Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Przypadki księdza pedofila IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 02:08
      Dziennik "The Dallas Morning News" donosi, że ksiądz oskarżony w Kostaryce o
      molestowanie seksualne ministranta, został wysłany do pracy w dwóch
      prowincjonalnych honduraskich parafiach. Co ciekawe, księdza-pedofila miał do
      Hondurasu wysłać kardynał wymieniany jako jeden z kandydatów na następcę Jana
      Pawła II.

      newsroom.gery.pl/news/13846.html
    • Gość: student obrońca sutannowych zboczków austriackich precz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:26
      info.onet.pl/986787,12,item.html
    • czarnotazdzis Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 30.09.04, 11:03
      autor tych wszystkich komentarzy jest kompletnym zboczeńcem!
      • Gość: Ed Re: czarnotazdzis na tropach własnego intelektuali IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 17:54
        Jak na kogoś hołdującemu tym zboczeniom post faktycznie przedstawia pełną
        głębię katolickich przeżyć hołdujących preferowane w ten sposób WC ;((
      • Gość: jan. Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.multicon.pl 30.09.04, 22:49
        On jest TYLKO kronikarzem sutannowych wyczynów a nie zboczeńcem.
    • Gość: Ed Ksiądz bił, gryzł i molestował dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:22
      Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska
      prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas
      lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła.

      Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka
      ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz,
      47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili
      ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to
      nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić
      do szkoły - opowiada z płaczem kobieta.

      Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in.
      matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas
      lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych
      wymierzanych dzieciom podczas religii.

      Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat,
      gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci:

      - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką.

      - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami.

      - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach.

      O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po
      każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu
      dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi
      Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił,
      chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu
      nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot.

      W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą
      ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi
      dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez księdza
      naszego ucznia.

      Po ostatnim incydencie dyrekcja znów nikogo nie powiadomiła. Wezwała go na
      ponowną rozmowę. Gdy ksiądz przyznał, że się "zagalopował", dyrektorka kazała
      mu przeprosić rodziców ucznia. Dzień później proboszcz poszedł na zwolnienie
      lekarskie. Kilka dni później został zatrzymany.

      - Uznaliśmy, że zeznania dzieci są wiarygodne - powiedział "Gazecie" prokurator
      Sławomir Anek.

      Wieluńska prokuratura postawiła w czwartek księdzu zarzut molestowania
      seksualnego i znęcania się nad dziećmi. Podczas przesłuchania proboszcz
      przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Swoje zachowanie
      nazywał "dyscyplinowaniem młodzieży".

      Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wkrótce rozpoczną się przesłuchania
      wszystkich uczniów z klasy, w której uczyły się pokrzywdzone dzieci.
      Prokuratura wystąpi też do kuratorium o kontrolę w szkole.

      W czwartek sąd w Wieluniu miał też zdecydować, czy ksiądz trafi do aresztu.
      Proboszczowi grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

      (Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska
      prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas
      lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła.

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka
      ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz,
      47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili
      ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to
      nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić
      do szkoły - opowiada z płaczem kobieta.

      Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in.
      matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas
      lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych
      wymierzanych dzieciom podczas religii.

      Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat,
      gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci:

      - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką.

      - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami.

      - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach.

      O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po
      każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu
      dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi
      Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił,
      chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu
      nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot.

      W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą
      ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi
      dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez księdza
      naszego ucznia.

      Po ostatnim incydencie dyrekcja znów nikogo nie powiadomiła. Wezwała go na
      ponowną rozmowę. Gdy ksiądz przyznał, że się "zagalopował", dyrektorka kazała
      mu przeprosić rodziców ucznia. Dzień później proboszcz poszedł na zwolnienie
      lekarskie. Kilka dni później został zatrzymany.

      - Uznaliśmy, że zeznania dzieci są wiarygodne - powiedział "Gazecie" prokurator
      Sławomir Anek.

      Wieluńska prokuratura postawiła w czwartek księdzu zarzut molestowania
      seksualnego i znęcania się nad dziećmi. Podczas przesłuchania proboszcz
      przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Swoje zachowanie
      nazywał "dyscyplinowaniem młodzieży".

      Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wkrótce rozpoczną się przesłuchania
      wszystkich uczniów z klasy, w której uczyły się pokrzywdzone dzieci.
      Prokuratura wystąpi też do kuratorium o kontrolę w szkole.

      W czwartek sąd w Wieluniu miał też zdecydować, czy ksiądz trafi do aresztu.
      Proboszczowi grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
      (Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska
      prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas
      lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła.

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka
      ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz,
      47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili
      ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to
      nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić
      do szkoły - opowiada z płaczem kobieta.

      Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in.
      matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas
      lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych
      wymierzanych dzieciom podczas religii.

      Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat,
      gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci:

      - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką.

      - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami.

      - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach.

      O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po
      każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu
      dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi
      Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił,
      chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu
      nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot.

      W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą
      ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi
      dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez ksi
    • Gość: Ed Proces księdza pedofila z Połosek IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:50
      Były proboszcz parafii w Połoskach pod Białą Podlaską ks. Zbigniew S. stanął
      w czwartek przed sądem. Prokuratura oskarża go o molestowanie sześciu
      dziewczynek z klas I-III, które uczył religii w szkole w Połoskach.

      Na ławie oskarżonych zasiadł też Jan F., dyrektor tej szkoły, za utrudnianie
      śledztwa: kazał rodzicom podpisać oświadczenia, że ksiądz nie molestował ich
      dzieci. Proces nie mógł się wczoraj rozpocząć, bo nie przyszedł adwokat
      dyrektora. Następna rozprawa 4 listopada. Ks. S. od grudniu przebywa w
      areszcie. Kiedy go zatrzymano, siedlecka kuria wyraziła ubolewanie z powodu
      tego, co się stało, i przeprosiła za postępowanie katechety.
      (Grzegorz Praczyk)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2316462.html
      • Gość: Ed Re: Proces księdza pedofila z Połosek IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.11.04, 19:04
        Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej nie uwzględnił wniosku o dobrowolne poddanie
        się karze przez księdza katechetę z Połosek (Lubelskie) Zbigniewa Sz.,
        oskarżonego o molestowanie seksualne sześciu uczennic.

        "Wniosek złożył obrońca oskarżonego. Strony wyraziły na to zgodę, ale sąd
        wniosku nie uwzględnił" - powiedziała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w
        Lublinie Barbara du Chateau.

        Du Chateau nie ujawniła powodów decyzji sądu. Wskazała jedynie na przepis
        postępowania karnego, który mówi, że sąd może uwzględnić wniosek o dobrowolne
        poddanie się karze, jeśli "okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą
        wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia
        rozprawy w całości".

        Prokurator zarzuca księdzu Zbigniewowi Sz., że w okresie od września 2000 do
        listopada 2003 podczas lekcji religii wielokrotnie doprowadzał uczennice do
        podawania się czynnościom seksualnym. Najstarsza z pokrzywdzonych ma obecnie 13
        lat, a najmłodsza 8.

        Ksiądz w śledztwie nie przyznawał się do winy. Zeznał w prokuraturze, że sadzał
        sobie dziewczynki na kolanach i głaskał je po głowach. Twierdził, że nie
        dotykał ich intymnych miejsc. Zbigniew Sz. jest w areszcie od grudnia ubiegłego
        roku. Grozi mu do 10 lat więzienia.

        Drugim oskarżonym w tej sprawie jest dyrektor szkoły w Połoskach Jan F.,
        któremu prokurator zarzuca, że choć był informowany o molestowaniu, to nic nie
        zrobił, aby temu zapobiec, a wręcz usiłował ukryć przestępstwo i chronić
        księdza nakłaniając rodziców do wycofania obciążających księdza oskarżeń. Nie
        zawiadomił o przestępstwie ani policji, ani kuratorium.

        Jan F. także nie przyznał się do winy. Twierdził, że nic nie wiedział o
        molestowaniu seksualnym, a matki mówiły mu tylko o tym, że ksiądz bierze
        dziewczynki na kolana. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

        www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=488&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c
        • Gość: * Re: Proces księdza pedofila z Połosek c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 14:53
          Były proboszcz parafii w Połoskach pod Białą Podlaską ks. Zbigniew S. stanął w
          czwartek przed sądem. Prokuratura oskarża go o molestowanie sześciu dziewczynek
          z klas I-III, które uczył religii w szkole w Połoskach.

          Na ławie oskarżonych zasiadł też Jan F., dyrektor tej szkoły, za utrudnianie
          śledztwa: kazał rodzicom podpisać oświadczenia, że ksiądz nie molestował ich
          dzieci. Proces nie mógł się wczoraj rozpocząć, bo nie przyszedł adwokat
          dyrektora.

          Następna rozprawa 4 listopada.

          Ks. S. od grudnia 2003 r. przebywa w areszcie. Kiedy go zatrzymano, siedlecka
          kuria wyraziła ubolewanie z powodu tego, co się stało, i przeprosiła za
          postępowanie katechety.
          • Gość: * Re: Ksiądz skazany za molestowanie uczennic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:11
            Na dwa lata więzienia skazał Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej księdza Zbigniewa
            S. oskarżonego o molestowanie seksualne sześciu uczennic podczas lekcji
            religii - poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara du
            Chateau.

            Sprawa księdza katechety z Połosek (Lubelskie) toczyła się przy drzwiach
            zamkniętych. Ksiądz dobrowolnie poddał się karze.

            "Sąd orzekł także wobec niego zakaz wykonywania zawodu nauczyciela i pedagoga
            szkolnego na okres 10 lat. Sąd przyjął, że te zachowania wobec pokrzywdzonych
            miały miejsce wielokrotnie w krótkich odstępach czasu" - powiedziała du Chateau.

            Sąd zaliczył na poczet kary okres tymczasowego aresztowania Zbigniewa S., który
            w areszcie przebywał od 12 grudnia 2003 r. Prokuratura oskarżyła Zbigniewa S. o
            to, że w okresie od września 2000 do listopada 2003 podczas lekcji religii
            doprowadzał uczennice do poddawania się czynnościom seksualnym. Najstarsza z
            pokrzywdzonych ma obecnie 13 lat, a najmłodsza - 8.

            Ksiądz w śledztwie nie przyznawał się do winy. Zeznał w prokuraturze, że nie
            dotykał dziewczynek w intymne miejsca. Powiedział, że sadzał je sobie na
            kolanach i głaskał je po głowach.

            Drugim oskarżonym w tej sprawie jest dyrektor szkoły w Połoskach Jan F.,
            któremu prokurator zarzuca, że choć był informowany o molestowaniu, to nic nie
            zrobił, aby temu zapobiec, a wręcz usiłował ukryć przestępstwo i chronić
            księdza, nakłaniając rodziców do wycofania obciążających księdza oskarżeń. Nie
            zawiadomił o przestępstwie ani policji, ani kuratorium.

            Jan F. także nie przyznał się do winy. Twierdził, że nic nie wiedział o
            molestowaniu seksualnym, a matki mówiły mu tylko o tym, że ksiądz bierze
            dziewczynki na kolana. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

            www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=528&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c
            • Gość: * Księża ukarani za seksualne wykorzystywanie dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 16:51
              Bostońska archidiecezja ogłosiła, że dwóch księży, którzy seksualnie
              wykorzystywali dzieci zostało suspendowanych oraz przeniesionych do stanu
              świeckiego. Decyzję papieża z 19 lutego ogłosił na początku maja Sean
              O'Malley, arcybiskup Bostonu. Ukarani księża to 73-letni Paul Shanley oraz 61-
              letni Ronald Paquin.


              Shanley oskarżony o wielokrotne wykorzystywanie dzieci, oczekuje teraz na
              rozprawę w Massachusetts. Został zwolniony z aresztu za kaucją w wysokości 300
              tysięcy dolarów. Dwóch młodych mężczyzn, którzy w dzieciństwie byli ofiarami
              Shanleya zeznało, że pierwsze gwałty miały miejsce, gdy byli w wieku 6 lat.
              Proces ma rozpoczać się w październiku.

              Ronald H. Paquin został już w 2002 roku skazany na 12 do 15 lat pozbawienia
              wolności, po tym jak przyznał się do zgwałcenia ministranta. Jest oskarżony
              także w 24 innych procesach o molestowanie dzieci.

              Kara nałożona na dwóch bostońskich księży należy do najsurowaszych stosowanych
              wobec duchownych. W tym przypadku oznacza ona w praktyce całkowite i
              nieodwołalne przeniesienie ich w stan świecki. Arcybiskup O'Malley wyjaśnił, że
              księża ci nie będą mogli sprawować posługi kapłańskiej i duszpasterskiej w
              żadnym zakresie, nie mogą też pobierać żadnych korzyści materialnych z
              archidiecezji.

              Tak surowa kara jest rzadkością w kościele katolickim. Jej orzekanie trwa dość
              długo i zawsze wymaga decyzji Watykanu.

              - To co się wydarzyło, jest dla nas bardzo pozytywnym sygnałem - mówi Rodney
              Ford, ojciec jednej z ofiar księży pedofilów - do tej pory myśleliśmy, że
              Watykan nas nie słucha, teraz okazało się jednak że jest inaczej.

              Z zebranych w śledztwie dokumentów wynika między innymi, że wcześniej ksiądz
              Shanley był przenoszony z parafii na parafię, w atmosferze kolejnych skandali
              seksualnych i że brał udział w pracach nad tworzeniem organizacji popierającej
              uprawianie pedofilskiego seksu mężczyzn z chłopcami. W 1989 roku zrezygnował z
              pracy parafialnej i przeniósł się do Kaliforni.
              (Katarzyna Walat)
              www.kosciol.pl/article.php?story=20040507235813616
              • Gość: * Re: Szokujące dane z Irlandii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 16:57
                Prowadzone od 2002 roku śledztwo potwierdziło, że księża jednej z diecezji
                irlandzkiego Kościoła Rzymsko-Katolickiego wykorzystywali seksualnie dzieci i
                młodzież. W liczącym 270 stron raporcie ze szczegółami przedstawiono około 100
                przypadków wykorzystywania seksualnego, jakich dopuściło się 21 księży z
                diecezji Ferns w Wexford. Proceder ten trwał wiele lat - raport notuje
                przypadki począwszy od połowy lat 60. XX w.


                W swym oświadczeniu minister Brian Lenihan powiedział, że \"Raport pokazuje, że
                przez wiele lat nie zostały podjęte żadne efektywne środki, by uchronić dzieci
                i młodzież\". W ciągu ostatnich 20 lat kolejni biskupi karali poszczególnych
                księży, którzy dopuszczali się molestowania i wykorzystywania seksualnego
                nieletnich, przenosząc ich do innych diecezji i zmieniając im stanowiska w
                hierarchii. Po czym księża ci wracali na te same stanowiska i w to samo
                miejsce. Raport ostro krytykuje taką politykę irlandzkich biskupów, którzy
                doskonale wiedzieli co tak naprawdę się dzieje, ale woleli przymykać na to oczy.

                Nagłaśniane w ostatnich latach skandale seksualne z udziałem księży mocno
                naruszyły autorytet Kościoła i zaufanie wiernych. Szczególnie mocno Watykan
                odczuł skutki skandalu seksualnego związanego z wykorzystywaniem nieletnich,
                który ujawniony został w USA. Procesy wytoczone poszczególnym diecezjom
                doprowadziły do bankructwa kilku z nich.

                Także ujawnienie skandalu w Irlandii wywołało oburzenie społeczeństwa. Tym
                bardziej, że irlandzkim kościele dochodziło do okropnych przypadków. Sean
                Fortune - jedna z ofiar wielokrotnego wykorzystywania seksualnego w 1999 roku
                popełniła samobójstwo.

                Dzisiaj żyje już tylko 11 z 21 oskarżonych księży. Trzech z nich zostało
                usuniętych ze stanu kapłańskiego, siedmiu zostało czasowo odsuniętych od
                pełnienia obowiązków kapłańskich, a jeden jest na emeryturze.
                (Dominika Springer)
                www.kosciol.pl/article.php?story=20051026150342232&query=pedofil%2Bmolestowan
                • Gość: * W obronie kościelnego pedofila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:03
                  Nie będzie ekstradycji księdza oskarżonego o molestowanie

                  Irlandzki sąd nie wydał zgody na ekstradycję do USA księdza Patricka Colleary,
                  który jest oskarżony o to, że w 1978 roku molestował 11-letniego ministranta.
                  Ks. Colleary przeprowadził się do Irlandii 2 lata temu, w trakcie śledztwa ale
                  jeszcze przed tym jak został oficjalnie oskarżony.


                  Sędzia Phillip O'Sullivan z irlandzkiego Sądu Najwyższego zdecydował o odmowie
                  ekstradycji księdza. Jako powody podał to, że od prawdopodobnego molestowania
                  upłynęło już 27 lat oraz fakt iż sądy w Arizonie mają prawo orzekać przepadek
                  kaucji w przypadku osób oskarżonych o molestowanie seksualne.

                  Prokurator Andrew Thomas z hrabstwa Maricopa, w którym odbywa się proces
                  podkreślił, że jest bardzo zawiedziony decyzją Irlandczyków. Dodał, że nie
                  zamierza wycofywać zarzutów, chyba że w sprawie pojawią się inne znaczące
                  dowody.

                  Ks. Colleary jest jednym z ośmiu księży oskarżonych o molestowanie seksualne
                  ministrantów. Sprawa rozpoczęła się po trwającym rok śledztwie.

                  (Mirosław Miarczyński)
                  www.kosciol.pl/article.php?story=20050730232825844&query=pedofil%2Bmolestowan
                  • Gość: * Zero tolerancji dla pedofilów w sutannach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:08
                    3 lata po seksualnym skandalu, który wybuchł w Bostonie katoliccy biskupi ze
                    Stanów Zjednoczonych, zgodzili się by kontynuować politykę zera tolerancji dla
                    oskarżonych o przestępstwa seksualne duchownych. Biskupi obiecali także
                    utrzymanie wszelkich wysiłków by w przyszłości uchronić dzieci w obliczu
                    ogromnej liczby skandali, które ostatnio miały miejsce. Zgodzili się też na
                    przekazanie 1 miliona dolarów na sfinansowanie zagranicznych studiów dla ofiar
                    nadużyć, niezależnie od odszkodowań.


                    W udzielonym po głosowaniu wywiadzie, arcybiskup Sean P. O'Malley z Bostonu
                    oznajmił, że aż 223 biskupów zgodziło się na kontynuację tej polityki. W
                    odniesieniu do 4 głosów przeciwnych temu była to przytłaczająca większość.

                    „Jestem bardzo zadowolony z głosowania” – powiedział w wywiadzie. „Myśle, że to
                    wskazuje na ciągle silne postanowienie pójścia na przód, a także na nie
                    możliwość wycofywania się”. „Nie mówię, że robiliśmy wszystko doskonale, ale w
                    końcu mamy decydującą odpowiedź, która stawi czoło przypadkom nadużyć i sprawi,
                    że nie powtórzą się one w przyszłości”.

                    Podjęte kroki zostały natomiast wyśmiane przez liczną krytykę, łącznie z
                    organizacją adwokacką ofiar nadużyć. Biskupi jednak nie przejęli się ostrymi
                    słowami, a Kardynał Francis E. George z Chicago nazwał krytyków „wrogami
                    kościoła”.

                    Biskupi obiecali również jak najszybsze wprowadzenie tak bardzo oczekiwanej
                    watykańskiej dyrektywy zawierającej ograniczenie co do przyjmowania
                    homoseksualistów do seminariów. Niektórzy biskupi widzą ścisłe powiązanie
                    seksualnych przestępstw z liczbą homoseksualistów w duchowieństwie. Biskup John
                    M. D'Arcy z Bostonu twierdzi, że w odniesieniu do dużej liczby przypadków
                    seksualnych przestępstw aż 81 proc. ich sprawców było gejami.

                    W trakcie spotkania biskupi głosowali również w sprawie oświadczenia
                    dotyczącego kary śmierci.

                    Poprzez głosowanie zatwierdzili także 3 dokumenty przyjęte wstępnie w Dallas w
                    2002r., które przez lata kawałek po kawałku były poprawiane.

                    Pierwszy z nich to Karta Ochrony Dzieci i Młodzieży, która umożliwia trwałe
                    wykluczenie z kościoła tych, którzy mają na swym koncie chociażby najmniejsze
                    przestępstwo seksualne. Drugi dokument Normy Zasadnicze to zbiór praw
                    kościelnych, które obrazują proces podjęty przeciwko kapłanom oskarżonym o
                    nadużycia. Trzeci natomiast zawiera przyrzeczenia biskupów do bycia
                    odpowiedzialnymi za siebie.

                    Krytycy natomiast są zdania, że wprowadzona przez kościół polityka nie rozwiąże
                    problemu. Zarzucają kościołowi, że ten nie chce upubliczniać oskarżonych
                    biskupów i nie ma pomysłu na specjalną karę dla tych, którzy przestępstw się
                    dopuścili.

                    David Clohessy, krajowy dyrektor the Survivors Network of those Abused by
                    Priests, oraz Barbara Blaine, prezydent adwokackiej grupy działającej dla
                    ofiar, są zdania, że zmiany zatwierdzone przez biskupów osłabiły zobowiązania
                    kościoła do zastosowania środków dyscyplinarnych w przypadkach gdy przestępstwo
                    zostało popełnione już spory czas temu.

                    Słowa krytyki nie powstrzymują jednak biskupów przed działaniem. Arcybiskup
                    Chicago Francis E. George jest zdania, że biskupi i tak będą podążać obraną
                    przez siebie drogą. „Zobowiązaliśmy się, że w najpierw wyciągniemy rękę do
                    tych, którzy zastali pokrzywdzeni. Później natomiast uderzymy w tych, którzy
                    się tego dopuścili. Obietnic musimy dotrzymać” – powiedział.
                    (Paweł Jurgo)
                    www.kosciol.pl/article.php?story=20050619214759268&query=pedofil%2Bmolestowan
                    • Gość: * Jak przyjąć pedofila w kościele? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:15
                      W przyszłym tygodniu w Wielkiej Brytanii zostanie zaprezentowany pierwszy w
                      historii program, przygotowujący Kościoły do przyjmowania osób skazanych za
                      przestępstwa seksualne wobec nieletnich. Ma on być kontynuacją chrześcijańskich
                      sukcesów w pracy w więzieniach oraz podejmowania różnych innych inicjatyw
                      zachęcających do przyłączenia się do kościołów nawróconych osób które w
                      przeszłości wykorzystywały dzieci.




                      The Churches Child Protection Advisory Service (CCPAS) stworzył film DVD, na
                      którym zawarty jest program treningu i przygotowań. Powstał on w ścisłej
                      współpracy z policją, instytucjami społecznymi oraz fundacją „Lucy Faithfull”–
                      znaną ze swojego specjalistycznego podejścia w takich przypadkach. CCPAS
                      planuję także wypuścić serię ulotek zatytułowanych: „Pomocy… pedofil przyłączył
                      się do mojego kościoła” oraz „Pomocy… moje dziecko zostało wykorzystane - co
                      teraz?”.

                      - Kościoły wiedzą, że ewangelia nakazuje chrześcijanom wybaczać tym, którzy
                      przyjęli skruchę - nawet pedofilom. Prowadzone w więzieniach programy dają
                      wspaniałe rezultaty, ludzie naparawdę zmieniaja swoje życie i chcą przyłączać
                      się do wspólnot kościelnych. Rodzi to jednak kolejne wyzwania. Nie możemy być
                      naiwni tak jak to było w przeszłości, dlatego też nowy program pokazuje jak
                      osiągnąć zamierzony cel i uniknąć problemów. Niezwykle ważne jest, by liderzy
                      kościołów poważnie podeszli do tego problemu i wprowadzili rygorystyczne
                      procedury zapewniejące bezpieczeństwo - mówi Simon Bass z CCPAS

                      Program jest częściowo finansowany przez brytyjski Departament Edukacji.

                      (Paweł Jurgo)
                      www.kosciol.pl/article.php?story=20050505164412159&query=pedofil%2Bmolestowan
                      • Gość: * Re: Osobliwe wyznania zakonnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 13:37
                        Ogromne poruszenie wywołała książka Abbé Pierre, znanego również jako Ojciec
                        Bezdomnych. W książce „Mój Boże, dlaczego?” (Mon Dieu... pourquoi?).

                        93-letni zakonnik porusza jedne z najbardziej kontrowersyjnych tematów w
                        Kościele Rzymskokatolickim (celibat duchownych, święcenia kapłańskie dla
                        kobiet, homoseksualizm), a nawet przyznaje się do związków seksualnych z
                        kobietami.

                        Abbé Pierre krytykuje również Jana Pawła II. Jak to często bywa w takich
                        przypadkach książka wzbudza zachwyt jednych i oburzenie drugich, którzy
                        domagają się zdyscypliniowania zakonnika.

                        wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,8065684,wiadomosc.html
    • Gość: Ed Komornik zabrał pieniądze z tacy w diecezji gdańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 13:54
      Komornik zajął podatki, z których metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski
      utrzymuje kurię. Pieniądze należały się firmie leasingowej od diecezjalnego
      wydawnictwa Stella Maris

      Tzw. podatek od dusz (pieniądze pochodzące z tacy) wpłacają wszyscy
      proboszczowie na konto kurii, jest to główne źródło jej utrzymania. Komornik
      Artur Zieliński, który odzyskuje pieniądze dla wierzycieli Stelli Maris, nie
      chciał w czwartek rozmawiać z "Gazetą". Z naszych informacji wynika jednak, że
      ściąga 600 tys. zł dla jednej z firm leasingowych.

      Pismo o zajęciu podatku otrzymali w tym i ubiegłym tygodniu proboszczowie
      wszystkich większych i bogatszych parafii na Pomorzu. O egzekucji poinformowany
      został też arcybiskup.

      Wśród proboszczów, którzy od komornika otrzymali pismo o zajęciu podatku, jest
      też ks. Henryk Jankowski. Zdaniem naszego informatora, gdy podczas ostatniego
      kazania prałat mówił o "belce w oku" arcybiskupa, miał na myśli właśnie tę
      sprawę.

      To nie pierwsza wizyta komornika w gdańskiej kurii. W marcu zajął zabytkowe
      meble i obrazy znajdujące się w siedzibie arcybiskupa oraz ruchomości
      kościelnego Radia Plus, latem opieczętował maszyny drukarskie Stelli Maris.



      Afera Stelli Maris

      Długi wydawnictwa powstały na skutek złego zarządzania, prania pieniędzy
      poprzez sprzedaż fałszywych faktur. Śledztwo w tej sprawie prowadzi gdańska
      prokuratura. Zarzuty postawiono m.in. ks. Zbigniewowi B., byłemu kapelanowi
      arcybiskupa, oraz Jerzemu J., byłemu baronowi SLD.

      - Kuria też jest ofiarą tego przestępstwa - tłumaczył abp Gocłowski po
      pierwszej wizycie komornika.

      Ocenia się, że długi, jakie powstały w wydawnictwie w latach 1999-2002, mogą
      łącznie przekraczać 100 mln zł. Wśród czekających wierzycieli są wciąż Kredyt
      Bank i skarb państwa.
      (Marek Sterlingow)

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2316530.html
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - jak schizma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 14:05
      To jest to wyraźne nieposłuszeństwo kanoniczne, żeby nie użyć słowa "bunt" -
      tak skomentował oświadczenie ks. Jankowskiego wybitny ekspert w dziedzinie
      prawa kanonicznego ks. prof. Remigiusz Sobański. - Do takich przypadków często
      już dochodziło i to się często nazywało schizmą. Parafia nie jest
      wynagrodzeniem za coś ani synekurą życiową, tylko pociąga za sobą konkretne
      obowiązki. W przypadku nieposłuszeństwa biskup może wytoczyć kapłanowi sprawę
      karną za podburzanie ludzi przeciwko biskupowi i przeszkadzanie mu w
      wykonywaniu jurysdykcji kościelnej.

      Pytany o sposób wyegzekwowania ewentualnej kary, ks. Sobański przypomniał,
      że "biskup nie ma policji". - Prawo kościelne liczy, że proboszcz rozumie, iż
      swój urząd otrzymał dla sprawowania służby świętej, jedności Kościoła itd., a
      nie ku jakiejś akcji, która z kapłaństwem i duszpasterstwem niewiele ma
      wspólnego, a jest tylko pozorowana.
      (kai, d)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2306150.html
    • Gość: Ed Wolność, równość, katolicyzm - farsa czy rzeczywis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 15:18
      Wolnoć, równość, katolicyzm
      "Człowiek jest drogą Kościoła" - dziś te słowa w wielu wymiarach pozostają
      puste. Nierzadko to Kościół okazuje się drogą człowieka, a dobro społeczności
      staje ponad dobrem jednostki. Przykładem choćby silne i trwałe mechanizmy
      odrzucenia i potępienia byłych księży; sytuacje, w których zawiesza się
      przykazanie miłości, zapomina naukę o Bożym miłosierdziu - czytamy w
      najnowszym "Tygodniku Powszechnym".

      Zjawisko odrzucenia jednostki przez własną grupę społeczną najlepiej opisać
      korzystając z badań antropologów kultury. Obserwacje życia społeczności
      pierwotnych ujawniają niezwykle wyraźne mechanizmy rządzące grupami o
      charakterze zamkniętym. Mechanizmy te istnieją, w różnych formach, we
      wszystkich społecznościach.

      Gorzej niż obcy

      Karl Popper dokonał słynnego rozróżnienia na społeczeństwo zamknięte i otwarte.
      Pisał, że wspólną cechą tego pierwszego jest “magiczna czy też irracjonalna
      postawa w stosunku do obyczajów (...). Jej cechą charakterystyczną jest brak
      rozróżnienia między zwyczajowymi, czyli umownymi prawidłowościami życia
      społecznego, i prawidłowościami występującymi w przyrodzie”. Stąd - zauważał -
      niezwykła sztywność zwyczajów społeczeństw zamkniętych: “tabu sztywno regulują
      i dominują nad wszystkimi aspektami życia społecznego, nie pozostawiając wielu
      alternatyw. Tego typu życie stwarza bardzo mało problemów, a problemy moralne w
      ogóle w nim nie istnieją (...). Członek plemienia (...) rzadko znajdzie się w
      sytuacji, w której musiałby się zastanawiać, co powinien uczynić. Droga
      postępowania jest raz na zawsze wytyczona, choć trzymanie się jej może być
      czasem najeżone trudnościami. Wyznaczają je tabu oraz magiczne instytucje
      trybalne nie podlegające krytyce”.

      Powstanie nowoczesnych państw było jednym z etapów przechodzenia ludzkości od
      organizacji w ramach modelu społeczeństwa zamkniętego do otwartego. Tym różnią
      się współczesne społeczeństwa Zachodu (powstałe w dużej mierze dzięki wpływowi
      Oświecenia) od trybalnych społeczności tradycyjnych, że wypływające z
      instynktów rytuały zostały zastąpione uświadomionym i w założeniach rozumnym
      projektem społecznym.

      W społecznościach zamkniętych, w których nie ma mechanizmów demokratycznych,
      opartych na umowie społecznej, decydującą rolę odgrywają normy tabu, oparte na
      głęboko osadzonych w psychice lękach. W takim świecie osobnik porzucający
      rytuały grupy zostaje wykluczony ze społeczności. Co więcej: jego sytuacja jest
      gorsza aniżeli sytuacja obcego, który nigdy do grupy nie należał i do którego
      grupa ma stosunek ambiwalentny (niepokój i ciekawość zarazem). “Swój”, gdy
      przestaje być “swoim”, skazuje się na degenerację. Mechanizmy te obowiązują w
      społecznościach plemiennych Afryki, Polinezji (gdzie wykluczony z plemienia
      człowiek nierzadko umierał, tracąc wszelką rację jednostkowego bytu), lecz ich
      elementy możemy dostrzec także w strukturze społecznej wielkich korporacji
      biznesowych, co opisuje dziś ciekawie antropologia korporacji (corporate
      antrophology).
      wiadomosci.wp.pl/kat,9931,wid,5834476,prasaWiadomosc.html
      • Gość: jan. poemat antyklerykalny rzeszowskiej emerytki IP: *.multicon.pl 01.10.04, 21:21
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16160929&a=16160929
    • Gość: Ed Proboszcz aresztowany: bił dzieci i molestował IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 22:45
      Sąd Rejonowy w Wieluniu aresztował w piątek na trzy miesiące 47-letniego
      Władysława Ł., proboszcza z Lututowa podejrzanego o molestowanie seksualne
      ośmioletnich dzieci i znęcanie się nad nimi. Podczas przesłuchania proboszcz
      przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Rodzice opowiadają, że podczas lekcji
      religii ksiądz bił dzieci za karę, ostatnio ugryzł chłopca w szyję i naderwał
      mu ucho. Według relacji ksiądz miał też obmacywać dziewczynki. Proboszczowi
      grozi do dziesięciu lat więzienia.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2318874.html
      • Gość: Ed Re: Proboszcz aresztowany: bił dzieci i molestowa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:07
        Zatrzymany ksiądz

        Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała dziś nakaz zatrzymania i
        doprowadzenia do prokuratury 47- letniego proboszcza ze wsi Lututów koło
        Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został
        wieczorem zatrzymany przez policjantów.

        Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w
        Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w
        obecności psychologa.

        - Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję
        pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku - dodał.

        Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo
        prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004.
        (PAP)
        fakty.interia.pl/news?inf=547717
        • Gość: Ed Re: Areszt dla księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:10
          Sąd Rejonowy w Wieluniu (woj. łódzkie) wydał dziś decyzję o aresztowaniu na
          trzy miesiące 47-letniego proboszcza z Lututowa, który jest podejrzany o
          molestowanie seksualne małoletnich dzieci.

          Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania
          seksualnego dwójki dzieci i wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie.

          Ksiądz molestował dzieci?

          Podczas posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli
          lekarze uznali jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach
          procesowych i pobyt w areszcie. Podejrzany trafi do aresztu śledczego w
          Sieradzu.

          Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka - oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń
          miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części
          ciała dzieci. Za zarzucane czyny księdzu grozi kara od roku do 10 lat
          pozbawienia wolności.

          Śledztwo w tej sprawie przejął wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy
          Wojewódzkiej Policji w Łodzi i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu, które
          sprawdzają, czy ksiądz dopuszczał się molestowania seksualnego także innych
          dzieci.

          Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała
          nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w
          obecności sędziego rodzinnego i psychologa. Dowodami w sprawie będą również
          zeznania świadków, w tym rodziców dzieci. Wczoraj przez kilka godzin ksiądz był
          przesłuchiwany w wieluńskiej prokuraturze. Nie przyznał się do molestowania.

          (PAP)
          fakty.interia.pl/news?inf=548481
          • Gość: Ed Re: Zatrzymany ksiądz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:12
            Prokuratura rejonowa w Wieluniu wydała nakaz zatrzymania i doprowadzenia do
            prokuratury 47- letniego proboszcza ze wsi Lututów koło Wieruszowa,
            podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został wieczorem
            zatrzymany przez policjantów.









            Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w
            Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w
            obecności psychologa.

            "Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję
            pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku" - dodał.

            Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo
            prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004.

            (tnowak)
            tvp.pl/380,20040929122179.strona
            • Gość: Ed Re: Ksiądz molestował? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:15
              47-letniego proboszcza z Lututowa, podejrzanego o molestowanie seksualne dzieci
              aresztował w piątek na trzy miesiące sąd rejonowy w Wieluniu. Ksiądz nie
              przyznaje się do winy.

              Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała
              nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w
              obecności sędziego rodzinnego i psychologa

              Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania
              seksualnego dwójki dzieci i wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie.
              Podczas posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli
              lekarze uznali jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach
              procesowych i pobyt w areszcie. Podejrzany trafi do aresztu śledczego w
              Sieradzu.

              Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka – oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń
              miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części
              ciała dzieci. Za zarzucane czyny księdzu grozi kara od roku do 10 lat
              pozbawienia wolności.

              Śledztwo w tej sprawie przejął wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy
              Wojewódzkiej Policji w Łodzi i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu, które
              sprawdzają, czy ksiądz dopuszczał się molestowania seksualnego także innych
              dzieci.

              Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała
              nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w
              obecności sędziego rodzinnego i psychologa. Dowodami w sprawie będą również
              zeznania świadków, w tym rodziców dzieci. W czwartek przez kilka godzin ksiądz
              był przesłuchiwany w wieluńskiej prokuraturze. Nie przyznał się do
              molestowania.

              (kgr, pla)
              tvp.pl/View?Cat=120&id=122608

              • Gość: Ed Re: Ksiądz podejrzany o molestowanie dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:17
                Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała nakaz zatrzymania i
                doprowadzenia do prokuratury 47-letniego proboszcza ze wsi Lututów koło
                Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został
                wieczorem zatrzymany przez policjantów.

                Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w
                Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w
                obecności psychologa.

                Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję pozwoliły
                wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku - dodał.

                Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo
                prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004.
                (reb)
                forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=69&w=957503&a=17041583&rep=1
                • Gość: Ed Re: Ksiądz skazany za molestowanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:12
                  Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał księdza za molestowanie
                  seksualne dwóch 12-latków. Wyrok nie jest prawomocny. Proces ze względów
                  obyczajowych był utajniony. Na ogłoszenie wyroku do sądu nie przyszedł oskarżony
                  36-letni Wojciech Cz.
                  [PAP]
                  • Gość: * Re: Wzorcowe bzykanie po katolicku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 10:55
                    Chcecie soczystej lektury? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają.

                    "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w
                    Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w
                    Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół".
                    Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika.

                    "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o
                    przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze
                    szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi i
                    kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce,
                    aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i
                    prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu
                    świeże, smaczne kąski, np. cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się o
                    nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w
                    pobliskim burdelu.

                    Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych
                    (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt
                    policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w
                    Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże
                    konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice
                    molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej
                    konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV
                    Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy
                    autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych
                    czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce
                    jest w istocie największą chorobą Kościoła.

                    Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia
                    reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił
                    uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta,
                    który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem
                    wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może
                    oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach
                    sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku.
                    Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje –
                    kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi
                    się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie.

                    O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny
                    wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków
                    chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie
                    diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak
                    szczegółowej kontroli i takim rygorom.

                    Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne.
                    Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem.
                    Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu –
                    rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się
                    namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny tylko
                    wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy. Klemens
                    Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z ladacznicą –
                    dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w małżeństwie są
                    tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej...

                    Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż ustalenie,
                    kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i liczne
                    święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas Wielkiego Postu
                    i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono pożycia z kobietą w
                    czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36 dni po urodzeniu
                    chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka mniejszej wartości.

                    Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich) był
                    pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu ciału,
                    zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości współmałżonka.
                    Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw. mnisia koszula, z
                    otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano robienie "tego" w ciemności
                    albo z zamkniętymi oczami.

                    Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek
                    z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni
                    pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w
                    każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w trakcie
                    kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech uważano
                    "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę. Oral
                    karany był surowiej niż przerwanie ciąży...

                    Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat,
                    żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak
                    uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia
                    stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki
                    homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do patologii
                    – patrz część druga.

                    Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty
                    celibatariuszy nad rzeszą żonatych."

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=37461751&a=37532471
              • Gość: ' Re: Ksiądz molestował? IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 03.04.05, 00:16
    • Gość: Jan. kler wspomaga i hoduje rasistów IP: *.multicon.pl 03.10.04, 00:30
      www.wszechpolacy.pl/t.php?id=557
      • hannas Re: kler wspomaga i hoduje rasistów 04.10.04, 15:14
        co to za zboczeniec i debil na etacie SLDUP-y zajmuje się takimi pierdołami??
        Zboczeńcu weź się do roboty!!!
        • Gość: Ed Wolność, równość, katolicyzm - puste hasło Krk IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:24
          Czy możliwe jest odejście od feudalnej struktury życia kościelnego?

          "Człowiek jest drogą Kościoła" - dziś te słowa w wielu wymiarach pozostają
          puste. Nierzadko to Kościół okazuje się drogą człowieka, a dobro społeczności
          staje ponad dobrem jednostki. Przykładem choćby silne i trwałe mechanizmy
          odrzucenia i potępienia byłych księży; sytuacje, w których zawiesza się
          przykazanie miłości, zapomina naukę o Bożym miłosierdziu - czytamy w
          najnowszym "Tygodniku Powszechnym".

          Zjawisko odrzucenia jednostki przez własną grupę społeczną najlepiej opisać
          korzystając z badań antropologów kultury. Obserwacje życia społeczności
          pierwotnych ujawniają niezwykle wyraźne mechanizmy rządzące grupami o
          charakterze zamkniętym. Mechanizmy te istnieją, w różnych formach, we
          wszystkich społecznościach.

          Gorzej niż obcy

          Karl Popper dokonał słynnego rozróżnienia na społeczeństwo zamknięte i otwarte.
          Pisał, że wspólną cechą tego pierwszego jest “magiczna czy też irracjonalna
          postawa w stosunku do obyczajów (...). Jej cechą charakterystyczną jest brak
          rozróżnienia między zwyczajowymi, czyli umownymi prawidłowościami życia
          społecznego, i prawidłowościami występującymi w przyrodzie”. Stąd - zauważał -
          niezwykła sztywność zwyczajów społeczeństw zamkniętych: “tabu sztywno regulują
          i dominują nad wszystkimi aspektami życia społecznego, nie pozostawiając wielu
          alternatyw. Tego typu życie stwarza bardzo mało problemów, a problemy moralne w
          ogóle w nim nie istnieją (...). Członek plemienia (...) rzadko znajdzie się w
          sytuacji, w której musiałby się zastanawiać, co powinien uczynić. Droga
          postępowania jest raz na zawsze wytyczona, choć trzymanie się jej może być
          czasem najeżone trudnościami. Wyznaczają je tabu oraz magiczne instytucje
          trybalne nie podlegające krytyce”.

          Powstanie nowoczesnych państw było jednym z etapów przechodzenia ludzkości od
          organizacji w ramach modelu społeczeństwa zamkniętego do otwartego. Tym różnią
          się współczesne społeczeństwa Zachodu (powstałe w dużej mierze dzięki wpływowi
          Oświecenia) od trybalnych społeczności tradycyjnych, że wypływające z
          instynktów rytuały zostały zastąpione uświadomionym i w założeniach rozumnym
          projektem społecznym.

          W społecznościach zamkniętych, w których nie ma mechanizmów demokratycznych,
          opartych na umowie społecznej, decydującą rolę odgrywają normy tabu, oparte na
          głęboko osadzonych w psychice lękach. W takim świecie osobnik porzucający
          rytuały grupy zostaje wykluczony ze społeczności. Co więcej: jego sytuacja jest
          gorsza aniżeli sytuacja obcego, który nigdy do grupy nie należał i do którego
          grupa ma stosunek ambiwalentny (niepokój i ciekawość zarazem). “Swój”, gdy
          przestaje być “swoim”, skazuje się na degenerację. Mechanizmy te obowiązują w
          społecznościach plemiennych Afryki, Polinezji (gdzie wykluczony z plemienia
          człowiek nierzadko umierał, tracąc wszelką rację jednostkowego bytu), lecz ich
          elementy możemy dostrzec także w strukturze społecznej wielkich korporacji
          biznesowych, co opisuje dziś ciekawie antropologia korporacji (corporate
          antrophology).
          wiadomosci.wp.pl/kat,9931,wid,5834476,prasaWiadomosc.html
          • Gość: Ed Re: Święci i poświęcani - tajne sprawy papieży IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 21:31
            Kościół powszechny uznaje trzydziestu pięciu papieży za męczenników wiary,
            wynosząc ich na ołtarze jako świętych. Władcy Europy, cesarze, królowie,
            zwłaszcza w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gotowali papieżom los
            tragiczny. Przyjaźń następców św. Piotra z dworami Francji, Niemiec i książąt
            Italii nierzadko kończyła się śmiercią.
            Spośród dwustu sześćdziesięciu trzech papieży, uznanych za prawowitych,
            sześciu zostało zamordowanych, dwóch zginęło wskutek ran odniesionych w czasie
            zamieszek, jeden – w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przynajmniej w dwudziestu
            dalszych przypadkach okoliczności śmierci wskazywały na ich nienaturalna
            przyczynę odejścia. Nie mniej niż piętnastu papieży zmarło bądź to na
            apopleksję, bądź to z powodu różnych epidemii i zaraz, które nawiedzały Rzym. W
            tym przypadku najczęstszą przyczyną zgonów była malaria i febra.
            Najprawdopodobniej otruto dziewięciu papieży: Urbana VI, Innocentego V,
            (którego Kościół uznał za błogosławionego), Stefana IX (X), Damazego II,
            Klemensa II (fakt otrucia tego papieża potwierdziły badania jego szczątków w
            1942 roku), Sergiusza IV, Grzegorza V, Jana XIV, Hadriana III i antypapieża
            Bonifacego VII.

            Robert A. Haasler: Tajne sprawy papieży.
            www.merlin.com.pl/frontend/towar/182038
    • Gość: Jan. Kościół katolicki fałszerzem Dekalogu ? IP: *.multicon.pl 05.10.04, 23:02
      www.kosciol.pl/content/article/20040925135856776.htm
    • Gość: Ed Afera Stelli Maris - kolejny etap wojny IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:50
      Pół roku trwa już batalia Artura Zielińskiego, komornika z Inowrocławia, o
      odzyskanie długów wydawnictwa Stella Maris. Wszystko wskazuje na to, że Kuria
      nie zamierza łatwo składać broni. Kuria archidiecezji gdańskiej już
      przygotowała odpowiedź na pismo komornika. Do proboszczów ma również dotrzeć
      wzór pisma, jakie mają odesłać urzędnikowi, gdyby zwrócił się również do nich.

      Należące do archidiecezji gdańskiej wydawnictwo narobiło długów na
      kilkadziesiąt milionów złotych. Zieliński już dwukrotnie zajmował jej majątek i
      ogłaszał jego licytację. Najpierw wystawił na sprzedaż barokową szafę i obraz
      Mariana Mokwy. Do licytacji jednak nie doszło, bo kuria oddała pieniądze
      wierzycielowi - kostrzyńskiej firmie Arctic Paper, jeszcze tego samego dnia,
      kiedy ogłoszenie o niej zawisło w gdańskim sądzie. Za drugim razem Zieliński
      wystawił na sprzedaż samochody, którymi na co dzień jeździ arcybiskup Tadeusz
      Gocłowski. Pieniądze uzyskane z licytacji miały zostać przekazane dwóm
      wierzycielom Stelli Maris - gdańskiej agencji celnej Peko i warszawskiemu
      Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Peko kościelna firma winna jest
      kilkadziesiąt tysięcy złotych, a BISE 7 milionów.

      Do licytacji znowu jednak nie doszło. Z jednej strony archidiecezja uregulowała
      dług wobec Peko, z drugiej poskarżyła się Sądowi Rejonowemu w Inowrocławiu na
      działania komornika, dopatrując się w nim uchybień proceduralnych. Do czasu
      wyjaśnienia sprawy Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zawiesił w całości postępowanie
      egzekucyjne wobec archidiecezji związane z długami Stelli Maris. Zieliński nie
      chce rozmawiać o sprawie egzekucji długów wydawnictwa. I nie ma się co dziwić.
      Kuria doniosła bowiem na niego do Krajowej Rady Komorniczej. KRK zleciła
      zbadanie sprawy gdańskiej Radzie Izby Komorniczej.

      Ta wystąpiła wobec niego z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.
      Co konkretnie zarzucają Zielińskiemu koledzy, nie wiadomo, bo KRK nie udziela
      na ten temat żadnych informacji. Sprawa jest jednak poważna. Za swoje działania
      komornik może być nawet wydalony ze służby. Rozprawa przed komisją
      dyscyplinarną zaplanowana jest na grudzień. Na temat Stelli Maris czytaj też:
      www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris

      Tomasz Falba
      wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5868586,prasaWiadomosc.html
      • Gość: Ed Re: Stella Maris: Ksiądz się przyznał IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.11.05, 03:44
        Prokuratura postawiła zarzuty byłemu kapelanowi metropolity gdańskiego i byłemu
        szefowi wydawnictwa Stella Maris - donosi Gazeta Wyborcza.

        Jest on oskarżony o przywłaszczenie ponad 4 milionów złotych, oszustwo i próbę
        uniemożliwienia postępowania komorniczego w wydawnictwie Stella Maris.

        Ksiądz Zbigniew B. przyznał się do wszystkich zarzutów i wystąpił o wymierzenie
        mu kary bez przeprowadzania procesu. Zdecyduje o tym sąd rejonowy w Gdańsku, do
        którego trafił akt oskarżenia.

        Ksiądz oskarżony jest, między innymi, o sprzedaż maszyn drukarskich, które
        należały do banku i firmy leasingowej.

        Zakończone właśnie śledztwo przeciwko księdzu nie dotyczy głośnego wątku prania
        brudnych pieniędzy przez kościelną drukarnię, której był dyrektorem. W tej
        sprawie ksiądz jest nadal podejrzanym.

        (Za www.wiara.pl)
        www.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3280
    • Gość: Ed Taca dla komornika IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:52
      Pół roku trwa już batalia Artura Zielińskiego, komornika z Inowrocławia o
      odzyskanie długów wydawnictwa Stella Maris. Wszystko wskazuje na to, że kuria
      nie zamierza łatwo składać broni. Należące do archidiecezji gdańskiej
      wydawnictwo narobiło długów na kilkadziesiąt milionów złotych. Zieliński już
      dwukrotnie zajmował jej majątek i ogłaszał jego licytację. Najpierw wystawił na
      sprzedaż barokową szafę i obraz Mariana Mokwy. Do licytacji jednak nie doszło
      bo kuria oddala pieniądze wierzycielowi - kostrzyńskiej firmie Arctic Paper,
      jeszcze tego samego dnia, kiedy ogłoszenie o niej zawisło w gdańskim sądzie. Za
      drugim razem Zieliński wystawił na sprzedaż samochody, którymi na co dzień
      jeździ arcybiskup Tadeusz Gocławski. Pieniądze uzyskane z licytacji miały
      zostać przekazane dwóm wierzycielom Stelli Maris - gdańskiej agencji celnej
      Peko i warszawskiemu Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Peko kościelna
      firma winna jest kilkadziesiąt tysięcy złotych, a BISE 7 milionów. Do licytacji
      znowu jednak nie doszło. Z jednej strony archidiecezja uregulowała dług wobec
      Peko, z drugiej poskarżyła się Sądowi Rejonowemu w Inowrocławiu na działania
      komornika dopatrując się w nim uchybień proceduralnych. Do czasu wyjaśnienia
      sprawy Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zawiesił w całości postępowanie egzekucyjne
      wobec archidiecezji związane z długami Stelli Maris. Zieliński nie chce
      rozmawiać o sprawie egzekucji długów wydawnictwa. I nie ma się co dziwić. Kuria
      doniosła bowiem na niego do Krajowej Rady Komorniczej. KRK zleciła zbadanie
      sprawy gdańskiej Radzie Izby Komorniczej. Ta wystąpiła wobec niego z wnioskiem
      o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Co konkretnie zarzucają Zielińskiemu
      koledzy nie wiadomo, bo KRK nie udziela na ten temat żadnych informacji. Sprawa
      jest jednak poważna. Za swoje działania komornik może być nawet wydalony ze
      służby. Rozprawa przed komisją dyscyplinarną zaplanowana jest na grudzień.

      www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/
    • Gość: Ed Majątek kurii - bezcenne zbiory IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:53
      Mówi prof. Andrzej Januszajtis prezes Stowarzyszenia "Nasz Gdańsk"
      - Muzeum kurii zawiera bezcenne zbiory. Wszystko wskazuje na to, że zostaną one
      zajęte przez komornika na rzecz wierzyciela. Jestem tym faktem poruszony. Te
      zbiory to dobro narodowe. W muzeum znajduje się np. stół, przy którym 3 maja
      1660 roku podpisany został Pokój Oliwski. Kończył on wojnę szwedzko-polską,
      powszechnie znaną jako Potop Szwedzki. Przy stole zasiadł Jan Kazimierz i
      przedstawiciel korony szwedzkiej. W muzeum znajdują się też szafy gdańskie. W
      muzeum mieści się cały majątek cystersów, zgromadzony od 1186 roku.
      www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/
    • Gość: Ed Kościelne emocje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:55
      Niewiele spraw kryminalno-gospodarczych budzi takie emocje jak tzw. afera
      Stelli Maris. Byłemu kierownictwu wydawnictwa, będącego częścią gdańskiej
      kurii, zarzuca się m.in. oszustwa podatkowe i pranie brudnych pieniędzy.

      Obecnie Stella Maris jest zadłużona, dziesiątki miejsc pracy są zagrożone
      likwidacją, a wierzyciele przystępują do licytacji majątku gdańskiej kurii.

      Jak do tego doszło - polecamy lekturę tekstów, które ukazywały się w "Dzienniku
      Bałtyckim" od samego początku tej sprawy.

      Afera w wydawnictwie archidiecezji Stella Maris wybuchła pod koniec 2002 roku,
      kiedy to wyszły na jaw pierwsze sygnały o popełnianych za jej pomocą
      przestępstwach. Pierwszymi podejrzanymi byli szefowie Stelli, w tym były
      kapelan metropolity gdańskiego Zbigniew B. Zarzucono im, że w latach 1998-2001
      wystawiali faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze. Jak
      ustalono, kwota, na którą wystawili takie faktury, sięga 65 milionów złotych.

      Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji
      gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części
      przeznaczonej na cele statutowe Kościoła.

      Śledztwem w tej sprawie objęte są obecnie 24 osoby. Największe zainteresowanie
      mediów wzbudziło zatrzymanie w lutym przez funkcjonariuszy Agencji
      Bezpieczeństwa Wewnętrznego pomorskiego barona SLD Jerzego Jędykiewicza.
      Jeszcze bardziej wszystkich zaszokowała informacja z prokuratury, która
      przedstawiła Jędykiewiczowi bardzo poważne zarzuty. Zdaniem śledczych, były
      baron SLD ma odpowiedzieć za przywłaszczenie 30 milionów złotych, wypranie
      prawie 14 milionów złotych oraz oszustwa podatkowe na prawie 13 milionów.
      Wszystko to dotyczy okresu, kiedy Jędykiewicz był prezesem gdyńskiej firmy
      Energobudowa, która miała styczność ze Stellą Maris.

      www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/specjalna_artykul/28212.html?ses_nm=86e25afba4d9847d5bde8c7113ae5ce2
    • Gość: Ed Długi Stella Maris IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:57
      Gdański sąd wydał zgodę, aby Kredyt Bank mógł wyegzekwować 14 mln zł, które
      jest mu winne kościelne wydawnictwo Stella Maris. Nie oznacza to automatycznego
      uruchomienia czynności komorniczych.

      - Postanowienie o nadaniu bankowej klauzuli wykonalności daje bankowi możliwość
      niezwłocznej egzekucji należności od dłużnika - powiedziała nam wczoraj Hanna
      Langa-Bieszki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Nie oznacza to
      jednak, że musi zostać wszczęta procedura komornicza. Wszystko zależy od
      wierzyciela i tego, w jaki sposób będzie chciał odzyskać dług.

      Rzecznik dodała, że sąd nie bada w takich przypadkach zasadności roszczeń, a
      tylko sprawy czysto formalne.

      - Jeżeli dłużnik uzna, że np. żądana spłata przekracza rzeczywisty dług, może
      skierować sprawę do sądu. Takich postępowań prowadzimy bardzo wiele - mówi
      sędzia Bieszki.

      - To prawda, jesteśmy winni Kredyt Bankowi 14 milionów złotych - powiedział nam
      wczoraj Jarosław Szarmach, od niespełna pół roku dyrektorujący wydawnictwu
      Stella Maris. - Kredyt ten został zaciągnięty przez poprzednie kierownictwo
      wydawnictwa. W centrali Kredyt Banku złożyliśmy szereg dokumentów dotyczących
      restrukturyzacji kredytu, plan spłat itd. Nasz projekt jest rzetelny i realny.
      Jestem przekonany, że do egzekucji komorniczej nie dojdzie.

      We wczorajszym "Dzienniku" jako jedyni ujawniliśmy działania komornicze, które
      zostały podjęte wobec Archidiecezji Gdańskiej. Z naszych informacji wynika, że
      chodzi o kwotę rzędu 600 - 700 tys. zł, które Stella Maris jest winna firmie
      leasingowej i agencji celnej. W związku z tymi zobowiązaniami zostały już
      zablokowane archidiecezjalne konta, a komornik ze Słupska może przymierzać się
      do zajęcia kościelnych nieruchomości. (Stella Maris nie ma własnej osobowości
      prawnej, wobec czego komornik może egzekwować należności z dóbr kościelnych,
      poza kontami parafii i Caritasu). - Żadne nieruchomości archidiecezji nie
      zostały zajęte, co więcej, jestem przekonany, iż uda nam się temu zapobiec -
      mówi Jarosław Szarmach. - Prowadzimy rozmowy z wierzycielami, skontaktowałem
      się również ze słupskim komornikiem. Nie lekceważę problemu, ale i bardzo
      wierzę w to, że zostanie on w najbliższym czasie rozwiązany.

      Długi Stella Maris powstały przed kilkoma laty. Osoby wówczas odpowiadające za
      wydawnictwo już nie są z nim związane.

      W sobotę do Gdańska, po tygodniowej nieobecności związanej z pobytem na Jasnej
      Górze, wraca abp Tadeusz Gocłowski. Wówczas zapewne poznamy oficjalne
      stanowisko kurii.

      www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/specjalna_artykul/28217.html
    • Gość: Ed Abp Gocłowski: dziennikarze podeptali moją godność IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 09:00
      Metropolita gdański Tadeusz Gocłowski uważa, że dziennikarze "Dziennika
      Bałtyckiego" podeptali jego godność pisząc, iż będzie musiał "zrezygnować z
      sutych obiadów i częstych wyjazdów" z powodu działań komornika związanych z
      długami kościelnego wydawnictwa Stella Maris.

      Gazeta, w artykule pt. "Taca na komornika" poinformowała, że z powodu długów
      kościelnego wydawnictwa Stella Maris komornik zajął tzw. podatek od dusz
      wpłacany z tacy przez wszystkie parafie Archidiecezji Gdańskiej na rzecz
      miejscowej kurii. Napisano, że w związku z tym "arcybiskup Tadeusz Gocłowski
      będzie musiał zrezygnować z sutych obiadów i częstych wyjazdów w teren".

      Mogę tylko złożyć najgłębsze ubolewanie, że dziennikarze pozwalają sobie
      podeptać godność biskupa. Dlatego, że mówią, iż biskup nie będzie mógł ze
      składek wiernych wydawać przyjęć, czy coś takiego. Uważam, że dziennikarze
      przekroczyli jakieś fundamentalne zasady uczciwości i kultury - oświadczył
      dziennikarzom abp Gocłowski, który uczestniczył w uroczystości wmurowania
      kamienia węgielnego pod budowę nowego gmachu Wydziału Elektroniki,
      Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej.

      Po 20 latach mojej posługi czytam na pierwszej stronie tego typu tekst, który
      nie ma nic wspólnego z prawdą (...) Ja mogę wszystko znosić. Może ktoś mnie bić
      po twarzy, ale musi to robić opierając się na czymś. Muszę przyznać, że tak jak
      szanuję dziennikarzy, tak dzisiejszy dzień uważam, za jeden z najbardziej
      dramatycznych, jeżeli chodzi o mój stosunek do dziennikarzy - dodał
      metropolita.

      O zajęciu przez komornika Artura Zielińskiego z Inowrocławia "podatku od dusz",
      będącego głównym źródłem utrzymania kurii, poinformowała już w ubiegły
      piątek "Gazeta Wyborcza". Według niej, komornik ściąga w ten sposób 600 tys.
      zł, które Stella Maris winna jest jednej z firm leasingowych. Ze źródeł
      związanych z organami sądowymi PAP otrzymała we wtorek nieoficjalnie
      potwierdzenie, że komornik rzeczywiście zajął wierzytelności z tytułu opłat
      uiszczanych przez parafie na rzecz kurii i poinformował o tym fakcie
      proboszczów gdańskiej archidiecezji.

      Redaktor naczelny "Dziennika Bałtyckiego" Maciej Siembieda zapowiedział, że
      gazeta przeprosi w środę arcybiskupa za fragment tekstu, w którym mowa jest o
      sutych obiadach.

      To rzeczywiście bardzo niezręczne, niepotrzebne i wybitnie nieszczęśliwe
      sformułowanie, które wymaga, abyśmy posypali głowy popiołem. Intencją naszego
      tekstu nie był jednak jakikolwiek atak na arcybiskupa. Chcieliśmy bardziej
      pokazać bezwzględność komornika, który w swoich działaniach przed niczym się
      nie cofnie - dodał Siembieda.

      Nie jest to pierwsza komornicza próba odzyskania z majątku gdańskiej kurii
      pieniędzy dla wierzycieli Stella Maris. W lipcu odwołano licytację czterech
      samochodów należących do Archidiecezji Gdańskiej. Stało się to po decyzji Sądu
      Rejonowego w Inowrocławiu, który zawiesił w całości postępowanie egzekucyjne
      wobec archidiecezji.

      W maju "pod młotek" miały pójść: obraz marynistyczny pędzla Mariana Mokwy i XIX-
      wieczna szafa, zajęte wcześniej przez komornika w gdańskiej kurii. Ostatecznie
      jednak do licytacji nie doszło, gdyż strona kościelna zdążyła spłacić
      roszczenie jednego z wierzycieli.

      Problemy wydawnictwa Stella Maris zaczęły się w 1999 r., kiedy kierował nim
      były kapelan metropolity gdańskiego Zbigniew B. Jest on jednym z podejrzanych w
      związku z aferą w Stella Maris, dotyczącą m.in. prania pieniędzy. Byłym szefom
      wydawnictwa, w tym Zbigniewowi B., gdańska prokuratura apelacyjna zarzuca, że w
      latach 1998-2001 wystawili faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i
      doradcze na kwotę 65 mln zł. Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w
      ramach Archidiecezji Gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób
      prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła.

      Wśród przeszło 20 podejrzanych w tej sprawie osób są także: były wiceminister
      infrastruktury odpowiedzialny za sprawy łączności Krzysztof H., były wiceprezes
      spółki El-Net Eugeniusz G., były cenzor Janusz B., a także były szef
      pomorskiego SLD Jerzy J. Zarzuty ciążą też na byłej wiceprezydent Szczecina z
      ramienia SLD Elżbiecie M., która we wrześniu 2003 r. zrezygnowała z członkostwa
      w klubie radnych Sojuszu w szczecińskiej radzie miejskiej. Podejrzanymi są też
      szefowie znanych firm z Wybrzeża. (iza)
      wiadomosci.wp.pl/kat,22634,wid,5871586,wiadomosc.html
    • Gość: * DIABEŁ W ORNACIE w spółce kościelnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:37
      Przez środki masowego przekazu przelewa się właśnie kolejna fala wieści o
      seksualnej zgniliźnie kleru katolickiego. Żurnaliści często szukają źródeł tego
      zepsucia w księżowskich charakterach. Źródło tkwi jednak głębiej. Jest nim
      fundamentalna, doktrynalna głupota, której owocem są rozmaite zasady życia
      religijnego, a zwłaszcza kapłańskiego. Pieszczoty prałata z ministrantami,
      biskupa z klerykami, wstrząsająca rozwiązłość w seminarium duchownym w St.
      Pölten, masowa pedofilia księży amerykańskich... Dodajmy do tego ciche
      statystyki zakonnego lesbijstwa, wykorzystywanych gospodyń i parafianek,
      usługujących "księdzu dobrodziejowi", nieślubne księże dzieci itp. Wszystkie te
      zjawiska są generowane przez absurdalny system wartości i norm etycznych,
      ufundowanych przez Ojców Kościoła. U ich podstaw leży - nie związany jasno z
      Biblią - antyfeminizm i antyseksualizm. Św. Hieronim (jeden z owych "Ojców")
      samo dotknięcie kobiety uważał za grzech (onże stworzył podwaliny
      zdumiewającego dogmatu, uznającego Józefową żonę i Jezusową matkę
      za "niepokalaną dziewicę"). Pod wpływem antyseksualnych i antykobiecych
      aberracji "Ojców Kościoła" sobór trydencki (1563 r.) zradykalizował zasadę
      celibatu księży. Od tego czasu mamy dziesiątki tysięcy dobrze odżywionych i
      luksusowo mieszkających samców naszego gatunku, odstawionych od niewiast.

      [...]

      Obrona wizerunku mężczyzny w czarnej, azjatyckiej sukience, któremu klejnoty
      męskie dyndają rzeczywiście - zgodnie z kościelnym prawem - bezużytecznie, jest
      coraz trudniejsza. Natura (ponoć boskiego pochodzenia) domaga się swych praw.
      Wykształcona teologicznie i katolicko Uta Ranke-Heinemann w książce "Eunuchy do
      raju" pokazała antyfeministyczne i antyseksualne absurdy kościelne, sięgające
      głębin dogmatyki. A w dogmaty wierzyć trzeba, prawa kościelne stosować, pod
      groźbą piekła. A tu: seks - piekło, onanizm - piekło, orgazm - piekło, baby i
      zwierzątka pieścić - piekło, kolegów pieścić - piekło, ministranta od tyłu
      dopaść - piekło.
      www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej16
    • Gość: * KLEROFOBIA na cio dzień w 3RP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:44
      Chorobliwie uporczywe lęki nie powstają samoistnie. Obawy wywołują osoby,
      sytuacje lub przedmioty, bezzasadnie uznawane za niebezpieczne dla naszego
      istnienia. Nie pomaga najwymowniejsza perswazja; boimy się noża, psa,
      ciemności, pustego pokoju, a nawet księdza, który naszym przyjacielem jest
      odwiecznym i dozgonnym.

      [...]

      Jednym z nich jest klerofobia, zwyczajowo uruchamiana - tak autorytatywnie
      twierdzą abp Józef Życiński oraz bp Tadeusz Pieronek - przez radykalną lewicę w
      momencie uświadomienia sobie programowej bezradności i braku jakiegokolwiek
      pomysłu na korzystną społeczną zmianę. Wtedy rodzi się pomysł, żeby duchowni
      płacili składki zdrowotne. Gwałtownie oprotestowany przez hierarchów, bo kto
      widział, aby w Polsce mnich płacił. To jemu od wieków się płaci za nie zawsze
      potrzebną obecność w polskim życiu, co jadowicie kiedyś opisał bp Ignacy
      Krasicki. Ekstremiści, których stanowisko ujawnił Internet, domagają się
      bezczelnie, żeby duchowieństwo płaciło składki na emeryturę w wysokości
      obliczanej od realnych dochodów. Chcą nawet opodatkowania dochodów wielkiego
      przedsiębiorstwa finansowo- -inwestycyjnego, jakim jest polski Kościół. Na całe
      szczęście, niecne pomysły składkowe lewicowych senatorów skutecznie unicestwił
      sejm, wspomagany głosami dwojako socjaldemokratycznych posłów. Jest to doniosły
      znak, że na klerofobię zapadli tylko niektórzy reprezentanci lewicowej opinii
      społecznej.

      [...]

      W twierdzy rzymskokatolickiego chrześcijaństwa, jaką jest Polska, dzięki
      przemyślnej skuteczności perswazyjnej ewangelizatorów, dokonała się wielka i
      radosna odmiana. Nosiciele "dobrej nowiny" stali się dobrymi bogaczami,
      wypełniając ewangeliczne marzenie z przypowieści o ubogim Łazarzu. Wspomagają
      biedaków, niektórych bardzo hojnie, zwłaszcza gdy ubodzy są ślicznymi
      młodziankami bez kasy, na piwko i prochy. Co staje się potem pretekstem do
      pomawiania ich przez masonów i Żydów o grzech pedofilii, jak posądzono
      nieszczęsnego prałata Jankowskiego. A przecież on chciał i chce najlepiej.
      Ofiarnie dźwiga krzyż, jaki mu Pan wyznaczył i nadludzkim wysiłkiem świadczy
      prawdę o łasce i przyjaźni Bożej, która objawia się złociście błyszczącym
      ziemskim powodzeniem. Bez oporu dzieli się z biednymi resztkami ze swojego
      stołu, przy którym tłumnie ucztują dawni rycerze opozycji antykomunistycznej
      wraz z socjaldemokratami nowego formatu. Ich onegdajszy wódz - świadectwo to
      cudownej siły zjednywania - dał nawet prałatowi prawo do wolnego kopania
      bursztynu nad Bałtykiem, aby powstał ołtarz Bogu poświęcony, a na wieczną
      prałata chwałę. Zaś "prorok i Mesjasz", jak z przekonaniem mówi się w kręgu
      wyznawców o wielkim i wspaniałym o. Tadeusz Rydzyku, też tylko dla biednych
      pracuje, budując instytucję propagandową (najpierw radio, potem telewizję,
      teraz szkołę kadr dziennikarskich), służącą idei narodowego katolicyzmu bez
      masonów, Żydów, feministek i demoliberałów. Kiedy okazało się, że wbrew
      złowrogim posądzeniom jednak nie posiada nadsamochodu marki maybach, podobno
      natychmiast rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na jego zakup. Nigdzie - jak właśnie w
      Polsce - pojęto, że bogatymi nie zostaną wszyscy od razu, Bóg najpierw
      obdarowuje swoje sługi, czas przyjdzie i na zwykłych śmiertelników. Na podobny
      pomysł wpadł - co prawda - także Kalwin, ale prymitywnie kazał mnożyć
      świadectwa przyjaźni bożej wytrwałą pracą swoich wyznawców. U nas starczy po
      prostu liczyć na hojność bliźnich oraz stworzyć odpowiednie warunki do
      przyjmowania jej licznych świadectw. Jak bowiem wiadomo, nie daje się
      kapłanowi, ale Bogu. Gdybym mógł sobie zapewnić dalszy ciąg mojego snu, na
      pewno oddałbym dziesiątkę otrzymaną od "bursztynowego prałata" na potrzeby
      Kościoła. Już on uczyniłby z nią, co należy.

      (Kazimierz Bartkowiak)
      www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej07
    • Gość: Ed Zakon pilnuje interesów barona paliwowego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 14:25
      Gdy baron paliwowy ma problemy, zakon pilnuje interesów

      Generał zakonu paulinów o. Izydor Matuszewski namawiał władze Częstochowy, by
      zalegalizowały wjazd do restauracji zbudowanej przez barona paliwowego.

      Nie jest to pierwsza interwencja paulina w sprawie Artura K. podejrzanego o
      oszustwa paliwowe. W lipcu Jasna Góra pożyczyła mu 2 mln zł na kaucję, dzięki
      której mógł wyjść z aresztu. Pod umową kontrowersyjnej pożyczki podpisał się
      właśnie o. Matuszewski. W Częstochowie komentowano nieoficjalnie, że paliwowy
      baron szczodrze łożył na jasnogórski klasztor i stąd mógł liczyć na pomoc
      paulinów.

      Artur K. zainwestował m.in. w luksusową częstochowską restaurację Bohema. Teraz
      co prawda K. sprzedał w niej udziały, ale pozostał właścicielem atrakcyjnej
      działki przy drodze krajowej Częstochowa-Opole.

      K. zdobył nawet pozwolenie na bezpośredni wjazd na posesję z drogi krajowej, a
      nie bocznej uliczki. Takiego pozwolenia nie dostał nikt inny, choć wielu
      zabiegało. Kłopot w tym, że pozwolenie było tymczasowe.

      I właśnie o jego wieczyste przedłużenie zabiegał u wiceprezydent miasta generał
      zakonu paulinów. - Ojciec zapytał mnie o to podczas jednego ze spotkań
      roboczych na styku Urząd Miasta-Jasna Góra. Odpowiedziałam, że to niemożliwe -
      mówi wiceprezydent Halina Rozpondek. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, o.
      Matuszewski lobbował też u prezydenta Tadeusza Wrony. Nic jednak nie wskórał.
      Miasto bało się precedensu, bo musiałoby dać zgodę kilkunastu innym firmom.

      Spółka Biotin, która oficjalnie zarządza restauracją, odwołała się od
      negatywnej decyzji urzędu miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - Nie
      może być tak, że urząd miasta wszystkim jednakowo zabrania. Nasza sytuacja jest
      prosta, niedaleko są światła, auta jadą tu wolno, nie ma żadnego zagrożenia -
      mówi Janusz Marcula, prezes Biotinu. - A ojca generała nie znam, nigdy go nie
      spotkałem. Nie mam pojęcia, dlaczego chodził za naszą sprawą.

      Zapytaliśmy ojca Matuszewskiego - pisemnie i przez biuro prasowe - o przyczyny
      troski o interesy Bohemy. Nie doczekaliśmy się odpowiedzi.
      (Monika Jaremko-Siarska)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2328295.html
    • Gość: JAN konfidenci w sutannach IP: *.multicon.pl 09.10.04, 17:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16474610
    • Gość: Ed Aresztowano księdza podejrzanego o molestowanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 19:05
      Sąd Rejonowy w Wieluniu w województwie łódzkim aresztował na trzy miesiące 47-
      letniego proboszcza z Lututowa, podejrzanego m.in. o molestowanie seksualne
      małoletnich dzieci - poinformował rzecznik łódzkiej policji podinsp. Witold
      Kozicki.
      Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania
      seksualnego dwójki dzieci. Według policji, księdzu, który prowadził lekcje
      religii w miejscowej szkole, zarzucono także znęcanie się psychiczne i fizyczne
      nad dziećmi.

      Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie. Podczas
      posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli lekarze uznali
      jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach procesowych i
      pobyt w areszcie. Podejrzany trafił do aresztu śledczego w Sieradzu.

      Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka - oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń
      miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części
      ciała dzieci. Za zarzucane czyny grozi mu kara od roku do 10 lat pozbawienia
      wolności.

      dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=15153152
      • Gość: Ed Re: Tajemnica plebanii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:07
        (...) Jak napisała Gazeta Wyborcza proboszcz M. ma znajomości u nielicznych
        tutejszych pracodawców, więc każdy siedzi cicho, żeby z roboty nie wylecieć.
        Ksiądz, nie dość, że jest wpływowy, to i sprytny: na ofiary swych erotycznych
        ekscesów wybiera dzieci z rodzin biednych i słabych, czyli dających się łatwo
        zastraszyć. Ludzie tutejsi przez całe lata byli i są nadal wobec jego poczynań
        bezradni. Matki dobrowolnie wysyłają dziewczynki na nocleg do plebanii, mimo że
        same kilkanaście lat wcześniej doświadczały identycznego jak dziś ich córki
        molestowania seksualnego. (...)
        Ksiądz się tłumaczy, że to spisek przeciwko niemu w którym biorą udział
        prawosławni, gdyż czyhają na katolickie kościółki, które jakoby chcą przejąć.
        Sprawę nagłośniła unicka (czyli grecko-katolicka) katechetka. Pobożni mieszkańcy
        znienawidzili ją za to:
        - Grzech niedopuszczalny - mówi babcia Pakoszowa. - Z innej parafii na widłach
        by ja wynieśli, czarownicę. Wiary, w której była chrzczona, wyrzekła się, unicką
        katechetką została, a teraz zaplanowała zabrać nasze kościoły, by w nich uczyć i
        pieniądze brać. (...)
        Dziennikarka, który przyjechała badać tę sprawę nagrała wypowiedzi dzieci na
        kasetę, oto fragmenty:
        - Trzy razy mi tak robił, to znaczy włożył palce do majtek. To mnie bolało.
        Słyszałam od koleżanek, że jak któraś z nich spała na plebanii, bo na przykład
        nie miała czym wieczorem wrócić do domu, to ją dotykał między nogi.
        - Na lekcji często sadza sobie dziewczynki na kolana i przytula. Kupuje
        cukierki, rozdaje. Chłopcom kładzie po jednym na ławce, a nam odchyla koszulki i
        wrzuca za dekolt.
        - Ja nie poszłam na plebanię, choć ksiądz nalegał, żebym mamę uprosiła. Ona
        jednak kazała mi powiedzieć, że dostaję ataków duszności i zostałam w domu. Ale
        moja koleżanka była i mówiła, że ksiądz ją kąpał i wszędzie dotykał. Dawał jej
        też czekoladki, a potem całował w buzię.
        - Jak długo cię całował - pytała koleżankę "dziennikarka".
        - No, nie wiem... Długo. Minutę, może dwie.
        - Czy to był pocałunek taki jak na przykład tatusia?
        - No, nie...
        - Czym się różnił?
        - Ściskał mnie tak mocno, że bolało i język wkładał...
        - Mnie - słychać z taśmy inny dziecięcy głosik - odwoził raz do domu samochodem.
        Po drodze się zatrzymał i powiedział: "Asia, ja cię lubię najbardziej ze
        wszystkich dzieci w szkole. Najbardziej ciebie właśnie sobie upodobałem. Kocham
        cię". W szkole na lekcjach religii mówił nam nieraz, że ma taki specjalny dar od
        Boga, że leczy dotykiem dłoni.
        Gdy raz kolegę bolał brzuch, kazał mu się położyć na ławce i zdjąć spodnie.
        Dotykał go najpierw po brzuchu, ale potem zszedł na sam dół.
        - Czy ksiądz M. postępował tak ze wszystkimi dziećmi I w szkole?
        - Z chłopcami prawie nigdy z dziewczynkami często.
        - A z twojej klasy z iloma?
        - Dziewięć, może dziesięć. -A co ty powiesz, Patrycjo?
        - Ze mną to było dawno, jeszcze przed Pierwszą Komunią. Ksiądz odwoził mnie po
        próbie, bo daleko mieszkam. Molestował mnie całą drogę, a w końcu mocno do
        siebie przyciągnął i zaczął namiętnie całować, dotykać.
        - Gdzie?
        - W przewód moczowo-płciowy - Co wtedy czułaś?
        - Czułam lęk i złość. Wyrwałam się i uciekłam. Potem groził, że mnie nie dopuści
        do komunii.
        - Dotykał tam, gdzie nie można i mówi Jola.
        - Koło pupy>br> - Czy to cię bolało?
        - Trochę. I strasznie wymiotowałam. (...)

        Również dorośli wiedzą o tym:
        A.B., 50-letni mężczyzna, czekający na autobus do Dukli, uważa się za filozofa.
        - A to pani książek nie czyta, w telewizornię nie paty? Jak dawniej, tak i dziś
        większość wojen o religię zahacza. Księża niby do zgody nawołują, ale ona jest
        taka tylko po wierzchu. Żeby moja rodzina wymarniała i szczęście ją odeszło,
        jeśli łżę. Prawda jest taka, że nie ksiądz
        winny ino zmowa w tym interesie.Teraz opowie, jak było z listami broniącymi
        księdza. - Kazali podpisywać, tom przykazał dzieciom i wnukom: "Długopis dawać".
        Kto kazał? Ano, z Rady Parafialnej. Treść była gotowa, tylko nazwisko szkrabnąć.
        - Czytaliście treść? - Nie, tylko nazwiska, które już były. Cała dyrekcja szkoły
        i gimnazjum się podpisała i wszyscy nauczyciele.
        Pragnieniem Zofii S. z Mszany jest, by ktoś jej uczciwie poradził, czy mimo
        przyrzeczenia danego bratu Michałowi ma świadczyć w prokuraturze, czy nie.
        Pewnie, że jej też leży na sercu sprawa tych dzieci mówiących do mikrofonu, ale
        gdy na spowiedzi pytała księdza o radę, odesłał ją do katolickiego sumienia.
        Guzikowa z kolei obiecała pani Lucynie powiedzieć prawdę, żeby jej dłużej w
        środku nie gryzła, ale jak przyszło do rozmowy, nie powiedziała nic. Naprawdę
        zbił ją z tropu list czytany 10 czerwca ze wszystkich ambon. Arcybiskup
        Michalik, metropolita przemyski, wyrażał w nim współczucie proboszczowi M. i
        prosił, by szczególnie oni, parafianie, nie stracili do niego zaufania, lecz
        okazali sympatię i bliskość przez gorliwą modlitwę. Jak tu więc zwykłej,
        wiejskiej żonie popa - co z tego, że wysztafirowanej - równać się z takim
        purpuratem?
        O Lubaszce mówią, że też nie będzie świadkiem, bo jej mąż zakazał. Za to, że się
        skumała z Lucyną K., on pije i bije. - Z domu wygonię, a naszego księdza
        dobrodzieja i dobroczyńcy nie dam skrzywdzić - krzyczy. Ale może krzyczy tylko
        tak, żeby sąsiedzi słyszeli?

        Teresa Ginalska
        Przegląd
        • Gość: Ed Re: Znów czyny lubieżne IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:09
          Kara więzienia od jednego roku do dziesięciu lat grozi 40-letniemu katechecie z
          gminy Sośnie (woj. wielkopolskie), którego prokuratura oskarżyła o czyny
          lubieżne wobec dwóch dziesięcioletnich dziewczynek.
          [PAP]
        • Gość: Ed Re: Szantażował lubieżnika IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:11
          Piotr G. oskarżony o groźby karalne i szantażowanie jednego z pilskich księży
          stanie przed sądem. Szantażysta groził, że ujawni intymne kontakty księdza.
          Grozi mu kara od roku do 10 lat więzienia. [PAP]
        • Gość: Ed Ksiądz oskarżony o gwałt 60-latka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.07.05, 14:57
          Ksiądz rezydent parafii w Tomaszowie Lubelskim został oskarżony o gwałt na
          60-letnim mieszkańcu tego miasta. Do przestępstwa doszło w mieszkaniu ofiary
          podczas kolacji suto zakrapianej alkoholem.

          Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim postawiła duchownemu zarzut,
          zmuszenia mężczyzny do odbycia stosunku płciowego, poprzez użycie przemocy
          fizycznej. Ksiądz przewrócił swoją ofiarę na podłogę, kilka razy kopnął i
          uderzył pięściami w klatkę piersiową, czym spowodował złamanie lewego żebra.

          Duchownego oskarżono również o to, że grożąc mężczyźnie śmiercią starał się
          wymusić zatajenie przestępstwa.

          44-letni ksiądz za poręczeniem proboszcza tomaszowskiej parafii, przebywa
          obecnie na wolności. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

          (Bartosz Machalica)
          www.lewica.pl/?dzial=polska&id=986
    • Gość: jan. humanizm antyklerykałów IP: *.multicon.pl 12.10.04, 20:05
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16631692
      • Gość: Ed Re: Kto to jest antyklerykał? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 22:00
        Pozwolęsobie na pełne skopiowanie tego wręcz doskonałego postu do kompletu
        rozpoczętych tu dywagacji na temat Krk.

        Dzięki Janie za link.
        Pozdrawiam

        Kto to jest antyklerykał?
        Autor: Gość: Znawca IP: 5.5R3D* / *.inter.net.il
        Data: 12.10.2004 18:57

        "Antyklerykał, jaki jest, każdy widzi" - rzec by można. Podchodzi z
        nieufnością do papieskich opowieści o "cywilizacji miłości", pozostaje
        krytyczny wobec konkordatu, nie głosuje na partie będące świeckim ramieniem
        Kościoła etc. To wszystko prawda, ale takie podejście jest czysto
        behawioralne i bynajmniej nie wyczerpuje tematu a gwoli ścisłości nic nie
        mówi o przyczynach tej postawy. Nieznajomość przyczyn każe skupiać się na
        objawach a wówczas bardzo łatwo o pomyłkę. Wystarczy przypomnieć tu dowcip o
        policjancie, który był wszedł do księgarni ponieważ... padało.
        W ogromnej większości podaje się jako podstawę światopoglądową
        antyklerykalizmu co najmniej powściągliwy stosunek do religii, ale nie jest
        to do końca prawdą. Antyklerykalizm nie jest tożsamy z ateizmem tak jak
        rewizor w partii socjalistycznej nie jest tożsamy z liberałem. Poza tym gdyby
        przyjąć to rozumowanie to stosunkowo łatwo byłoby oskarżyć antyklerykałów o
        skryte działanie i maskowanie prawdziwych intencji. Kościół katolicki zdaje
        sobie z tego sprawę i wykorzystuje to w swojej propagandzie. Każdy członek
        społeczeństwa jest neutralny wobec mnóstwa instytucji, które służą jego
        niektórym członkom: biedni wobec biur podróży, zdrowi wobec szpitali,
        bezdzietni wobec producentów pieluch, pełnosprawni wobec stowarzyszeń
        niepełnosprawnych itp. itd. Nie można na tym gruncie wytłumaczyć czemu
        antyklerykał zaledwie toleruje kościoły instytucjonalne a w szczególności
        katolicki i nie życząc mu wszakże źle nie zmartwiłby się jego przeminięciem.
        Postawy takiej nie można zatem wytłumaczyć na gruncie klasycznej koncepcji
        rozdziału, jakkolwiek wszyscy antyklerykałowie ją uznają. Pozostawanie
        zaledwie przy niej można jedynie nazwać pietyzmem konstytucyjnym i to w
        odniesieniu do jednego artykułu a i tak nie przedstawia to żadnej ideologii,
        która przecież istnieje. W rzeczywistości światopogląd ten najlepiej
        zdefiniować bez wspominania bodaj słowem o religii czy Absolucie. Tym, co
        nadaje we wzajemnych stosunkach ten ładunek negatywny jest przekonanie
        antyklerykałów, że Kościół rzymskokatolicki w szczególny sposób - a inne nie
        są od tego w całości wolne - jest wrogi wobec ich godności i ich praw
        ludzkich. Przy takim przekonaniu stosunek neutralny jest niemożliwy. Podobnie
        niepalący nie mogą być i nie są obojętni wobec palących gdyż ci zmuszają ich
        do szkodliwego dla zdrowia biernego palenia.Najbardziej rzucającą się w oczy
        praktyką popierającą tę tezę jest katolicka nauka o rozwodach. Kościół ich
        nie uznaje (chociaż każde małżeństwo, nawet wieloletnie i mające dzieci
        można "unieważnić") co samo w sobie można uznać jako doktrynę religijną.
        Jeśli jednak kobieta uzyska rozwód cywilny i zawrze nowy związek (czemu
        Kościół nie może przeszkodzić) wówczas staje się dla "Matki swojej"
        prostytutką i cudzołożną uciekinierką. Oczywiście tak samo traktowani są
        mężczyźni. Nowi współmałżonkowie są zaś dla "Kościoła Jezusa Chrystusa"
        powodem tego grzechu. Z powodu życia w grzechu nie są oni godni, aby
        przyjmować komunię. Każdy, kto to akceptuje - a w samej Polsce dotyczy to
        milionów osób (!!) - jest, stawiając sprawę wprost, bydlęciem bez godności.
        Jestem przekonany, że gdyby dotyczyło to mnie osobiście to podałbym papieża
        lub Kościół in gremio do sądu o to, że obraża mnie i moją żonę. Nie można
        bowiem uznać, że obrażanie innych mieści się w granicach wolności religijnej.
        Nie jest żadnym rozwiązaniem "unieważnienie" małżeństwa gdyż to znaczy, że go
        w ogóle nie było a wszelkie chwile intymności były cudzołóstwem! Z deszczu
        pod rynnę... Wniosek stąd, że człowiek asertywny na wszelki wypadek nie
        powinien brać ślubu kościelnego. Drugim oczywistym tu przykładem jest przymus
        celibatu. Pomijając powód dla którego go wprowadzono czyli papiestwa żądzę
        zysku i to, że powoduje przestępstwa seksualne jak świat długi i szeroki, co
        samo w sobie wystarcza do zdecydowanej reakcji władz państwowych z
        wykreśleniem z rejestru związków wyznaniowych włącznie, jest to oczywiste
        naruszenie praw człowieka. Fakt, że godzą się tak upodlić katoliccy księża
        (niezależnie od tego co robią w swych sypialniach) jest bodaj najlepszym
        dowodem na to, że Kościół jest dokładnie przeciwstawny poczuciu godności o
        którym tu mowa. Również oczywista dla wszystkich dyskryminacja kobiet,
        notabene - nawet już niczym nie uzasadniana, poza orwellowsko tu brzmiącą
        paplaniną o "godności" właśnie - jest wyrazem tej samej wrogości wobec praw
        człowieka i jego godności. To raczej jasne, że kobiety mają prawo czuć się
        poniżane przez Kościół a więc nie brać udziału w tym co je poniża, jest
        naturalną konsekwencją. Kobieta w kościele jest przynajmniej tym samym co Żyd
        na zebraniu NSDAP. A ponieważ brak solidarności wobec dyskryminowanych byłby
        współuczestnictwem każdy uczciwy mężczyzna ma nie tylko prawo ale wręcz
        moralny obowiązek podnieść tę uwagę. Tym samym z całkowitą powagą stwierdzić
        można, że do kościoła można nie chodzić z powodu wysokiego poczucia swojej
        godności. Kolejnym polem na którym uwidacznia się katolicka "moralność
        niewolników" jest dobrowolne uczestnictwo, np. poprzez spowiedź, w dość
        obrzydliwej ekspiacji własnej intymności. Podczas gdy wszystkie kraje
        demokratyczne zapewniają swym obywatelom konstytucyjne i ustawowe gwarancje
        ochrony prywatności, ochraniając ich przed naruszeniem jej przez swój aparat
        nawet nie dla samego naruszenia, jak to ma miejsce w totalitaryzmie, ale już
        przy prowadzeniu śledztw, podczas gdy sądy odrzucają dowody zebrane z
        naruszeniem tych praw, np. nielegalnie podsłuchane rozmowy, podczas gdy
        obywatele mogą oskarżyć państwo o naruszenie ich praw, podczas gdy
        nienaruszalną zasadą cywilizowanego świata jest prawo do odmowy zeznań jeśli
        prowadzi to do samooskarżenia, katolicy wciąż chodzą opowiadać ludziom,
        których nigdy nie widzieli i być może nigdy już nie zobaczą, o tym, że
        kradną, że nie odkurzyli mieszkania, że zjedli hamburgera w piątek, że nie
        byli na sumie, bo oglądali mecz, że - i jak się onanizują, że fantazjują na
        temat sąsiadki, że uprawiają seks pozamałżeński, że używają dildo, itd. Można
        się poważnie zastanawiać czy tacy ludzie są zdrowi psychicznie - i to po obu
        stronach przegrody. Katolicy są więc tak wychowani, że "pełną piersią" żyć
        mogą tylko w totalitaryzmie. Nie tylko jednak w totalitaryzmie czują się jak
        ryba w wodzie, ale nawet w tym ustroju wychodzą przed szereg - bo sami na
        siebie donoszą. Nawet w stalinizmie ludzie mieli świadomość, że są
        podsłuchiwani i inwigilowani i spuszczali wodę w toalecie aby powiedzieć coś
        poza wiedzą rządu, bo była to wówczas jedyna możliwość swobodnej rozmowy.
        Antyklerykał zatem to osoba, która jest świadoma swojej podmiotowości jako
        członek narodu i społeczeństwa, świadoma swoich praw ludzkich i
        obywatelskich, ma poczucie swojej godności i uważa kościoły a w szczególności
        Kościół rzymskokatolicki za zagrożenie dla tych praw ze względu na ich
        przeciwstawny, nihilistyczny światopogląd, którego uwieńczeniem jest padanie
        przed papieżem na twarz i piosenki o tym jak wspaniale jest być "niewolnikiem
        miłości" bogini Maryi lub "pyłem na stopach" - czyichkolwiek. I takich
        antyklerykałów daj nam Panie


    • Gość: * Zakonnik oskarżony w aferze salezjańskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:12
      Przed wrocławskim sądem stanie zakonnik, ks. Stanisław G., któremu legnicka
      prokuratura zarzuciła, że jako prezes Fundacji Pomocy dla Młodzieży im. św.
      Jana Bosko w Lubinie (Dolnośląskie) świadomie wyprowadził z niej majątek
      zagrożony egzekucją - poinformowała w piątek PAP rzecznik prasowy Prokuratury
      Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz.

      Akt oskarżenia przeciwko Stanisławowi G. to fragment dużej afery z udziałem
      księży z Lubina, którą od 2001 roku bada także wrocławska prokuratura, a wiąże
      się ona z wyłudzaniem kredytów bankowych przez lubińskich zakonników. Legnicka
      prokuratura uważa, że celem działań, o które oskarżono księdza Stanisława G.,
      było ukrycie przed komornikiem i wierzycielami majątku lubińskiej
      fundacji. "Naszym zdaniem, ksiądz działał na szkodę licznych wierzycieli
      fundacji. Gdy komornik zaczął zajmować jej majątek, ksiądz przelał go na konto
      Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu i zaspokajając w ten sposób
      tylko jednego z wierzycieli, złamał prawo" - wyjaśniła Łukasiewicz.

      Do przestępstwa miało dojść w okresie od 12 lutego do 13 marca 2002 roku, gdy
      komornik zaczął dokonywać zajęcia nieruchomości i innego majątku należącego do
      zakonników. Ówczesny prezes lubińskiej fundacji udaremnił, zdaniem prokuratury,
      zaspokojenie należności 26 wierzycieli w ten sposób, że z konta fundacji
      przelał 110 tys. zł na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we
      Wrocławiu. Część tej kwoty - 90 tys. zł - jako kapitał założycielski trafiła na
      rachunek nowo utworzonego przez fundację podmiotu - spółki ITS. Ksiądz wniósł
      też aportem do spółki mienie ruchome lubińskiej fundacji wartości 1,7 mln
      zł. "Następnie dokonał zastawienia udziałów spółki ITS na rzecz Inspektorii
      Towarzystwa Salezjańskiego. Miało to stanowić zaspokojenie roszczeń Inspektorii
      wobec fundacji i jako takie było nielegalne, bowiem istnieli przecież także
      inni wierzyciele" - wyjaśniła prokurator.

      Oskarżony ksiądz stanie przed Sądem Rejonowym we Wrocławiu, grozi mu od sześciu
      miesięcy do 8 lat więzienia. Wrocławska prokuratura bada od 2001 roku sprawę
      udzielenia przez legnickie banki pożyczek księżom salezjanom. Śledztwo
      prowadzone jest dwutorowo. W jednym wątku badana jest sprawa udzielenia
      salezjanom przez Kredyt Bank z Legnicy i Lubina 65 pożyczek na łączną kwotę 418
      mln zł, z których nie oddano 132 mln, a w drugim - sprawa kredytów
      indywidualnych.

      W śledztwie ustalono, że pod przykrywką salezjańskich towarzystw zakonnych
      prowadzono działalność inną niż statutowa, m.in. inwestowano pieniądze na
      giełdach w Polsce i za granicą, kupowano grunty i kamienice. We wrześniu do
      sądu w Legnicy trafił pierwszy akt oskarżenia, w którym zarzuty wyłudzenia
      kredytów na podstawie sfałszowanych dokumentów postawiono 11 osobom, w tym
      trzem księżom.
      (PAP)
      www.twoje-sudety.pl/index.php?action=show&type=news&id=1100
    • Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - wartość życia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.10.04, 14:33
      Dziennikarz: Ale ofiary są żywe.
      Pieronek: No i co z tego, proszę Pana?.....
      Więcej:
      kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1194733&KAT=240
      I słusznie. Co z tego, że kościół katolicki głosi jakieś tam wartości. Liczy
      się przecież tylko mamona ;((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka