Dodaj do ulubionych

Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył, ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 22:01
Niestety muszę się zgodzić z autorem recenzji. Reżyser zawiódł
zupełnie. W trakcie spektaklu czuło się jak się męczył. Takiej
kiczowatej ramoty nie da się dzisiaj pokazać inaczej jak tylko
dystansując się, znajdując jakiś pomysł, "zakrywając" tragiczne
libretto scenografią, ruchem itd. Oddając sprawiedliwość muzycznej
stronie- pięknie grano, Ewa Vesin osłodziła widzom wieczór,
przytłaczając zresztą Chopina. Ciekawy eksperyment, cieszę się, że
Pani Michnik się zdecydowała włączyć Chopina do repertuaru, tylko ta
reżyseria. I na koniec pytanie: dlaczego Chopin był w kapciach?
Szczególnie groteskowo wyglądało to w scenie agonii...
Obserwuj wątek
    • Gość: widz Re: Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył IP: *.chello.pl 31.01.10, 23:09
      no ale właściwie dlaczego ta inscenizacja była zła, bo nie
      dowiedziałem się wiele z tekstu?

      Bo libretto było płytkie? O ile mi wiadomo to nie Laco Adamik je
      napisał więc zarzut trochę nie trafiony.

      Podobnie zarzut mówiący o tym że muzyka Chopina powinna być
      wykonywana tak jak została napisana. To jest głos w dyskusji na temat
      jakości realizacji czy tekst "wara od chopina - grajcie go tylko na
      fortepianie"?
      • Gość: widz drugi Re: Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył IP: *.chello.pl 01.02.10, 08:49
        Pomysł, żeby w rocznicę urodzin Chopina położyć na dwie godziny na
        katafalku, ubrać w szpitalne kapcie i popsuć jego muzykę, jest
        jeszcze bardziej debilny niż beznadziejne libretto do opery
        Oreficiego. To są raczej kpiny niż początek obchodów Roku
        Chopinowskiego. Ciekawe, co na to Narodowy Instytut Chopina i jego
        zamierzenia. A tu znowu przykra, narodowa sprawa. Szlag mnie trafił.
        Panu reżyserowi Adamikowi coś się już całkiem pomieszało, ale to mu
        nie przeszkodzi w kolejnej chałturce. Redaktor Domagała naprawdę ma
        rację.
        • Gość: głupik Re: Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.10, 09:02
          W kategorii "najgłupsze libretto" zdecydowanie pierwsze miejsce.
          Najbardziej mi się podobała "gracja na legowisku z odwodnionych
          wodorostów", czy jakoś tak. Nagroda specjalna za kapcie. Muzycznie
          spektakl przyjemny, ale opera beznadziejna.
    • Gość: fafik Re: Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 09:27
      Spektakl kojarzył mi się z "ruchomymi obrazami" o ile dobrze
      pamiętam był kiedyś taki sposób amatorskiego inscenizowania.Pan
      Adamik zachałturzył niestety.
      Pomysł wystawienia ambitny, opera nie tylko ma schlebiać popularnym
      gustom (bo wtedy będziemy mieli "taniec z gwiazdami")
      Co do kapci Chopina: mam teorię, że pierwotnie aktor miał występować
      boso - korespondowało by to z jego nagim torsem (zakrywanym zresztą
      wstydliwie) ale po prostu było mu zimno wiec naprędce pożyczono z
      Monopolu hotelowe kapcie....
      I jeszcz duży pozytyw: od dawna w nasze Operze nie było takiego
      pięknego światła w spektaklu, uratowało wizualna stronę przedstwienia
    • Gość: ciekawska Premiera 'Chopina' w operze: każdy wie o co chodzi IP: *.as.kn.pl 01.02.10, 09:40
      Byłam, kapcie umierającego Chopina nie przeszkadzały mi. Jakoś nie wydaje mi
      się, by geniusz umierał we fraku – gdyby leżał w łóżku, spocony, kaszlący, z
      nocnikiem pod łóżkiem, byłoby bardziej prawdziwie? Nikt nie zapowiadał opery
      Oreficego jako dzieła wybitnego, Adamik nie krył, że poprzednia realizacja w
      warszawie sprzed ponad 10 lat była totalną klapą. Nie kryła tego też Michnik.
      Obrońcom geniuszu przypomnę, że w latach 50. powstało nieznośnie patetyczne
      dzieło filmowe o Chopinie z Wołłejką w roli głównej, potem mieliśmy równie
      nieudane dzieło Jerzego Antczaka z Piotrem Adamczykiem, i wychodzi na to, że
      jedynym, którym z materią chopinową sobie poradził jest iwaszkiewicz (lato w
      nohant), no ale on operuje słowem i jeszcze raz słowem.
      Wracając do oreficego – w trakcie spektaklu ciągle wracała mi myśl, co czuli
      warszawiacy w 1904 roku, kiedy ze sceny opery slyszeli muzykę chopina i
      słyszeli słowa pieśni o powstańcach i polsce, kim był włoch, który tak
      zakochał się w muzyce chopina, że nie bał się ogłosić światu, że był wśród nas
      geniusz
      oczywiście muzyka chopina broni się sama, oczywiście puryści będą załamani,
      ale puryści chopina słuchają w filharmonii lub z płyt, ale myślę, że do tzw.
      masowego widza, który nie rozumie niuansów, który chopina trochę się boi, bo
      choc wie, że wybitnym kompozytorem był, to i tak go nie słucha, te 140 minut
      dość specyficznej impresji poetyckiej dotrze – powzrusza się, kilka nut chwyci
      go za serce, tym bardziej, że nie sposób przyczepić się do scenografii,
      świetny jest ruch sceniczny, doskonała Ewa Vesin (swoją drogą, duety z nią to
      samobójstwo dla partnera – zakrywa swoimi możliwościami każdego śpiewaka),
      libretto – można go nie czytać, to w końcu nie jest opera o chopinie, tylko
      rodzaj impresji poetyckiej, obrazów, ktore z realiami i biografią chopina
      niewiele mają wspólnego
      Przyznam, że podjęcie ryzyka przez Michnik i wystawienie Oreficego mi
      zaimponowało. A panu Domagale przypominam – swego czasu "pzejechał się" po
      Krolu Rogerze w rezyserii Trelinskiego, do dziś pamiętam uwagę "krytyka",
      który wypomnial realizatorom, że w pierwszym akcie fundują nam ascetyczne
      wnętrza, a przecież w duidaskaliach jak byk jest napisane, że patrzymy na
      bizantyński przepych. Jak ktoś nie lubi opery i chodzi do niej bo musi lub mu
      kazali, to niech się zbierze na odwagę i każdą recenzję zaczyna od
      sakramentalnego zdanie: Nie lubię, ale przyszedłem bo mi kazali. Więc w
      pierwszych zdaniach mojej recenzji donoszę, że...
      pozdrawiam krytyków i całą resztę
      • Gość: widz drugi Re: Premiera 'Chopina' w operze: każdy wie o co c IP: *.chello.pl 01.02.10, 10:12
        Godna podziwu życzliwość i tolerancja. Skoro było i jest, jak Pani
        pisze, to pytam, po co to było w ogóle zaczynać? Dobrymi intencjami
        piekło brukowane, chociaż ja nawet nie wierzę w te dobre intencje.
        Zwykła chałtura, jest okazja, tym lepiej że państwowa, to kasa nasza.
    • Gość: widz_3101 Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył, ... IP: *.ift.uni.wroc.pl 01.02.10, 11:51
      O większości librett operowych można powiedzieć, że są kiczowate - i
      będzie to prawdą. Opery nie osądza się po kapciach (rzeczywiście -
      śmieszny pomysł inscenizacyjny), ani po złotym wieńcu laurowym
      wieńczącym głowę umierającego bohatera (na szczęście umknął uwadze
      red. Domagały). Liczy się przede wszystkim muzyka - a tej autor
      poświęcił zaledwie dwa końcowe wiersze całego tekstu. Jak na recenzję
      spektaklu operowego - zadziwiająco mało. Dołożyła się też do tego
      redakcja, ilustrując recenzję całkowicie chybioną fotografią z
      nieaktualnymi wykonawcami. Fotografia była wykonana w czasie próby
      generalnej (27 stycznia), gdzie Chopinem był Iwan Kit (na spektaklach
      premierowych Steven Harrison), a Florą Anna Lichowicz (na spektaklach
      premierowych Ewa Vesin). Ktoś odwalił chałturę?
      • Gość: Flora Re: Premiera 'Chopina' w operze: Gdyby Chopin żył IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.10, 20:09
        Reasumując:
        Gratulacje dla Pani Michnik za odwagę i konsekwencję. Dzieki Niej
        mamy temat do dyskusji i bardzo długo tej opery nie zapomnimy.
        Ogromna praca i serce włożone w przygotowanie - dziekujemy.
        Ale nie da sie ukryć, że zawiódł reżyser i pan Domagała celnie i
        słusznie wypunktował niedostatki reżyserii. Pani "Ciekawska" powinna
        jednak zachować odrobine obiektywizmu i nie chwalić za coś (np ruch
        sceniczny) czego nie było. Tragiczne libretto nie może być
        usprawiedliwieniem niemocy,nie trzeba się było za nie brać panie
        Adamik.
        Jeszcze raz podziękowania dla Dyrektor Michnik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka