Dodaj do ulubionych

Walentynki "Pod "słodką borówką"

IP: *.osiedla.net 14.02.04, 23:54
Witam!

Pragnę podzielić się wrażeniami z miłego, sympatycznego, romantycznego
walentynkowego wieczorku jaki MIAŁEM NADZIEJĘ spędzić z narzeczoną w
kawiarni "Pod słodką borówką" w Rynku. NIESTETY...
Świadom sobotniego natłoku gości, przezornie wybrałem się do w/w lokalu
dzień wcześniej w piatek, w celu zarezerwowania stolika. Wszystko przebiegło
bez zakłóceń, zapytano mnie czy wolę miejsce dla palących czy nie. W sali
dla niepalących były wolne wszystkie stoliki, mogłem wybrać co chciałem,
wiec po krótkim namyśle zdecydowałem się. Kelner zapisał sobie wszystko
skrupulatnie: moje nazwisko, dzień i godzinę rezerwacji, salę, stolik i "do
zobaczenia".
Zadowolony obrotem sprawy niecierpliwie oczekiwałem wraz z moją partnerką
sobotniego wieczoru.
W sobotni wieczór, przychodzimy do kawiarni, jesteśmy 5 minut przed
czasem i widzimy, że niestety przy "naszym" stoliku ktoś już siedzi. Nam
natomiast kelner wskazuje najbardziej obskurny stolik w kącie sali z
zaplamionym obrusem, tuż przy poł-otwartych drzwiach do kuchni, w bliskim
sąsiedztwie bliżej nieokreślonych rupieci. W tle zamiast nastrojowej muzyki
słychać dźwięki "kuchenne" oraz przekrzykującą się obsługę.
Na moją uwagę, że "rezerwowaliśmy nie ten stolik tylko inny - przy
którym siedzą Ci państwo" kelner był łaskaw odpowiedzieć, że "Ci państwo są
nieprzyjemni i nie bedzie ich przesadzał" - coś w tym stylu powiedział.
Ponadto dowiedziałem się, że mieli wogole rezerwacji nie przyjmować
(polecenie kierowniczki). Cóż, przy innym stoliku była kartka "Rezerwacja",
może dla jakiś innych "nieprzyjemnych" gości. W efekcie zmuszeni byliśmy
zrezygnować z naszych planów, bo znalezienie w taki dzień wolnego stolika w
lokalach w rynku jest prawie niemożliwe, bez wcześniejszej rezerwacji.
Dodam, że podeszliśmy poźniej do innego lokalu, gdzie był zarezerwowany
stolik, nieoznaczony kartka "Rezerwacja". Szybko jednak poinformowano nas o
tym, mimo, że było już 20 minut po czasie rezerwacji. Tak więc widać, że jak
się chce to można traktować klienta poważnie, a nie po amatorsku, czy wręcz
po chamsku.
Pragnę przestrzec wszystkich, pragnących odwiedzić "Słodką borówkę". Dla
mnie to miejsce będzie się kojarzyć z gorzką borówką, a nawet tarniną.
Szczerze odradzam.

Marcin
Obserwuj wątek
    • Gość: Sylwia Re: Walentynki "Pod "słodką borówką" IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 16.02.04, 09:23
      Kiedys bylam tam z kolezankami i wciaz bylo cos nie tak. A to zapomnieli o
      jednym zamowieniu, a to nie dokonca dali to co zamawialysmy. Tak wiec nie
      chodzimy juz tam, a na babskie schadzki wybieramy inne miejsca :)
    • rabarbara Re: Walentynki "Pod "słodką borówką" 16.02.04, 13:18
      Witam serdecznie!

      Lokal ten omijam szerokim łukiem i radzę też robić to innym. Moje
      doświadzczenie było trochę z innej beczki, ale również świadczy o totalnym
      stoczeniu się na dno tegoż lokalu. A było to tak. Wybrałam się z męzęm na kawę
      i poniekąd bardzo dobrą struclę. Lokal nie był przepełniony i było całkiem
      sporo wolnych stolików. Ja jednak bardzo źle znoszę dym paierosowy, zwłaszcza w
      czasie konsumpji, więc udalismy się do wyznaczonej dla niepalących sali. W sali
      był zajęty tylko jeden stolik, przy którym siedziała damusia paląc
      ostentacyjnie papierosa. Zapytałam więc kelnerki, czy aby to napewno sala dla
      niepalących. Pani kelnerka powiedziała, że tak i że Pani owa zaraz skończy, bo
      pali tylko w drodze wyjątku i dlatego, że sala była pusta. Pani kelnerka
      zaproponowała, że może nam otworzyć okono, problem był tylko w tym, że na
      dworze była ujemna temperatura. Postanowiliśmy poczekać aż Pani skończy palić.
      Jednak owa damulka nie skończywszy jednego papierosa już odpaliła od niego
      następnego. Na naszą uwagę nie zareagowała ani wstrętna nałogowa palaczka, ani
      obsługa kawiarni. Dla mnie jest to szczyt chamstwa. Nie wiem, czy zuważyliście,
      że miejsca dla niepalących, o ile takowe istnieją, są zawsze najgorszymi w
      lokalu do tego i tak jestem w nich narażeni na wąchanie smrodu tytoniowego.
      Sama lubie sobie podpalić od czasu do czasu jednego papieroska, ale nigdy nie
      robię tego gdy ktoś je, a jedzenie w oparach dymu papierosowego powoduje u mnie
      silny odruch wymiotny. Lokalowi "Pod smrodliwą borówką" zdecydowanie mówię NIE.
      • sahteene Re: Walentynki "Pod "słodką borówką" 16.02.04, 13:41
        Dolaczam sie do krytyki...
        Podczas mojej wizyty w tym lokalu, kelner przyniosl np tylko mnie herbate,
        natomiast o moim koledze jakos zapomnial, i potrzeba bylo duzo czasu zanim w
        ogole mozna mu bylo przypomniec. Wtedy zas cos baknal "a zapomnialem"... Po
        jakis 15 minutach przyszedl i powiedzial, ze zamykaja lokal (byl to jakis dzien
        w tygodniu, miedzy 20.30-21.00) wiec prosi o wyjscie. Na nasze pytanie czy nie
        jest czynne do ostatniego klienta, stwierdzil ze owszem ale skoro jestesmy
        tylko my to im sie nie oplaca i nie beda tu siedziec ... Najlepsze bylo to, ze
        kiedy kolega powiedzial "to tutaj w takim razie klient nasz pan czy wrog?"
        wspanialy kelner odpowiedzial wzruszajac ostentacyjnie ramionami "i jedno i
        drugie"po czym odwrocil sie i poszedl do kuchni.
        Zenujace ze takich pracownikow zatrudniaja wlasciciele lokalu w samym centrum
        Wroclawia!!! WSTYD!!!
        Ja tez wiecej tam nie pojde.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka