Dodaj do ulubionych

Prawo. Kłopoty studentów zaocznych

IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 20.02.04, 20:43
Jak to nie zgłaszamy swoich pretensji bezpośrednio?! Kilkakrotnie
próbowaliśmy rozmawiać min. w dziekanacie. Problem w tym, że nie ma z kim
rozmawiać. Nie nadążacie ze sprawdzaniem naszych prac? To po co przyjmujecie
tyle osób? Odpowiedź jest prosta, dla KASY, wszystko się wokół niej kręci!
Później następuje kolejna faza już podczas egzaminów, odsiać i wykończyć
nerwowo to są włąśnie metody pracy uniwerka. Prac tak naprawdę w większości
nie sprawdzaja, albo się je po prostu rzucają w powietrze i oceniają zgodnie
z tym na jaki mebel spadną, albo po prostu rzucają okiem na pracę i w
zależności od humoru stawiają oceny. Paranoja! Co do terminów również uważam,
że są nieodpowiednie. Co z tego, że ogłaszacie je wcześniej, skoro pracodacy
nie obchodzi to, że ja muszę wyjść, mam pracę i swoje obowiązki, a jak mi nie
odpowiada to mogę się zwolnić. Proste, prawda? Tylko kto mi wtedy za studia
zapłaci? Ot co 1750 zeta, długo musze na to pracować...
Obserwuj wątek
    • Gość: zdziwiony Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych IP: 62.233.250.* 20.02.04, 22:12
      Przyznam się, że nie bardzo rozumiem problem - jeżeli są w stanie pobrać
      pieniądze, to powinni być w stanie obsłużyć tę rzeszę studentów, a jeżeli nie
      są w stanie wykonać pracy, to niech się jej nie podejmują. A tak przy okazji
      wykład jak rozumiem przeprowadzany jest w sali wykładowej (150, no góra 250
      osób, chyba nie ma na prawie większych sal wykładowych) a dla takie liczby
      studentów to ja potrafię wpisać oceny do indeksów w godzinkę.
      • wielki_czarownik Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych 20.02.04, 22:43
        Na prawie są ogromne sale wykładowe - nawet na około 500 osób.
        • Gość: mr_pope Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 00:09
          A które to są tak wielkie, że na 500 osób??
          • wielki_czarownik Budynek D 21.02.04, 14:22
            Jak liczyłem to w sali D3 naliczyłem 480 miejsc (nudziło mi się na wykładzie).
            • Gość: Trener Re: Budynek D IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.04, 15:54
              To Ty W_C na wykłady u nas chodzisz? Przeciez to bez sensu... A tak dla Twej
              wiadomości to oficjalnie D3 ma ponoc 500 miejsc, a D1 550. Pozdrawiam
      • bolek5 Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych 20.02.04, 23:01
        Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

        > (...) A tak przy okazji
        > wykład jak rozumiem przeprowadzany jest w sali wykładowej (150, no góra 250
        > osób, chyba nie ma na prawie większych sal wykładowych) a dla takie liczby
        > studentów to ja potrafię wpisać oceny do indeksów w godzinkę.

        Największe sale mają ponad pięćset miejsc i są grupy wykładowe, które je
        wypełniają ;) Ja myślę, że wpisywanie ocen to jest najmniejszy problem, choć
        też potrafi być uciążliwy i dla wykładowców i dla studentów. Sesja to jest
        rzeczywiście wąskie gardło, bo w stosunkowo krótkim czasie ok. jednego miesiąca
        trzeba zmieścić olbrzymią liczbę egzaminów. Wydział prowadzi trzy kierunki
        studiów, każdy ma po pięć lat, każdy rok jest podzielony na kilka grup
        wykładowych, dla każdej z tych grup trzeba przeprowadzić od trzech do (o ile
        pamiętam) pięciu egzaminów w sesji. Doliczcie Państwo do tego jeszcze dwa
        kierunki studiów uzupełniających i spróbujcie ulokować to wszystko w czterech
        weekendach lutego. Być może warto by wynajmować na czas sesji dodatkowe sale.
        Wynajmowaliśmy je już kiedyś na wykłady, możemy robić to i na egzaminy. Ale
        nawet to nie rozwiąże wszystkich problemów. W programie studiów są takie
        przedmioty, których nie sposób zakończyć egzaminem testowym. Są takie, które
        wymagają tzw. "opisówki", a tego rodzaju egzaminy znakomicie wydłużają czas
        pracy egzaminatora. Dla studenta zaocznego jest jednak pewna furtka. Jeżeli z
        tego samego przedmiotu jest kilka egzaminów (dla różnych grup wykładowych)
        to "de facto" student ma do wyboru kilka terminów i może sobie wśród nich
        wybrać w miarę dogodny dla siebie. Nie wiem jakie są obyczaje w tym względzie w
        innych katedrach, ale w tej, w której pracuję nie robi się problemów z
        przechodzeniem studentów z jednej grupy egzaminacyjnej do innej.

        Pozdrawiam

        Bolek
      • Gość: lukas b Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych IP: *.komputerowe.com 24.02.04, 00:36
        Dopóki Uniwerek nie zrozumie,że zaoczni to kura znosząca złote(dosłownie złote)
        jaja ,dopóty ,tak to, mniej więcej bedzie wygladało.Sam uczę sie w prywatnej
        szkole wyższej.Płacę tak jak Wy.Z tą róznicą,że mnie traktuje się
        poważnie.Wykładowcy z Uniwerku w prywatnej szkole łagodnieją.Zawsze mają
        czas.Prace sprawdzają w terminach i ogólnie jest miło.Taki deal.Jestem dobrym
        klientem,może dlatego ,kiedy zajęcia mają się nie odbyć,pani z dziekanatu
        dzwoni do mnie, łaskawie o tym informując...
        • inga_iga Re: Prawo. Kłopoty studentów zaocznych 24.02.04, 11:13
          i tak powinno być. a na uniwerku? przykład jeden z wielu. zaoczne studia prawa,
          grupa popołudniowa-zajecia zaczynaja sie o 16, o 16.05 wchodzimy do sali po
          chwili przychodzi jakis koles z grupa i w sposob co najmniej niekulturalny
          wyrzuca nas z sali bo on ma tu zajecia wiec won. wiec pokazuje mu nas rozkład
          zajec wraz nr sal pobrany z sekratariatu a on na to ze go to nie obchodzi i
          mamy sie wynosic. o 16.15 pojawia sie nasz wykładowca i stwierdza ze skoro won
          to won znajdziemy cos innego. o 16.40 rozpoczyna sie wykład...oczywiscie nie
          trwa dłuzej bo co to kogo obchodzi ze nie ze swojej winy tracimy czas.
          • Gość: Trener Re: Wykłady i tak g... dają IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 01:06
            Nie przejmujcie się. Nie ma co chodzić. Prawdziwej wiedzy niestety na egzaminie
            się nie sprawdza - trzeba wiedzieć kto z czego pyta i wszystko samemu zrobić.
            Tak jak na dziennych. Pzdr
      • Gość: kacper nie tylko zaoczni IP: *.promax.media.pl 26.02.04, 15:18
        studiuje dziennie na tym wydziale i w tym sem. mialem wszystkie egzaminy na 8 a
        jeden w niedziele na 12 a do tego trzymali nas do 20.00 z wpisami !!!! przeciez
        jest nowy budynek i wszyscy sie zmieszcza bo sa tam takie duze sale !!! wiec o
        co chodzi ? paranoja !!
    • wielki_czarownik A dzienni mają egzaminy w niedzielę. 20.02.04, 22:41
      A dzienni mają egzaminy w niedzielę. Więc chyba by się dało coś zrobić - choć trochę zaocznym ułatwić.
      • Gość: Trener Re: Wiedzą gdzie idą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.04, 16:01
        Przecież wy - zaoczni, doskonale wiecie gdzie idziecie! Każdy wie co się dzieje
        na tym wydziale i każdy wie (nawet doktoranci w rozmowach z nami to przyznają),
        że trzymają was i tylu przyjmują tylko dla kasy! ale wy też o tym wiecie i nie
        przeszkadza wam to w pójściu tam, bo macie ambicje "być prawnikiem". Z ambicji
        nici - a kasa w błoto. Macie jeden porządny egzamin - post. administracyjne i
        to też najczęściej nie z prof.Adamiak, więc i tak jest 6 razy łatwiej niż na
        dziennych! Bo to jest jak powiedział znajomy doktor:"umowa o dzieło" -
        wątpliwej jakości dyplom za kasę. I tyle.
        • igi.wr Re: Wiedzą gdzie idą 22.02.04, 05:48
          tak, prawo zaoczne na UW to parodia, swego czasu zrezygnowałem po pierwszym
          semestrze, ale jak ktoś ma pracę i chce sie wywinąc od wojska to to jest coś
          dla niego.
        • Gość: Dekar Re: Wiedzą gdzie idą IP: *.lukas.com.pl 23.02.04, 11:39
          Po pierwsze, nikt "doskonale" nie wie co go czeka na studiach, nawet zaocznych.
          Oczywiście można mieć jakieś wybrażenie, ale to co się dzieje na Uniwerku na
          zaocznych to już parodia, na to się po prostu przygotować nie da. Po drugie w
          odróżnieniu od dziennych, studenci zaoczni płacą ciężkie pieniądze i mają prawo
          wymagać bardziej od dziennych. Po trzecie dobór kadr i programu to sprawa
          uczelni, studenci nie mają na to najmniejszczego wpływu, więc to żaden
          argument, bo nie znam nikogo kto nie chciałby żeby prowadził go dobry
          wykładowca. Poza tym zapewniam, że egzaminy na zaocznych wcale nie jest łatwiej
          zdać, podsumuj sobie, mała ilość wykładów i zajęć, słabsza kadra, często
          równoległa praca i taki sam zakres materiału do zaliczenia co na dziennych.
          Więc zastanów się porządnie nim zaczniesz wypisywać bzdury w stylu "na
          zaocznych jest 6 razy łatwiej", a tak na marginesie ciekawe skąd ta skala?
          Przeprowadzałeś badania? To może podziel się wynikami, to będzie genialna
          wskazówka dla kandydatów, np. na germanistyce jest 4 razy trudniej niż na
          prawie itp. Toż to bezcenna wiedza.
          A to co powiedział Twój znajomy doktor jest po prostu poniżej krytyki, gdyby
          tak podchodził do zrobienia swojego tytułu jak to sprawy kształcenia to by
          nawet magistra nie miał, a może sam uskutecznił taką "umowę o dzieło", w końcu
          wg. jego filozofii najłatwiej jest dostać wątpliwej jakości tytuł doktorski za
          kasę. I tyle.
          • Gość: Trener Re: Oczywiście że jest łatwiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 01:01
            Oczywiście, że jest łatwiej! A skąd to wiem? Po pierwsze z rozmów z kolegami z
            zaocznych. Po drugie z rozmów z doktorantami, a po trzecie wielokrotnie miałem
            sytuację, że np na kolokwium pisaliśmy ten sam test i prowadzący po sprawdzeniu
            na konsultacjach podaje ilość punktów, a potem sprawdza czy zaliczyłem - na
            teście ze wstępu do prawoznawstwa na 1 roku miałem taką sytuację. Ten sam test -
            16 punktów do zdobycia - na prawie do zaliczenia potrzeba było 11, na
            administracji - 9, a na zaocznych 7.

            A to że zaoki płaca nie ma znaczenia jeśli chodzi o wymagania, bo to my w
            kluczowym momencie okazaliśmy się lepsi i dostaliśmy się na dzienne. I z nas
            maja być potem "prawdziwi" prawnicy.

            Argument, że zaoczni pracują jest zaden! Niektórzy dzienni też. To bez
            znaczenia. Może w związku z praca jest im trudniej to pogodzić, ale same
            egzaminy są łatwiejsze. To co? Jak ktoś wg Ciebie pracuje na 2 zmiany to w
            ogóle nie powinien mieć egzaminów, bo m,u cięzej?
            • Gość: jUSTYNA Re: Oczywiście że jest łatwiej IP: 213.134.138.* 26.02.04, 11:25
              ZASTANÓW SIĘ CO MÓWISZ CZŁOWIEKU ,STUDIOWAŁAM ROK NA STUDIACH
              DZIENNYCH ,OKAZALAM SIE LEPSZA JAK TO OKRESLILAS W TYM KLUCZOWYM MOMENCIE...
              (ZRESZTA CO TO ZA GLUPAWE OKREŚLENIE -"KLUCZOWY MOMENT" NIE KAZDY STARTUJE NA
              DZIENNE JESLI O TYM MYSLALAS ,NIE KAZDY SOBIE MOZE NA TO POZWOLIC!JESTEM TERAZ
              NA II R ZSP ,NIE MOGLAM KONTYNUOWAC NAUKI NA STUDIACH DZIENNYCH BO MOICH
              RODZICOW NIE BYLO STAC NA TO ,PODRECZNIKI ,UTRZYMANIE,PROBOWALAM PRACOWAC,ALE
              RACZEJ 3 DNI W TYG. NA PRACE NIE POZWOLILY MI UTRZYMAC SIE! PRZENIOSLAM SIE NA
              ZAOCZNE ZNALAZLAM ,PRACE CIEZKA BO CIEZKA ALE ZARABIAM NA WLASNE WYKSZTALCENIE
              NIE OBCIAZAJAC MOICH RODZICOW.TWIERDZE ZE ZAOCZNI STUDENCI NIE POWINNI BYC TAK
              TRAKTOWANI NA UWR SKORO ZDECYDOWALAM SIE BYC STUDENTEM ZAOCZNYM TO JAKIM PRAWEM
              ORGANIZOWANE MI SA ZAJECIA W TYG O GODZ 16!!! TO NIE KOMUNA ZE LUDZIE PRACOWALI
              OD 7-15!!!DO KURWY NEDZY I NIE MOW MI ZE JESTES LATWIEJ BO CHYBA NIEWIELE
              PRZESZEDLES CZLOWIEKU!DLACZEGO WY DZIENNI JESTESCIE STAWIANI NA PIERWSZYM
              MIEJSCU ,DLA WAS ZAWSZE ZNAJDUJE SIE CZAS,PRZECIEZ NIE DAJECIE NIC TEJ
              UCZELNI,POWIEM, WIECEJ UCZYCIE SIE W NASZYCH SALACH WYPIERAJAC Z NICH NAS -
              ZAOCZNYCH.POZDRAWIAM WSZYSTKIE DZIECIAKI Z DZIENNYCH,KTORYM UDAŁO SIE W
              KLUCZOWYM MOMENCIE!!!OH DZIECI DOROSNIJCIE W KONCU:))))
              • Gość: Trener Re: Pff IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 16:32
                No widzisz? Nie ma sie co wymądrzać, bo zamaist heroicznie przenosić się na
                zaoczne i płacić tam straszna kasę tzreba było zorganizować sobie ITS
                (indywidualny tryb studiów). Wyszłoby to samo, dyplom miałabyś z dziennych no i
                pieniądze z czesnego przeznaczyłabyś na podręczniki.
            • Gość: Dekar Re: Oczywiście że jest łatwiej IP: *.lukas.com.pl 26.02.04, 14:44
              "Oczywiście, że jest łatwiej! A skąd to wiem? Po pierwsze z rozmów z kolegami z
              zaocznych. Po drugie z rozmów z doktorantami, a po trzecie wielokrotnie miałem
              sytuację, że np na kolokwium pisaliśmy ten sam test i prowadzący po sprawdzeniu
              na konsultacjach podaje ilość punktów, a potem sprawdza czy zaliczyłem"

              Po pierwsze ciekawych masz kolegów, bo ja znam/znałem kilkanaście osób z tego
              kierunku i wszystkie miały przeciwną opinię. Po drugie jeżeli rozmawiałeś z
              takimi doktorantami jakiego opisałeś w poprzednim poście to oni dla mnie nie
              są żadnym autorytetem. Po trzecie Twoja wielokrotnie powtarzająca się sytuacja
              nierównego traktowania dziennych i zaocznych, skurczyła się do jednego
              zdarzenia na I roku. Zauważyłem u Ciebie tendencję do nadawania liczby mnogiej
              pojedyńczym zdarzeniom, jeżeli chcesz w ten sposób podnieść wagę swoich
              rozważań to jest to zła metoda, świadczy tylko o miałkości Twoich argumentów.

              "A to że zaoki płaca nie ma znaczenia jeśli chodzi o wymagania, bo to my w
              kluczowym momencie okazaliśmy się lepsi i dostaliśmy się na dzienne. I z nas
              maja być potem "prawdziwi" prawnicy."

              To co tu napisałeś to już zupełne dno. Powiem tylko, że jak widzę poziom
              niektórych studentów dziennych to zastanawiam się, jak oni przeszli przez te
              egzaminy. Poza tym przy takiej liczbie chętnych, odpadają osoby ze względu na
              niuanse, a nie znaczne braki wykształcenia. Ciekawe skąd masz wiedzę, że tylko
              z dziennych mają być "prawdziwi" prawnicy, ja sam znam trzy osoby po zaocznych
              robiących kariery prawnicze (i to z jednego roku z jednej tylko grupy), to co
              nie są "prawdziwymi" prawnikami? Moim zdaniem wygłaszanie podobnych opinii
              świadczy o głębokiej niedojrzałości, więc dorośnij i zacznij zachowywać się jak
              na studenta prawa przystało, a nie rozpuszczonego smarkacza.

              "Argument, że zaoczni pracują jest zaden! Niektórzy dzienni też. To bez
              znaczenia."

              Bez znaczenia? A pokaż mi studenta dziennych pracującego na pełny etat i nie
              myślę tu o pracach dorywczych typu McDonald czy Pizza Hut, ja nie znam i wiem,
              że jest to fizycznie niemożliwe.
              Interesuje mnie dlaczego z uporem maniaka twierdzisz, że na zaocznych egzaminy
              są łatwiejsze, przecież jest ten sam zakres materiału, nauczyć się trzeba i tak
              wszystkiego. Co do ocen, to są one indywidualną sprawą wykładowcy, ale będąc
              świadkiem sporych przesiewów na zaocznych nie zauważyłem rażącej taryfy ulgowej.
              Poza tym dzienni mają większą liczbę zajęć, wykładów i czasu, więc nawet jeżeli
              niektórzy wykładowcy stawiają im wyżej poprzeczkę, to też jestem w stanie to
              zrozumieć.
              A ostateczna przydatność do zawodu to i tak zasługa człowieka, a nie systemu
              studiów, obibok i po dziennych do niczego sie nie będzie nadawał.

              • Gość: Trener Re: Oczywiście że jest łatwiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 16:36
                Powiem tylko, że jak widzę poziom
                > niektórych studentów dziennych to zastanawiam się, jak oni przeszli przez te
                > egzaminy. Poza tym przy takiej liczbie chętnych, odpadają osoby ze względu na
                > niuanse, a nie znaczne braki wykształcenia

                No i w tym też rzecz - bo powinno nas być stu na roku i tą setka powiino się
                odpowiednio zajmowac. A tak, masz racje - trafia sie czesto dno i na dziennych.

                A pokaż mi studenta dziennych pracującego na pełny etat i nie
                > myślę tu o pracach dorywczych typu McDonald czy Pizza Hut, ja nie znam i
                wiem,
                > że jest to fizycznie niemożliwe.
                > Interesuje mnie dlaczego z uporem maniaka twierdzisz, że na zaocznych
                egzaminy
                > są łatwiejsze, przecież jest ten sam zakres materiału, nauczyć się trzeba i
                tak


                Całe mnóstwo pracuje na cały etat - mają ITS.

                A zdarzeń takich było więcej, tylko wszystkich nie opisałem, żeby innych nie
                zanudzać.

                A co jest wart dyplom po zaocznych - sam wiesz. I to tez jest niesłuszne, ale
                tak po prostu jest.Pzdr
        • Gość: . Re: Wiedzą gdzie idą IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 12:43
          Gość portalu: Trener napisał(a):

          > Macie jeden porządny egzamin - post. administracyjne i
          > to też najczęściej nie z prof.Adamiak, więc i tak jest 6 razy łatwiej niż na
          > dziennych! Bo to jest jak powiedział znajomy doktor:"umowa o dzieło" -
          > wątpliwej jakości dyplom za kasę. I tyle.

          Próbowałeś się uczyć i pracować? Spróbuj! Zobaczysz, jakie to łatwe! Nie każdą
          mamusię stać, aby dzieciątku kochanemu dać na wykształcenie żeby mogło cały
          tydzień chodzić sobie do szkółki i się nie przejmować skąd pieniądze spadają.
          Wyobraź sobie, że niektórzy muszą zarobić na własne wykształcenie.
          • Gość: Trener Re: Próbowałem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 01:04
            Próbowałeś się uczyć i pracować? Spróbuj! Zobaczysz, jakie to łatwe!

            Próbowałem! I nadal próbuję, bo od 3-go roku pracuję. I jeszcze 5 razy w
            tygodniu sportem się zajmuję.
            • Gość: . Re: Próbowałem IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 11:35
              I jeszcze powiedz mi, że studiujesz dziennie i wieczorami chodzisz do pracy a
              spisz tylko w weekendy. A może studiujesz dziennie i pracujesz 8 godzin
              dziennie? Jeśli tak to napisz proszę jak godzisz jedno z drugim, bo naprawdę
              mnie to interesuje.
              • Gość: Trener Re: ITS IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 16:55
                i tyle...
                • Gość: . Re: ITS IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 26.02.04, 17:08
                  Gość portalu: Trener napisał(a):

                  > i tyle...

                  hm? (???)
                  • Gość: Trener Re: ITS IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.04, 17:10
                    Indywidualny Tok Studiów. Nie musisz w ogóle chodzić na zadne zajęcia. Musisz
                    tylko do końca sesji zdobyć wszystkie zaliczenia i zdać egzaminy.Pozdrawiam
    • Gość: . Proponuję przyjąć jeszcze kilka tysięcy osób IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 23.02.04, 12:26
      Proponuję przyjąć jeszcze kilka tysięcy osób i zrobić egzaminy np o 2 w nocy
      tłumacząc to tym, że inaczej nie da rady przy takiej ilości studentów.
      Jeśli nie mogą podołać organizacyjnie to po co przyjmują tylu studentów.
      Zachłanność jest straszna i uczelnia zaczyna się dławić. Byle nie zaczęła
      zwracać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka