Gość: Ed Przypadki księdza pedofila IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 02:08 Dziennik "The Dallas Morning News" donosi, że ksiądz oskarżony w Kostaryce o molestowanie seksualne ministranta, został wysłany do pracy w dwóch prowincjonalnych honduraskich parafiach. Co ciekawe, księdza-pedofila miał do Hondurasu wysłać kardynał wymieniany jako jeden z kandydatów na następcę Jana Pawła II. newsroom.gery.pl/news/13846.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student obrońca sutannowych zboczków austriackich precz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 10:26 info.onet.pl/986787,12,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
czarnotazdzis Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 30.09.04, 11:03 autor tych wszystkich komentarzy jest kompletnym zboczeńcem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: czarnotazdzis na tropach własnego intelektuali IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 17:54 Jak na kogoś hołdującemu tym zboczeniom post faktycznie przedstawia pełną głębię katolickich przeżyć hołdujących preferowane w ten sposób WC ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.multicon.pl 30.09.04, 22:49 On jest TYLKO kronikarzem sutannowych wyczynów a nie zboczeńcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz bił, gryzł i molestował dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:22 Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła. Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz, 47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić do szkoły - opowiada z płaczem kobieta. Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in. matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych wymierzanych dzieciom podczas religii. Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat, gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci: - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką. - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami. - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach. O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił, chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot. W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez księdza naszego ucznia. Po ostatnim incydencie dyrekcja znów nikogo nie powiadomiła. Wezwała go na ponowną rozmowę. Gdy ksiądz przyznał, że się "zagalopował", dyrektorka kazała mu przeprosić rodziców ucznia. Dzień później proboszcz poszedł na zwolnienie lekarskie. Kilka dni później został zatrzymany. - Uznaliśmy, że zeznania dzieci są wiarygodne - powiedział "Gazecie" prokurator Sławomir Anek. Wieluńska prokuratura postawiła w czwartek księdzu zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi. Podczas przesłuchania proboszcz przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Swoje zachowanie nazywał "dyscyplinowaniem młodzieży". Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wkrótce rozpoczną się przesłuchania wszystkich uczniów z klasy, w której uczyły się pokrzywdzone dzieci. Prokuratura wystąpi też do kuratorium o kontrolę w szkole. W czwartek sąd w Wieluniu miał też zdecydować, czy ksiądz trafi do aresztu. Proboszczowi grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności. (Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła. czytaj dalej » r e k l a m a Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz, 47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić do szkoły - opowiada z płaczem kobieta. Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in. matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych wymierzanych dzieciom podczas religii. Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat, gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci: - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką. - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami. - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach. O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił, chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot. W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez księdza naszego ucznia. Po ostatnim incydencie dyrekcja znów nikogo nie powiadomiła. Wezwała go na ponowną rozmowę. Gdy ksiądz przyznał, że się "zagalopował", dyrektorka kazała mu przeprosić rodziców ucznia. Dzień później proboszcz poszedł na zwolnienie lekarskie. Kilka dni później został zatrzymany. - Uznaliśmy, że zeznania dzieci są wiarygodne - powiedział "Gazecie" prokurator Sławomir Anek. Wieluńska prokuratura postawiła w czwartek księdzu zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi. Podczas przesłuchania proboszcz przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Swoje zachowanie nazywał "dyscyplinowaniem młodzieży". Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wkrótce rozpoczną się przesłuchania wszystkich uczniów z klasy, w której uczyły się pokrzywdzone dzieci. Prokuratura wystąpi też do kuratorium o kontrolę w szkole. W czwartek sąd w Wieluniu miał też zdecydować, czy ksiądz trafi do aresztu. Proboszczowi grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności. (Zarzut molestowania seksualnego i znęcania się nad dziećmi postawiła wieluńska prokuratura proboszczowi z Lututowa (Łódzkie). O zachowaniu księdza podczas lekcji religii dyrekcja wiedziała od lat. I nic nie zrobiła. czytaj dalej » r e k l a m a Cała sprawa wyszła na jaw przed tygodniem, gdy na policję zgłosiła się matka ośmioletniego ucznia z lututowskiej podstawówki. Podczas lekcji religii ksiądz, 47-letni Władysław Ł., rzucił się na jej syna. Zaczął go szarpać, a po chwili ugryzł go w szyję i naderwał mu ucho. - Przyjechał do mnie i przeprosił, ale to nie był pierwszy raz. Poszłam na policję, bo syn ze strachu nie chciał chodzić do szkoły - opowiada z płaczem kobieta. Policja wszczęła dochodzenie, zaczęli się zgłaszać kolejni świadkowie. M.in. matka ośmioletniej dziewczynki, którą proboszcz miał w zeszłym roku podczas lekcji łapać za krocze. Kolejni rodzice opowiadali o karach cielesnych wymierzanych dzieciom podczas religii. Okazało się, że ksiądz Ł. zachowywał się na lekcjach dziwnie już od trzech lat, gdy objął parafię! O tym, co działo się na lekcjach, mówią same dzieci: - Ksiądz był niedobry, bił nas po rękach linijką. - Kazał całą lekcję klęczeć za karę na podłodze, bił wieszakami. - Dziewczynki sadzał na kolanach i głaskał po plecach. O zachowaniu księdza wiedziała dyrekcja szkoły. Zamiast powiadomić policję, po każdym incydencie dyrektorka... wzywała proboszcza na rozmowę. - Trzy lata temu dotarły do nas skargi rodziców, że ksiądz bije dzieci wskaźnikiem - mówi Kazimiera Chrobot, dyrektorka szkoły. - Mówiłyśmy mu, żeby tego nie robił, chowałyśmy nawet przed nim wskaźnik. Tłumaczył się, że "czasem puszczają mu nerwy" - rozbrajająco przyznaje Chrobot. W zeszłym roku na skargę do wychowawczyni przyszła matka dziewczynki, którą ksiądz miał molestować. - Nauczycielka nas o tym nie poinformowała - mówi dyrektorka. - Ta sprawa wyszła na jaw dopiero po pogryzieniu przez ksi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Proces księdza pedofila z Połosek IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 07:50 Były proboszcz parafii w Połoskach pod Białą Podlaską ks. Zbigniew S. stanął w czwartek przed sądem. Prokuratura oskarża go o molestowanie sześciu dziewczynek z klas I-III, które uczył religii w szkole w Połoskach. Na ławie oskarżonych zasiadł też Jan F., dyrektor tej szkoły, za utrudnianie śledztwa: kazał rodzicom podpisać oświadczenia, że ksiądz nie molestował ich dzieci. Proces nie mógł się wczoraj rozpocząć, bo nie przyszedł adwokat dyrektora. Następna rozprawa 4 listopada. Ks. S. od grudniu przebywa w areszcie. Kiedy go zatrzymano, siedlecka kuria wyraziła ubolewanie z powodu tego, co się stało, i przeprosiła za postępowanie katechety. (Grzegorz Praczyk) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2316462.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Proces księdza pedofila z Połosek IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.11.04, 19:04 Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej nie uwzględnił wniosku o dobrowolne poddanie się karze przez księdza katechetę z Połosek (Lubelskie) Zbigniewa Sz., oskarżonego o molestowanie seksualne sześciu uczennic. "Wniosek złożył obrońca oskarżonego. Strony wyraziły na to zgodę, ale sąd wniosku nie uwzględnił" - powiedziała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara du Chateau. Du Chateau nie ujawniła powodów decyzji sądu. Wskazała jedynie na przepis postępowania karnego, który mówi, że sąd może uwzględnić wniosek o dobrowolne poddanie się karze, jeśli "okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości". Prokurator zarzuca księdzu Zbigniewowi Sz., że w okresie od września 2000 do listopada 2003 podczas lekcji religii wielokrotnie doprowadzał uczennice do podawania się czynnościom seksualnym. Najstarsza z pokrzywdzonych ma obecnie 13 lat, a najmłodsza 8. Ksiądz w śledztwie nie przyznawał się do winy. Zeznał w prokuraturze, że sadzał sobie dziewczynki na kolanach i głaskał je po głowach. Twierdził, że nie dotykał ich intymnych miejsc. Zbigniew Sz. jest w areszcie od grudnia ubiegłego roku. Grozi mu do 10 lat więzienia. Drugim oskarżonym w tej sprawie jest dyrektor szkoły w Połoskach Jan F., któremu prokurator zarzuca, że choć był informowany o molestowaniu, to nic nie zrobił, aby temu zapobiec, a wręcz usiłował ukryć przestępstwo i chronić księdza nakłaniając rodziców do wycofania obciążających księdza oskarżeń. Nie zawiadomił o przestępstwie ani policji, ani kuratorium. Jan F. także nie przyznał się do winy. Twierdził, że nic nie wiedział o molestowaniu seksualnym, a matki mówiły mu tylko o tym, że ksiądz bierze dziewczynki na kolana. Grozi mu do pięciu lat więzienia. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=488&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Proces księdza pedofila z Połosek c.d. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 14:53 Były proboszcz parafii w Połoskach pod Białą Podlaską ks. Zbigniew S. stanął w czwartek przed sądem. Prokuratura oskarża go o molestowanie sześciu dziewczynek z klas I-III, które uczył religii w szkole w Połoskach. Na ławie oskarżonych zasiadł też Jan F., dyrektor tej szkoły, za utrudnianie śledztwa: kazał rodzicom podpisać oświadczenia, że ksiądz nie molestował ich dzieci. Proces nie mógł się wczoraj rozpocząć, bo nie przyszedł adwokat dyrektora. Następna rozprawa 4 listopada. Ks. S. od grudnia 2003 r. przebywa w areszcie. Kiedy go zatrzymano, siedlecka kuria wyraziła ubolewanie z powodu tego, co się stało, i przeprosiła za postępowanie katechety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Ksiądz skazany za molestowanie uczennic IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 17:11 Na dwa lata więzienia skazał Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej księdza Zbigniewa S. oskarżonego o molestowanie seksualne sześciu uczennic podczas lekcji religii - poinformowała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara du Chateau. Sprawa księdza katechety z Połosek (Lubelskie) toczyła się przy drzwiach zamkniętych. Ksiądz dobrowolnie poddał się karze. "Sąd orzekł także wobec niego zakaz wykonywania zawodu nauczyciela i pedagoga szkolnego na okres 10 lat. Sąd przyjął, że te zachowania wobec pokrzywdzonych miały miejsce wielokrotnie w krótkich odstępach czasu" - powiedziała du Chateau. Sąd zaliczył na poczet kary okres tymczasowego aresztowania Zbigniewa S., który w areszcie przebywał od 12 grudnia 2003 r. Prokuratura oskarżyła Zbigniewa S. o to, że w okresie od września 2000 do listopada 2003 podczas lekcji religii doprowadzał uczennice do poddawania się czynnościom seksualnym. Najstarsza z pokrzywdzonych ma obecnie 13 lat, a najmłodsza - 8. Ksiądz w śledztwie nie przyznawał się do winy. Zeznał w prokuraturze, że nie dotykał dziewczynek w intymne miejsca. Powiedział, że sadzał je sobie na kolanach i głaskał je po głowach. Drugim oskarżonym w tej sprawie jest dyrektor szkoły w Połoskach Jan F., któremu prokurator zarzuca, że choć był informowany o molestowaniu, to nic nie zrobił, aby temu zapobiec, a wręcz usiłował ukryć przestępstwo i chronić księdza, nakłaniając rodziców do wycofania obciążających księdza oskarżeń. Nie zawiadomił o przestępstwie ani policji, ani kuratorium. Jan F. także nie przyznał się do winy. Twierdził, że nic nie wiedział o molestowaniu seksualnym, a matki mówiły mu tylko o tym, że ksiądz bierze dziewczynki na kolana. Grozi mu do pięciu lat więzienia. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=528&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Księża ukarani za seksualne wykorzystywanie dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 16:51 Bostońska archidiecezja ogłosiła, że dwóch księży, którzy seksualnie wykorzystywali dzieci zostało suspendowanych oraz przeniesionych do stanu świeckiego. Decyzję papieża z 19 lutego ogłosił na początku maja Sean O'Malley, arcybiskup Bostonu. Ukarani księża to 73-letni Paul Shanley oraz 61- letni Ronald Paquin. Shanley oskarżony o wielokrotne wykorzystywanie dzieci, oczekuje teraz na rozprawę w Massachusetts. Został zwolniony z aresztu za kaucją w wysokości 300 tysięcy dolarów. Dwóch młodych mężczyzn, którzy w dzieciństwie byli ofiarami Shanleya zeznało, że pierwsze gwałty miały miejsce, gdy byli w wieku 6 lat. Proces ma rozpoczać się w październiku. Ronald H. Paquin został już w 2002 roku skazany na 12 do 15 lat pozbawienia wolności, po tym jak przyznał się do zgwałcenia ministranta. Jest oskarżony także w 24 innych procesach o molestowanie dzieci. Kara nałożona na dwóch bostońskich księży należy do najsurowaszych stosowanych wobec duchownych. W tym przypadku oznacza ona w praktyce całkowite i nieodwołalne przeniesienie ich w stan świecki. Arcybiskup O'Malley wyjaśnił, że księża ci nie będą mogli sprawować posługi kapłańskiej i duszpasterskiej w żadnym zakresie, nie mogą też pobierać żadnych korzyści materialnych z archidiecezji. Tak surowa kara jest rzadkością w kościele katolickim. Jej orzekanie trwa dość długo i zawsze wymaga decyzji Watykanu. - To co się wydarzyło, jest dla nas bardzo pozytywnym sygnałem - mówi Rodney Ford, ojciec jednej z ofiar księży pedofilów - do tej pory myśleliśmy, że Watykan nas nie słucha, teraz okazało się jednak że jest inaczej. Z zebranych w śledztwie dokumentów wynika między innymi, że wcześniej ksiądz Shanley był przenoszony z parafii na parafię, w atmosferze kolejnych skandali seksualnych i że brał udział w pracach nad tworzeniem organizacji popierającej uprawianie pedofilskiego seksu mężczyzn z chłopcami. W 1989 roku zrezygnował z pracy parafialnej i przeniósł się do Kaliforni. (Katarzyna Walat) www.kosciol.pl/article.php?story=20040507235813616 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Szokujące dane z Irlandii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 16:57 Prowadzone od 2002 roku śledztwo potwierdziło, że księża jednej z diecezji irlandzkiego Kościoła Rzymsko-Katolickiego wykorzystywali seksualnie dzieci i młodzież. W liczącym 270 stron raporcie ze szczegółami przedstawiono około 100 przypadków wykorzystywania seksualnego, jakich dopuściło się 21 księży z diecezji Ferns w Wexford. Proceder ten trwał wiele lat - raport notuje przypadki począwszy od połowy lat 60. XX w. W swym oświadczeniu minister Brian Lenihan powiedział, że \"Raport pokazuje, że przez wiele lat nie zostały podjęte żadne efektywne środki, by uchronić dzieci i młodzież\". W ciągu ostatnich 20 lat kolejni biskupi karali poszczególnych księży, którzy dopuszczali się molestowania i wykorzystywania seksualnego nieletnich, przenosząc ich do innych diecezji i zmieniając im stanowiska w hierarchii. Po czym księża ci wracali na te same stanowiska i w to samo miejsce. Raport ostro krytykuje taką politykę irlandzkich biskupów, którzy doskonale wiedzieli co tak naprawdę się dzieje, ale woleli przymykać na to oczy. Nagłaśniane w ostatnich latach skandale seksualne z udziałem księży mocno naruszyły autorytet Kościoła i zaufanie wiernych. Szczególnie mocno Watykan odczuł skutki skandalu seksualnego związanego z wykorzystywaniem nieletnich, który ujawniony został w USA. Procesy wytoczone poszczególnym diecezjom doprowadziły do bankructwa kilku z nich. Także ujawnienie skandalu w Irlandii wywołało oburzenie społeczeństwa. Tym bardziej, że irlandzkim kościele dochodziło do okropnych przypadków. Sean Fortune - jedna z ofiar wielokrotnego wykorzystywania seksualnego w 1999 roku popełniła samobójstwo. Dzisiaj żyje już tylko 11 z 21 oskarżonych księży. Trzech z nich zostało usuniętych ze stanu kapłańskiego, siedmiu zostało czasowo odsuniętych od pełnienia obowiązków kapłańskich, a jeden jest na emeryturze. (Dominika Springer) www.kosciol.pl/article.php?story=20051026150342232&query=pedofil%2Bmolestowan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * W obronie kościelnego pedofila IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:03 Nie będzie ekstradycji księdza oskarżonego o molestowanie Irlandzki sąd nie wydał zgody na ekstradycję do USA księdza Patricka Colleary, który jest oskarżony o to, że w 1978 roku molestował 11-letniego ministranta. Ks. Colleary przeprowadził się do Irlandii 2 lata temu, w trakcie śledztwa ale jeszcze przed tym jak został oficjalnie oskarżony. Sędzia Phillip O'Sullivan z irlandzkiego Sądu Najwyższego zdecydował o odmowie ekstradycji księdza. Jako powody podał to, że od prawdopodobnego molestowania upłynęło już 27 lat oraz fakt iż sądy w Arizonie mają prawo orzekać przepadek kaucji w przypadku osób oskarżonych o molestowanie seksualne. Prokurator Andrew Thomas z hrabstwa Maricopa, w którym odbywa się proces podkreślił, że jest bardzo zawiedziony decyzją Irlandczyków. Dodał, że nie zamierza wycofywać zarzutów, chyba że w sprawie pojawią się inne znaczące dowody. Ks. Colleary jest jednym z ośmiu księży oskarżonych o molestowanie seksualne ministrantów. Sprawa rozpoczęła się po trwającym rok śledztwie. (Mirosław Miarczyński) www.kosciol.pl/article.php?story=20050730232825844&query=pedofil%2Bmolestowan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Zero tolerancji dla pedofilów w sutannach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:08 3 lata po seksualnym skandalu, który wybuchł w Bostonie katoliccy biskupi ze Stanów Zjednoczonych, zgodzili się by kontynuować politykę zera tolerancji dla oskarżonych o przestępstwa seksualne duchownych. Biskupi obiecali także utrzymanie wszelkich wysiłków by w przyszłości uchronić dzieci w obliczu ogromnej liczby skandali, które ostatnio miały miejsce. Zgodzili się też na przekazanie 1 miliona dolarów na sfinansowanie zagranicznych studiów dla ofiar nadużyć, niezależnie od odszkodowań. W udzielonym po głosowaniu wywiadzie, arcybiskup Sean P. O'Malley z Bostonu oznajmił, że aż 223 biskupów zgodziło się na kontynuację tej polityki. W odniesieniu do 4 głosów przeciwnych temu była to przytłaczająca większość. „Jestem bardzo zadowolony z głosowania” – powiedział w wywiadzie. „Myśle, że to wskazuje na ciągle silne postanowienie pójścia na przód, a także na nie możliwość wycofywania się”. „Nie mówię, że robiliśmy wszystko doskonale, ale w końcu mamy decydującą odpowiedź, która stawi czoło przypadkom nadużyć i sprawi, że nie powtórzą się one w przyszłości”. Podjęte kroki zostały natomiast wyśmiane przez liczną krytykę, łącznie z organizacją adwokacką ofiar nadużyć. Biskupi jednak nie przejęli się ostrymi słowami, a Kardynał Francis E. George z Chicago nazwał krytyków „wrogami kościoła”. Biskupi obiecali również jak najszybsze wprowadzenie tak bardzo oczekiwanej watykańskiej dyrektywy zawierającej ograniczenie co do przyjmowania homoseksualistów do seminariów. Niektórzy biskupi widzą ścisłe powiązanie seksualnych przestępstw z liczbą homoseksualistów w duchowieństwie. Biskup John M. D'Arcy z Bostonu twierdzi, że w odniesieniu do dużej liczby przypadków seksualnych przestępstw aż 81 proc. ich sprawców było gejami. W trakcie spotkania biskupi głosowali również w sprawie oświadczenia dotyczącego kary śmierci. Poprzez głosowanie zatwierdzili także 3 dokumenty przyjęte wstępnie w Dallas w 2002r., które przez lata kawałek po kawałku były poprawiane. Pierwszy z nich to Karta Ochrony Dzieci i Młodzieży, która umożliwia trwałe wykluczenie z kościoła tych, którzy mają na swym koncie chociażby najmniejsze przestępstwo seksualne. Drugi dokument Normy Zasadnicze to zbiór praw kościelnych, które obrazują proces podjęty przeciwko kapłanom oskarżonym o nadużycia. Trzeci natomiast zawiera przyrzeczenia biskupów do bycia odpowiedzialnymi za siebie. Krytycy natomiast są zdania, że wprowadzona przez kościół polityka nie rozwiąże problemu. Zarzucają kościołowi, że ten nie chce upubliczniać oskarżonych biskupów i nie ma pomysłu na specjalną karę dla tych, którzy przestępstw się dopuścili. David Clohessy, krajowy dyrektor the Survivors Network of those Abused by Priests, oraz Barbara Blaine, prezydent adwokackiej grupy działającej dla ofiar, są zdania, że zmiany zatwierdzone przez biskupów osłabiły zobowiązania kościoła do zastosowania środków dyscyplinarnych w przypadkach gdy przestępstwo zostało popełnione już spory czas temu. Słowa krytyki nie powstrzymują jednak biskupów przed działaniem. Arcybiskup Chicago Francis E. George jest zdania, że biskupi i tak będą podążać obraną przez siebie drogą. „Zobowiązaliśmy się, że w najpierw wyciągniemy rękę do tych, którzy zastali pokrzywdzeni. Później natomiast uderzymy w tych, którzy się tego dopuścili. Obietnic musimy dotrzymać” – powiedział. (Paweł Jurgo) www.kosciol.pl/article.php?story=20050619214759268&query=pedofil%2Bmolestowan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Jak przyjąć pedofila w kościele? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.05, 17:15 W przyszłym tygodniu w Wielkiej Brytanii zostanie zaprezentowany pierwszy w historii program, przygotowujący Kościoły do przyjmowania osób skazanych za przestępstwa seksualne wobec nieletnich. Ma on być kontynuacją chrześcijańskich sukcesów w pracy w więzieniach oraz podejmowania różnych innych inicjatyw zachęcających do przyłączenia się do kościołów nawróconych osób które w przeszłości wykorzystywały dzieci. The Churches Child Protection Advisory Service (CCPAS) stworzył film DVD, na którym zawarty jest program treningu i przygotowań. Powstał on w ścisłej współpracy z policją, instytucjami społecznymi oraz fundacją „Lucy Faithfull”– znaną ze swojego specjalistycznego podejścia w takich przypadkach. CCPAS planuję także wypuścić serię ulotek zatytułowanych: „Pomocy… pedofil przyłączył się do mojego kościoła” oraz „Pomocy… moje dziecko zostało wykorzystane - co teraz?”. - Kościoły wiedzą, że ewangelia nakazuje chrześcijanom wybaczać tym, którzy przyjęli skruchę - nawet pedofilom. Prowadzone w więzieniach programy dają wspaniałe rezultaty, ludzie naparawdę zmieniaja swoje życie i chcą przyłączać się do wspólnot kościelnych. Rodzi to jednak kolejne wyzwania. Nie możemy być naiwni tak jak to było w przeszłości, dlatego też nowy program pokazuje jak osiągnąć zamierzony cel i uniknąć problemów. Niezwykle ważne jest, by liderzy kościołów poważnie podeszli do tego problemu i wprowadzili rygorystyczne procedury zapewniejące bezpieczeństwo - mówi Simon Bass z CCPAS Program jest częściowo finansowany przez brytyjski Departament Edukacji. (Paweł Jurgo) www.kosciol.pl/article.php?story=20050505164412159&query=pedofil%2Bmolestowan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Osobliwe wyznania zakonnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.05, 13:37 Ogromne poruszenie wywołała książka Abbé Pierre, znanego również jako Ojciec Bezdomnych. W książce „Mój Boże, dlaczego?” (Mon Dieu... pourquoi?). 93-letni zakonnik porusza jedne z najbardziej kontrowersyjnych tematów w Kościele Rzymskokatolickim (celibat duchownych, święcenia kapłańskie dla kobiet, homoseksualizm), a nawet przyznaje się do związków seksualnych z kobietami. Abbé Pierre krytykuje również Jana Pawła II. Jak to często bywa w takich przypadkach książka wzbudza zachwyt jednych i oburzenie drugich, którzy domagają się zdyscypliniowania zakonnika. wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,8065684,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Komornik zabrał pieniądze z tacy w diecezji gdańsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 13:54 Komornik zajął podatki, z których metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski utrzymuje kurię. Pieniądze należały się firmie leasingowej od diecezjalnego wydawnictwa Stella Maris Tzw. podatek od dusz (pieniądze pochodzące z tacy) wpłacają wszyscy proboszczowie na konto kurii, jest to główne źródło jej utrzymania. Komornik Artur Zieliński, który odzyskuje pieniądze dla wierzycieli Stelli Maris, nie chciał w czwartek rozmawiać z "Gazetą". Z naszych informacji wynika jednak, że ściąga 600 tys. zł dla jednej z firm leasingowych. Pismo o zajęciu podatku otrzymali w tym i ubiegłym tygodniu proboszczowie wszystkich większych i bogatszych parafii na Pomorzu. O egzekucji poinformowany został też arcybiskup. Wśród proboszczów, którzy od komornika otrzymali pismo o zajęciu podatku, jest też ks. Henryk Jankowski. Zdaniem naszego informatora, gdy podczas ostatniego kazania prałat mówił o "belce w oku" arcybiskupa, miał na myśli właśnie tę sprawę. To nie pierwsza wizyta komornika w gdańskiej kurii. W marcu zajął zabytkowe meble i obrazy znajdujące się w siedzibie arcybiskupa oraz ruchomości kościelnego Radia Plus, latem opieczętował maszyny drukarskie Stelli Maris. Afera Stelli Maris Długi wydawnictwa powstały na skutek złego zarządzania, prania pieniędzy poprzez sprzedaż fałszywych faktur. Śledztwo w tej sprawie prowadzi gdańska prokuratura. Zarzuty postawiono m.in. ks. Zbigniewowi B., byłemu kapelanowi arcybiskupa, oraz Jerzemu J., byłemu baronowi SLD. - Kuria też jest ofiarą tego przestępstwa - tłumaczył abp Gocłowski po pierwszej wizycie komornika. Ocenia się, że długi, jakie powstały w wydawnictwie w latach 1999-2002, mogą łącznie przekraczać 100 mln zł. Wśród czekających wierzycieli są wciąż Kredyt Bank i skarb państwa. (Marek Sterlingow) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2316530.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - jak schizma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 14:05 To jest to wyraźne nieposłuszeństwo kanoniczne, żeby nie użyć słowa "bunt" - tak skomentował oświadczenie ks. Jankowskiego wybitny ekspert w dziedzinie prawa kanonicznego ks. prof. Remigiusz Sobański. - Do takich przypadków często już dochodziło i to się często nazywało schizmą. Parafia nie jest wynagrodzeniem za coś ani synekurą życiową, tylko pociąga za sobą konkretne obowiązki. W przypadku nieposłuszeństwa biskup może wytoczyć kapłanowi sprawę karną za podburzanie ludzi przeciwko biskupowi i przeszkadzanie mu w wykonywaniu jurysdykcji kościelnej. Pytany o sposób wyegzekwowania ewentualnej kary, ks. Sobański przypomniał, że "biskup nie ma policji". - Prawo kościelne liczy, że proboszcz rozumie, iż swój urząd otrzymał dla sprawowania służby świętej, jedności Kościoła itd., a nie ku jakiejś akcji, która z kapłaństwem i duszpasterstwem niewiele ma wspólnego, a jest tylko pozorowana. (kai, d) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2306150.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Wolność, równość, katolicyzm - farsa czy rzeczywis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 15:18 Wolnoć, równość, katolicyzm "Człowiek jest drogą Kościoła" - dziś te słowa w wielu wymiarach pozostają puste. Nierzadko to Kościół okazuje się drogą człowieka, a dobro społeczności staje ponad dobrem jednostki. Przykładem choćby silne i trwałe mechanizmy odrzucenia i potępienia byłych księży; sytuacje, w których zawiesza się przykazanie miłości, zapomina naukę o Bożym miłosierdziu - czytamy w najnowszym "Tygodniku Powszechnym". Zjawisko odrzucenia jednostki przez własną grupę społeczną najlepiej opisać korzystając z badań antropologów kultury. Obserwacje życia społeczności pierwotnych ujawniają niezwykle wyraźne mechanizmy rządzące grupami o charakterze zamkniętym. Mechanizmy te istnieją, w różnych formach, we wszystkich społecznościach. Gorzej niż obcy Karl Popper dokonał słynnego rozróżnienia na społeczeństwo zamknięte i otwarte. Pisał, że wspólną cechą tego pierwszego jest “magiczna czy też irracjonalna postawa w stosunku do obyczajów (...). Jej cechą charakterystyczną jest brak rozróżnienia między zwyczajowymi, czyli umownymi prawidłowościami życia społecznego, i prawidłowościami występującymi w przyrodzie”. Stąd - zauważał - niezwykła sztywność zwyczajów społeczeństw zamkniętych: “tabu sztywno regulują i dominują nad wszystkimi aspektami życia społecznego, nie pozostawiając wielu alternatyw. Tego typu życie stwarza bardzo mało problemów, a problemy moralne w ogóle w nim nie istnieją (...). Członek plemienia (...) rzadko znajdzie się w sytuacji, w której musiałby się zastanawiać, co powinien uczynić. Droga postępowania jest raz na zawsze wytyczona, choć trzymanie się jej może być czasem najeżone trudnościami. Wyznaczają je tabu oraz magiczne instytucje trybalne nie podlegające krytyce”. Powstanie nowoczesnych państw było jednym z etapów przechodzenia ludzkości od organizacji w ramach modelu społeczeństwa zamkniętego do otwartego. Tym różnią się współczesne społeczeństwa Zachodu (powstałe w dużej mierze dzięki wpływowi Oświecenia) od trybalnych społeczności tradycyjnych, że wypływające z instynktów rytuały zostały zastąpione uświadomionym i w założeniach rozumnym projektem społecznym. W społecznościach zamkniętych, w których nie ma mechanizmów demokratycznych, opartych na umowie społecznej, decydującą rolę odgrywają normy tabu, oparte na głęboko osadzonych w psychice lękach. W takim świecie osobnik porzucający rytuały grupy zostaje wykluczony ze społeczności. Co więcej: jego sytuacja jest gorsza aniżeli sytuacja obcego, który nigdy do grupy nie należał i do którego grupa ma stosunek ambiwalentny (niepokój i ciekawość zarazem). “Swój”, gdy przestaje być “swoim”, skazuje się na degenerację. Mechanizmy te obowiązują w społecznościach plemiennych Afryki, Polinezji (gdzie wykluczony z plemienia człowiek nierzadko umierał, tracąc wszelką rację jednostkowego bytu), lecz ich elementy możemy dostrzec także w strukturze społecznej wielkich korporacji biznesowych, co opisuje dziś ciekawie antropologia korporacji (corporate antrophology). wiadomosci.wp.pl/kat,9931,wid,5834476,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. poemat antyklerykalny rzeszowskiej emerytki IP: *.multicon.pl 01.10.04, 21:21 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16160929&a=16160929 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Proboszcz aresztowany: bił dzieci i molestował IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 22:45 Sąd Rejonowy w Wieluniu aresztował w piątek na trzy miesiące 47-letniego Władysława Ł., proboszcza z Lututowa podejrzanego o molestowanie seksualne ośmioletnich dzieci i znęcanie się nad nimi. Podczas przesłuchania proboszcz przyznał się tylko do drugiego zarzutu. Rodzice opowiadają, że podczas lekcji religii ksiądz bił dzieci za karę, ostatnio ugryzł chłopca w szyję i naderwał mu ucho. Według relacji ksiądz miał też obmacywać dziewczynki. Proboszczowi grozi do dziesięciu lat więzienia. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2318874.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Proboszcz aresztowany: bił dzieci i molestowa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:07 Zatrzymany ksiądz Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała dziś nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury 47- letniego proboszcza ze wsi Lututów koło Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został wieczorem zatrzymany przez policjantów. Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w obecności psychologa. - Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku - dodał. Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004. (PAP) fakty.interia.pl/news?inf=547717 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Areszt dla księdza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:10 Sąd Rejonowy w Wieluniu (woj. łódzkie) wydał dziś decyzję o aresztowaniu na trzy miesiące 47-letniego proboszcza z Lututowa, który jest podejrzany o molestowanie seksualne małoletnich dzieci. Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania seksualnego dwójki dzieci i wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie. Ksiądz molestował dzieci? Podczas posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli lekarze uznali jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach procesowych i pobyt w areszcie. Podejrzany trafi do aresztu śledczego w Sieradzu. Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka - oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części ciała dzieci. Za zarzucane czyny księdzu grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w tej sprawie przejął wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu, które sprawdzają, czy ksiądz dopuszczał się molestowania seksualnego także innych dzieci. Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w obecności sędziego rodzinnego i psychologa. Dowodami w sprawie będą również zeznania świadków, w tym rodziców dzieci. Wczoraj przez kilka godzin ksiądz był przesłuchiwany w wieluńskiej prokuraturze. Nie przyznał się do molestowania. (PAP) fakty.interia.pl/news?inf=548481 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Zatrzymany ksiądz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:12 Prokuratura rejonowa w Wieluniu wydała nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury 47- letniego proboszcza ze wsi Lututów koło Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został wieczorem zatrzymany przez policjantów. Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w obecności psychologa. "Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku" - dodał. Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004. (tnowak) tvp.pl/380,20040929122179.strona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz molestował? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:15 47-letniego proboszcza z Lututowa, podejrzanego o molestowanie seksualne dzieci aresztował w piątek na trzy miesiące sąd rejonowy w Wieluniu. Ksiądz nie przyznaje się do winy. Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w obecności sędziego rodzinnego i psychologa Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania seksualnego dwójki dzieci i wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie. Podczas posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli lekarze uznali jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach procesowych i pobyt w areszcie. Podejrzany trafi do aresztu śledczego w Sieradzu. Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka – oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części ciała dzieci. Za zarzucane czyny księdzu grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w tej sprawie przejął wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu, które sprawdzają, czy ksiądz dopuszczał się molestowania seksualnego także innych dzieci. Ksiądz Władysław Ł. został zatrzymany w środę wieczorem. Prokuratura wydała nakaz jego zatrzymania po przesłuchaniu dwojga dzieci, które odbyło się w obecności sędziego rodzinnego i psychologa. Dowodami w sprawie będą również zeznania świadków, w tym rodziców dzieci. W czwartek przez kilka godzin ksiądz był przesłuchiwany w wieluńskiej prokuraturze. Nie przyznał się do molestowania. (kgr, pla) tvp.pl/View?Cat=120&id=122608 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz podejrzany o molestowanie dzieci IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 03:17 Prokuratura rejonowa w Wieluniu (Łódzkie) wydała nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury 47-letniego proboszcza ze wsi Lututów koło Wieruszowa, podejrzewanego o molestowanie seksualne dzieci. Ksiądz został wieczorem zatrzymany przez policjantów. Jak poinformował podinspektor Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, decyzję o zatrzymaniu prokurator podjął m.in. po przesłuchaniu dzieci w obecności psychologa. Wyniki tych rozmów oraz materiały zgromadzone wcześniej przez policję pozwoliły wieluńskiej prokuraturze na podjęcie takiego kroku - dodał. Według policji, pokrzywdzone dzieci są w wieku ośmiu, dziewięciu lat. Śledztwo prowadzone w tej sprawie dotyczy lat 2003 i 2004. (reb) forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=69&w=957503&a=17041583&rep=1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz skazany za molestowanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:12 Na trzy i pół roku więzienia gdyński sąd skazał księdza za molestowanie seksualne dwóch 12-latków. Wyrok nie jest prawomocny. Proces ze względów obyczajowych był utajniony. Na ogłoszenie wyroku do sądu nie przyszedł oskarżony 36-letni Wojciech Cz. [PAP] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Wzorcowe bzykanie po katolicku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 10:55 Chcecie soczystej lektury? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają. "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół". Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika. "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi i kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce, aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu świeże, smaczne kąski, np. cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się o nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w pobliskim burdelu. Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce jest w istocie największą chorobą Kościoła. Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta, który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku. Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje – kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie. O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak szczegółowej kontroli i takim rygorom. Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne. Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem. Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu – rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny tylko wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy. Klemens Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z ladacznicą – dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w małżeństwie są tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej... Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż ustalenie, kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i liczne święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas Wielkiego Postu i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono pożycia z kobietą w czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36 dni po urodzeniu chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka mniejszej wartości. Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich) był pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu ciału, zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości współmałżonka. Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw. mnisia koszula, z otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano robienie "tego" w ciemności albo z zamkniętymi oczami. Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w trakcie kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech uważano "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę. Oral karany był surowiej niż przerwanie ciąży... Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat, żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do patologii – patrz część druga. Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty celibatariuszy nad rzeszą żonatych." forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=37461751&a=37532471 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ' Re: Ksiądz molestował? IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 03.04.05, 00:16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan. kler wspomaga i hoduje rasistów IP: *.multicon.pl 03.10.04, 00:30 www.wszechpolacy.pl/t.php?id=557 Odpowiedz Link Zgłoś
hannas Re: kler wspomaga i hoduje rasistów 04.10.04, 15:14 co to za zboczeniec i debil na etacie SLDUP-y zajmuje się takimi pierdołami?? Zboczeńcu weź się do roboty!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Wolność, równość, katolicyzm - puste hasło Krk IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 04.10.04, 15:24 Czy możliwe jest odejście od feudalnej struktury życia kościelnego? "Człowiek jest drogą Kościoła" - dziś te słowa w wielu wymiarach pozostają puste. Nierzadko to Kościół okazuje się drogą człowieka, a dobro społeczności staje ponad dobrem jednostki. Przykładem choćby silne i trwałe mechanizmy odrzucenia i potępienia byłych księży; sytuacje, w których zawiesza się przykazanie miłości, zapomina naukę o Bożym miłosierdziu - czytamy w najnowszym "Tygodniku Powszechnym". Zjawisko odrzucenia jednostki przez własną grupę społeczną najlepiej opisać korzystając z badań antropologów kultury. Obserwacje życia społeczności pierwotnych ujawniają niezwykle wyraźne mechanizmy rządzące grupami o charakterze zamkniętym. Mechanizmy te istnieją, w różnych formach, we wszystkich społecznościach. Gorzej niż obcy Karl Popper dokonał słynnego rozróżnienia na społeczeństwo zamknięte i otwarte. Pisał, że wspólną cechą tego pierwszego jest “magiczna czy też irracjonalna postawa w stosunku do obyczajów (...). Jej cechą charakterystyczną jest brak rozróżnienia między zwyczajowymi, czyli umownymi prawidłowościami życia społecznego, i prawidłowościami występującymi w przyrodzie”. Stąd - zauważał - niezwykła sztywność zwyczajów społeczeństw zamkniętych: “tabu sztywno regulują i dominują nad wszystkimi aspektami życia społecznego, nie pozostawiając wielu alternatyw. Tego typu życie stwarza bardzo mało problemów, a problemy moralne w ogóle w nim nie istnieją (...). Członek plemienia (...) rzadko znajdzie się w sytuacji, w której musiałby się zastanawiać, co powinien uczynić. Droga postępowania jest raz na zawsze wytyczona, choć trzymanie się jej może być czasem najeżone trudnościami. Wyznaczają je tabu oraz magiczne instytucje trybalne nie podlegające krytyce”. Powstanie nowoczesnych państw było jednym z etapów przechodzenia ludzkości od organizacji w ramach modelu społeczeństwa zamkniętego do otwartego. Tym różnią się współczesne społeczeństwa Zachodu (powstałe w dużej mierze dzięki wpływowi Oświecenia) od trybalnych społeczności tradycyjnych, że wypływające z instynktów rytuały zostały zastąpione uświadomionym i w założeniach rozumnym projektem społecznym. W społecznościach zamkniętych, w których nie ma mechanizmów demokratycznych, opartych na umowie społecznej, decydującą rolę odgrywają normy tabu, oparte na głęboko osadzonych w psychice lękach. W takim świecie osobnik porzucający rytuały grupy zostaje wykluczony ze społeczności. Co więcej: jego sytuacja jest gorsza aniżeli sytuacja obcego, który nigdy do grupy nie należał i do którego grupa ma stosunek ambiwalentny (niepokój i ciekawość zarazem). “Swój”, gdy przestaje być “swoim”, skazuje się na degenerację. Mechanizmy te obowiązują w społecznościach plemiennych Afryki, Polinezji (gdzie wykluczony z plemienia człowiek nierzadko umierał, tracąc wszelką rację jednostkowego bytu), lecz ich elementy możemy dostrzec także w strukturze społecznej wielkich korporacji biznesowych, co opisuje dziś ciekawie antropologia korporacji (corporate antrophology). wiadomosci.wp.pl/kat,9931,wid,5834476,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Święci i poświęcani - tajne sprawy papieży IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 21:31 Kościół powszechny uznaje trzydziestu pięciu papieży za męczenników wiary, wynosząc ich na ołtarze jako świętych. Władcy Europy, cesarze, królowie, zwłaszcza w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gotowali papieżom los tragiczny. Przyjaźń następców św. Piotra z dworami Francji, Niemiec i książąt Italii nierzadko kończyła się śmiercią. Spośród dwustu sześćdziesięciu trzech papieży, uznanych za prawowitych, sześciu zostało zamordowanych, dwóch zginęło wskutek ran odniesionych w czasie zamieszek, jeden – w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Przynajmniej w dwudziestu dalszych przypadkach okoliczności śmierci wskazywały na ich nienaturalna przyczynę odejścia. Nie mniej niż piętnastu papieży zmarło bądź to na apopleksję, bądź to z powodu różnych epidemii i zaraz, które nawiedzały Rzym. W tym przypadku najczęstszą przyczyną zgonów była malaria i febra. Najprawdopodobniej otruto dziewięciu papieży: Urbana VI, Innocentego V, (którego Kościół uznał za błogosławionego), Stefana IX (X), Damazego II, Klemensa II (fakt otrucia tego papieża potwierdziły badania jego szczątków w 1942 roku), Sergiusza IV, Grzegorza V, Jana XIV, Hadriana III i antypapieża Bonifacego VII. Robert A. Haasler: Tajne sprawy papieży. www.merlin.com.pl/frontend/towar/182038 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan. Kościół katolicki fałszerzem Dekalogu ? IP: *.multicon.pl 05.10.04, 23:02 www.kosciol.pl/content/article/20040925135856776.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Afera Stelli Maris - kolejny etap wojny IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:50 Pół roku trwa już batalia Artura Zielińskiego, komornika z Inowrocławia, o odzyskanie długów wydawnictwa Stella Maris. Wszystko wskazuje na to, że Kuria nie zamierza łatwo składać broni. Kuria archidiecezji gdańskiej już przygotowała odpowiedź na pismo komornika. Do proboszczów ma również dotrzeć wzór pisma, jakie mają odesłać urzędnikowi, gdyby zwrócił się również do nich. Należące do archidiecezji gdańskiej wydawnictwo narobiło długów na kilkadziesiąt milionów złotych. Zieliński już dwukrotnie zajmował jej majątek i ogłaszał jego licytację. Najpierw wystawił na sprzedaż barokową szafę i obraz Mariana Mokwy. Do licytacji jednak nie doszło, bo kuria oddała pieniądze wierzycielowi - kostrzyńskiej firmie Arctic Paper, jeszcze tego samego dnia, kiedy ogłoszenie o niej zawisło w gdańskim sądzie. Za drugim razem Zieliński wystawił na sprzedaż samochody, którymi na co dzień jeździ arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Pieniądze uzyskane z licytacji miały zostać przekazane dwóm wierzycielom Stelli Maris - gdańskiej agencji celnej Peko i warszawskiemu Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Peko kościelna firma winna jest kilkadziesiąt tysięcy złotych, a BISE 7 milionów. Do licytacji znowu jednak nie doszło. Z jednej strony archidiecezja uregulowała dług wobec Peko, z drugiej poskarżyła się Sądowi Rejonowemu w Inowrocławiu na działania komornika, dopatrując się w nim uchybień proceduralnych. Do czasu wyjaśnienia sprawy Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zawiesił w całości postępowanie egzekucyjne wobec archidiecezji związane z długami Stelli Maris. Zieliński nie chce rozmawiać o sprawie egzekucji długów wydawnictwa. I nie ma się co dziwić. Kuria doniosła bowiem na niego do Krajowej Rady Komorniczej. KRK zleciła zbadanie sprawy gdańskiej Radzie Izby Komorniczej. Ta wystąpiła wobec niego z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Co konkretnie zarzucają Zielińskiemu koledzy, nie wiadomo, bo KRK nie udziela na ten temat żadnych informacji. Sprawa jest jednak poważna. Za swoje działania komornik może być nawet wydalony ze służby. Rozprawa przed komisją dyscyplinarną zaplanowana jest na grudzień. Na temat Stelli Maris czytaj też: www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris Tomasz Falba wiadomosci.wp.pl/kat,12591,wid,5868586,prasaWiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Stella Maris: Ksiądz się przyznał IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.11.05, 03:44 Prokuratura postawiła zarzuty byłemu kapelanowi metropolity gdańskiego i byłemu szefowi wydawnictwa Stella Maris - donosi Gazeta Wyborcza. Jest on oskarżony o przywłaszczenie ponad 4 milionów złotych, oszustwo i próbę uniemożliwienia postępowania komorniczego w wydawnictwie Stella Maris. Ksiądz Zbigniew B. przyznał się do wszystkich zarzutów i wystąpił o wymierzenie mu kary bez przeprowadzania procesu. Zdecyduje o tym sąd rejonowy w Gdańsku, do którego trafił akt oskarżenia. Ksiądz oskarżony jest, między innymi, o sprzedaż maszyn drukarskich, które należały do banku i firmy leasingowej. Zakończone właśnie śledztwo przeciwko księdzu nie dotyczy głośnego wątku prania brudnych pieniędzy przez kościelną drukarnię, której był dyrektorem. W tej sprawie ksiądz jest nadal podejrzanym. (Za www.wiara.pl) www.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3280 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Taca dla komornika IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:52 Pół roku trwa już batalia Artura Zielińskiego, komornika z Inowrocławia o odzyskanie długów wydawnictwa Stella Maris. Wszystko wskazuje na to, że kuria nie zamierza łatwo składać broni. Należące do archidiecezji gdańskiej wydawnictwo narobiło długów na kilkadziesiąt milionów złotych. Zieliński już dwukrotnie zajmował jej majątek i ogłaszał jego licytację. Najpierw wystawił na sprzedaż barokową szafę i obraz Mariana Mokwy. Do licytacji jednak nie doszło bo kuria oddala pieniądze wierzycielowi - kostrzyńskiej firmie Arctic Paper, jeszcze tego samego dnia, kiedy ogłoszenie o niej zawisło w gdańskim sądzie. Za drugim razem Zieliński wystawił na sprzedaż samochody, którymi na co dzień jeździ arcybiskup Tadeusz Gocławski. Pieniądze uzyskane z licytacji miały zostać przekazane dwóm wierzycielom Stelli Maris - gdańskiej agencji celnej Peko i warszawskiemu Bankowi Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Peko kościelna firma winna jest kilkadziesiąt tysięcy złotych, a BISE 7 milionów. Do licytacji znowu jednak nie doszło. Z jednej strony archidiecezja uregulowała dług wobec Peko, z drugiej poskarżyła się Sądowi Rejonowemu w Inowrocławiu na działania komornika dopatrując się w nim uchybień proceduralnych. Do czasu wyjaśnienia sprawy Sąd Rejonowy w Inowrocławiu zawiesił w całości postępowanie egzekucyjne wobec archidiecezji związane z długami Stelli Maris. Zieliński nie chce rozmawiać o sprawie egzekucji długów wydawnictwa. I nie ma się co dziwić. Kuria doniosła bowiem na niego do Krajowej Rady Komorniczej. KRK zleciła zbadanie sprawy gdańskiej Radzie Izby Komorniczej. Ta wystąpiła wobec niego z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Co konkretnie zarzucają Zielińskiemu koledzy nie wiadomo, bo KRK nie udziela na ten temat żadnych informacji. Sprawa jest jednak poważna. Za swoje działania komornik może być nawet wydalony ze służby. Rozprawa przed komisją dyscyplinarną zaplanowana jest na grudzień. www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Majątek kurii - bezcenne zbiory IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:53 Mówi prof. Andrzej Januszajtis prezes Stowarzyszenia "Nasz Gdańsk" - Muzeum kurii zawiera bezcenne zbiory. Wszystko wskazuje na to, że zostaną one zajęte przez komornika na rzecz wierzyciela. Jestem tym faktem poruszony. Te zbiory to dobro narodowe. W muzeum znajduje się np. stół, przy którym 3 maja 1660 roku podpisany został Pokój Oliwski. Kończył on wojnę szwedzko-polską, powszechnie znaną jako Potop Szwedzki. Przy stole zasiadł Jan Kazimierz i przedstawiciel korony szwedzkiej. W muzeum znajdują się też szafy gdańskie. W muzeum mieści się cały majątek cystersów, zgromadzony od 1186 roku. www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kościelne emocje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:55 Niewiele spraw kryminalno-gospodarczych budzi takie emocje jak tzw. afera Stelli Maris. Byłemu kierownictwu wydawnictwa, będącego częścią gdańskiej kurii, zarzuca się m.in. oszustwa podatkowe i pranie brudnych pieniędzy. Obecnie Stella Maris jest zadłużona, dziesiątki miejsc pracy są zagrożone likwidacją, a wierzyciele przystępują do licytacji majątku gdańskiej kurii. Jak do tego doszło - polecamy lekturę tekstów, które ukazywały się w "Dzienniku Bałtyckim" od samego początku tej sprawy. Afera w wydawnictwie archidiecezji Stella Maris wybuchła pod koniec 2002 roku, kiedy to wyszły na jaw pierwsze sygnały o popełnianych za jej pomocą przestępstwach. Pierwszymi podejrzanymi byli szefowie Stelli, w tym były kapelan metropolity gdańskiego Zbigniew B. Zarzucono im, że w latach 1998-2001 wystawiali faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze. Jak ustalono, kwota, na którą wystawili takie faktury, sięga 65 milionów złotych. Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Śledztwem w tej sprawie objęte są obecnie 24 osoby. Największe zainteresowanie mediów wzbudziło zatrzymanie w lutym przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pomorskiego barona SLD Jerzego Jędykiewicza. Jeszcze bardziej wszystkich zaszokowała informacja z prokuratury, która przedstawiła Jędykiewiczowi bardzo poważne zarzuty. Zdaniem śledczych, były baron SLD ma odpowiedzieć za przywłaszczenie 30 milionów złotych, wypranie prawie 14 milionów złotych oraz oszustwa podatkowe na prawie 13 milionów. Wszystko to dotyczy okresu, kiedy Jędykiewicz był prezesem gdyńskiej firmy Energobudowa, która miała styczność ze Stellą Maris. www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/specjalna_artykul/28212.html?ses_nm=86e25afba4d9847d5bde8c7113ae5ce2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Długi Stella Maris IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 08:57 Gdański sąd wydał zgodę, aby Kredyt Bank mógł wyegzekwować 14 mln zł, które jest mu winne kościelne wydawnictwo Stella Maris. Nie oznacza to automatycznego uruchomienia czynności komorniczych. - Postanowienie o nadaniu bankowej klauzuli wykonalności daje bankowi możliwość niezwłocznej egzekucji należności od dłużnika - powiedziała nam wczoraj Hanna Langa-Bieszki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Nie oznacza to jednak, że musi zostać wszczęta procedura komornicza. Wszystko zależy od wierzyciela i tego, w jaki sposób będzie chciał odzyskać dług. Rzecznik dodała, że sąd nie bada w takich przypadkach zasadności roszczeń, a tylko sprawy czysto formalne. - Jeżeli dłużnik uzna, że np. żądana spłata przekracza rzeczywisty dług, może skierować sprawę do sądu. Takich postępowań prowadzimy bardzo wiele - mówi sędzia Bieszki. - To prawda, jesteśmy winni Kredyt Bankowi 14 milionów złotych - powiedział nam wczoraj Jarosław Szarmach, od niespełna pół roku dyrektorujący wydawnictwu Stella Maris. - Kredyt ten został zaciągnięty przez poprzednie kierownictwo wydawnictwa. W centrali Kredyt Banku złożyliśmy szereg dokumentów dotyczących restrukturyzacji kredytu, plan spłat itd. Nasz projekt jest rzetelny i realny. Jestem przekonany, że do egzekucji komorniczej nie dojdzie. We wczorajszym "Dzienniku" jako jedyni ujawniliśmy działania komornicze, które zostały podjęte wobec Archidiecezji Gdańskiej. Z naszych informacji wynika, że chodzi o kwotę rzędu 600 - 700 tys. zł, które Stella Maris jest winna firmie leasingowej i agencji celnej. W związku z tymi zobowiązaniami zostały już zablokowane archidiecezjalne konta, a komornik ze Słupska może przymierzać się do zajęcia kościelnych nieruchomości. (Stella Maris nie ma własnej osobowości prawnej, wobec czego komornik może egzekwować należności z dóbr kościelnych, poza kontami parafii i Caritasu). - Żadne nieruchomości archidiecezji nie zostały zajęte, co więcej, jestem przekonany, iż uda nam się temu zapobiec - mówi Jarosław Szarmach. - Prowadzimy rozmowy z wierzycielami, skontaktowałem się również ze słupskim komornikiem. Nie lekceważę problemu, ale i bardzo wierzę w to, że zostanie on w najbliższym czasie rozwiązany. Długi Stella Maris powstały przed kilkoma laty. Osoby wówczas odpowiadające za wydawnictwo już nie są z nim związane. W sobotę do Gdańska, po tygodniowej nieobecności związanej z pobytem na Jasnej Górze, wraca abp Tadeusz Gocłowski. Wówczas zapewne poznamy oficjalne stanowisko kurii. www.gdansk.naszemiasto.pl/stella_maris/specjalna_artykul/28217.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Abp Gocłowski: dziennikarze podeptali moją godność IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.10.04, 09:00 Metropolita gdański Tadeusz Gocłowski uważa, że dziennikarze "Dziennika Bałtyckiego" podeptali jego godność pisząc, iż będzie musiał "zrezygnować z sutych obiadów i częstych wyjazdów" z powodu działań komornika związanych z długami kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Gazeta, w artykule pt. "Taca na komornika" poinformowała, że z powodu długów kościelnego wydawnictwa Stella Maris komornik zajął tzw. podatek od dusz wpłacany z tacy przez wszystkie parafie Archidiecezji Gdańskiej na rzecz miejscowej kurii. Napisano, że w związku z tym "arcybiskup Tadeusz Gocłowski będzie musiał zrezygnować z sutych obiadów i częstych wyjazdów w teren". Mogę tylko złożyć najgłębsze ubolewanie, że dziennikarze pozwalają sobie podeptać godność biskupa. Dlatego, że mówią, iż biskup nie będzie mógł ze składek wiernych wydawać przyjęć, czy coś takiego. Uważam, że dziennikarze przekroczyli jakieś fundamentalne zasady uczciwości i kultury - oświadczył dziennikarzom abp Gocłowski, który uczestniczył w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego gmachu Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. Po 20 latach mojej posługi czytam na pierwszej stronie tego typu tekst, który nie ma nic wspólnego z prawdą (...) Ja mogę wszystko znosić. Może ktoś mnie bić po twarzy, ale musi to robić opierając się na czymś. Muszę przyznać, że tak jak szanuję dziennikarzy, tak dzisiejszy dzień uważam, za jeden z najbardziej dramatycznych, jeżeli chodzi o mój stosunek do dziennikarzy - dodał metropolita. O zajęciu przez komornika Artura Zielińskiego z Inowrocławia "podatku od dusz", będącego głównym źródłem utrzymania kurii, poinformowała już w ubiegły piątek "Gazeta Wyborcza". Według niej, komornik ściąga w ten sposób 600 tys. zł, które Stella Maris winna jest jednej z firm leasingowych. Ze źródeł związanych z organami sądowymi PAP otrzymała we wtorek nieoficjalnie potwierdzenie, że komornik rzeczywiście zajął wierzytelności z tytułu opłat uiszczanych przez parafie na rzecz kurii i poinformował o tym fakcie proboszczów gdańskiej archidiecezji. Redaktor naczelny "Dziennika Bałtyckiego" Maciej Siembieda zapowiedział, że gazeta przeprosi w środę arcybiskupa za fragment tekstu, w którym mowa jest o sutych obiadach. To rzeczywiście bardzo niezręczne, niepotrzebne i wybitnie nieszczęśliwe sformułowanie, które wymaga, abyśmy posypali głowy popiołem. Intencją naszego tekstu nie był jednak jakikolwiek atak na arcybiskupa. Chcieliśmy bardziej pokazać bezwzględność komornika, który w swoich działaniach przed niczym się nie cofnie - dodał Siembieda. Nie jest to pierwsza komornicza próba odzyskania z majątku gdańskiej kurii pieniędzy dla wierzycieli Stella Maris. W lipcu odwołano licytację czterech samochodów należących do Archidiecezji Gdańskiej. Stało się to po decyzji Sądu Rejonowego w Inowrocławiu, który zawiesił w całości postępowanie egzekucyjne wobec archidiecezji. W maju "pod młotek" miały pójść: obraz marynistyczny pędzla Mariana Mokwy i XIX- wieczna szafa, zajęte wcześniej przez komornika w gdańskiej kurii. Ostatecznie jednak do licytacji nie doszło, gdyż strona kościelna zdążyła spłacić roszczenie jednego z wierzycieli. Problemy wydawnictwa Stella Maris zaczęły się w 1999 r., kiedy kierował nim były kapelan metropolity gdańskiego Zbigniew B. Jest on jednym z podejrzanych w związku z aferą w Stella Maris, dotyczącą m.in. prania pieniędzy. Byłym szefom wydawnictwa, w tym Zbigniewowi B., gdańska prokuratura apelacyjna zarzuca, że w latach 1998-2001 wystawili faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze na kwotę 65 mln zł. Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach Archidiecezji Gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Wśród przeszło 20 podejrzanych w tej sprawie osób są także: były wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za sprawy łączności Krzysztof H., były wiceprezes spółki El-Net Eugeniusz G., były cenzor Janusz B., a także były szef pomorskiego SLD Jerzy J. Zarzuty ciążą też na byłej wiceprezydent Szczecina z ramienia SLD Elżbiecie M., która we wrześniu 2003 r. zrezygnowała z członkostwa w klubie radnych Sojuszu w szczecińskiej radzie miejskiej. Podejrzanymi są też szefowie znanych firm z Wybrzeża. (iza) wiadomosci.wp.pl/kat,22634,wid,5871586,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * DIABEŁ W ORNACIE w spółce kościelnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:37 Przez środki masowego przekazu przelewa się właśnie kolejna fala wieści o seksualnej zgniliźnie kleru katolickiego. Żurnaliści często szukają źródeł tego zepsucia w księżowskich charakterach. Źródło tkwi jednak głębiej. Jest nim fundamentalna, doktrynalna głupota, której owocem są rozmaite zasady życia religijnego, a zwłaszcza kapłańskiego. Pieszczoty prałata z ministrantami, biskupa z klerykami, wstrząsająca rozwiązłość w seminarium duchownym w St. Pölten, masowa pedofilia księży amerykańskich... Dodajmy do tego ciche statystyki zakonnego lesbijstwa, wykorzystywanych gospodyń i parafianek, usługujących "księdzu dobrodziejowi", nieślubne księże dzieci itp. Wszystkie te zjawiska są generowane przez absurdalny system wartości i norm etycznych, ufundowanych przez Ojców Kościoła. U ich podstaw leży - nie związany jasno z Biblią - antyfeminizm i antyseksualizm. Św. Hieronim (jeden z owych "Ojców") samo dotknięcie kobiety uważał za grzech (onże stworzył podwaliny zdumiewającego dogmatu, uznającego Józefową żonę i Jezusową matkę za "niepokalaną dziewicę"). Pod wpływem antyseksualnych i antykobiecych aberracji "Ojców Kościoła" sobór trydencki (1563 r.) zradykalizował zasadę celibatu księży. Od tego czasu mamy dziesiątki tysięcy dobrze odżywionych i luksusowo mieszkających samców naszego gatunku, odstawionych od niewiast. [...] Obrona wizerunku mężczyzny w czarnej, azjatyckiej sukience, któremu klejnoty męskie dyndają rzeczywiście - zgodnie z kościelnym prawem - bezużytecznie, jest coraz trudniejsza. Natura (ponoć boskiego pochodzenia) domaga się swych praw. Wykształcona teologicznie i katolicko Uta Ranke-Heinemann w książce "Eunuchy do raju" pokazała antyfeministyczne i antyseksualne absurdy kościelne, sięgające głębin dogmatyki. A w dogmaty wierzyć trzeba, prawa kościelne stosować, pod groźbą piekła. A tu: seks - piekło, onanizm - piekło, orgazm - piekło, baby i zwierzątka pieścić - piekło, kolegów pieścić - piekło, ministranta od tyłu dopaść - piekło. www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * KLEROFOBIA na cio dzień w 3RP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 14:44 Chorobliwie uporczywe lęki nie powstają samoistnie. Obawy wywołują osoby, sytuacje lub przedmioty, bezzasadnie uznawane za niebezpieczne dla naszego istnienia. Nie pomaga najwymowniejsza perswazja; boimy się noża, psa, ciemności, pustego pokoju, a nawet księdza, który naszym przyjacielem jest odwiecznym i dozgonnym. [...] Jednym z nich jest klerofobia, zwyczajowo uruchamiana - tak autorytatywnie twierdzą abp Józef Życiński oraz bp Tadeusz Pieronek - przez radykalną lewicę w momencie uświadomienia sobie programowej bezradności i braku jakiegokolwiek pomysłu na korzystną społeczną zmianę. Wtedy rodzi się pomysł, żeby duchowni płacili składki zdrowotne. Gwałtownie oprotestowany przez hierarchów, bo kto widział, aby w Polsce mnich płacił. To jemu od wieków się płaci za nie zawsze potrzebną obecność w polskim życiu, co jadowicie kiedyś opisał bp Ignacy Krasicki. Ekstremiści, których stanowisko ujawnił Internet, domagają się bezczelnie, żeby duchowieństwo płaciło składki na emeryturę w wysokości obliczanej od realnych dochodów. Chcą nawet opodatkowania dochodów wielkiego przedsiębiorstwa finansowo- -inwestycyjnego, jakim jest polski Kościół. Na całe szczęście, niecne pomysły składkowe lewicowych senatorów skutecznie unicestwił sejm, wspomagany głosami dwojako socjaldemokratycznych posłów. Jest to doniosły znak, że na klerofobię zapadli tylko niektórzy reprezentanci lewicowej opinii społecznej. [...] W twierdzy rzymskokatolickiego chrześcijaństwa, jaką jest Polska, dzięki przemyślnej skuteczności perswazyjnej ewangelizatorów, dokonała się wielka i radosna odmiana. Nosiciele "dobrej nowiny" stali się dobrymi bogaczami, wypełniając ewangeliczne marzenie z przypowieści o ubogim Łazarzu. Wspomagają biedaków, niektórych bardzo hojnie, zwłaszcza gdy ubodzy są ślicznymi młodziankami bez kasy, na piwko i prochy. Co staje się potem pretekstem do pomawiania ich przez masonów i Żydów o grzech pedofilii, jak posądzono nieszczęsnego prałata Jankowskiego. A przecież on chciał i chce najlepiej. Ofiarnie dźwiga krzyż, jaki mu Pan wyznaczył i nadludzkim wysiłkiem świadczy prawdę o łasce i przyjaźni Bożej, która objawia się złociście błyszczącym ziemskim powodzeniem. Bez oporu dzieli się z biednymi resztkami ze swojego stołu, przy którym tłumnie ucztują dawni rycerze opozycji antykomunistycznej wraz z socjaldemokratami nowego formatu. Ich onegdajszy wódz - świadectwo to cudownej siły zjednywania - dał nawet prałatowi prawo do wolnego kopania bursztynu nad Bałtykiem, aby powstał ołtarz Bogu poświęcony, a na wieczną prałata chwałę. Zaś "prorok i Mesjasz", jak z przekonaniem mówi się w kręgu wyznawców o wielkim i wspaniałym o. Tadeusz Rydzyku, też tylko dla biednych pracuje, budując instytucję propagandową (najpierw radio, potem telewizję, teraz szkołę kadr dziennikarskich), służącą idei narodowego katolicyzmu bez masonów, Żydów, feministek i demoliberałów. Kiedy okazało się, że wbrew złowrogim posądzeniom jednak nie posiada nadsamochodu marki maybach, podobno natychmiast rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na jego zakup. Nigdzie - jak właśnie w Polsce - pojęto, że bogatymi nie zostaną wszyscy od razu, Bóg najpierw obdarowuje swoje sługi, czas przyjdzie i na zwykłych śmiertelników. Na podobny pomysł wpadł - co prawda - także Kalwin, ale prymitywnie kazał mnożyć świadectwa przyjaźni bożej wytrwałą pracą swoich wyznawców. U nas starczy po prostu liczyć na hojność bliźnich oraz stworzyć odpowiednie warunki do przyjmowania jej licznych świadectw. Jak bowiem wiadomo, nie daje się kapłanowi, ale Bogu. Gdybym mógł sobie zapewnić dalszy ciąg mojego snu, na pewno oddałbym dziesiątkę otrzymaną od "bursztynowego prałata" na potrzeby Kościoła. Już on uczyniłby z nią, co należy. (Kazimierz Bartkowiak) www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej07 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Zakon pilnuje interesów barona paliwowego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 14:25 Gdy baron paliwowy ma problemy, zakon pilnuje interesów Generał zakonu paulinów o. Izydor Matuszewski namawiał władze Częstochowy, by zalegalizowały wjazd do restauracji zbudowanej przez barona paliwowego. Nie jest to pierwsza interwencja paulina w sprawie Artura K. podejrzanego o oszustwa paliwowe. W lipcu Jasna Góra pożyczyła mu 2 mln zł na kaucję, dzięki której mógł wyjść z aresztu. Pod umową kontrowersyjnej pożyczki podpisał się właśnie o. Matuszewski. W Częstochowie komentowano nieoficjalnie, że paliwowy baron szczodrze łożył na jasnogórski klasztor i stąd mógł liczyć na pomoc paulinów. Artur K. zainwestował m.in. w luksusową częstochowską restaurację Bohema. Teraz co prawda K. sprzedał w niej udziały, ale pozostał właścicielem atrakcyjnej działki przy drodze krajowej Częstochowa-Opole. K. zdobył nawet pozwolenie na bezpośredni wjazd na posesję z drogi krajowej, a nie bocznej uliczki. Takiego pozwolenia nie dostał nikt inny, choć wielu zabiegało. Kłopot w tym, że pozwolenie było tymczasowe. I właśnie o jego wieczyste przedłużenie zabiegał u wiceprezydent miasta generał zakonu paulinów. - Ojciec zapytał mnie o to podczas jednego ze spotkań roboczych na styku Urząd Miasta-Jasna Góra. Odpowiedziałam, że to niemożliwe - mówi wiceprezydent Halina Rozpondek. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, o. Matuszewski lobbował też u prezydenta Tadeusza Wrony. Nic jednak nie wskórał. Miasto bało się precedensu, bo musiałoby dać zgodę kilkunastu innym firmom. Spółka Biotin, która oficjalnie zarządza restauracją, odwołała się od negatywnej decyzji urzędu miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - Nie może być tak, że urząd miasta wszystkim jednakowo zabrania. Nasza sytuacja jest prosta, niedaleko są światła, auta jadą tu wolno, nie ma żadnego zagrożenia - mówi Janusz Marcula, prezes Biotinu. - A ojca generała nie znam, nigdy go nie spotkałem. Nie mam pojęcia, dlaczego chodził za naszą sprawą. Zapytaliśmy ojca Matuszewskiego - pisemnie i przez biuro prasowe - o przyczyny troski o interesy Bohemy. Nie doczekaliśmy się odpowiedzi. (Monika Jaremko-Siarska) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2328295.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAN konfidenci w sutannach IP: *.multicon.pl 09.10.04, 17:01 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16474610 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Aresztowano księdza podejrzanego o molestowanie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 19:05 Sąd Rejonowy w Wieluniu w województwie łódzkim aresztował na trzy miesiące 47- letniego proboszcza z Lututowa, podejrzanego m.in. o molestowanie seksualne małoletnich dzieci - poinformował rzecznik łódzkiej policji podinsp. Witold Kozicki. Wieluńska prokuratura przedstawiła księdzu Władysławowi Ł. zarzut molestowania seksualnego dwójki dzieci. Według policji, księdzu, który prowadził lekcje religii w miejscowej szkole, zarzucono także znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dziećmi. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o jego aresztowanie. Podczas posiedzenia w sądzie ksiądz zasłabł i trafił do szpitala. Biegli lekarze uznali jednak, że jego stan zdrowia umożliwia udział w czynnościach procesowych i pobyt w areszcie. Podejrzany trafił do aresztu śledczego w Sieradzu. Pokrzywdzone dzieci to chłopiec i dziewczynka - oboje w wieku 8 lat. Do zdarzeń miało dojść w 2003 i 2004 roku, a ksiądz miał m.in. dotykać intymnych części ciała dzieci. Za zarzucane czyny grozi mu kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=15153152 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Tajemnica plebanii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:07 (...) Jak napisała Gazeta Wyborcza proboszcz M. ma znajomości u nielicznych tutejszych pracodawców, więc każdy siedzi cicho, żeby z roboty nie wylecieć. Ksiądz, nie dość, że jest wpływowy, to i sprytny: na ofiary swych erotycznych ekscesów wybiera dzieci z rodzin biednych i słabych, czyli dających się łatwo zastraszyć. Ludzie tutejsi przez całe lata byli i są nadal wobec jego poczynań bezradni. Matki dobrowolnie wysyłają dziewczynki na nocleg do plebanii, mimo że same kilkanaście lat wcześniej doświadczały identycznego jak dziś ich córki molestowania seksualnego. (...) Ksiądz się tłumaczy, że to spisek przeciwko niemu w którym biorą udział prawosławni, gdyż czyhają na katolickie kościółki, które jakoby chcą przejąć. Sprawę nagłośniła unicka (czyli grecko-katolicka) katechetka. Pobożni mieszkańcy znienawidzili ją za to: - Grzech niedopuszczalny - mówi babcia Pakoszowa. - Z innej parafii na widłach by ja wynieśli, czarownicę. Wiary, w której była chrzczona, wyrzekła się, unicką katechetką została, a teraz zaplanowała zabrać nasze kościoły, by w nich uczyć i pieniądze brać. (...) Dziennikarka, który przyjechała badać tę sprawę nagrała wypowiedzi dzieci na kasetę, oto fragmenty: - Trzy razy mi tak robił, to znaczy włożył palce do majtek. To mnie bolało. Słyszałam od koleżanek, że jak któraś z nich spała na plebanii, bo na przykład nie miała czym wieczorem wrócić do domu, to ją dotykał między nogi. - Na lekcji często sadza sobie dziewczynki na kolana i przytula. Kupuje cukierki, rozdaje. Chłopcom kładzie po jednym na ławce, a nam odchyla koszulki i wrzuca za dekolt. - Ja nie poszłam na plebanię, choć ksiądz nalegał, żebym mamę uprosiła. Ona jednak kazała mi powiedzieć, że dostaję ataków duszności i zostałam w domu. Ale moja koleżanka była i mówiła, że ksiądz ją kąpał i wszędzie dotykał. Dawał jej też czekoladki, a potem całował w buzię. - Jak długo cię całował - pytała koleżankę "dziennikarka". - No, nie wiem... Długo. Minutę, może dwie. - Czy to był pocałunek taki jak na przykład tatusia? - No, nie... - Czym się różnił? - Ściskał mnie tak mocno, że bolało i język wkładał... - Mnie - słychać z taśmy inny dziecięcy głosik - odwoził raz do domu samochodem. Po drodze się zatrzymał i powiedział: "Asia, ja cię lubię najbardziej ze wszystkich dzieci w szkole. Najbardziej ciebie właśnie sobie upodobałem. Kocham cię". W szkole na lekcjach religii mówił nam nieraz, że ma taki specjalny dar od Boga, że leczy dotykiem dłoni. Gdy raz kolegę bolał brzuch, kazał mu się położyć na ławce i zdjąć spodnie. Dotykał go najpierw po brzuchu, ale potem zszedł na sam dół. - Czy ksiądz M. postępował tak ze wszystkimi dziećmi I w szkole? - Z chłopcami prawie nigdy z dziewczynkami często. - A z twojej klasy z iloma? - Dziewięć, może dziesięć. -A co ty powiesz, Patrycjo? - Ze mną to było dawno, jeszcze przed Pierwszą Komunią. Ksiądz odwoził mnie po próbie, bo daleko mieszkam. Molestował mnie całą drogę, a w końcu mocno do siebie przyciągnął i zaczął namiętnie całować, dotykać. - Gdzie? - W przewód moczowo-płciowy - Co wtedy czułaś? - Czułam lęk i złość. Wyrwałam się i uciekłam. Potem groził, że mnie nie dopuści do komunii. - Dotykał tam, gdzie nie można i mówi Jola. - Koło pupy>br> - Czy to cię bolało? - Trochę. I strasznie wymiotowałam. (...) Również dorośli wiedzą o tym: A.B., 50-letni mężczyzna, czekający na autobus do Dukli, uważa się za filozofa. - A to pani książek nie czyta, w telewizornię nie paty? Jak dawniej, tak i dziś większość wojen o religię zahacza. Księża niby do zgody nawołują, ale ona jest taka tylko po wierzchu. Żeby moja rodzina wymarniała i szczęście ją odeszło, jeśli łżę. Prawda jest taka, że nie ksiądz winny ino zmowa w tym interesie.Teraz opowie, jak było z listami broniącymi księdza. - Kazali podpisywać, tom przykazał dzieciom i wnukom: "Długopis dawać". Kto kazał? Ano, z Rady Parafialnej. Treść była gotowa, tylko nazwisko szkrabnąć. - Czytaliście treść? - Nie, tylko nazwiska, które już były. Cała dyrekcja szkoły i gimnazjum się podpisała i wszyscy nauczyciele. Pragnieniem Zofii S. z Mszany jest, by ktoś jej uczciwie poradził, czy mimo przyrzeczenia danego bratu Michałowi ma świadczyć w prokuraturze, czy nie. Pewnie, że jej też leży na sercu sprawa tych dzieci mówiących do mikrofonu, ale gdy na spowiedzi pytała księdza o radę, odesłał ją do katolickiego sumienia. Guzikowa z kolei obiecała pani Lucynie powiedzieć prawdę, żeby jej dłużej w środku nie gryzła, ale jak przyszło do rozmowy, nie powiedziała nic. Naprawdę zbił ją z tropu list czytany 10 czerwca ze wszystkich ambon. Arcybiskup Michalik, metropolita przemyski, wyrażał w nim współczucie proboszczowi M. i prosił, by szczególnie oni, parafianie, nie stracili do niego zaufania, lecz okazali sympatię i bliskość przez gorliwą modlitwę. Jak tu więc zwykłej, wiejskiej żonie popa - co z tego, że wysztafirowanej - równać się z takim purpuratem? O Lubaszce mówią, że też nie będzie świadkiem, bo jej mąż zakazał. Za to, że się skumała z Lucyną K., on pije i bije. - Z domu wygonię, a naszego księdza dobrodzieja i dobroczyńcy nie dam skrzywdzić - krzyczy. Ale może krzyczy tylko tak, żeby sąsiedzi słyszeli? Teresa Ginalska Przegląd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Znów czyny lubieżne IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:09 Kara więzienia od jednego roku do dziesięciu lat grozi 40-letniemu katechecie z gminy Sośnie (woj. wielkopolskie), którego prokuratura oskarżyła o czyny lubieżne wobec dwóch dziesięcioletnich dziewczynek. [PAP] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Szantażował lubieżnika IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:11 Piotr G. oskarżony o groźby karalne i szantażowanie jednego z pilskich księży stanie przed sądem. Szantażysta groził, że ujawni intymne kontakty księdza. Grozi mu kara od roku do 10 lat więzienia. [PAP] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Ksiądz oskarżony o gwałt 60-latka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.07.05, 14:57 Ksiądz rezydent parafii w Tomaszowie Lubelskim został oskarżony o gwałt na 60-letnim mieszkańcu tego miasta. Do przestępstwa doszło w mieszkaniu ofiary podczas kolacji suto zakrapianej alkoholem. Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim postawiła duchownemu zarzut, zmuszenia mężczyzny do odbycia stosunku płciowego, poprzez użycie przemocy fizycznej. Ksiądz przewrócił swoją ofiarę na podłogę, kilka razy kopnął i uderzył pięściami w klatkę piersiową, czym spowodował złamanie lewego żebra. Duchownego oskarżono również o to, że grożąc mężczyźnie śmiercią starał się wymusić zatajenie przestępstwa. 44-letni ksiądz za poręczeniem proboszcza tomaszowskiej parafii, przebywa obecnie na wolności. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. (Bartosz Machalica) www.lewica.pl/?dzial=polska&id=986 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. humanizm antyklerykałów IP: *.multicon.pl 12.10.04, 20:05 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=16631692 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kto to jest antyklerykał? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 22:00 Pozwolęsobie na pełne skopiowanie tego wręcz doskonałego postu do kompletu rozpoczętych tu dywagacji na temat Krk. Dzięki Janie za link. Pozdrawiam Kto to jest antyklerykał? Autor: Gość: Znawca IP: 5.5R3D* / *.inter.net.il Data: 12.10.2004 18:57 "Antyklerykał, jaki jest, każdy widzi" - rzec by można. Podchodzi z nieufnością do papieskich opowieści o "cywilizacji miłości", pozostaje krytyczny wobec konkordatu, nie głosuje na partie będące świeckim ramieniem Kościoła etc. To wszystko prawda, ale takie podejście jest czysto behawioralne i bynajmniej nie wyczerpuje tematu a gwoli ścisłości nic nie mówi o przyczynach tej postawy. Nieznajomość przyczyn każe skupiać się na objawach a wówczas bardzo łatwo o pomyłkę. Wystarczy przypomnieć tu dowcip o policjancie, który był wszedł do księgarni ponieważ... padało. W ogromnej większości podaje się jako podstawę światopoglądową antyklerykalizmu co najmniej powściągliwy stosunek do religii, ale nie jest to do końca prawdą. Antyklerykalizm nie jest tożsamy z ateizmem tak jak rewizor w partii socjalistycznej nie jest tożsamy z liberałem. Poza tym gdyby przyjąć to rozumowanie to stosunkowo łatwo byłoby oskarżyć antyklerykałów o skryte działanie i maskowanie prawdziwych intencji. Kościół katolicki zdaje sobie z tego sprawę i wykorzystuje to w swojej propagandzie. Każdy członek społeczeństwa jest neutralny wobec mnóstwa instytucji, które służą jego niektórym członkom: biedni wobec biur podróży, zdrowi wobec szpitali, bezdzietni wobec producentów pieluch, pełnosprawni wobec stowarzyszeń niepełnosprawnych itp. itd. Nie można na tym gruncie wytłumaczyć czemu antyklerykał zaledwie toleruje kościoły instytucjonalne a w szczególności katolicki i nie życząc mu wszakże źle nie zmartwiłby się jego przeminięciem. Postawy takiej nie można zatem wytłumaczyć na gruncie klasycznej koncepcji rozdziału, jakkolwiek wszyscy antyklerykałowie ją uznają. Pozostawanie zaledwie przy niej można jedynie nazwać pietyzmem konstytucyjnym i to w odniesieniu do jednego artykułu a i tak nie przedstawia to żadnej ideologii, która przecież istnieje. W rzeczywistości światopogląd ten najlepiej zdefiniować bez wspominania bodaj słowem o religii czy Absolucie. Tym, co nadaje we wzajemnych stosunkach ten ładunek negatywny jest przekonanie antyklerykałów, że Kościół rzymskokatolicki w szczególny sposób - a inne nie są od tego w całości wolne - jest wrogi wobec ich godności i ich praw ludzkich. Przy takim przekonaniu stosunek neutralny jest niemożliwy. Podobnie niepalący nie mogą być i nie są obojętni wobec palących gdyż ci zmuszają ich do szkodliwego dla zdrowia biernego palenia.Najbardziej rzucającą się w oczy praktyką popierającą tę tezę jest katolicka nauka o rozwodach. Kościół ich nie uznaje (chociaż każde małżeństwo, nawet wieloletnie i mające dzieci można "unieważnić") co samo w sobie można uznać jako doktrynę religijną. Jeśli jednak kobieta uzyska rozwód cywilny i zawrze nowy związek (czemu Kościół nie może przeszkodzić) wówczas staje się dla "Matki swojej" prostytutką i cudzołożną uciekinierką. Oczywiście tak samo traktowani są mężczyźni. Nowi współmałżonkowie są zaś dla "Kościoła Jezusa Chrystusa" powodem tego grzechu. Z powodu życia w grzechu nie są oni godni, aby przyjmować komunię. Każdy, kto to akceptuje - a w samej Polsce dotyczy to milionów osób (!!) - jest, stawiając sprawę wprost, bydlęciem bez godności. Jestem przekonany, że gdyby dotyczyło to mnie osobiście to podałbym papieża lub Kościół in gremio do sądu o to, że obraża mnie i moją żonę. Nie można bowiem uznać, że obrażanie innych mieści się w granicach wolności religijnej. Nie jest żadnym rozwiązaniem "unieważnienie" małżeństwa gdyż to znaczy, że go w ogóle nie było a wszelkie chwile intymności były cudzołóstwem! Z deszczu pod rynnę... Wniosek stąd, że człowiek asertywny na wszelki wypadek nie powinien brać ślubu kościelnego. Drugim oczywistym tu przykładem jest przymus celibatu. Pomijając powód dla którego go wprowadzono czyli papiestwa żądzę zysku i to, że powoduje przestępstwa seksualne jak świat długi i szeroki, co samo w sobie wystarcza do zdecydowanej reakcji władz państwowych z wykreśleniem z rejestru związków wyznaniowych włącznie, jest to oczywiste naruszenie praw człowieka. Fakt, że godzą się tak upodlić katoliccy księża (niezależnie od tego co robią w swych sypialniach) jest bodaj najlepszym dowodem na to, że Kościół jest dokładnie przeciwstawny poczuciu godności o którym tu mowa. Również oczywista dla wszystkich dyskryminacja kobiet, notabene - nawet już niczym nie uzasadniana, poza orwellowsko tu brzmiącą paplaniną o "godności" właśnie - jest wyrazem tej samej wrogości wobec praw człowieka i jego godności. To raczej jasne, że kobiety mają prawo czuć się poniżane przez Kościół a więc nie brać udziału w tym co je poniża, jest naturalną konsekwencją. Kobieta w kościele jest przynajmniej tym samym co Żyd na zebraniu NSDAP. A ponieważ brak solidarności wobec dyskryminowanych byłby współuczestnictwem każdy uczciwy mężczyzna ma nie tylko prawo ale wręcz moralny obowiązek podnieść tę uwagę. Tym samym z całkowitą powagą stwierdzić można, że do kościoła można nie chodzić z powodu wysokiego poczucia swojej godności. Kolejnym polem na którym uwidacznia się katolicka "moralność niewolników" jest dobrowolne uczestnictwo, np. poprzez spowiedź, w dość obrzydliwej ekspiacji własnej intymności. Podczas gdy wszystkie kraje demokratyczne zapewniają swym obywatelom konstytucyjne i ustawowe gwarancje ochrony prywatności, ochraniając ich przed naruszeniem jej przez swój aparat nawet nie dla samego naruszenia, jak to ma miejsce w totalitaryzmie, ale już przy prowadzeniu śledztw, podczas gdy sądy odrzucają dowody zebrane z naruszeniem tych praw, np. nielegalnie podsłuchane rozmowy, podczas gdy obywatele mogą oskarżyć państwo o naruszenie ich praw, podczas gdy nienaruszalną zasadą cywilizowanego świata jest prawo do odmowy zeznań jeśli prowadzi to do samooskarżenia, katolicy wciąż chodzą opowiadać ludziom, których nigdy nie widzieli i być może nigdy już nie zobaczą, o tym, że kradną, że nie odkurzyli mieszkania, że zjedli hamburgera w piątek, że nie byli na sumie, bo oglądali mecz, że - i jak się onanizują, że fantazjują na temat sąsiadki, że uprawiają seks pozamałżeński, że używają dildo, itd. Można się poważnie zastanawiać czy tacy ludzie są zdrowi psychicznie - i to po obu stronach przegrody. Katolicy są więc tak wychowani, że "pełną piersią" żyć mogą tylko w totalitaryzmie. Nie tylko jednak w totalitaryzmie czują się jak ryba w wodzie, ale nawet w tym ustroju wychodzą przed szereg - bo sami na siebie donoszą. Nawet w stalinizmie ludzie mieli świadomość, że są podsłuchiwani i inwigilowani i spuszczali wodę w toalecie aby powiedzieć coś poza wiedzą rządu, bo była to wówczas jedyna możliwość swobodnej rozmowy. Antyklerykał zatem to osoba, która jest świadoma swojej podmiotowości jako członek narodu i społeczeństwa, świadoma swoich praw ludzkich i obywatelskich, ma poczucie swojej godności i uważa kościoły a w szczególności Kościół rzymskokatolicki za zagrożenie dla tych praw ze względu na ich przeciwstawny, nihilistyczny światopogląd, którego uwieńczeniem jest padanie przed papieżem na twarz i piosenki o tym jak wspaniale jest być "niewolnikiem miłości" bogini Maryi lub "pyłem na stopach" - czyichkolwiek. I takich antyklerykałów daj nam Panie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Zakonnik oskarżony w aferze salezjańskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:12 Przed wrocławskim sądem stanie zakonnik, ks. Stanisław G., któremu legnicka prokuratura zarzuciła, że jako prezes Fundacji Pomocy dla Młodzieży im. św. Jana Bosko w Lubinie (Dolnośląskie) świadomie wyprowadził z niej majątek zagrożony egzekucją - poinformowała w piątek PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz. Akt oskarżenia przeciwko Stanisławowi G. to fragment dużej afery z udziałem księży z Lubina, którą od 2001 roku bada także wrocławska prokuratura, a wiąże się ona z wyłudzaniem kredytów bankowych przez lubińskich zakonników. Legnicka prokuratura uważa, że celem działań, o które oskarżono księdza Stanisława G., było ukrycie przed komornikiem i wierzycielami majątku lubińskiej fundacji. "Naszym zdaniem, ksiądz działał na szkodę licznych wierzycieli fundacji. Gdy komornik zaczął zajmować jej majątek, ksiądz przelał go na konto Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu i zaspokajając w ten sposób tylko jednego z wierzycieli, złamał prawo" - wyjaśniła Łukasiewicz. Do przestępstwa miało dojść w okresie od 12 lutego do 13 marca 2002 roku, gdy komornik zaczął dokonywać zajęcia nieruchomości i innego majątku należącego do zakonników. Ówczesny prezes lubińskiej fundacji udaremnił, zdaniem prokuratury, zaspokojenie należności 26 wierzycieli w ten sposób, że z konta fundacji przelał 110 tys. zł na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego we Wrocławiu. Część tej kwoty - 90 tys. zł - jako kapitał założycielski trafiła na rachunek nowo utworzonego przez fundację podmiotu - spółki ITS. Ksiądz wniósł też aportem do spółki mienie ruchome lubińskiej fundacji wartości 1,7 mln zł. "Następnie dokonał zastawienia udziałów spółki ITS na rzecz Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego. Miało to stanowić zaspokojenie roszczeń Inspektorii wobec fundacji i jako takie było nielegalne, bowiem istnieli przecież także inni wierzyciele" - wyjaśniła prokurator. Oskarżony ksiądz stanie przed Sądem Rejonowym we Wrocławiu, grozi mu od sześciu miesięcy do 8 lat więzienia. Wrocławska prokuratura bada od 2001 roku sprawę udzielenia przez legnickie banki pożyczek księżom salezjanom. Śledztwo prowadzone jest dwutorowo. W jednym wątku badana jest sprawa udzielenia salezjanom przez Kredyt Bank z Legnicy i Lubina 65 pożyczek na łączną kwotę 418 mln zł, z których nie oddano 132 mln, a w drugim - sprawa kredytów indywidualnych. W śledztwie ustalono, że pod przykrywką salezjańskich towarzystw zakonnych prowadzono działalność inną niż statutowa, m.in. inwestowano pieniądze na giełdach w Polsce i za granicą, kupowano grunty i kamienice. We wrześniu do sądu w Legnicy trafił pierwszy akt oskarżenia, w którym zarzuty wyłudzenia kredytów na podstawie sfałszowanych dokumentów postawiono 11 osobom, w tym trzem księżom. (PAP) www.twoje-sudety.pl/index.php?action=show&type=news&id=1100 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - wartość życia IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.10.04, 14:33 Dziennikarz: Ale ofiary są żywe. Pieronek: No i co z tego, proszę Pana?..... Więcej: kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1194733&KAT=240 I słusznie. Co z tego, że kościół katolicki głosi jakieś tam wartości. Liczy się przecież tylko mamona ;(( Odpowiedz Link Zgłoś