Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Re: Ksiądz skazany IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 00:16
      Na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata skazał sąd księdza Andrzeja Z.
      ze Skawic koło Skawoi za robienie zdjęć intymnych części ciała dziecka.

      W czasie obozu Oazy (katolickiej młodzieżowej wspólnoty religijnej) ksiądz
      Andrzej Z. zrobił zdjęcia śpiącej dziewczyne, na których widać było jej intymne
      części ciała. Sprawa wyszła na jaw, gdy kapłan chciał wywołać film w Krakowie.
      Oprócz kary więzenia w zawieszeniu sąd zasądził 3 tys. złotych grzywny na rzecz
      fundacji pomagającej dzieciom oraz zakaz wykonywania zawodu pedagoga na okres 3
      lat. Ksiądz został odsunięty od obowiązków duszpasterskich. W czasie rozprawy
      Andrzej Z. przyznał się do zarzucanych mu czynów i prosił rodziców dziewczynki
      o wybaczenia.

      www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=248
      • Gość: jan. Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił IP: 81.219.100.* 03.09.04, 20:07
        www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm
        • ouimet Re: Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił 04.09.04, 02:13
          Gość portalu: jan. napisał(a)
          ...niewazne co przepisal...
          janku-ty tez chcesz nasladowac jurka urbana?Ostatniego niezbyt powazam,ale
          nawet mu do jajek nie dorosles...Cwicz sie ...prywatnie,a pozniej/hi,hi,hi/na
          lamy prasowe....
          • Gość: up Re: Jak ks.Noga emerytów w ciula zrobił IP: *.chello.pl 24.03.05, 15:08
            • Gość: Ed Re: Pokój, bracia i siostry IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:38
              Młody ksiądz z Jasła (woj. podkarpackie) dorabiał, pośrednicząc w handlu
              bronią, m. in. pistoletami z tłumikiem, bronią automatyczną, granatami. - To
              przerażające - komentują sprawę mieszkańcy miasta. Policyjna operacja o
              kryptonimie "Westfalia" rozpoczęła się kilka miesięcy temu. - Od dłuższego
              czasu wiedzieliśmy, że bandyci nie mają najmniejszego problemu z zakupem broni.
              Mnożyły się napady i bandyckie porachunki, w których padały strzały - mówi
              Bogumiła Puchacz, rzecznik podkarpackich policjantów. (...) Większość
              odnalezionej broni była rozłożona na części. Handlarze czekali na konkretne
              zamówienia i dopiero wtedy składali broń w całość. - Dzięki temu, że była
              rozłożona na części, łatwiej przejeżdżała przez granicę Polski - mówią
              policjanci biorący udział w akcji. Najprawdopodobniej taka była właśnie rola
              młodego księdza z Jasła. - Jako duchowny nie budził podejrzeń strażników
              granicznych. Wiemy także, że trzykrotnie pośredniczył w sprzedaży broni - mówią
              policjanci. Właśnie taki zarzut przedstawiła księdzu prokuratura. Po
              przesłuchaniach został jednak wypuszczony do domu (inni gangsterzy zostali w
              areszcie - przyp.). Będzie odpowiadał z wolnej stopy, ale odebrano mu paszport.
              Prokuratorzy i policjanci nie ukrywają, że hierarchowie kościelni nalegali, aby
              nie informować opinii publicznej o udziale księdza w procederze. - Dopóki nie
              będzie oficjalnego potwierdzenia przez prokuraturę, nie będzie żadnej decyzji w
              stosunku do tego duchownego - tłumaczy ksiądz Janusz Mięso, sekretarz kurii
              biskupiej w Rzeszowie. - Czy to znaczy, że duszpasterz podejrzewany o udział w
              handlu bronią będzie normalnie odprawiał msze? - pytamy. - Nie udzielam żadnych
              wyjaśnień. Żegnam - odpowiada ksiądz sekretarz. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
              się, że młody ksiądz "przez jakiś czas nie wróci do wiernych". Został wysłany
              na urlop. W sześciotysięcznym Jaśle, leżącym ok. 70 km od Rzeszowa, mieszkańcy
              nie kryją oburzenia. - Nie mieści mi się to w głowie. Mogę zrozumieć, że ksiądz
              ma utrzymankę, albo jeździ drogim autem, ale żeby handlował bronią, która służy
              do zabijania (widocznie nie takich hojnych miał wiernych jak jego koledzy =
              przyp.)? - dziwi się Jan Kułakowski. (...) - To największa ilość broni
              odzyskana za jednym razem w historii powojennej policji - dodają
              funkcjonariusze.
              (R. Zieliński, Super Express)
              • edico Re: Pokój, bracia i siostry 11.08.05, 12:31
                Jak ksiądz Noga dom zbudował...
                (28 Lutego 2003)

                O tym, że ostatnia rata za mieszkanie w Domu Opieki "Złota Jesień" w Gdańsku ma
                być darowizną na rzecz parafii, 83-letni Mieczysław Karasiński dowiedział się od
                księdza Juliana Nogi. Poszedł do banku. Zapomniał o wskazówce duchownego.
                Przypomniała mu... kasjerka.

                To samo spotkało kilkunastu innych sędziwych i schorowanych mieszkańców domu
                przy ul. Hynka 12. Maria P. (prosiła o zachowanie anonimowości) "podarowała"
                parafii św. Kazimierza w Gdańsku-Zaspie w sumie 26 tys. zł.

                Mieczysław Karasiński: - Ksiądz Noga mówił nam tak: na blankietach wpłaty
                wpiszcie "darowizna". Wtedy możecie liczyć na ulgi podatkowe.

                M. Karasiński, emerytowany ekonomista, stanął przed okienkiem IV Oddziału Banku
                PKO SA przy ul. Kołobrzeskiej w Gdańsku. Na blankiecie wpisał "rata na
                mieszkanie", wyjął z portfela 6 tysięcy złotych i podał kasjerce. Kobieta
                powiedziała mu, żeby wypełnił kolejny druk i wpisał "darowizna". - Nogi się pode
                mną ugięły. Skąd bankowa kasjerka mogła wiedzieć to samo, co proboszcz Noga.

                "Masz chorego męża, odpoczniesz"

                M. Karasiński zapłacił w sumie ponad 35 tys. zł. Kilka miesięcy później
                zorientował się, że nie jest właścicielem mieszkania w "Złotej Jesieni". -
                Według podpisanej przeze mnie umowy, byłem tylko najemcą. I znowu ugięły się
                pode mną nogi. W ulotkach, w późniejszych rozmowach z ks. Nogą obiecywano mnie i
                innym, że będziemy mogli zakupić mieszkania.

                O czym mówi emerytowany ekonomista? W drugiej połowie lat 90. krążyły po
                Trójmieście ulotki zachęcające do spędzenia starości w projektowanym DO "Złota
                Jesień" na gdańskiej Zaspie. Cenę metra kw. obliczono na 700 zł. (mniej więcej,
                ówczesna cena rynkowa). Akcydens obiecywał co najmniej 30-metrowe mieszkania,
                całodobową opiekę, salę rehabilitacyjną, jadalnię, itd.

                77-letnia Sabina W. i jej ciężko chory mąż sprzedali swoje 46-metrowe. Siostra
                mówiła jej tak: "Masz chorego męża, odpoczniesz. Tam jest całodobowa opieka,
                można pojechać do sanatorium".
                - Miałam zapłacić 21 tysięcy złotych za 30 metrów. Poszłam do księdza. Był w
                towarzystwie zakonnicy. Dał do podpisania umowę i trzymał w ręku klucze.
                Usłyszałam, że mam dopłacić 6 tysięcy za łazienkę.

                Ksiądz milczy

                Mąż pani Sabiny właśnie wrócił ze szpitala. Był w takim stanie, że chciała jak
                najszybciej zamieszkać w swoim nowym mieszkaniu pod opieką lekarzy i
                pielęgniarek. Ks. Noga doradził jej, żeby pieniądze wpłaciła jako darowiznę na
                rzecz parafii. I jej w tym samym banku pamięć odświeżyła kasjerka. "Może pani
                robić z tym lokum, co pani chce" - miał jej powiedzieć proboszcz Noga.

                - Mieszkanie było o 8 metrów mniejsze - opowiada. - Kanapa, wózek męża, jego
                łóżko ortopedyczne, fotel, malutki stolik i nie było gdzie palca wetknąć. Wannę
                i kuchenkę musiałam wstawić na własny koszt.

                Sabina W. nie jest właścicielką mieszkania przy ul. Hynka. - Gdybym nie
                podpisała tej umowy nie dostałabym kluczy. Kiedy zapytałam księdza, dlaczego
                jest mniejsze, odpowiedział milczeniem.

                Sabina W. zamieszkała w "Złotej Jesieni". - Od razu zaczął się horror. Nie było
                już mowy o opiece dla męża, byłam sama, ani lekarza, ani pielęgniarki. Za własne
                pieniądze zatrudniłam pielęgniarkę, płaciłam za porady lekarskie. Sama woziłam
                męża do lekarza. Uszkodziłam kręgosłup. Wtedy pojawiła się "nieodpłatna" siostra.

                Mąż pani Sabiny umierał. - W ostatnich dniach miał 40 stopni gorączki. Nikt z
                personelu domu nie chciał wezwać pogotowia. Zrobił to dopiero brat męża, który
                jest lekarzem. 5 dni później zmarł...

                Lokator Karasiński

                Mieczysław Karasiński zamieszkał z chorą na raka żoną. - Zapewniam, wpis
                "darowizna" był pomysłem ks. Nogi, ale to miała być cena za mieszkanie. Byliśmy
                z żoną w takim stanie, że podpisaliśmy w ciemno.

                M. Karasiński przypomina sobie krótką rozmowę z proboszczem, po tym jak
                dowiedział się, że nie jest właścicielem mieszkania. Ksiądz Julian Noga: "W
                umowie jest napisane "lokator", więc zabieramy panu to mieszkanie na zasadach
                lokatorskich".

                "Więc proszę mi oddać wpłacone pieniądze" - zażądał Karasiński.

                "Nie" - odparł ksiądz Noga.

                Małżonka pana Mieczysława zmarła w sierpniu zeszłego roku. - Pies z kulawą nogą
                się nią nie zaopiekował w tym domu. Umierała przez cztery miesiące. Opłacałem
                czterech prywatnych lekarzy. Trzech przychodziło do niej ze szpitala -
                nieodpłatnie. Zresztą do tych, którzy są na miejscu nie mam zaufania. Nie tylko ja.

                Poszli do sądu
                Nad losem innego "lokatora" DO "Złota Jesień", Marii P. pochylił się gdański Sąd
                Rejonowy. Kobieta żąda od parafii św. Kazimierza 24 tys. zł.
                Na jednej z rozpraw w roli świadka pojawił się ks. Noga. "Nikt tym ludziom nie
                mówił, że będą właścicielami mieszkań. Pieniądze, które wpłacali miały zasilić i
                zasiliły fundusz opieki i wszyscy taką opiekę mają".

                W statucie Stowarzyszenia Domu Opieki "Złota Jesień" duchowny nie potrafił
                wskazać zapisu, który by o tym mówił. Zapewnia, że nie sugerował jakichkolwiek
                darowizn.

                Spokojna starość

                Z reklamowego folderu Stowarzyszenia:
                "Zapewniamy rodzinną atmosferę, troskliwą i profesjonalną opiekę". Poniżej
                zdjęcia jakichś wnętrz, ale nie tych w "Złotej Jesieni". Pod fotkami podpisy:
                "fragment jadalni" (M. Karasiński mówi, że nie chce tam jadać, zresztą nie tylko
                on), "kaplica", "pacjent podczas zajęć rehabilitacyjnych", "zabieg masażu" (3 zł
                za seans), "pielęgniarka przy łóżku chorego"...

                Niżej: "Pobyt w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym odbywa się na zasadzie
                pełnego pokrycia kosztów wynikających z pobytu w placówce za opiekę,
                pielęgnację, wyżywienie".

                Folder kończy motto: "Życzliwość jest pragnieniem szczęścia drugich". Tolman
                Pesch. Ksiądz Julian Noga nie jest już proboszczem parafii św. Kazimierza, ale
                wciąż celebruje msze. Odszedł w kontrowersyjnych okolicznościach. Obecnie jest
                kapelanem DO "Złota Jesień" i prezesem stowarzyszenia. Zajmuje jedno z mieszkań
                przy ul. Hynka, na piątym piętrze.

                Parafianom, którzy spowiadają się u niego zaleca pokutę w postaci modlitwy za...
                Dom Opieki "Złota Jesień".

                Autor: Dariusz Janowski
                www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=6784&strona=13
                • edico Re: Źródła indoktrynacji kościelnej ks. Nogi 03.12.05, 13:55
                  Papież Innocenty III (1198-1216) zwołał do Lateranu w roku 1215 sobór, na którym
                  m.in. potępiono głosy żądające praw dla ubogich.
    • Gość: jan. W Tylawie bez zmian IP: 81.219.100.* 03.09.04, 22:28
      www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=19558&scroll_article_id=19558&layout=1&pag
      e=text&list_position=1
      • Gość: Ed Re: W Rrzeszowie też :) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 13:25
        Afera benzynowa dzięki wstawiennictwu regionalnych notabli duchownych została
        chyba wyciszona w stopniu zadawalającym zainteresowanych ;((
    • Gość: Ed Kościół przede wszystkim polityczny IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 14:04
      Okazuje się, że święta kościelne są wykorzystywane do mówienia przez hierarchów
      o pieniądzach. Niedawno w Częstochowie na Jasnej Górze Józef Glemp gromił
      senatorów za to, że domagają się, by księża płacili z własnej kieszeni składkę
      na ubezpieczenie zdrowotne. Z kolei arcybiskup Życiński określił to żądanie
      przejawem stalinizmu.

      Czy nie czas ku temu, by tzw. "kapłani" wreszcie zajęli isę troską o dusze
      wiernych i odwrócili swoją uwagę o dóbr doczesnych?
    • Gość: Ed Co robią kapelani w Iraku za państwowe pieniądze IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 22:15
      Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez
      marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki". Ksiądz, który był kapelanem na tym
      okręcie, został wczoraj zawieszony w czynnościach duszpasterskich dekretem abp.
      Sławoja Leszka Głódzia.

      W książce "Historia duszpasterstwa wojskowego na ziemiach polskich" kapelan
      napisał, że podczas akcji ratowniczej w grudniu 2002 r. załoga nie ratowała,
      ale kradła: "Rozbitków podjął śmigłowiec amerykański, a część załogi zajęła się
      szabrowaniem statku".

      Zdaniem dowództwa marynarki wojennej marynarze zebrali z wody pozostałości po
      kutrze, ale na polecenie dowództwa amerykańskiego, aby ustalić, czy rybacy nie
      przemycali narkotyków lub broni.

      W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie na
      wniosek ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego.

      (Marek Sterlingow)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2269957.html
      • ouimet Re: Co robią kapelani w Iraku za państwowe pienią 07.09.04, 03:13
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez
        > marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki". Ksiądz, który był kapelanem na tym
        > okręcie, został wczoraj zawieszony w czynnościach duszpasterskich dekretem
        abp.
        >
        > Sławoja Leszka Głódzia.
        >
        > W książce "Historia duszpasterstwa wojskowego na ziemiach polskich" kapelan
        > napisał, że podczas akcji ratowniczej w grudniu 2002 r. załoga nie ratowała,
        > ale kradła: "Rozbitków podjął śmigłowiec amerykański, a część załogi zajęła
        się
        >
        > szabrowaniem statku".
        >
        > Zdaniem dowództwa marynarki wojennej marynarze zebrali z wody pozostałości po
        > kutrze, ale na polecenie dowództwa amerykańskiego, aby ustalić, czy rybacy
        nie
        > przemycali narkotyków lub broni.
        >
        > W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie na
        > wniosek ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego.
        >
        > (Marek Sterlingow)
        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2269957.html
      • ouimet Re: Co robią kapelani w Iraku za państwowe pienią 07.09.04, 03:21
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Ks. Zbigniew Jaworski odwołał oskarżenie o szabrowaniu tonącego kutra przez
        > marynarzy okrętu ORP "Xawery Czernicki".
        > W sprawie rzekomego szabrowania prowadzone jest śledztwo prokuratorskie

        edku!!!!Czy tu byles na brzegu:jeziora...a moze Baltyku?O czym ty powielasz?
        Marynarze na morzu/pod przewodnictwem Ojca Kapelana.../kradli dobra z tonacego
        statku...Dupek jestes.Wanna jest sporo mniejsza od wody morskiej...ale porownac
        sie da...Z kibla mozesz wyniesc paste do zebow...z tonacego statku raczej
        myslisz o wyniesieniu wlasnej dupy...

    • Gość: Ed Re: Emerytka kontra parafia św. Kazimierza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.09.04, 23:34
      Barbara Jarecka jest mieszkanką założonego przez księdza Nogę domu spokojnej
      starości Złota Jesień. Uważa, że została oszukana. Myślała, że jest
      właścicielką 24-metrowego mieszkania w ośrodku, a okazało się - że tylko
      lokatorką. Chce 90 tys. złotych od parafii św. Kazimierza na gdańskiej Zaspie,
      która jest właścicielem ośrodka. Dlaczego akurat 90 tys. zł? Według Jareckiej
      składa się na to wpłacona księdzu przed siedmiu laty kwota 21 tysięcy,
      zwiększona o 42 tys. zł ustawowych odsetków i 30 tys. zł zadośćuczynienia za
      konieczność wyprowadzenia się ze Złotej Jesieni.

      - Ta pani zniesławia nasz ośrodek, chcemy, by się wyprowadziła - mówi ks.
      Noga. - Mieszka u nas 85 osób, a tylko nieliczni twierdzą, że zostali oszukani.
      Jesteśmy gotowi zapłacić pani Jareckiej 63 tysiące, ale nie więcej.

      Proces trwa od 2002 roku. Jarecka twierdzi, że ksiądz miał swoim podopiecznym
      zapewnić status właścicieli mieszkań w zamian za wpłaty pieniężne. Były to
      kwoty odpowiadające ówczesnym cenom rynkowym takich lokali. 80 osób wpłaciło
      pieniądze i wprowadziło się do ośrodka. Kilka lat później cztery osoby weszły w
      konflikt z księdzem, gdy okazało się, że właścicielem mieszkań jest parafia.
      Najbardziej niezadowoleni wystąpili na drogę sądową. Z trojgiem z nich parafia
      zawarła już sądowe ugody. Lokatorzy ci w zamian za wyprowadzenie się z
      parafialnego ośrodka otrzymali zwrot swoich wkładów pieniężnych plus odsetki.

      Ksiądz Noga zapewnił przed sądem, że pieniądze wpłacane przez podopiecznych nie
      były wykorzystane do budowy Złotej Jesieni - miały stanowić jedynie
      zabezpieczenie na pokrycie kosztów ich leczenia w podeszłym wieku. Jednak
      adwokat Barbary Jareckiej przedstawił protokół przesłuchania sprzed 5 lat, w
      którym ksiądz stwierdzał, że budowa była finansowana z tych pieniędzy. Duchowny
      nie umiał wyjaśnić tej sprzeczności. Proces powinien zakończyć się jeszcze w
      tym roku.
      (rod 02-09-20)
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2265273.html
    • Gość: Ed Metoda ks. Nogi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.09.04, 16:55
      Pensjonariusze gdańskiego domu opieki czują się oszukani przez jego twórcę -
      księdza

      W gdańskim Domu Opieki Złota Jesień poszło o to, czy kupuje się w nim
      mieszkania, czy prawo do zamieszkania. Seniorzy, którzy poczuli się oszukani,
      wnieśli sprawę do sądu. Ksiądz Julian Noga, twórca placówki, wystąpił z
      wnioskami o eksmisję.

      Dystyngowana starsza pani dosadnie podsumowuje sytuację w domu opieki: – To nie
      jest Złota Jesień tylko złoty biznes – mówi. Sama do sądu nie poszła, ale
      sympatyzuje z osobami, które wybrały tę drogę. – Wstyd człowiekowi – dodaje –
      że chodził do szkoły i okazał się taki głupi. Ksiądz zachowuje się tak, jakby
      wziął nas z Dworca Centralnego i zrobił nam wielką łaskę. A dom został
      wybudowany za nasze pieniądze. Byłoby mi łatwiej, gdybym była katoliczką na
      papierze, a nie prawdziwą. Tu wiara się ludziom chwieje. I to jest najgorsze.
      Tego nikt nie zrekompensuje.

      Początki tej historii sięgają 1993 r. Ksiądz Julian Noga, wówczas proboszcz
      parafii pod wezwaniem św. Kazimierza w gdańskiej dzielnicy Zaspa, zwrócił się
      do władz miasta z inicjatywą, by przekazały bez przetargu nieodpłatnie działkę
      na cele charytatywne pod budowę domu opieki dla ludzi starych i chorych. Władze
      były szczodre. Najpierw podarowały parafii w tzw. użytkowanie wieczyste (na 99
      lat) blisko 12 tys. m kw. gruntu ładnie usytuowanego, a więc o dużej wartości.
      Trzy lata później dorzuciły przyległe 4,6 tys. m z przeznaczeniem na ogród,
      żeby seniorom żyło się przyjemniej. A w 1997 r. przekazały w dzierżawę na 6 lat
      kolejne 2 ha gruntu w sąsiedztwie.

      Mieczysław Karasiński, zimową porą, ze Złotą Jesienią w tle. Jako jedyny
      zgodził się na podanie nazwiska. Pozostali mieszkańcy boją się zemsty księdza-
      prezesa.

      Dzisiaj na tych terenach stoją dwa segmenty Złotej Jesieni. Jako proboszcz ks.
      Noga w imieniu parafii przekazał je w zarząd Stowarzyszeniu Domu Opieki Złota
      Jesień, któremu szefuje prezes ks. Noga. Do pierwszego segmentu, złożonego z 25
      niewielkich mieszkań, seniorzy wprowadzili się w 1996 r. Drugi, wzniesiony w
      latach 1997–1998, do tej pory nie został przez Wydział Architektury i Nadzoru
      Budowlanego Urzędu Miejskiego w Gdańsku dopuszczony do użytkowania. Pod szyldem
      Stowarzyszenia Domu Opieki Złota Jesień egzystują w nim trzy różne placówki –
      dom opieki, dom pomocy społecznej i hospicjum. Dom opieki to, podobnie jak w
      pierwszym segmencie, mieszkania użytkowane przez osoby, które partycypowały w
      budowie, a teraz opłacają czynsz. Właśnie spośród mieszkańców domu opieki
      rekrutują się ci, którzy przysparzają kłopotów księdzu.

      (RYSZARDA SOCHA)
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1145792
      • andrzej105 Re: Metoda ks. Nogi 28.03.05, 19:35
        • Gość: Ed Re: Prokuratura oskarżyła 4 księży za "dekalog" ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.03.05, 23:15
          Każdy czarny orze - jak może ;))
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22216075
    • Gość: syd Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:52
      ja się nie zgadzam z tak jawnym obrażaniem moich uczuć religijnych. Kościół
      jest bogaty bo stary a pieniądze od lat zbiera na pomoc dla bezdomych i
      biednych,
      • Gość: Jan. k.k. a faszyzm -IX miesiącem pamięci narodowej IP: *.multicon.pl 10.09.04, 09:49
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,3088
      • Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kościoła IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.09.04, 21:02
        To zdumiewające jest, że bogactwo ludzi Kościła wzięło swój poczatrk od zasady
        ubóstwa.
        (Charles-Louis de Senondat de Montesqyuieu)
        • Gość: kolega Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kości IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 13.09.04, 13:48
          Kto zastąpi "flaszkę" Głódzia? Znowu desant z Watykanu?
          • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pieniądze kości IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 20:25
            SAwoich zasłużonych i doświadczonych w tym zakresie zarówno w kraju jak i za
            granicą chyba też mamy dostatek. Biskup Andzrej Śliwiński z Elbląga taki pochód
            VIP-ów może śmiało i uroczyście otwierać :))
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pijany ksiądz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.09.04, 20:40
      Lubelska policja zatrzymała do kontroli drogowej opla, kierowanego przez 46-
      letniego duchownego spod Chełma. Okazało się, że kierowca był pijany.
      Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, ksiądz tłumaczył, że przed podróżą wypił jedno
      piwo.

      Za spowodowanie śmiertelnego wypadku po pojanemu w Strzyzwie przez biskupa
      Edwarda Białogłowskiego ciągany jest księdza Tadeusza Niziołka. Sprawa mimo
      upływu lat jest jeszcze nie zakończona.
      Biskup Andrzej Śliwiński z Elbląga za spowodowanie wypadku z kalectwem po
      pjanemu uzyskał od łaskawego sędziego 1,5 roku w zawieszeniu.
      W związku z powyższym i w tym wypadku spodziewać należy się co najwyżej
      pouczenia.
      • Gość: ouimet Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - pijany ksiądz IP: *.sympatico.ca 17.09.04, 01:57
        edku-to juz wydales wyrok?
        Stare ubeckie metody.Napluc,obsrac,zawsze cos sie przylepi...i oto
        chodzi,nieprawdaz?

        Ale piszesz,ze sprawa nie jest zakonczona...wiec?
    • Gość: Ed Ksiądz z ograniczoną odpowiedzialnością IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:29
      Kościół nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks.
      Kryńskiego - oświadczył niespodziewanie w piątek Episkopat Polski. O rektorze
      częstochowskiej Akademii Polonijnej mówi się "częstochowski Rydzyk". Bo
      podobnie jak założyciel Radia Maryja ma tajemniczą biografię i głowę do
      interesów

      Akademia Polonijna w Częstochowie liczy sobie zaledwie trzy lata. Niedaleko
      Jasnej Góry w błyskawicznym tempie zbudowała najbardziej reprezentacyjny gmach
      w mieście.

      Na trzech wydziałach: administracyjno-prawnym, ekonomii i zarządzania, nauk
      humanistycznych studiuje ok. 5 tys. studentów dziennych i zaocznych. Wśród
      prorektorów jest przedstawiciel zakonu paulinów, były premier Jerzy Buzek, jego
      żona Ludgarda kieruje Polsko-Niemieckim Instytutem Zarządzania Środowiskiem.
      Przez rok pracował tu także były wicepremier Janusz Steinhoff.

      Pojawiają się nazwiska ks. Henryka Jankowskiego jako honorowego profesora i
      Ryszarda Kaczorowskiego, prezydenta na uchodźstwie.

      Semestralne czesne to ok. 750 dol. Rocznie daje to uczelni prawie 27 mln zł.

      - Od pewnego czasu przybywało pytań o Akademię Polonijną i osobę księdza
      Kryńskiego. Komunikat jest na nie odpowiedzią - mówi ks. Józef Kloch, rzecznik
      Episkopatu. I podkreśla: dotyczy on wyłącznie osoby rektora. Oświadczenie nie
      odnosi się i nie powinno mieć wpływu na funkcjonowanie uczelni, procesy
      dydaktyczne, kadrę naukową czy studentów. Choć Episkopat podkreśla także, że
      Akademia Polonijna nie jest uczelnią katolicką .

      Dlaczego Episkopat dystansuje się od Kryńskiego?

      - Ks. Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego mu przez władzę
      kościelną w Polsce - wyjaśnia rzecznik Episkopatu. Ale księdzem jest - pytamy. -
      Z tego, co mi wiadomo, był w zakonie Braci Szkolnych, potem przyjął święcenia
      z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie. Zgodnie prawem kościelnym
      podlega biskupowi w Kamerunie - tłumaczy ks. Kloch.

      Niejasności wokół uzyskania święceń przez rektora Kryńskiego zaniepokoiły
      metropolitę częstochowskiego abp. Stanisława Nowaka. Napisał alarmujący list w
      tej sprawie do Episkopatu. Prawdopodobnie oświadczenie Episkopatu jest właśnie
      reakcją na ten list.

      Interes szkolny

      Zanim Kryński został księdzem, pojawił się w Częstochowie jako brat Kryński z
      zakonu Braci Szkolnych. W 1992 r. jako spółka Edaucator dostał zgodę MEN na
      utworzenie uczelni niepaństwowej - Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii.
      Miejsce dla szkoły znalazło się tuż pod Jasną Górą, gdzie gospodarzył zasłużony
      dla miasta klub sportowy Skra. Z pomocą prawicowego wojewody częstochowskiego w
      dwa lata później stadion został własnością spółki Edaucator. Po latach okazało
      się, że było to bezprawie. Przyznał to w 2001 roku NSA. Historii nie dało się
      już cofnąć, bo na stadionie w imponującym tempie urosły uczelniane gmachy.

      W 2001 r. Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii zyskała statut Akademii
      Polonijnej. Od złożenia wniosku przez ks. Kryńskiego do pozytywnej decyzji
      ministerstwa minęły... dwa tygodnie. Kilka miesięcy później - po przegranych
      wyborach parlamentarnych - prorektorem ds. nauki został były premier Jerzy
      Buzek. - Po wyborach do Europarlamentu w sierpniu tego roku zrezygnowałem z
      wszystkich funkcji w Akademii Polonijnej. Będę tam miał jeszcze wykłady. Mam
      też kilku dyplomantów, nie chcę ich zostawić - mówi nam prof. Buzek.

      Stanowiska Episkopatu nie chce komentować. Choć nie ukrywa, że swego czasu
      biskupi rozmawiali z nim o ks. Kryńskim. - To były takie luźne rozmowy z
      biskupem Gocłowskim i kardynałem Macharskim - przypomina sobie. - Ale im
      chodziło chyba o sprawy kanoniczne. Ja się na tym nie znam.

      Zamiejscową filią w Gliwicach kierował były wicepremier Janusz Steinhoff . -
      Odszedłem, bo moja wizja filii Akademii w Gliwicach rozmijała się z wizją
      księdza rektora. O ks. Kryńskim słyszałem różne plotki, ale nie będę ich
      komentował. Episkopat widocznie ma swoje powody, by wydać o nim taki komunikat -
      powiedział nam.

      Paulini nabierają dystansu

      Z początku Kryński miał poparcie Jasnej Góry. Paulini wykładali na uczelni,
      zasiadali w jej władzach. Ojciec Eustachy Rakoczy (kapelan kombatantów) jest
      nadal prorektorem ds. studenckich. Ale dwa lata temu paulini wycofali swe
      poparcie. Mówi jeden z prawników, przez wiele lat reprezentujący interesy
      Jasnej Góry. - W marcu 2002 r. odbywała się kapituła generalna zakonu.
      Wybierano nowego generała zakonu, z funkcji przeora ustępował o. Izydor
      Matuszewski. I w tym gorącym czasie rektor Kryński podsunął mu umowę o
      współpracy z Akademią Polonijną. Chodziło o zbiory biblioteki jasnogórskiej.
      Jeden z członków kapituły zorientował się, że umowa dawała Akademii Polonijnej
      prawo przejęcia biblioteki. Nakazano wówczas Jasnej Górze daleko idącą
      ostrożność w kontaktach z księdzem Kryńskim.

      Kłopoty z ks. Kryńskim ma nie tylko Episkopat, ale także częstochowska firma
      budowlana Okap. Akademia Polonijna jest jej winna blisko 3 mln zł. Konflikt o
      niezapłacone faktury trwa dwa lata. M.in. za budowę gmachu Akademii a także
      remont łazienki w prywatnym domu rektora. łazienka ta kosztowała około 70 tys.
      zł. Sprawa znalazła finał w sądzie.

      Księdza rektora nie ma obecnie w kraju. Nie skomentował więc komunikatu
      Episkopatu. - Będzie w czwartek - mówi Robert Smoliński, rzecznik Akademii
      Polonijnej. - Nie rozumiem, dlaczego Kościół miałby brać jakąkolwiek
      odpowiedzialność za działania księdza rektora, skoro tyle razy podkreślał, że
      Akademia Polonijna nie jest uczelnia katolicką. Jedynie naucza według wartości
      chrześcijańskich.
      (Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa 13-09-2004)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2281691.html
      • edico Czy ksiądz zabił kochankę 13.07.05, 22:15
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,1716
    • Gość: Ed Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.09.04, 05:31
      Ksiądz spółka z o.o. - cd. Dlaczego ksiądz Kryński tak zirytował hierarchów
      kościelnych, że odcięli się od niego w oficjalnym komunikacie? Bo był krnąbrny
      wobec kościelnej władzy - ujawniają biskupi

      Lakoniczny komunikat Episkopatu odcinający się od działalności rektora
      częstochowskiej Akademii Polonijnej ujrzał światło dzienne kilka dni temu.
      Tymczasem, jak przyznał wczoraj biskup Tadeusz Pieronek, Konferencja Episkopatu
      Polski już w 2000 r. odcięła się od działalności księdza Kryńskiego. Tyle że
      nie ogłoszono tego publicznie.

      Kryński prawdopodobnie naraził się arcybiskupowi częstochowskiemu Stanisławowi
      Nowakowi tym, że choć działa w jego archidiecezji, święcenia kapłańskie przyjął
      w Kamerunie.

      - Hierarchom Kościoła nie podobało się też, że rektor Kryński przy każdej
      okazji powoływał się na katolickość swej uczelni - choć ani Akademia Polonijna,
      ani jej poprzedniczka Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii takowymi nie
      były - mówi biskup Pieronek. I przypomina seminarium naukowe w Krakowie w 750.
      rocznicę męczeńskiej śmierci biskupa Stanisława. - Uczestniczyli w nim
      reprezentanci katolickich uczelni. Gdy się okazało, że w prezydium zasiada
      Kryński, interweniował sam kardynał Macharski - mówi biskup Pieronek. - Nie
      widzę w tym nic niestosownego, aby duchowni kierowali świeckimi uczelniami.
      Jednak biznes to nie wszystko. Rektor Kryński ma głowę do interesów, ale mam
      wątpliwości, czy powinien być duchownym.

      Działalność Kryńskiego budzi także wątpliwości innego hierarchy, gdańskiego
      arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego: - Nie rozumiem, dlaczego bez mojej wiedzy
      przyznał tytuł honorowego profesora swojej uczelni gdańskiemu księdzu?

      Chodzi o kontrowersyjnego ks. Henryka Jankowskiego. - Nigdy nie miałem żadnych
      wątpliwości, co do działalności księdza Kryńskiego - powiedział "Gazecie"
      grzecznie acz stanowczo prałat Jankowski i odłożył słuchawkę.

      Arcybiskupa Gocłowskiego zadziwia również, kiedy Kryński zdążył zdobyć liczne
      tytuły naukowe, którymi się chwali jako rektor.

      Sprawdziliśmy. W 1997 roku obronił na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracę
      magisterską z pedagogiki u ks. prof. Stanisława Walewandera. Rok później u tego
      samego promotora zrobił doktorat.

      - Szybka ścieżka naukowa była możliwa, bo ks. Kryński przyszedł już z tytułem
      magistra teologii - wyjaśnia rzecznik KUL Beata Górka.

      Gdzie został magistrem teologii? Górka: - Tego nie ma w naszych dokumentach,
      podobno na jakiejś zagranicznej uczelni.
      (Eliza Kwiatkowska, Marek Mamoń, Częstochowa 13-09-2004)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2283421.html
      • Gość: kolega Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 15.09.04, 12:51
        Klecha w Iraku to ppłk. Jaką uczelnię wojskową skończył?
        • Gość: * Re: Jak ksiądz rektor biskupom się naraził IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:36
          Wystarczy posiadanie umiejętność machania kropidłem i strojna czarna kiecka, by
          w wojsku 3RP awansować w tempie komunikacji międzygwiezdnej :))

          pzdr
    • Gość: Ed Skandale kościelnej prawdy :)) - cz.1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 22:06
      Fragmenty wywiadu "Kościół bez znieczulenia". Z ks. bp. Tadeuszem Pieronkiem
      rozmawia Marek Zając, "Tygodnik Powszechny", nr 38, 19 września 2004

      Często wytyka się Kościołowi w Polsce, że zwleka z podejmowaniem decyzji,
      uciekając się w bizantyjski język albo kryjąc się za spiżową bramą. Padają
      zarzuty, że wszystkim musi zajmować się Papież: sporem o klasztor Karmelitanek,
      stawianiem krzyży na Żwirowisku, poparciem dla wejścia Polski dla UE. Czy
      Kościół w Polsce można nazwać "nierządzonym"?
      - Niestety, taki zarzut ma uzasadnienie. Mógłbym przytoczyć więcej przykładów.
      (...)

      Proszę bardzo.
      - Tragikomiczna sprawa z Radiem Maryja. Bo w czym tkwi problem? Od początku
      Episkopat nie umie zająć stanowiska wobec rozgłośni ojca Rydzyka. A skoro
      biskupi nie potrafią wspólnie ocenić działalności Radia, tym bardziej nie
      należy spodziewać się wyciągania wobec niego konsekwencji.

      Buczenie biskupów
      Dlaczego biskupi nie potrafią osiągnąć kompromisu?
      - Jest kilka przyczyn. Generalnie rzecz biorąc, w naszym Kościele ściera się
      to, co nowe, z tym, co stare. Wytłumaczę to na przykładzie awantury o
      Żwirowisko. Kościół od wieków nakazywał szacunek dla krzyża i na takim bardzo
      ogólnym stwierdzeniu zatrzymali się niektórzy księża i świeccy. Dziś jednak ten
      szacunek powinniśmy interpretować o wiele głębiej, np. zakazując nie tylko
      profanowania, ale także nadużywania symbolu Odkupienia. Fizyczne przeniesienie
      krzyża ze Żwirowiska w inne miejsce nie może być uważane za zamach na
      chrześcijaństwo. To było robienie porządku nie tylko w uświęconym krwią
      zamordowanych miejscu, ale także w ludzkich sercach, które dotknęła jakaś
      przedziwna choroba. Bo tylko jakimś tajemniczym schorzeniem mogę wytłumaczyć
      sytuację, gdy człowiek jest święcie przekonany, że im więcej postawi krzyży,
      tym głębsza i prawdziwsza stanie się jego wiara. A niestety, dominowała taka
      właśnie logika: pobożni są ci, co zwożą krzyże, a ci, co podnoszą na nie rękę -
      są bez serca, wiary i czci.
      Można też spojrzeć na problem z innej perspektywy: doszło do pomieszania dwóch
      spraw ważnych, ale możliwych do ostrego rozgraniczenia - religijności i
      patriotyzmu. Przesada jest szkodliwa w obu tych dziedzinach. Wierzący nie
      powinien być bigotem i przywiązywać uwagi do spraw drugorzędnych, a patriocie
      nie wolno podnosić do rangi narodowej świętości zwożonych gdzieś krzyży. (...)

      Antysemityzm zanika, ale w naszym Kościele nadal możemy spotkać myślenie w
      kategoriach "Polak-katolik".
      - Tak, ale to uproszczenie nie jest już nagłaśniane, a wręcz - powiedziałbym -
      jest wyciszane. Kiedyś było nośne, wykorzystywano je przede wszystkim do celów
      politycznych. Biskupi często posługiwali się nim w listach pasterskich - po raz
      ostatni na początku lat 80. Tymczasem patrząc obiektywnie, Polska nigdy nie
      była i nie będzie tylko katolicka. A Kościół nie może szermować hasłem, które
      ma się nijak do prawdy.

      Wracając do poprzedniego wątku; w jakim trybie biskupi podejmują decyzje
      podczas obrad Episkopatu?
      - Prymas Glemp nie uznawał koncepcji szerszej dyskusji. Jako pierwsi zgłaszali
      się na ogół biskupi głoszący tezy radykalne, skrajne. Ci, którzy byli
      odmiennego zdania, utwierdzali się w przekonaniu, że znaleźli się na straconej
      pozycji i milczeli. Trudne decyzje nie zawsze podejmowaliśmy przez głosowanie.
      Miało się wrażenie, że na większość pytań - nawet wymagających szczegółowego
      studium czy wcześniejszych rozmów w mniejszym gronie - odpowiedzi udzielono już
      z góry. Kto próbował się przebić z innym zdaniem, był wytupywany albo słyszał z
      sali buczenie.

      Czy podczas obrad dochodzi do gorących sporów, padają ostre słowa?
      - Ostre słowa w sensie wyzwisk - nie. Natomiast czasami padają słowa, jakimi
      można poczuć się dotkniętym, ponieważ przypisują człowiekowi rzeczy, których
      nie tylko nie czyni, ale o których nawet nie pomyślał. Zresztą zarzuty stawia
      się na ogół nie wprost, lecz sapienti sat - kto ma rozeznanie, od razu
      wychwyci, o kogo chodzi, choć nazwisko nie pada.

      Czy decyzyjny bezwład wynika z podziałów w łonie Episkopatu?
      - Problemem jest nie tyle brak decyzji, ile tempo ich podejmowania, brak
      jasnego zdania od początku. Albo wręcz przeciwnie - zamiast zbadać
      skomplikowaną sprawę, biskupi ad hoc stwierdzają, że np. nie było możliwe, żeby
      Polacy zabili Żydów w Jedwabnem. Zawsze lepiej bez emocji zanalizować fakty, a
      dopiero potem wypracować stanowisko. Dlaczego na uroczystościach w Jedwabnem
      nie zjawił się żaden biskup. Bo Konferencja Episkopatu się na to nie zgodziła.
      Dlaczego się nie zgodziła? Przecież w warszawskim kościele Wszystkich Świętych
      biskupi modlili się za ofiary mordu w Jedwabnem, przyznając tym samym, że
      dostrzegają prawdę w ustaleniu, iż w pogromie uczestniczyli Polacy. Skoro
      powiedziało się "a", dlaczego nie powiedzieć "b"?

      Wytupali Brukselę
      Inny przykład, który trudno zapisać po stronie sukcesów Kościoła: integracja
      europejska. Biskupi nie zdobyli się na odwagę, żeby wezwać wiernych do
      głosowania w referendum "za". Dopiero w przemówieniu do uczestników Narodowej
      Pielgrzymki do Rzymu - 19 maja 2003 r. - Jan Paweł II rozwiał wątpliwości.
      Dlaczego biskupi nie potrafili uczynić gestu, na który zdecydował się Papież?
      - Odpowiedź jest prosta: część biskupów była zakrakana antyunijną propagandą.
      (...)

      Jakie argumenty podnosili eurosceptyczni biskupi?
      - Zamieszanie powstało z trzech powodów. Pierwszym były obawy przed utratą
      przez Polskę tożsamości religijnej i narodowej. Drugim było rolnictwo: zacofane
      i niedoinwestowane w porównaniu ze standardami europejskimi. Kościół był zawsze
      blisko wsi, z jej religijnością wyrastającą z przywiązania do ziemi, matki-
      żywicielki. Dlatego biskupi czuli się związani opiniami rolników. Narzekali na
      krzywdę, jaką im wyrządzono, bo nie dostali stuprocentowych dopłat. To był
      błąd: biskupi nie mają być z ludem. Zostali powołani na urząd apostolski, żeby
      wskazywać ludowi drogę, którą powinien podążać. Biskup ma być pasterzem, a nie
      owcą, która wlecze się w stadzie.

      Problem rolnictwa był jak wypełniona ciężkim ładunkiem łódź, ale żagle
      postawiło - i to jest trzeci czynnik - Radio Maryja, czyli upolityczniona
      propaganda. Ojciec Rydzyk widział w Unii nową Moskwę, kolejny rozbiór Polski.
      Splot tych dwóch elementów okazał się fatalny. Co gorsze, doszedł dodatkowy
      czynnik, już spoza Kościoła: rząd nie potrafił zorganizować rzetelnego i
      sprawnie działającego systemu informacji o integracji europejskiej.
      Ksiądz Biskup jako pierwszy z hierarchów miał przedstawić przed Episkopatem
      raport poświęcony UE.
      - Tak, to był czerwiec 1998 r., już po wizycie polskich biskupów w Brukseli w
      listopadzie 1997 r. Wprawdzie na początku maja straciłem stanowisko sekretarza
      generalnego Episkopatu, jednak zadanie przygotowania referatu otrzymałem dużo
      wcześniej, zatem siadłem i napisałem. Tuż przed czerwcowymi obradami Episkopatu
      w Pelplinie zachorowałem, dlatego mój referat odczytał abp Tadeusz Gocłowski.
      Biskupi wytupali metropolitę. Mówiąc ściślej: wytupali referat, czyli mnie.
      Od początku spodziewałem się kłopotów, bo w biskupach wygasła już euforia po
      podróży do Brukseli. Dlatego postanowiłem napisać o tym, jak Ojciec Święty
      patrzy na zagadnienia europejskie - nic więcej, nic mniej, tylko cytaty bądź
      streszczenia dokumentów i wypowiedzi Jana Pawła II oraz opisy spotkań Ojca
      Świętego z przedstawicielami instytucji europejskich.

      Jak wytłumaczyć, że biskupi cytują Jana Pawła II przy każdej okazji, ale akurat
      w sprawie integracji niektórzy szli pod prąd papieskiego nauczania?
      - Posiłkowali się przewrotną argumentacją, że Ojciec Święty rozumuje
      identycznie jak przeciwnicy integracji. Mówi o duszy kontynentu, Europie
      chrześcijańskiej, Europie ducha, a przecież Bruksela i Strasburg są wrogie Bogu
      i Kościołowi. (...)

      Dlaczego ludzie Kościoła sięgają po takie manipulacje? Cynizm? Głupota?
      Niewiedza?
      - W przypadku pol
      • Gość: Ed Re: Skandale kościelnej prawdy :)) - cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 22:08
        Dlaczego ludzie Kościoła sięgają po takie manipulacje? Cynizm? Głupota?
        Niewiedza?
        - W przypadku polityków, np. z LPR, mamy do czynienia ze zwykłą grą, obliczoną
        na zdobycie elektoratu. Natomiast jeżeli chodzi o księży, trudno rozsądzić, czy
        doszło do świadomej manipulacji, czy pokutowała ciemnota. Może przyczyna tkwiła
        w lenistwie: słucha się jednej tendencyjnej rozgłośni, a nie otworzy się
        książki czy gazety. O Janie Pawle II mówi każdy, ale z jego encyklik i
        przemówień nie chce nam się nawet zetrzeć kurzu.

        Rydzyk i stare kasztany
        Skoro mowa o Radiu Maryja: przeciętny obserwator interpretuje brak
        jednoznacznej decyzji w jego sprawie jako wyraz poparcia Kościoła dla
        toruńskiej rozgłośni.
        - I będzie mieć nieco racji, bo wielu biskupów wspiera działalność ojca
        Rydzyka. Tylko dwa przykłady: latem 1997 r., gdy stosunki między Episkopatem a
        ojcem Rydzykiem stały się bardzo napięte, Ksiądz Prymas zaapelował do biskupów,
        żeby nie uczestniczyli w imprezach organizowanych przez Radio. Prośby nic nie
        dały, w lipcu na pielgrzymce Rodziny Radia Maryja do Częstochowy pojawiło się
        trzech biskupów, jeden z nich wygłosił nawet płomienne kazanie, gloryfikujące
        rozgłośnię. Sprawa druga: pierwsze debaty poświęcone problemowi Radia Maryja
        rozpoczynały się na forum Episkopatu tupaniem zwolenników ojca dyrektora,
        krótko mówiąc - usiłowaniem zablokowania dyskusji. Gdy w końcu rana zaczęła
        ropieć, biskupi postanowili zabrać się za dezynfekcję, ale o. Rydzyk był już na
        tyle silny, że mógł sobie gwizdać na Episkopat. (...)

        Skąd w takim razie wziął się sukces Radia Maryja?
        - Radio Maryja wypełniło w Kościele i społeczeństwie lukę: jego sukces
        przypomina karierę polityka znanego z blokowania dróg. Obok populizmu
        politycznego do części Polaków przemawia również populizm religijny. To jest
        odgrzewanie starych kasztanów, na których można sobie co najwyżej połamać zęby.
        Jest to z pewnością łatwiejsze niż podjęcie wysiłku wpisania się z Ewangelią w
        otaczający nas świat. Ojciec dyrektor stara się zawrócić Wisłę kijem.

        Jak sobie radzi Zespół Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, powołany przez
        Episkopat?
        - Niestety, odniosłem wrażenie, że większość komisji delegowanych przez
        Episkopat do sprawy Radia składa się z ludzi, którzy sprzyjali ojcu
        dyrektorowi. (...)

        Uda się wreszcie kiedyś zamknąć sprawę Radia?
        - Nie widzę nikogo, kto miałby wystarczającą siłę, żeby wkroczyć w tak
        zagmatwaną sytuację i powiedzieć ludziom całą prawdę. Episkopat sobie nie
        radzi. (...)

        Biskup bez ziemi
        (...)
        Jaki jest dziś status Księdza Biskupa jako członka Episkopatu?
        - Powiedziałbym, że nieco dziwny. Jestem bezdomnym biskupem, jak mówią
        niektórzy: "biskupem bez ziemi". W 1992 r. zostałem mianowany biskupem
        pomocniczym nowej diecezji utworzonej w Sosnowcu. (...) Epizod sosnowiecki
        trwał jednak tylko kilkanaście dni, bo wkrótce zostałem wybrany zastępcą
        sekretarza generalnego Episkopatu Polski, co wiązało się z przeprowadzką do
        Warszawy. (...) Rychło okazało się, że nie da się udźwignąć dwóch urzędów
        naraz. Natomiast kiedy straciłem posadę sekretarza generalnego, a zostałem
        rektorem PAT, w ogóle zwolniono mnie z urzędu biskupa pomocniczego w Sosnowcu.
        (...)

        Dlaczego biskupi nie wybrali Księdza Biskupa na kolejną kadencję sekretarza
        generalnego Episkopatu?
        - Odpowiedź jest prosta: nie podobałem się na tym stanowisku. Spotykałem się -
        zdaniem biskupów - z niewłaściwymi ludźmi, nie bałem się otwarcie mówić, co
        myślę. Na pewno nie byłem też faworytem kardynała Glempa. Rozbieżności między
        nami zaczęły się jeszcze przed moim wyborem na sekretarza generalnego w 1993 r.
        W grudniu 1992 r., jako zastępca sekretarza, spotkałem się z Księdzem Prymasem,
        bo w ciągu kilku miesięcy uzbierało się trochę drażliwych spraw. Wyłożyłem moją
        logikę, powiedziałem, co mi się nie podoba i na co nie będę przyzwalał.
        Rozeszliśmy się - powiedzmy - z mieszanymi uczuciami.

        W tym roku przestał Ksiądz Biskup być rektorem PAT. Co dalej?
        - Nadal jestem przewodniczącym Kościelnej Komisji Konkordatowej. Poza tym
        zasiadam w Komisji Prawnej Episkopatu. Natomiast w maju zrezygnowano ze mnie
        jako członka Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu.

        Dlaczego?
        - O to trzeba zapytać członków Konferencji Episkopatu. Jeżeli zaś chodzi o moje
        zdanie, powiem tak: skręcamy w prawo i widocznie nie jestem już potrzebny.

        To znaczy, że Ksiądz Biskup sytuuje się na lewicy?
        - To był skrót myślowy. Wielu biskupów w przedziwny sposób stawia mnie w
        szeregach lewicy, choć akurat należę do tych, którzy od lewicy ucierpieli
        więcej niż inni. Mam się tym przejmować? Ani mnie to ziębi, ani grzeje. Mam
        nadzieję na spokojną emeryturę. (...)

        Ksiądz Biskup sobie poradzi. Chciałbym jednak zapytać o przyszłość Kościoła w
        Polsce, zwłaszcza gdy zabraknie Jana Pawła II?
        - Nie spodziewam się rewolucji. Przez jedno, dwa pokolenia będzie rana, potem
        się zabliźni. Po Janie Pawle II pozostanie nam natomiast wielki przykład i
        dorobek jego nauczania, z którego czerpać będą mogły nie dwa pokolenia, ale
        wiele następnych. (...)

        Wyobraża sobie Ksiądz Biskup Polskę opustoszałych kościołów?
        - Na pewno nie za mojego życia. Żaden Kościół w żadnym kraju nie posiada jednak
        gwarancji przetrwania. Tylko Kościół powszechny otrzymał od Jezusa zapewnienie,
        że "bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). (...) Nam się wydaje, że jak
        napiszemy dekret albo list pasterski, jak w każdym budynku zawiesimy krzyż, jak
        wpiszemy wartości chrześcijańskie do wszystkich możliwych ustaw - Polska
        pozostanie na wieki wieków katolicka. To bzdura: wiarę można zaszczepić w
        innych tylko poprzez łaskę Boga, własne świadectwo i pokorne służenie bliźnim.
        (...)
    • Gość: Ed ks. infułat Bronisław Fidelus - bizesmen wsutannie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 00:35
      Ks. infułat Bronisław Fidelus, nazywany jest często biznesmenem w sutannie.

      Działalność archiprezbitra, kiedyś kanclerza kurii, jest doskonałym przykładem
      na to, jak dobrze radzi sobie dziś Kościół w Krakowie. Parafia Mariacka
      odzyskała w Rynku Głównym i jego najbliższej okolicy sześć zabytkowych
      kamienic. Jedną z nich ksiądz Fidelus zamienił w ekskluzywny hotelik Wit
      Stwosz. W kamienicach działa też parafialna kawiarnia i sklep, część lokali
      proboszcz wynajął firmom. Przez pewien czas dochody czerpał też archiprezbiter
      z reklam wywieszanych na rusztowaniach remontowanej bazyliki. Dzięki temu za
      reklamę firmy ubezpieczeniowej, która wisiała na kościele przez dwa miesiące
      (na reklamę piwa i papierosów infułat się nie zgodził), ksiądz zebrał tyle
      pieniędzy, ile przez trzy lata na tacę. Miesięcznie na tacę w kościele
      Mariackim trafia 20 tys. zł.
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1027120&MP=3
    • Gość: Ed Szpital dla ks. prałata Henryka Jankowskiego !!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 14:21
      Trzy budynki szpitalne wraz z działką liczącą ponad 8 tysięcy m kw. staną się
      wkrótce własnością fundacji założonej przez ks. prałata Henryka Jankowskiego.
      Ministerstwo Skarbu wydało zgodę, by Akademia Medyczna sprzedała nieruchomość
      u zbiegu ulic Łąkowej i Kieturakisa Fundacji Szpital Kliniczny pod wezwaniem
      Najświętszej Marii Panny za 7,5 mln zł, tj za 937,5 zł za jeden metr
      kwadratowy z wyposażeniem.
      wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5780188,prasaWiadomosc.html
    • Gość: Ed Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 17:22
      Przedstawiciele rzymskich władz Towarzystwa Salezjańskiego podpisali umowę z
      Kredyt Bankiem na przekazanie mu ponad 12 mln zł. Trzeba było aż trzęsienia
      ziemi, by salezjanie zdecydowali się zwrócić pieniądze 126 parafionom
      wydutkanym w słynnej aferze związanejz lubińską parafią św. Jana Bosko.

      Trzech oszustów tego zacnego zakonu jeszcze nie osądzono, ponieważ Temida 3RP
      ma na głowie przecieżznacznie poważniejsze sprawy, choć główny wątek
      wspomnianej aferydotyczy ponad 400 mln zł.

      Czy nie warto by było powołać komisji sejmowej d/s zbadania roli, jaką
      właściwe pełnią organizacje kościelne w tym naszym Klerykowie?

      PS. Salezjanin członek zakonu zajmującego się kształceniem chłopców w
      rzemiośle. Nareszcie wiadomo, czego tam uczą ;((
      • Gość: jan. Re: Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;) IP: *.multicon.pl 18.09.04, 21:59
        Czy Kredyt Bank ten kontakt biznesowy z zakonnikami wytrzyma ?
        • Gość: Ed Re: Salezjanie płacą swe długi do wysokosci 3% ;) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 23:19
          Jak na razie ma 400 baniek w plecy za ławowierność dla czarnych. Nie wiem jak
          tam wygląda faktyczna kondycja tego banku, ale marsz śladami Banku
          Poznańskiegodo bankrudztwa był by zapewne mile widziany przez "ubogichi
          uczciwych" salezjanów :))
          • edico Re: KAPELAN POLICYJNY » duchowny stróż prawa 09.11.05, 22:04
            www.ostrow-wielkopolski.policja.gov.pl/?c=497
            Czyli ma darmowy etat w policji i jeszcze opłacają mu komórkę :o))
    • Gość: re re Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.milocin.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 22:23
      no i co
    • Gość: Ed Ksiądz przed trybunałem za ludobójstwo w Rwandzie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 01:20
      Po raz pierwszy w swojej historii Międzynarodowy Trybunał powołany do osądzenia
      zbrodni w Rwandzie rozpoczyna dziś proces katolickiego księdza odpowiadającego
      za aktywne uczestnictwo w ludobójstwie z 1994 r. Proces ten powinien wyjaśnić
      sprawę uczestnictwa w zbrodni dokonanej w tym małym, w większości
      chrześcijańskim kraju Afryki, również przez inne osoby duchowne.

      41 letni ksiądz Athanase Sermoba pochodzi z plemienia Hutu. Jest oskarżony o
      ludobójstwo, pomoc w ludobójstwie, oraz podżeganie do aktów ludobójstwa, oraz
      zbrodnie przeciw ludzkości. On sam nie przyznał się do winy i uważa się za
      niewinnego.

      Według aktu oskarżenia, to właśnie ksiądz miał, wraz z lokalnymi władzami,
      przygotować i nadzorować mord dokonany na 2 tysiącach Tutsi w kwietniu 1994 r.,
      którzy schronili się w podlegającym mu kościele parafialnym w Nyange. To on
      miał również nakazać, aby spychaczem zburzyć kościół, który zawalił się na
      znajdujących się wewnątrz niego parafian z plemienia Tutsi, co miało być
      początkiem krwawego ludobójstwa, w którym zostało zamordowanych, według danych
      ONZ, około 800 tysięcy Tutsi i umiarkowanych Hutu. Utworzony przez ONZ pod
      koniec 1994 r. trybunał, z siedzibą w Arusha (Tanzania), ma za zadanie znaleźć
      i osądzić głównych autorów tej strasznej zbrodni.

      Ksiądz Seromba uszedł z Rwandy jeszcze zanim w lipcu 1994 r. władzę w kraju
      przejęli Tutsi z Patriotycznego Frontu Rwandyjskiego (aktualnie przy władzy).
      Najpierw ukrywał się w sąsiednim zachodnim Zairze (dzisiejszej Demokratycznie
      Republice Konga), następnie przeniósł się na kilka miesięcy do Keni, aby
      ostatecznie zamieszkać we Włoszech, gdzie został przyjęty w poczet kleru
      Diecezji Florenckiej. Dopiero po licznych naciskach organizacji Obrony Praw
      Człowieka, min. „Africa Rights”, oraz w związku z wydanym w 2001 r nakazem
      aresztowania księdza przez Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka, rwandyjski
      ksiądz, w lutym 2002 r., oddał się w ręce sprawiedliwości. W pierwszym momencie
      Włochy, pod naciskiem Watykanu, sprzeciwiły się wydaniu księdza, jednak naciski
      dyplomatyczne spowodowały zgodę rządu włoskiego na aresztowanie oskarżonego.

      Kościół rzymskokatolicki raczej unikał współpracy z wymiarami sprawiedliwości
      krajów w których przebywały osoby duchowne oskarżane o udział w ludobójstwie.
      Ks. Seromba miał pełne zaufanie niektórych wysokich hierarchów swojego
      Kościoła, którzy twierdzili, że nie ma żadnego dowodu na winę księdza.

      Zapytany o poparcie, jakie Kościół rzymskokatolicki okazuje księdzu Serombie,
      Roland Amoussouga, rzecznik prasowy międzynarodowego trybunału powiedział,
      że „to nie chodzi o proces przeciw Watykanowi, ale o proces konkretnej osoby.
      Watykan nie odnosi w nim żadnej szkody, ani nie podziela, żadnej z win księdza
      Seromby. Tu przecież nie chodzi o Watykan, który nie ma z tą sprawą nic
      wspólnego”.

      Adwokat Seromby, Alfred Pognon z Beninu, wyraził swoją nadzieję, że jego klient
      nie zostanie skazany. Powiedział on, że w parafii znajdowało się siedem osób
      duchownych, czterech księży (między nimy Seromba) i trzech seminarzystów. Dwóch
      z tych księży zostało skazanych przez rwandyjski wymiar sprawiedliwości za
      masakrę w Nyange, ale po apelacji zostali uwolnieni w 2000 roku.

      W podobny sposób Pognon wybronił biskupa Augustino Misago z Gikongoro, który
      wyrokiem rwandyjskiego sądu w 2000 r. został uniewinniony, pomimo, że sąd
      pierwszej instancji wydał wyrok skazujący. Adwokat poinformował wtedy agencję
      AFP, że świadkowie, którzy oskarżyli jego klienta, wycofali swoje zeznania.
      Obrońca stwierdził też, że organizacja „Africa Rights”, jest używana
      jako „narzędzie” w walce z kościołem.

      Adwokat nie zaprzeczył masakrze w kościele i przyznał, że oskarżony znajdował
      się we wszystkich miejscach, ale oświadczył, że nie był w stanie w żaden sposób
      zapobiec morderczemu szaleństwu ekstremistów.

      W lutym 2003 r. międzynarodowy trybunał skazał pastora adwentystów dnia
      siódmego, Elizaphana Ntakirutimana, na dziesięć lat więzienia za udział w
      ludobójstwie, co było pierwszym przypadkiem wydania wyroku na osobę duchowną.
      Dwóch innych rwandyjskich księży, którzy również zostali oskarżeni o udział w
      masakrze z 1994 r., oczekują na osądzenie ich przez międzynarodowy
      trybunał.

      www.ekumenizm.pl/content/article/2004092009211628.htm
    • Gość: 1944 Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.rzeszow.mm.pl 21.09.04, 09:15
      W naszym kraju władza koscioła jest absolotna utrzymywana przez teror
      odpowiednio ustawionych dewotek i tych co czerpią z tego korzyści a
      odpowiedzialność żadna.
    • Gość: Ed Pijany ksiądz potrącił rowerzystę IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 10:46
      Pijany ksiądz potrącił rowerzystę



      Policja z Lubina (woj. dolnośląskie) zatrzymała 65-letniego Zdzisława L.,
      który pod wpływem alkoholu prowadził samochód i potrącił rowerzystę, a
      następnie uciekł z miejsca wypadku. Jak dowiedziała się PAP, zatrzymany jest
      księdzem.

      Do zdarzenia doszło w środę na drodze relacji Krzeczyn Wielki - Lubin. Duchowny
      jadący fiatem 126 p, podczas manewru wyprzedzania nie zachował ostrożności i
      spowodował wypadek.

      "Sprawca odjechał, ale chwilę później został zatrzymany przez świadka,
      policjanta jadącego prywatnym samochodem. Funkcjonariusz ten widząc, że inni
      zajęli się rowerzystą, pojechał za fiatem, zatrzymując go mniej więcej kilometr
      od miejsca wypadku" - poinformował PAP rzecznik prasowy Komendy Powiatowej
      Policji w Lubinie Krzysztof Olszowiak.

      Okazało się, że kierowca ma w wydychanym powietrzu ponad półtora promila
      alkoholu. Został on zatrzymany do wyjaśnienia. Za spowodowanie wypadku w takich
      okolicznościach grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności.

      info.onet.pl/983602,11,item.html
      • Gość: fim Re: Pijany ksiądz potrącił rowerzystę IP: *.krak.tke.pl 23.09.04, 11:04
        Czym różni się pijany ksiądz od pijanej posłanki SLD? Tym,że pijany ksiądz
        ucieka z miejsca wypadku ( vide Połomia) i nie trafia na czołówki mediów,jako
        normalka.
        • Gość: * Re: Poniżej 4 promili, to nie pijaństwo :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 14:52
          I tym, że jeżeli trafił jeszcze w rowerzystę, to zawartość "krwi w alkoholu"
          musiała być mniejsza, niż 4 promile :))
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. powołany do... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 17:37
      Ludzie zranieni przez funkcjonariuszy systemu katolickiego, a właściwie przez
      skutki funkcjonowania tegoż systemu:

      1) Parafia okradziona przez proboszcza, który po kilkuletniej zbiórce na
      budowę nowej świątyni poprosił biskupa o przeniesienie na inną placówkę.
      Ulotnił się z ogromnymi pieniędzmi i nikt nie może mu nic zrobić - ani
      parafianie, z którymi nie podpisywał żadnej umowy, ani biskup, który nic nie
      wiedział o zbiórce, ani prokurator, dla którego sprawa leży poza wszelkim
      zasięgiem i kompetencjami.

      2) Syn księdza bezskutecznie dochodzący swoich praw do spadku po śmierci
      ojca. Kościół w majestacie swojego prawa zagarnął całe mienie po zmarłym
      kapłanie; a co z cywilnym prawem do dziedziczenia po rodzicach?

      3) Rodzice, których kilkuletnie dziecko zabił samochodem kompletnie pijany
      ksiądz. Po zabójstwie szybko wytrzeźwiał i tak skutecznie ubłagał bogobojnych
      ludzi, że ci ... odstąpili nawet od zgłoszenia całej sprawy na policję.
      Duchowny przysięgał na krzyż, że do końca życia będzie miał pod opieką
      zbolałą matkę, ojca i całą ich rodzinę (kobieta była w tym czasie w ciąży).
      Wkrótce załatwił sobie przeniesienie do Niemiec i wszelki słuch o nim
      zaginął.

      4) Rodzice, których 8-letni synek został zgwałcony przez proboszcza (!).
      Wysłannicy kurii biskupiej załagodzili sprawę dużymi pieniędzmi i perswazją.
      Ale dziecku pozostał uraz psychiczny. Sprawa uległa przedawnieniu.

      5) Parafia, którą gospodarz-proboszcz, pozbawił XVI-wiecznego ogrodzenia
      świątyni, wykonanego z kutej kraty, bardzo dużej wartości. Za sprzedany
      samowolnie zabytek kupił ...konstrukcję z aluminiowych rurek.

      6) Siostra zakonna usunięta ze zgromadzenia zakonnego z powodu rzekomej
      choroby psychicznej, a tak naprawdę przez swą niesubordynację wobec
      przełożonych.

      7) Ksiądz salezjanin, który przez siedem lat w nowicjacie i seminarium nie
      był kierowany na obowiązkowe prześwietlenie klatki piersiowej. Przez to
      rażące zaniedbanie władz zgromadzenia u mężczyzny rozwinął się niezauważony
      nowotwór płuc.

      8) Ksiądz odsunięty od sprawowania swoich funkcji (pozbawiony środków do
      życia) z uwagi na praktykowanie homoseksualizmu. Należy podkreślić, iż
      skłonność do kolegów rozwinęła się u niego w seminarium duchownym!

      9) Kobieta, której mąż przed pięciu laty pożyczył diecezji elbląskiej 9 mld
      starych złotych. Nie otrzymał ich do dnia dzisiejszego.

      10) Syn księdza (będący obecnie księdzem anglikańskim). Dom, który zapisał mu
      ojciec przejęła bezprawnie kuria diecezji włocławskiej.

      To tylko niektóre - typowe problemy. Większość zgłaszanych spraw i
      problemów dotyczy konkubin i nieślubnych dzieci księży pozbawionych opieki
      własnych rodzicieli. ...często zwracają się z prośbą o odszukanie duchownego,
      który ukrywa się przed odpowiedzialnością, np... na misji.


      www.faktyimity.pl/jonasz/11.htm
    • Gość: Jan. ks.Jankowskiego wątek "parkowy" IP: *.multicon.pl 27.09.04, 12:07
      info.onet.pl/985046,11,item.html
    • Gość: Jan. Zdenerwowany Ojciec Swięty IP: *.multicon.pl 28.09.04, 19:36
      www.timesunion.com/Shared/Graphics/NewsDB/AP/VATICAN%20POPE%20ROM10109261229.jpg
    • Gość: Ed Mój chłopak jest klerykiem! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:08
      A dokładnie mój były chłopak. Zerwałem z nim, bo nie mógł się zdecydować, czy
      chce być ze mną, czy chce zostać księdzem. I w ten sposób w kościele wyrośnie
      kolejny KSIĄDZ-GEJ! To przykre, ale rzeczywiste.

      Nie mam pretensji, że D. zostanie duchownym. Tylko, że ja po prostu wiem, że on
      nie będzie dobrym księdzem. Proponował mi np. układ, że on jest kapłanem, ale
      spotyka się ze mną i zachowujemy się jak normalna para. Czy to nie
      upokarzające? Jeszcze gorszy jest fakt, że księża krytykują homosexualizm z
      ambony, a w zachrystii sami go uprawiają. Tak było jest i będzie. Z
      doświadczenia wiem, że im bardziej ktoś krytykuje gejostwo, tym bardziej można
      być pewnym, że sam jest taki, tylko stara się dobrze maskować.

      Ludzie! Przejrzyjcie na oczy! Czemu nie nosicie Boga w sercu, ale za wszelką
      cenę chcecie odnaleźć go w kościele, gdzie Bóg jest dopiero na czwartej pozycji
      w hierarchii ważności - zaraz za polityką, pieniędzmi i sexem. Bo powszechnie
      jest wiadomym fakt, iż księża albo mają rodziny na boku, albo utrzymują
      stosunki homosexualne sami ze sobą...

      Komentarze przesyłajcie pod adres nattan@wp.pl
      info.onet.pl/1,15,10,136057,443467,80800,0,forum.html
      • Gość: Ed Re: Ksiądz czatuje na seks IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:11
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,1227
        • Gość: Ed Re: Wyrok za molestowanie w salce katechetycznej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:46
          Na rok i osiem miesięcy więzienia Sąd Rejonowy w Katowicach skazał 34-letniego
          Ryszarda D., który w salce katechetycznej przy kościele ojców franciszkanów w
          Katowicach wykorzystywał seksualnie 14-letniego Dawida. Sąd orzekł też kary
          więzienia w zawieszeniu wobec dwóch osób, które pomagały Ryszardowi D. Jednym
          ze skazanych jest duchowny - franciszkanin.
          Do serii spotkań Ryszarda D. z nastolatkiem dochodziło w sierpniu 1998 r. w
          salce katechetycznej na terenie kościoła ojców franciszkanów w Katowicach-
          Panewnikach. Pomieszczenie udostępniał 62-letni franciszkanin Czesław Z. Do
          salki katechetycznej dowoziła Dawida Katarzyna W., która za wykorzystywanie
          chłopca brała pieniądze. Wydając wyrok sąd oczyścił Ryszarda D. z drugiego
          zarzutu, który znalazł się w akcie oskarżenia - zdaniem prokuratury mężczyzna
          groził pozbawieniem życia koledze Dawida, który dowiedział się, że chłopak jest
          wykorzystywany. Właśnie dzięki koledze cała sprawa wyszła na jaw. "Sam wyrok
          nas nie zadowala. Pójdzie za nim nasza reakcja. Postąpimy zgodnie z prawem
          zakonnym i kanonicznym; nie chciałbym jednak na razie wchodzić w szczegóły" -
          powiedział PAP ojciec Józef Czura, przełożony prowincji franciszkanów.
          [PAP]
    • Gość: Ed Kolejny seksualny skandal w Kościele Rzymskokatoli IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:14
      Kolejny seksualny skandal w Kościele Rzymskokatolickim w Austrii

      Jeszcze nie przebrzmiały echa poprzedniego skandalu seksualnego związanego z
      katolickim seminarium duchownym z St Pölten, a Kościół w tym kraju jest
      wstrząśnięty kolejnym skandalem, tym razem w kraju związkowym Vorarlberg,
      blisko granicy ze Szwajcarią, gdzie znany kapelan został oskarżony o
      molestowanie seksualne na dziesięciu nieletnich. *

      Biskup Klaus Küng, który w seminarium w Sankt Pölten interweniował jako
      przedstawiciel Watykanu, oświadczył dzisiaj prasie w Bregenz, że Kościół
      katolicki zaczął prowadzić wewnątrzkościelne śledztwo przeciw księdzu Augustowi
      Paterno. Otwarcie dochodzenia, według niego, nie oznacza, że Paterno został już
      uznany za winnego zarzucanych mu czynów. Poza tym austriacka prokuratura
      również rozpoczęła swoje własne dochodzenie.

      69-letni ksiądz Paterno jest znaną postacią w Austrii, a to z powodu napisanych
      książek, występów w radiu i w telewizji, jak również z powodu licznych jego
      komentarzy zamieszczanych w austriackiej prasie. Znany jest on powszechnie
      jako „telewizyjny kapelan”. Ksiądz August oświadczył już dziennikarzom, że
      wszystkie oskarżenia są „oszczerstwami”.

      "Tylko przed 30 laty doszło do kłopotliwej sytuacji. Podczas jednej z wycieczek
      z uczniami spałem w podwójnym mieszkaniu z jednym z nich. Na następny dzień
      dziecko powiedziało, że nie chce już więcej spać ze mną w tym samym mieszkaniu.
      Być może, kiedy spałem, moja ręka się przesunęła…" - przyznał się ksiądz.

      Bp Küng podkreślił, że w chwili obecnej, kiedy trwa jeszcze dochodzenie,
      poprosił Paterno, aby ten nie wypowiadał się na ten temat publicznie. Dodał
      również, że ksiądz nie został jeszcze zawieszony w swych czynnościach i pracuje
      normalnie. Według Künga nie jest też przypadkiem, że sprawa księdza Paterno
      zaczęła się właśnie teraz, kiedy trwają jeszcze dochodzenia w sprawie
      seminarium Sankt Poelten. Według niego, ktoś manipuluje całą sprawą.

      religia.onet.se/index.php?p=280
    • Gość: Ed Ksiądz podejrzany o molestowanie dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 01:30
      Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała nakaz zatrzymania i
      doprowadzenia do prokuratury 47-letniego proboszcza ze wsi Lututów koło
      Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został
      zatrzymany przez policjantów.

      Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w
      Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w
      obecności psychologa.

      "Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję
      pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku" - dodał.

      Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo
      prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004.
      info.onet.pl/986729,11,item.html
    • Gość: Ed Zakonnik oskarżony w tzw. aferze salezjańskiej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 02:02
      24.9.Legnica (PAP) - Przed wrocławskim sądem stanie zakonnik, ks. Stanisław G.,
      któremu legnicka prokuratura zarzuciła, że jako prezes Fundacji Pomocy dla
      Młodzieży im. św. Jana Bosko w Lubinie (Dolnośląskie) świadomie wyprowadził z
      niej majątek zagrożony egzekucją - poinformowała w piątek PAP rzecznik prasowy
      Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz. Akt oskarżenia przeciwko
      Stanisławowi G. to fragment dużej afery z udziałem księży z Lubina, którą od
      2001 roku bada także wrocławska prokuratura, a wiąże się ona z wyłudzaniem
      kredytów bankowych przez lubińskich zakonników. Legnicka prokuratura uważa, że
      celem działań, o które oskarżono księdza Stanisława G., było ukrycie przed
      komornikiem i wierzycielami majątku lubińskiej fundacji. "Naszym zdaniem,
      ksiądz działał na szkodę licznych wierzycieli fundacji. Gdy komornik zaczął
      zajmować jej majątek, ksiądz przelał go na konto Inspektorii Towarzystwa
      Salezjańskiego we Wrocławiu i zaspokajając w ten sposób tylko jednego z
      wierzycieli, złamał prawo" - wyjaśniła Łukasiewicz. Do przestępstwa miało dojść
      w okresie od 12 lutego do 13 marca 2002 roku, gdy komornik zaczął dokonywać
      zajęcia nieruchomości i innego majątku należącego do zakonników. Ówczesny
      prezes lubińskiej fundacji udaremnił, zdaniem prokuratury, zaspokojenie
      należności 26 wierzycieli w ten sposób, że z konta fundacji przelał 110 tys. zł
      na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu. Część tej kwoty -
      90 tys. zł - jako kapitał założycielski trafiła na rachunek nowo utworzonego
      przez fundację podmiotu - spółki ITS. Ksiądz wniósł też aportem do spółki
      mienie ruchome lubińskiej fundacji wartości 1,7 mln zł. "Następnie dokonał
      zastawienia udziałów spółki ITS na rzecz Inspektorii Towarzystwa
      Salezjańskiego. Miało to stanowić zaspokojenie roszczeń Inspektorii wobec
      fundacji i jako takie było nielegalne, bowiem istnieli przecież także inni
      wierzyciele" - wyjaśniła prokurator. Oskarżony ksiądz stanie przed Sądem
      Rejonowym we Wrocławiu, grozi mu od sześciu miesięcy do 8 lat więzienia.
      Wrocławska prokuratura bada od 2001 roku sprawę udzielenia przez legnickie
      banki pożyczek księżom salezjanom. Śledztwo prowadzone jest dwutorowo. W jednym
      wątku badana jest sprawa udzielenia salezjanom przez Kredyt Bank z Legnicy i
      Lubina 65 pożyczek na łączną kwotę 418 mln zł, z których nie oddano 132 mln, a
      w drugim - sprawa kredytów indywidualnych. W śledztwie ustalono, że pod
      przykrywką salezjańskich towarzystw zakonnych prowadzono działalność inną niż
      statutowa, m.in. inwestowano pieniądze na giełdach w Polsce i za granicą,
      kupowano grunty i kamienice. We wrześniu do sądu w Legnicy trafił pierwszy akt
      oskarżenia, w którym zarzuty wyłudzenia kredytów na podstawie sfałszowanych
      dokumentów postawiono 11 osobom, w tym trzem księżom.(PAP)

      www.prw.pl/tekst.html?tekst_id=31408

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka