniował sam kardynał Macharski - mówi biskup Pieronek. - Nie widzę w tym nic niestosownego, aby duchowni kierowali świeckimi uczelniami. Jednak biznes to nie wszystko. Rektor Kryński ma głowę do interesów, ale mam wątpliwości, czy powinien być duchownym. Działalność Kryńskiego budzi także wątpliwości innego hierarchy, gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego: - Nie rozumiem, dlaczego bez mojej wiedzy przyznał tytuł honorowego profesora swojej uczelni gdańskiemu księdzu? Chodzi o kontrowersyjnego ks. Henryka Jankowskiego. - Nigdy nie miałem żadnych wątpliwości, co do działalności księdza Kryńskiego - powiedział "Gazecie" grzecznie acz stanowczo prałat Jankowski i odłożył słuchawkę. Arcybiskupa Gocłowskiego zadziwia również, kiedy Kryński zdążył zdobyć liczne tytuły naukowe, którymi się chwali jako rektor. Sprawdziliśmy. W 1997 roku obronił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracę magisterską z pedagogiki u ks. prof. Stanisława Walewandera. Rok później u tego samego promotora zrobił doktorat. - Szybka ścieżka naukowa była możliwa, bo ks. Kryński przyszedł już z tytułem magistra teologii - wyjaśnia rzecznik KUL Beata Górka. Gdzie został magistrem teologii? Górka: - Tego nie ma w naszych dokumentach, podobno na jakiejś zagranicznej uczelni. (Eliza Kwiatkowska, Marek Mamoń, Częstochowa 13-09-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2283421.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolega Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 15.09.04, 12:51 Klecha w Iraku to ppłk. Jaką uczelnię wojskową skończył? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:36 Wystarczy posiadanie umiejętność machania kropidłem i strojna czarna kiecka, by w wojsku 3RP awansować w tempie komunikacji międzygwiezdnej :)) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Skandale kościelnej prawdy :)) - cz.1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 22:06 Fragmenty wywiadu "Kościół bez znieczulenia". Z ks. bp. Tadeuszem Pieronkiem rozmawia Marek Zając, "Tygodnik Powszechny", nr 38, 19 września 2004 Często wytyka się Kościołowi w Polsce, że zwleka z podejmowaniem decyzji, uciekając się w bizantyjski język albo kryjąc się za spiżową bramą. Padają zarzuty, że wszystkim musi zajmować się Papież: sporem o klasztor Karmelitanek, stawianiem krzyży na Żwirowisku, poparciem dla wejścia Polski dla UE. Czy Kościół w Polsce można nazwać "nierządzonym"? - Niestety, taki zarzut ma uzasadnienie. Mógłbym przytoczyć więcej przykładów. (...) Proszę bardzo. - Tragikomiczna sprawa z Radiem Maryja. Bo w czym tkwi problem? Od początku Episkopat nie umie zająć stanowiska wobec rozgłośni ojca Rydzyka. A skoro biskupi nie potrafią wspólnie ocenić działalności Radia, tym bardziej nie należy spodziewać się wyciągania wobec niego konsekwencji. Buczenie biskupów Dlaczego biskupi nie potrafią osiągnąć kompromisu? - Jest kilka przyczyn. Generalnie rzecz biorąc, w naszym Kościele ściera się to, co nowe, z tym, co stare. Wytłumaczę to na przykładzie awantury o Żwirowisko. Kościół od wieków nakazywał szacunek dla krzyża i na takim bardzo ogólnym stwierdzeniu zatrzymali się niektórzy księża i świeccy. Dziś jednak ten szacunek powinniśmy interpretować o wiele głębiej, np. zakazując nie tylko profanowania, ale także nadużywania symbolu Odkupienia. Fizyczne przeniesienie krzyża ze Żwirowiska w inne miejsce nie może być uważane za zamach na chrześcijaństwo. To było robienie porządku nie tylko w uświęconym krwią zamordowanych miejscu, ale także w ludzkich sercach, które dotknęła jakaś przedziwna choroba. Bo tylko jakimś tajemniczym schorzeniem mogę wytłumaczyć sytuację, gdy człowiek jest święcie przekonany, że im więcej postawi krzyży, tym głębsza i prawdziwsza stanie się jego wiara. A niestety, dominowała taka właśnie logika: pobożni są ci, co zwożą krzyże, a ci, co podnoszą na nie rękę - są bez serca, wiary i czci. Można też spojrzeć na problem z innej perspektywy: doszło do pomieszania dwóch spraw ważnych, ale możliwych do ostrego rozgraniczenia - religijności i patriotyzmu. Przesada jest szkodliwa w obu tych dziedzinach. Wierzący nie powinien być bigotem i przywiązywać uwagi do spraw drugorzędnych, a patriocie nie wolno podnosić do rangi narodowej świętości zwożonych gdzieś krzyży. (...) Antysemityzm zanika, ale w naszym Kościele nadal możemy spotkać myślenie w kategoriach "Polak-katolik". - Tak, ale to uproszczenie nie jest już nagłaśniane, a wręcz - powiedziałbym - jest wyciszane. Kiedyś było nośne, wykorzystywano je przede wszystkim do celów politycznych. Biskupi często posługiwali się nim w listach pasterskich - po raz ostatni na początku lat 80. Tymczasem patrząc obiektywnie, Polska nigdy nie była i nie będzie tylko katolicka. A Kościół nie może szermować hasłem, które ma się nijak do prawdy. Wracając do poprzedniego wątku; w jakim trybie biskupi podejmują decyzje podczas obrad Episkopatu? - Prymas Glemp nie uznawał koncepcji szerszej dyskusji. Jako pierwsi zgłaszali się na ogół biskupi głoszący tezy radykalne, skrajne. Ci, którzy byli odmiennego zdania, utwierdzali się w przekonaniu, że znaleźli się na straconej pozycji i milczeli. Trudne decyzje nie zawsze podejmowaliśmy przez głosowanie. Miało się wrażenie, że na większość pytań - nawet wymagających szczegółowego studium czy wcześniejszych rozmów w mniejszym gronie - odpowiedzi udzielono już z góry. Kto próbował się przebić z innym zdaniem, był wytupywany albo słyszał z sali buczenie. Czy podczas obrad dochodzi do gorących sporów, padają ostre słowa? - Ostre słowa w sensie wyzwisk - nie. Natomiast czasami padają słowa, jakimi można poczuć się dotkniętym, ponieważ przypisują człowiekowi rzeczy, których nie tylko nie czyni, ale o których nawet nie pomyślał. Zresztą zarzuty stawia się na ogół nie wprost, lecz sapienti sat - kto ma rozeznanie, od razu wychwyci, o kogo chodzi, choć nazwisko nie pada. Czy decyzyjny bezwład wynika z podziałów w łonie Episkopatu? - Problemem jest nie tyle brak decyzji, ile tempo ich podejmowania, brak jasnego zdania od początku. Albo wręcz przeciwnie - zamiast zbadać skomplikowaną sprawę, biskupi ad hoc stwierdzają, że np. nie było możliwe, żeby Polacy zabili Żydów w Jedwabnem. Zawsze lepiej bez emocji zanalizować fakty, a dopiero potem wypracować stanowisko. Dlaczego na uroczystościach w Jedwabnem nie zjawił się żaden biskup. Bo Konferencja Episkopatu się na to nie zgodziła. Dlaczego się nie zgodziła? Przecież w warszawskim kościele Wszystkich Świętych biskupi modlili się za ofiary mordu w Jedwabnem, przyznając tym samym, że dostrzegają prawdę w ustaleniu, iż w pogromie uczestniczyli Polacy. Skoro powiedziało się "a", dlaczego nie powiedzieć "b"? Wytupali Brukselę Inny przykład, który trudno zapisać po stronie sukcesów Kościoła: integracja europejska. Biskupi nie zdobyli się na odwagę, żeby wezwać wiernych do głosowania w referendum "za". Dopiero w przemówieniu do uczestników Narodowej Pielgrzymki do Rzymu - 19 maja 2003 r. - Jan Paweł II rozwiał wątpliwości. Dlaczego biskupi nie potrafili uczynić gestu, na który zdecydował się Papież? - Odpowiedź jest prosta: część biskupów była zakrakana antyunijną propagandą. (...) Jakie argumenty podnosili eurosceptyczni biskupi? - Zamieszanie powstało z trzech powodów. Pierwszym były obawy przed utratą przez Polskę tożsamości religijnej i narodowej. Drugim było rolnictwo: zacofane i niedoinwestowane w porównaniu ze standardami europejskimi. Kościół był zawsze blisko wsi, z jej religijnością wyrastającą z przywiązania do ziemi, matki- żywicielki. Dlatego biskupi czuli się związani opiniami rolników. Narzekali na krzywdę, jaką im wyrządzono, bo nie dostali stuprocentowych dopłat. To był błąd: biskupi nie mają być z ludem. Zostali powołani na urząd apostolski, żeby wskazywać ludowi drogę, którą powinien podążać. Biskup ma być pasterzem, a nie owcą, która wlecze się w stadzie. Problem rolnictwa był jak wypełniona ciężkim ładunkiem łódź, ale żagle postawiło - i to jest trzeci czynnik - Radio Maryja, czyli upolityczniona propaganda. Ojciec Rydzyk widział w Unii nową Moskwę, kolejny rozbiór Polski. Splot tych dwóch elementów okazał się fatalny. Co gorsze, doszedł dodatkowy czynnik, już spoza Kościoła: rząd nie potrafił zorganizować rzetelnego i sprawnie działającego systemu informacji o integracji europejskiej. Ksiądz Biskup jako pierwszy z hierarchów miał przedstawić przed Episkopatem raport poświęcony UE. - Tak, to był czerwiec 1998 r., już po wizycie polskich biskupów w Brukseli w listopadzie 1997 r. Wprawdzie na początku maja straciłem stanowisko sekretarza generalnego Episkopatu, jednak zadanie przygotowania referatu otrzymałem dużo wcześniej, zatem siadłem i napisałem. Tuż przed czerwcowymi obradami Episkopatu w Pelplinie zachorowałem, dlatego mój referat odczytał abp Tadeusz Gocłowski. Biskupi wytupali metropolitę. Mówiąc ściślej: wytupali referat, czyli mnie. Od początku spodziewałem się kłopotów, bo w biskupach wygasła już euforia po podróży do Brukseli. Dlatego postanowiłem napisać o tym, jak Ojciec Święty patrzy na zagadnienia europejskie - nic więcej, nic mniej, tylko cytaty bądź streszczenia dokumentów i wypowiedzi Jana Pawła II oraz opisy spotkań Ojca Świętego z przedstawicielami instytucji europejskich. Jak wytłumaczyć, że biskupi cytują Jana Pawła II przy każdej okazji, ale akurat w sprawie integracji niektórzy szli pod prąd papieskiego nauczania? - Posiłkowali się przewrotną argumentacją, że Ojciec Święty rozumuje identycznie jak przeciwnicy integracji. Mówi o duszy kontynentu, Europie chrześcijańskiej, Europie ducha, a przecież Bruksela i Strasburg są wrogie Bogu i Kościołowi. (...) Dlaczego ludzie Kościoła sięgają po takie manipulacje? Cynizm? Głupota? Niewiedza? - W przypadku pol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Skandale kościelnej prawdy :)) - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 22:08 Dlaczego ludzie Kościoła sięgają po takie manipulacje? Cynizm? Głupota? Niewiedza? - W przypadku polityków, np. z LPR, mamy do czynienia ze zwykłą grą, obliczoną na zdobycie elektoratu. Natomiast jeżeli chodzi o księży, trudno rozsądzić, czy doszło do świadomej manipulacji, czy pokutowała ciemnota. Może przyczyna tkwiła w lenistwie: słucha się jednej tendencyjnej rozgłośni, a nie otworzy się książki czy gazety. O Janie Pawle II mówi każdy, ale z jego encyklik i przemówień nie chce nam się nawet zetrzeć kurzu. Rydzyk i stare kasztany Skoro mowa o Radiu Maryja: przeciętny obserwator interpretuje brak jednoznacznej decyzji w jego sprawie jako wyraz poparcia Kościoła dla toruńskiej rozgłośni. - I będzie mieć nieco racji, bo wielu biskupów wspiera działalność ojca Rydzyka. Tylko dwa przykłady: latem 1997 r., gdy stosunki między Episkopatem a ojcem Rydzykiem stały się bardzo napięte, Ksiądz Prymas zaapelował do biskupów, żeby nie uczestniczyli w imprezach organizowanych przez Radio. Prośby nic nie dały, w lipcu na pielgrzymce Rodziny Radia Maryja do Częstochowy pojawiło się trzech biskupów, jeden z nich wygłosił nawet płomienne kazanie, gloryfikujące rozgłośnię. Sprawa druga: pierwsze debaty poświęcone problemowi Radia Maryja rozpoczynały się na forum Episkopatu tupaniem zwolenników ojca dyrektora, krótko mówiąc - usiłowaniem zablokowania dyskusji. Gdy w końcu rana zaczęła ropieć, biskupi postanowili zabrać się za dezynfekcję, ale o. Rydzyk był już na tyle silny, że mógł sobie gwizdać na Episkopat. (...) Skąd w takim razie wziął się sukces Radia Maryja? - Radio Maryja wypełniło w Kościele i społeczeństwie lukę: jego sukces przypomina karierę polityka znanego z blokowania dróg. Obok populizmu politycznego do części Polaków przemawia również populizm religijny. To jest odgrzewanie starych kasztanów, na których można sobie co najwyżej połamać zęby. Jest to z pewnością łatwiejsze niż podjęcie wysiłku wpisania się z Ewangelią w otaczający nas świat. Ojciec dyrektor stara się zawrócić Wisłę kijem. Jak sobie radzi Zespół Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, powołany przez Episkopat? - Niestety, odniosłem wrażenie, że większość komisji delegowanych przez Episkopat do sprawy Radia składa się z ludzi, którzy sprzyjali ojcu dyrektorowi. (...) Uda się wreszcie kiedyś zamknąć sprawę Radia? - Nie widzę nikogo, kto miałby wystarczającą siłę, żeby wkroczyć w tak zagmatwaną sytuację i powiedzieć ludziom całą prawdę. Episkopat sobie nie radzi. (...) Biskup bez ziemi (...) Jaki jest dziś status Księdza Biskupa jako członka Episkopatu? - Powiedziałbym, że nieco dziwny. Jestem bezdomnym biskupem, jak mówią niektórzy: "biskupem bez ziemi". W 1992 r. zostałem mianowany biskupem pomocniczym nowej diecezji utworzonej w Sosnowcu. (...) Epizod sosnowiecki trwał jednak tylko kilkanaście dni, bo wkrótce zostałem wybrany zastępcą sekretarza generalnego Episkopatu Polski, co wiązało się z przeprowadzką do Warszawy. (...) Rychło okazało się, że nie da się udźwignąć dwóch urzędów naraz. Natomiast kiedy straciłem posadę sekretarza generalnego, a zostałem rektorem PAT, w ogóle zwolniono mnie z urzędu biskupa pomocniczego w Sosnowcu. (...) Dlaczego biskupi nie wybrali Księdza Biskupa na kolejną kadencję sekretarza generalnego Episkopatu? - Odpowiedź jest prosta: nie podobałem się na tym stanowisku. Spotykałem się - zdaniem biskupów - z niewłaściwymi ludźmi, nie bałem się otwarcie mówić, co myślę. Na pewno nie byłem też faworytem kardynała Glempa. Rozbieżności między nami zaczęły się jeszcze przed moim wyborem na sekretarza generalnego w 1993 r. W grudniu 1992 r., jako zastępca sekretarza, spotkałem się z Księdzem Prymasem, bo w ciągu kilku miesięcy uzbierało się trochę drażliwych spraw. Wyłożyłem moją logikę, powiedziałem, co mi się nie podoba i na co nie będę przyzwalał. Rozeszliśmy się - powiedzmy - z mieszanymi uczuciami. W tym roku przestał Ksiądz Biskup być rektorem PAT. Co dalej? - Nadal jestem przewodniczącym Kościelnej Komisji Konkordatowej. Poza tym zasiadam w Komisji Prawnej Episkopatu. Natomiast w maju zrezygnowano ze mnie jako członka Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Dlaczego? - O to trzeba zapytać członków Konferencji Episkopatu. Jeżeli zaś chodzi o moje zdanie, powiem tak: skręcamy w prawo i widocznie nie jestem już potrzebny. To znaczy, że Ksiądz Biskup sytuuje się na lewicy? - To był skrót myślowy. Wielu biskupów w przedziwny sposób stawia mnie w szeregach lewicy, choć akurat należę do tych, którzy od lewicy ucierpieli więcej niż inni. Mam się tym przejmować? Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Mam nadzieję na spokojną emeryturę. (...) Ksiądz Biskup sobie poradzi. Chciałbym jednak zapytać o przyszłość Kościoła w Polsce, zwłaszcza gdy zabraknie Jana Pawła II? - Nie spodziewam się rewolucji. Przez jedno, dwa pokolenia będzie rana, potem się zabliźni. Po Janie Pawle II pozostanie nam natomiast wielki przykład i dorobek jego nauczania, z którego czerpać będą mogły nie dwa pokolenia, ale wiele następnych. (...) Wyobraża sobie Ksiądz Biskup Polskę opustoszałych kościołów? - Na pewno nie za mojego życia. Żaden Kościół w żadnym kraju nie posiada jednak gwarancji przetrwania. Tylko Kościół powszechny otrzymał od Jezusa zapewnienie, że "bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). (...) Nam się wydaje, że jak napiszemy dekret albo list pasterski, jak w każdym budynku zawiesimy krzyż, jak wpiszemy wartości chrześcijańskie do wszystkich możliwych ustaw - Polska pozostanie na wieki wieków katolicka. To bzdura: wiarę można zaszczepić w innych tylko poprzez łaskę Boga, własne świadectwo i pokorne służenie bliźnim. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed ks. infułat Bronisław Fidelus - bizesmen wsutannie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 00:35 Ks. infułat Bronisław Fidelus, nazywany jest często biznesmenem w sutannie. Działalność archiprezbitra, kiedyś kanclerza kurii, jest doskonałym przykładem na to, jak dobrze radzi sobie dziś Kościół w Krakowie. Parafia Mariacka odzyskała w Rynku Głównym i jego najbliższej okolicy sześć zabytkowych kamienic. Jedną z nich ksiądz Fidelus zamienił w ekskluzywny hotelik Wit Stwosz. W kamienicach działa też parafialna kawiarnia i sklep, część lokali proboszcz wynajął firmom. Przez pewien czas dochody czerpał też archiprezbiter z reklam wywieszanych na rusztowaniach remontowanej bazyliki. Dzięki temu za reklamę firmy ubezpieczeniowej, która wisiała na kościele przez dwa miesiące (na reklamę piwa i papierosów infułat się nie zgodził), ksiądz zebrał tyle pieniędzy, ile przez trzy lata na tacę. Miesięcznie na tacę w kościele Mariackim trafia 20 tys. zł. polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1027120&MP=3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Szpital dla ks. prałata Henryka Jankowskiego !!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 14:21 Trzy budynki szpitalne wraz z działką liczącą ponad 8 tysięcy m kw. staną się wkrótce własnością fundacji założonej przez ks. prałata Henryka Jankowskiego. Ministerstwo Skarbu wydało zgodę, by Akademia Medyczna sprzedała nieruchomość u zbiegu ulic Łąkowej i Kieturakisa Fundacji Szpital Kliniczny pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny za 7,5 mln zł, tj za 937,5 zł za jeden metr kwadratowy z wyposażeniem. wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5780188,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 17:22 Przedstawiciele rzymskich władz Towarzystwa Salezjańskiego podpisali umowę z Kredyt Bankiem na przekazanie mu ponad 12 mln zł. Trzeba było aż trzęsienia ziemi, by salezjanie zdecydowali się zwrócić pieniądze 126 parafionom wydutkanym w słynnej aferze związanejz lubińską parafią św. Jana Bosko. Trzech oszustów tego zacnego zakonu jeszcze nie osądzono, ponieważ Temida 3RP ma na głowie przecieżznacznie poważniejsze sprawy, choć główny wątek wspomnianej aferydotyczy ponad 400 mln zł. Czy nie warto by było powołać komisji sejmowej d/s zbadania roli, jaką właściwe pełnią organizacje kościelne w tym naszym Klerykowie? PS. Salezjanin członek zakonu zajmującego się kształceniem chłopców w rzemiośle. Nareszcie wiadomo, czego tam uczą ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. Re: Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;) IP: *.multicon.pl 18.09.04, 21:59 Czy Kredyt Bank ten kontakt biznesowy z zakonnikami wytrzyma ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 23:19 Jak na razie ma 400 baniek w plecy za ławowierność dla czarnych. Nie wiem jak tam wygląda faktyczna kondycja tego banku, ale marsz śladami Banku Poznańskiegodo bankrudztwa był by zapewne mile widziany przez "ubogichi uczciwych" salezjanów :)) Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: KAPELAN POLICYJNY » duchowny stróż prawa 09.11.05, 22:04 www.ostrow-wielkopolski.policja.gov.pl/?c=497 Czyli ma darmowy etat w policji i jeszcze opłacają mu komórkę :o)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re re Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.milocin.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 22:23 no i co Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz przed trybunałem za ludobójstwo w Rwandzie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 01:20 Po raz pierwszy w swojej historii Międzynarodowy Trybunał powołany do osądzenia zbrodni w Rwandzie rozpoczyna dziś proces katolickiego księdza odpowiadającego za aktywne uczestnictwo w ludobójstwie z 1994 r. Proces ten powinien wyjaśnić sprawę uczestnictwa w zbrodni dokonanej w tym małym, w większości chrześcijańskim kraju Afryki, również przez inne osoby duchowne. 41 letni ksiądz Athanase Sermoba pochodzi z plemienia Hutu. Jest oskarżony o ludobójstwo, pomoc w ludobójstwie, oraz podżeganie do aktów ludobójstwa, oraz zbrodnie przeciw ludzkości. On sam nie przyznał się do winy i uważa się za niewinnego. Według aktu oskarżenia, to właśnie ksiądz miał, wraz z lokalnymi władzami, przygotować i nadzorować mord dokonany na 2 tysiącach Tutsi w kwietniu 1994 r., którzy schronili się w podlegającym mu kościele parafialnym w Nyange. To on miał również nakazać, aby spychaczem zburzyć kościół, który zawalił się na znajdujących się wewnątrz niego parafian z plemienia Tutsi, co miało być początkiem krwawego ludobójstwa, w którym zostało zamordowanych, według danych ONZ, około 800 tysięcy Tutsi i umiarkowanych Hutu. Utworzony przez ONZ pod koniec 1994 r. trybunał, z siedzibą w Arusha (Tanzania), ma za zadanie znaleźć i osądzić głównych autorów tej strasznej zbrodni. Ksiądz Seromba uszedł z Rwandy jeszcze zanim w lipcu 1994 r. władzę w kraju przejęli Tutsi z Patriotycznego Frontu Rwandyjskiego (aktualnie przy władzy). Najpierw ukrywał się w sąsiednim zachodnim Zairze (dzisiejszej Demokratycznie Republice Konga), następnie przeniósł się na kilka miesięcy do Keni, aby ostatecznie zamieszkać we Włoszech, gdzie został przyjęty w poczet kleru Diecezji Florenckiej. Dopiero po licznych naciskach organizacji Obrony Praw Człowieka, min. „Africa Rights”, oraz w związku z wydanym w 2001 r nakazem aresztowania księdza przez Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka, rwandyjski ksiądz, w lutym 2002 r., oddał się w ręce sprawiedliwości. W pierwszym momencie Włochy, pod naciskiem Watykanu, sprzeciwiły się wydaniu księdza, jednak naciski dyplomatyczne spowodowały zgodę rządu włoskiego na aresztowanie oskarżonego. Kościół rzymskokatolicki raczej unikał współpracy z wymiarami sprawiedliwości krajów w których przebywały osoby duchowne oskarżane o udział w ludobójstwie. Ks. Seromba miał pełne zaufanie niektórych wysokich hierarchów swojego Kościoła, którzy twierdzili, że nie ma żadnego dowodu na winę księdza. Zapytany o poparcie, jakie Kościół rzymskokatolicki okazuje księdzu Serombie, Roland Amoussouga, rzecznik prasowy międzynarodowego trybunału powiedział, że „to nie chodzi o proces przeciw Watykanowi, ale o proces konkretnej osoby. Watykan nie odnosi w nim żadnej szkody, ani nie podziela, żadnej z win księdza Seromby. Tu przecież nie chodzi o Watykan, który nie ma z tą sprawą nic wspólnego”. Adwokat Seromby, Alfred Pognon z Beninu, wyraził swoją nadzieję, że jego klient nie zostanie skazany. Powiedział on, że w parafii znajdowało się siedem osób duchownych, czterech księży (między nimy Seromba) i trzech seminarzystów. Dwóch z tych księży zostało skazanych przez rwandyjski wymiar sprawiedliwości za masakrę w Nyange, ale po apelacji zostali uwolnieni w 2000 roku. W podobny sposób Pognon wybronił biskupa Augustino Misago z Gikongoro, który wyrokiem rwandyjskiego sądu w 2000 r. został uniewinniony, pomimo, że sąd pierwszej instancji wydał wyrok skazujący. Adwokat poinformował wtedy agencję AFP, że świadkowie, którzy oskarżyli jego klienta, wycofali swoje zeznania. Obrońca stwierdził też, że organizacja „Africa Rights”, jest używana jako „narzędzie” w walce z kościołem. Adwokat nie zaprzeczył masakrze w kościele i przyznał, że oskarżony znajdował się we wszystkich miejscach, ale oświadczył, że nie był w stanie w żaden sposób zapobiec morderczemu szaleństwu ekstremistów. W lutym 2003 r. międzynarodowy trybunał skazał pastora adwentystów dnia siódmego, Elizaphana Ntakirutimana, na dziesięć lat więzienia za udział w ludobójstwie, co było pierwszym przypadkiem wydania wyroku na osobę duchowną. Dwóch innych rwandyjskich księży, którzy również zostali oskarżeni o udział w masakrze z 1994 r., oczekują na osądzenie ich przez międzynarodowy trybunał. www.ekumenizm.pl/content/article/2004092009211628.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1944 Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.rzeszow.mm.pl 21.09.04, 09:15 W naszym kraju władza koscioła jest absolotna utrzymywana przez teror odpowiednio ustawionych dewotek i tych co czerpią z tego korzyści a odpowiedzialność żadna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Pijany ksiądz potrącił rowerzystę IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 10:46 Pijany ksiądz potrącił rowerzystę Policja z Lubina (woj. dolnośląskie) zatrzymała 65-letniego Zdzisława L., który pod wpływem alkoholu prowadził samochód i potrącił rowerzystę, a następnie uciekł z miejsca wypadku. Jak dowiedziała się PAP, zatrzymany jest księdzem. Do zdarzenia doszło w środę na drodze relacji Krzeczyn Wielki - Lubin. Duchowny jadący fiatem 126 p, podczas manewru wyprzedzania nie zachował ostrożności i spowodował wypadek. "Sprawca odjechał, ale chwilę później został zatrzymany przez świadka, policjanta jadącego prywatnym samochodem. Funkcjonariusz ten widząc, że inni zajęli się rowerzystą, pojechał za fiatem, zatrzymując go mniej więcej kilometr od miejsca wypadku" - poinformował PAP rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie Krzysztof Olszowiak. Okazało się, że kierowca ma w wydychanym powietrzu ponad półtora promila alkoholu. Został on zatrzymany do wyjaśnienia. Za spowodowanie wypadku w takich okolicznościach grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. info.onet.pl/983602,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fim Re: Pijany ksiądz potrącił rowerzystę IP: *.krak.tke.pl 23.09.04, 11:04 Czym różni się pijany ksiądz od pijanej posłanki SLD? Tym,że pijany ksiądz ucieka z miejsca wypadku ( vide Połomia) i nie trafia na czołówki mediów,jako normalka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Poniżej 4 promili, to nie pijaństwo :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 14:52 I tym, że jeżeli trafił jeszcze w rowerzystę, to zawartość "krwi w alkoholu" musiała być mniejsza, niż 4 promile :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. powołany do... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 17:37 Ludzie zranieni przez funkcjonariuszy systemu katolickiego, a właściwie przez skutki funkcjonowania tegoż systemu: 1) Parafia okradziona przez proboszcza, który po kilkuletniej zbiórce na budowę nowej świątyni poprosił biskupa o przeniesienie na inną placówkę. Ulotnił się z ogromnymi pieniędzmi i nikt nie może mu nic zrobić - ani parafianie, z którymi nie podpisywał żadnej umowy, ani biskup, który nic nie wiedział o zbiórce, ani prokurator, dla którego sprawa leży poza wszelkim zasięgiem i kompetencjami. 2) Syn księdza bezskutecznie dochodzący swoich praw do spadku po śmierci ojca. Kościół w majestacie swojego prawa zagarnął całe mienie po zmarłym kapłanie; a co z cywilnym prawem do dziedziczenia po rodzicach? 3) Rodzice, których kilkuletnie dziecko zabił samochodem kompletnie pijany ksiądz. Po zabójstwie szybko wytrzeźwiał i tak skutecznie ubłagał bogobojnych ludzi, że ci ... odstąpili nawet od zgłoszenia całej sprawy na policję. Duchowny przysięgał na krzyż, że do końca życia będzie miał pod opieką zbolałą matkę, ojca i całą ich rodzinę (kobieta była w tym czasie w ciąży). Wkrótce załatwił sobie przeniesienie do Niemiec i wszelki słuch o nim zaginął. 4) Rodzice, których 8-letni synek został zgwałcony przez proboszcza (!). Wysłannicy kurii biskupiej załagodzili sprawę dużymi pieniędzmi i perswazją. Ale dziecku pozostał uraz psychiczny. Sprawa uległa przedawnieniu. 5) Parafia, którą gospodarz-proboszcz, pozbawił XVI-wiecznego ogrodzenia świątyni, wykonanego z kutej kraty, bardzo dużej wartości. Za sprzedany samowolnie zabytek kupił ...konstrukcję z aluminiowych rurek. 6) Siostra zakonna usunięta ze zgromadzenia zakonnego z powodu rzekomej choroby psychicznej, a tak naprawdę przez swą niesubordynację wobec przełożonych. 7) Ksiądz salezjanin, który przez siedem lat w nowicjacie i seminarium nie był kierowany na obowiązkowe prześwietlenie klatki piersiowej. Przez to rażące zaniedbanie władz zgromadzenia u mężczyzny rozwinął się niezauważony nowotwór płuc. 8) Ksiądz odsunięty od sprawowania swoich funkcji (pozbawiony środków do życia) z uwagi na praktykowanie homoseksualizmu. Należy podkreślić, iż skłonność do kolegów rozwinęła się u niego w seminarium duchownym! 9) Kobieta, której mąż przed pięciu laty pożyczył diecezji elbląskiej 9 mld starych złotych. Nie otrzymał ich do dnia dzisiejszego. 10) Syn księdza (będący obecnie księdzem anglikańskim). Dom, który zapisał mu ojciec przejęła bezprawnie kuria diecezji włocławskiej. To tylko niektóre - typowe problemy. Większość zgłaszanych spraw i problemów dotyczy konkubin i nieślubnych dzieci księży pozbawionych opieki własnych rodzicieli. ...często zwracają się z prośbą o odszukanie duchownego, który ukrywa się przed odpowiedzialnością, np... na misji. www.faktyimity.pl/jonasz/11.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan. ks.Jankowskiego wątek "parkowy" IP: *.multicon.pl 27.09.04, 12:07 info.onet.pl/985046,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan. Zdenerwowany Ojciec Swięty IP: *.multicon.pl 28.09.04, 19:36 www.timesunion.com/Shared/Graphics/NewsDB/AP/VATICAN%20POPE%20ROM10109261229.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Mój chłopak jest klerykiem! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:08 A dokładnie mój były chłopak. Zerwałem z nim, bo nie mógł się zdecydować, czy chce być ze mną, czy chce zostać księdzem. I w ten sposób w kościele wyrośnie kolejny KSIĄDZ-GEJ! To przykre, ale rzeczywiste. Nie mam pretensji, że D. zostanie duchownym. Tylko, że ja po prostu wiem, że on nie będzie dobrym księdzem. Proponował mi np. układ, że on jest kapłanem, ale spotyka się ze mną i zachowujemy się jak normalna para. Czy to nie upokarzające? Jeszcze gorszy jest fakt, że księża krytykują homosexualizm z ambony, a w zachrystii sami go uprawiają. Tak było jest i będzie. Z doświadczenia wiem, że im bardziej ktoś krytykuje gejostwo, tym bardziej można być pewnym, że sam jest taki, tylko stara się dobrze maskować. Ludzie! Przejrzyjcie na oczy! Czemu nie nosicie Boga w sercu, ale za wszelką cenę chcecie odnaleźć go w kościele, gdzie Bóg jest dopiero na czwartej pozycji w hierarchii ważności - zaraz za polityką, pieniędzmi i sexem. Bo powszechnie jest wiadomym fakt, iż księża albo mają rodziny na boku, albo utrzymują stosunki homosexualne sami ze sobą... Komentarze przesyłajcie pod adres nattan@wp.pl info.onet.pl/1,15,10,136057,443467,80800,0,forum.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz czatuje na seks IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:11 www.racjonalista.pl/kk.php/s,1227 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Wyrok za molestowanie w salce katechetycznej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:46 Na rok i osiem miesięcy więzienia Sąd Rejonowy w Katowicach skazał 34-letniego Ryszarda D., który w salce katechetycznej przy kościele ojców franciszkanów w Katowicach wykorzystywał seksualnie 14-letniego Dawida. Sąd orzekł też kary więzienia w zawieszeniu wobec dwóch osób, które pomagały Ryszardowi D. Jednym ze skazanych jest duchowny - franciszkanin. Do serii spotkań Ryszarda D. z nastolatkiem dochodziło w sierpniu 1998 r. w salce katechetycznej na terenie kościoła ojców franciszkanów w Katowicach- Panewnikach. Pomieszczenie udostępniał 62-letni franciszkanin Czesław Z. Do salki katechetycznej dowoziła Dawida Katarzyna W., która za wykorzystywanie chłopca brała pieniądze. Wydając wyrok sąd oczyścił Ryszarda D. z drugiego zarzutu, który znalazł się w akcie oskarżenia - zdaniem prokuratury mężczyzna groził pozbawieniem życia koledze Dawida, który dowiedział się, że chłopak jest wykorzystywany. Właśnie dzięki koledze cała sprawa wyszła na jaw. "Sam wyrok nas nie zadowala. Pójdzie za nim nasza reakcja. Postąpimy zgodnie z prawem zakonnym i kanonicznym; nie chciałbym jednak na razie wchodzić w szczegóły" - powiedział PAP ojciec Józef Czura, przełożony prowincji franciszkanów. [PAP] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kolejny seksualny skandal w Kościele Rzymskokatoli IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:14 Kolejny seksualny skandal w Kościele Rzymskokatolickim w Austrii Jeszcze nie przebrzmiały echa poprzedniego skandalu seksualnego związanego z katolickim seminarium duchownym z St Pölten, a Kościół w tym kraju jest wstrząśnięty kolejnym skandalem, tym razem w kraju związkowym Vorarlberg, blisko granicy ze Szwajcarią, gdzie znany kapelan został oskarżony o molestowanie seksualne na dziesięciu nieletnich. * Biskup Klaus Küng, który w seminarium w Sankt Pölten interweniował jako przedstawiciel Watykanu, oświadczył dzisiaj prasie w Bregenz, że Kościół katolicki zaczął prowadzić wewnątrzkościelne śledztwo przeciw księdzu Augustowi Paterno. Otwarcie dochodzenia, według niego, nie oznacza, że Paterno został już uznany za winnego zarzucanych mu czynów. Poza tym austriacka prokuratura również rozpoczęła swoje własne dochodzenie. 69-letni ksiądz Paterno jest znaną postacią w Austrii, a to z powodu napisanych książek, występów w radiu i w telewizji, jak również z powodu licznych jego komentarzy zamieszczanych w austriackiej prasie. Znany jest on powszechnie jako „telewizyjny kapelan”. Ksiądz August oświadczył już dziennikarzom, że wszystkie oskarżenia są „oszczerstwami”. "Tylko przed 30 laty doszło do kłopotliwej sytuacji. Podczas jednej z wycieczek z uczniami spałem w podwójnym mieszkaniu z jednym z nich. Na następny dzień dziecko powiedziało, że nie chce już więcej spać ze mną w tym samym mieszkaniu. Być może, kiedy spałem, moja ręka się przesunęła…" - przyznał się ksiądz. Bp Küng podkreślił, że w chwili obecnej, kiedy trwa jeszcze dochodzenie, poprosił Paterno, aby ten nie wypowiadał się na ten temat publicznie. Dodał również, że ksiądz nie został jeszcze zawieszony w swych czynnościach i pracuje normalnie. Według Künga nie jest też przypadkiem, że sprawa księdza Paterno zaczęła się właśnie teraz, kiedy trwają jeszcze dochodzenia w sprawie seminarium Sankt Poelten. Według niego, ktoś manipuluje całą sprawą. religia.onet.se/index.php?p=280 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz podejrzany o molestowanie dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:30 Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury 47-letniego proboszcza ze wsi Lututów koło Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został zatrzymany przez policjantów. Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w obecności psychologa. "Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku" - dodał. Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004. info.onet.pl/986729,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zakonnik oskarżony w tzw. aferze salezjańskiej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 02:02 24.9.Legnica (PAP) - Przed wrocławskim sądem stanie zakonnik, ks. Stanisław G., któremu legnicka prokuratura zarzuciła, że jako prezes Fundacji Pomocy dla Młodzieży im. św. Jana Bosko w Lubinie (Dolnośląskie) świadomie wyprowadził z niej majątek zagrożony egzekucją - poinformowała w piątek PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz. Akt oskarżenia przeciwko Stanisławowi G. to fragment dużej afery z udziałem księży z Lubina, którą od 2001 roku bada także wrocławska prokuratura, a wiąże się ona z wyłudzaniem kredytów bankowych przez lubińskich zakonników. Legnicka prokuratura uważa, że celem działań, o które oskarżono księdza Stanisława G., było ukrycie przed komornikiem i wierzycielami majątku lubińskiej fundacji. "Naszym zdaniem, ksiądz działał na szkodę licznych wierzycieli fundacji. Gdy komornik zaczął zajmować jej majątek, ksiądz przelał go na konto Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu i zaspokajając w ten sposób tylko jednego z wierzycieli, złamał prawo" - wyjaśniła Łukasiewicz. Do przestępstwa miało dojść w okresie od 12 lutego do 13 marca 2002 roku, gdy komornik zaczął dokonywać zajęcia nieruchomości i innego majątku należącego do zakonników. Ówczesny prezes lubińskiej fundacji udaremnił, zdaniem prokuratury, zaspokojenie należności 26 wierzycieli w ten sposób, że z konta fundacji przelał 110 tys. zł na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu. Część tej kwoty - 90 tys. zł - jako kapitał założycielski trafiła na rachunek nowo utworzonego przez fundację podmiotu - spółki ITS. Ksiądz wniósł też aportem do spółki mienie ruchome lubińskiej fundacji wartości 1,7 mln zł. "Następnie dokonał zastawienia udziałów spółki ITS na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego. Miało to stanowić zaspokojenie roszczeń Inspektorii wobec fundacji i jako takie było nielegalne, bowiem istnieli przecież także inni wierzyciele" - wyjaśniła prokurator. Oskarżony ksiądz stanie przed Sądem Rejonowym we Wrocławiu, grozi mu od sześciu miesięcy do 8 lat więzienia. Wrocławska prokuratura bada od 2001 roku sprawę udzielenia przez legnickie banki pożyczek księżom salezjanom. Śledztwo prowadzone jest dwutorowo. W jednym wątku badana jest sprawa udzielenia salezjanom przez Kredyt Bank z Legnicy i Lubina 65 pożyczek na łączną kwotę 418 mln zł, z których nie oddano 132 mln, a w drugim - sprawa kredytów indywidualnych. W śledztwie ustalono, że pod przykrywką salezjańskich towarzystw zakonnych prowadzono działalność inną niż statutowa, m.in. inwestowano pieniądze na giełdach w Polsce i za granicą, kupowano grunty i kamienice. We wrześniu do sądu w Legnicy trafił pierwszy akt oskarżenia, w którym zarzuty wyłudzenia kredytów na podstawie sfałszowanych dokumentów postawiono 11 osobom, w tym trzem księżom.(PAP) www.prw.pl/tekst.html?tekst_id=31408 Odpowiedz Link Zgłoś