anna-76
11.11.09, 00:13
modny Biskupin staje się mekką ekologów. To tu ulice i chodniki
pełne rozkładających się liści są eksperymentalnym polem
nowoczesnej ekologii, ale i chirurgii.
Rozkładające się liście tworzą poslizgową nawierzchnię na której
mieszkańcy uzyskują rekordy sprawności.
Oto bowiem pewien męższczyzna wpada w poslizg krocząc miejskim
chodnikiem. Próbuje się ratować głową uderzając w błotnik
zaparkowanego na chodniku pojazdu(nie musze tłumaczyć , że Biskupin
to takie miejsce w naszej aglomeracji w którym chodzi się ulicami ,
a parkuje samochody na chodnikach , kto robi odwrotnie nie może
liczyć na sympatię i szacunek mieszkańców oraz służb porządkowych
zwanych eufimistycznie policją bądź straza miejską). Do pieszego
osbnika szczęście się usmiechnęło : trafił na kontrolowany obszar
zgniotu.Odpadając od samochodu uderza nosem w krawężnik.
Tu ponownie trafia na szczęśliwy los , uderzenie prostuje skrzywioną
od dziecka przegrodę nosową , a wibracje dokonują cudu i uwalniają
zalegający płyn w zatokach czołowych Piechur zataczjąc się wychodzi
na środek ulicy i tu młody motocyklista z żyłką sportową potrąca go
lekko. Piechur zaklął był głośno : przepraszam!
Znowu szczęście ! Łokieć odgina się w obie strony ! Szczyt
sprawności i to w jego wieku !
Wycierając liściem cieknący płyn z nosa zauważył młodą kobietę i
słyszy jej zatroskany głos : pijak cholerny , jak pan chce pijany
chodzić po ulicy to niech pan idzie gdzies indziej , to porządna
dzielnica.
Mężczyzna zaklął poraz drugi : przepraszam...
Zdecydował się wrócić do swojego hotelu przez Sepolno ... bedzie
szedł po dachach...
Kiedyś będzie wspominał ten wieczór, tę ulicę , tę dzielnicę , te
osiedle , tylko chodnika nie bedzie wspominał , ale co tam...
Są tacy ludzie co nawet nie spojrzą na chodnik...